-
Posts
1897 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by makot'a
-
Jak moja Bastka wygląda :P [url]http://desmond.imageshack.us/Himg810/scaled.php?server=810&filename=tina2v.jpg&res=medium[/url]
-
Galeria sfory - czyli Luka, Chibi, Frotek i Hera (sic!) w pełnej krasie
makot'a replied to zmierzchnica's topic in Galeria
Super Fro obcięty, trochę się wyszaleje zanim odrośnie :D Czasem trochę żałuję, że moich psów nie da się obciąć jakoś :diabloti: -
Parcie stąd, że o wilczaku marzę już od blisko 10 lat, a jest to pies na tyle wymagający, że nigdy "nie ma warunków". Teraz dociera do mnie, że "warunków", jakie sobie wyobrażam może nie być nigdy. A jest to pies, o którym marzę, więc może warto zacisnąć zęby i postarać się spełnić to marzenie, choćby kosztowało mnie to przeprogramowaniem całego życia? ;> Poza tym jak dla mnie psów nigdy za wiele :D EDIT: Mam biurko postawione prostopadle do łóżka. Nitka dostała wczoraj pozwolenie na spanie w łóżku, więc korzysta na całego. Siedzę sobie i robię projekt, aż nagle kątem oka widzę... [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/6398/nitkowieckaspiaca.jpg[/IMG] Głupol mały, nie chce się obudzić...a próbowałam :diabloti:
-
Śliczne widoki, zazdroszczę :D
-
Gratulacje, czekamy na zdjęcia :)
- 21590 replies
-
Jaka piękna psica! :loveu: Witam się i ostrzegam, że będę zaglądać :)
-
Ano, sprawdzony wilczak byłby dobrym rozwiązaniem, gdyby nie fakt, że wilczaki niestety kiepsko adaptują się do nowych warunków i wzięcie pod swój dach dorosłego psa to duże ryzyko. Jest sporo wilczaków do adopcji, ale zwykle ludzie, którzy się tymi adopcjami zajmują, nie biorą w ogóle pod uwagę osób, które jeszcze nigdy nie miąły wilczaka pod uwagę w wyborze nowego właściciela. Zwyczajnie szukają ludzi z doświadczeniem. Także o takiej opcji mogę zapomnieć chyba :P
-
Ależ Ty masz tych prosiaków! Miałam kiedyś świnkę morską, taką długowłosą właśnie...miała czarny przód i biały tył pół na pół :D Ale ja z gryzoniami nie wyrabiam jakoś, nie ogarniam ich. Jak dajesz radę z tyloma świniami na raz? :P
-
Zmierzchnica dziękuję za tak obszerną wypowiedź na moje marudzenie :D Co do zostawania - rozmawiałam już z kilkoma właścicielami CzW i wiem, że jest właśnie tak jak mówisz. Są psy, które zasadniczo nie sprawiają większych problemów i szybko się dostosowują do rytmu życia właściciela, a są takie które demolują, niszczą, wyją i otwierają sobie okna, żeby wyjść za ukochanym człowiekiem. Zdecydowana większość właścicieli radzi sobie używając kenneli i wiem, że w duzym stopniu się to sprawdza. Są oczywiście przypadki, które klatki nie pokochały, ale z moich obserwacji wynika, że jednak u sporej liczby wilczaków się to sprawdza i jest niegłupim rozwiązaniem. Najbardziej przerażają mnie wyjazdy - ja co prawda podróżniczką straszną nie jestem, ale jednak zdarza się, że wyjeżdżam. O ile w wyjeździe letnim z przyzwyczajonym do podróży od szczeniaka psem nie widzę problemu, to wyjazd zimowy na narty jest dla mnie nie do pomyślenia. Bo nawet, jeśli woziłabym ze sobą ukochany i znany psu kennel, w którym zostawałby na te ok. 6 godzin, to jednak obce otoczenie zrobiłoby swoje i mimo, że nie zdemolowałby pokoju siedząc w klatce, to zapewne wyłby tak, że jeszcze tego samego dnia wywaliliby mnie na zbity pysk :D O zostawianiu psa u hodowcy słyszałam i jest to dosyć fajna opcja. Nie bałabym się przynajmniej, że wilczak ich przerośnie ;) Ale taką opcję rozważam przyszłościowo tylko w przypadku wyjazdów wymagających przelotów samolotem, bo psa do luku bagażowego nigdy bym nie wsadziła... a stety nie stety mam rodzinę w Stanach i zdarza się, że się ich odwiedza co kilka lat. Basta i Lati w takim przypadku zostają pod opieką sąsiadów, albo mojej przyjaciółki, mieszkając sobie spokojnie nadal na swoim