-
Posts
3622 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Vesper
-
No i chyba z sukami to już nie ma takiej reguły- suka może sobie "nie życzyć" podwąchiwania, ma swoje humorki... Moje suki potrafią pogonić natręta... Ale tylko w wypadku kiedy jest zainteresowany ich...nazwijmy to częściami intymnymi;).
-
Westie w potrzebie/znalezione/zaginione
Vesper replied to Magda's topic in West Highland White Terrier
Czyli zwykła pseudo... a suka pewnie zamiast tych dwóch miotów (co i tak jest dużo jak na 3-latkę) mogła mieć co cieczkę... A teraz może sobie córkę zostawiają? Macie dziewczyny jakiś pomysł?Była przecież ostatnio dziewczyna tu na wątku, chciała westika... edit: To ile jest tych westów?:-0 -
To one są strasznie grzeczne!:oops::-o Moje ja już kiedyś przeanalizowałam. Jest taki jeden zapalnik, wywołujący chęć popisywania się lub warczenia- a nazywa się Arielka :D... Wiesz sama jakie są staffiki- wulkan energii, a małe nie chcą "być gorsze" i też dokazują ;) Dzisiaj małego Chikulca wzięłam w celach socjalizacyjnych do centrum na spacer rano... Wieczorem wkleję zdjęcia, bo jeszcze obróbka itp... Chicca powoli przestaje się bać tego strasznego metra, jechała tramwajem nawet, ale obce psy ją denerwują- przyzwyczajona wychodzić co najmniej z jednym "swoim" warczy na te obce:shake: Tylko jamniczek ją zainteresował. Może boi się dużych, bo kojarzą się jej z tym chartem, z którym ciągle mamy problemy? (Tu o tym nie pisałam, ale mam taką rodzinę w bloku, która ma dwa psy:whippeta i jacka russella. Ich spacery to bieganie dookoła placu zabaw dla dzieci przez 5 minut- tyle, ile trwa wypalenie papierosa przez pana/nią stojących pod klatką. I rzucają się na psy, mnie też jack chciał ciapnąć). Patrząc dzisiaj na różne mioty chi, stwierdziłam, że mój przyszły chłopaczek i jego rodzeństwo są naprawdę piękni! Aż szkoda tych szczylków niektórych... No i nagminne to: piesek malutki,do 1kg:roll:, ale i dużą sukę "da radę"-tak było napisane.
- 851 replies
-
- bianca pociechy agniechy
- chihuahua
- (and 3 more)
-
Psiejska szarańcza czyli Murzynek, Tosia i Pestuszka :)
Vesper replied to tłamsik's topic in Foto Blogi
Witam Tłamsiku, Dusiek mi napisała, że jakaś dziewczynka staffinka jest u Was w galerii gościnnie, a ja jej nie widzę :sad: Za to Murzynek- słodki :loveu:... Kto z nas nie pstryka zdjęć śpiącym psom? :D -
[quote name='BORYSboxer']A giełda w Koszalinie co niedzielę jest pełna tych pseudohodowców..rozmnażają na potęgę..:mad:to łatwy zarobek..niestety mam kumpla co myśli podobnie ma pinczera z rodowodem i już słyszę,że szuka partnera dla swojej suczki bo KASA będzie:angryy:I taki właśnie ciemnogród panuje..:-([/QUOTE] Ta giełda pod lasem? Taaa, to już temat- miejscowa legenda... Chyba całe miasto stamtąd psy ma. A upał jak...***, nagrzany asfalt, szczylki w pudełkach albo na tym asfalcie w kojcach... Dawno tam nie byłam, ale myślę że to ta sama giełda, spod wystawy przenieśli się na giełdę (miała być samochodowa, a jest tam wszystko). Swojego czasu moja ciocia tam jamnika kupiła, miała szczęście, bo pies żył długo, 17 lat, ale za młodu trochę się z nim najeździli po weterynarzach...:sad: [url]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/15717677_mini_chihuahua_1_2_kg_z_rodowodem_na.html#[/url] [COLOR="purple"]Ciekawe czy piesek ma uprawnienia, postaram się wybadać ...