Jump to content
Dogomania

dziuniek

Members
  • Posts

    3972
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by dziuniek

  1. Jadwinia odeszła...:-(:-(:-(:-(:-(
  2. Ehhh, co tam upały...Moja biedna Jadwinka od dwóch tygodni co dzień kroplówki, teraz 2 razy dziennie, trzy razy do pyszczka na siłę strzykawką jedzenie i żadnej poprawy. Siedzi nieruchomo i tyle. Coś nie chce "zaskoczyć".
  3. Z Jadwinią bardzo źle, wpycham jej strzykawką kilka razy dziennie nutridrink połączony z czymś podobnym dla zwierząt, dwa razy dziennie kroplówki, sterydy jakoś nie zadziałały. Myślę, że tym karmieniem ją męczę, ale jeszcze czekam na cud. Dobrze, że nie wypluwa tak wszystkiego jak wcześniej, trochę połyka, dlatego ciągle mam nadzieję na poprawę.
  4. [IMG]http://i62.tinypic.com/2rqliqc.jpg[/IMG] [SIZE=3]Zrobiłem sobie poduszeczkę i śpię.[/SIZE] [IMG]http://i57.tinypic.com/65x2c8.jpg[/IMG] [SIZE=3]To ja, siusiam, pstt.[/SIZE] [IMG]http://i57.tinypic.com/2eg5w02.jpg[/IMG] [SIZE=3]Ramik i Stara Warszawa.[/SIZE]
  5. Ramik ma się dobrze. Śpi w koszyku albo na pontonie (głową na podłodze), oba stoją do wyboru. Niedługo w moim pokoju nie będzie gdzie postawić nogi, i tak rano wywlekam pantofle spod Szafirka. Potem wkładam pędem płaszcz na koszulę nocną i wskakuję w trepy i wychodzimy na siusiu przed dom, bo i tak zwykle już poza "własnym" pokojem Ramik traktuje wszystko jak wybieg. Dobrze, jak skończy się na windzie lub bramie, łatwo sprzątnąć. Podkład w przedpokoju niestety potrzebny.I nie zależy to od tego, czy wyjdziemy o 6, 7 czy 9. Potem dwie godziny zajmuje mi reszta stadka oraz wspólne śniadanie. Teraz dochodzą niestety kroplówki i karmienie strzykawką Jadwini. Po południu Ramik ma drugi spacer i tu zaczynają się problemy: kiedy był słabszy, jakoś go lekko ciągnęłam. Teraz idzie metr, staje i muszę go okręcić w kółko, bo tylko tak rusza znowu. Kamienica ma znów teatrzyk, a przechodnie patrzą dziwnie. Jak się zapiera i go pociągnę, to skrobie tylnymi nogami w chodnik(?). Jak go puścić luzem, kręci się w kółko. Je z apetytem, makaron, płatki ryżowe, marchew, wołowe, indyk. Nigdy dotąd nie zwymiotował. Wieczorem spacer, jedzenie, spanie. Chodzi po domu, nawet znajduje sobie wspólną wodę, ale i tak mu podstawiam. W windzie kucam, wtedy kładzie mi łepek na kolanach i się mizia. Myślę o jakiś ziołach, pestkach i homeopatii na nowotwory, co o tym sądzicie? To byłoby nieinwazyjne, a nie zaszkodzi, nawet jak nie pomoże. Tyle że drogie.
  6. [quote name='dorcia2'][COLOR=#000000] trzymam kciuki z całych sił za Ramisia:buzi: wpłaciłam chyba 40 zł , nie dotarły:shake: czy się pomyliłam ,płacę na tyle zwierzaczków ,że wszystko mi się miesza:huh:[/QUOTE] Dotarły, tylko ja nie mam teraz głowy, bo moja Jadwinia bardzo ciężko chora, przepraszam, że nie zapisałam.