podwórku. Dwa lata temu, jak z rodziną na trzy tygodnie wybyłam, to psami opiekował się Bartek... i o ile nie widzę problemu zostawienia wilczaka pod jego opieką w wypadku mojego wyjazdu z rodzicami (choćby do rodziny właśnie), to w drugą stronę jest to jednak problem nie do przeskoczenia chyba, bo wilczak by moich rodziców przerósł. Z drugiej strony - wiem, że kiedyś na pewno wilczaka chcę mieć, nie ma innej opcji. A tak naprawdę NIGDY nie uda mi się znaleźć sensowniejszego rozwiązania problemu wyjazdów...więc chyba trzeba zacisnąć zęby i "albo rybki, albo akwarium" :diabloti:
-
Aaj, mam dzisiaj takie rozmyślenia, że aż się chyba nimi podzielę z Wami. A mianowicie, chodzi o wilczaka. Kurcze, kilka dni temu spotkałam na Błoniach kolejnego szczeniaczka CzW w Krakowie, co mnie bardzo ucieczyło - bo mogłam na niego popatrzeć, ale z drugiej strony po raz kolejny wywołało lawinę smutko-żalo-skręcania, że ja na swojego po ponad 10 latach nadal się nie doczekałam. Dopiero co udało mi się wytłumaczyć sobie, że nie mam teraz warunków na czwartego psa, tym bardziej wilczaka i tu masz - wszystko od nowa, bo zobaczyłam kolejnego i mi się wszystkie stłumione myśli obudziły. Skręca mnie tym bardziej, że jest teraz w Peronówce (z której najprawdopodobniej będę w przyszłości brać psa) miot po cuuuuuudnym psie, Eligo. Jedna suczka nadal nie ma właściciela, mimo że większość z maleństw już dawno pojechała do nowych domków. No...jak można wytrzymać, no? Tak czy inaczej - po raz kolejny zaczynam kombinować, co by tu zrobić, żeby się wreszcie własnego burego dorobić. Co gorsze - za każdym razem myślę o tym coraz poważniej. Za ostatnim razem takiego napadu, udało mi się przetłumaczyć samej sobie, że "po studiach". Ale teraz zaczynam mieć coraz poważniejsze wątpliwości, czy aby to nie jest najwłaściwszy moment na odchowanie wilczaka? Zasadniczo w posiadaniu wilczaka widzę dwa problemy: -Pierwszy to taki, że jak na razie nie mam "pewnego" mieszkania, tzn. jako student wynajmujący u kogoś pokój, nie mam pewności, że będę w danym miejscu mieszkać przez następne kilka lat. Mieszkając poniekąd "między" Krakowem, a Skarżyskiem w zasadzie nie mieszkam nigdzie. I co z psami? Miałabym kupić wilczaka i trzymać go z Nitką w Krakowie, a Bastę i Łatiego zostawić w domu w imię idei, żeby im nagle nie zmieniać całego świata? Jakby nie było są to psy kompletnie nie przystosowane do miejskiego stylu życia. Czy może najpierw wykombinować sprowadzenie do Krakowa Basty i Łatiego, a dopiero jak z nimi dam radę to myślenie o wilczaku? Z drugiej strony - kto o zdrowych zmysłach mieszkając w bloku w dużym mieście, trzyma w mieszkaniu 4 psy? :diabloti: -Drugi zasadniczy problem jaki widzę w wilczaku, to wyjazdy. Nie to, że nie jestem w stanie zrezygnować z wakacji dla psa, albo zmienić styl życia na tyle, by psa ze sobą zabierać. Póki co z Bastą i z Łatim na wakacje nie jeżdżę, bo nie mam takiej konieczności, a że psy są "dzikie" i nie lubią tłumów, to wolę ich nie męczyć i jakoś szaleńczo daleko z domu nie wyciągać. Z wilczakiem byłoby oczywiście inaczej, bo od szczeniaka byłby przyuczany do podróży, tłumu ludzi itp. :diabloti: Ale do rzeczy - w wyjazdach letnich nie widzę problemu. I tak zwykle nie jeżdżę nigdzie poza wyjazdem w góry, więc zabranie ze sobą psa nie byłoby AŻ tak trudne. Natomiast co zrobić zimą, kiedy jadę na narty? Z nart wolałabym nie rezygnować, a taki wyjazd polega niestety na tym, że przez 6-8 godzin jestem na stoku POZA miejscem noclegu. Co w takiej sytuacji z wilczakiem? Miałby zostać w obcym miejscu sam na tyle czasu? No bo w domu z rodzicami bym go raczej nie zostawiła, znając wilczakowe zdolności w znajdowaniu drogi w pogoni za "zaginionym" właścicielem, oraz znając strukturę swojego "niezniszczalnego" płotu. Dałby nogę