Jump to content
Dogomania

Kajka_72

Members
  • Posts

    1093
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kajka_72

  1. Dziękuję Kochani:loveu: Miód leje mi się strumieniem na serce jak Was czytam :) Laurka potrzebuje bardzo dużo ruchu i zmęczenia, dlatego wymyślamy jej przeróżne zadania;) to wersja sportowa owczarka;) Ostatnio jej ulubionym zajęciem jest rozszarpywanie kawałka skóry, którą musi sobie zdobyć i prezentowanie się ze zdobyczą :) ależ jest wtedy z siebie dumna ...paraduje i pokazuje,że ma ...nawet sąsiadce-bokserce;) Wolf, to prawda...ja staram się nie cofać do trudnych czasów ale bywa, że zdjęcie, (wtedy) Boni, wpadnie mi czasami "w oko" i przyznam...dostaję wówczas gęsiej skórki :( Pierwsze 6-8miesięcy było potwornie trudne i niepewne w rokowaniach. Ciężko Laurka pracowała wspólnie ze mną, żeby być w takiej kondycji jak jest teraz :) Czuję ogromną ulgę jak obserwuję tego czorta, pełnego chęci do życia, energii, szczęśliwego i co chyba najważniejsze ...w pełni sprawnego ;) DONeczko:loveu: dziękuję. Jak ja to robię ? ...odpowiedziałaś już na to pytanie. Dodam tylko, że traktuję swoje pieski z należnym im szacunkiem, poważnie i odpowiedzialnie. Poza tym ogromnie je kocham :) ściskamy Wszystkich mocno i bardzo dziękujemy za pozdrowienia:loveu:
  2. Ilonko, wzruszyłam się :( dziękuję!
  3. Jolu, bardzo dziękuję. Minęło już trochę czasu, a nam wciąż Sabinki brakuje :( Bardzo często o Niej myślę i zawsze z rozrzewnieniem. Ogromnie mnie zawsze wzruszała, a teraz wzrusza wspomnienie o Niej. Sabinka dała nam bardzo dużo radości, mimo czasami trudnych chwil.
  4. [quote name='Marycha35']Kajeczko ściskam mocno Ciebie i stadko:) Jak upały znosicie?[/QUOTE] Marysiu dziękuję :) było ciężko ale teraz jest ok. Poprawna, mam nieodparte wrażenie, że my się znamy ;) czy się mylę? Dawno nas nie było ale myślę, że czas na nowe fotki Laurki ;) Tym razem sportowe, dynamiczne. Inne raczej trudno suni zrobić ponieważ jej drugie imię to ADHD:eviltong: Wciąż szybka, biegająca, "gadająca", nie potrafiąca się na niczym skupić dłużej niż 3sek. Taka właśnie jest Laura. Przy tym śliczna, zdrowa i kochana, Nauczyła się tak perfekcyjnie "zarzucać" przednią (chorą) łapką, że nikt, kto nie wie, że jest z poważnym urazem, tego nie zauważy. Super z niej dziewczynka, chociaż daje nam nieźle popalić:) dziękujemy i sciskamy mocno Wszystkich, ktorzy jeszcze czasami do nas zaglądają :) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images64.fotosik.pl/78/3b7b590edd17d44emed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/78/51626dfaad3b63ddmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images65.fotosik.pl/78/9e4b3f3aecba3492med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/78/fd848ce570c6e973med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images64.fotosik.pl/78/57ba669a7b335149med.jpg[/IMG][/URL]
  5. Agatko, a mnie w ogóle zadziwia ogromnie fakt dyskusji na temat tego bestialskiego uboju w XXI wieku, w imię religii. To chore! :shake:
  6. [quote name='Marycha35']I ja się zryczałam. Mocno Was ściskam, jak dobrze, że sunieczka na Was trafiła! Piękna historia prawdziwej przyjaźni, mocne uściski dla Brylanta. Smutno będzie bez Sabinki, ale odeszła czując, że jest kochana.[I][B] Kajko, a jak pozostałe psy się czują? Smutne? Spokojne? Jak kot? Zwierzęta też przeżywają żałobę.[/B][/I][/QUOTE] Marysiu, pieski rzeczywiście biegały po całej posesji, szukając Sabinki...wiesz, tak szybko,nerwowo ale dzisiaj juz Jej nie szukają :( Jedynie Viki jest taka trochę zagubiona, węszy legowisko Sabci, sprawdza kilka razy dziennie dokładnie dom ale bez widocznej traumy. Nie tak jak Ramzes po stracie Romy.To mnie jednak nie dziwi. Sabinka przez ostatnie miesiące już nie integrowała się z psami. Nie wchodziła im w drogę, nie brała udziału w zabawach, tylko się przyglądała, To była sunia o bardzo dobrej energii i bardzo zrównoważonym charakterze. Uśmiechała dostojnie i ożywiała się bardzo tylko jak słyszała pana. Naprawdę potrafiła za nim chodzić wszędzie. Był dla niej najważniejszy. Przyznam, że nie widziałam jeszcze takiego pieska, dla którego towarzystwo pana było ZAWSZE ważniejsze od wszystkiego. Potrafiła odejść od kości wołowej, którą uwielbiała tylko dlatego, że akurat brylant zniknął za rogiem domu. Zawsze musiała mieć go na oku:) Jak wyjeżdżał - bacznie obserwowała bramę. I tak było od pierwszego do ostatniego Jej, dnia. Po schodach poruszała się z ogromnym wysiłkiem ale jak pan wchodził na schody- Ona za nim. Mój Boże ....przykładów mam tysiące. Ja też byłam ważna ale zdecydowanie mniej niż brylant. Np. jak widziała,że mam w reku płyn do czyszczenia uszków-nawiewała jak młódka w przeciwną stronę, jak z tym samym podchodził pan, grzecznie kładła mu głowę na kolana. Ojjj....znowu się rozpisałam. Brakuje nam Suni bardzo i nie ma znaczenia, że są inne pieski. Pięknie napisał Wolf. Mieliśmy szczęście, że była z nami. To taki dar od losu ! Dziękuję.
  7. Dziękuję za ogrom ciepłych słow, których nie szczędziliście nam nigdy. Dziękuję za to, że dzielnie, przez ponad 2lata i dwa miesiące byliście z Sabinką, wiernie jej towarzysząc w smutku i radości. Bardzo wiele tutaj razem przezywaliśmy, od dramatu pieska do jej przemiany. Spotkało się na tym wątku grono cudownych ludzi, dzięki którym pisałam o suni z serca, szczerze i prawdziwie. To dzięki Wam niektóre przygody Sabci pozostaną mi na zawsze w pamięci, ponieważ zostały spisane. Pisałam chętnie tylko dzięki Wam……. chcieliście TO czytać. Słowa, że wątek Sabinki był „jak balsam na smutki dogo” były dla mnie jak miód na serce. Bardzo wam za to wszystko dziękuję . Katia, Tobie również dziękuję za to, że do nas dołączyłaś i właśnie u Sabinki napisałaś swój pierwszy post. Ja również swój pierwszy post napisałam w tym wątku, na stronie 18. Ewuniu, ja również chcę w to wierzyć! Rozumiem wszystko tylko, że nijak nie jest mi łatwiej. Wiedziałam, że nie mogę rozpaczać, chciałam żeby spokojnie odeszła. Nie potrafiłam :( Płakałam nad Sabinką, żal mi było brylanta i płakałam nad sobą, bo nie miałam pojęcia jak sobie z tym bólem i bezsilnością poradzić. Płakała tęż nasza pani dr, która słuchałą kiedy serduszko Sabci bić przestanie. To było szybko, potwornie szybko! Jeszcze raz dziękuję Wam Kochani za Wszystko. Jesteście wyjątkowi!!! W środę jadę odebrać prochy Sabinki. Zostanie pochowana obok Romy. Będzie blisko nas.
