[quote name='tu_ania_tu']a widzisz tego to ja nie pamietałam[/QUOTE]
Jack był wtedy już w Bydgoszczy i nawet padła propozycja, że może go ktos przywieźć na próbę, jak się chłopaki dogadają to zostanie, ale ja nie chciałam ani Jackowi ani sobie robić nadzieji, bo jak sie nie dogadają to co, szkoda mi było biedaka, sledziłam potem losy Jacka, mam nawet jego zdjęcia przysłane mailem. Potem był Actimel, ale on miał 4-5 lat, dorosły samiec do dorosłych samców, też ryzykowne. A potem Aniu powiedzialaś o dwoch szczeniakach, jeden juz okazał się nieaktualny i został Tosiu w sobote podałaś numer telonu do Kseni, a we wtorek Tosiu juz był u nas. Zadzwoniłam natychmiast dogadalismy się i pojechalismy z Danielem za Opole po małego szczylka to było 26 lipca, a 12 sierpnia był operowany, bo to był ten maluch z przepukliną. Ksenia była w porządku bo byli juz umówieni na operację u siebie, ale podjęlismy decyzję, że bierzemy na dobre i na złe i nie chiałam już dłużej odwlekac, oprowany był w Żyradowie przez dr Kalinowskiego w jego przychodni