-
Posts
7079 -
Joined
-
Days Won
2
Everything posted by Patmol
-
Porady w necie czasem są całkiem bez sensu. Ale szukać i czytać na pewno warto. Pomyślałam sobie, że może trener Toffika ( bo z wątku zrozumiałam, że miał on jakieś zajęcia z trenerem) powiedział co robić w takiej sytuacji. Moje psy nie warczą przy dotykaniu. Bez żadnego problemu można im obciąć pazury, czasem te boczne przycinam, wytrzeć łapy czy wyciągnąć kleszcza. Można tez je podnieść i potrzymać chwilę na rękach, chociaż tego nie lubią i wzdychają. Ale zawsze warto wiedzieć co robić, gdyby warczały. Ale gdyby kiedyś trafił pies, który warczy. Jak trafił do nas drugi z obecnych psów, jako szczeniak, to początkowo warczał o niektóre rzeczy - np panicznie bał się zakładania szelek i obroży, i wtedy warczał całkiem na poważnie. Ale ze szczeniakiem na pewno łatwiej. Po prostu oswajaliśmy go z tymi czynnościami, łączyliśmy szelki i obroże z jedzeniem i zabawą; to znaczy nie zakładaliśmy szelek tylko na spacer, ale w ciągu dnia one cały czas się przewijały. I bardzo szybko stały się tak oczywistym elementem dnia, że pies przestał się ich bać. Więc w sumie nie reagowaliśmy jakoś specjalnie na warczenie przy zakładaniu szelek, ale tak organizowaliśmy dzień i spacery, żeby te szelki znalazły się na psie w trakcie jakiejś zabawy i żeby tego warczenia nie było wcale.
-
Z jednej strony Poker ma rację, jak zwykle. Uwielbiam czytać posty Poker, bo są takie wyważone. Ale z drugiej strony to nawet chyba nie kwestia kochania czy nie kochania psa, ale raczej poczucia odpowiedzialności za zwierzaka, którego się adoptowało. Nie wiadomo co się wydarzy i w jakiej sytuacji człowiek się znajdzie, ale w miarę swoich możliwości jednak, zdrowotnych czy finansowych, przy takich poważnych zmianach powinno się też, przynajmniej tak mi się wydaje, brać pod uwagę psa. Nawet jak go eis już nie chce. Można sie dołożyć do hotelika, można poszukać mu dobrego, nowego domu, można się zwyczajnie zapytać jak mu pomóc w takiej sytuacji. A ludzie oddają psa, i nie czuja się zobowiązani nawet do zaopatrzenia go w karmę. To inna sytuacja niż Vanilki, ale reakcja ludzi jest taka sama. Oddają psa i mają go z głowy. A to przecież, tak racjonalnie myśląc, to oni są zobowiązani żeby pokombinować co dalej z psem, a nie Wy.
-
Czytałam wczoraj na dogomanii wątki o klatce kennelowej. Na innym forum wypłynął temat klatki i pomyślałam, że poczytam, bo temat jest mi całkiem obcy. Nigdy klatki nie miałam.
-
Ale przecież nie wiadomo jaki jest ten konkretny szczeniak z pierwszego postu. Właściciel opisuje zachowanie 7 tygodniowego szczeniaka jako agresywne, ale to tylko jest opis własciciela psa, nic więcej. Ja mam dorosłego psa mieszańca, który bardzo lubi witać się ze szczeniakami. I prosi mnie czasem o pozwolenie na przywitanie się z konkretnym szczeniakiem. Pytam właścicieli szczeniaka czy można, i jak wyrażają zgodę, to podchodzę ze swoim psem/ mój pies jest na smyczy, a szczeniaki różnie. I tez czasem właściciel mówi, żeby być ostrożnym, bo jego szczeniak jest agresywny. A szczeniak robi po prostu taki ukłon zapraszający do zabawy i szczeka z nadmiaru entuzjazmu .
-
Czytam teraz "Oczami psa" Alexandra Horowitz http://lubimyczytac.pl/ksiazka/74037/oczami-psa Znacie? Fajne. Po ostatnim moim wyjeździe Caillou mi się do łózka ładuje jak idę spać, co jest dla niej nietypowe dość, bo zawsze wolała spać na swoim legowisku. Poleży z 15 minut, i idzie spać do siebie. Bo u siebie jednak jej wygodnie, i miejsca więcej.
-
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
Patmol replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Mnie czasem kot zginie w mieszkaniu, ale wtedy wołam psy i im każe szukać konkretnego kota - one kojarzą , który kot jak ma na imię. Zawsze znajdą kota, chociazby się schował naprawdę sprytnie. -
i co się wtedy robi? jakie są zalecenia trenera? fajnie wyglądają z Olinką -pasują do siebie kciuki za dobre układy w kotem
-
Dziękuje,. Uwielbiam góry i chodzenie.
