-
Posts
62499 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
40
Everything posted by anica
-
Czytasz w myślach! wieczorkiem wyróżniam :) pomyślałam ,że będę wyróżniać co kilka dni, te które się pokończyły, żeby nie wszystkie od razu! chyba to nie ma sensu, pokazują się wszystkie i nie ma skutku :( w wolniejszej chwili, przekopuję się przez wątek, szukam ogłoszeń b-b i Alaskan malammute. Organizujemy z Elik ,kolejny bazarek z którego pieniążki ,chcę przeznaczyć na ogłoszenia właśnie :)
-
To prawda! coś ma w sobie to psisko, mam nadzieję że złapie tym spojrzeniem , kogoś za serducho ... w jakiś sposób przypomina mi Rokusia... może tym kochającym "spojrzeniem"??? one tak bardzo pragną, potrzebują , bliskości człowieka!.... tak pięknie ,całym sobą ,potrafią za to podziękować!.... tylko ludzie, nie wszyscy o widzą :( Lubię optymistów, ostatnio mam sama z tym problem! ale ... daję się wkręcić w sugestie ;)
-
Nie ma , Eluniu, żadnego :( I nawet ,tak naprawdę nic nie mogę zrobić! zobaczymy czy Średzka opieka społeczna ,stanie na wysokości zadania? po pogrzebie ,zadzwonię.
-
Kiyoshi jak najbardziej Twoja pomoc jest niezbędna, musimy intensywnie ogłaszać Dosię, ona nie może zostać u Anecik, nic się nie zmieniło, jak przyjechała tak biegała, skakała ,cieszyła się ,poznawała wszystko ,jak by nie było tego roku! niestety tak samo jest zaborcza o Anetkę, tak samo jest o nią zazdrosna i tak samo warkoli ,za duże ryzyko ,żeby tam została :( Dosia wróciła już z dwóch domów ,taka jest prawda :( państwo którzy ją adoptowali, ci z berneńczykiem i dwójką dzieci, chyba myśleli że Dosia będzie tak samo znosiła 'pieszczoty' czteroletniej dziewczynki jak berneńczyk, mała podobno nie dawała suni żadnej przestrzeni, uparła się ,żeby cały czas być przy Dosi, łapiąc ,klepiąc, ciągnąc ,pociągając, podobno ostatniej nocy ugryzła dziewczynkę, nie do krwi nawet ale państwo, już ... nie chcieli suni! Anetka już wcześniej sprawdzała dom i widziała na co się zanosi! szukała, szukała i jedna z wolontariuszek , zabrała Dosię do rodziców, tutaj było jeszcze gorzej, bardzo szybko okazało się ,ze Dosia jest agresorem, opowiadali o zachowaniach jakie nigdy nie były rozpoznane u Dosi, Anetka powiedziała krótko ,przyjeżdżam po sunię! pan powiedział że sam przywiezie! Dosia jak wróciła to nawet bała się podniesionej ręki, uciekała przed Arkiem /mąż/ jedną tylko Anetkę akceptowała , uważamy że mogła być bita :( Przepraszam że tak na raty odpisuję ,ale inaczej nie mogę , problem goni ,problem :(
-
Nie musiał być TOZ, Dziękuję pięknie za telefon ,zawsze można na Was liczyć Dziękuję, Justynko i że się powtórzę... zawsze można na Was ,liczyć Zapisuję ,wszystkie namiary ponieważ sprawę uważam za niezwykle poważną :( uległam sugestiom p D. który po wczorajszej wizycie ,postanowił że damy parę dni na ... pokazanie jak bardzo pani zależy , żeby suni nie odbierać, musi spełnić kilka warunków, najpierw przyjęła karmę ,dzisiaj mieliśmy się dowiedzieć jaka jest reakcja, ponieważ podobno suni ciągle wymiotuje / 7lat?! / i zrobić podstawowe badania ,jakie zaleci lekarz a później ,kontynuacja leczenia... zobaczymy? mam mieszane uczucia....
