-
Posts
5606 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jukutek
-
[quote name='pepsicola']No właśnie mi się pojawiło w 5 miesiącu-19 tydzień i się oczywiście martwię.[/QUOTE] spokojnie :) wiele kobiet tak ma, a zdecydowana większość z nich nie ma wcześniaków. mnie po skłonności do skurczy wróżyli przedwczesny poród - a Małgosia urodziła się tydzień po terminie i nie z własnej woli ;) oszczędzaj się, daruj sobie porządki itp. i będzie dobrze...
-
[quote name='pepsicola']dziewczyny, czy któraś miała napinanie macicy takie twardnienie i bezbolesne skurcze, byłam u gina, szyjka twarda i długa więc kazał tylko doraźnie brać nospę[/QUOTE] ja miałam przez 1,5 miesiąca przed porodem, a i tak był wywoływany bolesne skurcze miałam na pocz. 4. mies., jak próbowałam wrócić do pracy - wylądowałam w łóżku. A nospę brałam od 5. do 35. tyg. ciąży. Regularnie.
-
a ja zaproszę na nowy bazarek dla Romka - tym razem królują bluzki i sweterki :smile: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/210424-Romantyczne-lub-praktyczne-Bluzki-i-sweterki-S-L-na-Romka-do-8.07?p=17169713#post17169713"]http://www.dogomania.pl/threads/2104...3#post17169713[/URL]
-
[quote name='pepsicola']Wczoraj na usg okazało się, że najprawdopodobniej będzie dziewczynka. Bardzo się cieszę.[/QUOTE] o, kolejna dziewczynka :) szkoda tylko, że wszystkie tak po Polsce rozrzucone - miałyby doborowe towarzystwo :)
-
a Małgosia na nieszczęśliwą nie wygląda :) [IMG]http://img96.imageshack.us/img96/53/dsc8077.jpg[/IMG] [IMG]http://img862.imageshack.us/img862/3889/dsc8091e.jpg[/IMG]
-
ja też walczę... póki co nie jest źle - wciąż udaje mi się ją karmić 40-50% z piersi i to niezły wynik. A dziecko wreszcie zaczęło przybierać (dziś znacząco powyżej 3600! :) aha, i polecam wszystkim, które dokarmiają, a nie chcą oduczyć ssania z piersi, taką dość drogą niestety buteleczkę Medeli, która zmusza do ssania - M. na niej nawet nauczyła się szybciej ssać, co wykorzystuje przy piersi :crazyeye:
-
ale super zdjęcia!
-
[quote name='romenka']Jukutku ja zwiozłam teraz rzeczy z Bemowa dlatego te bazarki wystawiam...Niedługo pogubię się w nich w sumie sama nie wiem czy już się nie pogubiłam. Jdnak jak te ciuszki sprzedam nic już nie będę miała do sprzedania ;([/QUOTE] też czuwam nad porządkiem, więc chyba razem się nie pogubimy :) jak pisałam, zrobię jeszcze jeden bazarek z damskimi ciuchami i miejmy nadzieję, że coś pójdzie. miejmy nadzieję, że Romek znajdzie domek...
-
[quote name='romenka']i kolejny bazarek [url]http://www.dogomania.pl/threads/210102-Dla-dziewczynki-na-Romka-do-6-lipca-god-20-00[/url] zapraszam[/QUOTE] niestrudzona Romenka :) ja też zrobię jeszcze jeden, ale pewnie w granicach 2-3 tyg. Większe porządki w drugiej części szafy wymagają mniejszej aktywności Małgosi i czasu. ;)
-
Zapraszamy na bazarek dla małej dziewczynki [url]http://www.dogomania.pl/threads/210102-Dla-dziewczynki-na-Romka-do-6-lipca-god-20-00[/url]
-
madcat, nie pamiętam :( kazali mi ją przystawiać cały czas do piersi, jak chce - "i pokarmu będzie wystarczająco". No i było jak było.
