Jump to content
Dogomania

makot'a

Members
  • Posts

    1897
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by makot'a

  1. Ależ mam straszne zaległości w internecie! Wakacje zaczęły mi się dosyć aktywnie, mimo że nigdzie jeszcze się nie wybrałam. Od tygodnia nie miałam jeszcze czasu, by zrobić sobie porządek w pokoju - a zawsze od tego zaczynam wakacje. Jak mam sprzątnięte, to życie jest jakieś takie bardziej zorganizowane. Tymczasem ja od ponad tygodnia mam chaos, w pokoju ogarnęłam tylko pobieżnie, bo cały czas nie ma mnie w domu. Czasem wybieram się na budowę, jak nie pada, to idę z psami na spacer, lub jestem w stajni. Do tego dochodzą jeszcze spotkania ze znajomymi i wychodzi na to, że w ciągu tygodnia wakacji jeszcze ani razu nie miałam czasu siąść w moim ulubionym fotelu i poczytać książki, albo coś narysować... ...nie mówiąc już o siadaniu przy komputerze :P Na spacery z psami nie udaje mi się wyjść codziennie, bo pogoda jest kiepska. Codziennie są burze...ja tam burze w sumie lubię, ale Basta bardzo się ich boi, więc podczas burzy jedyne co robię, to siedzę z psami w ganku i staram się jakoś odwrócić ich uwagę od burzy, trochę ich z nią oswoić itp. Ale ileż można robić sztuczki?! Jak już jestem na spacerze, to zazwyczaj bez aparatu, jakoś nie chce mi się go teraz nosić. Dziewczyny na spacerach szaleją, aż miło popatrzeć. Zawsze kiedy zaczynam mieć wrażenie, że może to jednak nie jest zabawa, Basta albo Nitka przypada do ziemi i zaczyna uciekać :P Nitka z Bastą dogadują się ładnie, w zasadzie cały czas spędzają na zabawie...ostatnio upodobały sobie ganianie się wokół różnych rzeczy - na spacerze potrafią na przykład przez kilka ładnych minut biegać wokół krzaka i bawić się w "berka". Bosko to wygląda :P Gorzej Łati z Nitką...tzn. dopóki nie ma jedzenia jest między nimi ok. Ale jak tylko pojawi się jedzenie, pojawia się też problem, bo Nitka to zachłanna złodziejka, a Łati to panikarz i histeryk. Baście nikt nie śmie nic zabrać, jeśli chce sobie wziąć czyjąś kość, to idzie i bierze. Bez żadnego warczenia i bijatyk. Natomiast Łati i Nitka chyba jeszcze nie doszli do porozumienia, jaka jest ich relacja, więc w ruch idą zęby. Nitka jest bezczelna i próbuje kraść, natomiast Łati jest panikarzem, więc wystarczy że Nitka zbliży się na 5m od niego, a on zaczyna warczeć. Pożarli się ostatnio 3 razy przy obgryzaniu kostek, za każdym razem Basta ich rozdzieliła (o ile ja albo Bartek nie byliśmy szybsi). Robi to naprawdę fajnie, bo na nikogo nie warczy, tylko podbiega i przygniata do ziemi, chwilę przytrzymuje a potem spokojnie wraca do swoich zajęć. Niestety za ostatnim razem Basta zrobiła to z rozbiegu, więc uderzyła Nitkę kłem tuż przy wardze i trochę ją skaleczyła. Poza tym nabiła jej też guza na głowie... :shake: Na szczęście Niteczka po kilku godzinach doszła do siebie, mimo spuchniętej wargi. Bokser mały :mad: Zdjęć psów nie mam, bo ostatnio zawsze, kiedy akurat jest ładna pogoda, to ja jestem w stajni. Wczoraj do południa było bardzo ładnie - "spacerowo", ale my musieliśmy przeprowadzić konie do znajomej stajni, żeby tam trochę trawy wyżarły, więc na spacer z psami iść nie zdążyłam. Ale było fajnie, tym bardziej, że pojechał z nami też Bartek, który konno ogólnie nie jeździ :evil_lol: Złapał bakcyla, teraz nie da mi spokoju :razz: Po południu znów zrobiło się burzowo, więc ze spaceru nici...a ostatni u nas burza za burzą. Kilka dni temu, w ciągu kilku godzin przeszły nad nami 4 burze, a w międzyczasie ciągle lało... Zdjęć psów co prawda nie mam, ale za to pochwalę się Wam, w jakim stroju paradowałam w sobotę po okolicy, jak pojechaliśmy robić bramkę weselną :diabloti: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-YgBh2sC3Io8/TiVu74hAEoI/AAAAAAAAAfg/NzsUCCm2Ky8/s800/ross.