Jump to content
Dogomania

dziuniek

Members
  • Posts

    3972
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by dziuniek

  1. Wklejam kawałek mojej wypowiedzi z wątku Kłębuszka, bo tu więcej osób czyta: [QUOTE] Dlatego właśnie proszę wolontariuszy, żeby oprócz wyjścia ze "swoimi" psami roglądali się tam trochę. Przecież ja jestem obca, a przejrzałam i przeszłam przez wszystkie korytarzyki i salki, do których się dało i nikt nic nie mówił (i to nie jeden raz). Wszystko da się zobaczyć, zapisać numer psa i potem szukać ratunku z zewnątrz. Nawet jak dzwoniłam, to podawali mi dane z karty(!), albo kierowali do lekarza i da się osobno porozmawiać, zawsze można udawać adoptującego. Tam chyba lekarze nie oglądają każdego psa, tylko tego, którego zgłosi opiekun. Facet, który tam jest, to w ogóle nic nie zauważa (jakiś niekumaty), dziewczyny nie rozgryzłam, może boi się o pracę albo już kompletnie zobojętniała, chociaż sama podobno posiada gromadkę zwierząt. [/QUOTE] Błagam! A tu nowe wiadomości: Kłębuszek nadal słabowity, ale na spacerkach się ożywia. Ten pies w schronisku odszedłby też niedługo, on w nocy śpi dotąd, dopóki go nie obudzę, bo po co tam miał wstawać? Ale po troszku zauważa, że cały czas w domu się coś dzieje i są ludzie, do których można podejść i zostać pogłaskanym. [IMG]http://i50.tinypic.com/28cg4xz.jpg[/IMG] Każdego dnia wycinam mu garstkę dredów, bo strasznie tego nie lubi, a tak szczeka, jakby chciał oprawcę pożreć. [QUOTE]Zwykły Kundelek - jest tez w parszywym stanie, siedzi i patrzy na własne łapy (pomieszczenie przed gabinetem), APSA wie który.[/QUOTE] A który to???
  2. [quote name='iwna5702']Nie wiadomo,czym sie kieruja wladze schroniska - ale na pewno nie dobrem zwierzęcia.Przeciez jesli psa bierze wolontariuszka to powinno byc chyba jakas gwarancja, ze pies bedzie pod dobra opieką.[/QUOTE] Wolontariusze mają najwięcej trudności, ponieważ widzą schronisko "od wewnątrz" i i mogą tę wiedzę udostępnić ze szkodą wizerunku schronu. I tak to robią, ale nie mając psa pod ręka, nie maja "twardych dowodów".
  3. Znalazłam artykuł z 2007 roku, oto fragment [QUOTE]Jak w domu Oczywiście nie wszystkie zwierzęta znajdują nowych kochających opiekunów. Wśród tych, które na zawsze pozostają na Paluchu, są np. kalekie psy. To istoty, którym ludzie zgotowali bardzo okrutny los. – Stan zdrowia tych nieszczęsnych stworzeń wymaga ciągłej opieki. Niektóre nie są w stanie samodzielnie chodzić – mówi Ewa Pszczółkowska. Zwierzęta, które szczególnie wymagają bliskości ludzi – niezależnie, czy z powodu urazów fizycznych, czy psychicznych – mieszkają w biurze schroniska. Czują się tam jak w domu, a pracowników placówki traktują jak właścicieli. Jednak najważniejsze jest to, że zwierzęta niemające szans na adopcję nie są usypiane! – Eutanazji dokonujemy tylko wówczas, gdy pies bardzo cierpi i nie ma najmniejszych szans na to, by nastąpiła poprawa – mówi weterynarz Mariusz Kaszuba. To jest niezmiernie ważna informacja. Dzięki takiemu postępowaniu warszawiacy [B]ufają[/B] schronisku.[/QUOTE] Ja już nie.
  4. [quote name='Riven']a co na to Markus ? w końcu to On z psów jest na szczycie ;)[/QUOTE] Z psów tak, ale w ogóle to [B]ja[/B] jestem najwyżej, a Marcus nie reaguje na takie małe cuś, bo przecież ciągle jakiś kot przemyka mu się pod nogami...Najbardziej zainteresowane są właśnie koty i dziwią się: małe, a nie kot...Ale Klara ma teraz drugi pędzelek ogonkowy, który może łapać, tym razem czarny.
