Jump to content
Dogomania

a_niusia

Members
  • Posts

    5689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by a_niusia

  1. no jesli waldek w nagrode leci jak gepard w sina dal tzn, ze majkowska dala d na calej linii i tylko potwierdza to, o czym pisalam w moim pierwszym poscie. wyzlem w polu trzeba kierowac. tak, zeby nie biegl on jak gepard, tylko eby metodycznie to pole przekladal. po polgodzinnej pracy w polu z przewodnikiem, gdzie zaangazoane sa nie tylko nogi ale tez mozg, waldus na majkowska patrzylby z uwielbieniem, a do tego bylby meczony jak po wielogodzinnym bieganiu "jak gepard". moje psy sa wyzlami, a sa nagradzalne zarciem, slowem, zabawka...bo sa dobrze prowadzone.
  2. a cemu ty mu powalasz "przelaczac sie na wystawianie golebi?". preciez miejski obsraniec to nie jest zwierzyna lowna i pies powinien byc wobec nich obojetny.
  3. jesli tak to jest klopot samokontrola. to jest do pewnego wieku normalne, ale trzeba nad tym pracowac. dwa podstawoe problemy z grupa 7 to brak odwolania i wlasnie ciagniecie na smyczy. moje najmlodsze dziecko na swuch pierwszych ft w wieku zaledwie 11 miesiecy, gdy cekalo na swoja kolej, to glownie odbywalo warowanko na rozkaz, bo byla tak zajarana jakby mozg jej do tylka uciekl. podczas, gdy jej 3 letnia starsza siora patrzyla na nia jak na debila i normalnie sobie spacerowala. wsystko jest do wypracowania.
  4. Majkowska, sorry, ale mam wrazenie, ze ty masz jakis problem z czytaniem. regularnie odkad wypowiedzialam sie tu po raz pierwszy wypisujesz jakies durnoty, ktore niby napisalam...gdzie napsalam, ze praca na jedzenie jest glupia? NIGDZIE. napisalam za to, ze jesli zaczniesz postepowac wg porad laluny to twoj pies calkowicie cie znielubi. teraz tylko ma cie w dupie:))
  5. [quote name='asiak_kasia']Sulimer bardzo możliwe. Fajnie zapowiadają się szczeniaki. Podgladam sobie miocik od początku i jestem ciekawa co wyjdzie. Fajne szczególnie to, że psy (dorosłe) mają BAERa zrobionego, badania na dysplazje i wyniki podane do ogólnej informacji. Duży plus dla hodowli. Koniecznie foty malucha poprosze :diabloti: I gratulacje dla przyszłej właścicielki dogo. A to, że łosie sobie praktykują "polowania" i się jarają tym, ze piesek walczy z dzikiem- to już skrajny debilizm. Szczególnie jeżeli pies jest nieprzyuczony (podobnie jak właściciel) to taki dziczek moze niezłą krzywde zrobić. Całkiem niedawno było dość głośno o wypadku, gdzie Buco na spacerze wyrwał za dzikiem. Skończyło się to rozerwaną tętnicą i cudem uratowano białasa. Serio trzeba miec mocno wywalone na swojego psa, żeby CELOWO go puszczać na dzika. I niestety pies, który nie miał okazji się uczyć polowania robi to czesto beznadziejnie i juz z lasu nie wraca. Takich "kochających" swoje pieski to ja omijam szerokim łukiem. A samo polowanie na dziki- tutaj jest to tak samo "złe" jak każde inne. Ja moze swoje zdanie zostawię dla siebie ;)[/QUOTE] tym e baer u doroslych psow przy dzisiejsej wiedzy NIC nie znaczy. jesli caly miot nie ma zrobionego BAERA to strach brac takie szczenie.
  6. no wiesz...jak mawia moja babka: dawac cos i prosic, zeby ktos wzial, to jest grzech:)))
  7. [quote name='Fju']Postawiłaś diagnozę, ale gdzie rozwiązanie problemu? Jak według ciebie powinna zacząć pracować z psem?[/QUOTE] napisalam bardzo wyranie, od cego powinna wyjsc, aby problem rowiazac.
  8. [quote name='Majkowska']Nie przeinaczam, to Ty wszystko podważasz i wklejasz mi jakieś fakty których nie ma jak....Nie zauważam w tym porad - raczej doklejasz sobie swoją wizję, że puszczam psa w pole samopas i on goni jak chce i gdzie chce, a ja stoję jak ta dupa i czekam jak piesek się wygoni, nie zadałaś nigdy żadnego pytania jak ćwiczymy, co robimy, gdzie pies się szkolił/szkoli, nie obchodzi cię to, wiesz najlepiej jaki jest mój pies, bo znasz go przecież od zarodka, ograniczyłaś się uparcie do pola, a mnie nie o pole chodzi,bo tu akurat wiem co mam robić (i robię tak jak nauczyli mnie szkoleniowcy a nie ktoś kto nigdy psa nie widział na oczy) wróc do początku , przeczytaj co napisałam, nie zakładaj sobie z góry coś czego nie ma... Mało tego uważam że nasz problem nie tkwi w polu, ale co tam, wyżeł nie ma życia, ma tylko pole...[/QUOTE] no wlasnie tak jest, jesli wyla sie zle prowadzi: wtedy wszystko ma gdzies i faktycznie nie ma zycia poza polem:))) oczywiscie, ze wasz problem nie tkwi w polu. nidzie tego nie nie przeczytalam. prblem ten, jak to zwykle bywa, tkwi W TOBIE:))) ale wolisz sie poklocic i poskakac na forum niz czytac ze zrozumieniem, co ci napisalam. milego spalania miski:))
  9. [quote name='LALUNA']Ale może zapracować na miskę?[/QUOTE] robienie siebie maplki za miske to nie jest dla wyzla praca. [quote name='Majkowska']To mi się wydaje fajne, tylko problem tkwi tu że jego nie zawsze jedzenie kręci, w domu ok, w nudzie ok, ale jak juz jest coś ciekawego to wypluwa i amen. Musiałabym naprawdę go długotrwale głodzić żeby mu na tym jedzeniu zależało zawsze i wszędzie.Sama praca na miskę nie ma w sobie nic złego, szczególnie że on lubi coś robić, samym polem wątpię że go wyszkolę i zdobędę kontakt, to że to pointer ma jakieś tam znaczenie (bo właściwie większość pointerów jaką znam wymaga dużego nakładu pracy) ale nie kluczowe, paranoją jest ograniczać wszystko do pola, szczególnie że tak jak napisałam pole to oddzielna bajka, w pole chodzi pracować, to go nie nudzi, to podkręca w nim chęc robienia czegoś, pole ćwiczymy w pewnym sensie oddzielnie, a to o co pytam jest życiem poza polem.To zaraz, bo to jakaś sprzeczność. Ganisz mnie że napisałam że wyżeł przy rowerze pobiegnie chętnie ale będzie sobie wiatr wdychał, podkreślasz jakie Twoje psy są genialne bo jak im bażant na pysk nawet wpadnie to biegną przy rowerze nie zwracając uwagi, a tu wyżeł który biegnie bez smyczy przy rowerze zapatrzony w pana jest beznadzieją?Nie chcę mieć psa cyrkowca, ani owczarka w ciele pointera. To ze mój pies potrafi wykonać kilka sztuczek nie czyni go jeszcze genialnym.[/QUOTE] nie podkreslam, ze sa genialne-nie dopowadaj sobie:)) ale powiem ci, ze gdyby twoj byl taki jak one, to bylabys w siodmym niebie:)) a tak: dostajes ode mnie porady, ktore serio bylyby bardzo skuteczne, a przeinaczasz to tak, zeby wejsc ze mna w konflikt. po co? probuj w takim razie kazac mu z siebie wariata a zarcie robic, nazywaj to "praca za miske" i doprowadzaj do tego, ze twoj pies znielubi cie jeszce bardziej. powodzenia:)))
  10. [quote name='marmara_19']a ja poznalam pare wyzlow, ktore po polach ganialy przy rowerze majac na uwadze to gdzie jest ich panek.. nie oddalaly sie na wiecej niz 5-7m. a u skzoleniowca zadnego nie byli.. odkad pamietam mieli wyzly:)[/QUOTE] jak wyzel nie oddala sie dalej niz na 5 metrow...to po co komu taki wyzel?:))))
  11. ooo widzisz: zginelas, bo ne rozumiesz istoty charakteru twojego psa. pies jest nakrecony na prace w polu, a pownen byc nakrecony na prace w polu z TOBA i zeby zaczal cie zauwazac, musisz zaczac z nim pracowac. ale dobra, spoko:)) zacznij go wyprowadzac rano na 5 minut i karmic tylko za sztuczki. bedziesz miec psa, ktory nie tylko ma cie gdzies, ale przede wszystkim cie nie lubi, a jedyne, co was laczy to miska. znam trche wyzlow zle prowadzonych, ktore od swojeo pancia wolaly ploszenie bazantow i poon za sarenkami. wszystkie te problemy ustaly, dy wlasciciele skierowali swe kroki do DOBREGO szkoleniowca, ktory pokazal im jak kierowac psem. teraz wszyscy maja zapatrzonych w pancia cyrkowcow, ktorz i lapke podadza i obrocik zrobia i generalnie pancius stal sie najwazniejsza sprawa na swiecie. i tak, powaznie. pisalas o tym, ze wyzel przy rowerze oglada sie za zapachami i widzialam to na forum niejednokrotnie.
  12. [quote name='marmara_19']mam Ci opisac ile wyzlow mialam w domu i ile mam wsrod znajomych? Pies to pies. Kazda rasa ma jakies predyspozycje do czegos szczegolnego.. Ale u Wlalda problem jest prosty. Chociaz zlozony;) I bynajmniej nie jest to problem/specyfika rasy.[/QUOTE] aaa jakis czas temu wdalabym sie w dyskusje, ale teraz nie robie tego, gdy nie ma z kim gadac:)) serio: sadze, ze nie masz pojecia, o czym piszesz.
  13. [quote name='marmara_19']hihi, znajoma tez ma w domu 3 dowody an o, ze wie o cyzm mowi.. Ja mam tylko jeden i to od roku.. i mowie "to normalny pies.." :D Ale teraz z Twoja powyzsza wypowiedzia sie zgadzam..! :) Pies robi wszystko sam...[/QUOTE] rzeczywisie to swiadczy o twoim olbrzymim doswiadczeniu i wiedzy:))) a jakie ty masz doswiadczenie z wyzlami, ze "pozjadalas wszystkie rozumy"? ciekawi mnie to...skoro na wycieczki personalne sobie nawet pozwalasz:)))
  14. [quote name='Majkowska']Ale wyżeł też pies i prócz pracy w polu powinien coś umieć. Owczarka z niego nie zrobię, ale to że ma biegać w polu nie oznacza że ma nic poza tym nie widzieć. Nie widzę absolutnie nic złego w siadaniu czy warowaniu,w jakichkolwiek warunkach, to są chyba podstawy i tak też bawimy się - bawimy, bo staram się robić wszystko jako zabawę, choć kiedy wymagam to wymagam.Wydaje mi się że mój błąd też nieco w tym polu siedzi - bo zawsze najważniejszym było pole, pole i tylko pole. Jedyną słuszną rozrywką pole. Nie chciał się bawić z psami, wybierał pole, bieganie, puszczałam go w stadzie 20 psów, a on szedł szukać bażantów, te psy mu mogły gonić po głowie i szczypać po tyłku a on miał pole i koniec, zabawki wypluwał , smaczki wypluwał i wąchać. Na pole jest aż zanadto, pracę mu daję, staram się nawet nią nagradzać jak pisałam, ale nie chodzi mi o nauczenie go pola, a o nauczenie go chodzenia na luźnej smyczy i kontaktu.Skąd sugestie że puszczam go samopas i nie kieruję?W polu jest praca jak to praca i nawet z tym kontaktem, ale poza polem chciałabym żeby coś jeszcze istniało,a nie istnieje. Nie muszę chyba niczego zaczynać, bo pole akurat wygląda ok, wykonuje komendy, czeka w skupieniu na wypuszczenie, wraca na gwizdek, wszytsko robi jak należy. Problem zaczyna się kiedy chcę żeby był zwykłym psem, niepracującym żeby sobie przejśc z nim ulicą i o polu już nie myśleć. Na pole jest nakręcony okrutnie, niech się tylko bażant odezwie a odchodzi od zmysłów, choćby gonił wcześniej 5 godzin po polu, nie umie zastopować i przejśc na tryb pospolitego psa. Nigdy nie przywiązywałam specjalnej wagi do ogółu wychowania typu własnie kontakt, to fakt, stwierdziłam że pointer to pointer, robi co lubi, jak chce biegać niech biega, w pole chodziłam jak nakręcona, nie zmuszałam do niczego, nie oszalał na punkcie zabawki to nie, kiedyś usiłowałam go zarazić dyskiem, ale guzik, jak zaczął tak skończył,umie zachować się przyzwoicie i jest posłuszny, ale nie ma tego czegoś między nami w codziennej relacji mimo że jest we mnie w jakiś tam swój sposób wpatrzony i jestem dla niego ważna.[/QUOTE] pies jest NAKRECONY NA POLE, a nie na prace w polu toba. to jest podstawowy problem w waszych relacjach. pamietam, jak czytalam twoje wypowiedzi o tym, ze wyzel przy rowerze to nie a bardzo, bo bedie sie obracal i weszyl-to jest najlepszy dowod na to, ze nie rozumiesz calej istoty charakteru tych psow. moje suki uwielbiaja pracowac w polu, jak juz wspomnialam: wszystkie 3 to sa petardy, ale gdy biegna przy rowerze, bazant moglby wskoczyc im na lowe i starczy moje "dawaj, naprzod" i nawet na niego nie spojrza. dlatego wlasnie, ze w ich wychowaniu rowzwijalam to, co w wyzle najpiekniejsze: chec do wspolpracy czlowiekiem w kazdych warunkach. sztuczki? pilecka? aporcik? wszystkie to robia i kochaja. najstarsza biega po torze agility. z tym ze ja nie wprowadzalam tego "zamiast", nie kazalam im polubic siebie przez miske. i to nie jest tak, ze aniusia pojadala wszystkie rozumy. aniusia ma w chacie 3 dowody na to, ze wie, o czym mowi:))
  15. te wszystkie poradki sa spoko dla jakis innych pieskow, bo wyzel jesli zaczniesz tak postepowac, to cie znielubi jeszcze bardziej:))) po pierwsze dla wyzla praca nie jest "siad, waruj, rownaj, obrocik". praca jest wspolpraca z przewodnikiem w polu. zacznim tym psem kierowac, nie pusczaj go samopas, zacznij o w polu nakrecac tak, aby zwracal uwage na ciebie: przede wszystkim przy okladaniu. aby robil to jak najszerzej, pod wiatr i zeby zawrotki mial we wlasciwym kierunku. nakrecaj go ile wlezie "naprzod, naprzod, dawaj, dawaj" itd im bardziej zrobisz z siebie debila tym lepiej. pies ma wiedziec, ze z toba jest fun. jesli wyjdziesz z nim rano na 5 minut i kazesz siadac i warowac za sniadania to sorry, ale on bedzie cie traktowal jak zrodlo zarcia i "zlo konieczne", ktore trzeba przetrwac, aby sie najesc. gdzies zrbilas po drodze blad (moim zdaniem pies nidy nie byl dobrze motywowany), bo moje 3 wyzly sa mega, mega nastawione na wpolprace z czlowiekiem mimo ze sa petardami w polu. aby odkrecic ten blad musisz siegnac do tego, co ten pies kocha. wtedy pokocha tez ciebie.
  16. [quote name='Rinuś']Chyba jednak wilczak to rasa zupełnie odmienna od seterków , czyż nie? Porównywanie ich do siebie jest małą pomyłką.[/QUOTE] chyba warto cytac ze zrozumieniem, a nie wbijac gdzies tylko dlatego, ze zobaczylo sie moj nick i sie czepiac.
  17. [quote name='LALUNA']Nie, nie może także i w TPLO. Biologii nie da się oszukać. Potrzeba czasu aby kość się zrosła. A etapy gojenia złamań są takie : [B][FONT=arial black]Etapy gojenia się złamań:[/FONT][/B] [LIST=1] [*][FONT=arial black]Pierwszy okres - okres tworzenia się krwiaka, trwa zwykle kilka dni. Powstaje przekrwienie, obrzęk i przesiek na skutek wydzielanych enzymów z uszkodzonych tkanek.[/FONT] [*][FONT=arial black]Drugi okres – resorpcji krwiaka - trwa około 10 dni, następuje stopniowe wchłanianie krwiaka. W jego sąsiedztwie pojawiają się odwapnienia, a resztki krwiaka są wysycane solami wapnia (powstaje tzw. ziarnina).[/FONT] [*][FONT=arial black]Trzeci okres - powstawania tkanki podkostnej - trwa około 15 dni, występuje unaczynienie ziarniny i wnikanie do ogniska złamania komórek kostno- i chrzestnotwórczych.[/FONT] [*][FONT=arial black]Czwarty okres - tworzenia się tkanki kostnej, trwa 5-10 tygodni. Jest to kość mało wytrzymała pod względem mechanicznym i w tym momencie przerwanie unieruchomienia może spowodować wytworzenie stawu rzekomego.[/FONT] [*][FONT=arial black]Piaty okres - następuje przebudowa, dojrzewanie i powstawanie tkanki kostnej. Jego długość zależy od kontaktu odłamów, od wieku chorego oraz od miejsca złamania.[/FONT] [/LIST] W TPLO masz blachę która z zewnątrz wzmacnia kość po przecięciu, dzięki niej pies może biegać ale nie znaczy że w przeciętej kości nastąpił zrost po dwóch miesiącach. U ludzi blachę stabilizującą wyjmuje się po roku. Jeżeli zbytnio będzie się forsować psa i blacha nie wytrzyma mocowania bo po 2 miesiącach nie zrośnie się całkowicie kość to powikłania będą paskudne do naprawy. [FONT=Verdana][B]W nie powikłanych złamaniach kości długich do połączenia odłamów ziarniną dochodzi w ciągu 3 tygodni, do zrostu przez pierwotną tkankę kostną w 2—3 miesięcy, zaś do ostatecznej konsolidacji w 4—5 miesięcy. Tkanka gąbczasta zrasta się z reguły szybciej. Jednakże złamania tego samego typu u osób w tym samym wieku i identycznym stanie zdrowia mogą się różnie szybko goić. Dlatego nie ma żadnych sztywnych reguł w leczeniu złamań i lekarz musi polegać na swej wiedzy i doświadczeniu. Choremu zezwala się na zdjęcie opatrunku unieruchamiającego wówczas, gdy badaniem nie stwierdza się elastyczności i sprężynowania miejsca złamania oraz miejscowej bolesności Są to objawy tzw. klinicznego zrostu. Na radiogramie odłamy połączone są tkanką kostną słabo wysyconą solami Ca, cechy przebudowy kości ujawniają się dopiero po upływie kilku, a nawet kilkunastu miesięcy. Są to radiologiczne objawy zrostu.[/B][/FONT] [FONT=Verdana][B]Proces regeneracji kości jest wynikiem zarówno prawidłowego nastawienia i unieruchomienia odłamów, jak i istnienia w organizmie równowagi między wchłanianiem a wydalaniem wapnia i fosforu, równowagi kwasowo-zasadowej, wydzielania hormonów (przytarczyce, przedni piat przysadki mózgowej, tarczyca i gruczoły płciowe), dowozu witamin C i D oraz aktywności enzymów.[/B][/FONT][/QUOTE] moj pies mial tplo w maju, w sierpniu juz byl normalnie sprawny. a we wrzesniu blacha zostala usunieta i byl to OSTATNI DZWONEK, bo juz zaczela porastac tkanka i jej pozniejsze usuniecie byloby juz bardzo inwazyjne.
  18. wszystko tez zalezy jak w pociagu zachowuje sie pies. ja jechalam z prawie 30 kg psem w przedziale pelnym ludzi. pies nie mial na sobie kaganca, jechal na podlodze (w poprzednia strone na siedzeniu na swoim kocyku, bo bylo luzno) pod nogami pasazerow. przez cala droge zachowywala sie jakby jej nie bylo mimo ze ludzie wychodzili z przedzialu, wchodzili, jedli w nim kanapki itd.
