-
Posts
16235 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Everything posted by Bogusik
-
Kochani,przynoszę bardzo smutną wiadomość,którą wczoraj otrzymałam od Pani Agaty ale nie byłam w stanie o tym napisać...Aleksa-Oleśia nie ma już,wczoraj odszedł za TM [*] :(:(:( Walka o jego życie trwała 11 dni.Zaczęło się od tego,że zaczęły mu drżeć łapy i miał duszący kaszlał.To jakby ustąpiło ale na drugi dzień już wyszedł tylko przed klatkę i się położył,nie chciał dalej iść na swój ulubiony spacer.Było widać,że coś się z nim dzieje niedobrego więc pojechali z nim natychmiast do weta.Już po wstępnych oględzinach wetka stwierdziła,że jest bardzo źle,a wyniki krwi to potwierdziły bo były tragiczne.Oleś miał ostrą i szybko postępującą anemię hemolityczną.Mimo wielu leków i kroplówek oraz 80 jedn. krwi, poprawy w zasadzie nie było :( Jak już nie mógł dostać więcej krwi to otrzymał zastępnik w kroplówce Pani Agata na zmianę z mężem,który pracował w tym czasie po 3-4 godziny wynosili go na dwór aby się załatwił bo to sygnalizował. Wczoraj było tak: Rano wszedł do gabinetu lekarki o własnych silach Wróciliśmy do domu i po godzinie zaczęło się piekło Dowieźliśmy go do weta,dostał znowu masę leków ale zapadł się, miał drgawki Poprosilam żeby natychmiast pomogli mu odejść Żeby nie umierał w agonii Odszedł bezpiecznie przy nas, każde z nas trzymało go za łapkę a ja trzymałam głowę i przytulałam...:(:(:( Pani doktor powiedziała mu żeby był szczęśliwy gdziekolwiek tam pobiegnie. I pobiegł.....:(:(:( Pani Bogusiu mnie sie wydaje ze to jakiś sen. Obudzę się i Oleś będzie. Te jedenaście dni nigdzie nie wychodziłam żeby na sekundę nie był sam Mąż układał harmonogram pracy tak aby mógł pomóc i być jak najwięcej z nami,córka robiła zakupy Dom był tak ułożony żeby jemu było dobrze I nie udało się I to nie sen niestety...:(:(:( Miałeś Olesiu niepowtarzalny ,wyjątkowy charakter i takiego Ciebie zapamiętamy...[*] :(:(:(
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Bogusik replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Ja również dołączam z kciukami za szybki powrót Barytona do zdrowia! -
Trzymam nieustannie kciuki za maluszki.
-
Brak słów aby wyrazić to, co przynosi każda zła i smutna wiadomość o szczeniaczkach :( Jeszcze może rok wstecz nie było aż takiej obawy w ich ratowaniu i umieszczaniu w DT.Na dzień dzisiejszy parwo osiągnęło dużo szerszy zasięg swojego działania i zamyka tym samym drogę DT w przyjmowaniu kolejnych szczeniaków w potrzebie.Nie mówiąc już o dezynfekcji i to porządnej po chorym szczeniaku oraz 6 miesięcznej kwarantannie.Koszty leczenia sięgną niemalże zenitu bez względu na to ile odejdzie i czy jakiś przeżyje. Ale co zrobić gdy bezdomny miot zostanie zgłoszony Fundacji czy działającym w danej miejscowości wolontariuszom? Zostawić te bezbronne maluszki tam gdzie są i skazać na śmierć w męczarniach, bez pomocy? Bardzo trudna i patowa sytuacja,na którą ciężko znaleźć jakiś naprawdę mądry i racjonalny pomysł aby to rozwiązać :( Za moment może być kolejny telefon o kolejnych porzuconych szczeniakach i co wtedy zrobić? W jaki sposób im pomóc?...:(:(:( Zakażone parwo szczenięta wiózł p.Artur z fb i jego auto też powinno być porządnie zdezynfekowane kilkakrotnie i na pewno nie powinien przewozić przez jakiś czas szczeniaków bez szczepień.Nie wiem czy to zastosował bo podałam kontakt Martuni.Tak jak nas dopadła pandemia i mamy różne obostrzenia dotyczące zapobiegania rozprzestrzeżania się wirusa,to tak samo powinno dotyczyć wszystkich miejsc,z którymi zakażone szczeniaki miały styczność.Bez tego ta choroba będzie nadal sobie wolno działać i przynosić kolejne ofiary....:(
-
Niestety ale otrzymałam od Martuni bardzo smutną wiadomość :( Umarł ten szczeniak, który wczoraj miał kryzys :(ten z białą główką :( Bidny maluszek....:( [*]
-
Na to wygląda,że dwa odeszły za TM [*] :( Marta jest na wsi i nie ma normalnego dostępu do neta.Ja wstawiłam wiadomości,które ostatnio mi przesłała.Niestety jak widać są złe :( Miejmy nadzieję,że maluszki,które walczą dadzą radę w walce z tą straszną chorobą...Martunia wykończona psychicznie więc trzymajmy kciuki i za maluszki i naszą dzielną Tolę i całą ekipę walczącą o ich życie.
