doris66
Members-
Posts
8238 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by doris66
-
Randa ja myślę, że wszelkie informacje o szczeniakach no i zdjęcia trzeba puszczać na watek bielski. Tam są juz pierwsze wzmianki o nich. Chyba nie ma sensu zakłądać kolejnego watku. Zobaczcie jaka przewrotność losu, jak Maja była u nas to białostockie domki milczały a teraz jest odzew. Trzeba bedzie Maje przywieźć z powrotem. No ale najfajniejsze, ze ten domek dla Mai wogóle jest. Randa prosze , sprawdź dokładnie ten domek dla Mai, ona taka delikatna, zeby choć dobrze tam miała. Dziekuję ci bardzo.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
2 lata niewoli zrobiły swoje. Siusiu i kupka tylko za pozwoleniem, wychodzić tez nie można jak nie ma zgody pana. Jejku co ta sunia przeżyła. Widzisz Pipi u ciebie nie wyje, nie piszczy nie ucieka. A u pani u której nocowała, drugiej nocy ponoć potwornie wyła aż sąsiedzi policje chceli wzywać. Coś takiego. Ściema kolejna . A jak Maniek, napisz bo ciekawi mnie jak się dziś czuje. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Agula99 dziękujemy w imieniu Kai. To takie budujące , ze pomagacie nam w zebraniu pieniędzy na utrzymanie i leczenie Kai. Bardzo sie cieszę. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Vicky62 każdy grosz ważny. Dziękujemy. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='eliza71']poproszę o nr konta :)[/QUOTE] Dziękujemy Eliza71 za chęć pomocy. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Słuchajcie, dzieki wielkiemu zaangażowaniu i pomocy Pipi i Soniamalutka Kaja jest już bezpieczna. Pipi oddała jej na jakiś czas kawałek podłogi w swojej sypialni, bo innego miejsca już u niej nie ma. [B]Wielkie dzięki dziewczyny[/B]. Ja napisze pokrótce a Pipi jak znajdzie czas to uzupełni. Pipi razem z Soniamalutka zabrały dziś Kaje od opiekunki, która ( tak na marginesie ) nawet do Pipi nie wyszła tylko męża wysłała. Dlaczego? nie wiem, ale to chyba kolejna manipulacja tych "wielkich miłośniczek zwierząt" ( pani x i Y ) które nam sprawę zgłosiły , niby dom załatwiły a teraz tel. nie odbierają , a wczoraj od jednej z nich usłyszałam, że nie nadaję sie na wolontariuszkę, bo skoro miałam zgłoszenie od niej o Kai to powinnam tym się zając bo od tego jestem, a ona pomagać Kai nie ma zamiaru. I pare jeszcze innych brzydkich słów padło. No ale dobrze, już nie będą musiały te panie 2 kolejne lata patrzeć na krzywdę Kai. Z tego co wiem Pipi wymacała u kai guza na listwie mlecznej ( nowotwór?, jejku tylko nie to ) oraz obwisły brzuch z powiększonymi sutkami. także sytuacja suni pogarsza sie, bo do kosztów jej utrzymania, hotelowania, itp. dojdą z pewnością koszty leczenia. Ratunku, jak my damy rade to nie wiem. Dzwoniłąm tez go Gajowej (hotel pod warszawą) . Na dniach u niej zwolni sie miejsce , zarezerwowałam je dla Kai. Koszt hotelowania wyniesie 11-12zł dniówka i do tego nasza karma. No i koszty transportu. Cioteczki błagam pomózcie rozsyłać watek Kai, może ktoś jeszcze się zjawi i dorzuci grosik. Kaja tak bardzo potrzebuje pomocy. A gdyby ten guz był jednak zły to niech chociaż ostatnie miesiące upłyną jej w spokoju i miłości. Niech już nie cierpi nigdy więcej. Dzis podamy tez nr konta na wpłaty dla tych cioteczek, które zadeklarowały wpłaty. Czekamy teraz na relację od Pipi co z Kają. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='dreag']W Bialymstoku na ul. Kolejowej, w Motozbycie czy Pomozbycie (obok skrętu do lecznic na Zwycięstwa), jak ich tam zwą, tam gdzie sprzedają TATA i skutery w budynku jest fachman od alarmów, u niego pewnie. Ja tam zawsze załatwiam tego typu sprawy. Co do tych ludzi.... Dzięki im za to, że chociaz na chwilę wzięli sunię, ale tak się sobie zastanawiam - oni chcieli adoptować labladorkę, tak? To jak zamierzali sobie poradzić, skoro ich sunia nie toleruje innych psów i w ogóle... Też by ja trzymali w garażu? To takie moje przemyslenia z boku sprawy... Jest już sporo kasy, trzeba szukać hoteliku:). Powodzenia Kajuniu, musisz teraz być już tylko szczęśliwa.[/QUOTE] Zadałyśmy takie pytanie . Pani powiedziała, że labka miałaby być wyłacznie do domu dla dzieci. Ich mix astka jest podwórkowa bo dzieci próbuje zdominować. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Na chwile obecna mamy [B]390zł [/B]- juz poprawiłam posta. Razem wszystkie deklaracje jednorazowe i stałe. [B]Psi,Asika5 dzięki za wpłaty. [/B] -
Trzymam kciuki, choć szkoda jajków.
