-
Posts
3972 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by dziuniek
-
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Dziś przyjechał do nas z Palucha Loluś-Pimpek_Puszeknr2. Ma "dramatyczna niedomykalność zastawek" wg lekarza ze schroniska. Faktycznie dyszy, dusi się i kaszle strasznie, może jeszcze coś ma, bo przeszedł kaszel kenelowy i zapalenie krtani. Oto psina w opisie schroniskowym: LOLUŚ Gatunek: Pies Rasa: MieszaniecPłeć: SamiecWiek: 13 lataWaga: 11 kgData przyjęcia: 15.11.2012Nr. ewidencyjny: 2642/12 Loluś to malutki psi staruszek, przywieziony w listopadzie 2012 do schroniska z ul. Biedronki. Jak widać na zdjęciu z przyjęcia, był w świetnej formie, radosny, uśmiechnięty. Teraz nadał śmieje się, cieszy życiem i towarzystwem ludzi, ale zdrowie szwankuje: szczególnie serduszko. Słychać na spacerkach takie typowe pokasływanie dla chorych na serce. W schronisku jest leczony, przebywa w ogrzewanych zimą pomieszczeniach geriatrii, z możliwością wyjścia na wybieg przy boksie i z tego ciągle korzysta. Stoi przy siatce i zaczepia przechodzących szczekaniem, podskokami, jak się na niego zwróci uwagę, lub wyciąganiem łapki przez kraty. Bardzo chce być czyjś i być blisko człowieka. O Lolusiu można powiedzieć: żywe srebro, wszędzie go pełno, wszystko chce zobaczyć i powąchać. Gdy się już zmęczy to chętnie wchodzi na kolana i się przytula. Nawet trudno mu zrobić zdjęcia, bo cały czas podchodzi i pakuje nosek w obiektyw :). Lolusiowi nie zostało dużo lat życia, bardzo pilnie potrzebny domek. Niestety, Loluś nie dogaduje się z psami, więc nie powinien zamieszkać z innymi samcami. Do adopcji Lolusia zachęca wolontariuszka: Beata, tel. 501 388 121. WIĘCEJ ZDJĘĆ -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Zapraszam w imieniu Iwonki na bazarek dla naszych paluchowych bid, które już opuściły schronisko i potrzebują wsparcia na leki: BAZAREK -
Po 7 latach w schronisku, Gaja poznaje życie od nowa...
dziuniek replied to Kasia77's topic in Już w nowym domu
Zapraszam w imieniu Iwonki na bazarek dla naszych paluchowych bid, które już opuściły schronisko i potrzebują wsparcia na leki: BAZAREK -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Zapraszam w imieniu Iwonki na bazarek dla naszych paluchowych bid, które już opuściły schronisko i potrzebują wsparcia na leki: BAZAREK -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Dziś pożegnaliśmy Dropka. Wzięliśmy go z Palucha prawie trzy lata temu. W piątek okazało się, że miał guz i przerzuty do płuc, ostatnio bardzo osłabł i kaszlał, wszystko go drażniło. Teraz wiemy, że guz bardzo mu przeszkadzał, a rozsiane zmiany w płucach utrudniały oddychanie. -
Nasze psy i inne zwierzęta, które odeszły w 2014 roku...