[/COLOR] Reklama- marzenie- pradziadek z Meksyku prosto :D, w rodowodzie wiele championów... Wielu przodków o maści "blue";). Cena krycia:300zł... Po prostu wymarzony repek dla jakiejś suni w typie (chociaż napisane jest: przyjmujemy tylko chihuahua, z rodo... i bez ;))... Jeżeli piesek ma rodowód, poproszę o skan... edit:OK, napisałam, co jeszcze mnie uderzyło- pan sprzedaje i szczeniaki, bez metryk (oczywiście) w cenie... od 1200zł!!! Przecież w takiej cenie można kupić peta w hodowli! Tzn z w hodowli z papierami :D
-
Westie w potrzebie/znalezione/zaginione
Vesper replied to Magda's topic in West Highland White Terrier
O f**k, śliczna sunia, coś więcej wiadomo??? Jeżeli chcemy ją ratować trzeba się spieszyć, bo zaraz ktoś ją weźmie... Może któraś z nas napisze do sprzedającego? -
Oj świnki to bardzo bym chciała hodować, niestety mam na nie alergię, astmę właściwie... :sad: Miałam też młodego samczyka Skinny, musiałam go oddać, bo nie mogłam złapać oddechu już pod koniec pobytu dwóch świnek u mnie... Druga była sklepowa. Co do organizacji, to są dwie: PPC i MSMSM. Z tego co wiem, respektują nawzajem swoje rodowody, ale musiałabyś się dowiedzieć. Łatwo znaleźć ich strony. Są na nich podane rasy świnek i standardy :). Ja osobiście uwielbiam Skinny- takie małe hipcie (świnki bezwłose), są świetne:loveu:
- 203 replies
-
- ostentator
- paco
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Nie, nie hodowla w takim znaczeniu jak to rozumiesz- u nas w Polsce nie ma organizacji skupiającej ludzi hodujących szynszyle... Mam rasowego samca- tzn odmiany białej Wilsona, ale nie ma papierów. Samica to standard, i te dwie odmiany można łączyć. Ciężko rozmnożyć szylki- ja czekam i czekam i nic się nie dzieje... Teraz chciałabym zostawić sobie dziecko (Lucky rodziła dwa razy jedynaki), i w zależności od płci wysterylizować albo wykastrować drugie... Chociaż myślę też o dwóch klatkach- dla dziewczyn i chłopaków, bo szylka sama jest nieszczęśliwa... Ale klatki są naprawdę wieeelkie- nie wiem czy miejsce znajdę- chyba że zaadaptuję regał :) A dlaczego pytasz o to, dlaczego chcę rozmnażać szylki? Pewnie się nasłuchałaś mądrości od hodowców np rasowych myszy- no cóż, przerabiałam to... Myszki z hodowli, te, które kupiłam ostatnio-w styczniu i lutym- nie żyje już żadna. Hodowla tam nie ma nic wspólnego z hodowlą zwierząt zdrowych, na forach piszą nie wiadomo co, a prawda jest niestety bardzo gorzka... Podam Ci przykład- normalnością jest, gdy mysz po wystawie zdycha, bo jest to dla niej taki szok- tak usłyszałam. Moja jedyna labka przeżyła wszystkie rasowe;). Niestety, rodowody robią sami "hodowcy"- mogą wpisać co chcą. Daleko takim organizacjom do jakiegokolwiek prestiżu... Aha, myszy,chomiki czy szczury to jednak co innego niż szynszyle...
- 203 replies
-
- ostentator
- paco
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Co do westików w potrzebie- w tych sprawach to ja też tylko pomagam, najlepiej zorientowana jest Masuimi33- ja moje fanty dałam jej (tzn fotki, a z resztą- jeżeli o tym myślicie, podpowiem co i jak na pw, bo ciężko byłoby wysłać wszystkie wystawione rzeczy- ja umawiam się z Dominiką co jakiś czas, mamy niedaleko do siebie, kiedy widzę, że dziewczyny coś zamówiły to zawożę Masuimi po prostu, a ona wysyła dalej. Wcześniej obfociłam wszystko, poopisywałam-i wysłałam jej na maila, a dziewczyny zrobiły bazarek:)). Z tego co wiem, Pepsi, westisia z obory Arktyki która ma nieustaloną sytuację prawną i jest u masuimi (i z tego co wiem już zostanie) ma chore oko- i dług w lecznicy- dziewczyny w pierwszej kolejności zbierały na Pepsi, był też wątek transportowy, ale nie znam szczegółów. Najlepiej na pw z Masuimi, z tym, że ona chyba teraz wyjechała na kilka dni- ale zostawiła numer w sygnaturze :). Pozdrawiam:). A u Tłamsika nie byłam jakiś czas- macie tam jakąś staffisiową dziewczynkę? :loveu:
- 203 replies
-
- ostentator
- paco
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
A ja zawsze myślałam- może to i stara szkoła, bo Babcia mi tak mówiła- że normalny pies nie powinien ruszyć suki ani szczenięcia- no i z reguły z moich obserwacji też tak wynikało... Jamniki są uparte, ale nie głupie- w tym przypadku chyba właściciel nie wie że powinien wybrać się do sklepu po smycz i kaganiec (najlepiej komplet). Atak psa na suczkę to nie jest normalne zjawisko. Trafią kiedyś np na stafforda (ja zawsze się boję, bo moja Ariel z tyłu jest niska- czasami ludzie biorą ją za buldożka :D), ale podbiegaczowi natrętowi mogłaby zrobić krzywdę- np chartowi o którym pisałam. A wina byłby pewnie nasza:angryy:- chociaż my na smyczy...
-
[quote name='karola&gacek']Nie wiem czy ktoś z tąd był na wystawie w Opolu ~5 lat temu. Uliczka przy wystawie zawsze była obładowana przez szczeniaki rasowe i nie. Nie pamiętam co dokładnie się stało (afera, albo coś), ale następnego roku nie było żadnego szczeniaka. I chyba były tabliczki "Zakaz sprzedaży psów". A rok, albo dwa lata temu pod wejściem na wystawe w Raciborzu, w kartonowym pudełku były sprzedawane szczeniaki, które jeszcze nawet nie chodziły...[/QUOTE] O Boże, a ja myślałam że te czasy już dawno się skończyły :sad: Mam Babcię w Koszalinie, jako dziecko spędzałam tam wakacje. Zawsze w lipcu była wystawa (jest i do dzisiaj) no i przed wystawą- szczeniaki... Nie powiem, jako dziecku marzącym o piesku bardzo mi się to podobało...:roll: Ale już dawno proceder ten się skończył, i myślałam, że skoro tam, to i gdzie indziej też... Ja nawet swoich dorosłych psów nie lubię wystawiać w upały- a co dopiero szczenięta, które ledwo co nauczyły się kontrolować temperaturę ciała...:sad:
-
Na ostatnich fotkach (wstyd się przyznać, ale dawno nie zaglądałam), chłopak już bardzo dorośle wygląda! :) Piękny, mocny pies, ładna i "samcza" głowa- fajnie jak po psiaku od razu widać dyformizm płciowy- on to stuprocentowy facet! Cudny jest. :)
-
Adi był jedynakiem, urodzony przez cesarkę i wykarmiony na sztucznym mleku. Pierwszy tydzień to była tragedia- prawie nie chciał jeść, nie miał odruchu ssania, musiałam mu mleko wstrzykiwać strzykawką (oczywiście bez igły) po troszku do pysia- żeby przełknął. Przełykał. Mleko szybko stygło- a zimnego nie można dawać, bo szczenię łatwo wyziębić. Karmiąc go, przez pierwsze dwa-trzy tygodnie czułam się jakbym miała w domu własne dziecko- wstawanie w nocy, po jedzeniu wymasowanie brzuszka :) żeby się wypróżnił... Raz w trzeciej, krytycznej dobie miał podawaną glukozę domięśniowo-wet oceniał jego szanse 50 na 50%. Ale już w wieku 3-ech m-cy widać było, że będzie to mocny piesek- no i rzeczywiście jest, chociaż dopiero od czerwca jego sytuacja się unormowała- cała historia była tu wielokrotnie opisywana, jeżeli nie czytałaś- po niecałym roku dziewczyna, u której Adi mieszkał na warunkach hodowlanych, z dnia na dzień mi go zwróciła. Na szczęście znalazł się fajny domek- Natalia przyjechała po niego i Adi teraz mieszka we Wrocławiu, więc nie widuję go już, ale na zdjęciach wygląda kwitnąco...:) A wracając do wagi- zastanawiam się, ile tutaj mają znaczenia geny, a ile np to, że był sztucznie karmiony i rzeczywiście po tym pierwszym tygodniu był już tłuściutki...
- 218 replies
-
- arielka z błękitnego rodu
- ostentator hodowla
- (and 3 more)
-
[quote name='Inek']Niestety, ale prawda jest taka, że wszystkie rasy miniaturyzowane są nienormalnym tworem. Czy to York, czy sznaucer czy jamnik. Dobór naturalny polega na tym, że krzyżują się ze sobą najmocniejsze osobniki - zdrowe, mocne, silne. Osobniki słabe umierają.... taka jest niestety natura. Cechy pozytywne przenoszoną są dalej. W naturze chore osobniki, upośledzone nie rozmnażają się - one umierają, wraz z ich słabymi genami. Jak miniaturyzujemy psy? wybieramy z miotu najsłabsze, a co za tym idzie najmniejsze i krzyżujemy je z podobnym jemu. Ich potomstwo jest małe i słabe. Koło się zamyka, te już skrzywione osobniki przenoszą dalej swoje geny i wynikiem takich zabaw w "Pana Boga" są miniaturki Yorków. Owszem ważą 1,5kg, ale są słabe, często chorują, żyją krótko, nie są odpowiednio rozwinięte emocjonalne i psychicznie. Każdy pies zminiaturyzowany jest daleki od wzorca rasy "pies". I niestety, to jest genetyka, jej nie oszukamy.... przez nasze igranie z naturę psy zminiaturyzowane utraciły cechy jakie miał ich przodek - wilk. Przepraszam Cię bardzo, ale Twoje pierwsze stwierdzenie jest po prostu obraźliwe... to samo możnaby powiedzieć o jakiejkolwiek rasie stworzonej przez człowieka- ON-kach z dysplazją , spanielach- bo mają długie uszy :D Po drugie- widać, że kompletnie nie orientujesz się w sprawach hodowli małych ras- te najmniejsze to najczęściej tzw"pety", nie przeznaczone do dalszej hodowli. Hodowca to człowiek, któremu zależy aby jego rasa była zdrowa- przynajmniej mądry hodowca. Czy popierasz dobór naturalny? Znaczyłby to, że popierasz też wypuszczanie suki z cieczką i czeknie, co z tego będzie- bo po co jakakolwiek kontrola rozmnażania, jeżeli dobór naturalny jest taki super:D Sorry, mogłabym jeszcze dużo napisać, ale nie wydaje mi się żebyśmy doszli do jakiegokolwiek porozumienia jeżeli wszystkie małe psy to dla ciebie "twory", i to w dodatku jakieś wadliwe. Żenada. Polecam patrzeć w górę, a nie na psy z pseudo, za które nikt stąd odpowiedzialności nie ponosi, a wręcz ludzie starają się z tym walczyć ;) Myślę, że kundelków matka natura "naprodukowała" dostatecznie dużo- nie musisz dokładać do tego ręki. Idź do pierwszego lepszego schroniska- czy psy tam będące to okazy zdrowia? I nie chodzi mi o zaniedbanie, nieprzyjemny zapach- skąd katarakta, krzywica, inne choroby. I baaardzo Cię proszę- przekopiuj mi tu wzorzec rasy: pies :D :D :D
-
Nie... U mnie się nic nie wyświetla, a jak klikam w kwadracik, też nic... Skopiowałaś ten link (przykładowo) zaczynający się od: http.//i55.tinypic.com/cyferki i literki.jpg ?
