Jump to content
Dogomania

GAJOS

Members
  • Posts

    831
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by GAJOS

  1. [quote name='edene']No to jak rozładować takiego szczeniaka w tygodniu?? Żaden zaprzęgi nie biegają poza weekendami, nawet w klubach pytałam, ludzie pracują nie mają czasu :) A zresztą na zaprzęgi przyjdzie czas na jesieni jak ona dorośnie. To co teraz robić? Ciągnięcie patyka w szelkach, hmmm, czy to nie podobne do ciągnięcia opony? Czytałam bardzo negatywne opinie o tych pomysłach z oponą, która zaczepia o korzenie i inne rzeczy i szarpie psa. Już jeżeli to podobno może być mały wózek. Podsumowując jeśli spacer nawet 2 godziny to za mało, bieganie "bez sensu" to za mało, zabawa z innymi psami to za mało, no to co?[/QUOTE] Jak rozładować takiego szczyla ? Proste to jak budowa cepa. Długi, godzinny spacer rano, z piłeczką, patyczkiem, smakołyczkami. Zmieniając co 4-6 dni trasy spaceru. Ucząc go komend, dając węszyć, pobiegać za aportami. Następny spacer po 4-5 godzinach - 45 min. Itp. Nie da się ? [quote name='edene']Beatrix naucz się czytać ze zrozumieniem [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] Porównania bardzo chybione. Nigdzie też nie pisałam, że mój pies nie cieszy sie ze spaceru, cieszy się bardzo. Ale zaprzęgowiec cieszy się bardzo bardzo bardzo jak widzi, że idzie biegać [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] Jakoś tak rozróżnia o dziwo mniejszą przyjemnośc od większej przyjemności [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG][/QUOTE] CIESZY SIĘ Z PRACY , czy to zaprzęg, czy mu założysz na łeb plecak , i włożysz do niego butelki z CocaColą. Tak samo się będzie cieszył. [quote name='PaulinaBemol']I na każdego psa trzeba znaleść sposówb a nie na rase.[/QUOTE] I w tym jest sedno sprawy.
  2. Edene, każdy pies może stać się strachliwy. Znam kilka ASTów, które takie są , a ponoć to super odważne psy. Wszystko jest kwestią wychowania. Co do instynktów to masz rację, tak najlepiej. Ostatnia moja wskazówka jest taka - Nie myśl, nigdy że korygując niechciane zachowanie psa ( w jakikolwiek sposób ) ranisz jego uczucia, bo tak nie jest. Nie mówią tu oczywiście o kopaniu go czy laniu bezsensu. Ale pies, który ma wiele zasad jest po prostu szczęśliwszy. Tym bardziej w przypadku tak pierwotnych ras jak Twoja sunia.
  3. Szczekania jako takiego na DAJ GŁOS, to żaden problem: Trzymasz przysmak w dłoni tak długo, aż pies zaszczeka, mówisz w tym momencie 'daj głos' i nagradzasz to smakołykiem, i tak milion razy i pies szybko skojarzy "Daj głos' z zaszczekaniem i w konsekwencji nagrodą. Co do warrrrrrczenia, może być to cholernie trudno. Ja swojego nauczyłem, warków ale przy drzwiach, na komende leci do drzwi i się kładzie i warczy. Ale to działa tylko w moim mieszkaniu. Ale chętnie będę zerkał na ten wątek, bo też bym chciał swojego nauczyć, warków na komende :)
  4. [quote name='LadyS']Są jeszcze takie z kieszonkami, tzn. nie przypinasz, tylko wkładasz obciążniki do kieszonek.[/QUOTE] Wiem, wiem. Nad nimi też się zastanawiam . Z tym, że one mają ograniczenia, co do ilości tych kostek , obciążników.
