Jump to content
Dogomania

GAJOS

Members
  • Posts

    831
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by GAJOS

  1. :) edene. Ja nie biłem psa :) A stanowczo kładłem półotwartą dłoń na klacie psa, i go odpychałem. Więc wydaje mi się, że robisz podobnie. Rezultaty są mizerne, bo to początki, bądź konsekwentna a będzie działało jak z automatu. Co do Twojego obrazka, to gdzieś w sieci widziałem identyczne zdjęcie :) dlatego myślałem, że to nie Twoje psisko :) Ad. blatu - czy dajesz cokolwiek do jedzenia psu, gdzieś w okolicy stołu ? [quote name='Soko']GAJOS, wiadomo, że "zaskoczenie" może być coraz bardziej emocjonalne ale z czasem ;) zaczynamy od spokojnej pochwały. [/QUOTE] Właśnie, zaczynamy od spokojnej pochwały :) i tu mamy sedno sprawy. Co do "pykania" to i tu muszę Ci przyznać rację. Można zepsuć w ten sposób psa, i jego zaufanie do człowieka, jeżeli się tego nie potrafi zrobić, ale...tak jest z każdą techniką, w której nie używamy smaczków i klikera :)
  2. Soko, zgadzam się z Tobą, że trzeba dostosować sposób do psa "nie kijem to siekierką" :) Ja to "pyknięcie" stosuję u swojego bydlęcia od początku a raczej stosowałem, bo już z milion lat nie próbuje po mnie skakać . Chyba, że mu powiem "CHOĆ POPRZYTULAMY SIĘ" to wtedy już jest szał :) "Pyknięcie" w znaczeniu takim, że półotwartą dłonią skierowaną w kierunku psa, dotykam - nie biję mniej więcej w środkową część klatki piersiowej - kilka cm niżej od szyi . Soko, mam takie małe zastrzeżenie, z tym, udawaniem - pies pewnie zacznie się ekscytować, a tego w tym wypadku nie chcemy.
  3. [quote name='Karilka']Gajos - ja zupełnie nie rozumiem Twojej postawy. Jesteś na forum, gdzie 80% stanowią kobiety i w dużej części - serio - bardzo dobrze radzą sobie z psami, z którymi często faceci sobie nie radzą. Kobieta to nie człowiek? Czy facet to jest nad człowiek? Paranoja.[/QUOTE] Bardzo, ale to bardzo przepraszam jeżeli Cię uraziłem. Ja niestety miałem średnią przyjemność pracy z kobietami, którym się wydawało, że każda korekta z mojej strony jest łamaniem psów... Ale akurat tamten post był troszkę ironiczny z mojej strony :) Ale tak czy siak, przepraszam :)
  4. Całkiem możliwe, że ma złe skojarzenia z mężczyznami - dlatego jest jak jest. [B] Merenwen[/B] ma rację . My - faceci mamy skłonność do nieświadomej dominacji psów - właśnie głaskanie od góry, co jest kiepskim rozwiązaniem przy takich problemach. Tu zapewne brakowało socjalizacji, skoro pies był w schronie od 2 miesiąca życia. Niech mąż tej kobiety nie próbuje na siłę złapać kontaktu z psinom. Spacery, Jedzenie, Picie. Będą najlepsze. Plus do tego radziłbym na razie wprowadzić zakaz jakichkolwiek korekt ze strony męża tej kobiety. Czas, czas, czas i jeszcze raz czas, wyleczy psine z tych lęków.
  5. GAJOS

    Cześć

    Witam i Pozdrawiam :)
  6. A więc tak: Z dawaniem łapki - musisz psa przyzwyczaić do dotyku tej części ciała, żeby później nie było problemów np. z obcinaniem pazurów. Możesz np. gdy pies leży podejść do niego i nic nie mówiąc (ja mówię pokaż pazurki) wziąć jego łapę do ręki i po prostu ją oglądać, lekko "ściskać" - bez używania siły oczywiście :) Nie puszczaj gdy lekko pociągnie ja do siebie. Możesz za to też nagradzać psa smakołykiem. Może zabierać łapki, bo ma otarty opuszek, lub coś mu się (kiedyś) wbiło. Szczekając - wymusza od Ciebie jakieś zachowanie :) Ignoruj to. Niech wszystko odbywa się na Twoich zasadach. Ignorancja zmieni to zachowanie, bo zrozumie, że nic nie osiągnie. Co do skakania przed spacerem, również radzę to ignorować - nic nie mówiąc, ale w momencie gdy skoczy napieraj na niego - wykonaj stanowczy ruch w jego stronę. Podziała po kilku razach :) Możesz wtedy mówić NIE SKACZ (w momencie Twojego ruchu). Radziłbym też nie nakręcać psa np. "idziemyyyyyyy na spacereeeeeek" - Po prostu ubierz się, weź smycz i tyle :) Postaraj się przypiąć mu smycz w momencie jak usiądzie - i znowu czekaj chwilkę i wydłużaj ten czas jak przy jedzeniu :) To, że gryzie to normalne - zębiska mu rosną - Możesz zapiszczeć gdy złapie za mocno - Tak robiły jego siostry i bracia - To znak, że sprawił ból i że tak nie można. A właśnie, jakiej to rasy / typu sunia? Pamiętaj też o socjalizacji, bo wnioskuję, że to Twój pierwszy pupil?