-
Śliczny Garfield.
-
Kretka w DS; GUmiś -Cwaniak świetnie się czuje w DS
doris66 replied to Patmol's topic in Już w nowym domu
Zatem trzymam kcuki. Znam takie panikary. Moja Kropa taka sama, dotknąć nie można nawet jak rzep sie przyklei i chcę oderwać to płacze jakby ją zabijano. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Mam już neta. Cały dzień byłam "odcięta od świata", brr.... Ale nic nie moge na tę chwile powiedzieć o Kai. Nadal jest u opiekunki, tylko jest problem, bo wczoraj twierdzili że mogła tam pobyc tydzień, ale dziś już nie moze i trzeba szybko ją z tamtąd zabrać. Brak deklaracji stałych na hotel, brak dt, do faceta nie chcę, żeby wracała. Ciotki okażcie hojność, jeszcze ten jeden raz. Może hotel jej znajdziemy. Dreag dzięki za deklarację. Każda pomoc sięl iczy. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Ja psa nie chce oddać, chociaz "opiekun" Kai przemyslał sprawe i dzis juz chce psa zabrac z powrotem. nęka telefonami naszego weta i Ifke, która nieopatrznie dała mu swój nr telefonu. Gośc twierdzi, ze sunia miała u niego dobre warunki, była wyprowadzana i zabierana na działkę, karmiona i pojona. Jezu przeciez ja widziałam ten jej raj, ten worek z marketowa karmą i kupę suchych kości w kacie i wode w butelce zakręconej i strach psa i zeznania sasiada gościa i innego mieszkanca osiedla, ktorzy twierdzili, ze pies od dwóch lat w garazu siedzi i wyje a wyprowadzany na chwile jest wtedy kiedy gośc sobie przypomni. No i dziewczyna która sprawe zgłosiła tez to wie. Tylko pewnie teraz nikt tego potwierdzić nie zechce. Wczoraj gość Kaję oddał a dziś juz chce zabrać. Ludzie trzymajcie mnie bo nie wytrzymam. -
Szczeniory już w domach, zbieramy na sterylke dla ich matki.
doris66 replied to Merys's topic in Już w nowym domu
Kochaniutkie. -
Prymus trzymaj się. Jesteś szczęściarz , dasz rade.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Dzięki Roma 121. Zawsze byłam za tym, zeby trudne sprawy ugłaskiwać i nie robić szumu , ale los Kai bardzo lezy mi na sercu i rozważę czy prosić o taką interwencje. Cioteczki, które chcecie pomagać Kai co robić? dzwonic do do P. Grzegorza i rozdmuchiwac sprawe? -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='roma_121']Skontaktujcie się z Panem Grzegorzem z Pogotowia dla Zwierząt w Trzcince... żeby odebrał ją w trybie interwencji i odrazu założył sprawę tym Państwu.. niech wiedzą że tak nie wolno postepować z psem!![/QUOTE] Roma a podasz na pw jakies namiary na tego pana.? I czy on może działac szybko? Bo mamy tylko tydzień. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='enia']no niestety zbyt cenię Pipi i nie chce wszczynać niepotrzebnych awantur, nikomu nie potrzebnych, a Kai na pewno nie pomogą, kochane- mam inne zobowiązania fin. na dogo, ale mogę bazarek z bylinami zrobić :)tylko musi mi ciotka evita pomóc bo ma moje foty..;)[/QUOTE] No cóż ludzie bywają okrutni. -
Widziałąm te sunię dzisiaj. bardzo miła i spokojna ale napewno obita kijami bo plecki chroni, zeby nie dotykac. żeby dzieci miały takie złe serca, to chyba rodzice im od małego do głowy wkładają, że pies to gorzej niż najgorsza rzecz, ze nic nie czuje i nic nie znaczy. okropne. Na swoim osiedlu słyszałam, jak 7 letni chłopcy strzelali kulkami do szczeniaka i władowali mu te kulki w biodro. psiak był pański więc został uratowany a bachory lataja bezkarnie, bo choć właścicielka widziała kto to zrobił rodzice staneli w obronie swoich dzieciaków i kazali pani spadać.