-
Posts
1897 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by makot'a
-
No jak my wieźliśmy Bastę to była masakra... ...i to jej powolne zasypianie. Przy małym psie to nie problem, ale dużego potem położyć na stole za nogi to dość makabryczny obraz. Potem wychodzisz od weta z samą smyczą i obrożą -.- Przy sterylce Basty cała się trzęsłam, ale z Nitką poszło bardzo gładko :P
-
Według mnie nie dzwonią aż tak bardzo - tylko przy prowadzeniu na smyczy faktycznie jest to wkurzające, bo numerek dzwoni o karabińczyk. Ale ja mam zamiar doszyć im do obroży po dodatkowym kółku na numerki, tak, żeby nie były doczepione do tego, za co się smycz zapina :) A zależalo mi na trwałych numerkach, bo moje psy cały czas po dworze biegają, także laminaty odpadły w przedbiegach.
-
[quote name='kalyna']oo to pokaż potem w użyciu ten rozdzielacz :) i ja myślę, że rozdzielania na obroże odblaskową i nie, nie jest potrzebne. Moja śmigają w skórzanych i niestety przez to, że ciągle je noszą to mają w tym miejscu sierść wytartą, albo lepiej brzmi uległą. no i moje adresówek nie mają i nie wiem kiedy mieć będą, ale coś staram się wymyślić na w razie w :) ale te Twoje identyfikatory to ładne są :) I Łati prawdziwy szeryf :)[/QUOTE] No, moje też niestety mają ugniecioną sierść od noszenia obroży. Jak jestem w wakacje w domu, to im zdejmuję i latają bez niczego, na spacerach, albo po podwórku. Wtedy mniej się stresuję, bo mam kontrolę nad tym czy nie uciekły itp. Zdarza się czasem np. że przyjdzie pan na odczyt wody, wlezie na podwórko mimo tabliczki i szczekania psów i nie zamyka furtki :angryy:, albo wypuszczą ich sąsiedzi, bo ŁAti robi istny taniec przy furtce, jeśli wchodzi ktoś, przy kim jest cień nadziei na udaną ucieczkę... Także jak mnie nie ma w domu, to biegają cały czas w obrożach z adresówkami i jestem przynajmniej odrobinę bardziej spokojna, że nie zostaną wzięte za bezdomne. Już się nie mogę doczekać, aż pojadę do domu i zdejmę im na trochę te obroże, bo szkoda tej pięknej Baściej sierści na szyjce :loveu: Myślę, że na noc będę im zakładać te z odblaskiem, w dzień mogą biegać bez, a na spacer będą iść w skórzanych. Jakoś damy radę :P Swoją drogą, z jednej strony fajnie jest mieć psa bez kryzy na szyi (mimo, że uwielbiam ten "wilczy" puch na szyi u psów). Na przykład u Nitki obroża leży idealnie, nie "wcina" się optycznie w szyję i jest super. A jak się założy obroże na szyję Basty, to ona się wbija w tę kryzę to wygląda, jakby się pies podduszał z za ciasną obrożą :shake: Dlatego lubię jak Basta biega bez i często na spacerach puszczam ją taką gołą :diabloti: [quote name='deer_1987']A kiedy zdjecia Pieknej i Besti?[/QUOTE] Jak wrócę do domu, najwcześniej 7 lipca :shake:
-
[quote name='Kasi i Lena'][url]http://i232.photobucket.com/albums/ee79/dirdib/IMG_6224.jpg[/url] Niunia w roli dzikiego psa dingo;) Leży na skale i wypatruje wroga:)[/QUOTE] Ha, miała identyczne skojarzenie na pierwszy rzut oka! :D Piękne zdjęcie :)