na bank, moi rodzice by go nie upilnowali. Poza tym wilczak powinien jednak mieć kontakt z człowiekiem, więc najlepiej, gdyby żył w domu, a jak wiecie moi rodzice niezbyt cieszą się na myśl o wpuszczaniu psów do domu :/ Myślę i myślę i co chwilę mam inne z owego myślenia wnioski. Raz wydaje mi się, że to zupełnie głupi i szaleńczy pomysł, a za chwilę stwierdzam, że przecież lepiej odchować brzdąca teraz kiedy jestem na studiach i mam zajęcia w takich godzinach, że pies nie zostawałby sam na dłużej niż 3 godziny, bo potem jak pójdę do pracy, to 8-9 godzin w pracy murowane przecież. Potem zaczynam myśleć, że wilczak to nie taki zwykły pieseczek, że może nie dam rady itd. Potem z kolei dociera do mnie, że wiele osób trzyma wilczaki w mieście i jakoś daje radę, więc jednak się da... Aaaaaj, już przestanę marudzić, bo mogę tak bez końca... :/
-
A może tak... ognisko? :diabloti:
-
Czekamy na wenę w takim razie :D
-
[quote name='kalyna']ja zaglądałam, ale zbierałam się w sile, aby coś napisać ;) te konie to takie typowo naturalne, bez tych wszystkich dodatków. Ale ja bałabym się, aby nie spaść z takiego konia. [URL]https://lh3.googleusercontent.com/-n9Be95AY8R0/Tp8cR7HQyCI/AAAAAAAAAmg/mcfEF3m3590/s512/Baster.jpg[/URL] ja tak samo z Barrym wyglądałam, ale zdjęć nie mam :([/QUOTE] Z każdego konia można spaść, nieważne ile on ma na sobie :diabloti: Choć fakt faktem - tak dużo łatwiej polecieć... :P A zdjęć Barrego żadnych nie masz? Ani jednego małego zdjątka? [quote name='deer_1987']Ja tam konie ogladalam :loveu:[/QUOTE] Wiem, wiem :loveu:
-
Ano nudno by było, nudno. A jasne jest to, że dla jednych szczytem elegancji i piękna będzie sznaucer, dla innych staffik, JR, a dla jeszcze inny bury wilczak (:loveu:) Ja osobiście lubię patrzeć na wszystkie psy, każdy ma w sobie coś co przykuwa wzrok ;) A "dziewczynę" muszę wreszcie podciąć, bo zarośnie do reszty :P
- 21590 replies
-
Dłuższy czas przyglądam się Waszej zawziętej dyskusji i już nie mogę się doczekać kiedy pojawią się nowe fotki :P Co do tłuszczu i mięśni- wiadomo, że co rasa to inna anatomia i inne predyspozycje genetyczne psa. Nikt chyba nie powie, że charty są zachudzone? One po prostu takie są, i już. Na sznupach się nie znam, tylko oglądam, więc nie wiem jak wzorcowo powinny wyglądać, ale z czysto "psiego" podejścia nie mogę powiedzieć, że psy Doginki są grube...tym bardziej, że dotykałam na żywo i nie pamiętam, żeby zrobiły na mnie wrażenie zatuczonych. Pewnie, że są potężniejsze proporcjonalnie choćby od każdego z moich psów (a mam trzy różne) ...ale to sznaucery, a one jak już ktoś zauważył - mają być jak czołgi :P Vectra pięknie opisałaś staffiki i JR :grin: Leżę i kwiczę :P
- 21590 replies
-
A tutaj Fredek jak miał zaledwie roczek :loveu: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-gqV2MueH5iA/Tp8cS4ah5JI/AAAAAAAAAmw/U_Y711zdeQQ/s550/Fredek4.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-srJP38H7bd8/Tp8cTJJaJqI/AAAAAAAAAnA/wy04oI0OPkw/s550/Fredek5.jpg[/IMG] I te uszy :loveu: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-xv0mn-oMeyQ/Tp8cTVmzcAI/AAAAAAAAAnE/HEWT4EAFey0/s550/Fredek6.jpg[/IMG] I my razem - nierozłączna ekipa :) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-MzuOd0FgXWw/Tp8cT3d7X2I/AAAAAAAAAnU/XLiPKnXAYUc/s423/my.jpg[/IMG] Poza tym z wydarzeń aktualniejszych, pochwalę się, że dziś poszerzyłam znów swoją psią biblioteczkę i kupiłam książkę, na którą kiedyś nawet bym nie spojrzała, mianowicie: "Nowoczesne szkolenie psów tropiących". Węchowce nigdy mnie zbytnio nie interesowały, ale od kiedy mam pod swoimi skrzydłami Nitkę los zmusił mnie, by mnie zainteresowały :P No i zobaczymy - może znajdę w tej książce jakieś ciekawe sposoby na urozmaicenie spacerów i stworzenie jej okazji do "wywąchania" się :D Pozdrawiam.