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-rF7v5l6kcgE/TiVup8EnJsI/AAAAAAAAAfc/UR8cLo_dWuI/s800/gallop.jpg[/IMG] A potem zdążyłam jeszcze pójść na Bitwę - od trzech lat Muzeum organizuje u nas inscenizacje bitw z okolić Skarżyska. W tym roku o ile się nie mylę, przedstawiona była bitwa pod Komarowem (?). Nie jestem pewna, bo zdążyłam tylko na końcówkę, a moja mama która pracuje w muzeum, nie wie :mad: Kilka zdjęć z tegorocznej bitwy: [IMG]http://fotorelacje.ayz.pl/foto/2011/20110716-bitwa/23.JPG[/IMG] Oczywiście, jak zwykle wszystko zorganizowane w moim ulubionym miejscu spacerowym (może poznacie :P ), więc znów przez tydzień będę się bała z psami tam chodzić, że jakieś niewypały zostawili :lol: [IMG]http://fotorelacje.ayz.pl/foto/2011/20110716-bitwa/18.JPG[/IMG]
  2. [quote name='zmierzchnica'][B]= [B]makot'a[/B] - z jednej strony stadność jest świetna, z drugiej - ja mam z tym problem, gdy całe stado jest razem. Psy mniej stadne łatwiej odwołać, gdy cała sfora coś wymyśli. Luka to sprzedajny żarłok :diabloti:, ale jeżeli Fro gdzieś poleci, to leci za nim Chibi, a za nimi Hera - stado rusza, jupi!!! A Luka zostaje. Frotek jest też mniej stadny... Ostatnio moje durne kundle (raz puściłam całą czwórkę razem i od razu jazda była! :oops:) poleciały obszczekać jakiegoś psa - długa opowieść. Da się je odwołać od razu, wystarczy zawołać i odbiec w drugą stronę, zaraz lecą do mnie. Ale moja mama zaczęła wołać i iść w ich stronę... Wiadomo czym to zaskutkowało. Odwracały się, żeby zobaczyć gdzie jesteśmy, widziały, że "wsparcie idzie", no i po co im wracać... :roll: W końcu je odwołałam. Na szczęście nie były wszystkie razem, tylko jedno leciało, drugie wracało itd :cool3: Głupio mi było okropnie, no ale też właściciel psa, którego obszczekały jest mi znany z tego, że ma wszystko gdzieś i pakuje się np między bawiące się psy, po czym staje i czesze swojego psa...:roll: Też zawsze się psom chowam, zwykle dostaję za to burę, że jak ja mogłam pieskom uciec :diabloti: [...] Zdjęcia będą dziś czy jutro ;) gorąco makabrycznie, Hera ma cieczkę, więc warunki takie sobie do zdjęciowania ;) W ogóle, TZ mnie uczy jeździć autem :diabloti: Więc jeśli czegoś nie zepsuję i nas nie zabiję to się odezwę w najbliższym czasie...:cool3:[/QUOTE] No tak, stado ma swoje dobre i złe strony :P U mnie na szczęście ukazuje się ta lepsza strona - bo jak wołam psy, to wystarczy, że zawołam Bastę, całej reszty nie muszę szczególnie pilnować, bo leci za Bastą. Poza tym, jak się Łati gdzieś zawieruszy, to Basta zajmuje się jego odnalezieniem, ukaraniem, lub ewentualnym późniejszym pilnowaniem, a ja mam WOLNE :diabloti: A jazda samochodem to fajna sprawa, wcale nie taka trudna, jak niektórzy opowiadają. Na pewno Ci się spodoba! :D Napisz nam jak było :D
  3. Oraz sesja naszego rodzynka... ...jęzorek :eviltong: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-T624z5UqHwI/ThxIJv-tXmI/AAAAAAAAAfQ/cD8dPTQvIqo/s800/jezorek.JPG[/IMG] I trochę poważniej [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-6YPawnrXUAQ/ThxIEmGXXGI/AAAAAAAAAfI/SJZ_ItVb4jw/s800/ciciorel.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-VrM_cTed9MI/ThxIGFoZUUI/AAAAAAAAAfM/SkoHBmfn0xs/s800/szeryff.JPG[/IMG] Dziś nie wiem, czy będę ich fotografować, bo muszę wreszcie ogarnąć swoje rzeczy po powrocie z Krakowa...a to mi może trochę zająć :roll:
  4. No, cisza się tu zrobiła, to napiszę co u nas. Jestem od dwóch dni wreszcie w domu, więc i spacerków jest sporo. Co prawda zdjęć nie będzie, bo szczerze mówiąc...nie chce mi się ich teraz wrzucać :roll: Ale - wrzucę je jutro, obiecuję :razz: A co u nas? Dość wesoło - Nitka z Bastą się całkiem nieźle polubiły! Co więcej, Basta od kilku lat usiłowała zaczepiać chłopaków (Łatiego i Bemola) do zabawy. A że lubi dość brutalne gierki, to Łati się jej bał, a Bemol uznawał to za zaczepkę do walki i kończyło się niemiło. Za to Nitka, która nieraz została całkiem nieźle sponiewierana przez inne psy na Błoniach, odpowiada na zaczepki Basty zabawą! :multi: Także dziewczyny od wczoraj na spacerach szaleją. Jest dużo szczekania, powarkiwania i turlania się po ziemi, chłopaki głupieją i nie rozumieją co to wszystko ma znaczyć, więc Łati jęczy gdzieś na boku, a Bemol co jakiś czas usiłuje wtrącić się do "bitwy" i rozdzielić dziewuchy - co kończy się tak, że goni je kilkanaście metrów szczekając, ale one w ogóle nie zwracają na niego uwagi, więc w końcu odpuszcza :evil_lol: Tak czy inaczej cieszę się, że nasze podejrzenia co do tego, że Basta po prostu lubi ostrą zabawę, a nie prowokuje inne psy do walki się potwierdziły, co mnie bardzo cieszy, bo oznacza to, że mój pies nie jest aż tak dziki, jak sądziłam. Ona po prostu lubi się bawić "na wilczaka" :diabloti: Muszę jej chyba w końcu jakiegoś sprawić, to będzie się miała z kim tarmosić, bo Nitka co prawda nieźle daje radę, ale jest sporo mniejsza, więc zawsze to ona jest tą "turlaną" :eviltong: Jakby byly dwa podobne psy, to szanse byłyby bardziej wyrównane :P Poza tym dzisiaj rano wyszłam sama na krótki spacer z psami. A że Nitka dziś "niechcący" została u mnie i spała z moimi psami - to poszłam z całą trójką. Już kiedyś pisałam, że mieszkam w okolicy, gdzie pies ma biegać po podwórku i szczekać. Na spacer wychodzi niewiele z nich. Nie mówiąc już o tym, że pomijając hodowlę kanaryjczyków - nikt nie ma więcej niż jednego psa. Także moja dwójka to już COŚ. Jak idę z dwójką na spacer, to ludzie patrzą na mnie z niedowierzaniem, ale sąsiedzi już przywykli. Jak dziś poszłam z trójką psów, to ludzie patrzyli na mnie jak na kosmitę :-o To jest zabawne :D EDIT: Wrzucam obiecane zdjęcia z wczoraj ;) Cała trójka razem [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-5uiCu56VaWM/ThxH-r5pqxI/AAAAAAAAAfA/0LLUVZHOdTk/s512/trojca.JPG[/IMG] Psy brodzące [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-DvxRhi4JrU8/ThxIDwPXjGI/AAAAAAAAAfE/w_XEtIDqIHo/s800/psybrodzace.JPG[/IMG] I znów [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-eSjhmIznT14/ThxILuBx4WI/AAAAAAAAAfY/bQcqCHKzJO8/s800/wodas.JPG[/IMG] I rusałka moja :loveu: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-GFDH5n65p6Q/ThxIKpcFQBI/AAAAAAAAAfU/rgjoeJhmmtI/s800/rusalka.JPG[/IMG]
  5. makot'a

    Jaguszkowo

    Ojej co się stało?! Strasznie mi przykro :( Niestety ja też musiałam 3 lata temu pożegnać najukochańszego psa, który zginął nagle, zupełnie niespodziewanie, więc wiem przez co teraz przechodzisz :( Mam nadzieję, że Twoje sunie osłodzą Ci te okropne, najbliższe miesiące... Bardzo współczuję i pozdrawiam.
