-
Posts
5606 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jukutek
-
Kochane, Spokojnych rodzinnych Świąt pełnych prawdziwie dziecięcej i psiej radości (no bo te dwa gatunki istot potrafią się cieszyć jak nikt inny)! Danusia [IMG]http://www.babyono.com/babyono_forum/download/file.php?id=346[/IMG] PS. Karteczka to własnoręczne dzieło M., o!
-
a ja inaczej (też w miarę na bieżąco). Dwuipółletnia M. kocha puzzle, lalki szmacianki, klocki drewniane, wszystko, co wiąże się z naturą...
-
Juki lubi zachowywać dystans i łasi się kiedy chce, a kiedy nie chce - idzie w inny kąt. Jak M. mu się pęta pod nogami lub narzuca z czułością - mruknie i ucieknie, jak wykazała praktyka - choć teoretycznie "groźny" - jedyne, co potrafi w stosunku do dziecka, gdy go zirytuje - to fuknąć i dać nogę. Jak M. była mniejsza, było ryzyko, że niechcący zrobi krzywdę, wstając gwałtownie (waży prawie 50 kg), teraz już nie. Za to Mała - choć na co dzień zniesie praktycznie wszystko, głaskanie, tulenie, bieganie M. za nią z miską... jak się poczuje zagrożona, potrafi się brzydko odszczeknąć. Jednego dnia M. była śpiąca, potknęła się, runęła na Juśka - zamarliśmy, a on... uciekł. Chwilę później przewróciła się na Małą - ta wystartowała z zębami. Co prawda, nie chapnęła i chyba nawet nie miała takiego zamiaru i potem bardzo przepraszała, ale zawsze... A to, że przyłapywałam M. w okresie ząbkowania z psimi gryzakami, to była norma :)
-
ja używałam nosidełka lub sadzałam M. na wózku supermarketowym.
-
ode mnie tez proszę!
-
szkoda energii na spory...
-
Wyszłam za mąż, mając 26 lat, M. urodziłam - mając niecałe 28, jedno i drugie było świadomą decyzją, w momencie, który z różnych powodów uznałam za słuszny, tak mi się życie ułożyło i już. Ani jednego, ani drugiego nie żałuję. Owszem, wydatków jest znacznie więcej, ale bez przesady, żebym mimo niewysokiej pensji miała bankrutować czy czuć się ograniczona przez dziecko. Wróciłam do pracy, jak M. miała niecałe pół roku, pracowałam głównie z domu - z dobrymi rezultatami, skoro nikt nie zmienił tego układu przez dwa lata. Nadal spaceruję, podróżuję - i to wcale nie stacjonarnie czy tak blisko (odpadły wysokie góry, ale to tylko kwestia czasu, bo dzieci szybko rosną ;)
-
[quote name='modliszka84']jukutek - a nie chcesz sprzedac tej Tuli z której już wyrosłyście?[/QUOTE] póki co nie - może jeszcze mi się przydać :)
-
M. wciąż (2,5 roku) nie ma kompletu. Jej pierwszy ząb wyrósł jak miała pół roku ;) a z noszeniem - wolę rozpieszczać noszeniem niż słodyczami :P
-
[quote name='kasia_1982']jukutek - waga tez nie jest wyznacznikiem profesjonalni doradcy zalecaja nosidelko (nosidelko, nie chuste) od momentu gdy dziecko samodzielnie SIADA. Nawet nie o to ze siedzi posadzone a siada samo z innej pozycji. I ja sie trzymam na razie tej opcji, maly ma 7 miesiecy i w nosidelku jeszcze nie siedzial. Chodzi ogolnie o zasade ze dziecka niesiadajacego sie nie sadza. Majkowska - a nie dasz rady zamontowac wyzej - dziecko powinno byc na takiej wysokosci zeby bez zbytniego schylania pocalowac czubek glowy ;)[/QUOTE] Wiem, wiem, chodziło mi o to, że dziecko większe - jest zazwyczaj silniejsze, nie traktuję wagi jako wyznacznika.
-
co do momentu, kiedy zacząć, to nie wiek jest kryterium, lecz dojrzałość dziecka. Są dzieci dwumiesięczne ważące niespełna 4 kg, drobne i delikatne, i takie, co ważą w tym wieku 8 kg... te drugie szybciej dojrzeją do nosidła. Dla mnie takim kryterium jest trzymanie główki i mocny kręgosłup, nie wiek...
