-
Posts
2984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Soko
-
No to ja się muszę wyżyć.. wychodzę z półroczną psiną, co dotychczas na lańcuchu była, ONkowata. Dzisiaj właściciel wyjechał z tekstem że chyba jej kupi kolczatkę, bo jak z nią szedł do Biedronki (ulica, zapachy, psy..), to okropnie ciągnęła. Dało mu do myślenia moje pytanie, że ważę 2 razy mniej od niego (niecałe 50kg), a Wera nie ciągnie mnie wcale. Mimo wszystko na wszelkie argumenty słyszę odpowiedź "pies mojej siostry" "pies mojego taty".. np. to, że kiedyś latała luzem i co by było, jakby przewróciła dziecko, które walnęłoby głową o beton; co go to obchodzi? PIES JEGO TATY pogryzł wielu ludzi (owczarek, nie żyje kilka lat, jeśli nie z dziesięć) a policja przychodziła tylko zobaczyć książeczkę zdrowia ale co z tego, że teraz płaci się mandat, że dziecko może nawet umrzeć, że wezmą psa na jakieś kilka tygodni.. no i chce mieć psa obronnego bo PIES JEGO SIOSTRY broni jej w każdej sytuacji - jak się zapytałam co by było, gdyby potrzebowała pomocy, a nikt by jej nie mógł pomóc, to "dlaczego miałby atakować kogoś kto chce jej pomóc?" i "no to trudno".. PIES JEGO TATY rzucał się na wszystkich prócz niego i żył we własnych odchodach.. PIES JEGO SIOSTRY nie ciągnie na kolczatce.. co jak kiedyś wejdzie do nich pies gdy będzie miała cieczkę - odda się szczeniaki jak WSZYSCY INNI LUDZIE ROBIĄ.. i on nigdy nie robił badań gdy mu pies rękę przedziurawił więc wg tej logiki żaden pies na świecie nie ma wścieklizny.. brak słów!! Nie wie, że mam małe, bo małe ale znajomości w policji - jak mi ją wsadzi w kolczatkę, to nagadam wszystko co wiem ;)
-
Możesz owszem dać mu piłkę, lub np. kupić konga i wypełnić go karmą czy masłem orzechowym, lub parówkami, dostępne w każdym zoologu :)
-
Dokładnie, spacer równoległy jest możliwy ale najlepiej jest by suka gops oglądała psa przez krotką chwilę, na początek. blackraven, tak się tutaj produkujemy, chyba trzeba opłaty za porady w budynku i tutaj wnieść ;>
-
Czasami inaczej niż na siłę się nie da. Serio, zmuś go wszelkimi dostępnymi środkami, żeby zrobił to cholerne do mnie a potem niech sobie idzie w ... ;) ale jak wołasz, to musi wiedzieć, że jak sam nie przyjdzie, to go przyciągniesz, więc w końcu przybiegnie "no dobra, przybiegłem, zrobię co chcesz, mogę już się pobawić?". Szkolenie, praca w domu, komendy - to mu już rozwinęło myślenie, no i ma dopiero rok, a nie X straconych lat za sobą. Spokojnie, szybko skojarzy. W dalszych etapach, jak go już przywołasz, to np. możecie odejść w przeciwną stronę kilka metrów zupełnie tak, jakby się kończył spacer, a potem nagle się odwracasz i mówisz "leć, baw się" i stajesz się super mega fajna! ;)
-
[quote name='Kirinna']dziękuję Soko za rady:) na razie komendy na przychodznie nie uzywam za często, bo już kilka spaliłam(wołałam do a on sie rozglądał czy nie ma czegoś ciekawego w okolicy) Często robię tak że za wykonaną komende pozwalam mu coś obwąchać itd. Niedawno zmieniłam taktyke w domu. W domu teraz jest nudno staram sie nie głaskać go, nie mówić do niego ciągle, nie bawić się z nim, po prostu nie nagradzać no chyba że go zawołam. Ale najgorsze jest to że juz nie mam pomysłu jak nakręcic psa na siebie. Moge biegać, skakać tarzać sie na ziemi Jun spojrzy na mnie i tyle(sprawdzałam). Nawet nie podejdzie. O odwołaniu go z zabawy mogę sobię na razie pomarzyć:) Jak widzi nieznanego psa to świat przestaję istnieć mogę rzucać piłką, uciekać mu czy chować się nic zero reakcji tylko liczy się pies. Nawet jak by wiewiórka mu przed nosem przeleciała nie zauważyłby. Dopóki pies nie odejdzie to Jun ma w nosie wszystko. Jak pisałam jeśli nie wykona komendy i nie przestanie ciągnąc smyczy to nie pozwalam mu podejść(dobrze że waży tylko 13 kg). Jestem już prawie w dołku, bo chciałam z nim robić agi lub posłuszeństwo a nie mogę z nim nawet pójść oglądać zawodów itd bo on dostaje głupawki.[/QUOTE] Więc nie spuszczaj go z linki. Nie ma, że nie przyjdzie, przyjść musi.