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='nikolinka']Witam, bardzo mnie poruszył los tej biednej suni, łza się w oku kręci ..... Dam suni 100 zł jednorazowo i deklaruję 30 zł stałej co miesiąc.[/QUOTE] Nikolinko dziekujemy Ci bardzo.Kwota ktorą ofiarowujesz to bardzo duzo. Jesteśmy coraz bliżej uratowania Kai. To taka mądra sunia. Pani u której ona obecnie przebywa dziś nam powiedziała , ze jej synek Kaję na spacer wyprowadza trzy razy dziennie, a w tym jeden raz ida razem z cała rodzinką. Sunia wogóle nie szarpie na smyczy, jest przekochana. Bardzo sie wzruszyłąm dziś jak Pani powiedziała że jak bedziemy Kaje zabierac to jej synek ( który bardzo Kaje polubił chciałby ją pożegnać, i żeby nie zabierać Kai dopóki on tego nie zrobi bo np. bedzie w szkole ) . To naprawde dobrzy ludzie, choć zostali w psa "wrobieni" zajęli sie nim jak potrafia najlepiej. I dają jej miłosć i opieke na ten czas pobytu u nich. pani nawet karmi Kaje gotawanym jedzeniem, czego psinka nie jadła tego od dwóch lat, żeby lepiej sie wyprózniała, bo koopy robiła suche jak popiół ( Kaja do tej pory jadła najtansza suchą karmę prosto z worka a wode dostawała jak sobie przypomnieli ) . -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Kochane cioteczki z tego co na dziś. Pani u której obecnie przebywa Kaja wspaniałomyślnie zgodziął sie przetrzymać Kaje przez około tydzień, żeby dac nam więcej czasu na znalezienie jej hoteliku lub domu. Ta kobieta rozumie ,że sunia nie może wrócić do tego garazu, dlatego się zlitowała. To naprawde wielkoduszne z jej strony, bo musi izolować suki ( jej mix astka atakuje Kaję ) i w dodatku najmłodsze dziecko jej zachorowało. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Patmol, Buniaaga dzięki za deklaracje. Gdyby ktos jeszcze dorzucił mogłabym zacząc szukać hoteliku dla Kai. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='enia']edytowałam post bo komuś się bardzo nie spodobał, mimo to, trzymam kciuki za sunie..[/QUOTE] Szkoda Enia że musiałaś edytować post i zmieniać jego treść, bo był bardzo budujacy. Dawał nadzieję. Zdażyłam przeczytać go w oryginale. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Kochani od wczorajszego wieczoru siedze i myśle jak wam opisać te dziwną historie z odebraniem Kai. Otóż od wczorajszego ranka kontaktowała się ze mną dziewczyna , która zgłosiła dla naszej koleżanki Ifki sprawę, Kai i zapewniała mnie, że pies ma na pewno ds. Prosiła żeby Kaje zabrać z tego garażu. Najpierw miał jechać do matki jej kolezanki do bloku na dom stały, później na kilka dni do dt a docelowo do tej pani na ds. Rozmowy były ( tak mi sie wydawało konkretne, dziewczyna nawet spotkała się z nami przed odebraniem suni i potwierdzała to co mówiła wcześniej ). Oznajmiła jedynie , ze nie może pojechac z nami ani ona ani jej koleżanka bo są znane na osiedlu gdzie przebywa Kaj i nie chca byc rozpoznane przez jej włścieciela. Pani doskonale tez wiedziała że Kaja nie jest labka ani nawet nie w typie labki. No i ok. Pojechałyśmy tam na miejsce Ja , Buniaaga, Ifka oraz przypadkowo dołaczyła do nas Pipi. Fuksem udało nam sie zabrać Kaje, można powiedzieć, że z zaskoczenia. Pan akurat parkował samochód w tym garażu, ja Kaje szybko przypięłam na smycz, i pobiegłam z nią na trawkę a dziewczyny zostały i rozmawiały z gościem. Sunia prowadzona przeze mnie na smyczy ani razu nie obejrzała sie na swojego"pana", szła spokojnie w strone zielonej