Jump to content
Dogomania

Kajka_72

Members
  • Posts

    1093
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kajka_72

  1. Dziekuje Kochane za wsparcie. Mam Mame juz w domu:( ciezko na TO patrzec, a jeszcze trudniej z TYM sobie radzic :( Laurka dobrze. Lapke tylna stawia coraz pewniej, biega jeszcze "skokami" ale coraz czesciej zaczyna przebierac lapkami. Wiecie o czym pisze? .....to wyglada tak, jakby przod biegal, a tyl skakal :) Jak wychodze z nia na spacery nie odchodzi ode mnie praktycznie. Oczywiscie pobiega za pileczka, a pozniej chodzi za mna krok w krok. Jest bardzo nakrecona na pileczke. Laurka juz troszke spokojniejsza, niestety nie nadaje sie jeszcze do pelnej socjalizacji z pieskami. Jak widzi pieski zaczynaja sie wyskoki, podskoki, a na to jeszcze troszeczke za wczesnie. Zrujnowala kojec Romeczki strasznie ale wcale sie tym nie przejmuje. Do budy nawet nie weszla , a obgryzla ja równiutko. Sciskamy i raz jeszcze dziekujemy.
  2. Laurka ok. U dr byla grzeczna ....tak przynajmniej twierdzi moja kolezanka. Lapeczka prawie zagojona. Oczywiscie nie mozna jej jeszcze pozwolic na pelne szalenstwo ale biegac moze do woli. Wciaz jeszcze zadnych skokow, przeskokow i wyskokow ale za pileczka ganiac moze. To ogromna radosc dla suni i dla nas rowniez. Niestety, ostatnio sporo bywa z moja kolezanka i jest niesforna:oops: ale to zadna nowosc. Energia wciaz ja rozpiera chociaz jest juz znacznie lepiej. Bardzo cieszy sie jak wracam do domu ze szpitala i z tej radosci lapie cokolwiek w pyszczek i biega w kolko jak szalona. Kochana sunia. Kojec Romeczki nieco zdemolowala;) zmniejszyla dach budy o kawalek - obgryzla rowniutko, podest do lezenia nie ma juz boku, ze nie wspomne o materacu ,ktory na nim lezal. Maty antyposlizgowe tez juz sa przeszloscia. Niszczyciel okrutny ale za to piekny. ZZPON nie bedzie juz nigdy dobrze:( teraz to chce wierzyc, ze nie bedzie bolu .... pozdrawiam Was Kochani.
  3. Bardzo Wam dziekuje Kochani. To wszystko jest potwornie trudne :placz: Laurka jedzie jutro z moja kolezanka na rtg tylnej lapki. Ja niestety nie moge z nia pojechac :( Trzeba skontrolowac czy wszystko sie dobrze zrasta i zarasta. Mam nadzieje, ze bedzie grzeczna i wszystko uda sie dobrze. Oczywiscie dam znac czy wszystko jest ok. Mysle, ze tak bo sunia juz fajnie biega i wciaz ma ogrom energii az jej zazdroszcze. Jeszcze raz bardzo Wam dziekuje za zrozumienie i slowa otuchy.
