-
Posts
2984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Soko
-
A ja uważam, że nagradzanie gdy przestanie gryźć jest ok. Dopiero potem np. przestanie gryźć, podejdzie po nagrodę a tu zonk! wymóg jakiejś komendy - siad, łapa, waruj. A też powinniśmy nagradzać psa zanim dopadnie listwy - czyli np. gdy się ku nim zwróci.
-
Taak! :) chcemy!
-
Tak, to jest przecież pierwszy krok! Krzyknij krótkie "tak', lub kliknij i daj nagrodę. Potem sama będzie np. na Ciebie odwracać głowę. Nie oczekuj że od razu rzuci fascynującą zabawę. Nie masz jej karać - masz jej pokazać, że to czego wymagasz jest jeszcze fajniejsze.
-
A nagrodziłaś jak zwróciła na tą sekundę uwagę na Ciebie? Jak ignoruje, skoro zareagowała? Nie tak jakbyś chciała, ale reakcja była.
-
O jejku, to ciekawe skąd znani mi psiarze uważają kolczatki i obroże elektryczne za cud, a nie wiedzą jak nauczyć psa czegokolwiek? W jakim Ty idyllicznym świecie żyjesz?
-
Dominacja = koniec zabawy. Spokojnie, szybko się nauczy, tylko musisz reagować punkt, a najlepiej gdybyś nauczyła się obserwować minimalne zmiany u psa - spojrzenie nie takie, ustawienie ciała nie takie i wtedy ruszała do akcji.
-
Nauczyć psa że psy są fajne można z odległości, w której pies jeszcze myśli, a nie w której się już zatraca i skupia na drugim psie ;) więc najpierw trzeba tą odległość osiągnąć.
-
Pies powinien się bawić na lince, nie widzę tutaj nic złego. Póki nie przychodzi bezwarunkowo, długa linka i koniec ;)
-
Paulina można powiedzieć, bo ja doprowadziłam do tego że nie mogłam spojrzeć na własnego psa, że szkoliłam Happy z problemami ;) i to wielkimi.. ;) niestety widzę że czasami i schron nie wyrządza psom takiej krzywdy jaką ja zrobiłam mojej suni :( wyszkoliłam metodą Victorii, Kikopup.
-
Co do szczeknięć to gdy już załapie o co chodzi możesz wycofać smaka. Happy na początku nie mogła uwierzyć że chodzi mi o zachowanie które wcześniej tępiłam :) dlatego na początku nagradzałam. Po jednym szczeknięciu zaraz padała (bez ćwiczenia, od razu) komenda "cicho". Czyli najpierw: szczeknięcie-nagroda-cicho-nagroda, a potem zmieniłam to na: szczeknięcie-cicho-nagroda, ponieważ szczeknięcie było samonagradzające się i w momencie, gdy Happy już wiedziała o co chodzi, nie potrzebowała za to nagrody.
-
Wiesz, trudno, czasami trzeba siłą, to jest okres buntu i pies sprawdza czy może nie wykonać komendy ;) nie sprawiasz przecież psu bólu, tylko stawiasz na swoim - dzieci też trzeba siłą zaciągać do przedszkola, niestety ;) chociaż nie do końca dobry przykład, bo potem i tak chodzą na wagary :D ale na szczęście psy jak się raz nauczą, że NIE, to już potem nie kombinują tak bardzo :)
-
Nawet po prostu zwykłego zakrętu, kółko też może być ;)
-
edene bo z Tobą wie, że nie ma po co skakać natomiast próbuje tego na innych. Coś na zasadzie, właściciel ze stołu mi nie da, ale warto zobaczyć czy goście też będą tacy uparci. Niestety pies "sprawdza" przechodniów ;) musiałabyś mieć kilku cierpliwych znajomych którzy by mu pokazali, że NIE i koniec.
-
Zaczyna dominować (w jaki sposób to robi?) to jest koniec zabawy. Proste i skuteczne ;) idzie do Ciebie i albo odchodzicie, albo są dwie, trzy komendy i znowu może się bawić. I tak w kółko.
-
Zapomniałam o tym wątku, ups :) Możesz ustawić "coś" np. z krzeseł tak, by siłą rzeczy pies musiał skręcić, taki zakręt. Potem odsuwasz stopniowo krzesła, coraz dalej i dalej. Nagradzasz każdy krok no i najważniejsze - nie za pierwszym razem okrąży Cię zupełnie ;) musicie na razie się skupić na maleńkich kroczkach.