-
Kolejna bardzo smutna wiadomość....:(:(:( Dzisiaj kolejny piesek wrócił do kliniki:( Odszedł jeden z tych, które zostały w klinice :(
-
Chciało by się napisać dobrą wiadomość ale niestety przynoszę od Marty niedobrą...:(:( Szczeniak wczoraj z DT wrócił do kliniki, ma objawy parwo :(:( Horror trwa!:(:(
-
Malutka GABI z zamojskiego schronu ma wspaniały, kochający domek :)
Bogusik replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Mocno trzymam kciuki za spełnioną szansę dla Gabi. -
Wiemy już z doświadczenia,że z tym przeklętym parwo bardzo ciężko wygrać walkę...:( Dlatego do puki nie minie bezpieczny okres kwarantanny, trzeba mocno trzymać za maluchy kciuki,co czynię z całego serca
-
Sisi/Boni w DS,Bajka w DS, Gracja w DS już opuściły Hotelik u szafirki.
Bogusik replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Nawet mam ochronę od słońca...:) -
Od początku trzymam kciuki,a po wiadomości o parwao,jeszcze mocniej! Trzymajcie się maluszki i nie dajcie tej strasznej i podstępnej chorobie,a Tobie Martuniu,Twojemu TZ i wszystkim osobom zaangażowanym w pomoc z całego serca życzę dużo sił i wiary!
-
Sisi/Boni w DS,Bajka w DS, Gracja w DS już opuściły Hotelik u szafirki.
Bogusik replied to Anula's topic in Już w nowym domu
A Bajeczka znowu zawitała nad morze :) -
O Boże!:( Próbowałam nie dopuszczać takiej myśli,a okazało się jednak,że to parwo :(
-
Sisi/Boni w DS,Bajka w DS, Gracja w DS już opuściły Hotelik u szafirki.
Bogusik replied to Anula's topic in Już w nowym domu
A Gracja sobie urlopuje...:) -
Otrzymałam wiadomość od Toli,że 11 szczeniaków wyruszyło w drogę. Trzymajmy kciuki aby szczęśliwie dotarły na miejsce!
-
Dzisiaj p.Artur podał termin i trasę na fb i jedna osoba chyba jest zainteresowana dołączeniem do transportu,więc jest nadzieja,że koszty choć trochę się obniżą To jakiś koszmar z tymi szczeniakami...:( Cały czas problem tkwi w niesterylizowaniu suczek, szczególnie na wsiach.Niech się rozmnażają,niech rodzą bo to ich natura,a później albo zabijają sami /i to jest zgodne z naturą i sumieniem!/ albo zadzwonią i róbcie sobie co chcecie.Zgłoszone więc sumienie oczyszczone....Przepraszam ale czasami nerwy puszczają na tą bezsilność w przypadku uporu i totalnej ciemnoty ludzi! Bardzo współczuję Martuniu bo co Wy kochani możecie zrobić? Co rusz albo kociaki albo szczeniaki...