  4. Dziekuje za pozdrowienia , buziaki i pamiec :) DONeczko , czytalam o Iwanku i jestem pelna podziwu determinacji Twojej i Joli . Jestescie Wielkie :loveu: niestety jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze :shake: U pieskow coraz lepiej. Laurunia fajna, Ramzio lepiej. Nawet zabawia sie juz troszke. Kika wiem, ze powinnam zrobic jakies fotki i obiecuje , ze zrobie. Wspomnialam juz, ze moja doba troche za krotka i to nie tylko przez pieski i obowiazki w pracy. Musze szczerze i uczciwie cos napisac. Wybaczcie Kochani ale moja obecnosc na dogo teraz bedzie bardzo ograniczona. Oczywiscie bede sie starala cokolwiek napisac o sunieczkach swoich jak tylko znajde czas. Bede informowala o postepach Laurki i nie zaniedbam niczego. Niestety dzisiaj moja mama "dostala wyrok" i w prognozie krotciutkie, ostatnie miesiace, moze tygodnie zycia. :-( Czarny okres nas jeszcze nie opuscil :-( Pisze o tak prywatnych sprawach by nie narazic sie na podejrzenia zaniedbania lub lekcewazenia ludzi na naszych watkach....ludzi tak kochanych i dobrych. Mam nadzieje, ze zrozumiecie. Dziekuje Wam za wszystko :loveu:
  5. Witamy noca ciemna :) Bardzo dziekujemy za pamiec o nas i za pozdrowienia:) Wszystkich razem i kazdego z osobna mocno sciskamy :loveu: Wolf , masz racje :oops: rzeczywiscie troche zaniedbalam watek -przepraszam, ale to nie z lenistwa, a z powodu ciaglego braku czasu. Przestalam sie juz wyrabiac na zakretach :shake: Do codziennych obowiazkow doszedl jeszcze ogrod, cos tam trzeba przyciac , cos wykopac, inne wsadzic do ziemii, .... a mam pomocnikow, ktorzy jak nie nabroja , to pomoc na pewno nie pomoga ;) Ramzes lepiej , dzieki Laurce znacznie lepiej :) Ten maly czorcik ma naprawde zbawienny wplyw na chlopaka :multi: ale i odwrotnie. Mam wrazenie , ze Laura jest troszke spokojniejsza i bardziej posluszna. Nie jest to jeszcze postep bardzo znaczacy ale widoczny. Naprawde :multi: Pozwalam Laurce juz na swobodniejsze biegi. Nozka tylna z dnia na dzien sprawniejsza :multi:, gorzej z przednia :shake: Widac, ze calkowitej sprawnosci brak , chociaz i tak -uwazam -jest niezle :) Laurka znowu pieknieje , jako jedyny piesek w stadzie nie gubi zupelnie siersci. Szczotka po wyczesaniu jest czysciutka. Az "nie do wiary" ale tak wlasnie jest :) W obcych miejscach na spacerach zachowuje sie znacznie lepiej, natomiast w znanych sobie -porazka! Wciaz wszystko co sie rusza , nadaje sie do opyskowania i podszczypania:mad: Ogolnie Sunia jest cudna i przekochana i wcale nie szkodzi, ze dzisiaj rozpracowala kolejny materac na podest ;) Reszta informacji jutro :) Pozdrawiamy i dziekujemy :loveu:
  6. Ilusiu tak , Sabinka byla w metamorfozach:) Marysiu i my sciskamy Ciebie :loveu: Lapinki Sabci biedne, szczegolnie prawa :( ale za to sama Sabinka zywotna bardzo. Ma tak ogromne sile i chec do zycia , ze jak sie "rozchodzi" to potrafi poszalec ;) Oczywiscie sezon ogrodniczy sie zaczal i znajduje tu i tam jakis wykopany dolek z jabluszkiem, ktorego nie dojadla, marchewka, ktora ukradla, a nawet szyszka z drzewa sasiada ;) Wszystko pieknie posadzone , obsypane ziemia i uklepane noskiem. W tym wzgledzie Sabinka trzyma standardy:) Niestety u nas w domu sa schody, ktore Sabcia pokonuje juz z trudem :shake: Nauczyla sie, ze wchodzic na nie nie nalezy bez odpowiedniego masazu prawego boku i prawej lapki ;) Skubana czeka i dopoki nie padna magiczne slowa ....(przepraszam, ze tak ucze psy ;)) ale haslo " chodz, pomasujemy dupcie " dziala magicznie . Sabinka nastawia bioderko i lapke, nalezy je delikatnie "pomietolic" i sunia zdrowieje w sekundzie ;) Lapeczki krzywo ale dziarsko pokonuja trzy schodki. Czasami pytam sie jej: "czy TY przypadkiem nie symulujesz?";) wtedy odzywa sie brylant i mowi :" a skad.... to rece ktore lecza" ;) Przekochana jest ta strsza Pani :loveu: Chociaz mloda Laure uczy zycia jak na seniorke przystalo. I cos jeszcze ....Sabcia zrobila sie potwornie zazdrosna o Brylanta. Jeszcze kilka miesiecy temu tolerowala inne pieski u jego boku, teraz rozpycha sie pycholem miedzy nimi by byc w jak najblizszym "kontaktazu" ;) Juz nie ustepuje miejsca jak bylo kiedys.
