Jump to content
Dogomania

dziuniek

Members
  • Posts

    3972
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by dziuniek

  1. [quote name='Beat2010']to u Ciebie jest SAvana????? napisz coś więcej i może wklej zdjęcia, jak Dziuniek pozwoli :)[/QUOTE] To, Beatko, nie ta Savana, o której pewnie myślisz.
  2. [quote name='Anula']Sądzę,że Gracja pomalutku odżywa w domowych warunkach.Czas robi swoje i będzie dobrze. Poszła moja deklaracji dla Gracji za maj.Dziuniek,pomiziaj Grację ode mnie.[/QUOTE] Miziam i miziam, ale na razie jest reakcja tylko na miskę z jedzeniem w mojej ręce (idzie za mną wtedy), dobre i to, bo musi przytyć.
  3. Malawaszko, zapomniałam o fakturze, jutro wyślę.
  4. [quote name='malagos']I jak tam Gracjanna, już lepiej?[/QUOTE] Lepiej, znacznie lepiej, apetyt wrócił, sensacji już nie było, spacerki po domu raźno, a po dworku tak sobie. Wczoraj tak chodziła po domu, że wyszłam z nią o pierwszej w nocy, bo myślałam, że coś chce zrobić. Bardzo przyjemna ta noc majowa, chociaż zimna i w mieście...
  5. [quote name='docha']ok. ale odstąp na parę dni od warzyw. ryż i indyk bez żadnych dodatków i poobserwuj.[/QUOTE] Oj, docha, docha, wychowałam trójkę dzieci i "przechowałam" 13 psów, nie licząc kotów bez liku...
  6. [quote name='ania75']wydaje się dość drogi ale w przeliczeniu na porcje dzienne jest tańsze niż gotowane[/QUOTE] No właśnie, to jakoś podejrzane ;) A czy ktokolwiek z nas był w fabryce suchych karm??? Ja się nie zastrzegam, ale wolę gotować, drogo, zajmuje dużo czasu i roboty (obieranie warzyw!), ale mam czystsze sumienie.
  7. [quote name='docha']dziuniek, w gotowanym żarełku też nie wiesz co jest;) kurczaki które są w naszych sklepach pochodzą nie wiadomo skąd, najczęściej z Ameryki poł. skarmiane przeróżnymi sterydami. W zasadzie ta sucha karma specjalistyczna weterynaryjna jest najpewniejsza. Ja nie kupuję w sklepie, tylko na bazarku, na którym prawie na moich oczach (bo raczej nie patrzę), "rozbiera się" ćwiartkę wołowego. Kurczaki są karmione takim świństwem (antybiotyki, witaminy itp.), że mięso nawet nie bardzo smakuje i nam, ludziom. Najlepszy jest indyk. A marchewkę kupuję "ekologiczną" na krowiaku. To wszystko oczywiście mówię trochę z przymrużeniem oka, bo nie z mojej obory i ogródka pochodzą te produkty. Ale jestem pewna, że do wszystkich suchych karm dodawane są środki konserwujące, bo inaczej wszystko by śmierdziało i nie zachowywało jakości po tak długim czasie. Ja raczej patrzę na psy i koty: jeśli są "odpowiednio" grube ;), sierść lśniąca, wesołość w zachowaniu i dobre wyniki krwi, to jedzenie dobre. A mam okazję sprawdzać je przeważnie na paluchowych przypadkach, np. mój Markus-obecnie aż lśni, Misiowi(już za TM-nowotwór) odrosło piękne futro itd. W schronisku już miała takie problemy, ale u mnie dopiero od czwartku, przedtem jadła i wszystko było ok. Trzeba poczekać, są różne przypadki, a kiedy pies jest tak wychudzony, to wiadomo, że łapie każdą infekcję. Przecież reszta towarzystwa u mnie zdrowa, mimo latających w powietrzu wirusów i bakterii na trawnikach i chodnikach. Nie da się przed tym ustrzec.
  8. [quote name='docha']dziuniek, prowadzisz ją na specjalnej diecie gastrycznej? jeśli dobrze pamietam to Gracja trzustkę ma zdrową, więc śmiało można jej podawać suchą karmę jelitówkę z Royala (jest smaczna) oraz gotowany indyk z ryżem, bez dodatków. Przykro mi bardzo, że ma takie dolegliwości.[/QUOTE] Ja psom gotuję: mięso, makaron (ryż), warzywa. Nie chciałam wprowadzać Gracji jakiejś specjalnej diety, bo wyniki wątroby i nerek ma dobre. Za karmą suchą (nawet specjalistyczną) nie jestem specjalnie. W gotowanym wiem, co tam jest na 100%. Przez pierwsze dni Gracja wsuwała wszystko aż miło, teraz niewiele "skubie". Tradycyjnie dla "chudziaków i szpitalników" będzie indyk z ryżem, ale po niedzieli, bo bazarek zamknięty. Na razie płatki ryżowe z kurczakiem. Po pierwszym tygodniu dobrego jedzenia każdy pies utyłby chociaż odrobinę, a ona nic. I to mnie niepokoi. Właśnie to może świadczyć o chorobie związanej z hormonami. Ale zobaczymy. Dziś nie męczyłam jej pobudką. Sama wstała o 11, siusiu, troszeczkę jedzenia i znów pod kołderkę spać.