-
[quote name='kasia_1982']to fakt, ja wlasnie utrafilam uzywana TULE za 300zl (nowa 420) i to jest ogromna okazja. Zwykle ceny uzywanej tuli zaczynaja sie od 350zl[/QUOTE] No właśnie - to jest swego rodzaju inwestycja :)
-
[URL]http://zamotani.pl/top-10-jak-nie-nosic-dziecka/[/URL] znalezione w necie TAK [URL]http://www.google.pl/imgres?client=firefox-a&hs=yLN&sa=X&rls=org.mozilla:pl:official&biw=1366&bih=640&tbm=isch&tbnid=uyNrgA2_XI2AkM:&imgrefurl=http://noszebokocham.pl/&docid=anRMzAa4fbZctM&imgurl=http://noszebokocham.pl/wp-content/uploads/2013/02/lana2-IMG_2548.jpg&w=591&h=788&ei=LyV6Ura1IPPY7Aal6ICACw&zoom=1&ved=1t:3588,r:84,s:0,i:342&iact=rc&page=4&tbnh=199&tbnw=166&start=65&ndsp=21&tx=84&ty=61[/URL] NIE [URL]http://www.google.pl/imgres?client=firefox-a&hs=yLN&sa=X&rls=org.mozilla:pl:official&biw=1366&bih=640&tbm=isch&tbnid=l7BI6cSiPrkkQM:&imgrefurl=http://noszebokocham.pl/&docid=anRMzAa4fbZctM&imgurl=http://noszebokocham.pl/wp-content/uploads/2013/02/Gaja-wisi_napis.jpg&w=1516&h=2391&ei=LyV6Ura1IPPY7Aal6ICACw&zoom=1&ved=1t:3588,r:76,s:0,i:318&iact=rc&page=4&tbnh=182&tbnw=107&start=65&ndsp=21&tx=38&ty=69[/URL] I koniecznie zawsze brzuszkiem do rodzica. Tak jak pisałam - "zabawa" zaczyna się przy starszym dziecku, 4-6 mies. w każdym nosidle ma szeroko [B]Edit:[/B] Jedna istotna kwestia jeszcze - dobre nosidło się praktycznie nie psuje, po roku-dwóch użytkowania odsprzedasz bez problemu, gorsze używane nie rozchodzą się jak ciepłe bułeczki...
-
a fakt, jest jeszcze mei-tai - też fajne :) kasia_1982 - fajnie mieć towarzystwo :) Co do początków noszenia - zaczynaliśmy (jak pisałam) od kilku kiepskich nosidełek, na szczęście nigdy nie nosiliśmy jej w nich długo, więc nic się nie stało; M. też zaczęła się na nie buntować (i mój kręgosłup też). Potem trafiła do nas Tula - i M. nie protestowała na nią. Teraz też, jak czasem jest zmęczona, to marudzi, że nie chce być noszona, bo chce chodzić (i bam) - i wtedy sama stwierdza, że chce do Tuli.... Co do ultralekkich wózków - najlżejszy z dzieckiem w środku ok. pół roku waży ponad 10 kg, nie wiem, czy to takie lekkie i poręczne ;) Co do zimy - tak, kombinezon. Są super osłonki do nosideł, polary i kurtki dla dwojga - ale łącznie to potworne koszty, nie dla mnie :( [url]http://sklep.chusty.com.pl/index.php?cPath=183&page=2[/url] [url]http://pl.lennylamb.com/products/show/459_kurtka-do-noszenia-dzieci---softshell---czerwona---l[/url]
-
[quote name='Majkowska']Ja mam wózek makabryczny - w prawdzie terenowy, ale koła wielkie , szerokie, cięzki. Zejść z nim po schodach to udręka, bo trzeba go składac i wynosić w częściach. I głównie tu pod tym kątem myślałam o chuście/nosidełku - żeby zwyczajnie jak tż jest w pracy dać radę wyskoczyć z psem pieronem kiedy go nagle sprawa żołądkowa złapie. Dawniej brałam nosidełko samochodowe (fotelik znaczy się) ale to jest koszmar. Nawet na te 5 minut wyjść na trawnik. Pozatym chciałabym wrócić do chodzenia w pola z psem (mam psa myśliwskiego więc od zwyczajnie musi) a wózkiem niestety nie wjadę. A powiedzcie mi , jeśli bierzecie chustę czy nosidło to gdzie zabieracie swoje rzeczy i dziecka? Bo moja torba do wózka jest zapchana klamotami po brzegi, nie wyobrażam sobie tego wszytskiego wpakować i nieść jeszcze gdzieś w torbie na plecach...[/QUOTE] nie biorę dużo rzeczy, jak nosiłam M. na brzuchu - to plecak na plecy; obecnie - nosi Mąż, jak chodzimy razem na dłuższe spacery :D na krótkie - nie potrzeba dużo.
-
[quote name='modliszka84']jukutek - chodzisz z nosidełkiem na spacery, zamiast wózka? tak pytam z ciekawości bo jestem na etapie wyboru wózka i to wszystko cholerstwo takie ciężkie że przeraża mnie jego wnoszenie i znoszenie[/QUOTE] wózek zarzuciłam, jak tylko M. nadawała się do nosidła. Chodzę po górach, a nawet jak nie po górach - to po drogach leśnych i pagórkowatych: korzenie, kamienie, dziury w drodze, bagienka, zwalone pnie... doświadczenia z tym wszystkim przez pierwsze 3 mies. życia M. mnie przekonały, że wózek nie dla mnie... i nie żałuję. Poza tym - dużo się przemieszczam, a mam mały samochód. Nie mieści się.,..
