-
Posts
15994 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Ty$ka
-
A ja w sumie przylazłam pochwalić się, że mam mundrego psa. Poszli my dziś na trening. Jakoś nie miał motywacji mnie ciągnąć, za to wolał tysiąc pińcset innych kwiatków. Spuściłam go więc i już, już miałam mu nawtykać, gdy poleciał za psami. :loveu: Szybko ogarnęłam, że jest to suka z cieczką i jej psi "przyjaciele". Taaa, sezon cieczek w pełni, Tysia się szlaja i przegapiła to. No nic, ja blada się zrobiłam, bo nie miałam przy sobie nic: ani smaczków, ani gwizdka (o szit!), a piesek... no trochę przez moją nieobecność poodkręcany, porozpuszczany i nie byłam pewna czy się odwoła. Lecę do niego, krzycząc niczym w spowolnieniu NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE, ANI SIĘ WAAAAŻ, oczami wyobraźni widząc, że kundel pójdzie za suczką. A ten? Stanął i myśli. Nad tym czy mu się opłaca, zwłaszcza że przed sekundą go gnoiłam słownie. Cóż, najważniejszy, decydujący moment: suka czy matka. Matka czy suka. Ja lecę dalej za nim, w myślach mam już plan łapania i gnojenia pieska za instynkt, a ten przeżywa sytuację tragiczną, patową. Co wybrać? Tu się trzęsie z emocji jak durny, bo suczka, bo cieczka, a tu siada, wstaje, cofa się, wraca do mnie, wraca do suki, do mnie, do suki, siada, kładzie się, piszczy. Nie wie co robić. Dobiegam do suki (a właściwie do niej i jej kawalerów), łapię Morusa i stanowczo mówię mu "Nie. IDZIEMY". I poszliśmy. Piesek grzecznie dreptał za mną. Nawet go nie musiałam przypinać na smycz, ładnie szedł za mną, trochę się oglądał za nową "koleżanką", no ale mamusia jest ważniejsza :loveu:. O, ale jakiego powera dostał! I jak zaczął zwracać na mnie uwagę z tym pytaniem w oczach czy dobrze robi! Przypięłam go więc i sobie biegaliśmy, o wiele lepiej mu to szło niż przed niespodziewanym spotkaniem. Oczywiście kundel był trochę rozkojarzony i za wszelką cenę chciał biec trasą, którą wyznaczyła suka, ale się mnie słuchał. I tylko tęsknie kilka razy rzucił wzrokiem w ślad za nią. Jednak nie uciekł i pięknie parł do przodu. Jeeej, aż puchłam z dumy. Nawet gdy go spuściłam, biegał, czasem kierował się w stronę, skąd wybiegła nam suczka, ale jedno słowo i piesek był przy mnie. Może nie przy nodze, ale obok. I ciągle biegał. Pewnie tak na niego suczka zadziała. Tak, są plusy cieczek. A ja wiem, że mam najlepszego pieska. Zazdroszczę sobie samej, że mam psa odwoływalnego od cieczek. Od paru lat mówię, że piesek się odwołuje, ale zawsze mam przy sobie i smaki, i gwizdek, i motywację :diabloti:, a także sama jestem przygotowana na walkę. A tu? Z zaskoczenia się pojawiła taka sytuacja przy rozregulowanym psie, a on wybiera mnie. Łał. Nie wierzyłam aż w taki poziom geniuszu u niego :loveu: Co więcej - po spotkaniu z płcią przeciwną, na ironię, piesek zaczął się mnie bardziej słuchać, miał też większą motywację do biegania, a i siły skądś wytrzasnął :-o:loveu: Mój kochany debil. Co prawda jak wróciliśmy, Morus przez nadmiar emocji musiał odreagować to na drzewku, ale jedno FE i przestawił się na notoryczne szczekanie. Poujadał chwilę i teraz śpi. Już mu przeszło, siedzi cichutko i pokorniutko u siebie. Mój aniołek :loveu:
-
[quote name='maryg22']Hej Tysia :D[/QUOTE] [quote name='unikatowydiament']i My też się witamy[/QUOTE] hej Dziewuchy :D [quote name='rashelek']Ty to z domu nie powinnaś wychodzić, to może by Cię te wszystkie wypadki omijały :lol: A ten psiak-pielgrzym przeuroczy![/QUOTE] Ale... ale... tak w domu siedzieć? Już jestem jeden dzień i mam dość. Był mega uroczy, każdego rozbrajał, nawet nie-psiarzy :) [quote name='(:Buńka:)']Staszów :hmmmm: To moje dalekie ale okolice :D A przechodziliście może przez Chmielnik :cool3:[/QUOTE] Przechodzili my, przechodzili, ale rano. Spaliśmy w Suchowoli, niedaleko Chmielnika.
-
No nie... szybkiego powrotu do zdrowia życzymy. Nieszczęście zawsze przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie, współczuję.
-
[quote name='zuzaw']Ale masz przygody a Bąbel cudowny.mam nadzieję,ze mu sie jakos ułozyło[/QUOTE] Muszę przyznać, że mam, ale życie bez przygód byłoby strasznie głupie :lol: Też jestem ciekawa co się z nim stało. Czy w Staszowie znalazł swój dom.
-
[quote name='marta1624']Hejka Ty$ ;) Ale przygody, nie zazdroszczę :roll:[/QUOTE] Hej. Zaraz odreaguję na rowerze z psem :D Tak sobie przeglądam tysiące fotek z pielgrzynalii i ten... nawet czworonożny pątnik załapał się na fotki. Z tego etapu ma więcej fot niż ja, ja tylko na jednej :evil_lol: Macie Bąbla, psa pielgrzyma: [IMG]http://www.pielgrzymka.zamojskolubaczowska.pl/krz/foto/2014-08-08_trasa/image267.jpg[/IMG] [IMG]http://www.pielgrzymka.zamojskolubaczowska.pl/krz/foto/2014-08-08_trasa/image269.jpg[/IMG] [IMG]http://www.pielgrzymka.zamojskolubaczowska.pl/krz/foto/2014-08-08_trasa/image135.jpg[/IMG]
-
To jak będziesz się nudzić to napisz mi na pw co i jak i ile się cenisz :p Dziękuję za cierpliwość do mnie, dzięki za foty oponki. [url]http://i955.photobucket.com/albums/ae34/xxxkaluniaxxx/IMG_2900.jpg[/url] jaki ma krótki ozor :lol: :p
-
Poznajecie panią Fugę? :loveu: [IMG]https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/t1.0-9/10574452_825614760790156_2403709882162091991_n.jpg[/IMG] Z kolei wilcy rosną :D [url]https://www.facebook.com/ada.harezlak/media_set?set=a.860062144013600.1073741858.100000294681208&type=1[/url]
-
One sa cudowne. Pudelsonka suuuper, podeślę ją znajomym, bo szukają dla siebie pieska. One w jakim są woj? sa wysterylizowane?
-
U nas właśnie też. Gdy wróciłam spod namiotów... ;p Jaki słodki chomiś :loveu: do schrupania :loveu:
-
[quote name='dOgLoV']No to niezłe przygody miałas tym razem :roll:[/QUOTE] To nie wszystko. Przypałętały się na nasze pole namiotowe (gdzie jest zakaz zwierząt, ale jakoś nikt nie robił problemów) dwa psy. Jeden to dorosła już suczka, identyczna jak Morus i z budowy i z zachowania, tylko że pleśniawka i bez ogona, a drugi to szczeniak, niemal wypisz wymaluj Raven evel. Tylko, że mająca jakieś 4msc. Totalne tsunami, adhd i samiec. Dostał na imię Potwór. Za najlepszą zabawę uznał moje spodnie i gryzienie mnie do krwi, żadne moje argumenty do mnie nie trafiały, normalnie identyko jak evelowy potfffór. Pleśniawa uciekła w pierwszą burzę, a szkoda, bo moja znajoma ją chciała zaadoptować. Potwór towarzyszył ciągle wszystkich, niektórych bardziej ubóstwiał, czyt. bardziej się nad nimi znęcał. Oby ktoś był masochistą i go wziął... będe się później pytała znajomych z tego miasteczka czy Potwór dalej się pałęta, jak tak, lawina pomocy dla niego ruszy. Na razie ciężko powiedzieć, bo w nocy go nie widziałam. Zresztą jest czarny... dzisiaj będe się dopytywać. A właśnie, żeby było śmieszniej - dzisiaj jest już... 21*C i słońce... fajnie...
-
[quote name='Madie']Ciekawe czy po sterylce Tosia ( matka IGI) by im się sprawdziła...Jest możliwość sprawdzenia? Dora?[/QUOTE] Za duża, oni chcą psa raczej kompaktowego, do kolana, a Tosia wygląda na powyżej maksimum, jakie sobie postawili. Z kolei ja pomyślałam o Daktylku, hmmm? ;) Ja za tych znajomych ręczę, dobrze się znamy, więc zawsze miałam ich na oku ;)
-
Już jestem :(. Trafiła nam się genialna pogoda, ciągle lało. Wszyscy wodę wylewali z namiotów kubkami, nam nic nie przemokło, bo namiot miałyśmy najlepszy, ale było tak okropnie zimno, że w dzień każdy się bez bluzy, polara, kurtki i śpiworu/koca nie ruszał. W efekcie wróciłam wcześniej niż chciałam, dzisiaj noc spędziłam już w domu. I dobrze, bo jak się przepakowywałam z tabołami do Tatowego samochodu po północy, by móc wrócić z nim do domu... to zamarzałam. Było ok. 5*C. Tak czy inaczej dzisiaj obudziłam się o 12 ze stanem podgorączkowym. Na Cieszanów już nie pojechałam, nawet nie mam komu odsprzedać biletu. Kasa przepadła, bilet na pamiątkę... trochę szkoda, ale zdrowie wazniejsze. Zwłaszcza, że jestem chwilowo bez okularów, tzn. mam zastępcze, stare, ale przez nie widzę jak widzę. A wszystko to wynik POGOwania, a właściwie bycie dominem: jeden gościu się wywalił, pociągnął za sobą kolejne, w tym mnie, a wszyscy ratując mnie przed stratowaneim chwycili mnie za okulary, odcisnęli soczewki z okularów, wypadły i w tym samym czasie wszyscy je podeptali... połamać się raczej nie połamały, to plastik, który nie ma szans, ale zostały wciśnięte w ziemię, a że było błoto... nie znalazłam ich, hm... no trudno... Wypadek przy pracy. I tak oto jestem w domu. Trochę smutno. no ale cóż. Pies ma inne zdanie na ten temat. ;)
-
Radość przeplatana smutkiem... takie jest to życie... tak czy inaczej cieszę się, że Iga ma domek. To napawa optymizmem na jej rówieśniczkę. Tak btw: nie wiem czy jest sens ją ogłaszać belgiem, kompletnie nie jest do niego podobna, a belgi są tak trudne, że taki wpis może tylko utrudnić w znalezieniu domku. Lepiej ją, moim zdaniem ogłosić jako szczeniaczek. Kochani, pierwsza strona zaktualizowana. Po drugie: mam znajomą, która szuka dla siebie pieska. Chce psa z adopcji, choć stać ich nawet na kilka psów z rodowodem, ale nie chcą szczeniaka. Szukają psa już, który nie ma fiu-bździu w głowie, jest ułożony, grzeczny, wychowany, nie pogryzie im mebli i nie zasika domu. Po prostu ten etap głuptaska ma za sobą i ze spokojem można go zostawić w domu, bez strachu że coś zniszczy czy coś sobie zrobić przez szczenięcą beztroskę. Szukają psa tak minimum paromiesięcznego, ale też nie psiego staruszka - są aktywni i dużo się przemieszczają, więc odpadają psy stare. Pies raczej aktywny, dużo się ruszają, jeżdżą pod namiot, w góry, za granicę, na wakacje i musi im dotrzymać kroku, toteż aktywny, ale jednoczesnie nie psie tsunami ani adhd, raczej by umiał zachować spokój, gdy tego trzeba, a więc szybko przystosowujący się do nowych warunków. Pies musi być towarzyski, bo są domem otwartym, bez krzty agresji, może tylko ostrzegawczo, ale nie notorycznie szczekać, posłuszny, wpatrzony w ludzi, zrównoważony, taki świetny towarzysz. Nie mają zbyt dużego doświadczenia z psami, stąd nie biorą się za szczeniaka ani nie chcą psa trudnej rasy. Psiak będzie mieszkał z nimi w domu, ważne by nie był z tych niszczycielskich. Jeśli chodzi o wielkość: nie większy niż do kolana. Odpadają psy wielkości yorka, ale nie może być też większy od husky, tak optymalnie pies w granicach 5-15kg. Chcieli by raczej samca, ale jeśli suczka będzie wysterylizowana to nic nie stoi na przeszkodzie by z nimi zamieszkała. Wygląd dla nich nie stanowi większego znaczenia. Mają ogromne serce, stać ich na utrzymanie psiaka w fajnych warunkach i są otwarci na nowego towarzysza. Dobrze by było, gdyby pies był z ich okolic, bo chcieliby go najpierw poznać osobiście, pobyć z nim, zobaczyć czy zaiskrzy.
-
Młoda suczka potrzebuje domku na cito, chociaż tymczasowego!!!!!!
Ty$ka replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
Informacje z DS [QUOTE]jestem w stalym kontakcie z Magda Talisiowa i dzis dostalem kolejny biuletyn. panstwo martwili sie stresem kotow, ale w piatek mieli wizyte zoopsychologa i wszystko robia dobrze, kotom potrzeba wiecej czasu. zreszta juz ponoc jest troche lepiej, odwazniejsza kota spala na parapecie nad psem. Tali uczy swoich ludzi, ze jedzenie trzeba starannie sprzatac i zamykac. za to kosztem 24h sraczki sama sie nauczyla zostawiac w spokoju kocie zarcie. podobno zapomniala juz wszystkie komendy, jakie u mnie poznala, ale podejrzewam, ze kiedy pojda z nia na szkolenie, wszystko sobie przypomni. bystra mala cwaniara.[/QUOTE] -
Cześć. Nagadane... nie nadrobię :( Musicie tak paplać?
-
Cześć. NIe nadrobię.... :(
-
co do zachowania na wystawie może po prostu miał gorszy dzień? ;) Gratuluję oceny doskonałej, choć podejście sędziny jest dość... zastanawiające. [url]https://lh5.googleusercontent.com/-UnyMdGWP2Gw/U_Idqkr_1VI/AAAAAAAABbU/shIZ4en7hA4/w1000-h667-no/IMG_5858.png[/url] genialne!
-
[quote name='marta1624']Ja mam pecha do zsyłania słońca, więc lepiej nie :D Ale udanego wyjazdu! ;)[/QUOTE] Oky, wierzę Ci na słowo, ale jak będziesz miała ładną pogodę możesz podmuchać w moją stronę, może doleci :D Dzięki, na pewno będzie! Tak btw. nasza zaprzyjaźniona borderzyca ma cieczkę. I stąd Morus tak ostatnio z większą częstotliwością wyje. On każdego dnia nas budzi swoim łułułu, ale podobno teraz jakoś dobitnie. I na stałe przeprowadził się ze spaniem pod bramę. Na szczęście mocno nie świruje. Tfu, tfu!
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Ty$ka replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
:roflt::roflt:mistrzowska orientacja w terenie :megagrin: -
Witajcie alergicy, jesteście we właściwym miejscu ;) Łączę się w bólu. Na szczęście jeszcze nie umarłam. Ba, nawet ostatnio śpiąc na słomie się nie dusiłam, a jak na złość leków nie mogłam znaleźć w plecaku 20l i ostrzegłam koleżanki, że jak usłyszą nierówny oddech, westchnięcie lub kaszel notoryczny u mnie to by zadzwoniły natychmiast na pogotowie. I o dziwo, nie dusiłam się. Natomiast one od słomy dostały dziwnego uczulenia, hmmm... tak czy inaczej jestem uczulona na wszystko. Tylko, że na niewiele alergenów pozostało mi duszenie się, większość została ma teraz objawy złagodzone. Tak czy inaczej na Milkę dusiłam się do końca jej życia, co prawda po 3msc trochę się ustabilizowało, na tyle, że leciało mi jedynie z nosa, łzawiły oczy i byłam czerwona, a nie miałam duszności, ale jednak... Generalnie mam tak ze wszystkim, więc wiem, co czujecie. Dzisiaj pies mi odstawiał cyrk jak poszłam do sklepu bez niego. Chyba wyczuwa, że znów jutro wyjeżdżam. Mam nadzieję, że to nie początek lęku separacyjnego. Ja już spakowana, więc się z Wami żegnam. Trzymajcie się. Mam nadzieję,że będzie ciepło, bo zamarznę pod tymi namiotami i jeszcze nie daj Bóg zachoruję na koncert, przez co nie będę mieć siły krzyczeć na nim i pogować... Oby ten czarny scenariusz się nie spełnił, a więc słońce mi zsyłajcie, słońce! :D
-
Super, że już zdrówko wróciło :) Myślę, że dobra decyzja. Ciachasz ją jakieś 2,5msc po pierwszej cieczce czy jeszcze chcesz przeżyć kilka cieczek 8)?
-
[quote name='dOgLoV']Hejka ;) wybaczcie ale mam alergię na takie długie teksty więc się tylko przywitam :lol:[/QUOTE] Cześć. Nawet na teksty ma alergie... co za świat...
-
[quote name='marta1624']Popieram :)[/QUOTE] Oj tam oj tam :p nie mam weny do fotek.