Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. A to całkiem możliwe że po przeleczeniu uszu okaże się że coś tam słyszy. Moja druga babcia Ziuta (13) jest prawie głucha jak pieniek, ale jak się głośno klaśnie w ręce lub stuknie miseczką to wie o co biega, ale mimo że jest z nami cztery lata, strach przed wyciągniętą ręką pozostał. Chyba dzisiaj nici z Hubciowych fotek, zajrzę tu jutro a wszystkim życzę dobrej nocy.
  2. Supergoga to podgrzałaś atmosferę, teraz to poobgryzamy pazury z niecierpliwości i ciekawości ;-) Tytuł przelewu - dla Huby a nadawca Iwona L
  3. Aaaa i proszę o potwierdzenie czy dotarły moje grosiki dla Hubcia?
  4. Ja również czekam z wielka ciekawością, na nowe wcielenie Hubusia
  5. :-) Ja mam wielką słabość do staruszków a Hubuś na pewno znajdzie domek albo dobry BDT :-), ale na pewno musi to być baaardzo dobry i odpowiedzialny dom.
  6. Nie ma co dziękować, bo nie ma za co, a domek na pewno znajdzie, a ja będę w miarę możliwości wspomagać Hubcia. Kilka dni temu odeszła moja kruszynka, chorutka staruszka, też była z dogo :-(
  7. No tak, mój orli wzrok nie dopatrzył konta w pierwszym poście, zaraz pójdzie przelew i będe kibicować Hubusiowi.
  8. Jeśli Hubuś ma swoje konto to proszę o namiary na pw, wpłacę parę groszy.
  9. Myszka/Margolcia, kochana, tak mi jej brak. http://www.dogomania.com/forum/topic/108632-4-kg-8-10-lat-male%C5%84ka-ma-chore-serduszkoma-dom/page-11
  10. [URL=https://imageshack.com/i/f0yMpFyFj][/URL]
  11. Nie widzę już na dogo dziewczyn z Rudy od których przejmowałam, Myszkę/Margolcię, obie miały na imię Justyna, mimo to chciałam napisać że maleńka odchodzi od nas, z dnia na dzień gaśnie w niej życie http://www.dogomania.com/forum/topic/108632-4-kg-8-10-lat-male%C5%84ka-ma-chore-serduszkoma-dom/page-11
  12. Kochani, jeżeli jeszcze ktoś zagląda na wątek Margolci/Myszki, to musze to napisać z wielkim bólem że chyba nadchodzi kres. Do tej pory radziła sobie z każdym kryzysem które zdarzają sie coraz częściej, ale od jakiegoś czasu, po prostu widzę że maleńka pomału odchodzi. Od wczoraj przestała jeść, leków też żołądek nie przyjmuje, jutro jedziemy do weta, może jeszcze coś wzmacniającego, jakies zastrzyki, będziemy ratować i robić co się da, ale ja czuję że Margolcia pakuje walizki do ostatniej podróży :-( Gdy ją przywiozłam z Rudy Śląskiej miała 14 lat, była bardzo chora i nie dawano jej wielkich szans na przeżycie więcej niż kilka miesięcy, u nas jest ponad dwa i pół roku, jest już stareńka, nie ma ząbków, niedowidzi, ale się dzielnie trzymała do tej pory, jeszcze powalczymy, bo wrosła w nasze życie, jest seniorką domu i nie wyobrażamy sobie żeby jej nie było.
  13. "Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy Jeszcze któregoś ranka odbijemy się od ściany.." Czy ktoś nas jeszcze pamięta? Myszka/Margolcia ma już piętnaście lat, przyszła do mnie bardzo chora, co prawda guzki na listwach mocno się rozsiały, ale szwarna dziołcha z Rudy Śląskiej daje radę, pozdrawiamy wszystkich dwó-i-czworo-nożnych na dogo :smile:
  14. Inga.mm, poryczałam się, to koszmar przeżyć coś takiego, biedna psineczka, gdyby to było lato, może inaczej by się skończyło, bardzo Ci współczuję, tego nie da się zapomnieć. A już na kreaturę która rozebrała psinkę i zostawiła w zimie na mrozie, nie mam słów, można tylko wyć z niemocy.
