-
Posts
914 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kudlataja
-
Żadnych telefonów, nie wiem o co chodzi, te linki które przyszły na mojego maila aktywowałam, naciskam na dt aby uczyli Liska mimo wszystko chodzenia na smyczy. Dziękuję za ogłoszenia:). Wybieram się do Liska na dniach z odrobaczaniem i zawiozę smycz flexi, może to trochę pomoże. dziewczyna z tymczasu dzwoniła do mnie ostatnio w sprawie Liska i powiedziała, ze odważyła się go wypuścić poza wybieg i że wrócił na zawołanie. To już coś. Czekam na wiosnę, może adopcje ruszą..jutro natomiast odwiedzam mamę Liska - Suczi w domu adopcyjnym, jeszcze u niej nie byłam od listopada, miałam stały kontakt telefoniczny z domem adopcyjnym. Mam nadzieję, ze Lisio także doczeka się domu stałego. Co do Kasi, to nie wiem, czy pisałam, ale jest w domku stałym od około tygodnia. Grzybicy w Warszawie nie potwierdzono, zamiast tego zdiagnozowano u kotki chorobę autoimmunologiczną - pęcherzycę liściastą.Po maści sterydowej uszka w końcu porosły i kotka wygląda świetnie Nie wiem co o tym myśleć, tzn. o tej pierwszej diagnozie. Najważniejsze, ze Kasia znalazła już domek, teraz muszę tylko dopilnować sterylizacji..pozdrawiam
-
Kasia już w dt, jeszcze nie zaglądałam tutaj po powrocie z Warszawy, trochę się tam zmęczyłam, było dużo jeżdżenia trochę stresów u weta - czy Kasia będzie mogła zostać w dt (okazało się że zalęzy to od Pani weterynarz) dużo stania w wielkich warszawskich korkach i powrót do pracy od poniedziałku.. Na szczęście wyprawa do Wawy się udała, dwie koteczki ( w tym Kasia i Marusia, którą się opiekowałam) oraz "przypadkowy" pekińczyk dotarły na swoje miejsca:) Okazało się, że diagnoza grzybicy u Kasi jest niepewna, trzeba robić posiew i badania, Kasieńce zdiagnozowano też chorobę autoimmunologiczną - pryszczycę liściastą i ona moze dawać także takie dziwne objawy jak wyłysienie uszek i łuszczenie się skóry. W każdym bądź razie wetka zdecydowała, że Kasia może zostać w dt i nawet jeśli była to grzybica to już nie jest groźna i naie "atakuje". Kasia jest superszczęśliwa, ma do zabawy towarzysza, kota Felicjana i jak Pan Daniel napisał wczoraj ganiają się i śpią razem. Kasia dostała przydomek "Ogonek" z powodu troszkę krótszego ogonka. Czekamy na wyniki badań i w między czasie cały czas koteczkę ogłaszam. W Warszawie jest jednak trochę inne podejście do chorób jak się okazało i koteczka może cieszyć się kontaktem zarówno z człowiekiem jak i innymi zwierzakami. P.S Przesyłam tekst Liska na pw, można edytować, zmieniać, kopiować i przerabiać wedle uznania:) nie jestem najlepsza w tekstach ogłoszeniowych..
-
Domyśliłam się, że masz dużo na głowie, także spokojnie, Karol nadal bezpieczny i nic się nie dzieje. Jak coś to będę pisała i alarmowała. Wiem, ze zaglądasz i jesteś w pobliżu, doceniam. Liczę, że Karolek jednak znajdzie dom, a jak nie to przez 4 lata:) może się jakoś ogarnę, znajdę lepszą pracę, wyprowadzę od rodziców i zabiorę go do siebie, wcale nie przeszkadzałby mi taki dzikus,zupełnie nie rozumiem braku zainteresowania, wręcz przeciwnie:) Pozdrawiam Cię ciepło, trzymaj kciuki za mój koci wyjazd do wawy - już uzbierałam chyba 3 koteczki do transportu. P.S Podeślij linki do swoich psiaków, chętnie zajrzę. Na razie zaglądam czasem do Agatki - staruszki i często o niej myślę.m.
-
Ja także nie wiedzaiałam wiele o grzybicy u kotów i sama się nie zaraziłam jak do tej pory, pomimo, że w "najgorszym" okresie tzn. gdy Kasia miała najwięcej zmian skórnych i nie była jeszcze zdiagnozowana dotykałam jej bez zachowania jakichkolwiek środków ostrożności. Czytałam, że łatwo się zarazić przy obniżonej odporności np. w wyniku przeziębienia albo jakiejś infekcji i najlepiej choroba przyjmuje się na uszkodzonym naskórku. U wetki grzybica ujawniła się na skórze tam gdzie kończy się rękawiczka, Kasia ją chyba podrapała przy szczepieniu, bo jak już pisałam dziewczyna ma dość tych wszystkich zabiegów i zaczyna się bronić. Mnie tez kilka razy ugryzła i podrapała, a jestem nadal zdrowa i moje koty także..dziwna to choroba. Liczę na ten wyjazd do Warszawy, dużo z tym stresu i wyrzeczeń ale mam nadzieję, że się opłaci i dla Kasieńki będzie to szansa na lepsze życie. Trudno mi będzie ją oddawać, zżyłam się z nią przez te wszystkei perypetie, nie lubię jak kociak pozostaje ze mną długo, zbyt mocno później przeżywam rozstanie..jednocześnie wiem że to konieczne. Kasia już zawsze będzie takim kotem specjalnej troski, będzie wymagała systematycznych szczepień i świadomego właściciela, gdyż grzybica czasem przy zaniedbaniu pewnych spraw się odnawia.