-
To sunia ci pewnie pomoże z Toffikiem . Świetnie, że się dogadują.
-
tak jak Sowa napisała umie siad i zostań? albo leżeć i waruj? kazać mu leżeć czy siedzieć najpierw blisko was, jak już potrafi blisko, to potem 5 kroków dalej, a potem na legowisku w sypialni, a potem za zamkniętymi drzwiami wiadomo, nie od razu wszystko, i powoli czytałaś książki Mrzewińskiej? ona fajnie opisuje jak robić takie ćwiczenia z psem
-
Może by polubiła gryzienie surowej marchwi? Ja kupuje swoim psom, myje albo obieram i zostawiam na miseczce, zeby sobie brały. Część zjadają (większość) a część gryzą na takie marchewkowe wiórki - bez problemu sie sprząta. Nie dawałam i nie daję pluszaków do gryzienia, bo jakby zjadły kawałek pluszaka, to mogłoby im zaszkodzić, no i wolałam żeby nie uznały, że wszystko co jest pluszakiem/ podobne do pluszaka można gryżć. U mnie pluszaków nie wolno brać i niszczyć samowolnie. chyba że sama daję do ponoszenia i oddania na polecenie. I może warto kupić większe legowisko? Moje maja takie, ze mogą się na nim swobodnie wyciagnąć. Sama często siadam na ich legowisku, i czytam, a psy się jeszcze mieszczą obok mnie na legowisku. Nie gryza go w.ogóle
-
To jest niezły. Moje dwie suki wystarczy zabrać na cały dzień w góry i potem i one leżą z łapami do góry na legowisku, i ja leżę. Jak były młodsze,, miały ok roku/ dwóch, to wystarczył 4 godzinny spacer, żeby je zmęczyć Tak sobie pomyślałam, .tez mam jednego psa ze schroniska, że gdyby wasz bywał w domu w innym pomieszczeniu niż wy, ale nie w sensie przymusu, tylko sam siebie, boby sobie spał czy odpoczywał, to tez łatwiej byłoby mu być samemu jak was nie ma.
-
Ja karmie koty surowym mięsem, ale nie wymagam tego od przyszłych domów. Nie wynika, żeby był jakiś problem potem z jedzeniem mokrej czy suchej karmy w nowym domu. Trudniej nauczyć kota wychowanego na suchym jedzenia surowego mięsa, niż odwrotnie. Mają kotki watek na miau? Tam jest dużo osób, które sie znają na odchowaniu takich maluchów. Ja nigdy nie miałam takich małych, najmniejsza, jak mi sie trafiła, miała ok 8 tygodni
-
guccio - ja w Ciebie wierzę a masz możliwość pracy z trenerem, zgodnie z radą Sowy ? masz tez swojego psa? bo jakoś mi to umknęło
-
Wychodzicie z nim na spacery tylko do lasu? A tam on po prostu biega/spaceruje na smyczy czy coś z nim ćwiczycie? Chodzi tez do miasta? w jakieś nowe, ciekawe miejsca? jak jesteście w domu to cały czas jest koło was? a bywa, że sobie na swoim legowisku lezy , jak was nie ma w sypialni ? jak jest bardzo zmęczony po spacerze to idzie sobie spać do siebie na legowisko czy nadal was pilnuje?
-
Zrobiło sie chłodniej i moja szanowna Caillou znowu ma ochotę na dłuższe spacery codziennie. Nareszcie, Bo ostatnio to mi sie tylko w weekendy udawało ja namówić na 4 godzinny spacer ( w cieniu, lasem). W tygodniu mogłam sobie sama iść na spacer, bo ona po 30 minutach już chciała wracać do domu. Więc w ostatni weekend pojechałam bez psów, ale ze znajomymi, na porządne pochodzenie po górach. Do dzisiaj czuje to w nogach , ale super było. Wczoraj zabrałam na spacer obie suki. Fajna pogoda jest, znowu będą psie spacery. I sztuczki i wszystkie te spacerowo psie przyjemności. Bo jak było gorąco to nijak było kazać psom skakać, przeskakiwać i robić coś wysiłkowego. kupiłam hula hop - będę uczyć psy skakać przez hula hop. I myslałam, żeby je kłaść na podłodze, a pies musiałby siedzieć i zostawać w środku tego kółka; w mieszkaniu tez chłodniej i psy sa znowu chętne do wspólnych zabaw
-
