-
Posts
2984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Soko
-
Udostępnione, zaproszenia porozsyłane..
-
Trzeba ją jak najszybciej stamtąd zabrać, Boże!!!!!!! Nie wiem dlaczego jej zdjęcia szczególnie mną wstrząsnęły :( jestem pewna że mogłabym coś dorzucić na transport gdyby ewentualny się znalazł
-
Polecam Marka Szrejtera :) oto kontakt: 504-326-113 lub [email]wazny@o2.pl[/email] Samych szkoleń chyba nie organizuje (? w każdym razie nic mi o tym nie wiadomo, bo my na grupowe zajęcia nie za bardzo, więc mogę nie być w temacie), wiem jednak że można przyjść indywidualnie, a także można dogadać się wszelkich szczegółów odnośnie spotkania.. co do samego pana Marka to można by wymieniać wieele plusów :) ja żyję od jednego spotkania do drugiego haha :D zaraża pasją właściciela i psa, nie tylko odnośnie posłuszeństwa, bo dla urozmaicenia na pewno będzie możliwość wplecenia w spotkania elementów agility :) dlatego nie zadzwonić i chociażby nie spróbować byłoby grzechem :)
-
No dokładnie, głupotą jest wchodzić w kontakt fizyczny. Lepiej nauczyć psa bezwarunkowej komendy, czegokolwiek, może być siad. Wtedy pies się skupia, by wykonać komendę. A przede wszystkim, kiedy zaczyna warczeć? Kiedy owa osoba przymierza się do tego, by usiąść na kanapie, czy już siedzi? Kiedy zmierza w stronę kanapy, kilka kroków przed, czy dopiero jak się pochyla i siada?
-
GAJOS oj! Tu bym uważała na słowa - ja mam bardzo waleczne koty na osiedlu, jeszcze żaden pies im nie podskoczył ;) ale tak naprawdę "uczulenie" na koty zaczyna się od właściciela, o z 7mies. suką teraz pracuję i dla niej kot jest jak coś fajnego ruszającego się, ale bez rewelacji. Z Happy w młodości było identycznie, a wiele psów które znam mieszkają z kotami i nie ma problemu. Tak samo, jak Happy nie wie co to małe dziecko albo szczeniak - jak zobaczyła szczeniaczka była autentycznie przerażona, co to za dziwna istota.
-
To jest to co napisałam w wątku o CM i Victorii - że właściciele pewnej suki mówią, że nie zrobi siad, gdy na nich skacze a oni ją wtedy za łapy do góry i "siad, siad, siad, siad". Siad w powietrzu? Hm.. ciekawa jestem efektów tego szkolenia.. :) i oczywiście jak pan i pańcia ubrani są byle jak to hulaj dusza piekła nie ma, ale jak już pańcia wraca ubrana na biało z pracy to jest "nie skacz, nie skacz, nie skacz, no ty słodkie ty ty ty, ale nie skacz..!". Dlatego trzeba pokazać psu że nieważne od sytuacji trzeba spojrzeć na właściciela który albo powie siad, albo ok bawimy się. Mi mimo wrażliwości na dotyk głaskanie Happy pomagało np. gdy były awantury o zabawki, przychodziła się wtulić i tak jęczała, jęczała i najczęściej i tak gryzła, ale potem zaczęło przeważać to że przychodziła i zostawiała.
-
Strach przed innymi psami - zamienia sie w agresje. Prosba o rade
Soko replied to valadilane's topic in Strachliwość
Staraj się robić ćwiczenia z dużej odległości, nie masz jakiegoś psiarza, który by Ci poświęcił chwilkę? Zaczynasz od odległości w której panujesz nad psem i wtedy go skupiasz na sobie, a potem zmniejszasz odległość o kilka metrów i odchodzisz, i znowu, i znowu, i koniec. I następnego dnia znowu taka trzyminutowa sesyjka. Możesz też spróbować puścić go z przypiętą smyczą i zobaczyć, jak się zachowuje.- 10 replies
-
U nas sztuczki przywróciły "do mnie" inne podstawowe komendy ;) na początku o ile wracała jak torpeda to oczywiście komenda się zepsuła przez awantury o zabawki i inne nieprzyjemności. Potem nauczyła się kilku sztuczek i od razu inaczej też zaczęła reagować na przywołanie.
-
Ds wyczarowany z dt! kochaja Stefunia! -dziekujemy !calem sercem!