  5. [quote name='Riven'] [*] Dla Sajgonka a jak reszta reaguje na nowego członka rodziny ? oczywiście głównie chodzi mi o mojego ulubieńca- Szafirka :D[/QUOTE] Szafirek na [B]psy[/B];) reaguje bardzo dobrze, gorzej z Dropkiem, ten z warkotem zapuszcza silnik co chwila, chce być przewodnikem stada, ale trochę za niski na tę funkcję.
  6. [IMG]http://i48.tinypic.com/2em0xp4.jpg[/IMG] Tak naprawdę Kłębuszek poza spacerkami wygląda tak, jak na tym zdjęciu. Śpi, tyle że czasem już nie zwinięty w kłębuszek. Bądź co bądź, nużycę mają zwierzęta wycieńczone i osłabione. Taka prawda, pani Dyrektor! [IMG]http://i50.tinypic.com/2ignbb5.jpg[/IMG][IMG]http://i45.tinypic.com/4v3au0.jpg[/IMG] A tu spacerek. [IMG]http://i45.tinypic.com/2mm77v4.jpg[/IMG][IMG]http://i49.tinypic.com/f1z2q0.jpg[/IMG] [IMG]http://i46.tinypic.com/eit7q9.jpg[/IMG] Dostałem od pańci nowy płaszczyk, dziś zimno i wieje wiatr, a ja mam wyliniałe futerko i gołe placki na pleckach...
  7. [quote name='sleepingbyday']oczywistym jest, że takie zaniedbania wyczerpują znamiona. ale co z tego, pójdziemy do sądu, sprawę umorzą, a nikt nigdy zadnego psa nie wyciągnie z palucha.[/QUOTE] Wypis ze schroniska: "pies aktywny" (czytaj stał na nogach) żadnemu sędziemu nie da podstawy do założenia oskarżenia. Owszem, mam opinię (ustną) weterynarza, ale rzeczywiście to doprowadziłoby do likwidacji adopcji z geriatrii. Zresztą Sajgonek nie istniał w żadnym spisie psów do adopcji, wiecie co mam na myśli dalej. Ale mam zamiar wysmażyć wyważonego maila do p. dyr., jeszcze się waham, czy dołożyć zdjęcie biedaka. Nie może nadal trwać cierpienie zwierząt, które są bardzo chore. I liczba 1900 psów ogółem nie ma znaczenia, nie chcą usypiać,to niech leczą albo oddają. Tu się wszyscy wszystkiego boją: lekarze zwierzchności, dyrekcja opinii publicznej, wolontariusze i opiekunowie dyrekcji-jakaś paranoja totalna.
  8. [B]AnnaA[/B] Otrzymałam 25 zł. dla Sajgonka. Ale jego już nie ma:-(. Czy mam je przeznaczyć dla Kłębuszka?
  9. [quote name='sleepingbyday']myślę, ze dziuniek chodzilło o to, że nie wystąpiły by dwa miesiące dalszych zniszczeń.[/QUOTE]Otóż to. [QUOTE]To co piszesz jest przerazajce,mam do siebie zal ,ze nie zauwazylam tego pieska wczesniej ,gdyz wlasnie dla takich zawsze znajduje ratunek,oczywiscie za pozwoleniem,ale to juz wszystko za pozno.[/QUOTE] Dlatego właśnie proszę wolontatiuszy, żeby oprócz wyjścia ze "swoimi" psami rzoglądali się tam trochę. Przecież ja jestem obca, a przejrzałam i przeszłam przez wszystkie korytarzyki i salki, do których się dało i nikt nic nie mówił (i to nie jeden raz). Wszystko da się zobaczyć, zapisać numer psa i potem szukać ratunku z zewnątrz. Nawet jak dzwoniłam, to podawali mi dane z karty(!), albo kierowali do lekarza i da się osobno porozmawiać, zawsze można udawać adoptującego. Tam chyba lekarze nie oglądają każdego psa, tylko tego, którego zgłosi opiekun. Facet, który tam jest to w ogóle nic nie zauważa (jakiś niekumaty), dziewczyny nie rozgryzłam, może boi się o pracę albo juz kompletnie zobojętniała, chociaż sama podobno posiada gromadkę zwierząt.
  10. [quote name='xxxx52']jaka chorobe mial zdiagnazowana?na co umarl? Jak to byl wypuszczony ze kliniki i nie byly mu zadne lekarstwa podawane?Macie wypis z kliniki? Kto znowu zawinil smierci w meczarniach pieska?weterynrz odpowiedzialny za psy schroniskowe,czy pracownicy i kierownictwo?[/QUOTE] Mam wypisy z 6.06,16.07, 22.12, 31.12 I to chyba są jedyne lekarskie interwencje. On nie był na geriatrii leczony, prawdopodobnie miał niedoczynność tarczycy (wskazują na to wszystkie wyniki, oprócz jednego, powinien być gruby!), chore serce, niewydolną wątrobę i nerki no i świerzbowca. Umarł z powodu skrajnego wycieńczenia, którego nie zauważono od lipca do grudnia i niewydajności wielonarządowej. Gdyby go Mapet adoptowała w październiku, miałby dwa miesiące "do przodu".
  11. [quote name='Anula']To może tak leczyli,że wykończyli Sajgonka:-( ! Jak można leczyć psiaki bez konkretnych badań a wątpię czy jakiekolwiek tam są robione.To jest nie ludzkie i nie humanitarne postępowanie.[/QUOTE] On nie był już po wyjściu ze szpitala leczony, przez przez pięć miesięcy umierał sam. I to jest straszne.
  12. [quote name='Beat2010']Sajgonek miał być lepiej ?? leczony od chwili, gdy Mapet chciała go adoptować....:([/QUOTE] Z wypisów lekarzy mogę wnosić (a dostałam wszystkie kopie), że zaczął być leczony 22 grudnia, po uzyskaniu wyników zrobionych poprzedniego dnia badań, gdy chciałam go adoptować, a opiekunka wyciągnęła go z geriatrii do recepcji. Wcześniejsze badania miał przy opuszczaniu szpitala w [B]lipcu[/B]. Dziewczyny, nie łudźcie się, że próba adopcji zwraca uwagę na psa. W tym wypadku zrobiła się chryja, bo zderzyliśmy się w drzwiach z dyrektorką... A wygląd Sajgonka był porażający dla wszystkich, oprócz lekarzy i opiekunów, chyba już przywykli.
  13. [quote name='APSA']Jednak winna jest przede wszystkim ta osoba, która go skazała na poniewierkę pod koniec życia, były właściciel. Od tego się zawsze zaczyna, pay w schronisku nie biorą się znikąd...[/QUOTE] Oczywiście,że tak. Schronisko powinno być tymczasowym (chwilowym) miejscem dla psów, które zgubiły się właścicielom. To jest twór "chory", nie powinien w ogóle istnieć. Ale jak poprzestawiać ludziom w mózgach? Skoro potrafią porzucać, a nawet zabijać własne dzieci? Nam pozostaje naprawiać to, co zepsuli inni...
  14. [quote name='sleepingbyday']w korabiewicach nie ma psów w takim stanie, chore psy leżą w b. często sprzątanych, ciepłych klatkach, wychodzą na spacerniak przed lecznicą dowolnie (o ile oczywiście mogą). nie ma geriatrium jako takiego, starsze, słabsze psy nie są po prostu łączone z kim popadnie w boksach. [/QUOTE] Miałam oczywiście na myśli Korabiewice sprzed interwencji. [QUOTE]jak ostatnio byłam na geriatrii, jakoś przed świętami, to lekarz przez ok 40 min robił obchód w geriatrii. nie ma opcji, żeby nie znali stanu sajgonka![/QUOTE] Na 80 psów 40 minut to wypada po pół minuty (minus czas na przejście) na psa. Sądzisz, że to należyta opieka weterynaryjna? Ale przyznaję, że nie zauważyć takiego stanu wycieńczenia od lipca do grudnia to zakrawa na grzech zaniechania i dla mnie jest po prostu nieludzkie. Zresztą tam jeszcze jest piesek, chyba 362/12 też w stanie okropnej chudości, chodzi słaniając się na nogach i zataczając, on też chyba powinien być w szpitalu. Zauważą go, jak już nie wyjdzie ze swojej szafy:lookarou:.
  15. [quote name='wiosenka']Bardzo mi przykro. To dobrze, że nie odchodził samotnie. Banerek od niezawodnej Fochu [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/237740-Niech-przemówią-ludzkim-głosem-Sajgonek-i-Kłębuszek-JUŻ-W-DOMU!"][IMG]http://img405.imageshack.us/img405/4287/kbuszek.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] Śliczny banerek, dziękuje Wam. Ale jak dodać go do sygnatury? Czy nie będzie już za duża?
  16. Wszystkim dziękuję. Teraz muszę dalej zajmować się Kłębuszkiem. Gdybym nie wtargnęła po kryjomu na geriatrię, nie zobaczyłabym tego biedaka, nikt o nim chyba nie pisał. To dzięki Sajgonkowi i on ma dom. Bierze silne leki na nużycę, dziś po pierwszej dawce czuje się gorzej, mam nadzieję, że to chwilowe. Czy na tej geriatrii lekarze i opiekunowie oglądają się dopiero, gdy pies jest nieruchomy, bo już nie żyje? Ile trzeba stracić sierści, żeby się zainteresowali? A ile mięśni, aż przebiją skórę? I to przecież nie dzieje się w Korabiewicach, tylko w mieście stołecznym.
  17. [quote name='malawaszka']dziunek ogromnie współczuję :( miałam ostatnio podobną sytuację... wzięłam starowinkę z Łodzi, przyjechała w tak złym stanie, ze nic jej nie podniosło już, kroplówki, termofory, nic :( umarła w nocy, była z nami niecałą dobę :([/QUOTE] Tak, wiem, czytałam już przedtem. Sajgonek był z nami 30 godzin.:-(
  18. [quote name='Mapet']Dziuniek - musisz im to zgłosic, tylko zastanawiam się czy juz czy może np. za 2 tygodnie. ja nie zgłosiłam odejścia psów i wykorzystali to przeciwko mnie. a punkt w umowie jest.[/QUOTE]Zrobię tak niedługo. Na geriatrii panuje świerzb i chyba jest bardzo źle, skoro kolejny pies odchodzi tuż po zaadoptowaniu. Wszystko było za późno. Kłębuszek-MIś Colargol jest również bardzo wychudzony, a przecież chętnie je, kiedyś byłam przeciwna temu słowu, ale byłam, widziałam: [B]umieralnia,[/B] mimo nowych kafelków, ciepłej wody i nie wiem, czego jeszcze...
  19. [quote name='anetek100']o rany:(wiadomośc bardzo przykra:( ja wiem, że to nie reguła, ale zauważyłam, że staruszki gdy ida do nowego domku, gdzie jest dużo miłości, ciepła, opieki, bezpieczeństwa po prostu albo tracą odpornośc w sensie, że w schronisku warunki gorsze to organizm jakoś sie broni, a w domu, gdzie człowiek go kochający to pies rozluźnia się, poddaje niestety chorobie, bo wie, że tu mu nic nie grozi...to dziwne do wytłumaczenia, ale tak po prostu bywa..Sajgonek wiedział, że już wszystko w porządku, wszystko ok i zasnął w cieple, na miękkim posłanku, a nie na przykład na zimnych kafelkach ... moge się mylic, ale to był już chory starszy piesek, jak opisałaś z tyloma kłopotami zdrowotnymi..dziękujemy dziunek za opiekę nad nim:([/QUOTE] Tak, masz rację, tak niestety bywa i jest to znane i opisywane zjawisko. Tam w schronisku leżał i umierał w plastikowej misce, w ostatnim kącie. W domu miał koszyk, czyste posłanie i kołderkę, jedzenie i picie i głaskanie po główce, bo reszta ciała była zbyt poraniona...Nie mogę pisać....