-
[quote name='Aysel']Możliwe, że resorpcja, a możliwe też że urojona. Moja Eni ostatnio miała po raz pierwszy urojoną, przytyła, cyce się zwiększyły, nawet laktacja się zaczęła. Ale opanowałam w miarę szybko :)[/QUOTE] To może dlatego teraz takie opóźnienie tej cieczki? Chociaż u suk w sumie nieważne- poród, nie-poród- cieczka co 6 m-cy...powinna być. Trzymam kciuki :thumbs:
-
Cztery Gremlinki i ich mały/wielki świat.. <3 ... ;)
Vesper replied to ChiqDeeWikiXenia's topic in Galeria
[quote name='Jaga.']nie :evil_lol: Ty na mnie :evil_lol::evil_lol::evil_lol: baby lubisz to :evil_lol: Tessi ma to samo - nie lubi obcych i nie daje się głaskać. więc nie ma głaskania jamnika :eviltong: ale grzywce to kochają Arielko :D :D :D bombastyczna ta małpka z fochem :D zakochałam sie :loveu: śliczne te Twoje panny! zamrażaro :loveu: [url]http://i1127.photobucket.com/albums/l621/chiquitadeedee/DSC00102.jpg[/url] hahhaha co za potworek :evil_lol:[/QUOTE] A dla czego ja jestem zamrażara??? :sad: I co to jest maliniak ;) Bo i ja nie wiem...:niewiem: -
Pattti, będziemy! :) Ja z nowym chłopczykiem, Ty z nową sunią, a do tego ja jescze w przyszłym sezonie powystawiam Chickę- w tym chyba nie zrobimy hodowlanki- z tego wszystkiego nie byłam w W-wie bo Cicce do 12-stu m-cy zabrakło 2-óch dni, a mnie coś się ubzdurało (tzn nie wiem właśnie jak to jest, bo raz słyszę tak, raz inaczej) że oceny z wystaw u chi liczą się po 12-tym m-cu życia...:confused:
-
[B]Jaga[/B]- będzie, będzie:)... Śliczny malutki chłopczyk...:loveu: [B]Chiquita&DeeDee[/B]- na szczęście nie planuję takiej "fermy"- przynajmniej w najbliższym czasie. A poważnie- myślę, że można mieć tylko tyle psów, ile się ogarnia- spacery, dbanie o czystość, wet. Nigdy bym nie poszła "na ilość" hodując np. 10 różnych ras- nie wierzę, że można to rozsądnie kontrolować bez sztabu ludzi do roboty... Chociaż ostatnio jak rozmawiałam z moim P., powiedziałam mu że w związku z maluszkiem chyba będzie trzeba wysterylizować Ariel- no i on nie chce, powiedział:"A może jak będziemy mieć dom, to wtedy ją pokryjemy i zostawimy sobie jakąś po niej?". Zszokował mnie. Ale widmo "naszego domu" jest zbyt odległe, żeby poważnie brać to pod uwagę. Tłumaczyłam mu, że mały, jurny chłopaczek może teoretycznie pokryć Arielkę... bo myślał że NIE...:roll: A maluszka każe sobie przysłać fotki (do końca września pracuje w Hiszpanii)ale wypytywał się dokładnie- a nad łóżkiem podobno ma nasze psiaki (i moje zdjęcie też gdzieś się załapało...):evil_lol: [B]Pa-ttti[/B] cieszę się że myślisz że ja dobrze wychowam malucha- liczę się z Twoją opinią. W razie czego uprzedzam, że będę dzwonić- tak jak kiedyś do Twojej Mamy :D Oj, musiałam być męcząca...:diabloti: Ja sobie tak myślę- może to taki miot "L", mający wspólne cechy charakteru? Milka np wie dobrze, że ja nie lubię jak przychodzi do mnie rano i drapie łapką żeby ją głaskać po brzusiu... Jest w tym baaardzo cierpliwa.:roll: Ona ma ochotę na pieszczotki, to i ja mam mieć:evil_lol: Ona jest