  7. Jadwinia kocica bardzo chora. Ma ostry stan zapalny wątroby, rokowania "ostrożne do złych":-( Schudła w ciągu kilku tygodni okropnie, z najgrubszego kota w domu zrobił się szkielecik. Nic nie chce jeść, nie myje się, chowa w najdalsze kąty. Co dzień robię jej kroplówki z lekami, karmię strzykawką preparatem royala, ale i tak dużą część "wyślinia". Leki wkładam w puste kapsułki i wpycham do gardła. Strasznie ją to wymęcza, ale ponieważ ma tylko chorą wątrobę, liczę na cud. W końcu nie jest taka stara, ma dopiero 12 lat. To właśnie ona, jeszcze zdrowa, teraz wygląda strasznie. [IMG]http://i61.tinypic.com/30w468p.jpg[/IMG]
  8. Żółty wilczek bez stópki podobno umieszczony z suczką w pomieszczeniu z wybiegiem.
  9. [quote name='Beat2010']Dziuniek , tłumaczysz naszej koleżance, ona jest na bieżąco :-D, Ariste, możesz wrzucić link do filmiku z rinoskopii Diesla na jego wątek? Nie mogłam znaleźć fanpage"a doktora:-([/QUOTE] Nie kojarzę koleżanek z nickami z dogo :lol: Tak się domyślałam, że koleżanka, ale skoro zadaje pytania...
  10. Pudliczka (sznaucerka???) marnie wygląda, trzeba by też coś z nią zrobić, widać, że to dla niej trauma.
  11. [quote name='Aryste']I co u wilczka bez stópki? wiadomo cos? teraz tyle boksów sie zwolniło w schronisku , jak jest lato nie musi siedziec w pawilonie geriatri. moze by go przeniesc gdzies na zewnątrz?[/QUOTE] Psy stare i chore, niechodzące, biorące leki muszą mieszkać w budynku geriatrii. Nie byłoby źle, gdyby miał "osobisty" dostęp do małego wybiegu, a siedzi w klatce w salce z wybiegiem, ale z klatki nie ma dostępu. Jest wolne takie samo drugie pomieszczenie, tylko trzeba je wyszorować i przygotować, wtedy klatka w środku mogłaby być otwarta i miałby wyjście na dwór. Wczoraj był na wybiegu, więc sobie trochę pochodził. Jest jeszcze drugi, czarny wilczek, któremu zawijają się stopy, jak chodzi i ma ataki chyba padaczkowe, też sobie "zażył" świeżego powietrza.
  12. Wczoraj w schronisku nakarmiłyśmy jedną salkę maluchów, jadły, aż im się uszy trzęsły, suche schroniskowe leżało nietknięte... Spacerki: [IMG]http://i57.tinypic.com/awe07m.jpg[/IMG] [IMG]http://i62.tinypic.com/rt2glk.jpg[/IMG] Lady (Nora) została ostrzyżona, cóż, to jej sfilcowane futro było nie do rozczesania. Ale wygląda teraz jak zwierzę nieznanego gatunku. No i na koniec Blue, mój ulubieniec:[video]http://pl.tinypic.com/r/24m8bgm/8[/video]
  13. A teraz weselej: Ramik je jak smok, na razie nie daję mu baardzo dużych porcji na raz, tylko kilka mniejszych, ale wczoraj i dziś opchnął ( z ryżem lub makaronem i marchewką) w sumie cztery udka kurczaka oraz rację dzienną mięsa dla mojego stadka, musiałam gwałtem dokupywać. On nie jest taki mały, jak się wydaje, ale mam nadzieję, że trochę przytyje. Każdy zapach jedzenia wybudza go i wtedy z nosem "pod wiatr" idzie jak po sznurku do "źródła".