  8. Wiem, że lubiłyście, a raczej lubiliście (Wolf też zawsze był z nami) jak opowiadałam o życiu Sabinki więc postanowiłam napisać o Niej po raz ostatni :-( Starałam się robić TO zawsze optymistycznie, teraz tego nie obiecuję. Ponieważ nie mogłam usnąć dzisiejszej nocy, wspominałam Sabcie czytając Jej wątek. Płakałam na przemian się śmiejąc. Od kijków kradzionych Ramzesowi, przez ogórki zakopywane w ogrodzie, kwiaty przesadzane korzonkami do góry, kradzież szczeniaka czy zabawy z pieskiem z lusterka i wiele, wiele innych. Cieszę się, że mobilizowaliście mnie do pisania, bo wspomnienia były jakby żywsze. Przeżyłam raz jeszcze metamorfozę Suni z chorego, chudego, głodzonego, nie socjalizowanego i bitego pieska w przepiękną, dostojną, mądrą i dumną Sabinkę. To będzie ostatnia opowieść o wyjątkowej suni o imieniu Saba zwaną przez nas i Was Sabinką. Nie będzie to opowieść o życiu, a o śmierci. Wspomniałam wcześniej, że Sabcia gorzej jadła, gorzej chodziła, miała znacznie mniej energii ale jej główka była wciąż dumnie podniesiona, wzrok żywy i mądry. Nigdy nie skarżyła się na ból, choć z pewnością nóżki i kręgosłup bolał :-( Dzielnie znosiła te niedogodności, dreptając dzielnie krok w krok za brylantem. Zdecydowanie ożywiając się jak pojawiał się pan. To była wyjątkowa para, gdzie ich wzajemną miłość i bezgraniczne przywiązanie zauważał każdy po minucie. Absolutnie coś wyjątkowego. I to nie są tylko slogany. Wszystkie pieski są z nami zżyte ogromnie ale relacja tych dwojga od momentu pierwszego spotkania, gdzie brylant wyciągnął ją z koncentracyjnej budy, do ostatniego tchnienia była mega niewiarygodna. Długo by to opisywać. W niedzielę zauważyliśmy, że Sabinka lekko chrząka, ale zjadła dosyć dobrze, piła… więc specjalnie mnie to nie zaniepokoiło, tym bardziej, że chrząkanie było sporadyczne. Ponieważ w poniedziałek nie zauważyłam już nic niepokojącego by natychmiast jechać do lekarza, umówiłam się z dr na wtorek z samego rana. Pomyślałam, że trzeba to sprawdzić. Być może sunia mimo lata, się lekko przeziębiła. Nasza Klinika jest 130km od nas, więc wyjazd był skoro świt. Na miejscu, krew, mocz i USG, które pokazało płyn w klatce piersiowej. Nie można było zrobić rentgena by znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy. Trzeba było najpierw płyn ściągnąć. W międzyczasie odwirowanie krwi, cytologia i ….dramat. Agresywnie namnażające się komórki rakowe. Płynu było Ok 1,4 l. :-( . RTG pokazało ogromny nowotwór naciekowy na płucach. Brak praktycznie wolnej przestrzeni i wciąż namnażający się płyn. Wyrok!!! Sabinka do eutanazji i to już. Isnieje niebezpieczeństwo, że być może za godzinę lub za dzień się zwyczajnie udusi lub „utopi” jak to określiła dr. Śmierć potworna :placz: Ja burza myśli, brylant w histerie prawie…nie zgadza się !!! „ bo przecież nie było żle”. Decyzja. Konsultacja z prof. Spokojna rozmowa prof. z brylantem….. póżniej już tylko prośba do pani dr by dała nam godzinę na pożegnanie się. Ja zostałam w klinice już rycząc bez opamiętania, a TYCH dwoje poszło na krótki, ostatni spacer. Nie wiem co tam się działo :shake: ale to co zobaczyłam po powrocie złomotało mnie do granic :-( Do kliniki weszła najpierw Sabunia, kierując się w stronę pokoju- legowiska, na którym miała skonać :placz:Uwierzcie. Spokojnie się tam sama położyła, sprawdzając czy na pewno idziemy za Nią. Usnęła, trzymając główkę na kolanach brylanta, patrząc mu w oczy, oblizując jego rękę, na którą spadał strumień łez dorosłego faceta. Ja leżałam obok niej na podłodze. Czułam jak się przytula ciałem do mnie. To było absolutnie metafizyczne uczucie. Ona była taka spokojna…..Usnęła cichutko :placz: Odeszła zostawiając nas u kresu sił. Przerażonych i w rozpaczy…………………………..
  9. Kochani, chciałam Was poinformować, że dzisiaj Sabinka od nas odeszła :placz::placz: Bylismy przy niej do ostatniego oddechu oboje z brylantem, mocno ja tuląc i opowiadając jak ważna była w naszym życiu. Nie jestem w stanie więcej teraz napisać. Przepraszam:placz::placz: Pustka, żal, ból niewyobrażalny..... Śpij spokojnie Słoneczko (*)
  10. Dziękuję Kochane. Jednak zaglądacie i pamiętacie o Sabci :) Ja wiem, że co się narodziło, umrzec musi ale świadomość, że ten czas zbliża się wielkimi krokami, jest porażająca. Oczywiście, to tez nie jest tak, że "żyję i histeryzuję"....nie. Jednak sam widok pieska, który mocno niedomaga, do tego starego, a na dodatek bardzo kochanego, porusza do granic. Tak jak napisala Ewa, chciałoby się zatrzymać czas. Dziękuję za każde dobre słowo. Cantadorra,...jak najdłużej sprawności Twojej suni życzę. To już też wiekowa panna. ściskamy mocno.