  7. Przepraszam za "chwile" ciszy na watku. Troszke przerwy bylo spowodowane zaleglosciami w pracy ( nie Laurki-mojej;)) . Znowu doba mi sie nie domyka:roll: Hulan ...obiecuje troszke "podglosnic" watek ;) Ewuniu , oj tak ...Laura to panienka z charakterem. Nie latwo z nia ale bez niej byloby jeszcze gorzej ;) DONeczko :loveu:dziekuje za Rome. Co do Ramzesa.... troszeczke lepiej. Na tyle , ze juz nie umieram ze strachu o niego.Je i pije -to najwazniejsze. Powoli "normalnieje" ,chociaz daleko mu jeszcze do Ramzesa, ktory byl wczesniej. Zupelnie stracil ochote na spacery i zabawy :( Bez Laurki byloby bardzo trudno. Rzeczywiscie tchnela w Niego troche zycia :) Laurka spi w domu ale po porannym spacerze prowadzimy ja do Ramzesa...co ja pisze ....nie prowadzimy ;) ona sprintem zagina do chlopaka. Steskniona wskakuje do kojca i mizdrzy sie przez prety jak szczeniorek ;) Od dwoch dni piesek tez na widok Malej sie ozywia. Podlizuja sobie pyszczki jak "kiedys" . Cudnie na to patrzec:loveu: Jak Lornetka przegina lekko, zostaje postawiona do pionu :mad:Ramzes ja owarczy, nawrzuca i niunia sie uspokaja. Musze przyznac , ze to dziala ;) Marysiu, Kika bardzo dziekujemy :loveu: Wolf , masz absolutna racje. Laura jest tak absorbujaca, ze nie pozwala myslec za dlugo o niczym innym . To antidotum na wszystko ;) Ilusiu ,ja uwazam, ze wszystko w zyciu dzieje sie po cos wiec zapewne Lornetka do nas tez "po cos" trafila :) Laura bardzo fajnie uzywa tylnej lapki :multi:Mysle, ze wszystko sie pieknie goi. Pozwalam jej juz na delikatne biegi -dr wrecz zalecil ale bez skokow, szybkich zwrotow i mamy unikac zrywow. Wazne, ze moge jej juz troszke odpuscic krotka smycz i pozwolic pobiegac :) RTG za dwa tygodnie . Sciskamy:)
  8. [quote name='joteska'][B][I]oj tak tak tak, czekam na ten moment przełomu z utęsknieniem[/I][/B]:modla: [/QUOTE] i ja i ja tez . Qrcze juz czas, chlopak tak dlugo czeka i jakos ze wszystkim ma "pod gorke" :shake: Nieustannie trzymam kciuki za Chlopaka :)
  9. Laurke w uchu dziabnela chyba osa :mad: Pani dr sprawdzila dziewczynie dokladnie uszko i wszystko w srodku jest w najlepszym porzadku ,poza tym ugryzieniem. Juz dzisiaj opuchlizna byla troszke mniejsza ale najwyrazniej przeszkadza dziewczynie. Przejdzie ;) nic pannicy nie bedzie. Dzisiaj prawie dostala lomot od Ramzesa :oops: Chcielismy wziac pieski razem na spacer ale sie nie dalo :shake: Laura skacze na niego, jak sie "odgania" to zaczyna go gryzc i w koncu Ramzio nie wytrzymal i gdyby nie fakt, ze jest bardzo posluszny i odwolywalny w 100% (jak do tej pory) ...Lornetka dostala by manto jak nic. Krzywdy by jej pewnie nie zrobil ale do parteru sprowadzil na bank :roll: Przez ta lapke nawet nie moge jej w pelni socjalizowac ale jak sie zagoi ...pojdziemy znowu na szkolenie i bedziemy ciezko pracowac bo moje stado takiej niezrownowazonej pannicy nie zaakceptuje. Bedzie wojna i baty. Dziewczyny maja dosyc jej wrzasku, agresji i skokow i nawet Ramzes bezposredniego kontaktu nie wytrzymuje. Za ogrodzeniem symbioza pelna -na szczescie. Jak Laure odciaga sie na smyczy i koryguje to piszczy jakby ja ze skory obdzierali ;) To nakreca pieski bardzo. Wyjatkowo odporna sztuka z Lornetki;) i dopoki nie bedzie mogla sie dobrze wybiegac i wyszalec....wszelkie proby ujarzmienia daja marne efekty :shake: Damy rade ...nie takie twardzielki opanowywalam ;) Ona jest bardzo kochana tylko straszny lobuz ;) Brylant ja za to uwielbia ;) Viki byla bardzo podobna tylko Romeczka byla od poczatku bardzo grzeczna :) To byla kochana Dziewczynka :loveu:
  10. Goldenek, Ewuniu, Kasiu bardzo Wam dziekuje. Staram sie jakos trzymac , chociaz..... dni uciekaja , a ja wciaz porykuje po cichutku :( Na kazdym kroku odczuwam brak suni :( DONeczko, ja juz z duetu Ramzes-Laurka zaczynam sie powoli usmiechac :) Wczoraj doszlismy do wniosku, ze jak Lornetka Ramzia nie zameczy to bedzie zyl jeszcze dlugo;) Chlopak broni sie jak moze przed gowniara, a ona sie nie daje. Dzisiaj np. dziamgala na Ramezsa tak dlugo, az sie podniosl i do niej podszedl. Bylam mu wdzieczna bo sama juz tego sluchac nie moglam ;) Zaczepia go lapka, przerzuca pileczke do niego i zada zwrotu...ona nigdy nie ma dosyc. Energia ja rozpiera. Ramzes wciaz jeszcze smutny, nie ma takiego wigoru jak wczesniej, brak mu jeszcze checi do zabawy ale pozwolil sie dzisiaj wyprowadzic na spacer-to juz cos:multi: Wprawdzie nie biegal wcale, nic go nie zachecilo ale wydawalo mi sie, ze chodzil chetnie. Bedzie dobrze....powolutku bedzie dobrze. Jutro z Laurka jade do lekarza. Teraz zauwazylam, ze ma u uchu "cos" spuchnietego ...tak jakby ja cos w srodku ugryzlo. Nie ma temperatury ale widze, ze od czasu do czasu "trzepie" tym uszkiem wiec czuje dyskomfort:shake: Ucho czysciutkie ale zgrubienie jest widoczne. Zobaczymy co tam sie dzieje? .... Doczekac sie nie moge kiedy Laure bede mogla puscic by sie zmeczyla, wybiegala, wyszalala bo inaczej rozniesie i ogrod i silownie i kojec ;) ADHD w czystej formie ;) Marysiu, Wolf dziekuje:loveu:
  11. Agatko :loveu: az nie moge uwierzyc, ze pamietalas:) dziekuje za cudowne zyczenia. Bardzo sie wzruszylam :-( Przepraszam, ze dopiero teraz pisze ale mialam problem z netem. Marysiu :loveu: jestes kochana. dziekuje. Goldenek :loveu:dziekuje. To prawda ...czas pedzi jak torpeda. Ewuniu, milo , ze do nas zajrzalas :loveu: Jolus :loveu: Slonko ....bardzo dziekuje :) Sabinka nie daje sie ulomnosciom, radzi sobie dzielnie. Lapeczki, szczegolnie prawa pobolewa ale Sabcia jak trzeba to i za kijkiem podrepta calkiem "slusznym" biegiem ;) Nie dajemy sie ....i cieszymy sie z kazdego dnia razem. Jeszcze raz dziekuje Wam Kochane , ze po roku wciaz zagladacie do babci Sabinki :)
  12. Marysiu , maja... z pewnoscia pieski tez maja swoj okres zaloby. Masz racje. Jolus , Wolf mysle, ze bardzo powoli ale Ramzes sie otwiera na Laurke. Dzisiaj tez zjadl ladnie, specjalnie uzylam fortelu dodajac sporo warzyw do jedzenia, co Ramzio nie bardzo lubi ;) troszke tak ale za duzo i jeszcze seler ...beeeee. Paradoksalnie jedzenie jest zjadane ladnie bo stoje nad nim i wystarczy, ze powiem :-" zawolam prezesa" i z selerkiem wlacznie -znika wszystko szybciutko ;) wiedzialam , ze tym oszukam troche jego smutek. Na spacer nie chce jeszcze wychodzic, ma stany glebokiego "niebytu" :( "zamysla" sie bardzo, nie reaguje na nic , na glosne emocje Laurki chowa sie w budzie, jest zwyczajnie smutny, wciaz nie szczeka :( Sa tez momenty, ze toleruje zaczepki malej, nawet troszke dzisiaj jej podlizywal pyszczek ....jak za dawnych czasow :) bedzie dobrze. Bardzo nam brakuje Suni ale probujemy sie wziac w garsc:( Laura jest nie do opanowania....to milion Wat w psiej skorze ;) Drze o jej lapke. Poki co jest chyba dobrze :) Jest tak naladowana energia, ze nawet Sabinka ma juz jej dosyc. Porzadkuje ja juz dosyc stanowczo ale to i dobrze. O Viki nie wspomne... dziewczyny najchetniej wzielyby sie za lby porzadnie i ustalily kto wazniejszy. Ale tez sie Viki nie dziwie...TO Male zaczepia i nie odpuszcza:-o Niech tylko lapka sie dobrze zagoi to my juz jej pokazemy jak nalezy sie zachowywac w stadzie :mad: Ilusiu , wierze w to bardzo, ze podzialaja na siebie wzajemnie z korzyscia :) Dziekuje Kochani za poparcie :loveu:
  13. Wolf :loveu:Ty jednak jestes Kochany. Bardzo Ci dziekuje. Alez uczlowieczaj, ja tez to robie. Ja wierze, wierze cala soba, ze Ramzes odzyska swoja radosc przy Lornetce. Ona mu nie odpusci i my zrobimy wszystko by byl jeszcze szczesliwy. Nasz bol niech zostanie tylko nasz:( pieski nie moga tego czuc.