  5. [quote name='Beatrx']nie, nie, mi chodziło ogólnie o całą ideę tego, czy to nie działa tak jak np. plecak dla psa[/QUOTE] Tak samo, z tym że jest o wiele bardziej wygodne niż plecak. Do szelek przypinasz obciążniki ołowiane bodajże.
  6. [quote name='Beatrx']a te szelki nie są zakładane tylko po to, żeby się pies uszarpał a smycz jest przyczepiona do obroży? [/QUOTE] Nie, na allegro widziałem, szelki do których spinasz smycz. A co do wzmacniania komendy dodając kobiete, która wykonuje najstarszy zawód świata to... u nas działa, choćby nie wiem co. A jak juz usłyszy "Co Ty, kurrrrr** robisz!" to już wie, ze przechlapane :) Choć to czasem mało wygodne jest :)
  7. No tak, mówię właśnie o tym konkretnym psie. Bo jak pisałem sam chcę kupić swojemu jełopowi szele, z obciążeniem. Ale gdyby w szelkach szarpał, to też bym śmigał beż ręki :) Bo ma siły jak koń. Ale cóż, najwyżej jak będzie próbował szarpać to mu skopie dupe :)
  8. Dla psa nie jest trujący o ile daje się psu "dla smaku". Tak samo jak jest z czekoladą. Znajomy miał sukę kundelka (jakieś 7-10 kg) i ona.... kiedyś się dopadła do paczki z Rajchu :D I ...wyżarła z 15 tabliczek, i dożyła 14 lat... z tym, że chyba bardziej szkodliwa jest prawdziwa czekolada, a nie wyróbczekolado podobny, który kupujemy w sklepie za 2,50 :)
  9. Beatrix, i owszem zgadzam się. Martens, również się zgadzam. Jednak w tym wypadku ładne chodzenie na szelkach (zresztą z obrożą też ciężko) raczej odpada póki co. Bo jak wynika z różnych postów Edene, to ten pies po prostu jest pełen "złej' energii, która go po prostu roznosi. A z tak niewybieganym psem ciężko będzie wypracować słuchanie komendy. A jak dorośnie, będzie silniejszy to i nie ma fizycznie takiej opcji, żeby go utrzymać w szelkach. BEZ NAUCZENIA go właśnie tego o czym piszesz. A zaprzęg w weekendy - 1 max 2 dni w tygodniu to też raczej nie rozładuje psa na tyle, żeby mu wystarczyło na kolejne 5 dni tygodnia. Zaprzęg powinien być dodatkiem, atrakcją a nie sposobem na rozładowanie tego psiaka. Chociaż sam się zastanawiam nad zakupem szelek z obciążeniem. Żeby sobie potarmosił raz, czy dwa razy w tygodniu. Szybciej się zmęczy a stary będzie mógł iść na piwko :D bez wyrzutów sumienia :D
  10. [B]Dziewczynki, nie kłócić mi się tu:) [/B] Z tym, że szelki służą do pracy to się zgadzam w 100% po to ktoś je wymyślił. Szelki służą do ciągania, zaprzęgów, tropienia etc. Również odradzam stosowanie szelek na spacery, bo wtedy masz o wiele mniejszą kontrolę nad psem. Edene, co do Twojego pytania, czy prawdą jest to, że przyjdzie moment w, którym pies zgłupieje - przestanie słuchać, tak jak najbardziej, będą takie regressy w zachowaniu dość mocno odczuwalne. Mój Junior, nawet zapomniał co znaczy "Usiądź" patrzył na mnie jak na debila. A jak poleciał gdzieś to dopiero reagował na Kur*a Wrrrrrrróććććććć! Oj co ja się nawściekałem...
  11. W psim świecie nie ma czegoś takiego jak zazdrość. Zazdrość jest uczuciem tylko i wyłącznie ludzkim. On nie zazdrości drugiemu psu zabawki, a po prostu broni zasobów, tak samo pewnie byłoby przy misce. Błędem jest to, że zapinasz go na smycz gdy w pobliżu znajduje się inny pies. Rób to zanim podejdzie do Was inny pies. Twój pies ma wyrobione skojarzenie "przyjdzie tu jakiś pies, to znów mnie przywiąże do smyczy". I dlatego atakuje. Najlepiej pokaż mu,że to Ty rozporządzasz zasobami - dajesz i zabierasz zabawki. Zabierz zabawkę nim zabierze ją tamten lub Twój pies.
  12. A czym go karmisz? To podstawowe pytanie, bo jego organizm może nie tolerować tego pokarmu jaki mu dajesz. Ale o tym pewnie zostałaś poinformowana u weta ?
  13. [quote name='Martens']Mówią, że kto chce, szuka sposobu; kto nie chce, szuka powodu ;)[/QUOTE] I w tym tkwi największy problem...
  14. I tak jak napisała Martens, linka ma służyć do asekuracji, może leżeć na ziemi, a nie masz jej traktować jak długiej smyczy, no bo nie o to w tym chodzi, no i nie wiem, koleś który dzwiga po 200 kg na klate, nie utrzymałby takiego psa z rozpędu na 10 m. lince, to chyba sensowne, nie ?
  15. Edene, skoro pies tak super przychodzi na zawołanie jak twierdzisz, to czego się obawiasz? W takim wypadku możesz go puścić 10 metrów od autostrady - widzisz, że leci za daleko - wołasz :) W Twoim przypadku to jest pewnie tak, że jak psa nic nie zainteresuje to przychodzi, a jak już cokolwiek wzbudzi jego zainteresowanie to ma Cię gdzieś (?) Jeśli tak, no to sorry ale ... to żadne posłuszeństwo. A sam fakt, że nie masz dla niej tyle czasu ile JEJ potrzeba, oznacza, że na rasie (i psach w typie rasy) się nie znasz a to, że znasz te psy - jeden twój były pies, i kilkanaście obcych - psów z kółka jak to nazwałaś, to żadna znajomość rasy. I z każdym Twoim postem dochodzę do wniosku, że decyzja o wzięciu takiego psa była złą decyzją... Dlaczego? Bo sama twierdzisz, że nie masz dla niej tyle czasu ile wymaga od Ciebie. I sorry ale 1,5 godziny spaceru, spacerów, dla tego psa to po prostu ZA MAŁO. Dlatego masz takie problemy... A wystarczyłoby wstać godzinę wcześniej, wyszaleć się z psem rano, i 3-4-5 godzin spokoju, bo pies po prostu nie miałby siły szkodzić :) I jeszcze żadnej rady nie przyjełaś "no, on , ona ma rację" wszystko co ludzie Ci tu piszą jest albo za okropne albo wymaga trochę pracy...I gdzie tu sens?
  16. Jeżeli nie działają smaczki, to faktycznie jest kiepsko, ale o tym pewnie już wiesz... Pierwsze co nasuwa mi się na myśl jest to, że pod żadnym pozorem nie możesz nic do niej mówić gdy się czegoś przestraszy - mówiąc wtedy do psa, pogłębiasz ten stan ponadto Twój głos będzie się psu kojarzył ze strachem. Powinnaś wtedy spokojnie, powoli odejść - nie na jej warunkach (gdy ciągnie to się zatrzymujesz) a na Twoich. Spokojnie zmień kierunek spaceru, niekoniecznie musi to być zwrot o 180 stopni. LadyS, ma dobry pomysł przydałby się tutaj zrównoważony pies, jednak muszą to być spotkania ściśle pod kontrolą ponieważ ten pies będzie próbował uspokoić Twoją sunię "po psiemu'. Niekoniecznie od razu gryząc ale np. próbując ją zdominować. Fakt jest faktem, że jest to sunia w typie ONka, co też może mieć duży wpływ na to jaką ma psychikę. Czy jej rodzice wykazują tego typu zachowania - strachliwość ? Czy konsultowaliście socjalizację ? Bo nie wystarczy tylko pokazać psu "wszystko" ale trzeba to robić stopniowo i nie wrzucać psa "na głęboką wodę'. Radziłbym też nie wyszukiwać na siłę podczas spaceru niebezpieczeństw czy czegoś takiego, bo pies wyczuje Twój nastrój , i to tylko pogłębi jego lęk. Zacznij spacerować w miejscach gdzie jest pusto, i z każdym spacerem zwiększać dystans, nie przejmując się tym co akurat może wejść wam w drogę.
  17. To zależy od tego czy już jeden jest ułożony. Jeżeli tak, to jak najbardziej. Bo pies, który dopiero zaczyna się uczyć , podpatruje tego który już umie. Tak jest w przypadku większości psów. Co do agresji, to również kwestia odpowiedniej socjalizacji. Natomiast jeżeli chodzi o dwa, młode psy to raczej nic szybciej się nie odbywa.
  18. [quote name='edene']No jeszcze nie aż tak bardzo, chodzi tymi ścieżkami 3 miesiące a poza tym cieszy ją wracanie w te same miejsca - pamięta gdzie ma dołki i je codziennie dokopuje ;) Pamięta też czasami jakiś śmieć i w tym samym miejscu wyraźnie go szuka. Cieszą ją na pewno spotkania ze znanymi sobie psami. A ja przynajmniej wiem że ją nie pogryzą - ostatnio miałam sytuację gdy młody labrador (a przynajmniej tak wyglądał) najpierw się położył w geście zachęty do zabawy merdając ogonem a jak się powąchały to się rzucił z zębami :-/ Aaa to ciekawe :)) Czyli ktoś kto chce pobiegać z psem w sensie canicross? W ogóle to będę się umawiać po zakończeniu psiego przedszkola z koleżanką z kursu, nasze psy się bardzo polubiły :) I będziemy w weekendy chodzić s psami na duże łąki aby sobie pobiegały. No ale to weekendy, w tygodniu ludzie nie mają po prostu czasu.[/QUOTE] Ale w obcych miejscach pies bardziej rozładowuje nadmiar energii. Rozumiesz? A co do tego labka - tzn. jak się położył ? Bo jeśli na boku, i merdał ogonem, to znaczyło, że jest gotowy do ataku , a dokładniej pisząc, nie zawsze merdanie ogonem znaczy, że pies się cieszy, może to również być znak, że jest gotowy do ataku, i skoro zaatakował, to właśnie tak pewnie było.
  19. Pomysł jest bardzo prosty - A raczej rozwiązanie :) Pies czuł od Twojej mamy, że Ona sobie tego nie życzy. Co z tego , że mówiła ? Skoro za pewne się nie ekscytowała ? Czasem wystarczy tylko wzrok , z którego pies "wyczyta" czego od niego wymagasz, plus do tego asertywność. A co do wkładania czegokolwiek między bajki, to mój post tyczył się tego, że Twój pies sam się nie wychowa, i skoro smaczki nie działają to może warto spróbować bardziej tradycyjnych metod ? Jak się domyślam Twój poprzedni pies miał przewodnika? Kogoś kogo najbardziej się słuchał ? Na pewno Twoi rodzice, nie czekali do trzeciego roku życia, aż sam się uspokoi ... A poza tym, mój poprzedni post tyczył się większości postów Twojego autorstwa. Np. "Jak psu pokazać skutecznie, że czegoś nie wolno?" więc wnioskuję z tego, że średnio radzisz sobie z jego wychowywaniem, skoro pies Cię olewa. I nie traktuj moich postów, proszę jak jakiegoś ataku. Niestety nikt nie odwali za Ciebie czarnej roboty :) A co do znajomości rasy , to i owszem, sam takiego psa nie układałem, ale wiem co i w przypadku tej rasy działa - z doświadczenia :)
  20. Uranoe, zamotałaś ale sens zawsze jest sensem choćby ukrytym :) Tak jak napisałem z karmieniem psa przez dziecko - same z tego pozytywy - Pies kojarzy dziecko jako coś fajnego, a dziecko już uczy się odpowiedzialności i czułości w stosunku do zwierząt. [quote name='Patmol']kiedyś czytałam (i to robię) ze dobrze jest jak dziecko wydaje psu polecenia (typu siad. leżeć, zejdź ) i nagradza smaczkami i pies się uczy, ze dziecko ma prawo wydawać mu polecenia [/QUOTE] Otóż to. Nie wkręcając sobie TD , trzeba psu pokazać, że choćby nie wiadomo co - Człowiek czy to mały czy duży jest ważniejszy.
  21. Myślę, że to co napisałem będzie dobrym wyjściem. Nie ma co panikować. Nie ma też co nakręcać się na Teorie Dominacji. Po prostu między tą kobietą a psem zaczyna się niezdrowa więź. Gdybym mógł jeszcze jakoś pomóc to GG://8019801
  22. Witam. To nie jest ustalanie chiearchi.Psy nie tworzą stada z ludźmi. Po prostu sunia sprawdza na ile może sobie pozwolić. Co do sytuacji w, której sunia chce rozdzielić - odsunąć dziecko od matki. Metoda jest bardzo prosta. Matka dziewczynki, w tym momencie ma wykonać stanowczy krok w kierunku psa - napierać na niego, pies się wycofa. Może wtedy (o ile sunia zna) zastosować komendę SIAD czy WARUJ. Poza tym radziłbym, organizować dziecku i psu czas tak, aby również dziecko uczestniczyło w życiu psa, może np. razem z matką karmić psiaka, dawać mu wodę itd. Oczywiście, za warczenie na dziecko nie karcić psa i nie krzyczeć, bo pies ostrzega, a to akurat jest bardzo dobre. Jeżeli ta kobieta będzie krzyczeć na psa za warki, to wykorzeni to zachowanie, i pies będzie gryzł bez ostrzeżenia. Co do tego, że "pani jest najważniejsza" - Niech nie reaguje na "podchody" suni, typu widzi Panią przychodzi - Pani daje smaczki i pieszczoty. A gdy Pani siedzi np. na fotelu pies podchodzi - Pani wstaje na równe nogi - wtedy pies automatycznie sie wycofa. A jaki to pies? Duży? Znana jest przeszłość?
  23. LadyS. napisała chyba wszystko w czym tkwi problem. [quote name='LadyS'] Poza tym, czytałam Twoje poprzednie posty - tutaj piszesz o konsekwencji, a tam wymieniałaś kilka metod, które stosujesz przy oduczaniu psa skakania. Konsekwencja to nie jest kilka metod na zmiane, to jest jedna metoda stosowana zawsze i przez wszystkich. [/QUOTE] Właśnie. Wydaje mi się, że ten pies jest taki jak wiele innych, a nie jakiś super trudny. Samo to, że pewne komendy wykonuje, więc nie jest "głupi" tylko po prostu brakuje w tym wszystkim konsekwencji JEDNEJ z metod. O tym pisałem w innym poście Edeme. [quote name='LadyS'] A to jest druga rzecz (pogrubienie), która mi się rzuciła w oczy - Ty strasznie starasz się tego swojego szczeniaka chronić przed jakimkolwiek złym doświadczeniem.[/QUOTE] Otóż to! Psa w jego życiu spotka dziesiątki negatywnych sytuacji. I jeżeli pies je spotka "na żywo" czyli gdzieś na spacerze, czy nawet jakby uciekł to po prostu wpadnie w panikę, puści się ile ma sił w łapach i o tragedie nie trudno. [quote name='LadyS'] Tymczasem wszelkie doświadczenia - o ile są doznawane w sytuacjach kontrolowanych (nie mówię tutaj o ataku obcego psa, ale np. o tym, jak znajomy pies pokaże szczylowi, na ile może sobie pozwolić - taki przykład), są potrzebne. I to sa potrzebne dopóki pies jest szczenięciem, więc dopóki się uczy.[/QUOTE] Sam sprowadzałem Juniorowi znajome psy, i nie ingerowałem zbytnio w ich relacje. Junior przeginał - dostawa od psa ostrzeżenie, jeżeli to nie skutkowało, pies chlapnął pyskiem - nie gryzł a, dawał bardziej energicznie znak, że sobie nie życzy takich zachowań. I Junior jakoś nie wyrósł na szajbusa, nie jest agresywny itd. A za to super bawi się z psami,które TEGO chcą. [quote name='LadyS'] Jeśli nie chcesz w ogóle wystawiać psa, jak sama piszesz, trudnego, z którym nie da się wypracować czegoś pozytywnym metodami, na negatywne bodźce czy nawet kary (tekst o zamykaniu psa jako okrucieństwu mnie rozwalił), to jak zamierzasz go wychować? [/QUOTE] No i właśnie. Jak chcesz go wychować ? Czekać aż skończy 3 lata i będzie o tyle trudniejszy, że będzie rozstawiał ludzi po kontach i dojdzie do momentu w, którym wyląduje w schronisku?
  24. [quote name='Uranoe']Myślę, że 1.5-2h forsownego biegu dla młodego i rozwijającego się psa to jednak za dużo. [/QUOTE] Tak, tylko z tego co napisała autorka, to 1.5 godziny w ciągu dnia, czyli średnio 30 min na wyjście...
  25. [quote name='edene']Gajos ja mam linkę ale linka nie zda egzaminu, linka jest tylko do nauki psa wracania na zawołanie a nie aby biegał na niej jak koń, nie ma takich linek aby mój pies mógł na niej się wybiegać :) Co do uspokojenia psa w wieku 3 lat pisze z obserwacji mojego poprzedniego Husky, właśnie tak było. Spokojniejszy Husky to 50% kłopotów mniej. Co do wychodzenia sama nie jestem w stanie wychodzić z psem na dłużej niż 1,5 godzin dziennie, poza tym na co dzień chodzi po osiedlu, [/QUOTE] Linka nie służy tylko do nauki wracania. OK poprzedni Twój pies nie sprawiał tylu kłopotów BO BYŁ INNY - nie ma identycznych psów, i nie powinnaś w taki sposób porównywać. A co do chodzenia po osiedlu - Więc jak się domyślam, to Twoja sunia chodzi ciągle tymi samymi ścieżkami? Wiesz, że takie spacery praktycznie nic jej nie dają ? Bo są po prostu nudne. Ona zna całe to otoczenie, wie w którym miejscu stoi śmietnik, w którym miejscu jest drzewo, wie gdzie zazwyczaj znajdują się inne psy etc. To tak jakby miała do dyspozycji duży ogród, taki spacer nic jej nie daje. Bo to żadne wyzwanie psychiczne , może stąd te problemy z nadaktywnością ? Teraz wpadł mi do głowy pomysł :) Nie wiem czy do zrealizowania, ale chyba najlepszy z możliwych :) Może... masz jakiegoś znajomego, znajomą, którzy lubią psy, a z jakiś powodów nie mogą ich mieć ? Może warto byłoby zaproponować komuś np. spacery co drugi dzień? Wiem, że to może nie jest wyjście idealne, ale jednak jakieś jest - Sam w grudniu skorzystałem z takiej opcji. Mój przyjaciel, który biega na długich dystansach po prostu brał Juniora co drugi dzień i z nim biegał. Były z tego w sumie same profity - bo Junior oduczył się PSYCHO chęci bycia przy mnie, a kumpel miał towarzysza :)
×
×
  • Create New...