  11. Kochani, nie wiem czy do Sabinki jeszcze ktoś zagląda, a i ja długo nie pisałam ale czas na kilka słow. Niestety...niezbyt dobrych :shake: Sabinka nam się starzeje. Jest coraz słabsza, coraz gorzej chodzi, coraz mniej je:( Większość czasu spędza na legowisku śpiąc. Czasami tylko chwileczkę podrepta za brylantem ale juz sił coraz mniej :( Widac, że by chciała ale nie daje rady. Nawet na listonosza już szczeka leżąc. Łapki tylne bolą już coraz mocniej i coraz częściej :(Pokazuje Słoneczko kiedy potrzebuje leku. Byłyśmy u lekarza ale tym razem usłyszałam słowa : "przykro mi, juz nie potrafię jej pomóc" :( Sabinka zrobiła się chudziutka, kręgosłup to już całkowita ruina. Ma wciąż jeszcze gęstą sierść ale już nie tak błyszczącą jak kiedyś...jestem przerażona, Je co drugi dzień i to w zasadzie z ręki. Sunia, która zawsze zjadała wszystko do ostatniego kęsa. Patrzy jeszcze z taką mądrością...... Przyznam , że boję się każdego dnia, boję się, że ....zwyczajnie nie wstanie:( Nie wiem ile jeszcze czasu nam jeszcze zostało ale staramy się wykorzystac każdą chwilę na pokazanie Jej, jaka jest dla nas ważna! pozdrawiamy mocno Wszystkich, którzy jeszcze Sunię pamiętają .
  12. Dziękuję Marysiu :) Ciebie też mocno ściskamy:loveu:
  13. Marysiu, Asiu, Wolf nieustanne:loveu: i dziękuję. Wesołych Świąt życzymy :loveu:
  14. Dziekuję Marysiu, Kocurku, Ewa, Wolf:loveu: A WSZYSTKIM życzymy cudownych Świąt Wielkiej Nocy. Spokoju, Zdrowia i Dużo radości :loveu: U nas niestety święta w śniegu :shake:
  15. Jestem , jestem :) po przerwie ale jestem . Ewa ...pytasz się czy ktoś ma kontakt ze mną ? a Ty mój nr tel. wyrzuciłaś? ;) mam nadzieje, ze nie :) Bardzo dziękuje, ze zaglądacie do Sabci. To zawsze niezmiernie mnie wzrusza bo za "chwilke" miną dwa lata jak Sunia jest z nami. Przyznam, ze z rozpędu o Sabci pisze na wątku Laury:oops: Dziewczyny mają wspólnych przyjaciół, a ja niestety jakoś ciągle w biegu i z braku czasu trochę poszłam na łatwiznę :oops: Przepraszam. Przekopiuje wpis z wczoraj o Sabince, który jest na wątku Laury. To najświeższe informacje i fotki :) "Sabinka zyje sobie jak pensjonarka ;-)jest u nas juz prawie dwa lata. To tez cud Oczywiscie lapeczki tylne juz marniutko ale sunia dzielnie daje rade. Kraulem pokonuje schodki, bardzo duzo odpoczywa, jak siusia to czasami sie lapeczki rozjada, ale jak widzi brylanta z lopata do odsniezania...zapomina, ze jest chora:evil_lol: dostaje takiego powera, ze czasami zastanawiam sie, czy ona przypadkiem nie symuluje :eviltong: Pampers obowiqzkowy bo popuszczamy po lapkach ale to nie dramat :smile: daje sobie z tym rade. To jest tak przekochana starsza Pani , ze jej wolno wszystko i nic co przy niej musze zrobic mnie nie meczy. Ona uwielbia zime, bardzo czesto lubi sobie polezec na swoim fotelu przed domem, a ja latam co chwilke i przykrywam ja. Oczywiscie nie marznie bo ma sliczna i gesta siersc ale ja nadgorliwa....... jak zwykle w sanatorium, przykrywam kocykiem pensjonarke ;-) Ciesze sie z kazdej chwili z nia. Jest wyjątkowa-absolutnie:smile:" Jestem w szoku :-o Goldenek? ....