-
[quote name='groszek83']Coś takiego mi chodzi po głowie [URL]http://www.tublu.pl/zawsze-blisko/nosidelka/tula/nosidelko-ergonomiczne-tula-in-the-dark.html[/URL] nie chcę chodzić z małym po górach całe dnie, raczej szybki wypad na powiedzmy 3-4 godziny. Nada się?[/QUOTE] ja Tulę po prostu kocham :) U nas nadawało się - nawet na cały dzień. Mniejszego malucha nosisz z przodu, starszego - możesz na plecach. Nam starczyło prawie do 2 urodzin, potem przeskoczyliśmy w Tulę Toddler - dla starszych (wyższych i szerszych) dzieci. Dotąd nie ruszamy się na spacer bez nosidełka...
-
[quote name='Nikaragua'][B]Oneczko[/B] myślę, ze można wystawić osobno, z opcja zakupu całości, dopóki nikt nie zalicytuje pojedynczych sztuk. Cioteczka Poker przekaże mi jakieś fanty i zrobię z nich bazar. [B]jukutku[/B] a sama byś nie spróbowała zrobić bazarku?[/QUOTE] nie zagwarantuję, że ze względu na zdrowie nie będę musiała mieć przerwy od Dogo i poczty (którą mam daleko i już w tej chwili nie bardzo mogę tam chodzić sama :( przerwę mogę mieć zupełnie niespodziewanie. Wiem, że to głupio brzmi, ale życie jest życiem. Mogę nie być w stanie wysłać... chyba że jak mi się więcej uzbiera, to wyślę w jednej paczce komuś?
-
[quote name='Anja2201']Nie koniecznie chcę oddać dla dziecka , może dla kogoś kto ma szczeniaki na odchowaniu ?Szkoda mi do kosza wyrzucić ,choć macie rację swojemu dziecku bym już nie dała . A z nosidłami to nie jest tak ,że do puki dziecko stabilnie nie siedzi to w ogóle nie powinno się ich używać ?Tak słyszałam .[/QUOTE] przynajmniej dopóki nie trzyma główki pewnie i na długo. Stąd "nosidełka dla noworodka" są fikcją, te dwa, do których przesłałam linki, są w miarę ok.
-
Tak jak pisałam - nie podoba mi się to nosidełko, ale każda mama musi kierować się swoją intuicją. Istotą porządnego nosidła jest to, że starcza na długo i długo jest wygodne... 4. mies. to malutkie dziecko i prawie każde nosidło jest na nie "szerokie", schody zaczynają się później. Jak chcesz nosić niedługo i przez krótki czas - to ok., jeśli jednak dłużej i przez dłuższy czas - sama ocenisz :) ja nie wierzyłam "dobrym radom", przerobiłam wszystko na sobie - dziecko żyje i ma się dobrze :D
-
jak lubi obejmować, powinna polubić nosidełko - ale ważne, żeby było dobre...
-
na pewno chusta jest bezpieczniejsza niż kiepskie nosidło. Nauczyć się wiązać - to kwestia odrobiny ćwiczeń, nie wymaga przenoszenia gór. A chusta kosztuje mniej niż porządne nosidło, choć na krócej starcza. co do mleka - zgadzam się, nie należy w ogóle oddawać ani brać otwartego mleka, niezależnie od czasu otwarcia - nigdy nie wiadomo, jakie bakterie mogą się zagnieździć. No chyba że ktoś już naprawdę nie ma co dać dziecku...
-
z noworodkami jest problem, bo najbezpieczniej nosić je w chuście. Z nosidełek dla najmniejszych może... ciekawe jest marsupi plus (ale chyba raczej dla dzieci, co mają więcej niż miesiąc) [url]http://www.mamazen.pl/category/nosidelka-marsupi-plus[/url] dla mnie bomba to didytai - ale nie ma w Polsce, trzeba sprowadzić z Niemiec, no i cena jest duża (ich dystrybutor może bez kosztów przesyłki sprowadzić do PL, ale trzeba zapłacić cenę niemiecką po przeliczeniu wg kursu) - to ponad 400 PLN [url]http://www.didymos.de/en/DIDYMagazine/Baby-Carriers/DidyTai/[/url] Na pewno nie bajońsko drogie BabyBjorn One - choć niby jest dla noworodka, jest to bzdura i nosidełko ani nie jest ergonomiczne, ani dla najmniejszych
-
[quote name='Cudak'][URL]http://allegro.pl/moby-baby-oryginalne-nosidelko-chusta-okazja-i3607026772.html[/URL] - a tego typu nosidełka są bezpieczne?[/QUOTE] Jakiś rok temu była straszna awantura o nosidła-"chusty", które z chustami nie mają nic wspólnego: był wypadek śmiertelny, przyduszenia malucha. Moim zdaniem - trzeba się bardzo postarać, by udusić w tym dziecko, ale miałam podobne - i jest bardzo niewygodne. Nie da się w tym dobrze ustabilizować dziecka ani wytrzymać dłużej (kręgosłup rodzica siada - to obciąża tylko jedną stronę).
-
czy któraś z Was mieszka w Warszawie lub okolicach? co jakiś czas przekazuję paczkę rzeczy na bazarki (nie są wybitne, ale szczególnie fatalne też nie :) chętnie bym Wam podrzuciła, tylko z pocztą mam problemy ostatnio...