-
Posts
5689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by a_niusia
-
oooo to ja odbije pileczke:))) jak to mozliwe, ze dobrze wychowany pies na spacerze moze cos zezrec? to przeciez znaczy, ze takiemu psu nie mozna ufac:evil_lol: moje psy nie maja poslania w przedpokoju, bo sa czlonkami rodziny a nie "po prostu psami" i u nas w domu domownicy spia w sypialni a nie w przedpokoju. :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
-
[quote name='motyleqq']szczerze mówiąc będę ich jeszcze namawiać do adopcji. moja mama jest za, tata trochę mniej, za to moje rodzeństwo od razu krzyczy że nie chcą :roll: ale oni najmniej mają do gadania ;) narazie mój tata myśli i mówi 'sam już nie wiem, chcę psa, ale mamy 5 kotów...', więc żadna decyzja nie została podjęta.[/QUOTE] wiesz co u moich rodzicow tez wszyscy byli przeciw poza moja matka:)) i nie jestem wcale pewna, czy moja babka czasem dalej nie wierzy w to, ze ten pies jest tu tylko do czasu az moja siora znajdzie dla niego odpowiedni dom. w sumie to jestem nawet pewna, ze ona wierzy, ze 15miesieczna suka mojej matki nadal jest szczeniakiem na sprzedaz:))) nie musze mowic, ze poza babka, tego psa wszyscy kochaja i w sumie to juz nastepnego dnia nikt nie chcial jej nigdzie oddac:)))
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
ja mam pewien pomysl jak sprawe estetyki rozwiazac. u nas klatki stoja w sypialni. w polowie stycznia bedziemy miec calkiem nowa sypialnie i ja w glebi duszy bardzo, bardzo licze na zgode na zakup 3 klatki. zobacze jeszcze jak to wyjdzie. jesli chodzi o wychowanie moich psow to jakis tam poziom mamy osiagniety, ale np. nie wiem, czy z raku wychowania wynika totalny brak leku przed wysokoscia? moj mlodszy pies jest w stanie wejsc wszedzie i otworzyc kazda szafke. i to nawet taka kuchena z systemem blum. ot tak...dla sportu. natomiast moj starszy pies nawet jak ma otwarta klatke, a nas nie ma to spi w klatce. chyba ma po prostu mega wypaczony i wyprany mozg, bo jak jestesmy w domu, to wybiera kanape. albo moze mimo tego, co sie mowi o schroniskach, wiezieniu psa itd. w klatce czuje sie bardzo bezpiecznie i komfortowo i latwiej jest jej zniesc stres zwiazany z tym, ze nas nie ma, spiac w norze. a juz najbardziej bawi mnie jak wrogowie klatek pisza, ze zostawiaja sa w przedpokoju zamykajac przed nim reszte mieszkania. na pewno pies odbiera to jako cos naturalnego. albo jeszcze lepiej zamknac psa w kiblu...kilka godzin w kiblu na pewno jest lepsze niz w wygodnej, bezpiecznej norze...taaak...jasne. to moze fani takich metod sobie w tym kiblu sami posiedza.
-
moje psy niczego nie niszcza jak zostaja same w domu, a i tak zostaja w klatkach i wcale nie uwazam, ze jest ze mna cos nie w porzadku.
-
[quote name='masdamerka']Tak, ma rodowód ZKwP i tak planuję wystawy.[/QUOTE] to chyba tylko wystawy... bo prob polowych na smyczy sie nie zalicza.
-
[quote name='masdamerka']Chyba mnie nie do końca rozumiecie. Mam ją tydzień, jeszcze się nie przyzwyczaiła i po prostu nie chcę ryzykować! Biega co najmniej 1,5 godziny dziennie z innymi psami + 2,5-3 godziny spacerów po zalesionych terenach, czasem po zwykłym lesie. Jest to jeszcze szczeniak więc gdy ma zapewnione tyle ruchu cały wolny czas praktycznie śpi.[/QUOTE] to pies z rodowodem? planujesz wystawy, proby polowe?
-
pieciomiesieczny pies rasy mysliwskiej caly czas na smyczy... chyba naprawde niektorzy nie kumqaja, co maja w chacie. trzeba bylo buldozka kupic.
-
[quote name='Talagia']rozi zszokowało mnie to co napisałaś, bo jak widać nie masz zielonego pojęcia o temacie,w którym się wypowiadasz. Klatka jest podstawowym narzędziem używanym przy szkoleniu pozytywnym - nie wiem jak można ją porównać do przywiązywania przy budzie!!! Bardzo mnie uderzyło to co napisałaś, ale jeszcze parę lat temu sama robiłam wielkie oczy i pukałam się w głowę jak ktoś opowiadał o klatce. Ja dojrzałam do niej dopiero przy 5 psie. Prawidłowo wychowany pies uwielbia klatkę, to jego miejsce w domu, znosi tam smakołyki i chowa swoje skarby. Moja klatka 90% czasu jest otwarta i pies ją uwielbia. To nie działa na zasadzie wyłączenia psa z realu, tylko uspokojenia i wyciszenia - psy bardzo tego potrzebują (akurat tak jak ludzie ;) ) Nie rozumiem sugestii o tym, że pies niby nie jest wtedy członkiem rodziny. Jak trzymamy małe dziecko w kojcu to też jest traktowane przedmiotowo?[/QUOTE] pies mojej siostry nie jest zamykany w klatce, kiedy jej nie ma. wlasciwie byl zamykany tylko w czasie treningu czystosci. kiedys, gdy jeszcze mieszkalismy stadnie czyli ja, moj chlopak, moja siostra i jej chlopak oraz ich pierwsza suka, wrocilam do domu, a w klatce psa...zgrzewka wody mineralnej. pies pod klatka lezal bardzo smutny, bo juz sie nie zmiescil:)) to tyle tym, jaka klatka jest straszna:)))
-
jesli psu stworzonemu do strozowania zapewnia sie codzienna prace, do ktorej zostal on stworzony, to jak w ogole mozna mowic o jakims skrzywdzeniu? to tak jakby napisac osobie, ktora szuka psa do polowania, zeby wybrala rase, ktora nie bedzie skrzywdzona brakiem innego rodzaju pracy niz polowanie. no po prostu dziwnie to brzmi. zapewniajac psu strozujacemu wlasny teren, na ktorym moze on realizowac sie w tym, do czego zostal stworzony i to codziennie zapewnia mu sie warunki idealne, bez zadnych substytutow. owszem, taki pies nie pogardzi porzadnym spacerem. rzadko ktory pies pogardzi. ale jesli ktoregos dnia nie pojdzie na spacer, to specjalnie zalamany nie bedzie. prawda jest taka, ze w dzisiejszych czasach z psem trzeba robic cos na sile, a jesli ktos tego nie robi lub nie zamierza robic, to juz musi sie tlumaczyc, dlaczego. i mysle, ze stad wynika zdanie o tym, ze "pies nie bedzie bardzo skrzywdzony". poza tym hodowcy takich ras najczesciej wiedza, co hoduja i szczerze watpie, zeby ktos oczekiwal, ze ktos bedzie takiemu psu klikal albo z nim agility trenowal:))))
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='masdamerka']A co myślicie o Activach od Furkidz? Wolałabym podszytą obrożę, chyba są dla psów wygodniejsze ;) Chodzi mi o taką obrożę na deszcz, błoto itp. :cool3:[/QUOTE] to sa sliczne i bardzo dobre obroze. ale jednak w terenie dla mnie odblask to odblak.
-
[quote name='rozi']Szkoda że pies nie ma wyłącznika, byłoby jeszcze łatwiej :megagrin:[/QUOTE] nie ma?:))) pies, ktory ma zaspokojone wszystkie potrzeby fizyczne i psychiczne i zostal nauczony przez wlasciciela, ze klaka oznacza odpoczynek, jak najbardziej MA wylacznik. moje psy sa nauczone, ze wklatce czy w aucie sie po prostu spi. funkcje on/off mozna uzyskac u kazdego psa. trzeba tylko nad tym popracowac. i praca nad tym bardziej pomoze psu w spokojnym znoszeniu samotosci niz dostarczanie mu rozrywki w postaci drugiego psa.