  7. Spróbuj stanowczego "pyknięcia" dłonią w okolice klatki - troszkę niżej niż szyja. I mów stanowczo np. NIE SKACZ. Najważniejsze jest to, aby oduczyć go skakania po Tobie podczas przygotowań posiłku. W późniejszym etapie życia może po prostu "gonić Cię" abyś szybciej dała mu jeść, co w konsekwencji będzie w jego mniemaniu walką o jedzenie. Czy pies zna już jakieś komendy ? Jeżeli nie, to naucz go np. SIAD, czy LEŻEĆ. I pies musi czekać w tej pozycji - poczytaj na forum jak nauczyć go tych komend. Jeżeli już ogarniecie np. SIAD. gdy pies siedzi przez 5 sekund daj mu odrobinę tego co przygotowujesz lub smaka. Przy następnym przygotowywaniu posiłku wydłuż ten czas do 10 sek. i znowu smakołyk, używaj przy tym komendy np. CZEKASZ. CZEKAJ lub coś takiego.
  8. Milana :) Cała ta jego medialna otoczka,to kiepski żart, ale... no właśnie ... Cesar pracował z psami dłuuuugo przed erą Zaklinacza. A metody Victorii są zbyt "miękkie" i jeżeli trafiłaby na naprawdę agresywnego osobnika, to najnormalniej w świecie nie dałaby sobie rady, tak mi się wydaje.
  9. Od kiedy pies się tak zachowuje ? Krzyk, nic nie pomoże, bo pies po prostu Cię nie słyszy gdy jest w takim stanie. Czy pamiętasz może sytuację w, której Twój został pogryziony przez innego psa ? Na czym prowadzisz psa - obroża, kolczatka, szelki ?
  10. Psinka pewnie, nie miała dobrego dostępu do jedzenia. Dlatego teraz nadrabia... Pamiętaj o tym, że możesz jej dawać jeść na początku i 10 razy dziennie ale w małych ilościach. Żeby nie nadwyrężać żołądka, bo to nie jest zdrowe. Ja jednak radziłbym dawać na początku cztery razy dziennie, o ściśle uzgodnionych porach, tak aby stało się to rytuałem. Staraj się jeść przed psinkom, i nie karm jej przy stole - co będzie skutkowały późniejszym brakiem problemów z "żebractwem".
  11. Soko, doskonale rozumiem o co Ci chodzi. Jednak tutaj chyba głównym problemem było brak konsekwencji w braku wychowania, i użalanie się nad psiakiem. Warki przy misce "czasami" . Ale skoro rozmawiasz z nią na gadu gadu znasz lepiej sprawę. Jeżeli właścicielka chce pracować nad psem to połowa sukcesu :) Więc życzę Wam powodzenia i pozdrawiam :)
  12. Witam. Tutaj ani przeżyta choroba, ani operacja nie mają nic wspólnego ze złym, agresywnym zachowaniem. Wydaje mi się, że użalaliście się nad pupilem, po tej chorobie i operacji (psu zapewne było moźns dużo więcej niż powinno). Mało jest przypadków gdy przed ukończeniem roku życia psa, pies jest jakoś specjalnie agresywny, albo nawet jak i jest to są to "mało problemowe zachowania". Problem leży w tym, że pies nie był uczony KTO TU RZĄDZI... Niestety musicie zacząć pracować od podstaw, nie rozumiem tylko dlaczego, tyle czasu nic z tym nie robiliście ? Jeżeli Wasze fundusze pozwalają na skorzystanie z usług dobrego szkoleniowca to , to będzie chyba najsensowniejsze rozwiązanie , ale nie obejdzie się też pogłębienia wiedzy nt.Psiej psychologii, i odstawienia uczuć na boczny tor. Soko, jak prawie zawsze ma bardzo duzo, sensownej racji :)
  13. [quote name='arwena']Witam Państwa. Krytykowanie czyjeś pracy, w przypadku, kiedy nie ma się żadnej wiedzy na ten temat, jest śmieszne i po prostu niekulturalne. Nie macie Państwo pojęcia o tym, jakimi metodami pracuję, ile mam lat doświadczenia w pracy ze zwierzętami za sobą, w co się angażuję...Porównanie mnie do Millana potraktuję jako komplement, a co do Soko, to tu wyśmiewałaś się z Oli, a na innym wątku obraziłaś, bo ktoś złośliwie pokreślił Twój wiek i brak doświadczenia.Cóż.... Katarzyna Duszyńska[/QUOTE] Nie krytykuję Pani jako szkoleniowca, to po pierwsze. Po drugie porównanie do C. Milana miało być komplementem, a po trzecie - fakt nie posiadam takich informacji, ale chętnie zapoznam się z nimi na jakiejś stronie www, zawierającej więcej informacji plus certyfikaty. Pozdrawiam. Ps. A w tak szybką resocjalizację - stałą, bez obecności szkoleniowca po prostu trudno mi uwierzyć, ale cóż...
  14. No właśnie mam i nie mam wątpliwości, nie chcę z każdą pierdołą latać do weterynarza, ale jak zobaczę ale znając siebie to i tak polece :)
  15. Witajcie dogomaniacy :) Mam taki problem, a mianowicie co jakiś czas zauważam, że oczy mojego psiaka Juniora są zaczerwienione, tak jakby dolna część białka. Nie jest to widoczne codziennie, wydaje mi się, że wiąże się to ze szczekaniem, i po wysiłku fizycznym, podnoszenie go na szmacie itd. Czasami bywa tak, że wszystko jest ok, przez tydzień, dwa czy trzy. Jednak dzisiaj znowu się pojawiło to zaczerwienienie. Gdy to zaczerwienienie trzyma się dłużej niż jeden dzień , przemywam mu oczy rumiankiem, i wszystko wraca do normy po kilku godzinach. Jak myślicie jest się czym martwić ? Raczej nie sprawia mu to bólu , oczy nie łzawią pies nie jest podenerwowany ani nic w tym rodzaju.
  16. [quote name='Fauka']Mnie bardzo obraża stwierdzenie, że nie dla kobiety silny pies ;) co prawda mam 180 wzrostu ale jestem postury anorektyczki i bez problemu jestem w stanie opanować dwa rozszalałe labradory na smyczy bez większego problemu. Ale jak już wspomniano, nie mięśnie o tym decydują a siła charakteru, ja mam tak, że jak coś powiem to ma to być wykonane a moja postawa nie znosi sprzeciwu. Co do amstaffów, często się z nimi spotykam, jest ogromna moda na te psy i to są chyba najbardziej przyjazne w stsunku do ludzi zwierzęta zaraz obok labradorów jakie znam. .[/QUOTE] Niby kobieta a tak mądrze prawi :) Zgadzam się w 100 procentach z Twoją wypowiedzią... Po prostu jestem w szoku :)
  17. [quote name='Malina1988']No ale muszę coś zrobić bo mam jeszcze jedną kotkę... Już zastanawiamy się z rodzinką, żeby nigdy nie zostawiać psów samych z kotem i ewentualnie ten kojec na wszelki wypadek, bo jakby ktoś lub coś przez przypadek dostało się do ogrodu (jakby brama była niedomknięta albo inne zwierze przeszło przez płot), a nas nie byłoby w domu to żeby nie doszło do kolejnego nieszczęścia...[/QUOTE] Nie popadajcie w psychozę. Przez tyle lat nie było takich wypadków, (ten był pierwszy?) Tak naprawdę nie wiesz czy to Twoje psy zatłukły kota, może inny pies, który się jakoś dostał to zrobił - tego też wykluczyć nie można. Na razie radziłbym obserwację, bez większego zaangażowania w stosunki psów z kotem. W razie jakiejś spinki, reagujcie.