-
Najprawdopodobniej musicie zmienić komendę na przywołanie, bo tą sobie olewa albo wykonuje w zależności od widzimisię. Jeśli robi siad, to jest super, niejedzenie jednak świadczy o dużym stanie ekscytacji - tak jak ludzie nie potrafią nic przełknąć, gdy są w stresie. Gdy już się przywita z innym psem, odwołuj go w trakcie zabawy, zanim się rozkręci i przede wszystkim - wtedy masz być najlepsza, najciekawsza itp. Pies ma Cię uważać za bóstwo zanim nauczy się jaka zabawa z psem jest fajna - ma mieć zakodowane, że Ty jesteś lepsza. Jeśli ciągle wącha, to np. wychodźcie do ogródka i wracajcie i w kółko, co dwa kroki siad, spojrzenie, jakaś komenda, szalona zabawa, a potem puszczenie na lince w miejsce które chciałby obwąchać, odwołanie i tak dalej. Gdy wyjdziecie z budynku na szkoleniu na pewno prowadzący/a doradzi Ci coś więcej ;) widząc psa, można powiedzieć sporo.
-
bozasne, bo trzeba to ćwiczyć krok po kroku. Przed wyjściem zrobić siad - już tam są mega emocje. Po wyjściu, gdy zamykasz drzwi. Co kilka kroków sprawdzasz czy jest w stanie zrobić siad, potem go puszczasz na lince w nagrodę, rzucasz mu coś. Ty masz być najciekawsza. Nie robi siad, to niech chociaż spojrzy na Ciebie - jak się nauczy reagować na Twoje słowa, to niedługo zacznie wykonywać komendy.
-
Co do proszenia właścicieli o ćwiczenie, to zamiast im gadać o szkoleniu, bo zrobią wielkie oczy, zrób scenkę pt. jaka ja jestem biedna, mój pies tak potrzebuje państwa pomocy! Zawsze działa :D
-
Ds wyczarowany z dt! kochaja Stefunia! -dziekujemy !calem sercem!
Soko replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
Jestem zszokowana reakcją byłego właściciela. Zabawka, która się znudziła? Co do opisu przyjazdu do DT to jestem przeszczęśliwa że wszystko było tak pięknie i że Stefcio tak dobrze się tam poczuł! :) -
Mój pies ma problem z kontaktami z innymi psami. Co robić ???
Soko replied to Lonley's topic in Wychowanie
blackraven, no wiesz, ludzie są dziwni - kilka lat temu w akcie desperacji zaprosiłyśmy z mamą behawiorystkę do domu - siedziała w fotelu, piła herbatkę, Happy spała obok, a ona po wysłuchaniu tego co mówiłyśmy, "pies do uśpienia" ;) dlatego zawsze teraz gdybym miała się z kimś umawiać na konsultacje, to zaznaczam, że chcę się dowiedzieć nie teorii, a zobaczyć, co i jak w praktyce.. psy które przychodzą na szkolenie ćwiczą od razu, a jak behawiorysta przychodzi do domu to bierze kasę za pogadankę, zamiast wyjść z psem na spacer i pokazać, co i jak? Kpina.. a ludzie na to idą niestety. -
jak to nie miał kiedy? Na smyczy można psa i w domu uczyć chodzić ;)
-
No widzisz, tylko o to chodziło :) tak, chodziło mi o smaki, to mogą jeść na zmianę lub równocześnie, no ale za jedną piłką dwóch psów nie puścisz.. ;)
-
Mój pies ma problem z kontaktami z innymi psami. Co robić ???