-
Na koniec :) Co do szczekania to naucz ją przeciwstawność - głos i cicho ;) wtedy szczekanie będzie łatwiejsze do uciszenia. Dajesz nagrodę za każdym dosłownie razem i nawet jeśli na ułamek sekundy ucichnie, spojrzy na Ciebie. Ważna jest chwila. Jak już będzie w stanie popatrzeć na króliki dłuższą chwilę będąc nagradzaną, wykonać jakąś sekwencję komend, to wtedy możesz odstawiać smakołyki. Na razie nie możesz jej zostawić samej sobie - musisz zajmować ją właśnie chociażby jedzeniem. Wszystkie sesje muszą być krótkie i zakończone sukcesem. Jak już zacznie się frustrować, że za długo, że nie rozumie, co jest nie tak, to skończycie w najgorszym momencie w jakim można skończyć. Lepiej wcześniej, niż za późno.
-
Dlaczego ma nie zostać nagrodzony? Uważasz, że zostawienie psa i pozwolenie mu na atak jest nagrodą? Wolę odciągnąć mojego psa siłą a potem zaserwować mu sto nagród i zabawę piłką tak, by wiedział na przyszłość, że trzeba się jak najszybciej za mną odwrócić, bo oznacza to mega fajną nagrodę. Pies nie może sobie uważać, że może nie przyjść - są komendy np. "chodź" gdzie pies może sobie na to machnąć ogonem, ale np. dla mnie "do mnie" jest komendą bezwarunkową i moje psy o tym wiedzą. Bo jak jest "do mnie" to mają przyjść - czy to bez powodu, czy z powodu samochodu czy czegokolwiek innego. Wierz mi, przerabiałam identyczny problem na swojej Happy, nawet jeszcze gorzej było :) miała zostać uśpiona, w maju jedziemy na zawody.
-
Jakie argumenty podają przeciw szkoleniom? A dwa: przyzwyczajajcie psa do kładzenia się mamy na łóżku. Niech mama zbliży się do łóżka, da nagrodę za spokój. Usiądzie na łóżku, da nagrodę. Owinie się kołdrą, da nagrodę. Uda że śpi na sekundę, da nagrodę. Do każdego z etapów dojdziecie szybciej lub później. Najlepiej aby przy ćwiczeniu uczestniczyła druga osoba trzymająca psa na smyczy. Poza tym - dlaczego pies przebywa w ogóle w tym pomieszczeniu? Źle się zachowuje, to wypad z pokoju, koniec basta :)
-
Niech Bonnie patrzy jak sobie biegają. Możesz zrobić prowizoryczne ogrodzenie na podłodze z czegokolwiek, byleby króliki nie przekroczyły jakiejś przestrzeni, a Bonnie niech je sobie obserwuje. Dawaj jej nagrody, ćwicz komendę "zostań". A pozostałą dwójkę możesz zamknąć w innym pokoju i po kolei wkładać do klatki. [url]http://www.youtube.com/watch?v=zNAOe1djDyc[/url] Tu masz jak nauczyć psa zostań - początek jest piorunujący ;) wiesz, póki króliki same nie podejdą do Bonnie, a ona będzie umiała je zostawić, to będzie ok.
-
No i co? Czasami inaczej się nie da. Jak się nauczy, że tak czy inaczej się odwracacie, to w końcu sam stwierdzi - po co dawać się ciągać, sam się odwrócę. Musi wiedzieć, że jeśli chcesz odejść, to odchodzicie i nie ma tutaj miejsca na jego widzimisię. To samo z przychodzeniem na komendę i wszystkim innym - pies musi wiedzieć, że MUSI, bo inaczej komendy nie mają sensu.
-
Tak, a potem dojdzie do tego, że uśpienie się nie opłaca - dowóz do weta, itp. - i pod słowem "uśpienie" będzie się kryło rąbnięcie siekierą i zakopanie w lesie. Za cenę jaką się by płaciło za fatygowanie ludzi do odłowienia i dowiezienia psa można mu z powodzeniem wykupić pakiet ogłoszeń i znaleźć nowy dom..
-
No tak, o tym mówię - z głową. Ale doradzanie pt. "obroża elektryczna, najpierw mały impuls a potem silniejszy jak nie działa" jest nieodpowiedzialne, bo nie wiemy, komu to doradzamy.
-
Ale to nie jest urządzenie do stosowania samemu. Nawet treserzy czasami nie wiedzą do czego to służy.
-
Po prostu nie chciała zejść. Nie podpinajmy pod to nie wiadomo jakich teorii. W takim razie ćwiczcie schodzenie ze stu miejsc w domu: fotel, krzesło, stół, kanapa, łóżko, ustawiajcie jej jakieś skrzynki do ćwiczenia, w lesie ćwiczcie to na pniach, kamieniach, łącznie ze wskoczeniem sobie na kolana na sekundę (aby się nie rozsiadła) i z powrotem. Komenda "hop" i "zejdź". Najłatwiej jest wyeliminować złe zachowanie, ucząc go psa łącznie z tym przeciwstawnym ;) potem np. możecie na tych powierzchniach dodawać jakieś komendy. edit: jeśli ma zejść nie czekajcie aż zacznie np. warczeć, tylko rozrzućcie trochę nagród na podłogę. Musi mieć jakąś motywację, by zejść, no bo inaczej to po co?