świat oszalał....coraz mniej rozumiem o co na dogo chodzi :shake: [URL="http://www.fotosik.pl"] A to pensjonarka-Sabinka na świeżym powietrzu.... w sanatorium ;-) z Viki. Niestety Laurka nie może dołączyć do dziewczyn bo zaraz byłby dym. Lornetka męczy obie sunie okropnie, skacze na nie, podgryza, a to niebezpieczne. Obie mają problem ze stawami i wolę uważać. [IMG]http://images35.fotosik.pl/1852/721d5d8548c96239med.jpg[/IMG][/URL] Latem dziewczyny muszą czasami ustąpić miejsca na fotelu Prezesowi :diabloti: W końcu to capo di tutti capi :eviltong: wyjścia nie ma. A miejsce baaaaardzo atrakcyjne bo widać z niego bramę wjazdową i sąsiedzka bokserkę, z którą przecież NALEŻY się pokłócić :mad: A wygląda to tak: :cool3: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images50.fotosik.pl/1896/59479b6c98dbd341med.jpg[/IMG][/URL] Większość jednak czasu Sabinka spędza odpoczywając przy kominku :) Kochana, spi słodko w ..pampersie ;) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images45.fotosik.pl/1764/3e26584be87f44d8med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images42.fotosik.pl/812/00b474202c29b8d6med.jpg[/IMG][/URL]
  16. [URL="http://www.fotosik.pl"]Dziękuję Wolf :)dziękuję Asiu :) A to pensjonarka-Sabinka na świeżym powietrzu.... w sanatorium ;) z Viki. Niestety Laurka nie może dołączyć do dziewczyn bo zaraz byłby dym. Lornetka męczy obie sunie okropnie, skacze na nie, podgryza, a to niebezpieczne. Obie mają problem ze stawami i wolę uważać. [IMG]http://images35.fotosik.pl/1852/721d5d8548c96239med.jpg[/IMG][/URL] Latem dziewczyny muszą czasami ustąpić miejsca na fotelu Prezesowi :diabloti: W końcu to capo di tutti capi :eviltong: wyjścia nie ma. A miejsce baaaaardzo atrakcyjne bo widać z niego bramę wjazdową i sąsiedzka bokserkę, z którą przecież NALEŻY się pokłócić :mad: A wygląda to tak: :cool3: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images50.fotosik.pl/1896/59479b6c98dbd341med.jpg[/IMG][/URL] Zaraz zrobię jakieś zdjęcie Laurce :) będzie jeszcze ciepłe..... zobaczycie jaka to laseczka :loveu: Zeby pokazać jak się Lornetka porusza-krótki film z teraz, na gorąco.... chyba będzie lepszy :) oczywiście super produkcja to nie jest :oops: ale nie o to chodzi. Jej jest trudno zrobić zdjęcie bo brak jej czasu na pozowanie ;) Zmieniła się troszkę ? :) jak myślicie? [video=youtube;3wcOQdHoA08]http://www.youtube.com/watch?v=3wcOQdHoA08&feature=youtu.be[/video] Zatrzymane w kadrze ;) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images36.fotosik.pl/422/01ea763132fac6d6med.jpg[/IMG][/URL]
  17. [quote name='Marycha35']Kajeczko daj głos;)[/QUOTE] Marysiu auuu, auuuu ;)dałam głos Wolf, nie zapomniałam i nieustannie dziekuję, że sa osoby, które o nas pamietają :loveu: Przyznam się, że ta zima mnie wykancza, u nas normalnie syberia. Snieg wciaz pada, mroz trzyma i jak juz obrobie swoje psiaki i nie swoje to marze tylko o cieplym lozeczku. Sporo pracy, dwa wyjazdy sluzbowe w tzw. miedzyczasie i czas ucieka nienormalnie :roll: Sporo pracy tez z pieskami w okolicznych wsiach, jak co roku zamarzniete bez slomy, czesto bez budy, niedozywione....dramat:-( Lopate do odsniezania woze juz w samochodzie, zakopalam sie w sniegu juz kilka razy probujac dojechac do tych najbiedniejszych. Ale to standard...co roku ta sama bajka :( niestety. Jesli chodzi o moje pieski to maja sie calkiem dobrze :) Laurka wciaz zywiol nie do opanowania, nie usiedzi 10sek, ona przeciez nie ma czasu bo trzeba wciaz biec do przodu, oszczekac co sie da, a jak juz nikogo nie ma na horyzoncie, to wqrzaja ja ptaszki przelatujace nad jej glowa, a te w karmiku na jej drzewie- to wrog nr1:evil_lol: W koncu niebo to czyje? ...przeciez jej ;) czasami mamy ubaw po pachy. Mimo tego szalenstwa-dorosleje dziewczynka. Musze przyznac, ze przybiega na kazdy gwizd, na kazde zawolanie. Bardzo proludzki piesek z niej. Kocha nas