-
Posts
831 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by GAJOS
-
Mój zna, "Siemanko" - daje łape, Usiądź - "siad" , Połóż się - leżeć. Góra - wskakuje na róznego typu górki, schodki, murki, czy choćby na chodnik. Zostań, Czekaj, "Łeb" - czyli tylek ma w górze, a łeb na ziemi - jak by się przeciągał. Przeszkoda - przeskakuje ławki, płoty itd. No i jeszcze "Zabij mohera" to wtedy ujada, albo Gdzie jest bandzior - wtedy leci do drzwi i leży i powarkuje. Więcej mi do szczescia nie potrzeba, no i oczywiscie komendy typu Zostaw, czy Do mnie.
-
Izaura, kotuś po prostu rządzi :) kota raczej nie oduczysz, chociaż pewny nie jestem. Możesz z niego zrobić zupę :P (żart) i problem się sam rozwiąże :)
-
Witam! Po pierwsze, żadnego psa nie powinno się zostawiać z dwuletnim dzieckiem. (Mój pies jest niemalże ideałem na czterech łapach, a nigdy nie zostawiłbym go z dzieckiem sam – na sam. Zawsze musi być pod kontrolą) I tutaj nie tyle chodzi o psa co o dziecko , dziecko może sprawić psu ból (nawet nieświadomie) a pies się obroni – warknie – ostrzeże, ugryzie. Następną sprawą jest to, że w dużej mierze Twój mąż jest winny temu, że pies jest agresywny. Pies odpowiada agresją na agresję. Twój mąż nie jest autorytetem dla psa, tylko po prostu się go boi, a Twój mąż jest zwykłym gnojem, skoro leje psa. Co do szczepienia … brak 30 złotych jest wymówką, zawsze można ugadać się z wetem czy coś takiego. Miesiąc spóźnienia ze szczepieniem nie jest aż takim problemem. Nie musisz psa szczepić co do dnia od ostatniego szczepienia. Zawsze jest jeszcze „bezpieczny czas” Oddanie psa do schroniska jest błędem. Dlaczego? Pojawiły się problemy, pies się „zepsuł” i najłatwiej jest go oddać? Postaraj się skontaktować z jakąś fundacją ratującą zwierzęta, poproś o pomoc wolontariuszy, niejednokrotnie są to ludzie, którzy znają się na psiej psychologii i mogą pomóc w „wyprostowaniu” psa. Bierz pod uwagę też fakt, że na to wszystko patrzy Twój syn, mimo że ma dwa lata to pewne rzeczy widzi (może w ten sposób dotrzesz do męża.) Z tego co piszesz popełniliście masę błędów w wychowaniu, nie wspominając już o biciu psa… To tyle. Troche nieskładnie napisane, ale już jest dość późno. A poza tym o te 30 zł. Możesz napisać na Dogo w dziale: Mają dom, ale potrzebuja pomocy sam się dorzucę po 20tym i pewnie znajdzie się kilka osób, które coś rzucą...
-
Zgadzam się, dla mnie większą radość sprawia pies, który spuszczony ze smyczy idzie nie daleko mnie, i przychodzi bezwarunkowo na zawolanie, niż jak komuś pokazuje, co umie mój psiak. Bardziej się ciesze gdy on jest zadowolony gdy polata za aportami czy jak po prostu mi towarzyszy. "Duchowość", "Budda" i "Medytacja" :) byłby moim idolem :)
-
[quote name='panbazyl']Troche denerwuje mnie częśc nazewnictwa, ale jestem w stanie to przełknąć. a ja nie daje rady oglądać wszystkiego o psach - sa programy które uważam za debilne - na animalu chyba cos w stylu - naj.... pies (najgłupszy, najbrzydszy itp).[/QUOTE] :) Oj mnie na początku też drażnił sposób nazywnictwa, ale jest kilka błędów w tłumaczeniu, bo czytałem oryginał, po hamerykańsku (angielsku) i tam jest całkiem, całkiem. A fakt, tych "NAJ" nie oglądam, bo mnie bardziej interesują kwestie szkoleń i psiej psychologii, a nie sztuczki.