  14. Marysiu, DONeczko dziekuje Wam Kochane. Wolf dziekuje. Zdjecia obledne ....po raz pierwszy od kilku dni spowodowaly , ze sie usmiechnelam :) Widok malucha ze staruszkiem niesamowity. Piekne....naprawde piekne. Oba pieski przesliczne:loveu: My na taka pelna integracje jeszcze sobie nie mozemy pozwolic ale jak lapka sie zagoi wierze, ze tez beda razem ze soba bez ograniczen. U nas Laurka towarzyszy juz Ramzesowi. Kojec przygotowany, buda Romeczki odswiezona, plyta od srodka wymieniona na nowa chociaz poki co, Laurka z psiego domku nie korzysta bo i po co? . Malej sie chyba podoba bo wcale niechetnie opuszcza to miejsce, tam, obok Ramzia zdecydowanie ciekawiej niz w domu. Ramzes nadal smutny :( ozywil sie na chwilke na widok brylanta, ktorego tez nie widzial pare dni, zjadl troszke przy nim ale niewiele :( Chcialam zrobic kilka zdjec Laury przy Ramzesie ale jak podchodze do kojca ....Laura szaleje, podskakuje, piszczy, szczeka , a Ramzes widzac te nademocjonalnosc mlodej ,odwraca sie i idzie do budy :( ale.... udaje mi sie je podejrzec z okna w silowni wtedy, kiedy oni mnie nie widza i nie czuja. Laura zaczepia Ramzesa, podlizuje go , zaczepia lapka . On delikatnie reaguje na nia. Podchozi, przysiada przy ogrodzeniu, kladzie pyszczek tak by ona mogla go polizac, nawet ja lekko przystrofowal ale nie wiem co mala narozrabiala...oczywiscie, wszystko bez wiekszych emocji u Niego ale to juz cos. Zawsze bardzo sie cieszyl jak Laurke widzial. Wierze, ze szybko "dojdzie do siebie". Szkoda, ze nie moga byc razem w kojcach przy otwartej bramce ale boje sie. Laura jest nieobliczalna- skacze, szaleje przy innych pieskach, podgryza ...moze zrobic sobie takim zachowaniem krzywde. W kojcu Laurka jak nas nie widzi ...zachowuje sie pieknie. Spokojna, grzeczna, nie piszczy...poleguje sobie na podescie, przyglada sie Ramzesowi. Jest dobrze. Mam wrazenie i nadzieje, ze to bedzie obopulna terapia. Laura nauczy sie zrownowazenia i spokoju od Ramzesa, a On od niej ponownie -radosci zycia. Ogromnie bym chciala zeby tak bylo. Jutro sprobuje zrobic jakies fotki. Mala juz po spacerze wieczornym i zabrana na noc do domu.