-
Doleciały wasze deklaracje. Serdecznie dziękuję:) i już aktualizuję stan konta. Do dnia 20.01.15 na koncie karolka było 237,27zł Ostatnie wpłaty: 02.02 gluchypies -20zł 02.02 elficzkowa -40zł Razem 297,27zł P.S Spróbuję odwiedzić Karolka, jeśli czas pozwoli, podczas mojego wyjazdu z Kasią, może zrobie jakieś fotki, ciekawe jak na mnie zareaguje..
-
No kawał, ale i tak Kasię ogłaszałam na Warszawę, więc gdy wyzdrowieje i znajdzie się ds to pan z dt zobowiązał się zawieźć ją na miejsce. Poza tym nie bardzo mam wyjście, kotce nie słóży już to zamknięcie, kontakt z człowiekiem ma przez godzinę dziennie. Zdrowieje i miejsce gdzie przebywa nie jest już dla niej odpowiednie. Z Panem Danielem od razu jedziemy do Warszawy do jego zaprzyjaźnionej wetki, więc chyba będzie dobrze.
-
Uzupełniam stan konta karolkowego - 237,27zł Ostatnia wpłata gluchypies 22.01.15 -20zł Bardzo dziękuję, że nie zapominasz o Karolku:) Serdecznie zapraszam na piękny bazarek przygotowany przez Handzię, której jeszcze nawet chyba nie podziękowałam za pacę jaka przy nim wykonała... Zapraszam!!! do kupienia w korzystnych cenach: rękodzieło, szmatki i różne rożności dla naszego dzikuska Karolka oraz bezdomnego Liska. http://www.dogomania.com/forum/topic/145174-ciuchy-r%C4%99kodzie%C5%82o-mega-bazar-dla-karolka-i-liska-do-6-go-lutego-zapraszam/ DZIĘKUJĘ ANECZKO - ŚWIETNIE WYSZŁO:)
-
Na razie to dt tylko, ale wydaje się obiecujący i to szansa dla Kasi na wyjście z klatki, pan nie wystraszył się ani wizytą, ani dalszym leczeniem Kasi, ani koniecznością jej izolacji od swoich kotów, ma własną wetke, rozmawialiśmy o kocich chorobach, fajnie wyraża się o kotach, których już kilka uratował, oby to wszystko była prawda....................................................... Jutro jeszcze ostateczne rozmowy/decyzje i organizuję transport, tzn. chciałabym sama pojechać jak już wyżej napisałam i kombinuję pieniądze na paliwo. P.S Moja wetka zaraziła się od Kasieńki grzybicą podczas ostatniego szczepienia, ja na razie się jakoś trzymam..
-
Ok daj znać, podtrzymuję propozycję. Jutro dopiero po 20 mogłabym, pracuję - "choinka" w szkole:/ za to w niedzielę jestem do użycia. Co do Karolka, to przychodzą tam inni ludzie i z tego co wiem, to wtedy Karol znika, dopytam jeszcze... Sprawa dt Kasi natomiast się trochę klaruje. Jestem po rozmowach z Panem Danielem, jest obiecująco. Nie zraził się wizytą adopcyjną ani dzisiejszymi informacjami po wizycie u wetki. Kasieńka w dalszym ciągu może zarażać grzybicą, jeszcze nie ustąpiły wszystkie objawy. Myślałam, że dt z innymi kotami od razu się wycofa, co byłoby zrozumiałe, jednak miło się zdziwiłam, bo Pan Daniel zaproponował, że małą odizoluje w jednym z trzech swoich pokoi, jutro tez wybiera się do swojej wetki by ustalić plan działania..chyba będzie dobrze. Jedyny problem to odległość dt około 200 km, okolice Grójca, chciałabym Kasię sama tam zawieźć w nadchodzącym tygodniu i od razu wszystko sprawdzić, zbieram na paliwko..
-
Nie szkodzi, rozumiem, u mnie tez czasu mało, coraz mniej. Zdjęcia średnio się do ogłoszeń nadają,zgadzam się z tobą.. Pati też zajęta, ale poproszę i może wkrótce doczekamy się lepszej sesji. A Kasieńka już prawie zdrowa. Zmiany skórne się cofają, kąpana była juz trzy razy, dziś ostatnia kąpiel, przez 20 dni musi jeszcze brać tabletki, by choroba nie wróciła. Mam propozycję domu tymczasowego z olxa, w Warszawie, ale niepotwierdzoną jeszcze, czekam na telefon od Pana, który napisał wczoraj do mnie maila. Odpisałam, że sprawdzam domy i ciekawe czy jeszcze się odezwie..