-
rasowa2410, co do Twojej wypowiedzi na 1 stronie, to Vici nawet nie jest trenerem, bardziej behawiorystką (kiepską, bo kiepską ale...) A dlaczego? Gdzieś kiedyś spotkałem się z kursem na "psiego behawiorystę" w, którym "uczeń" nawet nie musiał dotknąć smyczy na egzaminie końcowym. Była jakaś tam pula 3 czy 4 pytań na które trzeba było odpowiedzieć, znałem gostka, który zrobił sobie ten papierek, a wiedzę miał tak małą, ze wydaje mi się ze ze srednio aktywnym psem miałby problem. A Vici jak widać też do pracy fizycznej się nie pali, no chyba że wyjęcie z magicznej torebki przysmaku i powiedzenie "goooood boy, goooood girl" jest pracą fizyczną. A jej podejście i tłumaczenie ludziom psiego języka, i mowy ciała itd. jest mało trafne, byłbym w stanie stwierdzić. A tu niespodzianka dla AntyCesarów: [url]http://youtu.be/i02kK9ef44I[/url]
-
Czy sunia lała, na matę która była w pobliżu drzwi ? Niech nie widzi, że szykujecie się do wyjścia - zamknij ją w pokoju, ubierz się, przygotuj, weź szelki, załóż je bez słowa, i wychodź, w miarę szybkim krokiem. Czy oba psy wyprowadzasz na dwór razem? Może sikać z ekscytacji - ekscytacja drugiego psa, może kojarzyć jej się ze sikaniem, postaraj się nie nakręcać drugiego psa przed wyjściem - nie pozwalaj się ekscytować. Czy sunia zna komendę siad, waruj, leżeć ?
-
[quote name='panbazyl']aha, czyli ze spokojem sobie "oleję" programy tej pani - nie w moim guście zupełnie. Wolę stanowczych ludzi co wiedzą co chcieć od życia, ale nie są chamami.[/QUOTE] Jak dla mnie to jest za bardzo słodka, ta cała Victoria, i moim zdaniem, za bardzo uczłowiecza psy. Z reguły oglądam wszystko co jest o psach, jak tylko mam możliwość, jednak ... "Ja albo mój pies" oglądałem z wielkim "auuuć"i były momenty, w których sam do siebie klnąłem. A poza tym, ile klęsk poniósł Milan , ile razy odpuścił, a ile Victoria? Wszystkich AntyCesarowych, zapraszam do przeczytania książek Cesara Milana i innych publikacji. A nie opierać się o 47 minutowy program (15 min/na przypadek.).
-
[quote name='panbazyl'] A ludzi "słodzących" nie lubię, bo uważam, ze są fałszywi.[/QUOTE] Najpierw jest "ooo mój słodziak, moje kochanie, moje milusie", a później jest "ten głupi kundel, musimy go oddać do schroniska, bo nie dajemy sobie rady, coś z nim jest nie tak!!" Mniej więcej tak to wygląda.
-
Soko, wiele razy było pokazane, że psy się na niego otwierają, że mu ufają (zazwyczaj po pobycie w Centrum Psiej Psychologii). A gdyby jego metody były by takie jak metody ludzi o, których piszesz, to psiaki wyglądałyby troche inaczej. Człowieka telewizja umaluje, wypicuje, a psa - nie. Wiem jak wyglada pies, który przychodzi do człowieka ze strachu, jak z nim wychodzi, spaceruje, reaguje na słowa, komendy. To, że Milan na początku ignoruje psy, to zaleta. Ja też to robię, mimo że uwielbiam psiaki i wole je od ludzi... I sam chciałbym aby znajomi ignorowali mojego psa, a nie z 40 metrów już się nakręcali "Junior, Junior" , szlag mnie trafia... A po co Milan prowokuje psy? Żeby zobaczyć ich zachowanie, i móc nad nim zapanować, zacząć wykorzeniać złe zachowania - pokazać jak to się robi, co oznacza mowa ciała, i kilka innych, istotnych spraw. Naprawdę bardzo się cieszę, że udało Ci się uratować psa przed śmiercią, za pomocą pozytywnych metod, smaczków itd. Ja w pracy ze/nad swoim psem, używam i pozytywnych i tych "okropnych" metod, zależy od zachowania i sytuacji w,której się znajdziemy. Ale nie wyobrażam sobie siebie, piszcząc GOOODDDD BOY :) i pozwalać sobie na kopulowanie Juniora na mojej nodze, czy na kimkolwiek jak robi to słodka Viki :) Izaura, chłopakowi kup Obrożę Elektryczną dla dużych psów, a psiakowi klikera, Zobaczysz jak szybko zadziała to na Twojego chłopaka.
-
Obrożę elektryczną ? Chyba pastucha. Pies raczej nie ucieka gdy go trzymasz na smyczy, i byłoby to w Waszej obecności. Więc i tak by uciekał gdyby was nie było w polu widzenia. Jeżeli już to pastucha. Bo obroża elektryczna służy do korekt "na odległość'. I człowiek musi go obserwować. A pastuch sam mu da popalić jak się zbliży. I po 2-3 tygodniach już nie będzie potrzebny :)
-
[quote name='Izura']Mój pies wie, że mnie się zębami nie łapie i skakanie nie zwróci mojej uwagi na niego- za to mój chłopak cieszy się jak psiak skacze ze szczęścia, że człowieki przybyły i jest podgryzany i obskakiwany, zdarza się i podsikanie. Zabranie go do ośrodka nic by nie dało, nie uczę psa jak się witać, to już zaczyna pojmować- uczę chłopaka jak ma się zachować w takiej sytuacji. I to chyba jest dośc częste- nie pies, który jest "szajbnięty" a człowiek, który nie potrafi w prosty sposób przekazać tego, czego wymaga, bo mówienie "nie skacz, nie gryź, łapy na ziemi, no nie brudź mnie" działa o wiele gorzej niż ignorowanie i pisknięcie jak nadgryza mnie.[/QUOTE] Ale w tym procesie resocjalizacji, który stosuje Milan, właściciel też bierze czynny udział. Więc Ty stosujesz metodę "resocjalizacji" w stosunku do chłopaka :) A co do Victorii - kiedyś zdarzyło mi się oglądnąć kilka odcinków, i miałem nieco negatywne podejście do jej metod. A po oglądnięciu kilkunastu odcinków, jest jeszcze gorsze. GOOOODDDD DOOOOOG ! Jest tak słodka, że aż mdła. I moim zdaniem, człowiek po jej wizycie musiałby sobie kupić plecak na smakołyki ... PS. Odcinek z Mastiffem "Księciem" jest najlepszy...
-
[quote name='Soko']Co do tego zastraszania to jednak prawda, po psach nie zawsze, ale często widać przerażenie w oczach.[/QUOTE] To nie jest zastraszanie, często psy od niego nie uciekają, mimo że nie są na smyczy to po prostu mu się poddają i obserwują. A te oczy ? Skoro pies przez 5 lat robił co mu się podoba, jedyne negatywy jego życia to krzyk, a za chwile rozczulanie się nad nim i wyrzuty sumienia właściciela - niestabilność. I nagle przychodzi gościu, który robi to tak a nie inaczej - szok. Psy przechodzą szok. A nie strach czy ból. Miałaś do czynienia z nakręconym PitBullem, czy ASTem? One w tym stanie nie czują bólu, a gdyby Cesar "tocznoł" psa z taką siłą żeby go zabolało, to po prostu pies by sie na niego rzucił. A taki z metra cięty Cesar , nie oszukujmy się nie miałby szans fizycznie z Pitem, Astem, czy Rotkiem. Poza tym, gdyby psy mu nie ufały i się go bały, miały traume po tych metodach, które stosuje to by za nim nie szły, nie przychodziłyby gdy je woła - a jest dla nich niemalże obcym człowiekiem. Nie mam racji?