  15. Dziekuje Jolu. Wolf ja zrozumialam Ciebie i to piekne przeslanie. Nie zapominam o tym, ze sa pieski , ktorym trzeba pomagac i poki mi sil starczy bede to robila. Telimenko , przyznam Ci sie , ze po raz pierwszy w zyciu widze tak bardzo cierpiacego pieska z tesknoty jak moj Ramzes:-( Chyba tak to po ludzku powinnam nazwac, chociaz jestem zdecydowana przeciwniczka uczlowieczania zwierzat i przypisywania im w 100% ludzkich zachowan. Piesek rzeczywiscie cierpi. Dzisiaj znowu podszedl do bramy i wrocil z powrotem dajac mi do zrozumienia, ze on na spacer nie chce:shake: Wyszedl z kojca ale z nosem przy ziemii oblecial nerwowo caly ogrod. Szukal ...najwyrazniej szukal. Jedzenie nie ruszone, pozycja z "zawieszonym" wzrokiem niezmienna, nawet na pieszczoty nie reaguje zadowoleniem podczas gdy zwykle z ogona robil wiatrak :( Nie reaguje na podchodzaca Laurke. Zupelnie nie szczeka :(Trudno przy takim widoku byc silnym chociaz bardzo sie staram:( Dzisiaj postanowilam, ze doprowadzimy kojec do porzadku po Romeczce, trzeba go dobrze wyszorowac, zdezynfekowac, odswiezyc bude i Laurke na kilka godzin w dzien zamiast w silowni w domu, bede zostawiala obok Ramzesa.Jest cieplo wiec suni nic nie bedzie. Beda mieli siebie . Ramzes zawsze ja uwielbial i moze to , ze jest obok, pomoze mu uporac sie ze swoim smutkiem. Musze cos zrobic. Mysle , ze to dobry pomysl. Beda siebie czuli, widzieli ,moga sie dotykac. Kojec jest wygodny, na kaflach antyposlizgowe maty wiec sie nie poslizgnie, podest z miekkim materacem do lezenia. Spac oczywiscie bedzie w domu bo noce dla niej stanowczo za zimne. Laurka dzisiaj bedzie miala sciagane szwy. Mysle, ze rana zagoila sie dobrze. Dostala dzisiaj ostatni antybiotyk. Po sciagnieciu szwow, opatrunek usztywniajacy jeszcze bedzie miala zalozony. Raz jeszcze Wam dziekuje .
  16. Dziekuje Wam. Wolf, masz racje ....beda jeszcze inne ale wiesz....ja wiem, ze co sie narodzilo, kiedys musi umrzec . To oczywiste i z tym się trzeba pogodzic. Problem jest tylko w tym, ze nigdy nie ma „dobrego” czasu na śmierć. Wydaje mi się, ze potrafie zrozumiec chorobe, czas walki….albo wygrywasz te wojne albo przegrywasz. Wiesz z czym walczysz i wiesz, ze istnieje ryzyko porazki. Masz czas na „oswojenie” się z sytuacja. Nagla śmierć poraza mocniej, chociaż kazda boli okrutnie. I nie wazne jak bardzo logicznie podejdziesz do tematu, jak bardzo chcesz pozbyc się egoizmu( masz racje -to jest egoizm poniewaz Suni już nie pomoge)- boli jednak potwornie, zaciska gardlo i kroi serce na kawałki. I nie uwazam, ze to jest „rozczulanie się nad soba”. Każdy inaczej przepracowuje swoja żałobę, swój smutek. Ja bardzo kocham swoje psy, sa dla mnie przyjaciółmi i nie potrafie powiedziec sobie - umarl krol, niech zyje krol. 11lat to szmat czasu, mase wspomnien, ugruntowana miłość, bezwzgledne oddanie i raptem –ciach –koniec! Nigdy wiecej. Zwariowac można …….. Ja potrzebuje czasu by nauczyc się po 11latach zyc bez Suni, by przyzwyczaic się do mysli, ze już jej nie przytule, nie zobacze tego Jej madrego wzroku :-(, by wolac Ramzesa „pojedynczo”. Byli nierozloczni wiec reagowali razem bezbłędnie na -„dzieciaki”, „żołnierze”, „rodzeństwo” , „misiaki” . Te psy to była jedność. A teraz Ramzes na widok miski z jedzeniem odwraca glowe, lezy z pyszczkiem miedzy lapami nie „widzac” nikogo, nie ma ochoty na wyjscie z kojca :-(, nie szczeknal ani razu gdzie jazgot z niego wyjatkowy-wiecznie uciszany. Ten widok poraza:placz: . Serce peka na milion kawalkow . Tak to czuje i poki co …nie potrafie inaczej. Staram się przestac ryczec, przestac myśleć, przestac cierpiec ale jeszcze nie potrafie .Dam sobie jednak kiedys rade –wiem to ale czy Ramzes sobie poradzi ze śmiercią siostry? Bardzo się boje …..
