-
Posts
1897 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by makot'a
-
Z tym hałasem to chyba chodzi o uginanie :D Bo kocyk to na pewno w klatce jakiś będzie :) Nie martw się pokojem na zaś, może się jakoś ułoży jeszcze :)
-
Patrzę tak na tę klatkę w zooplusie i się zastanawiam... bo zależy mi na klatce z plastikową tacą - metalowe ponoć bardzo hałasują, a ja przynajmniej nocą wolałabym oszczędzić sąsiadom hałasów :lol:. No i marzyła mi się raczej czarna, a tu mają tylko ocynkowane, hmm. Na allegro takie mi się w oczy rzucają: http://allegro.pl/promocja-klatka-czarna-dla-psa-midwest-107x71x76-i2584181115.html http://allegro.pl/klatka-dla-psa-czarna-109x70x76cm-gratis-i2582293714.html
-
Ja patrzyłam w kilku sklepach i na Allegro, ale jeszcze nie zdecydowałam skąd zamówię...w ZooPlusie jeszcze nie patrzyłam, ale muszę szybciutko nadrobić, skoro tak tanio tam mają! :D A czemu na studia nie jedzie żaden? :(
-
Jaki on już wielki! :O I jak się przepięknie wybarwia! :loveu: http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0609.jpg A widzę, że zakupy jak zwykle te same planujemy - ja na dniach będę zamawiać klatkę, właśnie o takich wymiarach jak piszesz: 107x81x71cm, to jest chyba "Dog V" rozmiarowo :) U nas z klatką komedia, bo trzeba ją gdzieś zmieścić u mnie w pokoju w Krakowie (a mam pokój 8m*) :diabloti: Ale posiedziałam chwilkę nad kartką i wymyśliłam konfigurację taką, żeby się wsio zmieściło :D
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='motyleqq']psy zaskakująco długo potrafią wytrzymać bez sikania... jak miałam tego grzywka na DT to(ze stresu) nie sikał ze 20h...[/QUOTE] [quote name='LadyS']U mnie suczka, też na DT, nie sikała przez pierwsze dni nawet przez dobę - dwie. Ale ona to dopiero po trzech tygodniach odważyła się zrobić parę kroków po mieszkaniu.[/QUOTE] U nas rekordzistką jest Basta, bo za każdym razem jak ją biorę do Krakowa, to nie sika praktycznie przez pierwsze dwa dni... :/ A potem nawet jak się już ureguluje, to i tak sika tylko dwa razy dziennie, nawet będąc na spacerach pomiędzy :shake: No, a odkryłam to oczywiście dopiero jak do Krk pieski pojechały wakacjować, no bo w domku to podwórko i te sprawy, więc nikt sikania specjalnie nie kontroluje :evil_lol: [quote name='panbazyl']a ja w biurze ktorym kieruje mój mąż. więc też mi nie skoczy, bo focha strzelę jak nic[/QUOTE] A znacie kawał o tym, jak żona strzelała "focha" mężowi? :diabloti: -
[quote name='Kaaasia'][URL]http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0308-1.jpg[/URL] Onkowa miłość :loveu: Ciapusiowi do szaleństw przydał by się kolega mniejszych rozmiarów ;)[/QUOTE] Otóż to :diabloti: Do dzieła zatem :diabloti:
-
No, my w zasadzie nawet mniej baliśmy się zostawić je same, niż jak z nami siedziały, bo Nitka przy ludziach dostaje skrzydeł... nie wiem, chyba uznaje, że "człowieki i tak mnie zawsze obronią" i wtedy się rzuca do psów. Jak obserwowaliśmy przez okno dziewczyny, to Nitka bez nas ładnie zachowywała się przy Baście, wysyłając CSy nawet, gdy ta ją dominowała np. spojrzeniem. Taka sama sytuacja przy nas zwykle kończyła się jatką, bo Nitka na każdy objaw wyższości Basty reagowała zębami... ...a podwórko jest duże, więc nie prowokujące spięć, stąd nasz brak obawy. No i faktycznie, dziewczyny się nie pogryzły... najprawdopodobniej to się stało albo podczas zabawy, albo Basta chciała skarcić Nitkę, być może w biegu, więc z większą siłą i stąd nieszczęście... ech, przez te psy to się przynajmniej nie nudzi człowiek :roll:
-
[quote name='zmierzchnica']Mam stado dziewczyn w domu, więc się wypowiem, ale akurat mam mniej pocieszające wieści - choć może w Waszym przypadku będzie inaczej i oby tak było! Ale u mnie, jeśli raz doszło do scysji i suki się pożarły, to przez następny tydzień każda sytuacja zbliżenia w celu zabawy przypominała psom o tamtej kłótni i suki żarły się znowu. Wyglądało to tak: Luka i Chibi pożarły się, bo czekały obie na mnie pod drzwiami, przepychały się i w końcu nerwy pannom puściły. Kłaki fruwały, wyleciałam z soczystym przekleństwem zza drzwi i był spokój. Ale sytuacja zapamiętana i jeszcze dwa razy zdarzyło się, że do siebie doskoczyły przy drzwiach i tylko wtedy. To było dawno, chyba wtedy kazałam im warować z daleka od drzwi czy wypuszczałam je na podwórko żeby w korytarzu się nie tłoczyły, nie pamiętam, ale po prostu usunęłam tą sytuację. Inna sytuacja: Luka i Chibi w zabawie. Luka goni Chibi, niestety udało jej się ją dogonić i złapała rudą za tyłek, a że Luka nie umie kontrolować w zabawie nacisku szczęk (jak się wnerwi cholera to też nie, mam bliznę na nodze bo próbowała dorwać sukę-wroga a bliżej miała moją nogę). Chibi się wściekła i się odgryzła, na co Luka standardowo dostała szału i tłukły się równo. Oczywiście rozdzieliłam je natychmiast, ale przez następny miesiąc wystarczyło, że Luka goniła Chibi zabawowo, żeby ta się na czarnucha rzucała - kojarzyła już ją z bólem. A Lusia nie pozostawała dłużna. Potem już wiedziałam, że jak się pożrą to na co najmniej dwa tygodnie nie mogę dopuszczać do zabawy, bo się skończy jatką. A jatka u suk to nie coś, co się zdarza i się zapomina, tylko sprawa poważna. Teraz jest Hera i starsze suki się nie żrą, bo uznają ją za przewodniczkę, a ona pilnuje porządku w stadzie. Jednak Hera nie uznaje świrów Luśki i zdarza się, że Luka leży przygnieciona łapami Hery do ziemi, szamocze się i wydziera ,a Hera trzyma ją dopóki się nie uspokoi. Zwykle, znowu, w zabawie. Zdarzyło się, że Luka leciała za Herą i zrobiła to co kiedyś Chibi- użarła młodą w tyłek. Nie mocno, ale na tyle, że się pożarły. Od tej pory zabawa Hery i Luki musi być w 100% kontrolowana, bo powtórka tamtej sytuacji (Hercia czuje, że Luśka jest blisko jej zadu) powoduje konflikt. U was jest kiepska sytuacja, bo nikt nie wie, co się zdarzyło i nie wiecie czego unikać. Prawda jest taka, że powtórka tej sytuacji może (nie musi, ale z mojego doświadczenia - tak będzie) spowodować agresję u którejś z suk. Jeśli to Nitka przesadziła, a Basta się odgryzła tylko, to Basta może się wściec. Albo na odwrót - Nitka pamiętając niedelikatność Basty może naskoczyć na nią gdy ta się zbliży z pyskiem w zabawie. I nie liczyłabym na pewno na to, że "czegoś się nauczyły"! Psy tak nie działają. Basta reagowała lękiem, bo widziała wasze ogromne zdenerwowanie, szok i strach, nie wierzę, że kojarzyła to z tym, co zrobiła Nitce, szczególnie jeśli zrobiła to niechcąco. Nitka na pewno niczego się nie nauczyła, może tego, że Basta jest w stanie ją użreć, więc trzeba się mieć na baczności. Nie jestem behawiorystką, jak wiesz, więc nie bierz moich słów na 100% pewnie, Twoje psy są inne i może być zupełnie inaczej. Ale jednak stosunki stadne znam i to w różnej konfiguracji, bo skład stada miałam bardzo zmienny, dużo długotrwałych tymczasów i zauważyłam, że suki żrą się na serio. ZAWSZE moje psiaki po kłótni były wystraszone i przygaszone. Ale i tak taka sama sytuacja wzbudzała agresję i znów się tłukły. Ja dmucham na zimne i moje psy w ogóle nie zostają w ogrodzie same (oprócz tego, że drą ryjki na przechodniów, to też powód). W domu w ogóle się ze sobą nie bawią, rano mają długi spacer więc zwykle śpią jak zabite. W ogrodzie sobie latają, ale pod kontrolą mamy lub mojej. Nie znam się na tym aż tak dobrze, ale mam wrażenie, że u suk zabawa zawsze ma drugie dno, nie jest czystą formą rekreacji, ale raczej też starciem charakterów. Chibi bezwzględnie uznała Herę za przewodnika i nigdy się nie pogryzły, a są razem prawie 2 lata i szaleją ze sobą często. Luka ma histeryczny charakter, ale nie umie się podporządkować, dlatego są wiecznie scysje na linii najstarsza suka - najmłodsza dominantka. Znasz Bastę i Nitkę najlepiej i musisz przeanalizować, na ile są w stanie rozwiązać konflikt same, a na ile trzeba je kontrolować (co najmniej dwa tygodnie)... Proszę też o weryfikację moich stwierdzeń, jeżeli ktoś się nie zgadza i ma inne doświadczenia, ja piszę tylko z moich obserwacji i wniosków na ich podstawie, ale to nie jest wiedza, a bardziej intuicja i "mądrość chłopska" ;)[/QUOTE] Bardzo mądrze piszesz, też mam takie obserwacje jak Ty jeśli chodzi o suki. Już jakiś czas temu doszłam do tego, że suki działają jednak inaczej niż psy... psy jak się nie lubią, to się nie lubią i koniec gadania. A suki? Tutaj niby zabawa, titititi jak my się lubimy, po czym jak im pójdzie o jakąś pierdołę, to kłaki latają - to wygląda dokładnie tak jak sceny kobiecych bójek w filmach... faceci to się przynajmniej pięściami walą, jakieś zasady obowiązują, a baby nie ważne, czy to oko, czy to włosy, czy pazurami przez twarz. Dokładnie taki obraz staje mi przed oczami, kiedy widzę walczące suki... Dlatego zdaję sobie sprawę, że teraz zabawy będą tylko kontrolowane, nawet jeśli to było przypadkowe... niemniej jednak mam jakąś nikłą nadzieję, że może do Basty coś dotarło, bo to bardzo wrażliwy psychicznie pies, w dodatku bardzo stadny. Jeszcze wczoraj chodziła cały dzień struta, bała się do mnie podejść, mimo że spokojnie ją do siebie wołałam i nie byłam na nią zła. Odwracała również głowę na widok mojej mamy (i sama moja mama zauważyła dziwne zachowanie i mi o tym powiedziała), a widząc mojego tatę chciała dosłownie zapaść się pod ziemię, mimo, że chciał ją tylko pogłaskać. Przeszło jej to trochę dopiero jak przywieźliśmy Nitkę - bardzo wnikliwie ją obwąchała, była bardzo zaciekawiona. Od tamtej pory jest już w miarę normalna... :roll: W naukę Nitki nieco powątpiewam, bo ona naprawdę nie wyciąga wniosków, o czym przekonała nas już wielokrotnie :roll: Ale czuje się dobrze, a to najważniejsze... No, a sytuacja głupia, bo Nitka ostatnio zostawała u mnie na podwórku częściej niż dotychczas, bo mama Bartka jest w szpitalu, więc zwyczajnie nie było jej z kim zostawić. A dziewczyny ostatnio były wyjątkowo grzeczne, więc jakoś nam to gładko przychodziło, żeby ją u mnie zostawiać... Ale ja poważnie myślę o przedzieleniu podwórka na dwa, żeby w razie potrzeby dało się jakoś psy same zostawić - muszę do tego jeszcze tylko przekonać mamę :diabloti: No i kupujemy dwie klateczki... [quote name='Martens']Też mi się wydaje, że to wypadek - nie jest tak łatwo przedziurawić tętnicę szyjną; to raczej musiałoby być porządne celowe ugryzienie, a nie jedno kłapnięcie... Współczuję stresu :( Też miałam takie przeżycia, choć nie aż tak drastyczne; raz jak w zabawie Perełka ['] rozchlastała Bobkowi ucho - ranka 3 milimetry, we krwi ja i pół domu, włącznie ze ścianami (ale widziałam że ranka malutka, więc nie miałam tego stresu co Wy); za drugim razem jak Cyc był mały, Perła walnęła go karcąco zębami, nawet skóry nie przedziurawiła, no ale on w płacz, a ona w nogi pod stół :diabloti: więc myślę, że ona wie, że nabroiła, i po takiej akcji też będzie uważać - choć po takiej akcji samych bym już psów nie zostawiła luzem i nie wyszła z domu... U mnie na razie Honey zostaje w klatce, bo trochę niszczy, ale nawet jak przestanie, to nie wiem, czy odważę się zostawiać oba luzem...[/QUOTE] No właśnie, niestety zdarza się... oby jak najrzadziej :shake:
-
Ach no i jedno jest pewne - kupuję klatkę nie tylko dla młodego, ale również dla Nitusi. W razie gdyby musiała u mnie zostać na noc (czasem u Bartka nikogo nie ma), to po prostu będzie spać w klateczce, dla bezpieczeństwa :roll:
-
[quote name='Ty$ka']O mój Boże. Aż włos się na głowie jeży. Dobrze, że Niteczka nic sobie z wypadku nie zrobiła, a Was podziwiam za zimną krew. Zdrowia życzymy.[/QUOTE] Sama siebie podziwiam za zimną krew - jakby nie było sam fakt, że dałam radę prowadzić samochód 160km/h po takim zdarzeniu to już coś :-? Emocje puściły mi dopiero jak już wszystko się uspokoiła i Niteczka dostawała już kroplówkę, rana była obmyta, opuchlizna już trochę zeszła, a ja biegałam po Kielcach szukając bankomatu... bo wybraliśmy się tam dość "ekstremalnie", bez pieniędzy...całe szczęście, że Bartek miał portfel - pusty, ale z kartą do bankomatu. Ja z Bartkiem prosto ze stajni, śmierdząca końmi, z nogami wyglądającymi jakbym chodziła po węglu, Bartek zupełnie na czczo, bo dzień wcześniej bylismy na weselu i niestety odchorowywał... akurat w momencie, kiedy stwierdził, że coś zje - dostaliśmy telefon (a była już 19), no a mój tata bez butów... Niteczka czuje się dobrze, sporo śpi, ale jak się obudzi to jest wesolutka, nawet biega... je i pije bez najmniejszych oporów, na szczęście :multi: Mam nadzieję, że ta sytuacja może czegoś obie dziewczyny nauczy - bo Nitka często przesadza w zabawie i bywa naprawdę nachalna, nawet kiedy Basta od kilku minut spokojnie daje jej do zrozumienia, że ona bawić się już nie chce... ...no a Basta jest niedelikatna, niestety... o tym wiedzieliśmy już dawno, że to jest 30kg bezwładnej masy, bo naprawdę zachowuje się jak kłoda. Nie raz zrobiła krzywdę mi, czy Bartkowi z tej swojej wielkiej 30kg miłości... no ale nigdy nie zdarzyło się, żeby zrobiła jakiemukolwiek psu tak poważną krzywdę. Znam Bastę i wiem, że to nie jest głupi pies, który rzuca się bezmyślnie na wszystko co się rusza... nawet z Nitką Basta tak na poważnie gryzła się tylko raz - kiedy Niteczka złapała ją za skórę nad okiem i nie chciała puścić, Basta aż skomlała... wtedy faktycznie puściły jej nerwy i zwyczajnie zaczęły się gryźć obie. No bo zwykle sytuacja wygląda diametralnie inaczej - Nitka jest nachalna, więc Basta w końcu ją karci, na co Nitka odpowiada furią wściekłego ogara piekielnego, a Basta na nasz krzyk tylko stoi obok i warczy z miną pt. "zabierzcie ode mnie to małe gówno, proszę". Dlatego sądzę, że wczoraj był to niefortunny wypadek, który zaskoczył nawet samą Bastę - bo głupia przecież nie jest. Widziała emocje mojego taty, na pewno je wyczuła, widziała przerażenie Nitki i na pewno poczuła krew... a zwierzęta krwi nie lubią i sądzę, że wiedzą, co ona oznacza :roll: Dlatego modlę się, żeby tak przykry wypadek nie poszedł przynajmniej "na marne" i dał do zrozumienia obu babom, że czasami zwyczajnie przesadzają...
-
A my mieliśmy wczoraj bardzo nieprzyjemną "przygodę" :( Były momenty, że myślałam, że Nitusi już z nami nie będzie... Byliśmy akurat z Bartkiem w stajni i prowadziliśmy jazdy (na szczęście dosłownie kilka minut przed całym zdarzeniem skończyliśmy), kiedy nagle Bartek dostał telefon od mojej mamy, że "Nitka ma przegryzioną tętnicę" :-? W ciągu sekundy byliśmy w samochodzie, jechałam drogą przez las, żeby było szybciej, mało samochodu nie rozwaliłam... Dojechaliśmy do domu, całe podwórko we krwi, a mój tata trzyma Nitkę w okolicach gardła i tamuje krwawienie. Oczywiście, żaden weterynarz w Skarżysku w niedzielę o 19 nie był w stanie nas przyjąć, po 5-tej pocałowanej klamce stwierdziliśmy, że jedziemy do Kielc do kliniki czynnej 24h/dobę. Szczęście w nieszczęściu, że po drodze nie złapała nas do tego wszystkiego policja, bo gnałam całą drogę ile fabryka dała. A już mowię, co się stało... wiecie, że dziewczynki mimo, że czasem się kochają, to mają też momenty, że się neinawidzą i gryzą - zwykle z winy tego małego zadziornego Nitkowca. Ale nie... nie wczoraj - wczoraj prawdopodobnie się bawiły, bo moi rodzice nie słyszeli żadnego warczenia, ani nic takiego, a byli w domu z pootwieranymi oknami i drzwiami balkonowymi. W pewnym momencie Nitka zaskowyczała i tyle... mój tata nawet miał nie wychodzić sprawdzić co się stało, bo pomyślał, że pewnie Basta jej stanęła na łapkę w zabawie, albo coś takiego, ale na szczęście coś go tknęło, żeby jednak wyjść... z tego co mówił zobaczył dosłownie tryskającą krew... :shake: Basta musiała ją niefortunnie złapać, może z doskoku, nie wiadomo... a może chciała ją po prostu skarcić? ... a toto kloc jest nieostrożny no i masz - wyszła różnica wag i wielkości :( W klinice na szczęście pani weterynarz nas uspokoiła, jak tylko zajrzała Nitce w oczka, żeby sprawdzić, ile krwi straciła. Okazało się, że nie tak dużo, jak to wyglądało. Po przemyciu rany okazało się, że dzięki Bogu nie jest ugryziona w szyję, jak początkowo myśleliśmy, tylko w podgardle... albo raczej w pysk od spodu. Stąd tyle krwi - nie dość, że faktycznie uszkodzona została jakaś mniejsza tętniczka, to na dodatek mocno ukrwione miejsce. Na szczęście rana nie jest tak głęboka, jak się spodziewaliśmy, ani tak poważna, na jaką wyglądała... Nitka puszczona w gabinecie na podłogę spacerowała sobie, jak gdyby nigdy nic :crazyeye: Dostała kroplówkę i zachowywała się, jakby nic się nie stało. Co lepsze - pani weterynarz zostawiła jej wenflon w nodze, na wypadek, gdyby nie chciała jeść... mówiliśmy, że nie z nią te numery, no ale stweirdziła, że ma ranę na pyszczku, więc może mieć obolały przez kilka dni i że większość psów w takich przypadkach przez kilka dni odmawia jedzenia... zgadnijcie jaka była pierwsza rzecz jaką zrobiła Nitka po przyjściu do domu... JEDZONKO :p Także przygodę mieliśmy rodem z horrorów :shake: Jestem nieco przerażona tym wszystkim... Basta również, wygląda jak zbity pies od wczoraj... a jej mina kiedy wróciłam do domu bez Nitki (bo pojechała do Bartka) wyrażała przeprosiny za egzystencję :shake: Nie wiem, czy bardziej przerażające byłoby dla mnie to, gdyby Basta z zimną krwią i premedytacją rzuciła się na Nitkę w celu jej zagryzienia, czy to, że duży pies może zupełnie niechcący wyrządzić krzywdę 2x mniejszej od siebie Niteczce... :shake: Chyba przedzielę podwórko na dwa :roll:
-
Behawiorystyka jako kierunek studiów ! Good news :-)
makot'a replied to e_vitka's topic in Studia i szkoły
A niech to, szkoda, że w Krakowie czegoś takiego nie otwierają, bo mnie w Lublinie od trzech lat nie widzieli... ...a widzę, że respektują cały wachlarz przedmiotów, więc a nuż bym z tą moją matmą coś zdziałała i sobie poszła studiować drugi kierunek :D -
Cóż za wyjazd? Wakacje? :D I młody z Wami jedzie sam, czy cała trójka będzie się wakacjować? :D
-
[quote name='kalyna']dobrze gdyby z tymi kotami się wylegiwały, a nie robiły rozróby :mad: dzięki ;) widzisz, pamiętałam o nim :) a u Ciepka nie jest źle.. ale nie to co u ONów ;) jakby Ci wszystkie 3 się zwaliły to łóżka, to faktycznie nie miałbyś gdzie spać :lol: kota Ci brakuje, albo dla równowagi 3 :lol: aaaa Gandzik dzisiaj szedł na kontakcie.. fakt, że z zabawką, ale to zawsze coś, bo bez smyczy maszerował ;) może będą z niego jeszcze psy :lol:[/QUOTE] No, no... spóźnione trochę, ale jednak - od nas też gratulacje :D Ghandi wyrośnie na mądrego psa, mówię Ci :loveu:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
Aaaa, przegenialne są! :loveu: I jakie zawzięte niektóre! Tam na szmatce jeden (po prawej) jak się na samym początku uwiesił, to nawet na sekundę jej nie puścił :diabloti: Super odczulające te zabawki, fajny pomysł :) -
[quote name='Ty$ka']Mały jedzie z Wami na wesele? :P Kochany jest :loveu: Szybko rośnie :)[/QUOTE] Nie, nie jedzie... jeszcze go wtedy z nami nie będzie :D A tak w ogóle, to z racji tego, że jestem troszkę psychicznie "nie ten tego" to całe dni bawię się zdjęciami maluchów... zawsze tak robiłam - od kilku lat jak tylko w Peronówce pojawił się miot, to porównywałam, oglądałam, wybierałam faworyta, obstawiałam na jakiego psa wyrośnie, czy będzie miał duże uszka, czy małe itd., ale teraz to mi kompletnie odwala już :evil_lol: Także jak już się doczekałam na zdjęcia, to non stop się nimi bawię, oglądam i cuduję (Bartek zaczyna mnie mieć już dość :evil_lol:) I zrobiłam wspólną składankę zdjęć wszystkich szczylków, jakie teraz są w hodowli :) Także miot BII i CII razem: [URL]https://lh4.googleusercontent.com/-qUHlt5E9GSA/UCprvKopNZI/AAAAAAAACjc/BEZ_myMz5H8/s512/z-imionami-black_and_white.jpg[/URL] Cztery ślicznotki na samym dole: Churel, Crocell, Bune i Bizaan-yaa to dziewuszki, reszta to chłopoki :razz:
-
Jeszcze nic konkretnie nie ustalone, ale to będzie coś koło weekendu 8-9 września... ..Będzie szalony początek miesiąca, bo my 1-2.09 mamy wesele (w Lublinie), potem ja 3.09 muszę być w Krakowie z projektem, Bartek DO 4.09 musi oddać pracę inżynierską, ja potem pewnie w okolicach 5-6.09 będę miała oddanie projektu znów, potem jazda po psiaka (ze skarżyska mamy tam ok. 540km w jedną stronę) i 11.09 muszę być znów w Krakowie z detalami na historię :diabloti: Oj, będzie się działo...:lol: Jeszcze kilka zdjęć, gdyby ktoś miał ochotę popatrzeć na przyszłego ukochanego dla Basty :evil_lol: [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344895410-2819515.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344895409-9288586.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344895410-1484911.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344895015-6764131.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344895016-3511303.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344895014-9994414.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344895012-8851503.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344895011-3230372.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344895012-2910868.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344895010-8876576.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344895011-2073929.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344894503-1465932.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344894504-7273038.jpg[/URL] [URL]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2141/1344894502-2637999.jpg[/URL] :evil_lol:
-
[quote name='kalyna']Ale słodziak jest z niego :loveu: właśnie do mnie dotarło, że już nie długo będzie u Was... przez wakacje nie zwracam uwagi na kalendarz :lol: Ahhh i jak się cieszę, że mam tylko jedną babę :loveu:[/QUOTE] No, baby to jednak baby - jak faceci się nie lubią, to jest przynajmniej czarno na białym, że się NIE LUBIĄ. A baby to nigdy nie wiadomo... tu się kochają, bawią i wesoło podskakują, a za chwilę chcą wydrapać sobie oczy :mad: [quote name='evel']Jaki słoooodziak :loveu: Będziecie się wystawiać? :razz:[/QUOTE] Na pewno na jakąś wystawę się wybierzemy - jak nam się spodoba, to może dwa, trzy razy do roku się gdzieś pokażemy i kto wie - może uda się coś zawojować ;) Ale nie mamy z góry założonych ambicji, że będziemy na siłę podbijać ringi :eviltong: Edit: Zapomniałam dodać, że moja mama jest młodym zachwycona :razz:
-
Eee, nie jest większy od całej reszty :D Tu z siostrzyczką, młody jest po lewej: Cresil & Churel :) [URL]http://zperonowki.pl/pics/gallery/2141/1344896128-4732704.jpg[/URL]
-
Jeszcze nie u mnie, ale kilka zdjęć się znajdzie :D Dobry wieczór wszystkim :D [IMG]https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/309035_3428613966555_680106756_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/432168_3428615446592_1252944237_n.jpg[/IMG] I wstydniś :loveu: [IMG]https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/395863_3428614966580_1286474347_n.jpg[/IMG] Zdjęcia znów nie moje, pochodzą ze strony hodowli: [URL]http://www.zperonowki.com[/URL] __________________________________ A reszty stadka nie mam zdjęć niestety, bo ostatnio nie dość, że rzadko przez pogodę udaje nam się na spacer wybrać, to na dodatek jak już idziemy to mi się nie chce targać aparatu ze sobą :roll: A u nas po staremu... dzisiaj pieski znalazły pyszną kupę w krzakach, która była bardzo mniam mniam :shake: A dziewczynki się dzisiaj pożarły... tym razem z winy Basty :roll: Już tak długo był z nimi spokój, pffff... super się ostatnio dogadują ze sobą, ale to baby, więc czasem potrafi im pójść o taką pierdołę, że aż żal po prostu - dzisiaj się smyczami splątały przypadkiem i Bastę to zdenerwowało, że jej się Nitka pod nogami plątała. No... baby :mad: A w sobotę byliśmy końmi robić bramkę weselną, więc się z tej okazji w przebierańców znowu bawiliśmy :) Jutro wstawię jakieś zdjęcia :)
-
Nicole, Sonia, Augie, Korba - York, Hiena, Nagi peruwiańczyk i mixy
makot'a replied to Chantell's topic in Foto Blogi
Ojej.. co się maleństwu stało? :( Domyślam się, że dopadł ją jej własny żywioł - gdyby kózka nie skakała... Niech wraca do zdrówka szybko! :D -
Ślicznie dziękuję za podpowiedzi :)
-
[quote name='sacred PIRANHA']może, to dziwnie zabrzmi bo sama miałam yorka, a teraz mam dwa:-D ale dla mnie każdy właściciel yorka jest potencjalnym idiotą...po prostu te psy nie są doceniane przez psiarzy...w zdecydowanej większości trafią do ludzi, którzy patrzą tylko na ich rozmiar i słitaśność...stąd krążace opinie, że yorki to durne psy, szczające wszędzie całe życie i drące jape na wszystko co sie rusza. [/QUOTE] No cóż, niestety tak jest... ale ważne, że zaczyna być widać tych normalnych właścicieli. Na krakowskie Błonia na spacery przychodzi JEDEN york, biega z 15x większymi od siebie psami i jest normalnym, nieszczekającym na wszystko, wesołym pieskiem. Czasem wręcz podziwiam właścicielkę, że ma odwagę puszczać go w wir zabawy z takimi kolosami ;) Póki co jest taki jeden, ale można mieć nadzieję, że choćby ten jeden przypadek dotrze do jakiejś części społeczeństwa i ludzie powoli zaczną uświadamiać sobie, że pies to pies... :D
-
Heh, będę musiała zacząć się ukrywać :D
-
Hehe, ja mam jednak nadzieję, że po czwartym przystopuję, bo pięć to znów nieparzysta liczba i trzeba by było wziąć szóstego :diabloti: Ale dzisiaj jadąc ze stajni zobaczyłam kolejnego bezdomniaka i już zaczynałam kombinować co tu z nim zrobić... dziwnie się czuję, że po ulicy chodzą kolejne biedaki, a ja biorę psa z hodowli :roll: (jakby nie było to nowe uczucie dla mnie :lol:) A pies piękny, prawdopodobnie mix ONka, wilczasty, z lekko dłuższą sierścią, dość drobnej budowy jak na takiego psa... ehh :-(