-
Kirinna, czasami właśnie człowiek jest przyczyną danego zachowania. Mój pies z, którym właściwie nie mam problemów w mojej obecności jest niemalże czarnym aniołkiem, pohasa, pocieszy się,poobserwuje np. koty i tyle. Nie muszę go korygować. A np. gdy wyprowadza go mój szwagier , pies dostaje korby na koty, nie mówiąc już aby szwagier go odwołał, gdy "się puści za kotem". A gdy obaj jesteśmy gdzieś z psem, pies próbuje "polować'. Obniża zawieszenie i muszę go skorygować. Taki wpływ na niego ma mój szwagier, który pozwala mu na ekscytacje. Dlatego czasami ludzie oddają psy szkoleniowcą, czy do ośrodków psiej psychologii jak jest u CM.
-
Czyli jak widać, stworzyłaś im mini stado :) A do spin może dochodzić ,i pewnie będzie.
-
Dożynka, poczytaj o Mowie ciała. Mówiąc do psa, czy odpychając go otrzymuje to na czym mu zależy. Czyli się pobudza, ekscytuje. W bardzo prosty sposób możesz poćwiczyć siedząc na kanapie, gdy psicho bez Waszego zaproszenia do Was podejdzie natychmiast wstajesz, z uniesioną głową. Pies zrozumie, że nie życzysz sobie jego obecności w Twojej przestrzeni osobistej. Podobnie jest z witaniem.
-
[quote name='Paulina516']To może być bardzo silny strach, może kojarzyć mu się z bólem, i w ten sposób próbuje się bronić , atakując w tym miejscu.[/QUOTE] Atakuje w tym miejscu i swoich właścicieli ... Więc nie mają wypracowanego szacunku. Pies w ten sposób rozładowuje frustrację, gdy się nakręca musi jakoś rozładować to co w nim siedzi. A celem jak widać nie jest tylko lekarz weterynarii, gryzie wszystko co ma pod pyskiem. Nie zwalałbym tu winy na weterynarza, bo zapewne długo by nie popracował w tym fachu gdyby źle obchodził się z psami, a poza tym właściciele zapewne byli przy wcześniejszych konsultacjach z wetem. I gdyby zauważyli coś nie tak, to zapewne byłaby to ostatnia wizyta. Snooki, możecie spróbować przeprowadzić wizytę u innego weterynarza, w innej klinice. Ja jeźdzę 15 km od domu, choć mam dwóch wetów dużo bliżej, jeden jakieś 300 metrów a drugi około kilometra. Jednak zdecydowałem się na tego "dalej" bo jest po prostu lepszy. Pieniążki troszkę większe bierze, ale jakoś mam do niego większe zaufanie.
-
Najprościej, wziąć psa na smycz, iść z nim po trawie, zejść z trawy, nie patrząc, nic nie mówiąc do psa, iść gdyby nigdy nic dalej i dalej. Pies troche powalczy, ale zobaczy, że to nic złego. Po kilku krokach, jak przestanie walczyć możesz dać mu smakołyk. Albo trzymając w górze smycz jedną ręką, drugą ręką trzymaj smakołyk przed pyskiem psa, ale nie pozwól mu go zjeść. Po kilku krokach na betonie czy też asfalcie, dajesz smaczek. Możesz też wykorzystać innego psa , niech się rozbryka, niech ktoś zawoła tego drugiego psa, zapewne za nim poleci - na "nie miłą powierzchnie". Nie możesz się poddać, bo to zeschizuje psa.
-
[quote name='Sybel']Halter jest przez wielu krytykowany.[/QUOTE] Tak jak każde narzędzie :) Znam przeciwników, obroży, szelek, kolczatek, dławików i wszystkiego innego. Niestety wiele osób uważa "tylko to co ja używam jest najlepsze, i nie krzywdzi psa.".
-
Teoria dominacji, jest przereklamowana. Każdy kto ma większe lub mniejsze problemy z psami, podpina pod nią wszystko co się dzieje. Owszem, psy w swoim stadzie stosują hierarchie, ja jednak nie jestem za TD w stosunku do ludzi... Pies po prostu musi mieć zasady, które konsekwentnie są respectowane przez wszystkich domowników, bez względu na sytuację. To, że pies zachowuje się "OK" w domu jest zapewne spowodowane tym, że mało od niego wymagacie. Denerwujecie się przed wizytą u weterynarza? Jak wygląda dzień Twojego psa?