-
Galeria sfory - czyli Luka, Chibi, Frotek i Hera (sic!) w pełnej krasie
makot'a replied to zmierzchnica's topic in Galeria
[quote name='kalyna']no to na pewno na jednym nie przestaniecie :D[/QUOTE] Pewnie na dwóch się skończy, bo mnie będzie szkoda psiaków czekających na adopcję w schronach.... ....ale mało to wilczakopodobnych psów w schroniskach czeka? :diabloti: -
Galeria sfory - czyli Luka, Chibi, Frotek i Hera (sic!) w pełnej krasie
makot'a replied to zmierzchnica's topic in Galeria
[quote name='zmierzchnica'] przykro mi z powodu Fredka :shake: Tak to jest, że ma się wśród psiaków swoich faworytów. Szkoda by było każdego psa, bo każdego się kocha... Mi czasem tak ludzie mówią - że gdybym któregoś psa straciła, to w sumie bez różnicy, bo jest ich tyle. Chore myślenie, tak jakby uznać, że jak jest wiele dzieci w rodzinie, to nie ma znaczenia, jak któreś odejdzie. Brr :roll: Ja w ogóle nie wyobrażam sobie posiadania jednego psa. Jak się zdarzy, że idę na spacer tylko z jednym, to mi tak dziwnie :evil_lol: [...] Cóż, mój TZ żyje w przeświadczeniu, że będziemy mieć maksymalnie 2 psy :evil_lol::evil_lol: Szczerze mówiąc, trudno by mi było być z kimś, kto by mnie pod tym względem ograniczał. Co do dzieci, brawo za odpowiedź :evil_lol::evil_lol: Prawda jest taka, że jak już będzie małe dziecko, to ostatnia rzecz, jaką będziesz potrzebować, to kolejny pies... Nigdy potem nie będziesz miała tyle czasu, żeby porządnie odchować psa, przynajmniej przez te 6 kolejnych lat życia dziecka. Więc wydaje mi się, że lepiej najpierw mieć psiaka - przyzwyczaić go do dzieci znajomych itd. A potem dopiero planować powiększenie rodziny... No ale to tylko teoria, mam dużo psów, ale z dziećmi praktycznie zero doświadczenia :eviltong:[/QUOTE] Pewnie, że każdy pies jest inny i strata każdego jest równie bolesna. Ale faworytów zawsze się ma, niestety :P Hehe, my się za to z Bartkiem przekrzykujemy kto będzie miał więcej wilczaków, więc problemu raczej nie będzie :diabloti: -
[quote name='Doginka']Nie zdarzają się przypadki, ze niekopiowany nie pasuje do wzorca, bo wzorzec przewidywał jeszcze do niedawna i takie i takie, czyli kopiowane i naturalne;-) Jeśli chodzi o podróże autem z psem, to nawet starego psa można nauczyć, tylko potrzeba trochę cierpliwości i konsekwencji, a jak pies wymiotuje, to są na to specjalne środki i po problemie;-) Przypominam Ci mój adres: [EMAIL="doginka@wp.pl"]doginka@wp.pl[/EMAIL] A jak ten nie działa, to kliknij w mój banerek po stronie www i na mojej www w zakładce kontakt jest inny adres;-)[/QUOTE] Ja wiem, że nauczyć można, niemniej jednak jest to bardzo mozolny proces, szczególnie przy lękliwych psach :/ A niestety moje wykazują objawy mocnego "zaniedbania" jeśli chodzi o szczenięcą socjalizację ze światem. Szczególnie Łati, który często bez powodu wpada w panikę. W samochodzie jest urwanie głowy, bo jeśli już uda się uspokoić Bastę, to Łati zaczyna od nowa jęczeć i wyrywa BAstę ze spokojnego stanu, który udało jej się osiągnąć...i wszystko od nowa. Tak w kółko ;) Myślę, że gdyby nie Łati, to poszłoby z samą Bastą gładko, Nitka samochód uwielbia. Tylko Łati panikarz nie daje się przekonać :( Jak wrócę z Nitką ze spaceru to prześlę zdjęcia :D