Soko replied to Lonley's topic in Wychowanie
W budynku i doradza Ci o psie i bierze kasę? Też siedzimy w budynku i doradzamy.. łał, zacznę chyba też brać X złotych.. musisz zaznaczyć że kolejna wizyta ma być na zewnątrz, na spacerze. -
filodendron myślę że jeśli jest takie prawdopodobieństwo, to suka chodzi w kagańcu..
-
Jeśli córka się boi to już jest na straconej pozycji. Razem z nią rzucajcie suni smaczki, pokaż jej że pies jest fajny, baw się przy niej z psem itp., niech się nie boi przebywać w jego towarzystwie a potem sama stara się nawiązać z nim jakąś więź. Na razie dla obu najbardziej komfortowy jest kontakt na odległość - ani dla psa stres dziecka, ani dla dziecka, nie jest przyjemny.
-
Mój pies ma problem z kontaktami z innymi psami. Co robić ???
Soko replied to Lonley's topic in Wychowanie
A tak w ogóle - jak wyglądało to spotkanie? To był spacer, czy wizyta domowa, czy jak? Treserka widziała ataki psa? Może niech go spróbuje poprowadzić - zobaczysz, czy problem nie leży np. w Tobie. Oczywiście nawet jeśli pies w jej rękach nie zaatakuje, to nie świadczy w 100% o Tobie, choć trochę na pewno. -
Mój pies ma problem z kontaktami z innymi psami. Co robić ???
Soko replied to Lonley's topic in Wychowanie
Lonley, ale ona jest jedyna? Nie ma znajomych? Nie chodzi nawet o szkolonego psa.. chodzi o psa który odpuści konfrontację z Twoim mimo ataków.. wykorzystuj też te na smyczy. Ściągasz krótko i stanowczo. To ma być jak uszczypnięcie dla człowieka, a nie powoolne chwycenie za skórę które masz w nosie. -
gerta, ale ja zaczynałam od wyciągania piłki gdy pies nie wie, co się wokół niego dzieje, teraz tak - jest spokojny. Mimo wszystko nie można wymagać od psa w stanie kompletnego amoku spokoju. Trzeba mu pokazać inne rozwiązanie - gryzienie piłki - które musi dać takie same efekty jak atak, czyli po prostu to, że tamten pies nie podejdzie (więc dobre są psy na smyczy, a te bezsmyczowe zakładam i tak zrezygnują z konfrontacji z tak nakręconym negatywnie psem). Coś w stylu, że poduszka jest guzikiem wyłączającym tamtego psa, że suka niech się zajmie jej gryzieniem, a właścicielce niech zostawi resztę. gops, np. wychodź przed nią gdy widzicie psa. To Ty musisz być pierwsza "do pokonania", by dobrać się do swojej suki, nie ona ma Ciebie bronić, a Ty ją.
-
gerta, jak dla mnie to przypadek ekstremalny że dziecko będzie między łydką, a psem, wręcz nierealny.. wiesz, ja noszę zawsze piłkę w kieszeni. Jak pies ma za dużo emocji w sobie, np. wyciąga ją za zwisający sznurek, lub robi siad i patrzy się na mnie wzrokiem "proszę, bo zaraz mnie rozniesie" i się ze mną ciąga. A zaczynałyśmy od tego, że jak widziałam psa to zaczynałam machać jej piłką przed nosem i się bawiłyśmy. Co do Happy, m.in. metodą przenoszenia uwagi na piłkę i zatapiania w niej zębów wyeliminowałam problem, oczywiście nie była to nasza baza - zmieniłyśmy całe nasze życie, z tym że myślę, że gops już się dostosowuje do psa. Ja, niestety, sama doprowadziłam do agresji..