dziuniek replied to Maupa4's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziś przed południem pożegnałyśmy z córką Dropka na zawsze. Zasnął na naszych rękach. Piesio z Palucha, był z nami niecałe trzy lata. Dropek, Dropuś, Dropulec: nasz kochany, futrzasty niskopodłogowiec. W piątek byłam z nim w lecznicy. Od jakiegoś czasu kaszlał, schudł, miał mniej siły i "smutny" wzrok. Lekarz wyczuł od razu jakiś twór w jamie brzusznej. Usg. wykazało duży guz pochodzący ze śledziony, ale być może i z innych narządów. Na rtg. płuc widać było rozsiane zmiany nowotworowe. Operacja nie oznaczałaby poprawienia komfortu życia, jedynie jego pogorszenie, los Dropka był już przypieczętowany: przerzuty, kaszel, osłabienie. Pies żyje chwilą, nie wie, dlaczego cierpi i czy to cierpienie ma sens. A to, że żyłby dłużej o miesiąc, dwa, trzy...w wielkim bólu, dla niego nie miałoby znaczenia. Był z nami trzy lata, zabraliśmy go ze schroniska, bo nikt go nie chciał, miał przylepiona etykietkę "choroba skóry". Był wtedy naszym czwartym psem i wszyscy wokół pukali się w głowę: po co nam tyle zwierząt, po co kolejny? Nam może nie był potrzebny, ale my byliśmy potrzebni jemu. Nigdy nie żałowałam tej decyzji. Żył, kochany i przytulany przez nas i Swoją Panią (moja córkę), która co dzień po obudzeniu napotykała jego wierne oczy. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
Dziś przed południem pożegnałyśmy z córką Dropka na zawsze. Zasnął na naszych rękach. Piesio z Palucha, był z nami niecałe trzy lata. Dropek, Dropuś, Dropulec: nasz kochany, futrzasty niskopodłogowiec. W piątek byłam z nim w lecznicy. Od jakiegoś czasu kaszlał, schudł, miał mniej siły i "smutny" wzrok. Lekarz wyczuł od razu jakiś twór w jamie brzusznej, usg. wykazało duży guz pochodzący ze śledziony, ale być może i z innych narządów. Na rtg. płuc widać było rozsiane zmiany nowotworowe. Przez sobotę i niedzielę biłam się z myślami: operować??? To znaczyłoby bolesną i krwawą interwencję chirurgiczną, która mogła znacznie obniżyć odporność. Potem długa rekonwalescencja, jeżeli można tak nazwać właściwie czekanie na śmierć. I patrzenie:czy już, czy już dostatecznie cierpi, żeby mu ulżyć? Operacja nie oznaczałaby poprawienia komfortu życia, jedynie jego pogorszenie, los Dropka był już przypieczętowany: przerzuty, kaszel, osłabienie. Pies żyje chwilą, nie wie, dlaczego cierpi i czy to cierpienie ma sens. A to, że żyłby dłużej o miesiąc, dwa, trzy...w wielkim bólu, dla niego nie miałoby znaczenia. Był z nami trzy lata, zabraliśmy go ze schroniska, bo nikt go nie chciał, miał przylepiona etykietkę "choroba skóry". Był wtedy naszym czwartym psem i wszyscy wokół pukali się w głowę: po co nam tyle zwierząt, po co kolejny? Nam może nie był potrzebny, ale my byliśmy potrzebni jemu. Nigdy nie żałowałam tej decyzji. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
12 września rano Ramik zasnął już na zawsze. Nie mógł mnie widzieć, ale byłam z Nim do końca, głaskałam Go, czuł, że jestem blisko. Żegnaj, Ramiczku, tak szybko odszedłeś. Wczoraj po południu Ramik zaczął mieć trudności z oddychaniem przez nos. Nie chciał jeść kolacji, na spacer szedł bardzo niechętnie i widać było, że z trudnością. Dziś rano zaczęły się kłopoty z oddychaniem: Ramik oddychał, jakby chrapał, coraz trudniej. Miałam jechać z nim do mojego lekarza o piętnastej, razem z Dropkiem i Bietką, ale nie mogłam już czekać. Ramik oddychał coraz gorzej, śniadania nie ruszył, z pyszczka zaczęło mu ciec coś w rodzaju śliny z ropą. Zajrzałam mu do pyszczka: w gardle miał kalafiorowaty twór, który zasłaniał tchawicę, pod szyją też można było wyczuć jakąś gulę. Pojechałam z nim natychmiast taksówką. Pani doktór zajrzała mu do gardła i potwierdziła to, co ja widziałam: czerniak, który jeszcze dwa miesiące temu był plamką wielkości dwuzłotówki, teraz rozrósł się do nosa i wnętrza gardła. Nic już nie można było zrobić, tylko odjąć mu to cierpienie. Zasnął, głaskany i tulony przeze mnie do końca o wpół do jedenastej. -
Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki
dziuniek replied to dziuniek's topic in Już w nowym domu
W piątek po południu byłam jeszcze raz w lecznicy, tym razem z Bietką kontrolnie i Dropkiem, który ostatnio był nieswój, jakby słabszy, rzucał się i gryzł każde zwierzę, które obok niego przechodziło, jakby mu wszystko przeszkadzało. Dr od razu wyczuł coś w brzuchu, zrobiliśmy rtg i usg. Dropek ma guza, najprawdopodobniej pochodzącego ze śledziony, wielkości pięści ludzkiej, który wypycha pod żebra nerki i uciska na inne narządy. A w płucach przerzuty. :-( -
Można wejść na starą dogomanię!!! i SKOPIOWAĆ SOBIE, CO SIĘ CHCE, SPRAWDZIĆ, CZY NIC NIE POZNIKAŁO. Tutaj popatrzcie:http://www.dogomania.com/forum/topic/142879-kopia-starej-dogomanii/
-
Ja korzystam przy wstawianiu zdjęć z tego:http://tinypic.com/?t=postupload Wg mnie jest rewelacyjnie, nic nie znika, zdjęcia mogę wstawiać z komputera, z innych stron(kopiując url), można wstawiać filmy. Dowolnie można wybrać rozmiar zdjęcia. Czasem trzeba tam coś wpisać, ale nawet niedokładne przepisanie kawałka sloganu już wystarcza.
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Prosiłam lekarkę w środę, żeby ja obejrzała. Starość starością, ale jak pies podnosi jedną nogę i na niej nie staje, to już jest dziwne. W środę dowiem się znów, chyba że ktoś z wolontariuszy będzie wiedział dziś i tu zajrzy. -
A ja też wstawiam Muszkę (nie myślałam, że to tak częste imię). Znajduje się na Paluchu w Warszawie. Muszka jest malutką (6kg.) suczką. Na początku pobytu w schronisku zachowywała się jak mała dzikuseczka: uciekała i chowała się w najdalszy kącik, piszcząc ze strachu i gryząc. Nie dawała założyć sobie smyczy. Na każdy ruch ręki kuliła się jak przed uderzeniem. Może była bita i poniewierana? Teraz powoli oswaja się z człowiekiem, nawet pozwala się głaskać, ciągle jakby nie dowierzając, że może spotkać ją coś przyjemnego. Na spacerkach bardzo ładnie chodzi na smyczy, ruch ją uspokaja. Ta mikrosunia powinna spędzać czas na kolanach kochającego opiekuna, tulona i głaskana, na pewno któregoś dnia zapomni o tym, co ją spotkało i co spowodowało, że była tak nieufna do ludzi. Kontakt w sprawie adopcji: Wanda 696 428 111
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Czy już się mi włączyło pw??? Sama nie wiem, co robię. Jedyna na razie radość z nowej dogomanii, że w sygnaturce można sobie umieścić, co się chce, bez ograniczeń. -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
A co to jest??? Ja na razie kopiuję ze starej dogomanii posty mojego wątku, których mi nie raczyli przenieść. Pewnie dlatego, że były dostawiane przez moderatorów i "automat" uznał je za cudze, zresztą, czy ja wiem, dlaczego? -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Wczoraj też dowiedziałam się, że Dropek (adoptowany przeze mnie z Palucha dwa i pół roku temu) ma w jamie brzusznej guz wielkości pięści. Zasadniczo do operacji, ale w płucach są już przerzuty. więcej na moim wątku, jak trochę się otrząsnę. -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
dziuniek replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Wczoraj przed południem zasnął Ramik. Psinek przegrał z czerniakiem, który w błyskawicznym tempie zajął mu jamę nosową, gardło i tchawicę. Więcej wiadomości na stronie z podpisu. -
Molly to mała, czarna, krzywołapka:http://www.testowa.paluch.org.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/011401286
-
Nasze psy i inne zwierzęta, które odeszły w 2014 roku...