- 21590 replies
-
[quote name='Doginka']Nie, nie samolotem, ale chyba wiesz o tym, że psy podczas podróży muszą być w szelkach albo w transporterze:cool3: Nie mamy zamiaru płacić mandatów;) No i jedziemy w 5 osób, a raczej w 3 jedziemy a 2 lecą samolotem, bo do auta się nie mieszczą:p Można, ale nie na każdej wystawie, a Paryż sobie zastrzegł, że psy kopiowane po 2008 roku muszą mieć zaświadczenie, że w danym kraju można je wystawiać:lol:Polska nie podpisała deklaracji o kopiowaniu:multi: [/QUOTE] Acha, czyli rozumiem, że co kraj to obyczaj, jeśli o kopiowanie chodzi? :) A zdarzają się przypadki, że nie można wystawiać psa niekopiowanego, bo "nie pasuje do wzorca"? Czy w tę stronę to nie działa raczej? A co do samej podróży - podziwiam ludzi, którzy radzą sobie w tak dalekich podróżach z psami. Moje psy z wyjątkiem Nitki, są zupełnie nie oswojone z samochodem i nawet wyjazd do weterynarza stanowi pewien problem. Pracujemy nad tym i jest coraz lepiej, już nie jęczą podczas jazdy i nie wiercą się tak okropnie, ale nie powiem, żeby to lubiły i raczej nie polubią. No ale jak się nie ma psów od szczeniaka, to potem są takie problemy niestety i płaci się za cudze niedociągnięcia :/ EDIT: Zaraz prześlę te zdjęcia z wystawy, wczoraj już nie miałam siły się za to zabierać :D Jakbym tylko mogła prosić o przypomnienie adresu, to byłoby super :)
- 21590 replies
-
Ooo, to za granicą już nie można kopiowanych psów wystawiać?
- 21590 replies
-
A ja się Wam pochwalę, jaką dziś przesyłkę dostałam :D Nowe identyfikatory, ze stali nierdzewnej. Bastka w kółeczku, a Łati rodzynek będzie szeryfem :diabloti: [IMG]http://images41.fotosik.pl/932/fdae7913168a3f5agen.jpg[/IMG] I na odwrocie - właściciel i adres :) [IMG]http://images47.fotosik.pl/950/881af91f3c1d2fdfgen.jpg[/IMG] A tu na Nitce, która przy okazji dostała wreszcie swoją obróżkę, pasującą do tej "szalonej" czerwonej smyczy :D Do tej pory Nitka nosiła przypadkowo znalezioną w moim domu, kiepską obróżkę "awaryjną". [IMG]http://images47.fotosik.pl/950/503f0797e3156bb0gen.jpg[/IMG] Pięknie się prezentuje, prawda? :D [IMG]http://images43.fotosik.pl/950/477258c3a5556cf8gen.jpg[/IMG] Poza tym kupiłam trzy obroże odblaskowe. Nitce na pewno się przyda, bo czasem idziemy z nią na spacer nocą, albo jeździmy po zmroku rowerami i Nitkę nie za bardzo przy rowerze widać. Moim psom nie wiem, w jakich sytuacjach to zakładać w sumie....najlepiej byłoby, gdyby nosili non stop takie odblaskowe, bo co prawda rzadko, ale zdarza im się uciec...ale wtedy musieliby mieć też adresówki przy tych świecących obrożach, a ja wolę, żeby one były na stałe przypięte do tych porządnych - skórzanych. Przepinanie numerka przy okazji każdego spaceru jest raczej upierdliwe...sama nie wiem. Co prawda z Łatim nie ma problemu, bo pan się chyba pomylił i zrobił Łatiemu dwa numerki - w tym jeden na kółeczku, a nie na "odznace szeryfa", którą zamówiliśmy. On może mieć zatem numerek i przy jednej i przy drugiej obroży. A Basta? Hmmm, chyba, że będzie mieć przy jednej obroży numerek z imieniem, adresem itd., a przy drugiej ten z urzędu miasta? Jak myślicie? Do tego zamówiliśmy też rozdzielacz do smyczy na dwa psy, CZERWONY :D Także do małych psów mam już w pełni skompletowany, szaleńczo czerwony sprzęt :diabloti:
-
Nitka była dokładnie 3 tygodnie po cieczce i sterylizowaliśmy ją "na gwałt", bo to był ostatni moment na cięcie, jeśli suka jest w ciąży. A była :D Ale nie wiem ile dni trzeba odczekać po cieczce, żeby narządy przestały być przekrwione i nabrzmiałe :shake:
-
Ebola & Luśka -czyli staffikowo kundelkowa ferajna
makot'a replied to Sylwia K's topic in Foto Blogi
Bardzo mi się podoba jej główka :loveu: Bardzo zgrabna. Ładnie się zapowiada jak na staffika, prawda? :D [url]http://imageshack.us/photo/my-images/853/dsc01693zw.jpg/[/url] -
[quote name='Vectra'] a do czego zmierzam , tak jak nastąpiła degeneracja wielu ras , poprzez nieudolne , bądź może celowe mnożenie ... taki sam los spotkał kundelki ... to nie są te psy co lat temu 20 :) również za sprawą cywilizacji ... my też z pokolenia na pokolenie , jesteśmy mniej odporni ...... porozmawiajcie z osobami , które mają po 60-80 lat , zapytajcie , czy ich w wieku 10 lat , bolała głowa , czy mieli alergię , czy problemy jakieś zdrowotne - które teraz mają dzieci :) Oczywiście medycyna lat temu X , też nie była tak zaawansowana jak obecnie .... niemniej i ludzi , jak i kundelki oraz rasowe pieski - były lepszego gatunku [/QUOTE] Właśnie o tym przecież pisałam ;) Ale wiem również, że takie przypadki nadal się zdarzają. Rzadziej, bo rzadziej, ale się zdarzają, a przykład miałam pod własnym dachem.
- 21590 replies
-
O matko, jaki język! :D [url]https://lh6.googleusercontent.com/-r_88gd0poNc/Tgrb66i4G8I/AAAAAAAADzU/sMtH_sQP-s4/s640/IMG_2952.jpg[/url] Piękne zdjęcia, naprawdę. Widać wprawną rękę :D
-
Niestety z samochodami to nigdy nie wiadomo :( Już pisałam o tym, że miałam przez 11 lat psa uciekiniera. Radził sobie tysiące razy, nie biegał środkiem ulicy, a i tak pewnego dnia zabrakło szczęścia :(
-
Galeria sfory - czyli Luka, Chibi, Frotek i Hera (sic!) w pełnej krasie
makot'a replied to zmierzchnica's topic in Galeria
W ogóle w tego typu psach jest coś, co kojarzy się z dzieciństwem. Ja takiego nie miałam, a mimo wszystko patrząc na Herę widzę takiego typowego psa dzieciństwa właśnie :loveu: -
Jak on zabawnie teraz wygląda :D [url]http://i51.tinypic.com/xngjv5.jpg[/url]
- 21590 replies
-
A czemu tata nie chce jej sterylizować? Nie daje się przekonać?
