doris66
Members-
Posts
8238 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by doris66
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Wobec zaistniałej sytuacji zadzwoniłam dziś do Gajowej i odmówiłam rezerwację miejsca w hoteliku dla Kai. Chyba dobrze prawda? -
Ja nie mam nic przeciwko przekazaniu pieniędzy dla Kai. Ona teraz bardzo ich potrzebuje. Taka jestem zadowolona, ze Elza ma wspaniały domek. Szcześciara kochana, a Jogiemu tez towarzystwo służy jak czytam. Wylizane koty tez szczęsciarze bo jak Elza je wyliże to już same nie musza tego robić.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Nie mam nic do dr Rudobielskiej, to nie z jej powodu Maja umarła. Po prostu taka operacja ( usunięcie całej listwy mlecznej razem z węzłami chłonnymi bo je tez trzeba usuwać ) jest straszliwa dla suki. Rana sięga od pachwinki do pachwinki. Myslę że u Kai tez tak by było bo usunięcie jednego tylko guza jest bezsensowne. Moja sunia tez miała tylko jednego dużego guza a reszta to takie mikroguzki były nawet nie wyczuwalne. Ale po operacji cały brzuch juz miała w guzach i bardzo szybko rosły. Dr Rudobielska uprzedzała, ze ryzyko istnieje i to duże bo guzy sutków u starszych suk prawie zawsze są złośliwe. Kwestia tylko jak bardzo. Maja miała akurat srednio złosliwego ale później po operacji sie bardzo szybko pojawiły przerzuty do płuc, wątroby. Nie cierpiała bo jej na to nie pozwałąłam ale jej zycie to był tylko koszmar. Także takie mam doświadczenia z guzami sutków u starszych suń. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='nikolinka']Ja, jestem jak najbardziej za wizytą Kai u dr Rudobielskiej. Miałybyśmy pełniejszy obraz zdrowia suni i można by było postanowić co dalej. Powtórzę jeszcze raz [B]Pipi jesteś wielka[/B] [B]!!![/B][/QUOTE] Dr Rudobielska leczyła i operowała moja Maję 2 lata temu. Analogiczny przypadek. Niestety Maja umarła 4 miesiące po operacji i te cztery miesiące to był już dla niej tylko strach. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Rozumiem, ze mam odmawiać hotel dla Kai u Gajowej? -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='buniaaga']trudno jest mi jednoznacznie powiedzieć czy sunię operować,ja nie mam w tym temacie doświadczenia,będę więc bazowała na waszym i przede wszystkim na opinii weterynarza.Pipi czy to nasz wet dzwonił i to jego opinia? Myślę też że przed ewentualną operację trzeba ustalić co z sunią po zabiegu bo będzie potrzebowała spokojnego miejsca i opieki. Dziękuję za wpłaty Patmol,Pani Basia od doris66.[/QUOTE] To nie ma znaczenia oczywiście bo ta pani i tak jest spoza dogo ale ma na imie Bożenka. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Buniaaga dopisz proszę do skarbonki Kai 20zł od mojej koleżanki - Bożenki ( bedzie wpłacać co miesiąc nie wiem jak długo ). -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='*Gajowa*']Wczoraj wieczorem zwolniło się miejsce, które miało być dla Kai. Jednak jest to kojec, a sunia po operacji będzie wymagała domowej opieki. Mam nadzieję, że to tylko guzy na listwie, a płuca okażą sie czyste.[/QUOTE] Gajowa to ja rezerwowałam miejsce dla Kai. I mam prośbę zatrzymaj to miejsce jeszcze przez chwilę. Jesli stan zdrowia Kai jest lepszy niż myslimy to prawdopodobnie Kaja do Ciebie pojedzie. Jesli jednak ma przerzuty do płuc a Pipi nie może jej u siebie zatrzymać to nie wiem, ale chyba jedynym wyjściem okaże się zawiezienie jej z powrotem do własciciela. Chcę żeby na temat powrotu Kai do właściciela wszyscy uczciwie sie wypowiedzieli, zeby nie byo niedomówień. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Po pierwsze Randa to Buniaaga wcale nie pisała o swoim samochodzie ani o transporcie nim Kai . Zacytowała jedynie wcześniejszy post Pipi. Po drugie tak się złozyło że akurat teraz musi być w pracy bo na kilka dni ktoś kto ją zastepuje musiał wziac urlpo więc ona jest "uziemiona" . I dlatego dobrze było w sobote skonsultowac z nami termin. Wystarczyło puścić sygnał do mnie albo do Agi a my zawsze oddzwaniamy. No i tak się składa, zę ja samochodu nie prowadzę a naszym domowym jeździ mój mąż. To można powiedzieć jest jego narzędzie pracy. Chodziło tylko o przełożenie terminu , tak, zebyśmy mogły zapewnic Kai transport. I ja prosiłam o przełożenie terminu wczoraj Irenę wielokrotnie ( sama bym zadzwoniła i przełożyła ) ale nie, przełożyć nie można było i cała złośc wszystkich została wylana na nas. Sorry ale ja to tak odbieram. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='Evelin']Powiem tak.. trzeba brać odpowiedzialność za psa powierzonego Pipi,a nie zwalać na Nią cała odpowiedzialność... Na tej zasadzie polega współpraca..to nie może być jednostronne....[/QUOTE] Zgadzam się, ze Pipi robi dla psów najwięcej. Poświeciła dla nich całe swoje życie i chwała jej za to. To wspaniała kobieta. Trudno powiedzieć, ze Kaja została przez którąś z nas Bielszczanek powierzona Pipi. Jeszcze jak Kaja byłą u poprzedniej opiekunki a już było wiadomo ze z dt i ds nici to trwała ostra dyskusja i wiele z nas stało na stanowisku, ze skoro nie ma dla niej dt to Kaja wraca do właściciela.Iwona nawet chciała ją odwieźć. Ale ostatecznie to Pipi zdecydowałą, ze zabierze Kaje do siebie a my znajdziemy dla niej hotel i zbierzemy pieniądze. Nikt z nas nie wypiera sie teraz pomocy dla Kai, nikt nie chce zostawic Pipi z problemem ale ani ja ani Buniaaga nie decydowałysmy, ze rtg ma być w poniedziałek o 12 bo nikt nas o to nie pytał. Skoro zatem nikt nie może zawieźc psa dzisiaj można było przełożyć wizyte np na sobotę ( w sobotę też można badanie zrobic, wiem bo robiłam swojej suni ) to dlaczego koniecznie musiała akurat dzisiaj o 12. Przeciez te kilka dni nie zmieniłyby radykalnie stanu jej zdrowia. Ale jak zwykle na Dogomanii, jedno słowo i już sypie sie lawina oskarżeń złych słów itp. Wychodzi na to, że według większości pomaga psom tylko ten, kto jest zawsze dyspozycyjny, ma samochód i bez problemu sie nim porusza i zawsze dostosuje sie do ustalonych przez kogoś innego terminów. To bardzo przykre. Nic złego nie zrobiłam, nie wpakowałam Pipi Kai na siłę, nie odmawiam jej pomocy wręcz przeciwnie ale juz zostałam przez niektórych oceniona jako osoba która po raz kolejny wsadziłą do Ireny psa i teraz się wykręca. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Pisałam, ze gość nie jest jej włascicielem tylko córka. To jak może sie zrzec. Wszystkie papiery, tj. paszport, ksiązka zdrowia suni sa wystawione na nazwisko córki. A ona powiedziała mi telefonicznie, ze podpisze zrzeczenie jak Kaja bedzie juz wyadoptowana. Te informacje są na watku. Czytajcie, zeby nie powtarzac tego samego po kilka razy. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Nie wiadomo co z tą operacją. Same problemy mamy. Na rtg nie ma kto zawieźć Kai. Pipi ma samochód rozwalony, inni nie mogą ( obdzwoniłam dziś parę osób ). Niestety pan nie jest jej włascicielem tylko ta córka i to ona powinna się zrzec praw do suki. -