bezgranicznie :lol: Wszystkie cztery lapki funkcjonuja doskonale. Biega tak, jakby nigdy nie byla chora. Czasami az sama nie moge w to uwierzyc. Udalo sie doprowadzic Laure do doskonalosci. Jest calkowicie zdrowa :) Viki tez fajnie funkcjonuje. Lapki nabieraja sily i jest niezle. Jestesmy bez lekow, tylko cortaflex na stawy:) Sabinka zyje sobie jak pensjonarka ;)jest u nas juz prawie dwa lata. To tez cud Oczywiscie lapeczki tylne juz marniutko ale sunia dzielnie daje rade. Kraulem pokonuje schodki, bardzo duzo odpoczywa, jak siusia to czasami sie lapeczki rozjada, ale jak widzi brylanta z lopata do odsniezania...zapomina, ze jest chora:evil_lol: dostaje takiego powera, ze czasami zastanawiam sie, czy ona przypadkiem nie symuluje :eviltong: Pampers obowiqzkowy bo popuszczamy po lapkach ale to nie dramat :) daje sobie z tym rade. To jest tak przekochana starsza Pani , ze jej wolno wszystko i nic co przy niej musze zrobic mnie nie meczy. Ona uwielbia zime, bardzo czesto lubi sobie polezec na swoim fotelu przed domem, a ja latam co chwilke i przykrywam ja. Oczywiscie nie marznie bo ma sliczna i gesta siersc ale ja nadgorliwa....... jak zwykle w sanatorium, przykrywam kocykiem pensjonarke ;) Ciesze sie z kazdej chwili z nia. Jest wyjatkowa-absolutnie:) Ramzio nasz konczy za chwilke 12 lat. Wyglada pieknie i wciaz ma jeszcze super kondycje. Nie wyglada na starszego pana. Troche mu nudno bez Laury (Lornetka w domu bo to zmarzlak) ale mam nadzieje, ze wiosna w koncu przyjdzie i Laurka znowu potowarzyszy chlopakowi na dluzej :) no to sie rozpisalam troszke :oops: ale tak juz ze mna jest ....jak zaczne o psiakach to konca nie ma ;) DONeczko, Marysiu, Asiu, Jolu, Wolf dziekuje, ze pamietacie :loveu: sciskamy mocno.
  18. I ja Kochani , spozniona ale zawsze szczera , ZYCZE WAM WSZYSTKIM TYLKO PIEKNYCH CHWIL W NOWYM 2013 ROKU I JAK NAJWIECEJ POWODOW DO USMIECHU :loveu::loveu: Dziekujemy za wszystkie zyczenia i pozdrawiamy cieplo :) U nas ok :) Laurka bez zmian ...szaleje, psoci, szczeka i sie przytula , Viki powolutku nabiera sprawnosci w stawach ( TO dziala), widac jak jej samopoczucie z dnia na dzien sie poprawia :multi:Odstawilismy juz wszystkie srodki przeciwbolowe. Nie potrzebuje ich. Mam nadzieje, ze idziemy preznie ku poprawie zdrowia. Zreszta jest weselsza, podbiega, ma chec do zabawy....jest fajnie :) Sabinka zyje sobie spokojnie, troche nam sie ucho odezwalo ale sytuacja szybko opanowana. To nic strasznego ...z paleczka ropy blekitnej przychodzi nam walczyc co jakis czas ale dajemy rade. Wyleczyc tego u Sabci sie nie da ale udaje sie zaleczyc zawsze na pare miesiecy . Wazne, ze sunia nie ma dolegliwosci bolowych, ucho nie dokucza bo przeciez ja mam nawyk "grzebania" w tym uszku regularnie, za co Sabinka nie do konca mnie lubi ;) ale to pozwala zauwazyc kazda najmniejsza zmiane i zareagowac bardzo szybko :) sciskamy mocno i chyba czas juz cos pstryknac i pokazac dziewczyny :) dawno fotek juz nie bylo , a one takie piekne ;)
  19. Ogromnie Wam dziekuje za zyczenia :) My takze- ja , brylant, prezes , psie dziewczynki i ramzio , ZYCZYMY SPOKOJNYCH, ZDROWYCH I POGODNYCH SWIAT WSZYSTKIM NASZYM PRZYJACIOLOM i tym z dwiema nogami i tym z czterema lapkami ;), dziekujac jednoczesnie, ze od juz ponad roku jestescie ze mna i Laurka :loveu: Mam nadzieje, ze od Nowego Roku bedziemy bardziej szczesliwi, usmiechnieci i silniejsi. Zycze rowniez Wam wszystkim duzo pieniazkow bo jak Wy bedziecie je mieli ,to i pieskom bedzie znacznie latwiej :) sciskamy Was mocno :loveu:
  20. [quote name='Marycha35']I ja Was serdecznie ściskam, Kajeczko Ciebie podwójnie;):):)[/QUOTE] Marysiu dziekuje:loveu: . Jolus dziekuje Kochana, ze napisalas pare slow za mnie . Wiem , ze powinnam ja, chocby z szacunku do Goldenki, DONeczki, Agatki, Contadorry , Wolfa i Innych ale calkowicie zagubilam sie w czasie :oops: Wciaz mi go brakuje. Sporo pracy ostatnio, psiaki, dom i jak to obrobie to juz ciemna noc i padam na twarz. Ostatni czas jeszcze, jak co roku trzeba bylo rozwiezc slome dla okolicznych pieskow ,bo przeciez wlasciciele maja to w glebokim powazaniu:shake:, poza tym porzadki swiateczne ludzie robia to i jakies kociaki na smietnik wyrzuca, to jakis zbedny szczeniak sie znajdzie :angryy: Porazka!!! co za ludzie ....pojac tego nie moge i chyba nigdy nie pojme. Laurka ok :) -wdziek , styl, inteligencja polaczona z przebiegloscia :lol: Mieszanka wybuchowa , a wybucha najczesciej jak przyjdzie nam sie na spacerze spotkac z innym pieskiem. Wtedy chec pozarcia psiego brata jest tak silna , ze nawet wolowinka surowa odpada w przedbiegach:roll: Laura zywemu nie przepusci ....i tak jest troszke lepiej ale wciaz ma ochote na konfrontacje. Nawet Ramzesa potrafi wqrzyc, ze o Sabince nie wspomne :) Tak jak Jola napisala, pozera kolejne legowiska w trybie natychmiastowym ...nie da sie nic z tym zrobic. 24godziny zywota poslania to max. Sil juz nie mam :diabloti: Viki wciaz walczy z dolegliwoscia stawow. Powolutku jakby troszke lepiej ale na to potrzeba czasu , nawet 3do 6 miesiecy. Biedna jest jeszcze bardzo:shake: Sabinka zyje sobie spokojnie, nie konfliktujac sie z nikim:) jak to w domu spokojnej starosci jest szczesliwa chociaz na ciaglym dyzurze ;) strzeże bramy wjazdowej jak malo ktory pies i drepcze za brylantem krok w krok . Ja to nazywam "miloscia absolutna" ;) Kochani ,bardzo dziekuje , ze mimo braku mojej aktywnosci zagladacie tutaj, dziekuje za wszystkie cudne slowa:) . Postaram sie od czasu do czasu pisac :oops: sciskamy mocno .
  21. Ewuniu, odnosnie przeszczepu komorek macierzystych sprawa w skrocie wyglada tak. Z tluszczyku pobranego z brzuszka wyizolowuje sie komorki macierzyste, pozniej wstrzykuje sie je w chore , zwyrodniale stawy. Narazie udaje sie wyizolowac niewiele , wiec poki co -udaje sie ratowac chore stawy ...inne czesci ciala musza jeszcze poczekac ale z czasem i to sie zapewne specjalistom uda. Poniewaz sa to wlasne komorki prawie zawsze dzialaja bo organizm nie odrzuca. Proces polega na reperacji i odbudowie uszkodzonych stawow, oczywiscie bez cudow....;) to nie jest tez tak, ze "rosnie" sobie nowy staw i mamy "nowke nierdzewke " ;) Nie .Jednak nawet jak staw jest bardzo wyniszczony ,"praca" komorek wlasnych skutkuje bardzo dobrym jego funkcjonowaniem. Efekty sa czesto spektakularne. Wolf to"swiatowe leczenie" nie jest juz takie bardzo swiatowe. W Polsce sa chyba trzy osrodki , ktore potrafia TO robic, wiec oprocz tysiecy pseudoweterynarzy, mamy tez wielu wrecz doskonalych :) Ewciu, jezeli chodzi o badania przed rozpoczeciem leczenia , zalezy od dolegliwosci pieska. Jesli rtg wystarczy by zobaczyc powazne zwyrodnienie to wiecej badan chyba nie trzeba -tak mysle. Jesli objawy nie sa jednoznaczne jak bylo u mojej Viki ( bol lapki bez dolegliwosci stawowych) trzeba bylo badac kawalek po kawalku bardzo dokladnie czyli TK i RM byl konieczny. RTG nic zupelnie nie wykazalo. Sprawdzany byl kregoslup, stawy biodrowe, kolana , lokcie...nawet dr