Jump to content
Dogomania

Kalva

Members
  • Posts

    1010
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kalva

  1. Cudownie! Raj dla filologa- siedzę i tłumaczę Kruczkowi co tu o jego koleżance piszą (Kruczek ma zdolności językowe!). Mam nadzieję, ze tłumaczę dobrze:) W każdym razie Korunia w górach prezentuje się pięknie - w końcu widać w niej prawdziwego owczarka! Czekamy na zdjęcia - najlepiej opisane piękną śląską mową!
  2. Kruczek młodnieje na wiosnę:) wesolutki, skoczny, coraz więcej się bawi -i ku naszemu zaskoczeniu wcale się nie męczy biegając - uwielbia biegać! Chciałam podpytać co on jadał tak na co dzień w zamierzchłych czasach w bidulu? Bo mimo dobrego apetytu i sporych porcji gotowanego mięska z warzywami i ryżem, którym postanowiliśmy go odkarmić, cały czas jest chudziutki (czego nie widać przy takim futrze, ale na dotyk to tak jak od początku wszystkie kostki można było wymacać tak i teraz, no, może na żebrach trochę lepiej). Zastanawiam się czy ma taki metabolizm czy to coś nowego, W każdym razie samopoczucie ma świetne, załatwia się wzorowo, ma tyle energii co podrośnięty szczeniak, więc chyba wszystko dobrze - wolę jednak trzymać rękę na pulsie i poznać jego dietę bo może to być przydatne u doktora - jak będziemy robić badania krwi itd. trzeba mu zrobić gruntowny przegląd (a potem ząbki :)). Jeśli ktoś wie co Kruczuś jadał i w jakiej (pewnie niewielkiej) ilości, to bardzo proszę o info i przesyłamy z Kruczkiem wiosenne uściski!
  3. [quote name='magda222']Ja myślę, że lęk separacyjny się pogłębił z powodu kolejnej zmiany w jego życiu w krótkim czasie. A chciał wyjść przez okno, bo kojarzył je z wyjściem ze schroniskowego boksu na wybieg. Miałam w domu psa ze schronu, który nie stał przy drzwiach tylko non stop przy oknie... Może trzeba zasięgnąć porad behawiorysty?[/QUOTE] Też mam takie odczucia jak magda222, po tej zmianie domu w tak krótkim czasie kilka razy stał się bardziej niepewny siebie i swego losu - Uranek zmotywował mnie do poszukiwań w literaturze i pytania o zdanie specjalisów - jeszcze nie wszystkie informacje pozbierałam, ale wygląda na to, że chłopak tak wyraża swój strach - poza tym to dla nas jest karnisz czy inne meble, dla niego to przeszkoda, zagradzająca przejście - a jak się uda wyjść to na pewno będzie się bliżej człowieka czy innych piesków. Wygląda na to, że Uranek jest jak mój piesek - musiałam zaczynać zostawianie go od kilku minut - i tak stopniowo, pomalutku, żeby lęk się wyciszał. Ale kastracja na pewno w jakimś stopniu pomoże, bo i hormonów mniej będzie i nie będzie taki pobudzony. A co do behawiorysty to trzeba bardzo uważać, jak już lepiej poszukajmy kogoś sprawdzonego, bo niestety czasem można psu zrobić większą krzywdę (mam tu na myśli przypadki, gdzie niby nowocześni specjaliści używają przestarzałych metod bazowanych na psychologii ludzkiej zamiast na psiej). Tak czy inaczej widać, że chłopak dusza towarzystwa póki co i sam w pomieszczeniu być na razie nie może. Ale to jest pies inteligentny, jestem pewna, że uda się go z lęku pomalutku wyleczyć. Trzymam kciuki za cierpliwość Kasi i za zabieg Uranka!
  4. i ja zaglądam podnieść Uranka, cieszę się, że KułAga mimo braku czasu i sił jednak postanowiła pomóc Urankowi - podziękowania jej się należą, bo pół roku to już jakaś podstawa by Uranek się przyzwyczaił i znalazł domek, a ludzie bywają różni. To gest od serca i rozwiązanie honorowe, pozostaje trzymać kciuki za Uranka:) Na pewno zgłosi się superdomek!
  5. [quote name='Mysia_']pięknie to wszystko napisane... Wiele mądrych słów padło. Kruk miał wielkie szczeście, że trafił na Was, a Wy że trafiliście właśnie na niego ;)[/QUOTE] Tak Mysiu, to nasz Diamencik :D Kiedy postanowiliśmy, że jest naszą rodziną i napisaliśmy do Ciebie, że go adoptujemy byliśmy pewni, że to nasz Kruk i co i jak by nie było zostaje na zawsze z nami! To trochę jak z dzieckiem - jeśli przychodząc na świat rodzi się inne niż oczekujesz - nie oddajesz go, tylko pracujesz nad rozwiązaniem każdego problemu - ale Kruczek jest czystą miłością i nie stwarza żadnych problemów - żadnych. Czasem mam wrażenie, że odwiedzający schron musieli być ślepi, głusi, niekumaci itd., nie obrażając nikogo, bo wiele psów znam i kocham każdego mojego psa bezgranicznie, ale Kruk to pies wyjątkowy, gdyby przyjął postać człowieka byłby mędrcem z miłością i spokojem patrzącym na świat. Ale mimo wszystko cieszę się, że jest tak boskim psem i że na nas czekał, bo tak naprawdę zawsze był nasz i wiedział o tym, jestem pewna! Dla Kruczusia nie liczy się nic poza tu i teraz - kocha, jest kochany i szczęśliwy, pokonał swoje małe lęki i nieśmiałość - czy raczej wrodzoną skromność właściwą wybitnym osobowościom. Bawi się, zaprasza do szaleństw, ale najbardziej w świecie kocha się przytulać i rozmawiać! A dziś zrobił nam piękną niespodziankę - po raz pierwszy odwiedziliśmy wszyscy - z pieskami znajomych. Znajomi sami przygarnęli za naszą namową dwie duże schroniskowe sunie (wspaniałe) i porzuconego w lesie trzyłapka, byli więc bardzo ciekawi Kruczka i chcieli go poznać. Ich psy były w schronisku krócej niż Kruk - dlatego byli zdumieni fenomenalnym zachowaniem Kruczka. Nie dość, że wspaniale sprawował się w samochodzie (dokładnie jak pisała Bjutka), to w gościach zachowywał się niczym elita - wobec psów, kotów i ludzi! Mogłabym piać w zachwytach jeszcze długo, ale ważne jest, że znajomym dosłownie szczęka opadła, że on o tym wszystkim za kratami już zapomniał! Że jest taki zrównoważony, komunikatywny, ufny i nawet zachęcał mnie i TZ-a do zabawy - oczywiście, aby pokazać co umie! Najpiękniej mu wychodzi nieuczone przez nas hop - zawsze wskakuje wtedy łapkami na nas i przytula się! Oczywiście stwierdzono, że jego imię doskonale pasuje do pięknego umaszczenia, Kruczek ma nowych fanów:))) Ku mojemu zdziwieniu nie był ani trochę zestresowany, ale powrotem do domku bardzo się ucieszył! Po prostu czuje, że jesteśmy rodzinką;D
  6. ruszamy i szukamy wspaniałego prawdziwego domu, który czuję, że już na niego gdzieś czeka, a po pierwsze Cioteczki zmieńcie tytuł wydarzenia, bo nie ma sensu komentować sprawy, ale jak widzę ten tytuł to mnie krew zalewa bo to nieprawda. Cudownie, że Uranek dobrze się czuje (o ile można tak powiedzieć), to mądry dzielny pies. Jestem pewna, że jego zachowanie bardzo szybko uda się skorygować, Uranek mnie zmotywował do szukania wiedzy na temat problemu, póki co okazuje się, ze on ma naprawdę łagodne objawy lękowe i do wyleczenia. Cudownie, że trafił to takiego wspaniałego DT, to mam nadzieję spowoduje, że trauma jaką właśnie przeżył nie pogłębi problemu. Uranku jesteś najważniejszy, trzymaj się psinko! Poza tym chciałam powiedzieć, że podziwiam Was za ekspresowe znalezienie Urankowi takiego supertymczasu! No i Kruk ucieszył się, że Kora też tam jedzie (WRESZCIE) :) Bjutko, jeśli zdołasz w całym natłoku, wymiziaj proszę w moim i Kruczkowym imieniu Korunię i Uranka! Teraz będzie tylko lepiej! p.s. Alfa przepraszam za opóźnienie w odpisywaniu - mogłam być tylko z doskoku, ale dziś spokojnie odpiszę naPW
  7. Ależ tydzień to za mało na jakiekolwiek oswojenie się! Aga nie wybaczysz sobie nigdy jeśli nie dasz mu szansy - zdecydowałaś się go pokochać i to zrozumiałe, że nie jest łatwo poradzić sobie z lękiem separacyjnym! Zrobił już tak duże postępy, jeśli teraz Cię straci, nauczysz go, że nie warto się uczyć, kochać czy ufać, on Ci zaufał całym sercem, spróbujcie pomocy - behawiorysta na pewno zna skuteczne sposoby wygaszenia lęku i wycia. KułAga pisałaś, że planujesz spotkanie z behawiorystą lub hotelik, chyba nie zrezygnujesz tak po prostu? - uwierz, że warto spróbować, jestem pewna, że Uranek poradzi sobie, a Wy razem z nim, trzeba tylko chcieć, a wiem co mówię, bo sama miałam psa z tym problemem. Tydzień to jest nic, pies to nie urządzenie na pilota ani stary fotel, ma skomplikowane wnętrze i mocno przeżywa Twoje wyjścia, ale to nie jest na zawsze, on się intensywnie uczy, robi postępy - sama to przyznałaś, prawda? Jeśli chodzi o sąsiadów też znam problem i rozumiem, ale nie można patrzeć tylko na to, bo jeśli jest tak z Uranem, to jak się kiedyś zdecydujesz na dziecko i ono będzie za mocno płakać, sąsiedzi każą je też oddać??? A jeśli nawet przeprowadzicie się do domku z ogrodem, a pies będzie na podwórku w czasie Twojej pracy - jeśli będzie wył z tęsknoty pół dzielnicy Cię dopadnie za to, że zakłócasz spokój. I co wtedy? Natomiast jeśli dasz teraz szansę Uranowi i sobie, przyniesie to korzyści obojgu - on się nauczy (pamiętajmy, że pies to nie mały człowieczek i behawioryści są po to, by do psa dotrzeć w oparciu o psią psychikę, nie ludzką) i będzie zrównoważony, a Ty będziesz dumna z niego i z siebie i na przyszłość będziesz miała doświadczenie też w stosunku do innych psów. Miłość nie jest łatwa... ale warto ją co dzień budować i pracować nad sobą, to rozwija nie tylko psa, ale przede wszystkim człowieka, KułAga daj znać jak Wam idzie - przed Wami weekend, możecie zrobić ogromne postępy, możecie spróbować rad specjalisty, Uran Ci bezgranicznie wierzy, a i ja wierzę, że skoro go wzięłaś to nie jesteś w stanie tak po prostu złamać mu serca i tak łatwo się poddać, pomyśl o tym i poczuj to, wierzę, ze jesteś odpowiedzialna, że umiesz dać mu szansę, a my jesteśmy z Tobą i Urankiem, który już uwierzył w swoje szczęście, w Ciebie!
  8. Czesterku podnosimy Cię, jesteś przepiękny! Gdzie się chowałeś tyle czasu? Hop po domek!
  9. jak to nikt??? My się zachwycamy, to piękny i mądry pies, tylko potrzeba mu czasu - jak człowiekowi (człowiek po takich przeżyciach dochodziłby do siebie 10 razy dłużej), cóż, najważniejszy jest pierwszy miesiąc! Uranku śliczny trzymaj się!
  10. [quote name='Bjuta']Gratulujemy!!!! Kruczysko, pewnie ten miesiąc wydaje Ci się rokiem! Tyle się zmieniło! Tyle się zdarzyło! Szczęściarzu Kochany... :)[/QUOTE] Tyle sie wydarzyło Bjutko, że nawet trochę żałuję, że nie mam czasu wszystkiego pospisywać, ale jak to mówią stare ludy - dostajemy od losu takiego psa, jakiego potrzebujemy, a nie takiego jakbyśmy chcieli, muszę przyznać, że w przypadku Kruczusia akurat obie te rzeczy się w 100% pokrywają (oczywiście od początku pracujemy nad relacjami i efekty są świetne, bo najpierw Kruk mało co nawet na imię reagował, a na wołania to już wogóle itp. - teraz zapomnieliśmy o problemie). W każdym razie Kruk uświadomił mi, że powinnam więcej czasu poświęcać i psom i sobie, no i że harmonia wewnętrzna to podstawa:) Jak pisała wcześniej Kułaga pies jest faktycznie lusterkiem, mój pierwszy pies był baardzo trudny i miał dużo lęków i problemów, ale i ja w tamtym okresie nie byłam osobą wewnętrznie zharmonizowaną, muszę przyznać, że choć wtedy bywałam wyczerpana, to wszystkie tamte doświadczenia były potrzebne i wartościowe. A teraz Linka i Kruczek są niczym Jing&Jang :D A dzisiaj z okazji miesiąca Kruczek, który wcześniej unikał psów samców, a nawet starał się umykać, pokazał klasę - po paru chwilach intensywnego napastowania przez osiedlowego jamnika, gdy ten nie zrozumiał, że Pan Kruk nie ma chęci na umizgi, rzeczony pokazał dumnie ząbki, podniósł głowę i dumnie odmaszerował bez słowa - jamnik był pod wrażeniem i dał spokój, a Linka, która kolegę lubi oczywiście stanęła po stronie Kruczka! Cieszę się, że Kruczek wreszcie odzyskał poczucie własnej wartości! Poza tym jest wzorowo - my jesteśmy przywódcami stada, a Kruk i Linka to jego członkowie (dla Linki obecność Kruka jest bezcenna! Ze wszystkim jej łatwiej!). Dziękujemy, że Cioteczki nie dały Krukowi popaść w depresję za kratkami, bo teraz jest nam o wiele łatwiej się otworzyć na świat :D
  11. [quote name='_Goldenek2']To wszystkiego najlepszego :)[/QUOTE] Dziękujemy Ciociu Goldenek2, że pamiętasz o nas i z nami świętujesz!
  12. Uranek wygląda w domku cudnie! Widać po oczach, że chłopak jest szczęśliwy i czuje się bezpieczny pierwszy raz w życiu, pewnie dlatego stres z niego wychodzi, jak tam wczoraj i dziś się chłopak sprawuje? KułAga jak się miewacie?
  13. KułAga bardzo Wam z Krukiem kibicujemy, przepadamy za Twoimi relacjami, żałuję, że moje nie mogą być tak dokładne. Też myślę, że Uranek za bardzo Was pokochał, stąd takie nerwy u niego, czytałam, że pies pojmuje wyjście właściciela trochę jakby szedł na polowanie - a wiadomo, że to niebezpieczne, dlatego pewnie Uranek rozpacza. Ale na pewno uda się to pokonać, bo widzę, że masz w sobie tyle miłości i zarazem konsekwencji, że on się zaczyna równoważyć. My mieliśmy kilka dni, żeby nauczyć Kruka, że zawsze wrócimy - wychodziliśmy na 5 minut, potem na 10, na 30, godzinkę itd. i za każdym razem pies chwalony i nagradzany, że tak ładnie czekał - oczywiście przydało się pokazywanie, że wróciliśmy z upolowanym jedzeniem czy nagrodą. Tylko u nas było łatwiej bo jest jeszcze jamnisia, a razem łatwiej i raźniej. Ale miałam wcześniej pieska ze schroniska, który też przeżywał lęk separacyjny i piszczał, poradziłam sobie po jakimś czasie - pomogło radyjko, ale jeszcze bardziej nagrane głosy domowników - szczególnie ulubionej panci oczywiście - nagrywałam zwykłe rozmowy i starałam się tam wplatać jakieś zwroty do psiaka, jego imię, spokojne zrównoważone przemowy. Do tego jeszcze pochowane wszędzie smakołyki i też lampka jeśli wracasz o zmierzchu. Zostawiałam mu - może to nie brzmi dobrze, ale