  20. [quote name='malagos']O matko, co ty mówisz! Co się stało?[/QUOTE] To się niestety stawało od lipca, kiedy Sajgonek wyszedł w schronisku ze szpitalika i trafił na oddział geriatrii. On marniał z każdym dniem, jego wszystkie narządy nie pracowały dobrze, potem dołączył się świerzb. Gdy zaczęłam o niego walczyć, jego wychudzenie było 100%: on nie miał nie tylko tkanki tłuszczowej, ale żadnego mięśnia (pisałam o tym). Na kości miednicy (już bez sierści) miał odleżyny. Serce miał słabe, co jakiś czas tężały mu mięśnie i cały sztywniał i dusił się. U mnie w domu wygrzebywał się z trudem z posłania, żeby zrobić siusiu, ale jadł i pił łapczywie. Może gdyby w schronisku miał jeść podane w większej ilości (stan tarczycy tego wymagał), jakoś by egzystował, on jeszcze przedtem miał nużeńca, leki na to są bardzo toksyczne. Cierpienie tego psa było ogromne, wciąż stają mi łzy w oczach gdy przypominam sobie, jak [B]płakał[/B]. Najgorsze jest to, że zawinili wszyscy-opiekunowie, bo nie zgłaszali jego stanu, lekarze, bo chyba to nie jest prawda, że oglądają co tydzień wszystkie psy na geriatrii (a powinni, jak w szpitalu, to i tak jest tylko raz na tydzień!), na koniec wolontariusze za późno podnieśli alarm- ale cóż mogą, jedynie pisać o tym na forum i błagać o ratunek innych.Każdy z nich ma przecież pełno zwierząt w domu. W schronisku nikt ich nie słucha, mają jakieś zakazy i są traktowani jak zło konieczne.
  21. Dziś o 19 Sajgonek zasnął na zawsze.:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
  22. [quote name='xxxx52']a co dostaje? placze moze go cos boli??[/QUOTE] Jego bolało wszystko, ale już nie boli. :-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( Dziś o godzinie 19, po zjedzeniu kolacji, Sajgonek ułożył się w swoim koszyczku i zasnął na zawsze. Płaczę do tej pory. Na szczęście zasnął we własnym łóżeczku, pod przykryciem, a nie w zimnej plastikowej misce za kratami schroniska.
  23. [quote name='xxxx52']czy ten pudelek ma swiezbowca?moze wpierw zrobic zeskrobine,ale jezeli ma to wysle Advocats dobrze dziala[/QUOTE] Wszystko opisane w wątkach. Niestety ma....
  24. [quote name='wiosenka']Wszystkiego co najlepsze dla Ciebie Twojej Rodziny i Czworołapków ;). Może poprosić o banerek?[/QUOTE] Wszystko jest potrzebne i trzeba jakoś to porozsyłać, a ja na razie nie mam głowy. Badania będą bardzo kosztowne, bo szczegółowe. U weterynarza byłam dziś o szóstej, nocą co godzina sprawdzałam, czy Sajgonek żyje. On ma niedobór wapnia i czasami tężeje, jakby umierał, strach patrzeć. Kłębuszek - nazwałam go Miś Colargol- będzie miał leczenie nużycy, też długotrwałe i kosztowne. Potrzebne podkłady dla Sajgonka, on właściwie tylko leży. Dziewczyny, pomóżcie! Dziś zacznę robić bazarek. A może ktoś ma do pożyczenia "kanapę" (czyli posłanie z trzema bokami) dla psa. Z koszyka Sajgonkowi trudno wyjść, a chce jak mu się chce siusiu.
  25. Dziewczyny, na pocieszenie opowiadam: byłam w schronisku już o 10.30 Zastałam zamkniętą bramę, ale jakoś weszłam. Pani dyrektor kazała mi czekać na rozmowę, trochę to trwało. Wygłaskałam srebrnego pudelka w gabinecie i poprosiłam o oba psy. Kto chce szczegółów, to na pw. Zeskrobin oczywiście wcześniej nie zrobiono, chociaż były zlecone, teraz trwało to 15 minut (z wynikiem)-musieli wiedzieć, czy odkażać cały oddział;);). No i dostałam zgodę. Wszyscy w schronisku tak się cieszyli, że biorę te psy: opiekunowie, pani doktor, pani dyr.(tak, tak), wolontariusze. Coś takiego! Dziś schronisko wyadoptowało [B]tylko[/B] Sajgonka i Kłębuszka:lol:. Mam nadzieję, że dla nich zacznie się naprawdę[B] NOWY ROK[/B]. Dziękuję Panu Wolontariuszowi, że nas podwiózł. I jak tu nie mówić o szczęściu! I Wam życzę wszystkiego najlepszego!!!!!
×
×
  • Create New...