  9. Oj, docha, wykrakałaś... W czwartek w nocy Gracja miała biegunkę, a w ciągu dnia również wymiotowała. Musiała załapać jakąś infekcję wirusową. Skończyło się wizytą w lecznicy, kroplówką i lekami. Dziś słabiutka, leży i niewiele je. Jednak jest bardzo delikatna, a raczej nieodporna. Najgorzej, że taka wciąż chuda, w schronisku też wolontariuszki pisały, że nie może przytyć. Myślałam, że w domu nabierze ciałka, a tu nic...i jeszcze problemy z brzuszkiem.
  10. [quote name='malawaszka']nie wiem jak jest z ACTH bo tego nigdy nie badałam u psa (na Cushinga robiłam zawsze test hamowania małymi dawkami deksametazonu), ale jestem pewna, że podwyższony poziom kortyzolu to Zespół Cushinga, nie Addisona (Addisona to niedobór kortyzolu) - jakby w schronisku dostawała za dużo sterydów (bo wielu wetów kocha tak "leczyć") to mogłoby to ją wpędzić w Cushinga - tak piszę bo próbuję zrozumieć i może czegoś nowego się nauczyć bo stale mam psy z takimi róznymi problemami :/ Chodzi o to, że za nadnercza i przysadka (która wpływa na ACTH) są ze sobą związane sprzężeniem zwrotnym. Najlepiej poczytaj sobie tu: http://www.laboklin.pl/pdf/pl/wetinfo/aktualnosci/2009_06_choroba_addisona_pl.pdf Tam jest wyjaśnione, jak choroba Cushinga może doprowadzić do zniszczenia (w trakcie leczenia) nadnerczy i doprowadzenie do choroby Addisona. Ja się zastanawiam nad jej życiem "poprzednim", wiadomo, że nie w schronisku to by się stało. Poza tym Gracja ma nadnercza w porządku w obrazie usg.
  11. [quote name='malawaszka']ślicznotka, ale chudzieńka strasznie jeszcze a co w końcu z tym ACTH weci powiedzieli?? jaka diagnoza? czy jeszcze nie wiadomo?[/QUOTE] Faktycznie, chyba tego nie napisałam wyraźnie...(często myślę, że coś napisałam, a to mówiłam komuś telefonicznie), albo pisałam dużo wcześniej. Więc wyjaśniam: ACTH bardzo niskie, czyli podejrzenie choroby Addisona. Wynik wiarygodny, bo robiony w lecznicy, która od razu wysyła próbki do Niemiec. Przyczyną może być długotrwałe podawanie leków albo guz przysadki mózgowej. W następnej kolejności powinno się zrobić test stymulacyjny: bada się poziom kortyzolu, potem podaje dexametazon i znów bada. Ale ponieważ nie ma innych objawów tej choroby (w badaniach krwi i objawach ogólnych), lekarz powiedział, że tak silna dawka może wszystko zaburzyć i lepiej wykluczyć najpierw guza, robiąc rezonans. Szczególnie, że trzeba będzie jeszcze potem robić operacje przepukliny, guzka i tłuszczaka. Może rzeczywiście ktoś ją kiedyś naszpikował kortyzolem? A może taka jej uroda?
  12. [quote name='anica'] a co myślicie o tym wątku?... [URL]http://www.psiegranemarzenia.pl/[/URL][/QUOTE] Nie myślimy, wstawiamy tam psy i liczymy na cud.
  13. [video]http://pl.tinypic.com/r/2jfzrkj/8[/video]
  14. Sweterek pożyczyłam od Karuska, trochę przykrótki...ale poranki i wieczorki jeszcze zimne.
  15. Gracja jakoś "dziwnie" je , chwyta jedzenie, jakby to były całe kęsy. W rezultacie musi jeść na "obrusie" z gazety, bo wokół rozsiewa resztki. Kiedy śpi, wygląda zawsze rozkosznie... We dwoje cieplej i raźniej, dwa "pseudosznaucerki", jedyne, co ich łączy, to umaszczenie: szare z piaskowym. Wygląda, jakby trochę się zrelaksowała, niestety zdjęcie niewyraźne. Spacerek na trawce.