-
[quote name='zmierzchnica']To prawda, ja też wolę psy z czytelną mimiką, ogólnie uwielbiam nieufne psy jednego pana - jestem wredną egoistką, wiem ;) Czytałaś może książkę "Filozof i wilk" ? Piękna jest. Tam właśnie autor opisuje jak to egoistycznie uwielbiał to, że jego wilk Brenin uznawał tylko jego pieszczoty itd ;) Mam tak samo, dlatego moją faworytką jest Hera, a potem Chibi - psy jednego właściciela, które nie "sprzedadzą się" za kawałek kiełbasy i miłe cmokanie ;) No i w ogóle się nie nadaję do dogoterapii, szlag by mnie trafił, jakby mi obce dzieci obłapiały psa! ;)[/QUOTE] Nie martw się, też to mam. Tzn. chciałabym mieć zsocjalizowane psy, bo aktualnie nie mam nie licząc Nitki (choć Łati robi duże postępy!), ale takiej sprzedajności "nie zniesę" :P Ostatnio zastanawialiśmy się z Bartkiem, co takiego jest w Baście, że to ona jest naszą absolutną faworytką i wyszło na to, że to własnie jej nieufność do obcych i oddanie w stosunku do nas, tak bardzo rozczulają nam serca :lol: Jak Nitka była po sterylce to doszliśmy do takiego wniosku...a to dlatego, że po zabiegu Nitka wyskoczyła z zębami do Bartka, gdy chciał ją przenieść. Pewnie - pies nas jeszcze tak dobrze nie zna itd., ale trochę nas to zaskoczyło, bo ogólnie ona nie wykazuje żadnej agresji. Nieważne kto by ją dotykał, jaki pies by ją terroryzował. Ona zachowuje się bardzo spokojnie...a tu nagle w bólu okazało się, że ten jej spokój wcale nie ma nic wspólnego z zaufaniem. Ona ma po prostu "wy**bane" (Nie lubię tego słowa, ale żadne inne nie opisuje lepiej tego, co mam na myśli :D) Ona po prostu lubi jak się ją głaszcze i okazuje zainteresowanie. A Bastka? Basta nie jest psem typu "zero agresji", bo potrafi do psa polecieć, Łategio skarcić, czy też nafukać porządnie na osoby, które jej się nie spodobają....ale po sterylce to był istny anioł. Widać było, że bardzo ją to bolało, my głupki dwa dni przemywalismy jej ranę Rivanolem, który jak się okazało - bardzo ją uczulił, więc rana była w dodatku swędząca, a Basta pozwalała nam na wszystko. Sądzę, że gdybyśmy chcieli na żywca jej ten brzuch rozerwać, to też by nam pozwoliła - nam, czyli mnie i Bartkowi, bo nas kocha najbardziej. Ale do innych domowników, z którymi raczej nie ma zbytniego kontaktu, bo moja mama i siostra są z osób "nie dotykających" psów również wykazała tyle cierpliwości i pozwalała im odciągać jej głowę od swędzącej rany. Natomiast, kiedy przyszła moja przyjaciółka i podeszła do Basty chcąc oderwać ją od lizania...to było kłapanie zębami i wielka irytacja pt. "Jakim prawem ten obcy mi się tu wpycha?" Uwielbiam Bastę za to, że jest taka stadna. Nigdy w zyciu nie miałam okazji obawiać się jakiegokolwiek z moich psów, ufałam wszystkim, nigdy nie było warczenia itd. Ale gdybym miała zrobić jakiś naprawdę bolesny zabieg moim psom, to tak naprawdę ufałabym tylko Baście. Bo wiem, że Łati mógłby wpaść w panikę i tracąc świadomość niechcący mnie lekko dziabnąć, a Nitka jest milusia, ale nie czuje potęgi zaufania stadnego i sądzę, że też nie miałaby większego problemu, żeby odganiać nas zebami i warczeniem. Tylko Bastka ma takie bezgraniczne zaufanie :loveu: [quote name='zmierzchnica'] Z mimiką i komunikacją oczywiście masz rację, dlatego nie lubię psów do towarzystwa itd. Ale pierwotniaków też nie - nie kręcą mnie "dzikie" psy, w stylu malamutów czy łajek. Uwielbiam psy z pasją do