  6. Jaka dostojna :loveu: [url]http://imageshack.us/photo/my-images/26/img4032m.jpg/[/url]
  7. Jejku, podziwiam...ja to strasznie leniwa jestem. Nie chciałoby mi się pracować w wakacje :D
  8. Jakie niewiniątko :D [url]https://lh4.googleusercontent.com/-Mct9KYyRNes/ThVQ4XoJddI/AAAAAAAAELU/Yk6Pvxi6Xec/s640/IMG_3292.jpg[/url]
  9. Kurcze ten blok betonowy jest bardzo zastanawiający, ale w sumie nie mam pomysłu co to może...co to mogło być. Ewentualnie przywodzi mi to na myśl właśnie taki fundament, ale z drugiej strony wątpię, by pod takimi dużymi kompleksami budynków wylewali coś takiego, więc nie wiem... ...a spacerek widzę, że fajny mieliście :D A Felek na pewno kondycję szybko złapie i nie będzie taki "cichutki" po powrocie, także uważaj :diabloti: Ale wypoczywa uroczo :loveu: [URL]http://desmond.imageshack.us/Himg18/scaled.php?server=18&filename=dscn6271i.jpg&res=medium[/URL] A co do łapania kondycji - wiem co mówię, mam teraz pewien "przypadek" na ciągłej "obserwacji" :P Moje psy zawsze zahartowane w biegach były, więc normalnym dla mnie było to, że pies to zwierzę NIE DO ZDARCIA - dosłownie. Mogą biegać i biegać i biegać...zresztą mnie się często zdarzają spacery 10km do miejscowości obok ;) Ale potem pojawiła się Nitka - która nie chciała biegać ani z moimi psami po krzakach, ani z nami, ani przy rowerze...w ogóle nie chciała chodzić w sumie przed sterylką. Po Krakowie z Nitką wychodzimy na spacery "rowerowe" - długi czas Nitka biegała przy rowerze średnio 8-9km na godzinę, szybciej się nie dało, bo wyglądało to, jakbyśmy chcieli psa zakatować...a to przecież tempo szybszego marszu... Potem pies poczuł się dużo lepiej i przyspieszył, widać, że bieganie zaczęło sprawiać jej radość, ale po 2h na Błoniach, albo po przejechaniu ok. 5-6km pies po powrocie zalegał w najwygodniejszym miejscu pokoju i SPAAAAAŁ. Teraz piesek złapał kondycję...i to niezłą. "Spacerki" przy rowerze to teraz ok. 15-16km/h (jak nie więcej), plus do tego gonitwy z psami na Błoniach...czasem przejeżdżamy "pół" Krakowa, będzie dobre 10-12km czasami (plus te Błonia), a pies po godzinie odpoczynku w domu zaczyna piszczeć, wyciąga nas na dwór...nie, nie na siku - na bieganie! :D Ewentualnie zaczyna po prostu fiksować i nas gryźć usiłując zmusić do zabawy :P Także z treningiem trzeba uważać :evil_lol:
  10. [quote name='mychaaaaa']A u nas zajęcia zaczynały się 1 października i trwały teoretycznie do końca stycznia. W połowie stycznia zaczynały się egzaminy zerowe i jeśli ktoś pozaliczał w tym czasie wszystko, miał wolne aż do 1 marca 8) zajęcia w semestrze letnim i sesja zawsze kończyły się wraz z nadejściem lipca :)[/QUOTE] Hehe, to fajnie. Wiele uczelni robi cały miesiąc sesji po sem zimowym. W Krakowie większość uczelni ma cały luty wolny plus terminy zerowe. Na AGH mają na przykład dwa tygodnie sesji, potem tydzień wolnego i jeszcze tydzień poprawki, więc zaliczając wszystko w I terminach ma się co najmniej dwa tygodnie wolnego. U nas cała sesja zimowa trwa ok. 2,5 tygodnia...przy czym nie mamy ustalonego stale terminu, jak AGH czy UJ, gdzie zawsze wiadomo ile tygodni co będzie trwać. U nas to zawsze loteria - ile będzie dni sesji, ile dni wolnego (o ile w ogóle), a ile dni poprawki. Męczące to trochę, jak się chce na narty pojechać - ja w tym roku w te 3 dni wolnego trafiłam na pogodę pt. Błoto, błoto i jeszcze raz błoto :D Także pierwszy raz w mojej 15-letniej karierze narciarskiej zdarzyło mi się, że byłam SAMA na stoku -.- Tak czy inaczej uważam, że powinni ustanowić co drugi miesiąc wolny od nauki, hyhy :D
  11. Heh, ja to się i tak dzięki studiom "cierpliwości" do rysunku nauczyłam. Kiedyś chciałam wszystko na "już" i nudziłam się zanim zdążyłam zrobić coś sensownego. Rzadko zdarzało mi się w pełni skończyć jakiś rysunek...chyba, że akurat bardzo mnie wciągnął, ale to nie były częste przypadki. Teraz mam więcej cierpliwości i wiem, że to MUSI chwilę trwać, częściej zdarza mi się kończyć rysunki, ale i tak dość szybko się nudzę. Do tego trzeba dodać też to, że jestem niezorganizowana i zawsze się spóźniam, więc jak rysuję zlecenia to jest tak samo... ...jak mam jakiś termin ustalony, to zazwyczaj zaczynam na styk, w ostatnim momencie. Wysyłam pracę cała w lękach, że nie zdąży dojść na czas. No a jak nie maaaaam termiiinuuuu...to wiecie :roll: EDIT: Ja też rysuję od dziecka. Rysowanie to jedna z ważniejszych rzeczy w moim życiu, a mimo wszystko szybko nudzi mnie dłubanie w rysunku. Średnio przy A4 wytrzymuję nie dłużej niż 40minut, dla B2 proporcjonalnie - wytrzymuję ok. 4-5h. Potem zazwyczaj się nudzę i chcę zacząć coś nowego.