działa - mocno i specjalnie przepoconą koszulkę czy sweter - uprawiałam w niej sport i potem zostawiałam psiakowi - czuł się lepiej i stopniowo coraz mniej piszczał aż do zera, był to piesek skrzywdzony i wylękniony, a udało się. Ale i jamnisia na początku nam piszczała i na pocieszenie - te same metody wreszcie pomogły - przestała na długo przed pojawieniem się Kruka! A ona też potrafiła nawet 12 godzin piszczeć non stop i to bardzo głośno. Uranek zrozumie, zobaczysz, to mądry pies. KułAga, wiem, że Twoja cierpliwość jest nadwerężona, ale mam głębokie przeczucie, że przeniesienie Uranka do hotelu na czas pracy pogłębi tylko lęk i niestety spowoduje, że on będzie się bardziej bał zostawać w domu sam, nigdy się tego nie nauczy:( a teraz właśnie są największe szanse by szybko to pojął, zbliża się weekend, będziecie mieli okazję poćwiczyć, może spotkać się z behawiorystą jeśli faktycznie jest sprawdzony, bardzo Cię proszę, spróbujcie, boję się, żeby psina nie pomyślał, że go oddajesz, a dom musi być dla niego przyjazny przecież. Jestem pewna, że z mocą determinacji i mądrej miłości, jaką masz w sobie uda się wkrótce uspokoić Uranka, nawet z lekami i będziesz wspominać z sentymentem te pierwsze chwile! Będę szukać innych pomysłów i rozwiązań w literaturze i wśród znajomych, co do Cesara Millana to naprawdę świetna jest jego książka, jeszcze lepsza niż program, pomaga bardzo zrównoważyć w naturalny sposób relacje z psem, bo nie jest to tresura, a rehabilitacja. Jeśli będziesz miała okazję, na pewno będziesz zadowolona z przeczytania. Jesteśmy z Wami duchem, a swoją drogą, jeśli można spytać - w jakiej dzielnicy rezydujecie? Może uda się jakoś spotkać czy w sytuacji podbramkowej może będę miała jakiś wolny dzień i mogłabym się przydać? Pozdrawiamy i trzymamy kciuki baardzo mocno ;) Czekamy na wieści!
  14. Kruczek wymyślił sobie nowy sposób na odprężenie - jeśli gdzieś znajdzie chusteczkę pod naszą nieobecność rozgryza ją na strzępki:) Poza tym jest już prawie całkiem pewny siebie, pracujemy nad tym, że trochę się boi innych większych psów - stara się uciekać przed nimi, nawet gdy są przyjazne, sunie raczej ignoruje - z niektórymi bardzo po dżentelmeńsku się wita :D Z Linką wreszcie się bawi, ale zawsze ma na to ochotę po spacerze, po naszym powrocie do domu lub w innych podobnie ekscytujących momentach. No i co ważne, wreszcie pomału nabiera ciałka, bo jak przybył to pod tą grubaśną sierścią kryły się łatwe do policzenia żeberka i kręgosłup, na szczęście już stają się mniej namacalne! Nie wiem czy o tym pisałam, bo ostatnio mam urwanie głowy i wpadamy poczytać, a odpisujemy z opóźnieniami. Każdą wolną chwilę spędzam z psiakami oczywiście:) Muszę też przyznać, że i nasza jamnisia wyregulowała swoje niektóre zachowania przy Kruczku - to chyba jak z dziećmi - z jednym trudniej niż np. z dwójką, bo się wzajemnie regulują, oczywiście w pozytywnym słowa znaczeniu. Na spacerach też Kruczek już jest pewniejszy, no i ostatnio oswaja się pomału do mężczyzn za pomocą kolegów:) I jeszcze jedno - w domu utworzył się nowy front - Kruczek+TZ:))) Są prawdziwymi kumplami i Kruk uwielbia Tz-a, nawet razem knują:diabloti: Postaram się podesłać parę nowych zdjęć, a od Kruczka przekazuję buziaki dla Cioteczek, takie specjalne... bo mamy WIEELKIE ŚWIĘTO - dziś mija miesiąc jak Kruczuś jest z nami w domku!:loveu:
  15. [quote name='Bjuta']E tam... Oni się całkiem lubili! Kruczek na pewno się nie gniewa! :) :) :)[/QUOTE] oczywiście, że się nie gniewa, bo chce, żeby Korunia domek znalazła - no i ma motywację, żeby więcej o sobie pisać na swoim wątku:)