  18. [quote name='niqbyq']Od wczoraj mieszka w domu :) Po prostu jest mi go szkoda...zachowuje się tak jakby bał się miski...jak je stały pokarm to z wyciągniętą szyją, z dala od miski...a wody nie ruszy ;/ Dlatego też często z nim wychodzę, żeby niestety "podjadł" tego śniegu...bo ile można nie pić ? Dziękuję za odpowiedzi :)[/QUOTE] Nie panikuj :) Śnieg - zmrożona woda. Czyli de-facto pije, i nie bałbym się odwodnienia. Jeżli tak się tym przejmujesz to po prostu nie pozwól mu jeść tego śniegu, w końcu będzie musiał się przemóc w wypiciu z miski i to zrobi... Może nie pić około 24 godzin. Nie powinien się odwodnić w ciągu tego czasu - ale próbuj co jakiś czas podstawiać mu miskę z wodą. Najlepiej niech nie ma do niej dostępu - bo nie będziesz wiedziała czy pił czy nie.Po prostu co 2 godziny postaw mu miskę na ziemi, i po 15 min zabierz. Ja bym się bardziej martwił tym, że szczenior jest malutki i powinien być pod kwarantanną a nie jest. Co najwyżej krótkei siku / kupka i do domu. I na pewno nie powinien się teraz spotykać z innymi nieznanymi psami ani kotami. (poczytaj o tym). PS.Ja takie schizy przechodziłem, jak wziąłem swojego psiaka, i on nie jadł za specjalnie :) Zmiana pokarmów nic nie dawała, jak mu dawałem jeść, to dosłownie brzuch mnie bolał z myślą "znowu nie zje, nie bedzie miał siły i zdechnie..." któregoś razu już miałem dosyć martwienia się o niego, bo w końcu miał dobre jedzenie, starałem się mu zbilansować wszystkie witaminki itd.a ten cham nie jadł :] W końcu, któregoś razu mu nałożyłem , nie wołałem go, nie zachęcałem - postawiłem miskę i tyle... Jak ręką odjął :) Od tamtej pory, je aż miło popatrzeć :) Więc głowa do góry :)
  19. Mógł to być tzw. atak stadny. Kot był w nieodpowiednim miejscu o nie odpowiedniej porze... Kot mógł przy próbie choćby zabawy wykonać zbyt gwałtowny ruch, który sprowokował psa (nie wiadomo którego) i emocje wzięły górę. Może się tak zdarzyć, jest dużo przypadków w, których psy nie atakują w pojedynkę a właśnie w grupie. Co powinnaś teraz zrobić ? Nic. Kota nie ożywisz a psy są drapieżnikami - drapieżniki zabijają. Nie musi to wcale znaczyć, że teraz będą gryźć wszystko i wszystkich. Nie powinnaś mieć do nich żalu, ani inaczej ich nie traktuj. To nie jest ich wina.
  20. Oczywiście, że tak. Do tego właśnie służą komendy, które pies uczy się wykonywać bezwarunkowo.
  21. [quote name='madziarra']Mnie się nie wydaje że to lęk separacyjny bo on od małego spędzał tak zimę. Zamontowaliśmy mu światełko bo nie wiedzieliśmy co się dzieje. Nie jestem specjalistką od zwierząt. Właśnie dlatego napisałam na tym forum żeby ludzie bardziej rozeznani w temacie mi pomogli. A problemu ze wzrokiem raczej nie ma, za to wydaje mi się że chyba gorzej słyszy bo nie reaguje na swoje imię. Chyba że na prawdę głośno się krzyknie. Rany jak mi szkoda psinki, tak bardzo chciałabym go zabrać do domu ale rodzice nie pozwalają. To ich dom więc nie mam głosu:-([/QUOTE] Starszym psom zdarzają się lęki separacyjne. Spotkałem się gdzieś ze stwierdzeniem, że zwierzęta instynktownie wiedzą, że "nie długa droga przed nimi" i dlatego potrzebują kontaktu z człowiekiem / zwierzętami. NIE CHCĘ OCZYWIŚCIE CIĘ TU STRASZYĆ, tak mi się po prostu przypomniało. Jeżeli nie masz możliwości, aby go wziąć do domu, to najlepszym wyjściem będzie to, abyś nie schodziła do niego na dół. Bo nigdy się nie przyzwyczai i tu chodzi o niego, nie o Ciebie - Tobie ciężko rozumiem, ale jemu jest jeszcze ciężej... A jak było ostatniej nocy ?