Soko replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
Nie ma co winić potencjalny DS za pośpiech, niedawno zdechł z rozpaczy za człowiekiem spaniel, spędził 5 dni w schronisku, były potencjalne DT/DS i zdechł nim cokolwiek dało się zrobić, dlatego uważam że jeśli się zniecierpliwią, ale będzie to skutkowało uratowaniem w trybie natychmiastowym jakiegoś biedaka, to nawet lepiej. -
Możecie też porzucać nagrody na betonie ;) albo jakąś fajną zabawkę położyć, itp., czy nawet kawałek bardzo aromatycznej kiełbaski.. ;)
-
Spróbuj dać mu jakąś zabawkę do poszarpania, konga, albo rzucić na pożegnanie nagrody. Też miałam ten dylemat, bo wychodzę z suką co siedzi na łańcuchu, no i bałam się że będzie szczekać widząc jak się oddalam.. a skąd! Doskonale wie, że idę, a jak jej rzucę kilka nagród to pipa się nawet nie obejrzy tylko nos w ziemię i węszy!
-
Jeśli szczeka to najważniejsza zasada - nikt nie wchodzi. Nie ma wchodzenia do domu, gdy pies szczeka. Ucichnie na sekundę - drzwi się otwierają i pojawia się wyczekiwana osoba.
-
Odpowiem z własnego doświadczenia z psem skaczącym na dwa metry. Musicie odczulać najwyraźniej samo pochylenie się, przytulenie itp., nic nie mówiąc. Pies o niebo lepiej poczuje się bez tulenia bo nie jest to dla niego naturalne. Gdy pies jest stabilny i spokojny to jest czas na szaleńczą zabawę w droczenie się, mizianie i przewracanie w tym i tulenie, ale skoro wywołuje u niego ekscytację powiedzenie czegoś, a niedługo - zapewne samo pochylenie się nad nim, to po co to robić? To jest zasadnicze pytanie. Skacze, czyli robi coś co się wam nie podoba, ale i tak to pogłębiacie i utrwalacie. Po co?
-
Te na dwóch łapach obłędne :D Poczytam sobie niedługo wątek może się niedługo dowiem dlaczego całe czarne mi wychodzą zdjęcia nieważne od ustawień..
-
Ja zamiast supełków widziałabym czerwone kokardki w białe kropeczki ;)
-
Dokładnie, 1. nie stresować się. 2. Jeśli już odeszła, to może nagrodzić, hm? Z dwojga złego wybrałabym opcję, że pies odchodzi, niechętnie bo niechętnie, ale odchodzi. Jeśli na urodziny dziecka przyjdzie inne z alergią na psy to raczej nie pozwolicie na ich kontakt. Dlatego warto doprowadzić do sytuacji, gdzie pies robi siad i dopiero na pozwolenie się wita, bądź odchodzi na swoje miejsce, do innego pomieszczenia, itp.
-
a_niusia ja mówię o tym, że nawet jeśli 4 agresywne owczarki na smyczy pogryzły Twojego psa który by do nich podbiegł (tak, wiem, że Twoje nie podbiegają), to nie masz prawa żądać ich uśpienia, kasy, czegokolwiek i nikogo nie interesuje, że Twoje są wychowane, a jego nie.
-
Zależy od materiału :P mam kilka takich co są ekstra niegniecące :D Ale jednak co innego prasować przed założeniem, niż przed założeniem i przed praniem ;)
-
Happy jest wypierdkiem ale kiedyś moją mamę przeciągnęła tak że kilka metrów przejechała na brzuchu ;) co prawda ciągnęła do strumyka i to kilka lat temu. Wiesz, teraz wychodzę z 7 miesięczną suką ONka na spacery i ona mimo braku agresji jest w stanie uszkodzić 90% psów na osiedlu, bo właśnie dużo takich u nas to wypierdki albo takie, co nie umieją walczyć o swoje i dają jej się obskakiwać, a w dużej ekscytacji skacze wyżej ode mnie. Wyeliminowanie tego będzie bardzo ciężkie a do tego czasu pozwalam jej na kontakt tylko z niektórymi psami które, gdybym ewentualnie straciła kontrolę nad jej skakaniem, by przy tym nie ucierpiały. Nie jestem jednak w stanie stwierdzić, co by się stało, gdyby niespodziewanie podbiegł do nas pies np. jamnik. Jeden, dwa radosne podskoki i mogłoby być po psie lub coś po prostu mogłoby mu się stać - pozostawałoby mi liczyć na refleks drugiego albo na to, że ja zareaguję w porę i go odepchnę. Tak czy inaczej próba wlepienia kary za to, że jakiś pies do mnie podbiegł to kpina.