  12. [quote name='kalyna']ale to o Poznaniu, że zaczynają 15 września czy jakoś koło tej daty, żeby zrobić miejsce w akademiku dla kibiców :D więc żeby sesja zdążyła się skończyć i studenci się wyprowadzili :D ja mam nadzieję, że w Lesznie nie zrobią nam tego... chociaż do Poznania mamy 70 km... my sesję mieliśmy do 19 czerwca a i tak wcześniej się skończyła i już miesiąc w domu siedzę :)[/QUOTE] W Krakowie o ile wiem Euro nie będzie, więc chyba nie mam co liczyć na to, że w przyszłym roku skończymy wcześniej. Ale przynajmniej wakacje będą normalne...jakby mi skrócili, to całe wakacje musiałabym spędzić na praktyce :/ A co Wy tak wcześnie kończycie? Zawsze tak sesję układają? :D Moja uczelnia niestety jest mało przyjazna człowiekowi, jeśli chodzi o dni wolne. Zazwyczaj wszystkie uczelnie w Krk dookoła mają rektorskie z jakichś dziwnych okazji, a u nas nic :/ W ferie zimowe mieliśmy w tym roku aż 3 dni wolnego... ...załamać się można, bo to ostatnie lata życia, kiedy można skorzystać z przywileju ferii, czy wakacji :P
  13. [quote name='kalyna']:crazyeye::crazyeye: ale długo macie tą sesję.. a już wiecie kiedy zaczynacie? bo śmieszne plotki chodzą :D[/QUOTE] Mamy sesję do 10 lipca -.- A zaczynamy co? Rok akademicki? Jakie plotki...nie strasz... :|
  14. [quote name='Sylwia K']czyli jednak omijanie problemu;)[/QUOTE] Celowo napisałam "póki co", bo niestety ale sesja wciąż siedzi mi na karku i z racji egzaminów nie mam czasu psa na balkonie maglować :D Zdecydowanie łatwiej, szybciej i BEZPIECZNIEJ w tym wypadku było po prostu wprowadzenie zakazu absolutnego...tym bardziej, że zła na gada za te wszystkie głupie pomysły (taaak, było ich więcej -.-) jestem i z wielką "przyjemnością" odebrałam jej tą rozrywkę balkonową :diabloti:
  15. [quote name='LeCoyotte']Powtórzę się;) Szukam kogoś, kto dobrze maluje psy... Tak, sam maluję, ale swojego psa chciałbym mieć sportretowanego przez kogoś innego:)[/QUOTE] Ja rekreacyjnie mogłabym coś machnąć w sumie, ale bardzo nieterminowa jestem niestety, więc się raczej na ochotnika nie zgłaszam :D Tym bardziej, że i tak mam na karku trzy zaległe zlecenia i jakoś nie mogę się do nich zabrać :| (Za to z miłą chęcią rozpoczynam nowe rzeczy :roll: )
  16. [url]http://i1219.photobucket.com/albums/dd440/Fotopeja/DSCF8865.jpg[/url] Świetnie Ci idzie, naprawdę... :loveu: Czym Ty teraz te fotki pstrykasz? Bo nie pamiętam :oops:
  17. [quote name='mychaaaaa']A ja mam psy, które wszystko rozwalają. Zabawka wystarcza na raz, może dwa. Bo największą frajdę daje im niszczenie szarpaków, rozrywanie gumowych zabawek i rozpruwanie maskotek :evil_lol: jedynie kongi się trzymają, one są chyba niezniszczalne ;)[/QUOTE] Hehe, moje psy niegryzące ;) Oczywiście nie licząc Nitki, która jest w stanie zgryźć WSZYSTKO i wszystko zniszczyć. Na swoim koncie ma już mój telefon, moją torebkę, spodnie, kubek, masę ołówków, skarpet, kilka par majtek, butelki - również te niezużyte, tzn. pełne :D , zeszyty, buty i wiele, wiele innych przedmiotów :diabloti: Ale to taki wiek :P A psy UMIEJĄCE się bawić zabawkami też znam. Mój poprzedni pies miał np. totalnego kręćka na punkcie piłek, nie ważne duże czy małe - byle piłki. Miał obłęd w oczch, kiedy jakąś zobaczył i jak ją już dopadł, to trzeba było się z nią pożegnać, bo za żadne skarby świata by jej nie oddał. Nie puszczał piłki dopóki jej nie zniszczył...wielokrotnie usiłowałam kupić "tym razem niezniszczalną" piłkę, ale nigdy mi się nie udało, Fredek niszczył wszystkie :diabloti:
  18. [quote name='betty_labrador']oo super po tych poprawkach boksiu :) w sumie to nie rysunek ale wrzuce tu- co myslicie o takim banerku na stronke? [url]http://img849.imageshack.us/img849/7417/fdfdfdkopia.jpg[/url][/QUOTE] Myślę, że możesz jeszcze trochę nad tym popracować. PRzede wszystkim baner jak na razie nie ma jakiejś konkretnej kompozycji, wygląda trochę jak chaos powstały przez przypadek. Myślę, że gdybyś jeden z obrazków powiększyła znacznie, tak by był głównym punktem ściągającym wzrok, to byłoby trochę lepiej. Poza tym ustaw mniejsze krycie w miejscu "przejścia" piachu, bo bardzo widać, że było tam grzebane i nie wygląda to zbyt dobrze. Ten kotek też jakoś niezbyt mi pasuje do kontekstu - przywodzi na myśl bardziej biuro podróży mające wysłać nas na wycieczkę do wioski Inków, niż sklep z artykułami dla zwierząt ;) Czcionkę obu napissów bym zmieniła, tak samo z ich położeniem - myślę, że lepiej wyglądałoby, gdyby "Cztery Lapy" było duże i drukowane, a bezpośrednio pod tym napisem, tekst "Internetowy sklep z artykułami dla zwierząt". Póki co wzrok bardzo się rozbiega między jednym, a drugim napisem. Do tego jeszcze ten "bałagan" w obrazkach i oczopląs gotowy, bo w sumie nie wiadomo na co patrzeć. Potrzeba dominanty, żeby uspokoić trochę wzrok oglądających.
  19. Witam się serdecznie w Waszej galerii i od razu dziękuję za odwiedziny u mnie :) Już kilka razy byłam u Was, ale się nie odzywałam :P Słodka ta Twoja Bibi - ma takie fajne umaszczenie, że w sumie to wygląda jak miniaturowy borderek :D Z przyjemnością będę zaglądać częściej.