-
[quote name='Ania+Milva i Ulver']jukutku jak sytuacja u was?[/QUOTE] Małgosia waży ok. 3600, czyli nie ubywa, bardzo powoli się poprawia... Nie jest już tak strasznie chuda. wczoraj już zjadła pełną porcję jak na swój wiek i masę - przez poprzednie dni dopiero powoli się "rozjadała" - musiał jej się zacisnąć żołądek! Straszne, jak to się szybko może zrobić i jak to łatwo przegapić :( Po wyjściu ze szpitala doszła przecież do 3700. zniknęły wieczorne ryki - żadne kolki, dziecko po prostu było GŁODNE! Mimo że większość dnia ssała pierś... wciąż walczę z własnym pokarmem i póki co karmię pół na pół - moim i MM, więc nie jest źle. :) A propos dyskusji, którą sprowokowałam - ja naprawdę chciałam karmić wyłącznie piersią, tylko że niestety nie zawsze się da - i nie wolno dać sobie wmówić, że "to się unormuje", że "lepiej parę dni dziecko przegłodzić, by zostać wyłącznie na własnym pokarmie" (jak twierdzą czasem doradcy laktacyjni), bo nie zawsze się da, a stan dziecka może się pogorszyć bardzo nagle (u mnie - w parę dni straciła aż 200 g!)
-
dzięki za wsparcie :) jestem jak najbardziej nastawiona pozytywnie do karmienia piersią, tylko że nie chodzi o to, żeby zamęczyć dziecko (ona płacze, no i chudnie, ten stan trwa mniej więcej od tygodnia - po paru dniach w domu po wyjściu ze szpitala ważyła ok. 3 700, teraz waży ok. 3560); wciąż ją przystawiam, odciągnięte mleko jej podaję, a mieszanki póki co nie dostaje dużo, więc może sytuacja się poprawi i uda się wrócić na własne.
-
[quote name='holly101']Kochana, a przystawiasz ją jak najczęsciej się da? Ja jak przez moment traciłam pokarm to zamknęłam się z synkiem prawie na dwa dni w pokoju i karmiłam, karmiłam, karmiłam... Po trzech dniach było duzo lepiej. Jak znajdę to wrzucę Ci też (może komuś jeszcze się pyda) przepis na ciasto-chlebek bananowy, który dobrze działą na laktację. Podobno dobrze działa też piwo Karmi, ale szczerze mówiąc nie mogłam się przekonać żeby spróbować. Żaden laktator nie wyssie tyle co dziecko. Jak ściągałam pokarm to wychodziło niewiele a Leonard się najadał. Co do pytań to: 1. Do piątego miesiąca karmiłam tylko piersią, potem przyszło zapalenie brodawek i Leoś musiał poznać smak mm. Potem wróciłam do karmienia piersią ale niestety jak Leoś skończył pół roku to wylądowałam w szpitalu z podejrzeniem zaplenia woreczka żółciowego. Przez tydzień byłam na bardzo silnych lekach, które wśród skutków ubocznych mają zanik laktacji... W szpitalu odciągałam, po powrocie do domu jeszcze przez tydzień byłam na antybiotykach i wtedy pokarm całkowicie zanikł. Na szczęście jak Leonard został tylko z tatą umiał pić z butelki i nie było z tym problemu. W piątym miesiącu wprowadziłam marchewkę ze słoiczka, potem jabłuszka a potem w sumie lecieliśmy już ze wszystkim co odpowiednie dla tego wieku. Leonard ma taki (mniej więcej bo nie