-
Posts
5606 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jukutek
-
kilka rad przy wyborze nosidełka - turystycznego lub ergonomicznego, z naszego doświadczenia [B]Wybierając nosidełko ergonomiczne, zwracajmy uwagę na:[/B] - szerokość panelu między nóżkami: powinien być szeroki, by dziecko siedziało “na żabkę” - brak usztywnienia plecków - materiał – powinien być przewiewny - pas biodrowy i pasy na ramiączkach dla rodzica – powinny być szerokie i miękkie - prostotę użycia: nosidełka z mnóstwem klamerek wcale nie zabezpieczają dziecka lepiej niż te z dwoma… a są znacznie mniej wygodne w użyciu - możliwość noszenia dziecka z przodu i na plecach (ale zawsze przodem do ciała rodzica) – starsze dziecko jest cięższe, lepiej je na dłuższych odcinkach nosić na plecach - kapturek czy inne zabezpieczenie stabilizujące główkę podczas snu [B]Wybierając nosidełko turystyczne, zwracajmy uwagę na:[/B] - przedział wagowy: lepsze te, które starczą na dłużej niż do roku. - obecność podpórki na nóżki, żeby dziecko nie wisiało - dodatkowe akcesoria (lub możliwość ich dokupienia) – daszek od słońca, folia przeciwdeszczowa - rozmiar komory na drobiazgi oraz liczbę dodatkowych kieszonek - całościową wagę nosidła
-
Akurat to nosidełko mnie nie przekonuje - nie jest ergonomiczne: spójrz, jak nóżki dziecka idą do dołu i cały ciężar spoczywa na kroku. Wolę poza tym nosidełka szyte z płótna - są bardziej przewiewne. Nie powinno się też nosić dzieci przodem do świata, odwróconych tyłem do rodzica (niech ten, kto tę pozycję wymyślił, sam się tak na trochę powiesi - to kompletnie niewygodne! Z womara tylko model ECO jest ergonomiczny. Ja uwielbiam Tulę ([URL]http://www.babytula.pl/[/URL]), ale równie dobre są też np. Ergo (firma, nie typ nosidełka), Boba, Bondolino - to znacznie wyższa półka cenowa, ale i komfort dla rodzica i dziecka dużo większy. Dla mnie - choć na kasie mi nie zbywa - jest to niezwykle istotne, bo noszę i nosiłam dużo. M. ma w tej chwili 2,5 roku - przejdzie "ciurkiem' do 3-4 km, a my i kilkanaście potrafimy zrobić w ramach spaceru, więc korzysta z podwózki. W Tuli nawet noszenie 13,5 kg dwuipółlatki nie jest torturą. Co do zapięcia - tak, dziecko musi przylegać do rodzica, nie może wisieć w nosidle. Co do nosidełka turystycznego, krzesełkowego - waga jego samego to ok. 2,5-3 kg więcej niż ergonomicznego. Mój kręgosłup i oczy mówią stop przy takiej wadze, choć jak M. była mniejsza, nosiłam ją w turystycznym też (w ciepłym klimacie - jest przewiewniejsze niż ergo), choć rzadziej. Przy chodzeniu po górach mi przeszkadzało to, że środek ciężkości jest jakby "poza" człowiekiem, ale można się przyzwyczaić. [B]edit[/B]. chodzę z nosidełkiem po górach. Wniosłam M. na dwa dwutysięczniki... [B]groszek83 [/B]- jeśli chcesz nosić dziecko po górach, nie radzę oszczędzać, bo to inna kategoria chodzenia niż "wsadzić dziecko w nosidło na spacer z psem". To kwestia wygody czasem na wiele godzin, możliwości spania malucha etc...
-
[quote name='Majkowska']Witam się bardzo serdecznie ze wszystkimi mamami :) Również jestem mamą 4 miesięcznej Kingi, a właścicielką psa i dwóch kotów. Wpadam na wątek podpytać inne mamy o temat nosidełek. Dziś zakupiłam właśnie nosidełko i przeczytalam opinie w necie i odczucia mam mieszane... Jakie jest wasze zdanie?[/QUOTE] ale jakie nosidełko? Bo nosidełko nosidełku nierówne. My z M. się nosimy od dawna i bardzo to sobie cenimy - polecam nosidełka ergonomiczne, nie "wisiadełka" (mówimy "nie" tym, co mają usztywnione plecki oraz wąską przestrzeń między nóżkami, że wiszą w dół). Nie należy też nosić dziecka kręgosłupem do brzucha rodzica - to bardzo nienaturalna pozycja. Dziecionoszenie to mój konik - jak chcesz, to pisz tu albo na PW, służe radą...
-
M. niecałe 2,5 roku: buduje złożone zdania (pójdę, bo... itp.), porównuje (Juki (pies) ma czarne futro jak Hienuś (pies maskotka)), gada prawie cały czas gdy nie śpi i zaczyna zadawać pytania! :crazyeye:
-
ma wycięcia oraz uchwyty do mocowania. Jest średniośliski - na pewno by się wyślizgiwał, gdyby nie mocowania właśnie. Nie wiem, jak z wózkiem i Twoim modelem, u nas do sanek dało się zamocować na tyle sztywno, że nie jeździł w ogóle. Wydaje mi się, że jak ma mocowania na pasy, to już choćby dzięki temu nie będzie wyjeżdżał, co najwyżej się zsunie. Tak w ogóle - to chyba nawet nieśliski śpiworek przy ruchliwym dziecku zawsze się wysunie, jeśli nie będzie miał jakiegokolwiek mocowania (grawitacja działa...) widać dziurki na pasy [IMG]http://wpodrozyprzezzycie.files.wordpress.com/2013/04/dsc_2837.jpg?w=480&h=322[/IMG] mocowania - nie wiem, czy do wózka się nadadzą, do sanek są ekstra [IMG]http://wpodrozyprzezzycie.files.wordpress.com/2013/04/dsc_3569.jpg?w=461[/IMG] niespełna dwulatka na sankach [IMG]http://wpodrozyprzezzycie.files.wordpress.com/2013/04/dsc_3139.jpg?w=480&h=322[/IMG]
-
ja bardzo polecam to [url]http://wspb.home.pl/tako/index.php?option=com_virtuemart&view=productdetails&virtuemart_product_id=183&virtuemart_category_id=5&Itemid=2[/url] to śpiworek uniwersalny - do wózka, fotelika samoch. i na sanki. Jest bardzo ciepły, a dzięki temu, że ma wiele funkcji, to mimo ceny się opłaca. Ja (jeszcze :) nie mam do sprzedania - 2,5-latka spokojnie się w nim mieści, a jest wysoka :D
-
Popieram. Dobry lekarz i zaufanie do niego to podstawa.
-
Brałam w ciąży z M. od 4 do 6 dziennie. przez 6 miesięcy (!). M. gada jak najęta, jest żywe srebro - spokojnie :)
-
[quote name='Anja2201']Dzięki :) do terminu nie , ale do 38 tygodnia :)[/QUOTE] gratulacje :) :) :)
-
[quote name='pepsicola']my dzisiaj pierwszy dzień bez pieluchy, w samych majteczkach-zobaczymy jakie będą efekty (na razie pełno kałuż)-trzymajcie kciuki[/QUOTE] powodzenia :) My już tylko na noc i na wyjazdy z pieluchą jako asekuracją, bez wpadek :D co do chleba - M. nauczyła się jeść z serem białym (posmarowane), jak przestała pić mleko z butli (i w ogóle pić mleko, żadnego mleka ani kaszki do buzi nie bierze. jogurty i owszem, w dużych ilościach, naturalne też)
-
Super wieści :) Nas też tu mało, no bo życie niestety różnie się układa, ale o Was myślimy cały czas bardzo ciepło! Pozdrawiamy!
-
[quote name='Nikaragua']zapytaj na baloniarkach [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/213164[/URL] tam są dziewczyny z Warszawy[/QUOTE] Dzięki, lecę :)
-
hej, sorry za offtopic, ale mój znajomy sąsiad idzie na ok. 2 mies. do szpitala - szukam zaufanego hoteliku w Warszawie na ten czas. Nie umiem go szukać, pies i właściciel są mi bliscy, mili etc. może kogoś wskażecie? Piesek jamnikowaty.
-
Niezmiennie Tula Baby Carriers (ergonomiczne, wygodne dla dziecka i rodzica), choć w upały lepszym rozwiązaniem (ze względu na brak kontaktu z ciałem rodzica i daszek) są tradycyjne nosidełka turystyczne np. Deuter Kid Comfort, ale są cięższe i mniej wygodne
-
Napisałam Ci PW ;) Byliśmy w różnych górach i na różnych szczytach i z dzieckiem się da, jest tylko trochę trudniej i inaczej ;) Podstawą jest nosidełko - dziecka na rękach nie dasz rady, a w odpowiednim nosidle jest wygodnie i nie czujesz ciężaru tak jak na rękach. My jeździmy niskobudżetowo, więc jak chcesz, to podam linki do paru kwater, ale to nie jest standard typu pokój + sala zabaw i placyk zabaw na dworze... tylko zwykły pokój, czasem ciasny. My na ogół i tak pozostajemy poza nim, oprócz spania ;)
-
My jeździliśmy w góry z półtoraroczną M. i było ok :)
-
śliwki, morele etc. I zmień kaszkę ryżową na zbożową
-
jak się pojawiają skurcze, to trzeba się oszczędzać - nie mówię, żeby leżeć plackiem, ale polegiwać sporo... Gratuluję wszystkim pięknych dzieciaczków - na Dogo jestem z doskoku...
-
M. bierze ze sobą jakąś przytulankę czy lalę. Jak one biorą syropek, to i ona grzecznie łyka ;)
-
cieszę się, że jest lepiej. Mojej koleżance ponadroczna córeczka zsunęła się ze schodów - nikt niczego nie zaniedbał, po prostu wyślizgnęła się ręka, za którą ją trzymała. Nic się nie stało... Takie rzeczy niestety się zdarzają, a nie da się dziecka całe życie nosić, zresztą i wtedy może się zdarzyć wypadek.
-
Ja jestem ciekawa, jak się robi, że dziecko nigdy nie upadnie??? Przecież choćby jak uczy się chodzić, to co chwila upada... a potem jak jest samodzielniejsze i odkrywa świat, to dopiero zaczyna się przygoda z urazami. Ja mogę powiedzieć, że mam naprawdę idealne dziecko, które jeśli chodzi o najważniejsze kwestie bezpieczeństwa mnie słucha, zasadniczo nie broi tam, gdzie nie powinno, cały czas jest przy mnie i pod moją kontrolą, ale drobne i codzienne upadki/spadki też się zdarzają, chociażby uderzenie się o nogę od stołu, gdy biega po mieszkaniu (mam odmontować?) Elza - z całym szacunkiem, ale upilnowanie roczniaka, by się nie przewracał, to żadne wyzwanie, porozmawiamy za rok, jak dziecko będzie już Ci biegać samo... i będzie wszędzie. No chyba, że zamierzasz trzymać je w obitej pluszem klatce... Dziecko nie nauczy się nigdy, że coś boli czy jest niebezpieczne, jak się nie przewróci/nie uderzy. Właśnie te drobne codzienne wypadki (w 99% kończące się po prostu siniakiem) pomagają zapobiegać większym tragediom, bo dziecko uczy się wyobraźni, i w dalszej przyszłości uniknie znacznie większego niebezpieczeństwa. Dziecko, które spadnie z kanapy i się uderzy, będzie miało mniejszą ochotę na spacer po parapecie niż dziecko przyzwyczajone, że każde szaleństwo jest bezpieczne i zawsze mama je złapie... Przykre jest, jak łatwo rzucamy słowa, które mogą ranić... Czym innym jest upadek z kanapy (którego nie da się praktycznie uniknąć, gdy dziecko zaczyna się wspinać po meblach), a czym innym - wypadnięcie dziecka przez okno. Czym innym jest wypadek, który może się zdarzyć każdemu (Elza - Tobie też, zobaczysz, jak to jest mieć ruchliwe dziecko ok. półtora roku), a czym innym - niedopilnowanie i zaniedbanie. Nie wrzucajmy tego do jednego worka. Agnieszka - czekam na wieści co do Lenki, trzymam kciuki, żeby było dobrze.
-
[quote name='bira']Moja pięciolatka też wysysa wodę z tych mazaków. Nie wiem jaka to mata jest w PL, ale my mamy jeden duży pędzel i kilka mazaków i najch ętniwj woda jest wysysana z tego szerokiego pędzla właśnie... Ale fakt, zabawka rewelacyjna :-)[/QUOTE] my mamy jeden pisak. M. rysuje lub mobilizuje nas do rysowania, ssać nie próbuje :D
-
[quote name='Ania+Milva i Ulver']haha tez mi się spodobała, ale Bartek by chyba zjadał flamaster , a nie malował jak na razie...ale zobaczę ,jak wpadnie trochę gotówki kiedyś , to kupię:) Magda- ja podaje rybę raz w tygodniu, ale jaką to nie wiem, bo ja z tych wyrodnych i leniwych mam- czyli słoiczkowych;)[/QUOTE] matę najlepiej dać dziecku kiedy dorośnie do etapu rysunków i już rysuje. Na sam początek nie jest dobra, bo dziecko wysysa wodę z flamastra (ja tak nie miałam, ale młodsze dzieci znajomych :D Co do ryby - jemy często, co 2-3 dni najmarniej, czasem częściej. Te słoiczkowe i te "zwykłe": łosoś, pstrąg, okoń.
-
[quote name='agaga21']aga, matę znajdziesz na allegro. tak mi się spodobała, że właśnie zamówiłam! jukutku, czy tam w zestawie jest tylko 1 flamaster?[/QUOTE] tylko jeden...