  20. [quote name='Fides79']kurde, ten balkonowy pomysł to nieźle wymyśliła, skubana, akrobatka, wrażeń i adrenaliny szuka :diabloti: kurde jak ona to wymysliła?? a na tą balustrade wskakuje tak z podłogi czy po czymś włazi??[/QUOTE] Włazi po tej nieszczęsnej kanapie, która tam stoi - balkon w mieszkaniu studenckim, służy celom głównie imprezowym, więc stoi na nim masa foteli i starych kanap właśnie. Myślałam, żeby to po prostu odsunąć, żeby nie miała po czym włazić, ale boję się, że skoro już zna "teren", to nie mając kanapy może próbować tam wskakiwać, a to może się skończyć jeszcze gorzej :/ Póki co ma zakaz wyłażenia na balkon. Leży pod drzwiami balkonowymi i z tęsknotą patrzy na świat :diabloti:
  21. [quote name='zmierzchnica']To trudne, ale właśnie ważne, żeby metody dobierać do psa :) Przy Luce muszę być pozytywna, rzadko zdarza się, że muszę użyć korekty jej zachowania. Wpada w panikę, kiedy jestem zbyt ostra. Frotek się łamie, to jest wybitnie słaby psychicznie pies. Najgorsze w nim jest to, że pozytywne metody uważa za przyzwolenie na złe zachowanie, ale korekty odbiera jako atak na siebie i odrzucenie od stada... Trudno mi wyważyć tutaj właściwe proporcje. Chibi to twardy pies, czasem musi pofrunąć, bo potrafi spojrzeć Ci w oczy, ocenić, czy jesteś w stanie jej zagrozić i najzwyczajniej w świecie totalnie Cię zignorować i np. zwiać albo kopać dziurę mimo wyraźnego zakazu. Hera to debilek ;) Ale jest karna z natury, jak wrzasnę, to przybiega w podskokach. A im głośniej i "wścieklej" wrzasnę, to tym prędzej i radośniej przybiega :D Szczerze mówiąc, sądzę, że proste niedopuszczanie do pewnych sytuacji jest tylko przykrywką do problemu. Jeżeli pies pilnuje michy, to oczywiście można mu tą michę stawiać w innym pokoju, zamykać drzwi i poczekać aż zje, potem wziąć michę. Problemu nie ma, tylko że w pewnym momencie może wyjść - kiedy akurat ktoś postanowi miskę psa przestawić. Można też psu dawać żarcie z ręki i skojarzyć człowieka z posiłkiem. Tak samo z łóżkiem - no ok, nie będzie wchodziła, ale ten system zachowania w niej już jest utrwalony i może się przenieść, równie dobrze może warczeć z posłania na którym będzie leżeć. Lepiej więc czym prędzej wbić psu do głowy, co może robić, a co nie - więc ostre (psie - gwałtowne i natychmiastowe) skarcenie za niedozwolone zachowanie, a potem pokazanie - co może robić. A więc pies zlatuje z łóżka, wykonuje kilka komend, wskakuje na łóżko na komendę i waruje na komendę. Wtedy to łóżko to nagroda za posłuszeństwo, a nie przywilej księżniczki ;) To znaczy, ja tak działam, ale oczywiście każdy ma swoją metodę - i dopóki ta metoda skutkuje, to bardzo dobrze, do psów można dotrzeć na różne sposoby :)[/QUOTE] Oo widzisz, to wychodzi na to, że mamy bardzo podobne podejście do sprawy :D Ja np. nie mogę karcić Łatiego, bo tak jak piszesz - po prostu wpada w panikę i bardzo go to stresuje. Także on ode mnie ma tylko pozytyw, ewentualnie korektę głosową, jeśli żre coś na spacerze. Baście wystarczy krzywe spojrzenie, chyba że przejawia agresję do psów, to wtedy dostaje następny etap kary. Nitka natomiast jest twarda, czasem głos nie wystarcza i trzeba użyć dotyku. Muszę przyznać, że powoli zaczynamy widzieć efekty ;) Omijanie problemu bardzo mi się nie podoba, a niestety jest teraz bardzo promowane przez MP, które zakłada, że mamy po prostu nie dopuszczać do niepożądanych zachowań. Mi wydaje się to trochę śmieszne, zdecydowanie wolę podejście do problemu z głową i dopasowanie metody do konkretnego psa. ale niezależnie od metody uważam, że z problemem należy się skonfrontować, bo nigdy nie wiadomo co życie przyniesie i jak zachowa się w danej sytuacji pies, który był po prostu izolowany od swoich "drażliwych tematów". A neistety takie podejście się promuje. Jak obejrzałam filmik bardzo cenionego w Polsce behawiorysty, zwolennika metod pozytywnych, który problem psa zagryzającego kury rozwiązał ODGRADZAJĄC kury od psa, to prawie spadłam z krzesła ze śmiechu :D Oczywiście nie obyło się bez napchania psa smaczkami za ładne chodzenie przy nodze, co rzekomo mialo być zbudowaniem pozytywnych skojarzeń z kurami (co w niektórych przypadkach jest swoją drogą świetnym rozwiązaniem). Niemniej jednak po czymś takim, jak on tam odstawił, JA jako człowiek miałabym problem ze skojarzeniem kur ze smaczkami, co dopiero biedny pies. A to ogrodzenie było po prostu rozwalające -.- W sumie chciałam napisać coś jeszcze...ale trochę mnie Nitka z tym balkonem rozbiła i nie mam głowy do tego... :/
