No chyba, żeby zdjęcia wydrukować i tak niby niechcący położyć na stole, nie mam innego pomysłu i u mnie miałyby miejsce, ale...TZ, pracuje delikatnie nad tym, kot to też taka mała część planu bo jeszcze pół roku temu nawet o kocie słyszeć nie chciał,a teraz cały w skowronkach.
A swoja drogą jak w Bydgoszczy to byłyby pod czujnym okiem Gosi, a może drugi by u niej zamieszkał:)