pracy, dlatego wybieram wśród aporterów, owczarków itp ;) Co do ciętego ogona nie jest źle, mój Piotrek ma mieszankę dobka z rottkiem Nerusia, on ma cięty ogon. Nie komentuję tej mieszanki i w ogóle, kto wpadł na ten pomysł, znaleźli ogłoszenie o psach w necie dawno temu... W każdym razie pies jest przecudowny, ma wspaniały charakter (tylko jest bardzo niecierpliwy, uczę go aktualnie trochę opanowania) i wcale nie jest trudny do odczytania. Ruchy resztki ogonka i całego zadka są w miarę czytelne, nie tak oczywiście, jak długiego ogona, ale da się odczytać psie intencje ;) U niego bardzo wyraziste są oczy i pysk, poza tym sam pokazuje czego chce - łapie zębami za rękę i prowadzi ją tam, gdzie chce być głaskany, albo, jak ja to nazywam, smyra człowieka kopytkiem - tj. podchodzi do Ciebie, ustawia się tak, że tył jego przedniej łapy dotyka Twojej nogi lub ręki i delikatnie trze tą łapką ;) Mało znam psów o tak bogatym systemie dopominania się o pieszczoty :D [/QUOTE] Ano pewnie, że u każdego psa to widać. Zauważyłam nawet, że bezogoniaste psy dużo częściej cieszą się "całym ciałem", niż psy z ogonami. Znalazły sposób na to, by przekazać w jaki sposób chciałyby w tym momencie machać nieistniejącym ogonkiem :loveu: Ja jednak jakoś głęboko w podświadomości bezpieczniej czuję się z tymi o stojących uszach i długich ogonach :D A mieszanka ciekawa musi być, tym bardziej ciekawie musi wyglądać jak taka "bestia" domaga się pieszczot :loveu: [quote name='zmierzchnica'] Ja miałam wieeele faz, głównie przez dogomanię: na aussie, pinczery średnie, rodezjany, owczarki węgierskie, BOSy, belgijskie oczywiście (co mi zostało), beacerony, swego czasu marzył mi się leonberger, potem... jamnik króliczy! (przez mojego tymczasa-jamnika, w ogóle uwielbiam jamniki), były też bullteriery, tollerki... No a teraz właśnie pudle albo portugalczyki. Pewnie i tak skończy się na kundlach ;) [/QUOTE] No, owczarki to i ja kocham za ten ich kontakt. Belgi i BOSy to marzenie :D A jak Frotka trochę zapuścisz, to będziesz mieć portugalczyka :P Ja tam w głębi serca widzę w Baście wilczaka :megagrin: [/QUOTE] [quote name='zmierzchnica'] ...Chciałam Ci napisać - 4 psy? A to nie za dużo? Po czym przypomniałam sobie, że sama mam czwórkę :splat:[/QUOTE] LOL* *nic innego nie przyszło mi do głowy :evil_lol:
-
Taaaak, sterylka dobra rzecz :D
-
Mieszkam w miejscu, gdzie jeszcze niecałe 10 lat temu mieliśmy watachy dzikich psów "terroryzujących" okolicę. Suki rodziły dwa razy do roku, psów był ogrom, czasem rozdzielały się na mniejsze stada i wędrowały trochę dalej. Od kilku lat zaczęto je wyłapywać i PODOBNO wywozić do schronisk, więc się skończyło. Mówiąc o selekcji naturalnej miałam na myśli to, że jak dajmy na to te 30-40 lat temu (i dawniej....) psy biegały luzem, a jakaś suka miała cieczkę to przecież istna wojna się przed nią odgrywała i zazwyczaj działo się tak, że wygrywał najsilniejszy osobnik. Jest to na pewno o wiele zdrowsze, niż mnożenie psów na siłę pseudohodowlach, bez żadnej wiedzy o genetyce, a niestety, ale przeważająca ilość dzisiejszych mieszańców, to mieszańce konkretnych ras - i to niezbyt odpowiednich genetycznie osobników. Poza tym jeśli chodzi o psy rasowe - niestety nie każdy hodowca to dobry hodowca. Wychodząc trochę poza nasze podwórko - wystarczy zapoznać się choćby pobieżnie z przepisami angielskiego Kennel Club'u, żeby złapać