  22. A teraz odbiegnę od tematu... ...Nitka od wczoraj usiłuje przyprawić mnie o zawał :smhair2: Nie zgadniecie co wymyśliła. U Bartka w mieszkaniu jest sobie balkon. Wydawałoby się - bezpieczny, bo z pełną balustradą. Wszystko pięknie. Pies sobie tam urzęduje od dawna, znosi tam wszystkie ukradzione fanty i zabawki i jest super. Ale pies wczoraj wymyślił nową rozrywkę balkonową. Zaczęła opierać się łapkami o balustradę i oglądać świat. Od początku średnio podobał mi się jej pomysł, więc byłam czujna, wiedząc, że jest na balkonie...ale nie sądziłam, że ona jest aż tak...głupia :lying: Wczoraj w nocy (około 3-4) zrobiło się zamieszanie związane z odkryciem przez nas, że współlokatorka ma urodziny. Trwało to może 5 minut...chciałam się już kłaść spać i poszłam po psa sądząc, że jest na balkonie. Stojąc tam wydawało mi się, że coś "dzwoni" z oddali, ale uznałam, że to moja wyobraźnia i poszłam szukać psa gdzie indziej. Po stwierdzeniu, że Nitki nie ma w żadnym z pomieszczeń zaczęłam byc lekko poddenerwowana i zaniepokojona, że może ktoś otworzył jej drzwi i sobie poszła sama na "spacer". Wróciłam na balkon z jakimś dziwnym przeczuciem, że to "dzwonienie" to był numerek Nitki. Było mi aż głupio za moją bujną wyobraźnię, więc nie chwaliłam się moim głupim "pomysłem" Bartkowi. Zakomunikowałam mu jednak...w sumie w żartach, że chyba zgubiliśmy psa, sądząc, że zaraz znajdzie się pod jakimś meblem itp. Ale zanim zdążyłam dokończyć zdanie zobaczyłam Nitkę....na balkonie sąsiada :lying: Serce mi prawie stanęło, kiedy uzmysłowiłam sobie ile ten głupek miał szczęścia, bo to cudowne "przejście", które wynalazła wygląda tak: [IMG]http://img62.imageshack.us/img62/6580/imgp5613b.jpg[/IMG] Dziś postanowiłam obserwować dziada, licząc na to, że drugi raz tak głupi pomysł nie przyjdzie jej do głowy. Ona jednak uparcie włazi na balustradę w tym kącie. Im wyżej tym lepiej. W końcu zastawiłam ten róg zbędnym materacem, który wala się bez celu po balkonie. Zrobiłam to szczelnie, sądząc, że Nitka zrezygnuje ze wspinaczki wysokogórskiej...wiecie jak wielkie było moje zdziwienie, kiedy po 2 minutach nieuwagi coś mnie tknęło, żeby jednak sprawdzić, czy aby na pewno nie dała rady zabezpieczeniom, a moim oczom ukazał się obraz Nitki stojącej sobie już jedną łapką na balustradzie sąsiada, a tylnymi na tym wąziutkim białym "gzymsiku"?! :crazyeye: Po prostu mnie wryło... ...a piesek tym samym załatwił sobie właśnie ABSOLUTNY zakaz wstępu na balkon :angryy: Mam dreszcze, jak pomyślę o tym, że czasem jak musieliśmy wyjść i zostawić Nitkę w mieszkaniu, to współlokatorzy zamykali ją na balkonie :nerwy:
  23. [url]https://lh3.googleusercontent.com/-mmTYx-2u_Y0/TgwPrrXktoI/AAAAAAAAD5c/ILlaRJ0rbKg/s640/IMG_2748.jpg[/url] Jaka ostrość :loveu:
  24. U nas też nie ma słońca...jest lipiec, a ja chodzę w jesiennym płaszczu z parasolką :D
  25. [quote name='kalyna']dzięki :loveu: obecnie jestem na etapie dawania Sonii warzywek, których nie znosi :lol: więc wzięłam ją na podstęp. Starte ogórki i marchewki wymieszałam w jogurcie naturalnym i trochę do tego mięska, coby pachniało i wciągnęła aż miło :) i kto to mówił, że ona warzyw nie lubi.. ale samych to w życiu nie ruszy, ewentualnie z koszyka wyciąga :shake: a piłki tenisowe i bez smaczków długo u nas nie bywają....[/QUOTE] Moje psy nie licząc Nitki, są mało niszczycielskie. Niezbyt lubią rozgryzać różne rzeczy, więc piłka żyje już dość długo ;)
×
×
  • Create New...