  16. [quote name='Bogusik']Taka tu cisza nastała.... Mam ochotę złośliwie powiedzieć, że kiedy Gracja zaopiekowana fizycznie i pieniężnie, to cioteczki nie mają co robić na wątku... Ale zaraz Was rozruszam. Resocjalizacja następuje bardzo powoli. Już nie zdarzają się "wycia do..kąta", spacerowanie po mieszkaniu powoli zaczyna wyglądać jak poznawanie świata, a nie chodzenie bez celu, żeby się uspokoić. Za to niestety Gracja siusia od razu po postawieniu na nogi, niezależnie od pory dnia i chwili przebudzenia, przeważnie metr od legowiska. Usiłuję nauczyć ją na podkłady w przedpokoju, ale niewiele z tego na razie wychodzi. Tyle, że nie robi po kątach, za to reszta męskiego towarzystwa obsikuje te kąty równiutko. Jednym słowem, znacie, to posłuchajcie... Spacery coraz dłuższe, apetyt marny. Po pierwszych dniach szalonego głodu nastała stagnacja, Gracja wszystkiego nie zjada, zaczęłam jej dawać na dwie raty. Chuda jest nadal bardzo, kosteczki na wierzchu, a ponieważ ją co dzień widzę, trudno mi ocenić, czy choć trochę utyła. Zabrałam się za uszy, były bardzo brudne zwykłym raczej brudem. Na całym ciele zaczyna porastać jakiś marny meszek. Sąsiadka mi uświadomiła (z czego jakoś nie zdawałam sobie sprawy), że Gracja ma ciemną skórę, dlatego mimo kompletnego wyłysienia nie wygląda źle i wszystkim się bardzo podoba! Przyjmuje moje głaskania po główce, ale reszta ciała nadal jest prawie niedotykalna. Na spacerach zaczyna wąchać, więc też to lepsze niż pędzenie bez celu przed siebie. Na inne psy nie zwraca uwagi, one tez traktują ja jak powietrze, oprócz Karuska, który jak ambasador, do wszystkich się zaleca i lgnie.
  17. [quote name='malagos']A an takie badania to trzeba czekac, czy robią od ręki? Tylko majowy weekend jest przeszkodą, bo w odróżnieniu od lecznictwa dla ludzi weterynarze aż się palą, żeby leczyć, prześwietlać, robić operacje...za tym idą przecież ogromne pieniądze a i praktyka niezgorsza dla takiego lekarza.
  18. [quote name='Anula']Mamy 110,00zł deklaracji stałych.Rozumiem,że w skarpecie Gracji jest 844,00zł zapasu (jeżeli coś przeoczyłam to popraw mnie dziuniek).W maju będą wpłacane deklaracje za maj a więc w sumie będzie 954,00zł.Może na rezonans starczy nie licząc jeszcze opłaty a wizytę u weta.[/QUOTE] Myślę, że po tych dodatkowych deklaracjach na rezonans starczy. Potem, jak wszystko dobrze pójdzie, trzeba będzie zbierać na dalsze operacje. W bazarkach na mnie nie liczcie, bo wstaję rano i kładę się następnego dnia dopiero. Ale mogę wkleić wszystkie niekupione na moich poprzednich bazarkach fanty, jakby ktoś robił. Zresztą zrobię bazarek, ale jak miną matury, bo teraz mam dużo uczniów. Wychodzę z psami na cztery raty...trzy razy dziennie, a pracować też trzeba, żeby zarobić... Ale suczka ma za to sanatorium...i lekarza blisko.
  19. Wczoraj pomiziałam ją po główce, nawet się "podkładała" i ocierała, co w niczym nie przeszkodziło, że przy rannym zakładaniu szelek wpadła znów w panikę i trzeba było "uczyć" ją od nowa zakładania tego sprzętu.
  20. [quote name='malagos']A ja nie da się z tym żyć, to co?.......[/QUOTE] Miałam na myśli, że jeśli stan mózgu (nawet z guzem) pozwoliłby na te dalsze operacje. Jeżeli byłby zaawansowany nowotwór, to oczywiście nie ma co psinie dodawać cierpienia chirurgicznymi interwencjami. Gracja nie zachowuje się, jakby była w ostatnim stadium życia ;), wręcz przeciwnie. Lekarz powiedział, że test stymulacji, który się robi, badając odpowiedź nadnerczy na kortyzol, mógłby spowodować rozregulowanie wszystkiego, bo deksametazon to bardzo silny lek (30 razy mocniejszy od kortyzolu), więc lepiej najpierw wykluczyć zmiany w przysadce mózgowej.
  21. Dziewczęta, szczególnie te, co składają się na leczenie Gracji-ROBIMY REZONANS? Będzie kosztować między 800 zł a 1000 zł. Da odpowiedź, czy suczka ma zmiany w mózgu i jakie. Jeżeli da się z tym żyć, w następnej kolejności trzeba będzie zoperować przepuklinę i guzka sutka.
  22. Rezonans magnetyczny najwcześniej za trzy tygodnie, lekarze pojechali na zielona trawkę. Do tego czasu, jak dobrze pójdzie, Gracji zdąży odrosnąć sierść... Dziś na spacerze złapała babkę za nogę. Co jej miga przed oczyma, łapie (kłapie) zębami.
  23. Są już wyniki, niestety, poziom ACTH niski. Idę na konsultację z wetem. A trochę weselej: dziś na spacerze przechodził obok chłopak z gołymi nogami. I Gracja go chaps! za łydkę! To było tylko takie kłapnięcie pyskiem, ale chyba coś poczuł, bo się obejrzał.
  24. [SIZE=3]Gracja testuje posłanka...[/SIZE] [IMG]http://i61.tinypic.com/ao3llh.jpg[/IMG] [IMG]http://i58.tinypic.com/2q3u0l2.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...