  14. [quote name='marako']Ja powiem tak - w przypadku czerniaka nawet usuwanego rokowania długości życia są niewielkie. Usuwanie fragmentu szczęki (kości), jest bardzo inwazyjne i sprawi też psu cierpienie, on nie będzie rozumiał, dlaczego nie może jeść, krwawi, jest osłabiony, wciąż męczy się go zabiegami, opatrunkami. Ja bardzo kocham psy, pół roku temu ratowaliśmy życie mojej (starszej) suni, ale choć było to traumatyczne przeżycie (perforacja żołądka, zapalenie otrzewnej, klika tygodni żywienia tylko dożylnego, aż naczynia przestawały być drożne), tu nie było zmian nowotworowych i wszystko skończyło się dobrze. W przypadku takim, jak u Ramika nie zdecydowałabym się na taki zabieg u mojej najukochańszej suni. Może w przypadku bardzo młodego psa, w połączeniu z radioterapią /nie chemioterapią/ tak (ale też niekoniecznie). Moim zdaniem nie można za wszelką cenę przedłużać życia psu, jeśli mógłby dożyć swojego czasu bez zbędnego dodatkowego cierpienia. Według mnie należałoby mu zapewnić godne ostatnie miesiące życia, bez bólu, w poczuciu, że jest kochany i dobrze zaopiekowany. To najlepsze, co uważam dla niego. Może nie mam racji, ale takie jest moje zdanie i tak postąpiłabym z moim psem mającym taką diagnozę. Można najwyżej powtórzyć badania, żeby się przekonać, czy diagnoza jest właściwa. Dobrać takie środki, po których jego życie potrwa jak najdłużej i w jak największym komforcie.[/QUOTE] Marako, bardzo Ci dziękuję za ten wpis, powtórzyłaś to, co ja uważam i piszę. Jeszcze raz zbiorę to, co wg. mnie potwierdza taką decyzję: -zmiana jest dość duża, wycięcie oznaczałoby usunięcie dużego kawałka szczęki(podniebienia)-to wielki dyskomfort dla psa -Ramik ma słabe naczynia krwionośne, wystąpiłoby mocne krwawienie -prawdopodobnie proces zaczął się od oka, więc już mogą być niezauważalne przerzuty -operacja nie spowoduje wyleczenia (czerniak jest bardzo inwazyjny-złośliwy!), jedynie przedłużenie, być może, życia, a może nawet skrócenie -miesiąc "rekonwalescencji"-karmienie-nie wiem, dożylne???, a potem i tak śmierć? Pies żyje chwilą, a skazywanie go na niewyobrażalne cierpienie, po roku traumy i jednej już operacji w schronisku byłoby tylko znęcaniem się nad nim. Kilka miesięcy wiecej w cierpieniu, zamiast kilku we względnym komforcie? Poza tym, jeszcze o tym nie pisałam, Ramik chodzi tylko w lewo, tzn. idzie kawałek i skręca, trzeba go ciągnąć albo obracać. Wg. mnie świadczy to o gorszym działaniu prawej półkuli mózgowej, tej, gdzie było usunięte oko. Czyli tam coś jest nie tak, albo zostało uszkodzone zmianą w oku. I jeszcze: takie zapalenie, z bardzo wysadzonym i powiększonym okiem raczej świadczyłoby o przyczynie nowotworowej.
  15. Kilka cytatów, które pewnie i tak nic nie dadzą, bo przecież opisują "średnie" przypadki. [QUOTE][COLOR=#2F4F4F][FONT=arial]Dla zmian skóry <1cm dobrze odgraniczonych wystarcza wykonanie zabiegu operacyjnego z marginesem tanek zdrowych. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#2F4F4F][FONT=arial]Dla zmian z dziąsła lub błon śluzowych jamy ustnej w bliskości kości potrzebne jest usunięcie fragmentu żuchwy lub szczęki. Z uwagi na lokalizację często bardzo trudne jest osiągnięcie odpowiedniego marginesu chirurgicznego. Czas przeżycia po usunięciu fragmentu żuchwy wynosi na ogół 7-17 miesięcy, po usunięciu fragmentu szczęki 5-10 miesięcy. Fragmenty kości powinny zostać usunięte, ponieważ zajmowanie kości przez czerniaka ma miejsce w ponad 90% przypadków.