Cudeńko. Jakie jej długie futerko koło kuperka urosło. Tak jak u Rudej.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Wysłałąm do córeczki gościa do Niemiec informacje o złym stanie zdrowia Kai. Powiedziałam, ze mamy mało pieniędzy na leczenie i operacje Kai. Zapytałam co mamy zrobić z jej sunią, bo ona mimo ze zabrana nadal jest jej własnością. I żeby określiła sie czy i jak zamierza pomóc a przedewszystkim co mamy zrobić z Kaja. To było wczoraj wieczorem. Telefon milczy do teraz. Jestem pewna że juz sie nie odezwie, bo już sie zorientowała , ze leczenie Kai wymaga pieniędzy. Poczekam jeszcze troszke ale raczej nie bedę kulturalna jeśli do niej w końcu zadzwonie. W cuda nie wierzę. Nie zadzwoni. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
doris66 replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Tez uważam że dr Piotr Burzyński to super wet. I nadal się rozwija , bo zależy mu na zdrowiu jego pacjentów. Poza tym nie boi sie wyzwań i raczej nigdy nie ściemnia. No i jego diagnozy sa trafne. Hura!!!. Mietek trzymaj sie, bez jajek też da się żyć. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Nie pisałam, bo nie było mnie na Dogo do wieczora. Ale tak wczoraj rozmawiałam z właściecielką Kai ( mieszka w Niemczech ). Paniusia, najpierw twierdziła, ze nie było podstaw do zabrania Kai, a później powiedziała ze tatuś jej mówił , że dba o Kaje i ze ona z nimi na działce spędza czas a tylko nocą spi w garazu. Oczywiście tatuś nie wiedział, ze Kaja ma guzy na sutkach a jak powiedziałąm że to potwierdza, ze jej nie dotykał, nie czochrał i nie interesowął się jej losem to Paniusia powiedziałą " żeby tak nie mówic o moim ojcu". Także rozmowa była i przykra momentami i raczej taka informacyjna tylko. Pani twierdziła,że najpierw chciała Kaję zabrac ze sobą dlatego wyrobiła jej paszport a później to już zmieniło sie jej życie i szukała dla Kai domu bo rodzice nie bardzo chcieli sie nią opiekować. Ale domku nie znalazła, bo jak powiedziała." kto weźmie starą suke do siebie". Kaja ma według tej paniusi 14 lat bo trafiła do nie jak miała pół roku w 1997r. No i to tak z grubsza. Aha ksiazke zdrowia i paszport Kai tatuś odda jak znajdzie ( dokłądnie tak powiedziałą - jak znajdzie w moim mieszkaniu ) a pani zrzecze sie psa na piśmie wtedy jak znajdzie sie dom adopcyjny i bedzie podpisywana umowa adopcyjna. Słuchajcie szkoda gadac i szkoda pieniędzy na takie rozmowy z panią. Dzis miała dzwonic i pytac o stan zdrowia Kai ale nie dzwoni, bo już pewnie się rozmysliła. Ale chyba jej nie odpuszczę, i chce usłyszec od niej co ma na temat zdrowia Kai do powiedzenia, więc napisze do niej sms, że czekam na telefon bo z Kają źle i niech decyduje co robić (jakby nie było ) z jej psem. Ale jestem pewna że nie zadzwoni. Aha i jeszcze pani twierdzi, ze raczej Kaja nie wyła w tym garazu, bo ona zawsze cichutka była i to pewnie źli ludzie chcą jej tatusiowi zaszkodzić i donieśli, ze psa uwięził a to nie do konća tak było zdaniem pani. Pytam ją a kiedy pani byłą w Polsce ostatnio - i okazało się że rok temu i wtedy Kaja była w dzień na działce z nimi a noca w garazu. Czyli panienka mogła się domyslać, że jak jej nie ma to jest jeszcze gorzej. I co z tego , że wczoraj troche sobie popłakała dzis już pewnie nie płacze . Ma nowonarodzone dziecko i nie mysli co z jej psem. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Raczej masz się z tymi psami i kotami a listonosz to z Wami ma się, ze ha, ha, ha. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='Vicky62']A czy Kaja ma zwiększone pragnienie tzn. duzo pije wody ...bo to jeden z odznak ropomacicza[/QUOTE] Nie wiem czy teraz dużo pije. Ja jeszcze tam w garażu kazałam gościowi dać jej pić to piła b. dużo , ale pewnie dlatego, ze woda byłą w butelce zakręconej i nie miała swobodnego dostepu do wody. a teraz to Pipi wie najlepiej. Z tego co wiem to jest kochana i fajna sunia. Pipi ja chwali. Odpięła ja z łancuszka i sunia wcale nie odchodzi z werandy u Pipi . Lezy i patrzy na ogród i macha ogonem do kotów. Jest bardzo zazdrosna o uczucia i jak Pipi ją mizia to już żadne zwierze nie moze byc w pobliżu bo warczy. ale jak jest sama to o.k. koty chodza koło nosa. Misia tez moze się przechadzać. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Nowe myślę, że dobre wieści na temat Kai. Rozmawiałam z właścicielem Kai. On nie chce suni już zabierać z powrotem, tym bardziej, jak dowiedział się że ma guzy na sutkach i wymaga leczenia. Odda książke zdrowia, paszport Kai. I chce tylko wiedzięc co z nią, bo ta córka z Niemiec go męczy pytaniami. Okazało się, ze córka nie do końca byłą świadoma że Kaja w garażu siedzi, bo jej powiedział, że tylko czasami ją zamyka jak wyjezdzają na dłuzej. Dał mi nr do niej bo chcę z nia pogadać, ale moje sms do nie nie idą ( nie wiem dlaczego moze zły nr podał ) to powiedziałm panu zeby mój nr jej podał i jak ona chce to niech do mnie dzwoni a ja wszystko o Kai powiem. Także to nie żaden pieniacz ale dlaczego tak Kaje traktował?Nie wiem moze z głupoty bo jego świadomość jest inna. Aha, ta córka właśnie urodziłą dziecko , więc Kai już nie zabierze dfo siebie i do Polski tak szybko nie przyjedzie. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy Evita za pomoc. Jutro Kaje bada wet i tak naprawde okaże się jaki jest jej stan zdrowia. Ten guz nie wygląda dobrze. Nie wiadomo tez co Kaja ma w brzuszku. Oby nie było to ropomacicze bo brzunio ma obwisły a sutki takie powiekszone jakby. Jeśli to zły guz potrzebna bedzie operacja co znacznie zwieksza koszty jej uratowania. Jeszcze raz dziekujemy wszystkim za pomoc Kajusi i peosimy o rozsyłanie watku. jak ludziska się dowiedza to bedzie tylko lepiej. -
No nie wiem, czy uda się aby Caillou wybrała za przewodnika twojego malżonka lub chociaz pozwoliła mu troszke więcej "rzadzić". Ukochała ciebie a psy zawsze obierają sobie tylko jednego przewodnika - to sie nazywa osobnik alfa. Zatem witaj Patmolku, osobniku alfa w waszej psio-kocio-ludzkiej rodzinie. Ja to czasami zwyczajnie mam dośc bycia przewodnikiem stada, bo nie mam chwili spokoju, ze wszystkim psy łazą do mnie. Mąż wstanie rano przede mną, a psy cichutko śpią jakby nigdy nic, i tylko czekają kiedy ja otworze oczy. Wtedy natychmiast, siusiu, kupke, jeśc, pić, spacer i tylko pisk wkoło. A przeciez jak on wstał to jego mogą o wyjście poprosic. Ale nie, przewodnik śpi to siu... i ku.. trzymamy aż wstanie.
-
To tak samo jak u mnie. Dla moich czarnych diabłów tez tylko ja jestem szefem. Nie sa złośliwi dla innych domowników ale tez potrafią ich ognorować całkowicie. Po prostu łażą za mna i zaczepiaja tylko mnie. Ale jak powiem spokój to od razu robią fik na plecki , brzuszek do góry i demonstrują poddaństwo. Tak jest jak jak jesteśmy razem w domu. Jak mnie nie ma to wtedy ten kto jest w domu rządzi stadem. Takie głupolki kochane.