reguluję go jak zegarka ;) ) schemat żywienia: ok. 6rano 210ml mm, godz. 10-11 kaszka do picia, 12. sok mocno rozcieńczony z wodą (Leoś niestety nie chce pić samej wody), około 15-16 obiadek (ostatnio to już 190gramowe wcina) ok 17-18 deserek, jak wcześniej nie było soku to zamiast owoców daję czasem sok przecierowy. Po 19.30 czyli po kąpieli zjada 210ml mm wymieszanego z dwiema łyżkami kaszki mannej (dla ekspozycji na gluten). Czasem w ciągu dnia zmieści się jeszcze jedno mleko, sporadycznie - rzadziej niż częściej - budzi się w nocy na jakieś jedzonko czyli albo mm albo kaszka do picia. 2. Jukutku, pomyśl jeszcze nad wiarygodnością szpitalnego pomiaru Malutkiej bo najczęsciej to jest mocno "na oko" tzn. mierzą ale nie dokładnie. Chyba to już pisałam ale Leoś dorósł do swojego wzrostu urodzeniowego dopiero po miesiącu ;) Jeśli chodzi o wagę to ja bym się aż tak nie martwiła - Leonard ur. 2900g, przy wyjściu ze szpitala 2640, jeszcze po dwóch dniach 2630g. Potem zaczął ładnie przybierać :)[/QUOTE] Problem w tym, że ona zaczęła tak tracić na wadze przystawiana tak często, jak się tylko da... jak tylko chciała, a parę dni temu doszliśmy do etapu, że ciągle chciała, bo ciągle była głodna... w końcu zaczęło się z tego robić błędne koło :( Więc etap "zamknęłam się i karmiłam" przerabiam od dawna, w zasadzie od początku... Małgosia potrafi ssać i 10 godzin dziennie, z mizernym efektem (po 1,5h ssania przybyło jej 10g)! Piję ziółka teoretycznie wspomagające laktację. Pomiary szpitalne są niestety dokładne, była ważona codziennie i właśnie przez to, że wciąż spadała na wadze wypuścili mnie dopiero piątego dnia... Aha, dokarmiając nie rezygnuję z karmienia piersią (tzn. najpierw karmię), a butelkę mam taką specjalną, która nie ułatwia ssania z butli i nie rozleniwia dziecka. Nie wiem, co więcej mogę.
-
[quote name='agaga21']jukutku, spróbuj częściej małą przystawiać do cyca, w nocy też co 3 godziny chyba by trzeba z tego co pamiętam...[/QUOTE] w nocy ona śpi, a ponieważ śpi bardzo mało (a potrzebuje tego) i wybudzona ssać nie chce (po 2 łykach zasypia - i nic nie pomaga, można ją łaskotać, szturchać, zmieniać pozycję, nic nie pomaga); od kilku dni w nocy co ok. 3h odciągam pokarm (ale i tak mało go wychodzi - ok. 20-30 ml) i daję jej go w ciągu dnia, kiedy jest głodna... jest prawidłowo przystawiana itp. :(
-
no i niestety wyszło, że M. zjada b. mało. I że ja też mam mało mleczka :( chwilowo staram się sprawić, aby było go więcej (zaczynam zabawę z laktatorem), ale rezultaty są na tyle opłakane, że M. przynajmniej przez pewien czas musi dostawać mm jako uzupełnienie - coraz bardziej chudnie, a przez 1,5h wczoraj wyssała ~10 g mleczka :( i płacze, bo głodna...
-
aha, zajrzałam do notatek mojej mamy, ja się urodziłam z wagą 3480, po 2 tyg. wciąż ważyłam 3250... Potem nadrobiłam. Może ma to po mnie?