taka niezależna, przychodzi kiedy chce, czasami myślę że ma trochę koci charakter. A pomimo tego najgrzeczniejsza ze wszystkich (tzn nie wiem jeszcze jak będzie z Chicką- ona łapie jeszcze dziecięce głupawki, gryzie mnie w nos (to taka zabawa:shake:) i ucieka np... Ale jak ją oduczę tego- na razie piszczę albo warczę, ale ją to bawi... Bo przecież klapa nawet gazetą nie dam...w taką małą poopę- chociaż czasami mam ochotę- Paco np wystarczy że powiem "idę po gazetkę" i jest skrucha, a na Chickę sposobu nie mam... Masz jakie pomysły? Milki karcić nie musiałam, a Chicca ma większy temperament i muszę jakoś ją okiełznać. Do tego dzikusek trochę- nie lubi metra, auta, obcych ludzi.
- 851 replies
-
- bianca pociechy agniechy
- chihuahua
- (and 3 more)
-
Najważniejsza jest budowa :), a geny "długiego włosa" i tak będzie niósł, więc dla obu dziewczyn będzie pasował.:) Chociaż super, gdyby do tego był długowłosy. Ostatnio gdzieś czytałam, że długowłosych w Polsce rodzi się mniej niż krótkowłosych. Nie wiesz jaki rodowód ma Buffalo- czy same długo-, czy i krótkowłose? Mnie się wydaje, że chyba w Stanach już się nie krzyżuje, ale pewności nie mam...
-
A ja dzisiaj wracałam ze sklepu, wychodzę z bramy i...:angryy: Wielki Pan ze swoimi pieskami- czyli sąsiad tym razem, mąż pani, o której już kiedyś pisałam w zw. z przyczepą na osiedlowym parkingu i spacerach typu, że jedno z nich stoi pod klatką i pali. Otóż dzisiaj było tak jak zawsze, a wesoła dwójka- whippet i jack russell buszowały po ogródku sąsiadki- nawiasem mówiąc mającej kilka kotów wychodzących i dokarmiającej te wolno żyjące... Przeszłam szybko, żeby jack nie gonił mnie z zamiarem zatopienia zębów w mojej łydce- po ostatnim razie jest to jedyny pies z osiedla którego się po prostu boję:razz:, bo teriery chociaż małe, zęby mają wielkie- wiem to chociażby bawiąc się w dentystę ze swoim westem... Przystanęłam przy swojej klatce, wyciągnęłam klucze, i wzrok padł mi na telefon kom.:cool3: Cofnęłam się, niby patrząc w okna koleżanki:siara:wyjęłam telefon, i zrobiłam fotkę jak pieski urządzają sobie zabawę na zadbanym ogródeczku pani która lubi koty:knuje:. Ja wiem że jest to bezczelne, że zniżam się do ich poziomu... Ale chcę uświadomić ludziom z bloku (w ciągu tygodnia państwa w ogóle nie widać) że nie liczą się kompletnie z nikim- bo naprawdę wątpię, żeby ta pani od mruczków była zadowolona że obce psy straszą dochodzące koty (zawsze jakiś tam, co najmniej jeden, siedzi) i dewastują wypielęgnowane kwiaty (chyba floksy)- mnie może kwiatów trochę mniej jest szkoda, ale mama tej pani cały czas przy nich pracuje- więc są chyba ich oczkiem w głowie, obok kociaków... Nie wiem jeszcze po co mi ta fotka. Może się nie przyda. Ale podejrzewam że w końcu któraś strona nie wytrzyma- taki mały dowód na to, że jest jak mówię nie zaszkodzi... Szkoda że chociaż w weekend nie zrobią użytku z tej przyczepy i nie pojadą na te swoje konie... Byłoby o dwa m-ca więcej- a przede wszystkim jakie święto dla psów!!!