  19. na legawcach juz widzialam, ze na pupsa czekacie:)) wiedzialam, ze to od pawla i gosi:)) spoko, spoko: moze nie na taka gleboka wode. jej tata to nie jest jakas petarda w polu-dziadek chyba srednio niesie milosc do pola. chyba ze poszla w mame jesli o to chodzi. i tego wam zycze. czemu ona nie spi w klatce zamknieta i chodzi z twoim chlopakiem do pracy? lek separacyjny u gordona rozwija sie BLYSKAWICZNIE, a walczy sie z nim tak samo ciezko jak u wilczakow. znam mnostwo seterow, ktore nie sa w stanie zostac same i jak wlasciciele ida do pracy. sama mialam ten problem u mojej najstarszej suki. prawie 1,5 roku z tym walczylam-byla skrajnie patologicznym przypadkiem. juz przy nastepnych szczeniakac nie popelnilam wlasnie tych bledow:))
  20. Dla mnie to w ogole niepojete, jak można utrudniać sobie w ten sposób zycie. Klatka to jest najwazniejsza czesc wyprawki szczeniaka i w ogole dorosłego psa. Najważniejsze 4 rzeczy, które mój pies musi umiec to: WRACAC NA WOLANIE, PRZESTAWAC COS ROBIC, GDY MU KAZE (i to nie ze przestaniesz jesc kupe albo dreczyc kolege to dam ci ciasteczko, raczej: masz przestać, bo inaczej naprawdę będzie zle), zostawać w klatce, zostawać w samochodzie. To sa podstawy,bez których ja przy trybie zycia mojej rodziny nie wyobrazm sobie zycia. My wlasciwie co tydzień wyjezdzamy gdzies z psami-glownie na wystawy i konkursy, ale tez psy bywaja ze mna na zjezdach na uczelni itd. Wakacje tez spędzamy z psami. I nie wyobrażam sobie absolutnie zastanawiać się, czy lozko nie będzie obszczane (chociaż moje psy generalnie same zostają w tej chwili na luzaka i jeśli mam ze sobą tylko jednego psa, to nie rozkładam mu zwykle klatki w hotelu), kable obgryzione, ziemia z donic wywalona i w ogole impreza na srodku. Mój jeden pies ma rok. I to ona najczęściej ze mna jeździ na wystawy. Odkad opanowalysmy w pełni chorobę lokomocyjna, w ogole nie mam z nia problemów. Normalnie zostaje w kennelu czy w aucie, nie drze paly, niczego nie niszczy i wszyscy mowia, ze ten marian pazdzioch i pomiot szatana to grzeczny, spokojny piesek i nie wierza, ze to jest petarda. Dlatego, ze umie się zachować: klatkowana od początku, ma przycisk on/off, bo została tego nauczona, nie jestem do nie uwiazana-nie musi ze mna isc do knajpy na obiad, nie zrobi wtedy armagedonu w pokoju, tylko będzie spac. Klatka to sa same zalety. Wada jest to, ze zajmuje miesce w chacie. Wiec na serio nie kumam, po co jeczec i się martwic, ze lozko będzie obszczane, a pies się pradem porazi lub wyzre wszystkie smieci zamiast skorzystać z taniego, powszechnie dostępnego i bardzo pozytywnego narzędzia wychowawczego.
  21. jesli nie chcesz pomocy wegrow, to moim zdniem najlepiej zrobic tak: osoba, ktorej nzwisko figuruje w dokumentch psa nostryfikuje rodowod, rejstruje psa na siebie a nastepnie idziecie do zwkp i zmieniacie wlasciciela psa i pies zostaje arejstrowany na ciebie. znm jeden przypadek, kiedy pies z zagranicy zostal w pl odsprzedany i wszysto odbylo sie tak jak powyzej, bez problemow. pies po nostryfikacji ma pkr i juz jest traktowany jak obywatel rp:)
  22. a probowalas napisac do wegrow?
  23. czyli co 2 miesiace po operacji nie moze jeszcze zasuwac tak jak przed nia? my 2 miesiace po tplo juz bylismy na wakacjach i tylko braki w owlosieniu pryominaly nam, ze z psem cos bylo nie w porzo...
  24. nie komentarz, ale...wczoraj moje dwa pieski synchronicznie robily kupe, a jacys ludzie na ich tle zrobili fote komorka swojemu dziecku w stroju komunijnym...
  25. wyzly sa psami stworzonymi do wspolpracy z czlowiekiem i z czegos to wynika. jesli ktos szuka psa, ktory jednoczesnie bylby lamerem w polu i wyzlem, to serio...nie bedzie zadowolony, bo dostanie pieska wyplutego z wszelkich popedow.
×
×
  • Create New...