Kalva
Members-
Posts
1010 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kalva
-
Kruczek rozumie nawet gesty! Jest geniuszem:) Poza tym nie ma większego przytulaka, już prawie odrobiliśmy te jego 10 lat - bo za ten czas należy się przytulanie z odsetkami! Także wysyłamy mizianki dla wszystkich Cioteczek:) Niedługo prześlemy od dawna obiecane zdjęcia! Aha - Kruczkowi kupiłam super odżywkę poprawiającą smak karmy - wyciąg z rybki:) smakuje mu ! Mamy więc nadzieję, że nabierze ciałka :D I jeszcze Kruczek ma pytanie - czy znacie jakiegoś specjalistę od problemów kręgosłupowych - musimy pomóc psiemu dziadkowi, któremu sztywnieją nóżki i boli go kręgosłup lędźwiowy - zastrzyki przeciwzapalno-przeciwbólowe pomagają tylko na chwilę:( Jest w wieku Kruczka i w domu, ale zdrówko gorsze, bardzo pilnie szukamy specjalisty w Wawie (Cioteczki pomogły już znaleźć kogoś dla Kruczka, za co ślicznie dziekujemy - mamy poczucie bezpieczeństwa w razie czego). Jakbyście cokolwiek wiedziały - bardzo prosimy o info - może na priv?
-
Cudna, roczna JACK RUSSELKA- W ŚWIETNYM DOMKU, W 100LICY :)
Kalva replied to Borówka16's topic in Już w nowym domu
[quote name='Agucha']Raczej nie była, więcej! - miała nieograniczony dostęp do drzwi... a Panie, wiedząc że mają "sąsiada bliskiego jak rodzina" - radośnie nie zamykały drzwi na klucz, żeby mógł on swobodnie do nich przychodzić... Dziwna sprawa... problemowy pies niecałe 2 dni w domu... panie "znające jej charakter i potrzeby" spuszczają ją z oka i przez własną bezmyślność dopuszczają do takiej tragedii... co ona musi teraz czuć? W nowym, obcym miejscu... wielkie miasto i ziąb w nocy... Jak widać - odmowa poprzedniej chętnej Pani, która chciała Jacky odebrać na dworcu - poparta zapewnieniem, że sunia na pewno jej zwieje bo jest dzikuskiem... spaliła na panewce... Teraz została dowieziona pod same drzwi i jakoś ją to nie uchroniło...:roll:[/QUOTE] No tak, z sąsiadem to żadne tłumaczenie- zwykła bezmyślność! Trzeba było sąsiada ostrzec, że jest maluch, który się oswaja z domem itd., a nie radośnie stwierdzić, że sobie wyszła, przepraszam, ale to jakieś bezmózgie baby - małe dziecko też by pewnie sobie wyszło jak sąsiad wchodzi... Moim zdaniem nawet jeśli wrażenie było dobre, to jednak w rezultacie panie pokazały, że się nie nadają bo są odpowiedzialne i sunia co chwila byłaby u nich narażona na tułaczkę:( Aha, ja swojego psa odebrałam niedawno z dworca - z powodzeniem. Najważniejsze teraz, żeby Dżaki się znalazła i trafiła do Borówki -
Cudna, roczna JACK RUSSELKA- W ŚWIETNYM DOMKU, W 100LICY :)
Kalva replied to Borówka16's topic in Już w nowym domu
Dżaki znajdź się, wszyscy czekamy! -
Cudna, roczna JACK RUSSELKA- W ŚWIETNYM DOMKU, W 100LICY :)
Kalva replied to Borówka16's topic in Już w nowym domu
[quote name='Agucha']No chyba nie do końca skoro nie dopilnowały jej nawet jednego dnia...:angryy: Matko jedyna... ale klops... Przecież ona nie da się złapać! W domu nie dawała do siebie podejść a co dopiero na dworze...[/QUOTE] a ona była na smyczy? Bo chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie puściłby nieustabilizowanego psiaka w nowym domu bez smyczy...? -
Cudna, roczna JACK RUSSELKA- W ŚWIETNYM DOMKU, W 100LICY :)
Kalva replied to Borówka16's topic in Już w nowym domu
widziałam zdjęcie Dżaki na innym wątku i wpadam podnieść, mieszkam niedaleko Pałacu w Wilanowie, może i tu rozwiesić plakaty? Słuchajcie myślę sobie, żeby dopisać jakieś słówko, że dla znalazcy nagroda - to zawsze zachęca ludzi :( Bardzo trzymam kciuki za Dżaki i wierzę, że skoro miała tyle szczęścia i znalazła tak dobry dt i w dodatku ds, na pewno się znajdzie! -
Super, że Uranek tak szybko wraca do siebie, zuch chłopak! Tylko czy na takiej akcji domek będzie dobry??? Uranek musi mieć najlepszy, a ostatnio czytałam jak piesek z takiej akcji trafił do meneli, którzy uszkodzili mu nóżkę :( (choć niby adoptowała matka z dzieckiem i miało być pięknie), słuchajcie koniecznie musi być przedadopcyjna i osoba jakaś doświadczona, bo nam tu z Kruczkiem serce pęknie, poza tym warunkiem koniecznym jest podsyłanie wieści i zdjęć oczywiście! Uranku bardzo o Tobie myślimy i trzymamy kciuki, zobaczysz, będzie dobrze i znajdziesz swoijego ludzia i swoje miejsce na ziemi! ;)
-
[quote name='Ingrid44']Zagladam do Kruczka i z radoscia czytam relacje o nim. Co za kochany psiaczek :) :) :)[/QUOTE] dziękujemy ;) i zapraszamy - na pewno będziemy się dzielić przeżyciami Kruczka, on tak wspaniale odkrywa świat i jest niezwykle mądry (pewnie brzmię jak nawiedzona właścicielka, ale same wiecie Cioteczki, że w przypadku Kruka to nie jest przesada :evil_lol: ) w każdym razie ciągle nas pozytywnie zaskakuje, bardzo się rozwija, uczy nowych rzeczy, buduje na nowo poczucie własnej wartości - takie ugruntowane, no i poznaje nowe rodzaje jedzenia - uwielbia np. bułeczkę z masełkiem:D
-
I ja jestem na zaproszenie, póki co niestety mogę tylko podnosić:( ale także roześlę ją na fb, tylko jeśli chcemy realnej pomocy stamtąd to trzeba niestety napisać tekst bardziej dramatycznie i koniecznie wkleić to samo w oba wydarzenia - wydarzeń jest dużo, więc i tytuł i treść musi przykuć uwagę, by zyskać ratunek dla Lenki. Musimy to ujednolicić, żeby ktoś tego nie odebrał jako niepoważne - na fb najlepiej takie wydarzenia działają przez pierwsze dni, użytkownicy muszą i widzieć i poczuć, że Lenak jest w strasznej sytuacji i błaga o ratunek!
-
i jak się dzisiaj Uranek miewa? Pewnie ma apetycik! No i pachnący pyszczek:) Zajmie trochę nim się hormony zdążą wyciszyć, ale ja w chłopaka wierzę, że przestanie znakować i się uspokoi, żeby Kasia mogła odetchnąć, a już szczególnie wtedy jak poczuje, że trafił na prawdziwy dom na zawsze - z nowym zniewalającym uśmiechem na pewno się uda:D
-
aha, dziękuję Mysiu! No to bardzo dobrze mu się trafiło, dotąd woli się przytulać niż cokolwiek innego na świecie, ale apetycik nie taki zły na szczęście - widocznie trzyma linię z natury:) Chciałam się upewnić i w razie czego wiedzieć. Kruczek bawi się coraz więcej i zachowuje wzorowo nawet teraz - Linka ma cieczkę, a on jest gentlemanem i broni jej na spacerach - ale nie agresywnie, z klasą! Oznajmia, że jesteśmy stadem i lepiej nie ruszać damy:) ma bardzo ładny niski głos! Do tego pokazał nam, że umie tańczyć :D jak się bardzo rozbawi, przesyłamy serdeczności dla cioteczek:) Trzymamy też kciuki za Pimpusia!
-
[quote name='Beatkaa']też jestem zaskoczona...jest mi tak smutno :-( To pokazuje jak mało o nich wiemy:-([/QUOTE] Witajcie, trzymam kciuki za Pimpusia! Jednak nie wolno go winić, bo pies jest zawsze wiernym odbiciem człowieka - ci państwo muszą być po prostu bardzo znerwicowani, a w domu pewnie jest trochę niespokojne i Pimpuś jako bardzo wrażliwy pies przejął te emocje. Przydałby im się piesek flegmatyczny, bardzo spokojny, taki, który się nie przejmie tak mocno, a swoją postawą ich jeszcze zrównoważy. Czytałam ostatnio badania na ten temat i wygląda, że taki wpływ emocji na psa jest dobrze udowodniony - Oby więc wrażliwy Pimpuś trafił do bardzo spokojnego domku, musi się udać, w końcu tyle czeka!