  17. Agatko zdjecie Romy jest na watku Sabinki chyba na stronie 18lub 19 razem z viki przy drzwiach[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings].[/FONT][/FONT] To prawda....nie wstawialam zdjecia Suni bo to byly watki innych pieskow i uważałam, ze musze to uszanowac. Uświadomiłam sobie jednak, ze również niewiele o Niej pisałam, wiecej o Ramzesie ale dlatego , ze to była Dziewczynka nie sprawiajaca zadnych kłopotów. To był najgrzeczniejszy piesek w stadzie. Mam do siebie ogromny zal, ze wlasnie chyba dla niej poświęcałam najmniej czasu, nawet przy szkoleniach :placz:. Roma nie potrzebowala nauki, Ona wiedziała wszystko, Ona umiala wszystko, reagowalala natychmiast na gest , pol slowa….cale nie było potrzebne :-( Była po prostu IDEALNA. Wesola , pogodna, pieszczaca się wyjatkowo delikatnie, a przy tym nadzwyczaj posluszna i tolerancyjna, kochajaca ogromnie. Wydawala się rozumiec, ze te inne biedy potrzebuja wiecej korekty i zainteresowania. Nigdy, ale to nigdy się nie buntowala :shake: Wyjatkowa , była naprawde wyjatkowa :placz: Umarla dokladnie tak samo po cichutku jak zyla :placz::placz: Przez 11 lat Jej zycia nigdy nie podniosłam na Nia glosu, nie było takiej potrzeby. Posluszna do granic. Nie potrafie się pogodzic z tym , ze odeszla :placz: Nie moge poradzic sobie z tym , ze mnie przy niej nie bylo jak umierala :cry: :cry::cry: Chciałabym pozwolic jej duszyczce odejść spokojnie ale jeszcze nie potrafie :placz: Nie mam już lez :-( Nie miałam czasu by się troche przygotowac i teraz swiat mi się zawalil :cry: Bardzo tez boje się o Ramzesa. Zawsze gdy Roma ginęła mu na minute z pola widzenia dostawal histerii, szalal , wyl, szczekal…nawet jak jechałam z nia do lecznicy , to potrafil wyc przez 2 godziny dopóki nie wróciła. Teraz….jest spokojniutki, lezy i patrzy w jeden punkt „zawieszony”. Nawet Laura , na która reagowal entuzjastycznie –nie potrafila zmusic go do jakiejs reakcji :-( Naprawde chyba mi peknie serce :cry: :cry: Nie potrafie sobie z tym poradzic :( Rodzeństwo było nierozłączne. Zawsze razem, zawsze!. A teraz? …. Dziekuje Wam …..:( Spij spokojnie Mój Skarbie (*):cry:
  18. Nie ma juz Rodzenstwa u nas. Zostal sam Ramzes. Jego Siostra dzisiaj umarla:placz::placz::placz: O 10 byly ze mna na spacerze, Romeczka biegala wesolo, bawila sie , a o 14 znalazlam ja martwa :placz:Lekarz mowi, ze to serduszko stanelo ale ja pogodzic sie z tym nie moge :shake: Nie rozumiem dlaczego????Byla zdrowa. Zwariuje chyba :placz::placz: To nie jest do wytrzymania...
  19. Dziekuje Ilusiu :) pozdrowie. Marysiu dziekuje :) juz jest lepiej :) Ksiazke O.Tokarczuk przeczytalam "jednych tchem" ;) Rzeczywiscie bardzo rewolucyjna, zreszta znalam jej eseje pisane wczesniej i zawsze mnie poruszaly ogromnie :) Masz racje Marysiu... trzeba te pozycje polecac. Laurke dzisiaj zaprosilam na salony ;) oczywiscie wczesniej "oczyszczajac" je z innych zyjatek bo to poki co ...malo bezpieczne dla lapki :roll: Alez bylo zdziwienie, wszystko "przeczytane" dokladnie, legowiska dziewczynek wyprobowane , kanapy omijane szerokim lukiem( nie bardzo wiedzialam dlaczego?), a schody to wogole potwor ;) Chcialam zeby troche ze mna pobyla w domu ....mysle, ze juz czas ja przyzwyczajac bo samotne mieszkanie Laurki czas powoli konczyc :) Oczywiscie proces bedzie powolny bo lapka sie jeszcze goi i za wczesnie na pelny kontakt szczegolnie z viki ale zaczynamy ;) Lornetka burczy na viki z daleka, a viki nie pozwala gowniarze na takie zachowania. Sa korygowane obie ale na "pelne" spotkanie jeszcze za wczesnie. Boje sie naglych ruchow malej i nie daj Panie, zbytniego forsowania lapki. Sciskamy dzisiaj deszczowo i burzowo :)