przypuszczal, ze wypadl jej dysk ale okazalo sie, ze to jednak stawy, a wlasciwie lewy staw biodrowy jest zwyrodnialy i uwaga ...jest tam powietrze. Dlaczego i skad sie wzielo nikt nie wie ....tzn dr ma swoja teorie na temat ale zastrzegl, ze to tylko jego przypuszczenie bez pewnosci. Reasumujac ...Viki bedzie miala przeszczep bo innego ratunku nie ma :) ja jestem dobrej mysli. Oprocz komorek macierzystych zostanie wstrzykniety kwas hialuronowy. Koszt pobrania materialu, wyizolowanie i ostrzykanie stawu to ok 2500-3000 pln. Ten nasz bohater wczorajszego wieczoru byl ladniejszy niz na zdjeciu:) cudenko normalnie. Doszlismy do wniosku, ze byc moze ktos go wyrzucil albo uciekl sam z domu. Z lasu raczej malo prawdopodobne by trafil do nas. Niestety , szopa pracza mozna kupic w niektorych sklepach zoologicznych :( Dzisiaj sie juz nie pokazal , chyba za duzo pieskow u nas, a szkoda. Pewnie bym sie nim zaopiekowala ;) Sciskam Wszystkich i przepraszam za strasznie dlugi post :) Ewa w razie pytan ;) dzwon. Marysiu, Wold dziekuje :loveu:
  22. [quote name='wolf122'][B][I]Myślałem,że Kajka wróciła..[/I][/B]..ale też się podłączę pod pozdrowienia.Trzeba czasu i chęci a to niełatwe i szanujemy to-Buziaki od moich psiaków ....i ode mnie ;) :lol: Kajeczko dla WAS :loveu:[/QUOTE] Wolf dziekuje :)wrocilam do zycia ale niestety na dogo troszke brakuje mi czasu . Kilka przymusowych sluzbowych wyjazdow, dni swiateczne- pelen dom ludzi, ponowny wyjazd z Viki do Wroclawia i czas uciekl. Przepraszam :oops: Dziekuje, ze pamietacie:loveu: Marysiu, Kocurku :calus: Z Laurka wszystko ok :) dziewczynka ma wciaz mase energii, psoci ale jest juz znacznie fajniejsza. Taka doroslejsza , chociaz do idealu sporo jej brakuje ;) Trzeba do niej sporo cierpliwosci ale my ja strasznie kochamy. ADHD to jej drugie imie i taka musimy ja zaakceptowac ....oj co ja pisze :roll: juz dawno zaakceptowalismy. U Viki wciaz leczymy lapke , a wlasciwie po bardzo dokladnych badaniach TK, RM i innych dodatkowych -stawy . Z lapka sie nie poprawialo tak jak powinno, sunia nie chciala spacerowac, dociazac lapki- co powodowalo zanik miesni i jeszcze trudniejsze poruszanie sie. Trzeba bylo zareagowac silnie i tak zrobilismy. Viki jest do soboty w Klinice we Wroclawiu i bedzie miala wszczepiane komorki macierzyste. To jedyna szansa by przywrocic suni pelna sprawnosc. Strasznie za nia tesknimy ale tak trzeba. Dr mowi, ze jest bardzo grzeczna i ulozona dziewczynka :) Bedzie dobrze. Jak widzicie u nas ciagla walka o czyjes zdrowie. Mamy co robic. Dzisiaj Sabinka miala spotkanie face tu face z szopem praczem w ......naszym ogrodzie :crazyeye:syczal na nia i warczal bardzo glosno ale krzywdy suni nie zrobil, ona tez nie probowala atakowac. Jak sie u nas znalazl , po co przyszedl i skad? to dla nas zagadka. Nie wezwalismy posilkow ale na wszelki wypadek kolega wet. poradzil bysmy zabrali wszystkie zwierzaki do domu , pootwierali bramy zeby sobie poszedl, bo w nocy nikt nam nie pomoze go zlapac.....zreszta po co? moze ma gdzies w poblizu rodzine :roll:? ot i tyle nowosci od nas :) sciskamy Wszystkich nas lubiacych :loveu:
  23. Wolf, wiem;-( Czytalam. Mialam nadzieje, ze Cezarkowi jednak sie uda. Smutne to potwornie :( Boje sie myslec co teraz przezywa Jola i Gosia. Smierc tak okrutnie boli .....echhhh. ;-( Ogromnie mi przykro:-(
  24. Ogromnie mi przykro ;-( nie wiem nawet co napisac,bo pocieszyc nie potrafie :-( Zegnaj piesku (*) Dziewczyny mocno przytulam.
×
×
  • Create New...