Ja idę po schodach z dwoma psami, jeden jest grzeczny i cicho, a drugi się strasznie nakręca, że idziemy na spacer. Bo z jednej strony sie bardzo cieszy, bo uwielbia spacery, a z drugiej strony to straszny tchórz, więc jednocześnie się boi Potworów. Jak siada co półpiętro to się skupia na siadaniu, bo on się fajnie skupia na człowieku. Próbowałam z zabawką, ale mam to niedopracowane, bo zdarza mu sie zabawkę wypuścić z pyska i wtedy mi trochę rąk brakuje,. Nie zawsze wychodzę z dwoma psami, bo ten grzeczny jest mój i codziennie z nim wychodzę, a ten drugi pies jest psem mojego męża i do męża należą codzienne spacery z nim. Ale jak mogę to biorę dwa, bo ten drugi uwielbia z nami chodzić. Muszę z nim poćwiczyć noszenie po mieszkaniu zabawki/ siedzenie z zabawką i wypuszczania na hasło; bardzo by się to przydało, bo on się często i łatwo ekscytuje. Powinnam nauczyć go aportować, on jest bardzo chętny do tego, ale jakoś to zaniedbałam. Mój pies nie rozumie sensu aportowania, to znaczy oczywiscie przyniosły by mi żywą mysz czy upolował i przyniósł wiewiórkę/ptaka gdybym poprosiła, ale przynoszenie i noszenie w pysku zabawek jest dla niego trudne do pojęcia. Pluszaki trochę nosił, jak zauważył, że mnie to cieszy. Ale piłki do pyska nie weźmie, bo gumowa, bo nie jest idealnie czysta, i nie ma w ogóle odruchu żeby biec za piłką czy za czymś rzuconym. A że zawsze ćwiczę tylko z moim psem, lub z obiema psami, to trochę to zaniedbałam. To znaczy ćwiczymy inne rzeczy, bo mój pies nie rozumie sensu aportowania, no bo po co ma mi przynosić coś co ja sama osobiście przed chwilą odrzuciłam od siebie. Skoro odrzuciłam to tego nie chcę. Ten drugi pies, co się łatwo ekscytuje, to biegnie jak się rzuci cokolwiek i przynosi, i lubi nosić w pysku, więc po prostu z nim muszę poćwiczyć. A mój pies niech siedzi, patrzy i sie dziwi.
-
No to wyzwanie przed guccio, że ho ho. Pisz koniecznie jak sobie radzisz. I pisz jakie są wskazówki trenera; na pewno pod okiem trenera łatwiej zacząć. Super, że Sowa wpadła, i wszystko porządnie napisała. Jak tez tak robię jak Sowa napisała, ale nie umiałabym tak tego ładnie napisać. I jeszcze zwalniam z polecenia po wydaniu polecenia. Czyli jak jest siad i zostań, to pies na zakończenie dostaje pochwałę lub pochwałę i smaka i mówię koniec/ i mam do tego gest ręki. I dopiero wtedy pies może wstać z siad. Albo jak jest siad w trasie, bo jeden z psów bardzo się ekscytuje na schodach i każę mu siadać przy schodzeniu na kazdym półpiętrze/ mieszkam na 4 wysokim piętrze , to po prostu mówię siad . a potem dobrze idziemy, i pies wie, że może znowu iśc kawałek. Wtedy smaków nie ma. Nagrodą jest możliwość dalszego ruchu - bo idziemy na spacer. Jak siada na kazdym półpiętrze, i czeka na zwolnienie to się na nakręca, bo więcej siedzi niż idzie , i nie szczeka - bo jak szczeka to nie słyszy co ja mówię.
-
Żabka , czarna sunia u nas w BDT, w DS szytym na miarę.
Patmol replied to Poker's topic in Już w nowym domu
bo na miau ktos pytał o czarnego psa, pokażę Żabkę - może akurat -
Żabka , czarna sunia u nas w BDT, w DS szytym na miarę.
Patmol replied to Poker's topic in Już w nowym domu
a jaka ona jest do kotów? mogłaby mieszkać z kotami? -
Możnaby nauczyć, jeśli i tak chcesz karmić z ręki, żeby Toffik, na polecenie, najpierw dotykał łapą twojej ręki ze smaczkiem, a dopiero potem by dostał jedzenie. Ale nie wiem czy by to nie było z kolei kłopotliwe jakby cię ciągle pacał, i czy by załapał, że się paca łapą tylko jak jest polecenie. Ja się tak bawiłam z psami , że trzymałam w zamkniętej dłoni coś smacznego, kazałam psu usiąść, a potem pokazywałam dłoń i mówiłam pacnij i jak pies klepnął łapą w dłoń, to dłoń sie otwierała i była nagroda. Psy to bardzo bawiło.
-
Ciepło serca na wagę złota - Neska z ulicy zamieszała w Warszawie:)
Patmol replied to Tola's topic in Już w nowym domu
to jakiś nieciekawy ten pan -
nie uczyłaś ich? czy nie chcą podawać?
-
ja tez mam psy od szczeniaka, wiec dotykanie łap było zawsze stałym rytuałem przy głaskaniu, i nie mam z tym problemu ale tak sobie pomyślałam, nie wiem na ile to realne przy Toffiku, żeby go nauczyć podawania łapy, i lewej i prawej - i w ten sposób oswoić dotykanie łap