-
Aniu ,kochana nie przepraszaj , trzeba pomóc! przecież to może być dla tej suni - Żyć albo nie Żyć! jeśli to trwa już 7lat / że ją tak źle karmią ,że aż wymiotuje / to mogło się wiele wydarzyć! martwię się o trzustkę, żeby się nie domyślać ,trzeba zacząć od diagnostyki! na razie pan D. kupił karmę i dzisiaj mamy się dowiedzieć jak sunia zareagowała i tutaj mam ogromną prośbę Aniu do Ciebie , w pośpiechu zapomniałam zabrać telefonu ze sklepu, ponieważ jednak kolanko mi dolega, nie wrócę za nic w świecie, a umówiłam się z p D. wieczorem na telefon, bardzo Ciebie proszę zadzwoń do niego albo do niej i powiedz że zapomniałam telefon i odezwę się jutro ,że jak najbardziej jestem zaangażowana w pomoc i nic się nie zmieniło / ustaliliśmy że otworzymy rachunek u dr Terendy / Anusiu, dziękuję za potwierdzenia, jutro uzupełnimy wpłaty
-
Przepraszam , jeśli wyrażam się nie precyzyjnie! Utopiła się matka biologiczna dzieci, ojciec dzieci, "gdzieś się zapodział" nie poznałam nigdy tego pana ,a dziadkowie przejęli opiekę nad osieroconymi dziećmi / nie wiem czy to rodzina zastępcza czy też adopcja? / po prostu tragedia :(
-
O Matuniu! końca nie ma tego nieszczęścia! Ewciu, jak możesz to sprawdź może jakiś oddział TOZu? może Eko-straż? jeśli by się udało zainteresować tematem media to zawsze wart spróbować, napisz co się udało zrobić? Figuniu, ja nie odmówiłam pomocy , dzisiaj miałam telefon od naszego znajomego pana D. walczymy o tę sunię ,już dzisiaj nie mam siły pisać ,ale wygląda ,że będziemy miały kolejną podopieczną, ale jak tu przejść obojętnie... nie da się :( Eliczku , już wysyłam konto Figuni, tak się podzieliłyśmy że Ania jest skarbnikiem a ja księgową, tylko proszę uważaj ,możliwe że mam zainfekowany komputer, żebym Ci czasem ,problemu nie narobić, Eliczku ,sprawdź mejla, wysłałam zdjęcia i opisy Idę okłady robić , bo padłam na prostej ulicy, kolano zdarte i spuchnięte! jakby wszystkiego było mało :(
-
Jutro napiszę więcej, dzisiaj miałam prośbę o pomoc i żadnym cudem nie potrafiłam odmówić, wygląda na to że , najprawdopodobniej przybędzie mi jeszcze jedna podopieczna . Tej rodzinie nasza opieka społeczna nie może pomóc! obowiązuje rejonizacja! to tak najkrócej :(
-
Również mam wrażenie że ... dookoła jest więcej złych zdarzeń ,tragedii :( Obecnie ,pewnie z babcią , która jest kompletnie ,niezaradna życiowo, tak myślę , ponieważ jeszcze nie rozmawiałam z nią , kolega odszedł ,wczoraj 18,15 to jest wszystko bardzo świeże, ja jeszcze nie wiem co robić? w poniedziałek pójdę do opieki społecznej , zobaczymy? to nie są takie maluchy, dzieci w wieku szkolnym , Jak pisałam z babcią ale sytuację komplikuje fakt ,że oni przeprowadzili się z Wrocławia, sprzedali mieszkanie i wybudowali dom chyba w Prężycach? nawet jeszcze nie jest ukończony a babcia nie jest zmotoryzowana, dzieci kolega dowoził do szkoły do Wrocławia .
-
Ja bym nic nie zmieniała! jest piękny, prawdziwy opis Dosi, Dziękuję z całego serca a o nowe zdjęcia ,poproszę Anecik po weekendzie, chociaż powiem szczerze ,że te są dla mnie Ok, naprawdę mi się podobają :) I to jest prawda! dobrze ,że wróciła w znane sobie miejsce! biegała chasała ,cieszyła się jakby nie było tego roku, Dosia jest bardzo przywiązana do Anetki, ja myślę że ma to związek z tym co przeżyła rok temu, Dosia jakby czuła ,kto ją wyratował, kto jej pomógł! ja mam taką swoją teorię że ... One zawsze wiedzą! / w sensie psiaczki, kotki i inne zwierzątka / może to rodzaj telepatii? może wszystko rozumieją? nie wiem jak to wytłumaczyć? ale wiem ,że ludzie ich zwyczajnie nie doceniają! niestety :( Padam już na dziub, w głowie mam szum, dzisiaj zmarł nagle nasz znajomy, pękł tętniak , zostawił dwójkę małych ,adoptowanych dzieci ,po córce która ,utopiła się w czerwcu :( tak dużo tych złych wiadomości :(
-
Anulko to nie uczulenie, powodem było ,podobno ugryzienie córki państwa, czteroletnia dziewczynka ,która cały czas zaczepiała Dosię, podobno w nocy to się stało, albo mała ją przygniotła albo kopnęła przez sen? ugryzienie nie było ....takie że straciła rękę, podobno chyba nawet nie było krwi?! / nie pamiętam, jak rozmawiałam z Anetką ,na siłę powstrzymywałam łzy, żeby jeszcze Anetki ,dodatkowo nie obarczać swoim żalem, wystarczająco, wyczuwałam go w tonie Anecik :( / może mała się darła bo się przestraszyła? może? to nie jest prawdziwy powód? Dosia wróciła z drugiego już domku :( jak ochłonę ,napiszę więcej .... Asiu, bardzo, bardzo Dziękujemy a czy nie można tego samego ogłoszenia, co miała Dosia wcześniej? ja proponuję na razie na Śląsk i telefo też Anetki ,wszystko jak wcześniej? może żeby było wszystko jasne ,zadzwonię do Anecik i dopytam. Dziękuję Bogda, bardzo, bardzo jesteście niezawodne, ... ja tylko przepraszam ,że nie zawsze odpisuję na czas, po prostu nie wyrabiam się! im bardziej chcę zwolnić tym bardziej ... życie mi przyspiesza
-
Niestety , Anulko jest tak jak napisałaś, gro ludzi ma psiaki aby zaspokoić swoje potrzeby! ... wierzą w to ,że pies ma służyć człowiekowi, ostatnio tak mi powiedział klient, który w zasadzie wyglądał mi na poczciwego człowieka, żeby już nie opisywać całego dziwnego zdarzenia, jak podsumowałam naszą rozmowę ... że tak ,tylko może mówić ktoś kto nie znał dobrze psiej psychiki, ktoś kto nie miał nigdy psa i nie jest w stanie ocenić ich mądrości ,miłości i oddania! to wzburzony wyszedł ze sklepu i słyszałam jak mówił...co za dziwadło! :( ... smutne
-
Rozmawiałam z Anetką, wszystko to prawda, nie mam już nawet siły płakać! ... piszę posty... wykreślam! płaczę... przeklinam... i nic to nie zmienia :((( ... straszni są ludzie!