-
Moim zdaniem te wszystkie pomysły "mądrych głów" a propos psów żyjących na wsiach wynikają z kompletnej nieznajomości problemu! Owszem- coś zrobić trzeba (a raczej- "wypadałoby, bo ludzie protestują, a ja mogę się wypromować")- pomysły więc lecą po najkrótszej, najłatwiejszej linii oporu- zlikwidować łańcuchy (po akcji "zerwijmy łańcuchy", kojce), ale jak np napisała Martens- jak to by wyglądało w praktyce? Hordy agresywnych psów biegających po wsi nocą? Czy to jest rozwiązanie? A może te 200 schronisk- OK, tylko niech ci mądrzy politycy to sfinansują :D Inna sprawa, że wszyscy wiemy, że pies w schronisku powoli się wycofuje- a później grupa dogomaniaków próbuje te biedaki ratować. Problem w tej chwili dotyczy nas- dogomaniaków, bezpośrednio, no chyba, że ktoś odcina się od pomocy psom w potrzebie, nigdy nie adoptował, nie był wolontariuszem, po prostu problem jest mu obojętny- ale dla większości na szczęście tak nie jest. Niestety, w tej chwili temat psów jest zbyt mocno związany z polityką, by można było się w tej chwili wypowiedzieć- wiadomo, że będzie decydował ten, kto będzie "miał stołek":shake:...
-
Powiedział że sto- ciekawe co by było gdybym chciała zrealizować plan :diabloti: Ale np kiedy czasami marzymy sobie, że kiedyś będziemy mieć duuuży dom- razem ze mną planuje jak moglibyśmy poszerzyć hodowlę- chociaż raczej średnio zna się na rasach- on kocha wszystkie, psy, koty... Jest kochany, naprawdę miałam dużo szczęścia... W tym związku to ja jestem "tą złą"- ja się za niego kłócę, nawet moi rodzice już uważają że P. to anioł urodzony, a wina jest zawsze moja...:D
- 851 replies
-
- bianca pociechy agniechy
- chihuahua
- (and 3 more)
-
[quote name='pa-ttti']ale nie rozpieszczanie psa jest dla jego dobra, naprawdę:) Co do jego roli- musi być odważny, i nie bać się tego co ma robić:) więc jak będzie skakał na suczki, nie możesz na niego krzyczeć ani go zganiać, po prostu podejść i go zabrać. także tu jest trudno. Socjalizacja jest baaaardzo ważna, od niej w zasadzie zależy charakter potem, a wiadomo-wygląd psa to tylko połowa sukcesu na wystawach- druga połowa to charakter, ruch[/QUOTE] Maluszek nie będzie rozpieszczany- tak jak pisałam post wyżej, Ariel nie wyszło to na dobre... Postaram się spełnić wszystkie warunki, jakie zostaną na mnie nałożone. Zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności- już od dwóch lat interesuję się co znaczy mieć w domu kryjącego repka- do tej pory nie byłam gotowa, ale już jestem. Niemniej "Poradnik dla żółtodziobów" na pewno mi się przyda.:) Rozpieszczania nie będzie, dla jego dobra. Ale chyba głaskanie i inne takie jak najbardziej?
- 851 replies
-
- bianca pociechy agniechy
- chihuahua
- (and 3 more)