[/FONT][/COLOR][/QUOTE] [QUOTE][COLOR=#2F4F4F][FONT=arial]* immunoterapia [/FONT][/COLOR][COLOR=#2F4F4F][FONT=arial]- szczepionka [B]ONCEPT[/B] [/FONT][/COLOR][COLOR=#2F4F4F][FONT=arial]Zawiera gen ludzkiej tyrozynazy wbudowany w plazmid/fragment DNA, który wprowadzony (z użyciem specjalnego systemu injekcji przeskórnych) do miocytów/komórek mięśni psa powoduje prezentację obcej/ludzkiej tyrozynazy komórkom układu immunologicznego stymulując produkcję przeciwciał i limfocytów T cytotoksycznych przeciwko melanocytom/komórkom barwnikowym psa. Okazała się skuteczna [B]tylko na etapie choroby mikroskopowe[/B]j, dlatego zalecana jest do podawania w czerniakach złośliwych II lub III stopnia zaawansowania klinicznego (bez przerzutów odległych)[B] pod warunkiem osiągnięcia wcześniej kontroli choroby miejscowej (usunięcie chirurgiczne lub radioterapię guza i zajętych regionalnych węzłów chłonnych). [/B]Podawana jest 4 razy co 2 tygodnie i następnie co 6 miesięcy [/FONT][/COLOR][COLOR=#2F4F4F][FONT=arial] [/FONT][/COLOR][COLOR=#323232][FONT=Times New Roman][COLOR=#2F4F4F][FONT=arial]Wstępne dane wskazują, że połowa psów po strosowaniu szczepionki żyje co najmniej 389 dni. Dla porównania - <150 dni żyja psy z II stopnia zaawansowania klinicznego i <60-90 dni z III/IV stopniem zaawansowania klinicznego dla sc[/FONT][/COLOR][COLOR=#2F4F4F][FONT=arial]hematów leczenia bez szczepionki. [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana][/QUOTE] [QUOTE][/FONT][/COLOR][SIZE=3][COLOR=#393939][FONT=Geneva]Czerniaki jamy ustnej i pazurów mają tendencje do miejscowej wznowy i dają odległe przerzuty do płuc i narządów. Średni czas przeżycia psów po chirurgicznym usunięciu czerniaków w tych lokalizacjach, jeżeli nie zostanie wprowadzone dodatkowe leczenie przeciwnowotworowe, wynosi 6-8 miesięcy.[/FONT][/COLOR][/SIZE][/FONT][/COLOR] [COLOR=#323232][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#393939][FONT=Geneva]Psy, u których stwierdzono przerzuty lub usuwany guz jest większy niż 2 cm, żyją znacznie krócej. [/FONT][/COLOR][/SIZE][COLOR=#222222][FONT=Verdana][/QUOTE] [/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR]
  16. [quote name='Beat2010'] Każdy inaczej podchodzi do leczenia swoich zwierząt,ale popatrz co pisze Yolanovi -13 miesiecy dłużej,[/QUOTE] Właśnie, yolanovi, napisz coś więcej, gdzie suczka miała wycinane, jak duże? [QUOTE]może warto porozmawiać.[/QUOTE] Rozmawiałam przecież z lekarzami. Jest tu dużo rzeczy, które dają złe rokowania. Oprócz tych wymienionych wyżej, Ramik ma bardzo delikatne śluzówki (krwawią przy dotyku), będzie brał leki przeciwkrwotoczne, oraz z witaminą K i żelazem. Po wycięciu podniebienia, jakżeby jadł? A jeżeli się wykrwawi? Życie to nie tylko jego długość, to także jakość. Zresztą niech się wypowiedzą wszyscy, ja mogę umówić wizytę u onkologa. Ta zmiana jest duża ok.2 cm.
  17. [quote name='Beat2010']dzieki za odp-o chemii to nawet nie ma mówić, strasznie meczy zwierzaki, ja, broń Boże, nie chce okaleczać psa, ale ..czasem lepiej usunąc miejsce chorobowe , nawet z zapasem, żeby dłuzej pożyl w lepszym komforcie niż z rakiem w mordce, tak jak amputuje się lapy itd, tylko te szybkie przerzuty .......skąd wiedzieć , że będą lub nie.....i jak szybkie,.... Ramik tak kocha życie[/QUOTE] Ta zmiana to prawdopodobnie już przerzut, komórki rakowe mogą już być w całym organizmie, czego jeszcze nie widać na rtg. Beatko, ja bym zrobiła wszystko, żeby wyzdrowiał, ale weź pod uwagę jego wychudzenie, stan serca (szmery) , torbiel na aorcie i to, co pisałam, możliwy bardzo szybki rozsiew po wycięciu. I to, że trzeba by usunąć duży kawałek szczęki (podniebienia). Nie miałabym serca tak okaleczać psa, żeby potem po operacji wracał z trudem nawet nie do zdrowia. Ja przecież go widziałam po operacji oka, to był wrak psa. [QUOTE]Ktory lekarz mowił o podłożu nowotworowym usuniętego oka? Garncarz?[/QUOTE] Zeskanowałam tę opinię przedtem. To chyba lekarz w schronisku, ale jakiś od oczu.