  15. Witaj Joano w tym zapomnianym wątku, w wolnej chwili wkleję całą szóstkę :smile: Wiem, wiem, Inga.mm jak to jest z większymi psami, małe to jeszcze jakoś znajdują domy, z większymi jest o wiele gorzej, ale ja bym spróbowała. Niestety, wczoraj chodziłam po tamtym terenie, zaglądałam po zaułkach, po śmietnikach, po krzakach. Włóczyłam się godzinę do południa i godzinę po południu, wzięłam suszoną kiełbasę i smycz, jednak nie natknęłam się na niego. Mógł być wszędzie, nawet tam gdzie ja, tylko o chwilę później lub wcześniej, to jest też dość rozległy teren, obok park i działki, rzeka. Strasznie żal mi tego psiaka, mam wyraźnie przed oczami jego zadowolony jeszcze pychol, przyglądający się każdemu autu i człowiekowi w nadziei że to jego właściciel. Być może już go tam nie ma, być może coś się z nim stało, ale na pewno jadąc tamtędy zawsze się będę rozglądać za nim, wiem też, że on jest ani nie pierwszy, ani ostatni, skrzywdzony psiak, a jednak serce boli.
  16. Nie wiem czy tutaj jeszcze ktoś zagląda, ale muszę napisać kilka zdań, a w zasadzie, wyrzucić z siebie, bo gdzie mogę to zrobić jak nie tutaj? Na początku może kilka słów o Margolci. Jak na swoje wszystkie choroby trzyma się nieźle i dzielnie znosi początki zimy, za to na zdrowiu zaczęła podupadać, troszkę od niej młodsza, Ziutka. Przybył mi też kolejny mały kotek, albo ktoś mi go podrzucił na posesję, albo przywlókł się sam, tak, tak, przywlókł, bo w takim był stanie. Kocik miziasty, kuwetkowy, za to z napadami agresji. Został nazwany Myszkin, na razie jest z nami, po nowym roku chcę go ciachnąć i chyba zostanie na stałe. Wczoraj "polski kierowca" zabił u nas psa (owczarkowatego) na jezdni, w wiosce w której jest ograniczenie prędkości do czterdziestu, pewnie zamiast zdjąć nogę z gazu, widząc psa na jezdni, docisnął pedał i miał frajdę. Jakby tego jeszcze było mało, dowiedziałam się dzisiaj o jeszcze jednym biedaku. Chyba ze dwa tygodnie temu byłam w pobliskim mieście, w którym dawniej mieszkałam, na jednym z rond, zobaczyłam białego psa, był zdezorientowany ale wyglądał na zadbanego. Coś mi mówiło że go pewnie, miłosierny kochający człowiek wyrzucił z samochodu, ale pomyślałam, że przecież jest zadbany a ja mam już przegięcie i szukam dziury w całym. Niestety dziś wiem, że ten pies błąka się po miejskich śmietnikach, już nie jest zadbany lecz wynędzniały i prawdopodobnie został chyba wyrzucony na tym rondzie. Pewna osoba opisała mi tego psa i jestem pewna że to ten sam. Biały, w typie husky ale mniejszy, kiedy widziałam go po raz pierwszy był jeszcze wesoły i to mnie pewnie zmyliło, teraz boli mnie serce, normalnie czuję fizyczny ból. I nie miał racji Niemen, śpiewając, że ludzi dobrej woli jest więcej, to kłamstwo, jest ich tragicznie mało, za to więcej jest zwyrodnialców, różnych kreatur i kanalii wszelkiego autoramentu. Coraz boleśniej się żyje w tym miłosiernym, katolickim kraju, i coraz większym wyzwaniem jest wierzyć że Bóg istnieje, przynajmniej ja tak czuję. Jeżeli uda mi się spotkać tego psiaka, to go zabiorę do siebie, zatrzymać go nie będę mogła, bo limit cierpliwości mojego M już się wyczerpał (mamy w domu trzy psy i trzy koty, a w łóżku śpimy na baczność, obłożeni wkoło zwierzami), ale na posesji mogłabym go przetrzymać trochę i może z Waszą pomocą udało by się mu znaleźć jakiś dom, choćby na wsi, byle nie na łańcuchu. Oczywiście jeśli go znajdę, albo on znajdzie mnie. We wtorek będę w tym mieście, wezmę ze sobą smycz i obrożę (chociaż zdaje mi się że miał obrożę na szyi), pokręcę się w tej okolicy, bo podobno trzyma się w okolicach tego miejsca, gdzie go wyrzucili, no i oczywiście jeśli da się zabrać, bo mógł już trochę zdziczeć. I to by było na tyle, wyrzuciłam to z siebie i wcale nie jest mi lepiej.