dziuniek replied to Maupa4's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziś rano, 12 września, Ramik zasnął już na zawsze. Nie mógł mnie widzieć, ale byłam z Nim do końca, głaskałam Go, czuł, że jestem blisko. Żegnaj, Ramiczku, tak szybko odszedłeś. Wczoraj po południu Ramik zaczął mieć trudności z oddychaniem przez nos. Nie chciał jeść kolacji, na spacer szedł bardzo niechętnie i widać było, że z trudnością. Dziś rano zaczęły się kłopoty z oddychaniem: Ramik oddychał, jakby chrapał, coraz trudniej. Miałam jechać z nim do mojego lekarza o piętnastej, razem z Dropkiem i Bietką, ale nie mogłam już czekać. Ramik oddychał coraz gorzej, śniadania nie ruszył, z pyszczka zaczęło mu ciec coś w rodzaju śliny z ropą. Zajrzałam mu do pyszczka: w gardle miał kalafiorowaty twór, który zasłaniał tchawicę, pod szyją też można było wyczuć jakąś gulę. Pojechałam z nim natychmiast taksówką. Pani doktór zajrzała mu do gardła i potwierdziła to, co ja widziałam: czerniak, który jeszcze dwa miesiące temu był plamką wielkości dwuzłotówki, teraz rozrósł się do nosa i wnętrza gardła. Nic już nie można było zrobić, tylko odjąć mu to cierpienie. Zasnął, głaskany i tulony przeze mnie do końca o wpół do jedenastej. Lubię to -
Uszyłam mu szeleczki z materiału, żeby taśmy go nie drażniły, poza tym z poprzednich "wyrósł". Założył je jeden jedyny raz...w ostatnią podróż... Ostatnia noc i ranek, kocyk ten sam, co przy Sajgonku, aż się chce płakać. Nie mam co robić...Jestem oszołomiona, nie spodziewałam się tego ... Już nie pójdziemy na spacer przy księżycu, to wszystko stało się bardzo szybko. Ale cieszę się, że nie cierpiał długo. Koniec nadszedł niepostrzeżenie. Wiem jednak, że te dwa miesiące były dla niego dobre: dom, własny koszyczek, ponton, kocyki, jedzenie (przytył ponad kilogram), spacery, słoneczko, zielona trawa, głaskanie, opieka lekarska. Nowotwór nie dawał o sobie znać aż do wczoraj, to przynajmniej Ramik dostał, skoro los odebrał mu wzrok, słuch i zdrowie. To moje pocieszenie. Po południu znów byłam w lecznicy, ostanio Dropek był nieswój, jakby słabszy, drażliwy. Okazało się, że ma guz wielkości pięści na śledzionie, być może na węzłach chłonnych, a na rtg. widać przerzuty do płuc. Lekarz sugeruje wyciąć nowotwór, bo on już boli i przeszkadza, ale wydaje się być ograniczony. Jednak ogólne rokowania są złe.
-
Dziś rano, 12 września, Ramik zasnął już na zawsze. Nie mógł mnie widzieć, ale byłam z Nim do końca, głaskałam Go, czuł, że jestem blisko. Żegnaj, Ramiczku, tak szybko odszedłeś. Wczoraj po południu Ramik zaczął mieć trudności z oddychaniem przez nos. Nie chciał jeść kolacji, na spacer szedł bardzo niechętnie i widać było, że z trudnością. Dziś rano zaczęły się kłopoty z oddychaniem: Ramik oddychał, jakby chrapał, coraz trudniej. Miałam jechać z nim do mojego lekarza o piętnastej, razem z Dropkiem i Bietką, ale nie mogłam już czekać. Ramik oddychał coraz gorzej, śniadania nie ruszył, z pyszczka zaczęło mu ciec coś w rodzaju śliny z ropą. Zajrzałam mu do pyszczka: w gardle miał kalafiorowaty twór, który zasłaniał tchawicę, pod szyją też można było wyczuć jakąś gulę. Pojechałam z nim natychmiast taksówką. Pani doktór zajrzała mu do gardła i potwierdziła to, co ja widziałam: czerniak, który jeszcze dwa miesiące temu był plamką wielkości dwuzłotówki, teraz rozrósł się do nosa i wnętrza gardła. Nic już nie można było zrobić, tylko odjąć mu to cierpienie. Zasnął, głaskany i tulony przeze mnie do końca o wpół do jedenastej.
-
Tak, u nas też.wiem o Zgredku... A na dodatek Dropek ma w brzuchu guz wielkości pięści i przerzuty do płuc...