  22. [quote name='Soko']SAIKO, błagam Cię, ja tu mówię o przypadku psa który nie jest stabilny psychicznie, nigdy nie był wychowywany w stadzie psów i nigdy nie musiał nikogo uczyć hierarchii. Znam mnóstwo psów które wolą zagryźć natrętnego szczeniaka niż cackać się w ustawianie hierarchii. A tego psa nie znasz, więc doradzając coś przez internet, lepiej jest udzielić rady: rozdzielić. Na miejscu możesz ocenić z czego wynika nielubienie się, jakie metody zastosować, ale w tym momencie, bez behawiorysty, najbezpieczniejszą radą jest rozdzielenie. Ja biorę to pod uwagę, co jest NAJLEPSZE w danej sytuacji, a nie co wynika z natury psa, bo bez wprawionego oka rady o gadaniu co w stadzie itd. nic nie dają a wręcz szkodzą.[/QUOTE] Soko, że tak się wtrące. Z pierwszego postu wynika, że ta staruszka wcześniej nie miała problemów z innymi psami, zapewne były mniej dominujące, szybciej ulegały tej suni. Dlatego też nie dochodziło do takich sytuacji. Dominujący pies nie morduje psów, które są uległe, bo po co ? Dla samego zabijania ? Ta dziesięcioletnia sunia, żyje w zgodzie z beaglem, więc nie ma tutaj problemu niestabilności. Beagel'ka po prostu uległa starszej suni, a szczeniak nie. Szczeniak się ekscytuje, sunia nie lubi takiej energii, więc pewnie przez te dwa miesiące próbowała delikatniej dać szczeniakowi do zrozumienia że się nie zgadza na takie zachowanie. Delikatne próby ustawienia nie dały oczekiwanego efektu, dlatego teraz jest ostrzej. Będzie tak do momentu w, którym szczeniak ulegnie. Albo ulegnie albo zostanie wyeliminowany. Ja w takim wypadku skonsultowałbym się z behawiorystą... Bo na forum każdy ma nieco inne podejście do sprawy.
  23. Łapki ma grube więc może być całkiem sporym psiakiem. Po wyglądzie tak małego szczeniaka trudno powiedzieć co z tego będzie. Możliwe, że weterynarz po 3 tygodniach zaszczepi psa, i da środek na odrobaczenie właścicielowi - do podania w domu.
  24. [quote name='bdom']Koniecznie zostań z psem u fryzjera następnym razem. Fryzjerka może być i miła i mówić, że piesek jest grzeczny, a tak naprawdę skłaniać go do "grzeczności" przemocą. Był gdzieś na dogo o tym temat. Aha i kiedy zostaniesz to nie w poczekalni, musisz być w miejscu z którego będziesz widzieć pieska, sprawdź czy nie dzieje mu się krzywda.[/QUOTE] Nie przesadzałbym z tą przemocą. Może być tak, że po prostu Pani fryzjer nie pasuje psu i tyle. Pies jak człowiek, nie każdego musi lubić. Nawet gdy człowiek byłby niewiadomo jak pozytywnie nastawiony do zwierzęcia - zwierze nie musi odwzajemniać tych samych uczuć. / krusiac, znasz jakieś opinie nt. tej Pani fryzjer od jej klientów ?
  25. Witam, Odnośnie lizania człowieka, który go głaszcze - tym bym się nie przejmował. Czułość za czułość. Człowiek głaszczący psa, w psim przekonaniu liże go pyskiem, jak inny pies. Więc jeżeli Ty "liżesz" go 20 minut, to on Ciebie też. Natomiast jeżeli chodzi o innego typu fiksacyjne lizanie wszystkiego co popadnie, to możliwe, że brakuje mu jakiś witamin. (Skontaktuj się z weterynarzem) To, że Ty jemu mówisz, żeby nie lizał, nie znaczy, że on Cię rozumie. Psy nie rozumieją ludzkiego języka. I mówiąc mu "nie liż, nie wolno itd" nadal go głaszcząc nagradzasz takie zachowanie (psia psychologia). Możesz skonsultować to z behawiorystą, który wytłumaczy Ci co i jak. Jeżeli chodzi o panią fryzjer - OK. czasami psy lepiej zachowują się bez obecności właściciela - są spokojniejsze. Natomiast jeżeli Ty pierwszy raz go tam prowadziłaś, może oznaczać właśnie to, że teraz kojarzy mu się fryzjer z czymś negatywnym - np. weterynarzem. Niech Twoja mama spróbuje go tam zaprowadzić, i jeżeli zachowanie będzie takie jak przy Tobie, to znak ze może być coś nie tak w relacji pies - fryzjer. Możesz spróbować również pójść do tej Pani fryzjer, ale nie na strzyżenie, tylko po prostu chwilkę tam pobyć i wyjść. A po prostu następnym razem, postaw na swoim i zostań tam podczas pielęgnacji psinki. Pozdrawiam.
×
×
  • Create New...