-
ja swoje kupilam poznym latem za 9,90 za sztuke, bo byly przecenione. mam zolta i pomaranczowa. moglabym zrobic zdjecie, ale i obroze i aparat mam w aucie. one sa takie dlugie, na kazda zyje. po prostu sie je przycina na odpowiednia dlugosc, zeby psu sie pasek nie majtal. zwykly kawalek tworzywa sztucznego, nic nadzwyczajnego. nie na darmo dechatlon sprzedaje je w dziale dla mysliwych.
-
[quote name='rozi']Pies jest samotny nie tylko w domu, na spacerze też dobrze jest, jeśli ma możliwość poszaleć z drugim, a nie tylko czekać co pan wymyśli, o ile wymyśli. Moje znajdują jakiś orzech, czy inny patyczek, i potrafią całą skomplikowaną wojnę rozgrywać rozwijając wyobraźnię. W domu oczywiście też. Dużym psom mówiłam "dobra, teraz idźcie się pobawić" i one szły się bawić - samotnemu psu nie dałabym takiego polecenia. Samotny pies ma po prostu mniej możliwości i jest bardziej uzależniony od człowieka, tak samo jak jedynak uzależniony jest od humoru rodziców. Uważam też, że dom nie służy tylko do wypoczynku, w domu powinno toczyć się życie, psie życie również, a człowiek nie może być niezbędny choćby dlatego, że wychodzi do pracy. Nie ma nic smutniejszego, niż samotne stworzenie zawieszone w próżni na wiele godzin. Może sobie spać, naturalnie, ale w nocy też ma spać, ileż można spać...[/QUOTE] taaa jasne. kazdy powinien miec sfore, bo inaczej piesek sie nudzi. moje psy jak wychodze z domu zostaja w klatkach i szczerzenie interesuje mnie, co maja ochote wtedy robic. sa najedzone, napojone, wybiegane i maja spac a nie roznosic mi chalupe bez mojej kontroli.
-
najlepsza obroza dla mocno aktywnego, terenowego psa szczeolnie jesli to pies mysliwski i duzo czasu spedza w polu, to odblaskowa odbroza z dechatlonu. po pierwsze jest w 100% wodoodporna, nie jest podszyta zadna tasma, po drugie jest lekka i duzym atutem jest jej kolor. psa po prostu w terenie widac i nie ma opcji, ze ktos np. mysliwy pomyli go z czyms innym. zaleta tych obrozy jest przede wszystkim to, ze na wyprzy sa za 9 zeta.
-
[quote name='motyleqq']a skąd założenie, że pies wymagający szkolenia, nie nadaje się do mojej rodziny? :crazyeye: obecnie w kojcu u mojej babci, gdzie mój tata pracuje na podwórku/w garażu w kojcu jest miks rottka i jakoś mój rodziciel nie ma z nim problemów :razz: a co do kojca, to tak jak napisała evel- nie każdy pies musi leżeć na kanapie i to, że jest w kojcu, nie oznacza, że od razu będzie niewychowany i niekochany. nie każdy chce mieć psa w domu i to też trzeba uszanować ;) dla mojego ojca miejsce psa jest na dworze. co do jakiegoś drażnienia psa- kto miałby to robić na ogrodzonym podwórku, gdzie w domu mieszkają sami dorośli ludzie? to nie jest pierwszy pies dla mojej rodziny. mój tata miał wcześniej ONki, ale teraz nie chce. nadal wydaje mi się, że hovek jest najlepszą opcją. powiem mu jeszcze o podhalanie, goldeny mu się podobają wizualnie, to ten też powinien ;)[/QUOTE] moim pierwszym zakupem, jak tylko sie wyniose na wies, bedzie pies strozujacy. to jest dla mnie oczywiste: jest dom to jest i stroz. wtdedy przynajmniej mozna bezpiecznie wypuscic do ogrodu mniej strozujaca menazerie. pies strozujacy to jesrt pies, ktory pracuje i spelnia sie w tym rodzaju pracy, do ktorego zostal stworzony. ja bym sobie kupila kaukaza. ale to ja sobie:)) podhalan tez jest super. warto wlasnie, zeby to byl pies typowo strozujacy, a nie obronny, bo taki pies bedzie po prostu szczeliwy w warunkach, ktore mu zaoferuja twoi rodzice. znam wiele psow strozujacych, ktore nawet nie chca wchodzic do domu, bo po co skoro ich misja jest na dworze. kazdy pies powinien byc szkolony, ale w przypadku stroza najwazniejsze jest dobre wychowanie, bo wysilek umyslowy i prace to on akurat bedzie mial zapewnione idealne.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
obecnosc drugiego psa moze pomoc pierwszemu w samotnosci. moze, ale nie musi. my trafilismy na skrajnie zrownowazone szczenie, przy ktorym od poczatku starszemu psu, ktory jest wrazliwy, emocjonalny i przez to mial swojego czasu problemy z samotnoscia, latwiej bylo ogarnac emocje, kiedy wychodzilismy z domu. ale rownie dobrze majac jednego wyjca, biorac drugiego psa mozemy zyskac drugiego wyjca i jeszcze bedza sie wzajemnie nakrecac do wycia i szczekania w samotnosci. dla mnie drugi pies to nie jest metoda na samotnosc pierwszego.
-
numerem jeden jest czlowiek i to jest super wazne. dlatego ja zabieralam dziewczyny na spacery osobno i bylo dla mnie bardzo wazne, zeby przede wszystkim mialy wiez z nami a dopiero potem razem. ale jednak widze, ze im jest razem po prostu fajnie. teraz, kiedy jestesmy rozdzieleni na dwa teamy, bo mamy remont i musielismy opuscic nasz dom na najgorszy okres, dziewczyny tesknia za soba i to bardzo widac. lubia byc razem, lubia byc blisko siebie i kiedy np. zostawimy je w aucie, to kiedy wracamy spia sobie przytulone. duzo razem szaleja-glownie na dworze, ale badzmy szczerzy w domu tez im sie zdarza zaczepiac, lubia swoje towarzystwo mimo ze sa zupelnie inne jesli chodzi o charakter. moja starsza suka odkad doszla do wniosku, ze juz dorosla, niezbyt lubi bawic sie z innymi psami. z mloda jest w stanie bawic sie godzinami.
-
nie ma czegos takiego jak idealny wiek psa na przyjecie nastepnego zwierzecia. kiedy my powiekszalismy stado starsza suka miala rok i dwa miesiace. nie byla dorosla, nawet nie miala jeszcze pierwszej cieczki. byla za to dobrze wychowana, posluszna i miala z nami wypracowana super wiez. kiedy zdecydowalismy sie na jego powiekszenie miala 8 miesiecy. podjelismy te decyzje wlasnie wtedy, bo uznalismy, ze jest juz na tyle dojrzala psychicznie i ogranieta, ze juz mozemy zaczac kontaktowac sie z hodowlami, ktore nas interesuja. relacje miedzy dziewczynami sa fatastyczne, nie mam im nic do zarzucenia. od poczatku starszy pies byl nieoceniona pomoca w wychowaniu mlodszej suki. mlode na poczatku wprawilo nas w konsternacje, bo jego glownym celem bylo detronizacja starszej dziewczyny. my niczego nie zostawilismy wlasnemu biegowi, ich docieranie sie bylo przez nas w pelni kontrolowane. jesli zas chodzi o zapoznawanie sie na neutralnym terenie to zawsze mnie smieszy ta poradka. jesli przywozi sie szczeniaka z hodowli w wieku 8 czy 12 tygodni to zwykle nie ma on jeszcze szystkich szczepien. nie mowiac juz o zabieraniu szczeniaka, dla ktorego opuszczenie domu rodzinnego jest juz dostatecznie stresujace, do parku. my zrobilismy to tak: szczeniaka odbieralismy z lotniska w berlinie, wiec starszy pies sila rzeczy na noc zostal wyekspediowany do moich rodzicow. szczeniak mogl spokojnie zwiedzic chate, przespac sie w nocy, a z samego rana pojechalam po starsza suke. dziewczyny poznaly sie w ogrodzie, ktory byl bez watpienia terenem starszego psa. w domu zasady byly od poczatku jasne: mlodsza nie miala prawa dreczyc starszej, dobierac sie do jej michy, zabierac zabawek itd. starsza nie miala wiec powodu, zeby gnojowi pokazywac, gdzie raki zimuja. gdybym miala decydowac sie na trzeciego psa, a przyznam, ze strasznie mnie korci, to byloby to jakos niedlugo. w tej chwili oj starszy pies ma 2,5 roku, mlodszy 15 miesiecy. maja razem kupe dobrej zabawy i wiem, ze bez problemow zaakceptowalyby trzecia siostre jesli zostalaby wprowadzona do tak zgranego stada tak samo odpowiednio jak drugi pies, a jednoczesnie wiem, ze szczeniak zadnej z nich by nie irytowal mimo ze starszy pies uwaza sie w tej chwili za calkiem dorosla dame.
-
lepiej nakrec film z ukladem na dog dancing, bo wiesz...:))
-
[quote name='jonQuilla']A ja nigdy nie zrozumiem czemu niektórzy nie czytają uważnie co piszą inni...czy ja napisałam że sztuczki to fanaberia? NIE! Gdyby tak było to mój pies paru by nie umiał a umie i w dodatku nauczone za pomocą klikera...po co? a po to żeby umiała się skupiać na mnie, moim głosie i żeby wykonywała moje polecenia. No ale są to bardzo podstawowe 'sztuczki' bo nie jest mi potrzebne aby pies wchodził do miski tudzież stawał na głowie choć owszem uwielbiam patrzeć np. na Brum w akcji i podziwiam Martynę za to ile czasu poświęca na pracę z nią ale ja przy moim psie mam trochę innych zmartwień i skupiam się raczej na innych rzeczach niż na sztuczkach. A co do zwracania się do niewłaściwej osoby to odniosłam się jedynie do słów Aniusi czyli do tego że psa można wybiegać i zmęczyć za pomocą piłki i klikania... no cóż, mam do takich stwierdzeń mieszane uczucia bo mam psa na którego jakoś to nie zawsze działa a gdy była młodsza i w lepszej kondycji to w ogóle nie działało :)[/QUOTE] od zawsze trabie na dogomanii, ze uwazam, ze wybieganie psa na lince i przy pomocy pileczki jest niemozliwe. zarzucasz innym, ze nie czytaja ze zrozumieniem, a sama niezbyt popisujesz sie ta umiejetnoscia. ja swoim psom w ogole nie klikam i nigdy nie zamierzam klikac. oczywiscie wiem, ze wszyscy macie znacznie bardziej trudne, problemowe, nadpobudliwe psy niz ja:)) wcale tego nie kwestionuje. tyle ze to nie sa problemy, ktore generuja psy. to sa problemy, ktore generuje wlasciciel.
-
pies nadpopudliwy to jest pies zaburzony i nalezy mu pomoc radzic sobie z emocjami. to jest strasznie modne pisac o swoim psie "nadpobudliwy". ja sama tez w opisie mojej starszej suki na www napisalam, ze cierpi ona na psie adhd, bo faktycznie przez caly swoj okres dziecinstwa i mlodziezowy zachowywala sie jakby miala sprezyny w dupie. normalnie jak poszla w kime po spacerze, to my sie staralismy jej nie budzic jakby byla jakims durnym niemowlaczkiem. ale ona nie ma zadnego adhd. jest tylko bardzo energiczna, chetna do pracy i zawsze gotowa do dzialania. teraz ma dwa i pol roku i uwazam, ze jest psem o rewelacyjnym temperamencie. jej cala "nadpobudliwosc", problemy z zostawaniem itd to byla tylko moja wina, nie jej. zawsze jest tak, ze jesli bierzemy 8 tyg szczenie i ono zaczyna przejawiac problemy wychowawcze, to nie jest wina szczeniaka, ale wlasciciela. i tyle. co ciekawe nasz drugi pies na wlasciciela wybral sobie natychmiast mojego chlopaka mimo ze to ze mna jechala z lotniska na tylnym siedzeniu, to ja pierwsza ja tulilam, mowilam do ucha, ze jest juz nasza i opowiadalam, co ja czeka w chacie. ten pies jest skrajnie zrownowazony, zawsze taki byl. i ma okropnie mocny charakter, co mnie np. nieco na poczatku frustrowalo:)) dlatego jak czytam na dogo jak ktos rzuca bluzgami do swoich psow albo piluje na nie ryja, to mi sie zawsze troche chce smiac, bo moja mlodsza suka uwaza, ze ktos taki nie jest partnerem do dyskusji, a jej spojrzenie, kiedy mi puszcza nerwy mowi jedno "przegralas...". zatem...swoj ciagnie do swego:))) jesli chodzi o jrt albo parsony na smyczach i linkach, to zwazywszy na ostatnie ciagle zmiany w naszym miejscu zamieszkania, poznalam kilkoro znajomych spaceowych mojej matki i jej bullki i szczerze powiem, ze zmienilam zdanie o tej rasie. wczesniej nawet pamietam, jak kiedys przycielam tobie, Martyno, ze to takie male terierki, wiec bez problemu moga wybiegac sie na lince na miejskim skwerku, a np. z wyzlem byloby to niemozliwe. co prawda terier to jest raczej "wyspecjalizowany" pies mysliwski, a nie jak wyzel "wszechstronny", ale totalnie zmienilam zdanie, ze to sie da wybiegac i zmeczyc przy pomocy pilki i klikania. dlatego w przypadku takiego gnojka posluszenstwo jest skrajnie wazne. taki pies nie powinien byc psem "miejskim", "skwerowym" czy "parkowym".
-
ja nie pozwalam na takie rzeczy, bo dobrze wiem, co mam za psa i na co moglby wyrosnac przy niewlasciwym prowadzeniu. tak samo nie pozwalam starszej suce urzadzac sobie "straznika teksasu", bo ktos ja wacha (co za faux pas), bo po prostu wiem, ze cholernie lubi to przedstawienie i kazde odgonienie w jej mniemaniu niekulturalnego psa sprawia jej wielka frajde.natomiast mi niezbyt podoba sie ta wersja mojego psa, wiec jak ona kogos tepi i nie ma podstaw ku temu, to ja tepie ja. i mysle, ze to wynika z faktu, ze mam psy prawie 30 kg, a nie male. jak duzy pis tepi albo goni malego, to wcale wesolo to nie wyglada.
-
ciezko mi odpowiedziec na pytanie, dlaczego wiekszosc ludzi nie panuje nad swoimi psami, ale kumam, ze to pytanie retoryczne:)) jednak...wkladajac nieco kijek w mrowisko...czesto bywa tak, ze pies podbiegnie, bo cos tam. nie wspominajac juz o szczenietach czy mlodych psach. ot po prostu-szczeniak jest maly, glupi i podbiegl. oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze wiekzosc osob zaraz powie, ze szczeniak, ktory jest nieodwolywalny, nie powinien latac luzem, tylko chodzic na lince. ja jednak tak zupelnie nie uwazam, zaden z moich szczeniakow nie chodzil na lince, mam obecnie dwie suki jedna prawie 2,5 letnia, druga 15miesieczna i z wychowania obu z nich jestem bardzo zadowolona. zadna z nich nigdy nie chodzila na lince, a obie mialy jakies tam swoje wpadki, z ktorymi sobie na biezaco radzilismy. efekty sa niezwykle spoko. gdyby do moich psow podbiegl np. szczeniak, to bylabym naprawde wkurzona na nie, a przede wszystkim na siebie, gdyby cos zlego temu szczeniakowi sie ze strony moich suk przytrafilo. co to znaczy, ze pozwolilas zu pogonic? puscilas ja i powiedzialas "bierz go"?:))) moja mlodsza suka wrecz lubuje sie w gonieniu dziamgaczy, ktore podbiegaja i dra jape, ale boja sie podejsc, zeby nie oberwac. powiedzialabym nawet, ze to jest jej hobby. raz pogonila suke, ktora przez bardzo dlugi czas terroryzowala mojego starszego psa. nie spodziewalam sie, ze to zrobi. drugi raz tez pogonila podobne stworzenie. nie pozwolilam jej na to, po prostu to zrobila. zostala natychmiast przywolana do porzadku i teraz juz niestety musi zrezygnowac ze swojego hobby. ona glupia nie jest, jest psem, ktory ma poukladane w glowie. nie wywinie numeru i nie wyleci na ulice, ale taki przerazony tchorzliwy agresorek owszem, moze na ulice wyleciec.
-
ten watek jest jak zwykle pelen prawd zyciowych:)))) a jesli chodzi o posiadanie psow to prawda zyciowa jest jedna: niezaleznie od tego czy pies jest maly czy duzy, trzeba nad nim panowac. i to panowanie dotyczy takze sytuacji, kiedy do naszego psa podbiegnie jakis inny pies. nie mowie oczywiscie o sytuacjach skrajnych, kiedy podbiega agresor czy tam inny kopulator, a ktos ze stada ma akurat cieczke, wiec kop w dupe sie oczywiscie nalezy, bo nie ma innego wyjscia. sytuacja tego wymaga, wlasny pies jest najwazniejszy itd. jednak wiekszosc podbiegaczy to sa jakies tam durnowate, ciekawskie pieseczki, ktore uciekaja wlascicielom, bo sa globalnie nieposluszne lub tez np. troche maja akurat uszy brudne, bo widza fajne pieski, to moze sie pobawimy lub tez maja chec sie powachac. oczywiscie nie musimy sobie zyczyc, aby te psy podbiegaly do naszych, ale poniewaz nie zyjemy w prozni, powinnismy umiec w takiej sytuacji nad swoim psem zapanowac. moja starsza suka w wieku ponad dwoch lat uznala, ze jest juz dorosla i raczej niezbyt przychylnie podchodzi to pieskow, ktore pchaja jej sie pod ogon lub tez zaczepiaja. szczerze mowiac uwazam, ze ma prawo sobie nie zyczyc. nie ma jednak prawa rzucac mi sie na smyczy jak histeryczka i udawac, ze zaraz kogos zezre lub tez "odganiac z warkotem" psow, ktore nie maja zlych zamiarow. po prostu: jest na smyczy, to jest grzeczna. nie pasi jej, to ma sie odsunac. i krotka pilka. taki jest uklad. moje psy maja sie zachowywac, bo razem waza wiecej niz ja sama, a byc moze to nie sa moje ostatnie dwa psy i z nikim szarpac sie nie zamierzam. oczywiscie moglabym stwierdzic, ze to obcy pies podbiegl, wiec co mnie to. u mnie na dzielni jest amstaff, ktory jest kolega moich dziewczyn. jakis czas temu wygryzl spanielowi dupe. to spaniel do niego podbiegl, amstaff byl na smyczy. wlasciciel amstaffa w pelni z nim to przepracowal. teraz ten pies nie rzuca sie do podbiegaczy. jego wlasiciel powiedzial mi, ze bardzo dlugo zbieral sie psychicznie po tym, kiedy jego misiek prawie doprowadzil innego psa do smierci. mimo ze teoretycznie nie byla to wina miska. jakis czas temu na starsza suke mojej siory napadla amstaffka w kagancu. normalnie sie na niej powiesila jak malpa. gdyby moja siora nie umiala opanowac swojego psa, to z tej suki malo co by zostalo. ale umiala ja opanowac. i mimo ze to ttb, nikt nie odniosl zadnych obrazen. uwazam, ze ludzie, ktorzy panuja nad swoimi psami, maja duzo mniej problemow z podbiegaczami, bo sami sobie nie robia niepotrzebnej napinki. oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze sa rozne psy-lekliwe, po przejsciach, z niewiadoma przeszloscia. jednak nalezy dazyc do panowania nad wlasnym psem, bo nie da sie zapanowac nad obcymi psami. dzis czekalam na moja siore i jej psy na boisku.rzucalam moim psom pilke. nagle nadbiegl trzeci amator pilki. usyfil mi cale dresy, bo tak strasznie sie cieszyl, ze mam te pilke. i tak calkiem szczerze...co sie stalo? proszek do prania nie osiaga cen zaporowych:))) poczekalam na jego pancia i nie poczestowalam go zadnym soczystym slowem na "k", bo po prostu tak nie mowie.
-
moderarator...