-
Można. Musisz wybrać psa, który toleruje kociaki i innego typu zwierzynę. Jednak na początku musisz kontrolować i psa i kota. Tak aby zapanować nad którąś ze stron. Bo może być tak, że kot będzie bardziej "groźny" dla psa , niż pies dla kota. Dlaczego? Kot jest drapieżnikiem, i wprowadzasz do "jego" domu inne zwierze. Wiadomo, że pies może zrobić większą krzywdę kotu, niż kot psu, ale... Ja swojego czasu, wprowadziłem do domu szczura którego mój pies zaakceptował, bo nie miał innego wyjścia. Mógł podchodzić do szczura tylko pod moją kontrolą, i na moje zaproszenie. Po około tygodniu, szczur latał po pokoju a pies tylko obserwował. I to też nie zawsze. Nie mógł być czujny, ani nie mógł się zbytnio skupiać na szczurze.
-
:) spokojnie, wszystko przed Wami :)
-
Edene, zdaje sobie doskonale sprawę co może się stać. Dlatego psa trzeba wychowywać, a nie iść po najniższej linii oporu. Rozumiem też , że to Husky i że on współpracuje z człowiekiem tylko wtedy jak "mu się chce" ale musisz być bardziej uparta, niż on i tyle. Możesz brać smaczki i mu je dawać, i po prostu jeden podzielić na 2-3 części, żeby go nie napychać, skoro smaczki działają to je stosuj. Sybel, ma racje. Zrób te badania , i po prostu szalej z psem. Czy psiak ma jakąś "super zabawkę" którą ubóstwia? Jeżeli tak, to niech nie ma do niej dostępu cały czas, niech będzie "perełką" na, której pożeraczowi najbardziej zależy i niech ma do niej dostęp tylko podczas spaceru. Zamiast kagańca użyj haltera (jeśli nie widzisz innego sposobu) i w momencie gdy pies "już się dobiera do śmieci" szarpnąć psa w bok, żeby go wytrącić z równowagi (bedzie to dla niego znak OOO NIE WOLNO.) Halter może być założony tak luźno, że pies bez problemu będzie mógł nosić różne rzeczy w pysku, czy jeść. Po kilku próbach możesz odpiąć smycz i w razie czego, szarpnąć za kółeczko do, którego przypinasz smycz. To wydaje mi się bardziej sensowne niż męczarnia psa w kagańcu. Co do Twojego postu, nt. kagańca "za karę" tak jak napisała Sybel, gorszego rozwiązania chyba nie ma.
-
Pomocy moja sunia po moim wyjeżdzie sika w domu i nie słucha nikogo:(
GAJOS replied to olala86's topic in Strachliwość
Jedyna dobra rada - spotkanie Twoich rodziców z behawiorystą. Nie ma chyba innej możliwości, a walczyć z psem o wyjście na spacer, nic nie da. Błąd popełniony był gdzie indziej - nie zdrowa więź psa z Tobą, niestety. Sam walczę z problemem gdy pies zostaje w domu a mnie nie ma... Nie mówiąc już żeby z kimkolwiek odszedł na smyczy gdy jestem w pobliżu - zapiera się jak koń. -
Wiesz, tak mi wpadło do głowy - Może Wy za bardzo ingerujecie w stosunki suki do szczeniaków i szczeniaków do suki ? Skoro ona chce mieć spokój, sama sobie poradzi z i wyprosi szczyle ze swojej przestrzeni. Na pierwszy rzut oka, taka dyscyplina może wyglądać dość ostro, jednak tym bym się nie przejmował. Ona musi nauczyć szczeniaki wielu zachowań. Podejścia do człowieka, do przedmiotów itd. Musi się oswoić ze swoim życiem, i człowiek na siłę nic nie poradzi. Czas czas czas i jeszcze raz czas. Powodzenia :)