-
[quote name='agaga21']1. chyba ok 6 miesiąca zaczęłam podawać pierwsze "słoiczki", odpowiednio do wieku jaki zalecali 2. może twój pokarm jest za mało kaloryczny? dobrze się odżywiasz? niestety nie umiem ci powiedzieć ile powinno dziecko wypijać, to może jakaś pielęgniarka/położna/pediatra by ci musiała podpowiedzieć.[/QUOTE] mam ojca pediatrę - niestety nie zje za Małgosię :( sprawdziliśmy najpierw, czy jest nawodniona - jest. teraz liczymy, ile pije dziennie - ale wcale nie wychodzi mało. Je rzadziej niż "powinna", ale za to długimi sesjami, w większych ilościach, więc wychodzi na to samo. staram się odżywiać dobrze (rzeczy zdrowe i pożywne), ale więcej niż jestem w stanie nie zjem - zawsze byłam małojadkiem :(
-
[quote name='jukutek']a ja zapytam o dwie powiązane rzeczy: 1) jak karmicie/karmiłyście - piersią, mm? jeśli piersią, od kiedy wprowadzałyście / zamierzacie wprowadzać dodatki? 2) zastanawiam się, czy M. nie je za mało - urosła wzdłuż 2 cm w ciągu 2,5 tyg, za to na wadze przybywa słabo - po urodzeniu ważyła 3 800, potem w szpitalu spadła jeszcze do 3490, teraz jej waga oscyluje ok. 3650-3700? Ma 2,5 tyg...[/QUOTE] przypominam się z pierwszym pytaniem ;) a co do drugiego... M. w tej chwili waży ok. 3560 g :( Póki co obserwujemy, ile zjada dziennie (na ile się da - przy karmieniu piersią nie jest łatwo :(
-
[quote name='What May NN']piękny jest Romek :-)[/QUOTE] ale wciąż nie ma domku :( potrzebne fundusze na hotel - zapraszam więc na jeszcze jeden bazarek :) [url]http://www.dogomania.pl/threads/209880-Bardzo-kobiece-w-r%C3%B3%C5%BCnych-rozmiarach...-dla-Romka-do-30.06?p=17107568#post17107568[/url]
-
a ja zapytam o dwie powiązane rzeczy: 1) jak karmicie/karmiłyście - piersią, mm? jeśli piersią, od kiedy wprowadzałyście / zamierzacie wprowadzać dodatki? 2) zastanawiam się, czy M. nie je za mało - urosła wzdłuż 2 cm w ciągu 2,5 tyg, za to na wadze przybywa słabo - po urodzeniu ważyła 3 800, potem w szpitalu spadła jeszcze do 3490, teraz jej waga oscyluje ok. 3650-3700? Ma 2,5 tyg...
-
[quote name='pepsicola']Oooo a ja myślałam, ze 56 jest malutkie i dzieci szybko przeskakują w 62. Niektórzy mówią żeby 56 w ogóle nie kupować, a tu się okazuje, ze może być nawet za duże.[/QUOTE] wszystko zależy od dziecka. wszystkie spodenki 50/56 bez szelek i stopek spadają z mojego dziecka. W tym samym rozmiarze, ale z szelkami - są na styk. Ze stópkami się nie mieszczą. I kupuj tu ubranka ;) w 62 Małgosia by się utopiła - wszerz i wzdłuż; a ponieważ jest bardzo ruchliwa, to jak ubranko kompletnie nie przylega do pieluchy, to ją sobie ściąga :( wczoraj znaleźliśmy ją z obiema nogami w jednej nogawce pajacyka. Jak to zrobiła - nie wiem...
-
ja też czekam... Małgosia właśnie wyrosła z ubranek newborn / 50 :crazyeye: a 56 wciąż na niej wisi (chuda jest, mimo wagi :roll:
-
[quote name='dzodzo']matko, nie straszcie z tym znieczuleniem!!!bo jak sobie pomysle ze mam rodzic na zywca to juz mam ciarki [/QUOTE] spokojnie - nie zawsze są problemy, czego ja jestem najlepszym przykładem :) bez problemów z jego otrzymaniem i bez powikłań, no ale płatnie (za to nie płaciłam za szkołę rodzenia (nie jestem zameldowana w W-wie, więc nie miałabym bezpłatnie) - i tak by mi się na nic nie przydała w moim przypadku, bo poród przebiegał dziwnie, kiedy dostałam znieczulenie był już ciągły ból, praktycznie bez zapisu skurczy na ktg :( a o znieczuleniu jeszcze [url]http://abcporod.pl/znieczulenie-do-porodu[/url]
-
[quote name='Alicja']Bóle głowy występują wtedy , gdy anestezjolog nakłuje Ci oponę twardą , to jest generalnie z winy podającego. Takie powikłania występują nie tylko przy porodzie ale przy każdym zabiegu podczas którego wymagane jest tego typu znieczulenie.[/QUOTE] tak, a do tego jeszcze kwestia sprzętu - to akurat wiem od lekarza (dobrego i znanego :) ja nie miałam żadnych powikłań, a skłonność do migren mam niestety dużą.