-
[quote name='gops']nie próbowałam , spróbuję ale co to ma być ? np dziś mijaliśmy kilka psów, 2 razy niby była mocno nakręcona ale jednak nie dziabnęła , nie wiem od czego to zależy .[/QUOTE] Najpierw coś o powierzchni zbliżonej do Twojej łydki - poduszka, kawałek skóry, duży szarpak. Wtedy nauczyłaby się że się tym nie stresujesz więc i jej stres byłby mniejszy, na pewno Twoje niezadowolenie jakoś tam na nią wpływa, a im bardziej nie będziesz się zastanawiać czy wrócisz z całą łydką do domu czy nie, tym spokojniejsza będziesz. Możliwe, że to zależy od dnia, od pogody, od tego że drzewo zaszumiało albo że wyczuła jakiś zapach.. często to jest niemożliwe do odgadnięcia przez człowieka ;)
-
Jak to nie masz za co?! Za to że chociaż na sekundę spowolnił..! Zaczynamy od małych rzeczy. Pies też nie ciągnie od razu na smyczy - on się tego uczy. Ponieważ ignorowałaś początkowe, małe objawy, to teraz za to płacisz i musisz reagować na małe gesty nieciągnięcia.
-
gops, zapytam jeszcze raz, a nie ma szans, że jak jej przyłożysz do swojej łydki coś do gryzienia, to tego nie chwyci? gerta - moja Happy odstraszała psy które nie miały zamiaru podchodzić, a nawet jak podeszły i odeszły, to pruła na nie nadal. Gdyby było to dla niej nagrodą, to by się uspokoiła, ale to było po prostu paniczne, rozdzierające ją od środka przerażenie przed drugim psem, trwające nieważne czy ten pies był przy niej czy nie.
-
Człowieku, to nie dopuszczaj do szczekania, tylko zapchaj go zabawą lub jedzeniem nagród, lub musi coś wykonać bezwarunkowo, np. siad. Samo zjedzenie wymaga od psa spokoju, wierz mi.. jeśli zje nagrodę lub dwie - puszczasz, na długiej lince. Gdy zaczyna się rozkręcasz - odwołujesz. Nie przychodzi - ściągasz i od nowa sytuacja z nagrodami. Zamiast głaskać ONka, czekać aż tamten skoczy by powiedzieć mu waruj, lepiej zrób tak od razu - waruj, pogłaskanie i nagroda. Tak, spokój nagradzasz zawsze. Pies musi wiedzieć że to jest pożądane zachowanie. Możesz obrócić szczekanie w komendę - najpierw nagradzasz za szczeknięcie i zaraz mówisz "cicho" i nagradzasz. Potem, jak pies załapie że chodzi o szczekanie, za to już nie nagradzasz, tylko po dwóch szczeknięciach jest "cicho" i wtedy nagroda. Wówczas pies wykonuje komendę "głos", nagradza przez to sam siebie, potem jest cicho i Ty go nagradzasz. Na spacerach wtedy łatwiej będzie Ci opanować szczekanie.
-
Co do "bijących" ogonów, suka ciotki biła wszystkich i samą siebie tym ogonem jak pejczem - jakie ja miałam nogi, a ona jaki ogon.. straszne to było, dobrze, że jej minęło ;)
-
Mój pies ma problem z kontaktami z innymi psami. Co robić ???
Soko replied to Lonley's topic in Wychowanie
To nie jest nic dziwnego, że nie ma psa - mój trener agility po prostu nie ma na psa czasu, cały czas jest na zewnątrz, prowadzi szkolenia, psie parki itp., jeździ poza miasto na rowerze. Co do efektów - te rady dają efekt tylko że ciekawe, czy zaznaczyła, że Twój pies ma siedem lat a nie jest szczeniaczkiem! i że trzeba robić dużo odstępstw od reguł, kombinować trochę i liczyć się z tym że to zajmie o wiele więcej czasu. Tak szczerze to myślę, że bez spokojnego psa mało zdziałacie.