-
Dziękuję Bjutko - to dużo informacji:) Teraz Kruczek woli ryż niż kaszę! Mysiu najpewniej tylko Ty możesz wiedzieć czy Kruczek zjadał coś poza tym i w jakiej ilości ewentualnie - bo on nie sprzeciwia się ani trochę jak ktoś interesuje się jego porcją! A inne cioteczki coś do Kruczka rzadko wpadają ostatnio :/ Pewnie zajęte bardzo, ale mam nadzieję, że o kruku nie zapomną
-
Dwupak - Meggi i Peggi - Pilne - wizyta poadopcyjna - Wrocław
Kalva replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
i ja zaglądam i kibicuję:) I tutaj i na fb - właśnie tam je dostrzegłam - gratuluję akcji, teraz już będzie tylko coraz lepiej:) Ciekawe jak dziewczyny zareagują na nowe lokum! -
[quote name='Bjuta']Hm ja nie wiem. To chyba zależy od tego co się akurat udało dostać u rzeźników.[/QUOTE] aha, czyli zróżnicowana dieta:) dziękuję Bjutko, to jest jakaś wskazówka, to dobrze, bo ja też mu różne mięsko kupuję, żeby sprawdzić co woli, no i żeby chłopaka wzmocnić, odkarmić trochę, ale to jest po prostu model! Nie wiedzieć czemu miałam obraz, że psiaki dostają tam suchą karmę bo rzeźnik drogi, ale zupełnie się w tym nie orientuję. W każdym razie nawet przed ząbkami muszę go trochę podtuczyć - oczywiście w granicach rozsądku:) Może Mysia jeszcze coś powie bo Kruczysko nie chce się przyznać co jadał! :D A tak wogóle to w budowie (przy bliskim oglądzie) Kruczek odziedziczył taką konstrukcję tylnej części ciała, jakby był psem do biegów! Ma naturalne predyspozycje, a skacze - jeśli ma ochotę - bardzo wysoko, jakby miał sprężyny w stawach - np. dla zabawy potrafi wskakiwać na kanapę od strony oparcia, ale nie wspina się, tylko wskakuje naraz czterema łapkami! Bardziej jak kot, czy koza... a może kangur:diabloti: Myślę, że to niedostrzeżone talenty Kruka - śmiejemy się, że Kruk bez trudu biegałby po grzbietach owiec jak australijskie psy - fizycznie jest w pełni na to gotów - tylko usposobienie romantyka powoduje, że nie wybrał takiego pasterskiego zawodu:)
-
I ja wpadłam na zaproszenie do biedaka, co za niedoroby, żeby psu nawet na dworze ani w piwnicy nie pozwolić pomieszkać... eh. U mnie z kasą póki co nie bardzo - sama adoptowałam starszego pieska i muszę zebrać na badania i zabieg, ale z czasem może się uda. Najgorsze, że Misio nie ma czasu i musi już do dt, myślę, że wydarzenie na fb jak najbardziej - obiecuję rozsyłać - tylko dajcie namiary, jak będzie wręcz wstrząsająco sformułowany tekst - tak żeby zwrócił uwagę, to jest szansa uzbierać trochę pieniążków - ludzie muszą mieć napisane, że albo pomogą albo on zginie - to nie kłamstwo skoro może być otruty, czy wywieziony gdzieś, gdzie nie ma szans. Trzeba poruszyć niebo i ziemię, żeby go wyciągnąć z ulicy - wtedy dopiero ma szansę na adopcję - będzie "sprawdzony". Póki co popytam o dt, czekam z niecierpliwością na wydarzenie fb - mam jak rozsyłać w wiele miejsc, tylko czy Pani Ewa ma już odpowiedni tekst, żeby ktoś go zauważył?
-
a ja dostałam wiadomość od behawiorysty, którego podpytywałam, po pierwsze to co wiemy - małe kroki, psie towarzystwo itd. Ale także porada techniczna, że trzeba przed wyjściem z domu - (w szczególności jakby miał zostawać sam choćby na 5 czy 10 minut) najpierw porządnie go zmęczyć spacerem - bieganiem, ćwiczeniami itp. oczywiście dla jego przyjemności, żeby miał jak skanalizować energię, a dopiero potem zmęczonemu po powrocie podać jedzonko. Wtedy energia skanalizowana fizycznie i umysłowo ma być stopniowo stabilniejsza - zniechęci się do wycia i niszczenia - kluczem jest jedno - cierpliwość i konsekwencja. Poza tym poprzednie doświadczenie Uranka nauczyło go, że jak się zostaje samemu to jest na tyle niebezpieczne, że nawet można stracić stado ludzkie i dom - więc trzeba to odczarować. Tyle od specjalisty, szukam dalej, bo i Urankowi się przyda i zapewne innym psiakom. A swoją drogą czy Uranek lubi wizyty u lekarza? Nie buntuje się? Trzymamy kciuki za poniedziałek:)