-
Widzę, że konie niezbyt Was interesują i się jakoś pusto zrobiło, to wrzucam psią aktualizację :D Wreszcie zebrałam się w sobie, żeby poskanować stare zdjęcia Bastera i Fredka. To bydle tutaj, to Baster - mój prawie pierwszy pies. Jak widać, ja psiarą byłam od zawsze, bo nawet Bastera, który był ze 4 razy cięższy ode mnie, na smyczy prowadziłam JA :D [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-n9Be95AY8R0/Tp8cR7HQyCI/AAAAAAAAAmg/mcfEF3m3590/s512/Baster.jpg[/IMG] Tutaj portretowe zbliżenie [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-EsK-8UAWARg/Tp8cRx7X9HI/AAAAAAAAAmc/67qhcGD_h3A/s500/Baster-portret.jpg[/IMG] A to Fredek - mój drugi pies, choć pierwszy "osobisty". MÓJ :loveu: Historię Fredka możecie przeczytać na pierwszej stronie. Fredek i Baster tworzyli zgraną ekipę. To od Bastera Fredek nauczył się wszystkiego i chyba nawet przerósł mistrza. Baster był psem naprawdę pewnym siebie, dominującym, ale nie agresywnym. Fredek był o stokroć większym "Panem i Władcą" niż jego mentor :evil_lol: Do tego był nieziemsko spokojny...często startujące do niego z zębami psy odpuszczały widząc postawę Fredka - niewzruszoną i niesamowicie pewną :diabloti: Taaaaak, to był kochany pies :loveu: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-YbwKdBob4iw/Tp8cR9kLNKI/AAAAAAAAAmY/nkcsgS5MSkg/s550/Fredek1.jpg[/IMG] Fryc w szelkach...taaaaa. Fredek był mistrzem ucieczki, potrafił wyjść z każdej obroży w ułamku sekundy. W końcu postanowiłam kupić mu szelki. Jak się domyślacie - nie stanowiły dla niego żadnego problemu :evil_lol: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-eRV0vXCHgs8/Tp8cUM8FcWI/AAAAAAAAAnY/6Gur70Ei-fc/s550/Fredek2.jpg[/IMG] Kochany mój :loveu: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-FwkNgTukALI/Tp8cSdhGsBI/AAAAAAAAAms/n2gcpCwX08E/s550/Fredek3.jpg[/IMG] c.d.n.
-
Ojej, weszłam zobaczyć po dłuższej przerwie co słychać, a tu takie wieści! Co się stało?!
-
Oo, zupełnie jakbym Felka "u siebie" widziała :) [url]http://img213.imageshack.us/img213/3943/dscn9959.jpg[/url] Ależ Wy sobie podróżujecie dużo po świecie z Felkiem! Za każdym razem jak zajrzę, to fotki z nowego wyjazdu :)
-
Ano goły :P Mam jeszcze filmik z tego terenu. Galop przez las tylko na lince przerzuconej przez końską szyję - coś wspaniałego :D [video=youtube;UkzJhcXC9XE]http://www.youtube.com/watch?v=UkzJhcXC9XE&feature=channel_video_title[/video] Ponadto aktualizacja na pierwszej stronie: [url]http://www.dogomania.pl/threads/202952-Pi%C4%99kna-i-Bestia[/url]. Dodałam informacje o moich poprzednich psach, żebyście mogły ich wreszcie "poznać" :)
-
Witam się serdecznie! Zobaczyłam Lucky'ego na banerku i nie mogłam się oprzeć temu spojrzeniu, więc jestem :D Piękny z niego psiak wyrósł. Mam nadzieję, że pojawią się jakieś aktualniejsze zdjęcia, to będę z miłą chęcią zaglądać :)
-
Piękne :loveu: Jak nic chciała się przelecieć :P [url]https://lh3.googleusercontent.com/-R5cPp-Dx0-w/To_mL8wwrTI/AAAAAAAAGoo/auZX8JZ-m5k/s640/IMG_8085.jpg[/url]
-
Oj, biedny Ciap, tak mu bestialsko piłkę zniszczyli :shake: