Jump to content
Dogomania

doris66

Members
  • Posts

    8238
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by doris66

  1. Bunia zachwyca wszystkich, ale uwaga to prawdziwa rozbójniczka. Warczy, rozrabia, zawsze i wszędzie pierwsza. No i jest najwieksza z miotu. A widzieliście wąsy Felki. Białe i wielkie.
  2. Biały piesek dostał imię-Pirat bo ma jedno oczko czarne. Dziś je obserwowałyśmy w zabawie. Pirat jest małym leniuszkiem, mało psoci, woli leżeć z brzuszkiem do góry i czekać na pieszczotki albo obserwować z boku wygłupy rodzeństwa. taka sama jest Maja - Ruda sunieczka tylko że ona jest mini psinka, malutka i drobna. Maja jest płochliwa i barzo grzeczna.
  3. No i już po wszyskim. maluchy bezpieczne. zostały dzis odrobaczone , odpchlone i odwszone. Te zabiegi zafundowała im cioteczka Anecik60. Ze szczepieniem musimy poczekać około tygodnia. Koszty szczepień pokrywamy wspólnie, ja i Buniaga. Dziś tez zakupiłyśmy im książeczki zdrowia, oraz karmę ( mięsko i ryż ) na dobry smaczny poczatek nowego życia. Są przekochane, bardzo szybko łapią kontakt z człowiekiem. pojechały teraz do Irenki. Dostały tez od nas tymczasowe imiona. Buniaga wklei fotki i podpisze. No a Ruda - ich matka została na działkach razem z Rudką..
  4. Dzis jak sie już ściemniło i my z Buniaaga odeszłyśmy od dzieciaków na parking to widziałysmy jak obie, Ruda i Rudka do małych pobiegły. Mama i starsza siostra. Pewnie obie im matkuja tym bardziej, że Rudka swoje dzieci musiała stracic. A po chwili juz słyszałyśmy jak obszczekiwały kogos w alejce działkowej żeby odstraszyć od dzieci. Same widzicie cioteczki, że taka banda niechcianych psów na ładnej, zagospodarowanej działce nie utrzyma się i właściciele sie wkurzą. Te psy tam naprawde duże szkody poczyniły. A Rudka faktycznie ma sie świetnie, dobrze wygląda, a że została odrobaczona i odpchlona przy okazji sterylki to futerko tez ma ładne. Tylko te jej smutne oczy, eh...żal jej, że dzika.
  5. Patmol widziałaś dzieci Rudej. W końcu Buniaaga je znalazła jak już na światło dzienne wyszły. Ruda jak zwykle przebiegła bardzo i ukryła je bardzo , bardzo bezpiecznie . Cały czas nas zwodziła, kluczyła, przesiadywała w całkiem innym miejscu niż miała legowisko, żeby je ochronic. No i udało jej się. A maluszki były kilkadzieści metrów od miejsca w którym z Buniaaga spotykałyśmy sie wielokrotnie na poszukiwania. Jestem pełna podziwu dla sprytu Rudej. To prawdziwa dzika matka. Zatem Caillou ma przyrodnie rodzeństwo, tak samo sliczne jak ona.
  6. Ja sie dorzucam Agusiu, ha,ha...... Wróciłam dziś i juz czytam watek. Słuchajcie plan jest następujący. Poniewaz maluszki demoluja działke na której się urodziły oraz sąsiednie działki - narażaja sie na niebezpieczeństwo i nie moga tam pozostawać dłużej. Tym bardziej ,że Urząd Miasta już został powiadomiony o problemie. Jutro ja od rana pilnuję ,żeby im włosek z pupek nie spadł ani jeden. O 15 jak Buniaaga z pracy wróci zabieramy je do weta, szczepimy, odrobaczamy odpchliwamy itp. i czekamy na PIPI. Pipi jak wróci to gotowe zabierze do siebie do domku. Ta wielka kobieta i tym razem nie odmówiła pomocy. Dzięki Irenko. Oczywiście jeśli ktos czyta watek i chciaby mi i Buniadze pomóc w pokryciu kosztów szczepienia itp. psiaków to prosze o kontakt. My z Buniaaga chetnie przyjmiemy każdy grosz, bo ostatnio sporo wydatków na bezpańskie pieski miałyśmy. Dzis je zobaczyłam na żywo - ona są sto razy ładniejsze i kochańsze niz na zdjęciach. To prawdziwe puchate perełki wsród piesków. A Ruda, no cóż jestem na nią wsciekąłąza te mioty ale zarazem szczęsliwa że tak zręcznie te dzieciaki ukryła przed swiatem i takie sliczne dzieci rodzi. I że nie sa dzikie bo znają ludzi i oswoiy się z ich widokiem. Bo naprawde dzieci Rudej zawsze sa udane. Niestety w tej chwili juz nie przebywa czesto z dziecmi i wogóle nie bywa w legowisku tylko na trawce obok nory więc szanse złapania Rudej zmalały do zera. Także zrzutka na klatkę łapke musi być niedługo bo inaczej nie damy rady jej złapac.
  7. Ifka, ja nic nie wiem niestety na te tematy. Sama zawsze mam takie problemy jak musze swoim studentom mieszkań szukać w lublinie. Teraz jestem właśnie na takim etapie. Koszmar, te ceny i wogóle brrr...
  8. Aga ja myślę, że Pliszka przychyli sie do naszego pomysłu podziału kasy i pomocy dwóm psiakom. Może niech wypowie się ktoś kto zna bliżej Pliszkę , jeśli taka osoba na Dogo jest, lub poda kontakt do niej.
  9. Pipi trzymaj się dzielna kobieto. Przykro mi że zawsze najgorsze spada na ciebie. Uśpienie psiaczków to nic przyjemnego, ale przynajmniej nikt nie nazwie cię emocjonalną rozmnażaczką. Wiesz o czym mówię.
  10. [quote name='buniaaga']Elza ma też swoją kołderkę na podłodze ale że pańcia jej pozwala to się ładuje do łóżka:) Odwiedza też panią siostrzenica 2,5 letnia więc Elza swojego małego człowieczka do zabawy:)[/QUOTE] Super ona przecież przepada za dziećmi. lepiej być nie może.
  11. No to mamy cudowny hapy end. Elzunia się rozpycha ha,ha. Biedna pańcia , musi jej być niewygodnie bo z Elzuni kawał baby przecież.
  12. No to ja sie wypowiadam. Hugo jest w potrzebie i możemy mu pomóc wpłacając połowę pieniędzy. Drugą połowę przeznaczmy na pomoc Lirce bo ona na tym krowim łańcuchu długo nie wytrzyma, zważywszy że zima za pasem.
  13. Pipi kiedy Violinka będzie u weta. Daj znać.
  14. Zgadzam się z cioteczkami powyżej, Lirze trzeba pomóc.
  15. Violinka wie gdzie najcieplej. Wymarzła się w tym budynku przypominającym prosektorium, wykrzyczała, wystraszyła za to teraz odsypia sobie. Ona ma takie fajne beżowe paseczki pod oczkami. Cudna.
  16. Bono mi się podoba. Moze dlatego, ze ja na swojego Borysa bardzo często mówię Bonio albo Boniek. Mam nadzieję że Ania wstawi niebawem na watek fotki Gumisia i napisze coś o nim. Pipi pamiętasz Boryska ( tartacznego ) jak strasznie bał sie jak go zostawiłaś w nowym domku, a sama widziałaś niedawno jaki z niego panisko się zrobił. Nie martw się , Gumiś da sobie radę w nowym miejscu, a może Kretkę rozpozna jako dawna koleżankę?
  17. Jejku, a ja tu wypłakuje się do PIpi, że z transportem Elzy kłopot ( bo wątku nie czytałam od południa ) a tu takie wieści. Ta sunia od początku miała dużo szczęścia i jako szczęściara będzie dalej żyła, bo domek z tego co wiem bardzo dobry. Pomysł żeby resztę pieniędzy od Elzy przeznaczyć na Lirę bardzo dobry, tylko czy Gajowa się zgodzi ją zabrac do siebie i znowu transport, transport.....
  18. Czy to ten sam pies? nie mogę uwierzyć.
  19. Podniosę i pomogę porozsyłać linka. Tyle moge na razie.
  20. Z tego co pamiętam z rozmowy z Buniaagą to miała założone szwy rozpuszczalne. Ale na 100% nie powiem bo moge cos pokręcić.
  21. [quote name='*Gajowa*']Kołderka jest cały czas "obrabiana" , a i poduchę Gajki rano też trochę poddarła zanim ja schowałam :evil_lol: . Humor ma wyśmienity :lol:.[/QUOTE] Ja mam psa Borysa, który do wieku 1,5 roku rozpracowywał wszystkie kocyki, kołderki podusie, piankowe legowiska itp rzeczy. Zabawek nawet nie ruszał . Juz nie wiedziaąłm co robić z taka sytuacją,ale w pewnym momencie jak ręką odjął. Skonczyło się. Teraz Borys ma 2 lata i nic nie niszczy. Czasami tylko kocyk wytarmosi ale po to aby go sobie ładnie ułożyć jako legowisko. Moze z Elzą tez tak bedzie, bo ona jest młoda.
  22. Ja myslę że to niezły pomysł, skoro panie są wielbicielkami psów to Elza miałaby duzo miłości. Tylko, ze ona bardzo kocha dzieci, ale czy brak dzieci w tym domku bardzo by ją zasmucał? Najważniejsze żeby była kochana. Co do Kaukaza to powinni sie dogadać, bo to pies i suka, to zawsze jest łatwiej niż z osobnikami jednej płci.
  23. Co tam dziś słychać u Elzy? Kolejna podusia sponiewierana, czy nie?
  24. Pipi Violinka to taka łazipiętka pewnie dlatego , ze do tej pory jako wolno żyjący kociak moga łazić gdzie chciała. Dlatego kontenerka nie toleruje. Ślicznotka zniej prawdziwa i słodziak niesamowity. Pipi wklej jakieś nowe zdjęcia , bo wczoraj to ona tak się nas bała troszke i sie kuliła i nie pokazała się w całej krasie. Dopiero u Ciebie sie rozkreca. Mowisz że ona bawi się i w trakcie zabawy zasypia, to zupenie jak ludzkie niemowlęta. Daj buziaka ode mnie dla Violi.
  25. [quote name='Randa']Ale mała miała szczęście, że na takie wariatki trafiła, co to nie mają co robić i łażą po krzakach:evil_lol::lol:[/QUOTE] Mają co robić, mają, szczególnie Pipi ma. A łażenie po krzakach bardzo relaksuje, w końcu to bardzo bliski kontakt z przyrodą, hi, hi. Czasami nawet najbliższy jak trzeba na kolanach w pokrzywy padać albo sie przedzierać przez osty po ramiona wysokie. No i patrzenie na zielone uspokaja. A tak poważnie to widać jakaś siłą nas tam dziś powiodła, ( akurat dziś ) pewnie po to zeby Viole uratowac.
×
×
  • Create New...