  20. Co u Igorka? Jak z miejscem u Gajowej?
  21. DONeczko , z nami w Belgii byly dwa nasze pieski z polski i wystarczyl tylko paszport z aktualnymi szczepieniami i chip. Chyba nic sie nie zmienilo przez te lata. Ale pewnosci nie mam. Oczywiscie trzeba to sprawdzic. Jolu, racja-Europa zrobila sie mala , a Belgia to juz calkiem maciupki kraj ;) Caly swiat nam sie jakos skurczyl :)
  22. Dziekuje Kochani :) Ilusiu, lepiej :) mniej boli i miala dzisiaj wyciagane dreny :) bedzie dobrze tylko glodna strasznie ;) trzy dni juz nie jadla. Dzisiaj zlitowalam sie nad Laurka i zdjelam jej namordnik. Wykorzystala to natychmiast by rozprawiczyc opatrunek :mad: Teraz wsuwa wielka kosc i tylko to ja interesuje. Poki co ....usztywnienie i szwy bezpieczne:) Acha ...prezesa dzisiaj starala sie omijac szerokim lukiem;-) lekcja odrobiona.
  23. [quote name='Ewa Marta']O widzisz! Genialnie:-) Poczekajmy na Joteskę, wszystko nam napisze:-)[/QUOTE] A to Jola ma z Pania Wanda kontakt :) Super. Jolus jak sie czegos dowiesz to sie zdzwonimy i cos ustalimy :) Fajny domek dla Dinki to miod na moje serce :) Oby sie udalo.
  24. Ewa , gdyby mozna sie bylo dokladnie dowiedziec gdzie w Belgii Dinka mialaby byc i czy Pani zgodzi sie na odwiedziny . Mieszkalam w Belgii przez 7 lat i mam tam mase znajomych, ktorzy chetnie sprawdza jak sie sunia ma ;)
  25. Ilusiu , wiesz, ze jeden problem -to nie problem. Chodza czesto parami , a nawet trojkami :( Wczoraj akcja byla natychmiastowa...potworny bol, pogotowie, ktore przyjechac nie chcialo :( , pozniej lekarz na izbie przyjec, ktory dal ketonal i wyslal moje dziecko karetka do szpiatala, tam kolejny doktor, ktory byl wsciekly, ze ten pierwszy potraktowal Karoline srodkiem przeciwbolowym...:( i ja na telefonie -wariujaca :( Po dwoch godzinach byla juz po wszystkich badaniach i na stole operacyjnym. Jest bardzo obolala ale udalo sie zoperowac w pore. Przezylam horror wczoraj :( Tym bardziej, ze Karolina w warszawie, a ja na mazurach. Brylant wsiadl w auto i natychmiast pojechal do warszawy-zostanie do poniedzialku, ja zostalam z pieskami ( nie udalo mi sie w ciagu kilkunastu minut zorganizowac opieki nad nimi). Pojade w poniedzialek jak brylant wroci. Czlowiek na odleglosc czuje sie bardzo bezradny, szczegolnie jak ma zwierzeta i nie moze tak"po prostu" zamknac drzwi i wyjechac. Dzisiaj ze mnie wszystko powoli splywa ... Laurka dzisiaj przeszla sama siebie ...w ciagu 20min rozpracowala caly opatrunek. Zalozylam nowy i nalozylam namordnik ;) teraz patrzy na mnie oburzona faktem ale trudno , lapka usztywniona byc musi , a i szwow nie pozwole wylizywac :mad: Dzisiaj probowala zjesc prezesa i dostala z "liscia":eviltong:. Sladow na ciele i umysle nie zauwazylam :cool3:
×
×
  • Create New...