  17. No i przyszła jesień, zaczęły się chłodne dni i Margolci ubyło energii, nie jest bardzo źle ale mogłoby być lepiej.
  18. A w zasadzie to mam sześć futerek, bo jeszcze z Plaskatego Azylu mam w adopcji wirtualnej Bohunka bez łapki, ślicznego pekińczyka :-)
  19. Hej, Margośka bierze Immunoactive i jeszcze razem z babcią Ziutą dodatkowo GeriatiVet Dog, oczywiście oprócz tego Vetmedin, Karsivan, Spironol i Furosemid. Dzisiaj z Margolcią już dobrze, apetyt i humorek dopisuje, ale za dwa góra trzy dni znowu będzie zły dzień. Ja natomiast zaczynam się na stare lata uczyć prawie od nowa gotować, bo przestałam jeść mięso pod wszelaką postacią i nawet nie zdawałam sobie sprawy jak mięso i wędliny ułatwiają przygotowywanie posiłków, ale idzie mi coraz lepiej :-) . Psiaki, koty i mąż pozostają nadal mięsożercami ;-) Dobry humor dopisuje więc jest i chęć do zabawy [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images10.fotosik.pl/2155/b7255477a1653572med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images10.fotosik.pl/2155/3716231b530d0b97med.jpg[/IMG][/URL] Pozdrawiam cieplutko razem z piąteczką moich futer.
  20. Witajcie. Moim marzeniem było żeby Margolcia doczekała lata i wygrzewała się na słoneczku, co wcale nie było pewne patrząc na jej stan zdrowia. A jednak Margolcia lata dożyła, już niedługo jesień, potem zima.... Teraz mam marzenie żeby Margolka doczekała następnego lata. Mała jak zwykle raz się czuje lepiej a raz gorzej, czasem myślę że zbliża się koniec, ale ona na razie daje radę, jest dzielną psinką. Dzisiaj mamy taki zły, niedobry dzień, oby szybko minął, bo jutro na pewno będzie lepiej. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images10.fotosik.pl/2142/be3d0a51b5f7dda1med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images10.fotosik.pl/2111/925e3dfcb4c9baddmed.jpg[/IMG][/URL]
  21. Sylko, pozdrawiamy, zapraszamy http://www.photoblog.pl/jesiennanuda/123862225
  22. Witajcie. Dla zainteresowanych, tych co pamiętają, Margolcia/Mysza dzielna psinka, walczy o każdy dzień życia, potrafi jeszcze pobiegać, poszczekać, i pogonić natrętnego intruza. Czasem jest lepiej, czasem gorzej, czasem bardzo źle, ale Margola daje radę. Można też powiedzieć że jest małą tyranką i próbuje wymuszać na wszystkich swoje zachcianki. A oto ona:
  23. Dzięki Sylko za dobre słowo, Margolcia od rana z tego koszyczka się nie rusza, śpi sobie cały czas tylko od czasu do czasu się rozejrzy czy jestem w zasięgu wzroku. Teraz po niedzieli zrobimy te badania które można jej zrobić, nie wymagające podsypiania i zbyt dużej ingerencji w organizm bo nie ma sensu jej męczyć, więc skończy się na krwi + biochemia + usg. Miałam też przykazane od wetki obserwację coopy po względem trzustki i chyba jeszcze i to Margolci dolega. Napiszę co powychodzi w badaniach. Syla choćbym nie wiem jaką była optymistką to na półtora roku jak u Twojej Żabci nie ma najmniejszych szans, teraz już patrzę realnie na stan Margoli. Tak jak i w bardzo wielu przypadkach na tym forum, pomoc Margolci przyszła o kilka lat za późno, karygodnych zdrowotnych zaniedbań do których dopuścili jej właściciele nie da się już naprawić i bardzo mi z tego powodu przykro. Teraz już wiem, nic nie pomoże miłość, troska, opieka, ciepły kąt i opieka weterynaryjna jeśli to wszystko przychodzi za późno :-(
×
×
  • Create New...