trwaki i słońca a późńiej sikała i kupała bez końca, jakby nigdy wczesniej nie robiła takich rzeczy. Piszczałą i miziałą sie do innych psów, merdała ogonkiem, pieknie wsiadła do samochodu. Odebrac od nas miała Kaje dziewczyna która zgłosiła sprawe i jej koleżanka no ale stało sie cos czego do dzis nie moge zrozumieć. Okazao się, że Kaja nie ma żadnego domu, bo nie jest labką a te dziewczyny zaczęły między sobą ustalać kto, co i jak powiedział i nikt nie miał pomysłu co dalej. Stanęło na tym, ze Kaja pojechała do domu pewnych dobrych ludzi - znajomych jednej z pań ale tam okazało się, że ludzie dobrzy i mili ale nie chca Kai bo przekazano im że Kaja jest labką a ona niestety jest mieszańcem i w dodatku ci państwo mają swoją suke w typie asta, która powitała Kaje zębami. Ostatecznie ta pani zgodziła sie przetrzymac Kaje dzień lub dwa ale uwiązaną i bez dachu nad głowa ze względu na tamtą astkę. Niestety ale dłużej jest to niemożliwe bo pani po pierwsze Kai nie chce, po drugie, nie jest w stanie na dłuższą mete upilnowac swojej astki , zeby Kai krzywdy nie zrobiłą, a po trzecie opiekuje sie czwórką małych dzieci. Także sprawa jest "zawiązana" nadal. Pomimo, że Kaja została uwolniona, nie mamy co z nią zrobić, osoby , które niby zapewniały jej dom wycofały sie z tej umowy. Kaja jest kochana , nie jest agresywna, pieknie chodzi na smyczy, cieszy sie na widok wszystkiego, zachwycają ją wszystkie dzwięki, ludzie, inne zwierzęta, ciagle merda ogonkiem i zagląda w oczy. Ona nie może wrócić do tego człowieka i do tego garazu, nie da sobie też rady w schronisku, bo jest zbyt stara i uległa. Błagam kochani pomózcie chociaz jeszcze raz, dzięki wam udało sie pomóc Elzie, może możemy razem pomóc tez Kai. Obawiam się, ze jesli do jutra nie znajdzie sie inne rozwiązanie, Kaja wróci do garażu lub trafi do schroniska. Pipi bardzo przeżywa i cierpi z powodu Kai ale jest tak zawalona psami, ze nie ma nawet skrawka wolnego miejsca aby zabrać te sunię do siebie. Zreszta ona nie może brać na siebie takiej odpowiedzialności i nie powinna wogóle zawracać sobie tą sprawa głowy. Dla jej jednego serducha wystarczy futerek tych które juz u siebie ma. Błagam jeszcze raz, pomóżcie. Mozemy dla Kai poszukac hoteliku lub dt płatnego ale wogóle nie mamy pieniędzy, nie mamy tez stałych deklaracji ani nawet jednorazowych. Ja ze swej strony mogłabym wysupłąc jakąś niewielka kwote np. 30 zł miesiecznie ale to nie załątwia sprawy. Jezu co mamy zrobic z ta sunią. Oddać ja z powrotem facetowi, zeby ją zamknął w garazu, zreszta on tez już jej penie nie zechce. Prosze przyjdzcie na watek i pomózcie. -
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
[quote name='dreag']Jestem. To niekoniecznie tak, że nikt nie zechce 13-letniej suni, może znajdzie się osoba, która uwolni ją z tego koszmaru, tylko trzeba ją znaleźć. Kochana niunia, nie mogę, tak potraktowana po latach spędzonych zapewne w domu, bo gdzie córeczka, zanim wyjechała ją trzymała? Mam nadzieję, że nie w podobnym miejscu!!!![/QUOTE] Córeczka mieszkała w bloku na tym samym osiedlu razem z sunią, kawał czasu skoro Kaja ma dzis 13 lat. Ponoć ( tak twierdzi pan ) córka Kaje bardzo kochała i dbała o nią, nawet miała ją ze soba zabrać bo paszport suni wyrobiła. Ale niestety nie zabrała i od 2 lat sunia mieszka w zamknietym garażu. Tylko czy człowiekowi, który zgotował psu taki los mozna wierzyć? Ci ludzie jakoś dziwnie pojmują znaczenie miłości i przywiązania do psa.