  16. Słyszeliśmy z Kruczkiem i Linką, że Uranek już w domu! Wszyscy trzymaliśmy kciuki:) To teraz kolej na Korusię!
  17. cudowne wieści :) Uranku tak trzymaj! Czekamy na dalsze relacje :D
  18. [quote name='KułAga']Jadą jadą, a my czekamy:)[/QUOTE] I jak???? Dojechali? Uranek już w domku? Bo my tu z Krukiem też przebieramy łapkami :)
  19. [quote name='Beatkaa']Hop ślicznotko na górę :)[/QUOTE] Korusia do góry po domek! Pamiętamy i kciuki trzymamy:D
  20. [quote name='Bjuta']Korciu, reklamują Cię u Kruczka, a to szczęście przynosi... ;)[/QUOTE] Za Korcię Kruczek trzyma kciuki na pierwszym miejscu! I zaglądamy do Korusi zawsze, na pewno za parę dni Korusia będzie już hasać poza schronem - najlepiej byłoby w domku stałym!
  21. [quote name='Mysia_']witamy u Kruczka :loveu::multi:[/QUOTE] witamy serdecznie i cieszymy się z Linką, Kruczkiem i TZ-em, że Uranek odnalazł swojego Anioła ;)
  22. [quote name='KułAga']Czyta czyta, podgląda i cieszy się szczęściem Kruczka i Linki;) i nie raz popłakała się ze śmiechu czytając dialogi:) Kalva mam nieodparte poczucie jest osobą pełna miłości i Kruk jak lustereczko odbja tą pełną miłość:)[/QUOTE] początkowe dialogi podłożyła Bjutka:) a ja spisałam sytuacyjnie tylko ostatni :D Dziękuję KułAga za wnikliwe spojrzenie na nas :oops: to dzięki psom nie tylko można się miłością przepełnić, ale stajemy się miłością:loveu: cieszę się, że zaglądasz do Kruczka i bardzo czekamy na wieści o Uranku i fotki! :dog::Dog_run::laugh2_2:
  23. [quote name='KułAga']:) zaczynam się obawiać, czy zechce wysiąść z tego samochodu;) u Pani Olgi niebo, transport królewski... Uranek na pewno merda teraz z radości ogonkiem dziękując za pomoc, My także dziękujemy, że dzięki Złotej_wildze odnalazłam Urana...jednak.. zobowiązuję się zamieścić oficjalne podziękowania jak juz Uran do nas dotrze i będzie możliwość zamieszczenia "wspólnych" podziękowań;D[/QUOTE] no to koniecznie czekamy na zdjęcia Uranka w domku:)
  24. [quote name='AlfaLS']Nowa opiekunka Uranka czyta już wątek Kruczka :lol:[/QUOTE] to wspaniale:) nie wiem czy już pisałam, ale Kruczek w ogóle nie miał żadnego lęku separacyjnego:) widzę po oczkach, że Uranek tez jest tak spragniony miłości, że na pewno będzie pieskiem na medal! No i ma parę wiosen mniej:) A Urankowi pisałam, że może zamieszka całkiem blisko i kiedyś się poznają ;D p.s. Uranek jest śliczny:loveu:
  25. a pewnie, zawsze do Koruni zaglądamy i trzymamy kciuki! :)
×
×
  • Create New...