Jak możesz Aniu to wyślij i do mnie w sobotę będę w lecznicy z Tosiem to zapytam, nasi weci jak się dowiedzą, że to dla "bezdomniaka" to obejrzą i powiedzą co myślą, zawsze to jakaś konsultacja dodatkowa, może coś z tej burzy mózgów pomoże.
W sumie to nie znam się az tak bardzo, ale może jakieś bdania w kierunku pasożytów, bo tych gadzin jest teraz dużo (robale, pierowtniaki itp...) i uodparniają się na preparaty, czego doświadczyłam, bo moje reguralnie odorbaczane i zdrowe i nie miały żadnych objawów niby, a Gerald tasiemca złapał (dobrze, że oglądamy czasem odchody, takie hobby:), poważnie to uczuliły mnie na to koleżanki, które są wetkami), a Grand miał jakiegos pierowtniaka