się za głowę. Inbreed i przymykanie oka na wiele schorzeń nękających daną rasę powoduje, że zdecydowana większość psów jest obciążona genetycznie, czasem bardzo poważnymi problemami. Nie wierzę w to, że te psy nie mają żadnej styczności z "naszymi" hodowlami, że nie kryją naszych suk itd. Poza tym większość ras jest na tyle popularna, że trudno upilnować, co się z nią dzieje. Ja co prawda nie śledzę poczynań hodowców innych ras niż wilczaków, ale wiem, że przykra prawda jest taka, że nie w każdej rasie jest taki względny porządek i że każde odstępstwo od reguły jest od razu wyłapywane. Dlatego uważam, że nawet biorąc psa z dobrej hodowli nie można mieć 100% pewności, że nic mu nie będzie dolegać ;) Ja osobiście biorąc psa z hodowli wcale nie czułabym się o wiele bezpieczniejsza, jeśli chodzi o jego zdrowie, niż biorąc psa ze schroniska. Pewnie, że stopień "pewności" zalezy od rasy, ale nie odwazyłabym się na stwierdzenie, że biorąc psa z hodowli mam pewność co do niego ;) A jak to jest u sznaucerów ze zdrówkiem? Bo szczerze mowiąc nie mam pojęcia :lol: Ale fakt faktem jest to niekończąca się dyskusja i i tak każdy będzie wiedział swoje :D
- 21590 replies
-
Ja właśnie u rasowców boję się chorób genetycznych. Pewnie, że dobra hodowla bada swoje psy i nie robi inbreedów , które tak bardzo źle wpływają na materiał genetyczny danej rasy. Niemniej jednak większość z ras ma już "swoje" choroby i w takim wypadku nawet dobry hodowca, może nie dać rady ominąć jakiegoś choróbska. W schroniskach są jeszcze pokolenia starych, zdrowych kundli, które rodziły się na wsiach, gdzie biegały luzem i odbywała się naturalna selekcja. Trzeba przyznać, że takie psy w dużej mierze odznaczały się właśnie brakiem podatności na wszelkie choroby, na jakie w tym samym czasie cierpiały psy rasowe. Sama miałam takie psy, które żyły ponad 10 lat, a wizyty u weterynarza odbywały się tylko w celu szczepień (pomijając kilkukrotne urazy mechaniczne :D ) Jednak takie psy przestają już istnieć, coraz więcej pseudohodowców, czy też ludzi, którzy koniecznie muszą rozmnożyć swojego kundelka "bo tak". Selekcji naturalnej już prawie nie ma, to i materiał genetyczny mieszańców jest coraz gorszy. Ale rasowców ja osobiście się boję jakoś....jest tylko jedna rasa, co do której zdrowia mam pewność :razz: Chociaż szczerze mówiąc nie mam pojęcia, czy sznaucerów imają się jakieś choroby genetyczne i jakie to ewentualnie problemy :roll:
- 21590 replies
-
Schroniskowy "nie" ze względu na charakter, nawyki, choroby? :> Bo nie rozumiem :D Dla mnie psy ze schronisk to cudowne psiaki, pewnie, że nie każdy jest okazem zdrowia, czy urody, ale można tez trafić na prawdziwe perełki. Ja co prawda psów ze schronisk nie mam...ale z ulicy aż trzy ;) A to fakt, że łysy pies dla mnie dziwny, bo sznaucera nie miałam, nie mam i raczej mieć nie będę. Nie przywykłam do psów, którym trzeba cokolwiek robić z "fryzurą" :D
- 21590 replies
-
Ja również nie mogłabym patrzeć na swojego psa, jakby taki łysy latał. Dla mnie to wygląda trochę makabrycznie :D W ogóle miałabym opory przed wyrywaniem sierści swojemu psu...to takie dziwne :P A kundle ze schroniska to super psy i wcale nie zawsze to takie, przy których NIC nie trzeba robić.
- 21590 replies
-
Ile czasu taki pies zarasta po rwaniu? Trochę makabrycznie musi wyglądać, jak się idzie z takim psem na spacer :lol:
- 21590 replies