  18. [quote name='malagos']Mój boże, to przerzuty z oka, tak?[/QUOTE] Prawdopodobnie tak.
  19. [quote name='Beat2010']Czy dr nic nie mówił o ew usunięciu operacyjnym nowotworu,? Nie znam się więc pytam[/QUOTE] Rozmawiałam z dwoma lekarzami na temat ew. leczenia, w internecie też jest sporo na ten temat. Co do operacji, to po pierwsze, czerniaka trzeba usuwać z dużym zapasem tkanki, w tym wypadku byłoby to usunięcie również tkanki kostnej podniebienia, czyli kawałek (spory) szczęki. Chyba nie chcielibyśmy tak okaleczać psiny? Ruszenie czerniaka bardzo szybko daje rozsiane przerzuty, to dwa. Potem chemioterapia-wiecie, jak to wygląda u ludzi i zwierząt... Jest szczepionka oncept, w Polsce niezarejestrowana (w Warszawie mają w różnych lecznicach), która podanie (trzeba co kilka miesięcy) kosztuje rocznie ok. 5-10 tys. zł. Dobrze o niej wypowiadają się tylko firmy farmaceutyczne, lekarze są bardzo sceptyczni, badania (świeże) donoszą o przedłużeniu życia do kilku miesięcy. Weźcie jednak pod uwagę, że prawdopodobnie zmiany na podniebieniu są już przerzutami z oka. Podłoże nowotworowe podejrzewał lekarz, który konsultował oko przed usunięciem.
  20. [IMG]http://i57.tinypic.com/244qiq1.jpg[/IMG] [SIZE=3]Ramik ma w pyszczku czerniaka złośliwego:-( Płaczemy, ale nie przy nim. On musi mieć teraz jak najlepiej! [/SIZE]
  21. [IMG]http://i61.tinypic.com/2rrnf9w.jpg[/IMG] [SIZE=3]Bursztynek i dwa ślepaczki na spacerku niedzielnym[/SIZE]
  22. [IMG]http://i59.tinypic.com/r0s4sy.jpg[/IMG] [SIZE=3]Łóżko (i pod łóżkiem) pańci jest najpewniejszym schronieniem.[/SIZE]
  23. [SIZE=3]Jaka u nas pogoda??? Wystarczy spojrzeć na Marcusa. Jeżeli chowa się po kątach, to będzie deszcz. Jeżeli włazi mi na głowę, będzie burza, o tak:[/SIZE][IMG]http://i58.tinypic.com/14abkwj.jpg[/IMG] [IMG]http://i61.tinypic.com/2446r0i.jpg[/IMG] [SIZE=3]Marcusik chowa się za mnie, jak miło, że ma do mnie takie zaufanie![/SIZE]
  24. Cóż zostaje? Dobre jedzonko, czyste posłanie, spacerki, głaskania i tulenia w zwiększonej dawce. Lekarz powiedział, że może jeszcze trochę Ramik odbuduje tkankę tłuszczową i mięśniową, że te nowotworowe zmiany nie musiały spowodować takiego wychudzenia (chociaż najprawdopodobniej był już proces nowotworowy w oku). Mam nadzieję, że tak będzie: dostaje jeść cztery razy dziennie, ani razu nie wymiotował. Dziś miał w przerwie między burzami najdłuższy od początku pobytu u mnie spacer. Rok w schronisku i miesiąc w niedużej klatce nie pomaga w zachowaniu kondycji. Po mieszkaniu chodzi ostrożnie, ale nie unika tego jak Szafirek. Będzie brał leki przeciwkrwotoczne, bo ma bardzo delikatne śluzówki w pyszczku, przy dotknięciu krwawiły. Powiem Wam, że mimo wszystko cieszę się, że ma dom. Kiedy przypomnę sobie, jak rozbijał się o kratki, właził w miskę z jedzeniem i wodą, potem zwymiotował na legowisko i chciał się w nim położyć, to serce mi się kraje na myśl o tych innych ślepaczkach. A przecież o piątej opiekunowie idą do domu i biedaki zostają całkiem same do rana, w swoich odchodach, samotne.
  25. [IMG]http://i57.tinypic.com/244qiq1.jpg[/IMG] I filmik:[video]http://pl.tinypic.com/r/2dhd8wi/8[/video]
×
×
  • Create New...