-
Ja już chyba wolę ciągle od nowa poprawiać niż prasować za każdym razem, za dużo rozkładania, a pędzle, farby zawsze pod ręką, na podłodze, w każdym miejscu w sumie.. :D
-
Oczywiście, że trzy agresywne na jedną osobę to za dużo. Dwa to już za dużo nawet nie ze względów fizycznych, ale takich, że psy od siebie czerpią. Gdyby mój pies złamał kark jakiemuś małemu gnojkowi to oczywiście że miałabym okropne wyrzuty sumienia i nie myślałabym, że jest ok - nie demonizuj tak moich wypowiedzi - chodzi tylko o to, że nie dałabym uśpić Happy za to, że drugi pies bez kontroli właściciela nad sobą do mnie podbiegł, ani nie dałabym sobie wcisnąć kary. Jest mi przykro, ale jeszcze tego brakuje, żeby właściciel psa się nauczył że trzeba sobie kupować takie kurduple, pozwalać im podbiegać do Happy, dać się zagryźć a potem wyciągać ode mnie kasę. Tacy ludzie niestety istnieją. Nie będę na pewno płacić - śmiercią Happy lub pieniężnie - za czyjąś głupotę i nieodpowiedzialność. To nijak ma się do tego czy uważam taką sytuację ok, lub nie ok. Wiem, że pierwszy pies w mojej rodzinie - mnie wtedy jeszcze nie było - był puszczany luzem i pewnego dnia nie wrócił. Od tamtej pory nigdy już przez myśl nikomu nie przemknęło puścić psa przed domem, a na spacerze baaardzo sporadycznie. edit: tak jak pisze dog, to kwestia kultury osobistej. Korona z głowy nie spadnie jeśli się ominie właściciela który prosi o zapięcie psa na smycz, a możliwe, że uratuje naszemu czworonogowi życie. Iść, żeby iść bo "mam prawo, ona ma agresywne psy, nie ja, więc ona ma problem" to czysta głupota.
-
a_niusia wg prawa jest to wina podbiegacza, bo jest niewychowany itp., itd. Psy które zerwały się ze smyczy są już poza kontrolą właściciela i wina leży wtedy po stronie obojga (jeśli drugi pies też był bez smyczy). Wystarczyłoby żeby psy te trafiły do schroniska to i tak zostałyby tam uśpione.. Co do tej sytuacji: darunia szła z mężem, to raz. Dwa - że jej psy nienawidzą podbiegaczy i wtedy się nie dziwę, że nie jest w stanie ich kontrolować. Jeśli jest w stanie je kontrolować w sytuacji, gdy drugi pies nie leci na nie, to nie widzę problemu, bo i to gorsze zachowanie powinno powoli zniknąć. Jak podbiega pies, to już jest tylko i wyłącznie sprawa właściciela, że go nie dopilnował i pozwolił, by psiak naraził się na niebezpieczeństwo. To tak, jakby puścić psa pod samochód. Wiele psów agresywnych nie rwie się na smyczy. Wiem, że u mnie na osiedlu wszyscy sobie ze mnie i z mamy jaja robią, bo krzyczymy, żeby tamten pies nie podchodził, bo Happy jest agresywna. Ludzie widzą psa który spokojnie siedzi wpatrzony we właściciela i pukają się głowę, na szczęście zabierają swoje psy, bo mamy fajne osiedle, ale w wielu miejscach agresywny pies = wyrywający się jak psychopata, a jeśli siedzi grzecznie, to właściciel na pewno sobie to ubzdurał więc nie ma po co zapinać swojego. Wtedy ich pies podchodzi i zaczyna się agresja a potem jest na właściciela agresora, że nie ostrzegał.
-
Wszystko zależy od psa. Dla mnie i Happy sztuczki były ucieczką od ciągłego myślenia "co mi się zaraz stanie w tym okropnym świecie od tej okropnej pani". Wiem, że Millana by pogryzła, wiem, że by się go słuchała, ale nie miałaby za grosz zaufania i szczęścia, jakie w niej siedzi teraz. GAJOS widziałam filmik z Zabij mohera :D
-
Nie da się może ominąć prasowania pomalowanej koszulki przed każdym praniem? :D I czym różnią się farby do tkanin od takich zwykłych? Lepiej farba się nakłada, lepiej się trzyma..?