Jump to content
Dogomania

inga.mm

Members
  • Posts

    8496
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by inga.mm

  1. hej, zgadzam się, że gówniarzeria może zrobić więcej szkód niż osoba starsza, tyle, że czasem ludzie nie biorą pod uwagę swoich problemów zdrowotnych, szczególnie, że Pani owdowiała. Zdarza się, że takie okoliczności determinują nieprawidłowe decyzje. Nie chcę tej Pani obrażać, ale trzeba podzielić się wątpliwościami. Mam nadzieję, że po wizycie p-a będzie wszystko ok. Pani miałaby Lolusia do kochania, Loluś miałby Paniusię-Mamusię do kochania. Oby tak się stało. Amen
  2. a pewnie, że z grubej rury! Jakby trzeba było to i z pacerfausta wypalę. Przecież tu chodzi o dobro stworzenia, które nie dość, że zostało potwornie skrzywdzone, to jeszcze niechcący można mu dowalić. Podobno dobrymi chęciami droga do piekła jest wybrukowana, więc poza chęciami trzeba jeszcze użyć rozsądku. Rozsądek, przynajmniej mój, kazał mi wpisać to, co jest, wg niego, budzące wątpliwość. Gdyby Starsza Pani okazała się zażywną, zdrową kobietą, to pies miałby rajskie życie. Boję się, że Loluś, jako chłopak uczuciowy, mógłby nie podnieść się z kolejnego szoku.
  3. Jenyyyyyyy!!!!! Czyżby miał chłopak wreszcie szczęście???? Podobno mam dobrą rękę do zwierząt, więc może trochę tego dobra spłynęło na Lolusia? Oczywiście, nie uzurpuję sobie prawa do całego dobra, którego teraz doświadcza, ale mam nadzieję, że się przyczyniłam. Z krótkiego pobytu u mnie wnioskuję, że dla Lolusia lepszy byłby domek Starszej Pani, bo jest pieskiem potrzebującym poczucia stabilizacji. Mam jednak pewne ale... W jakiej kondycji jest Starsza Pani? Nie chciałabym, żeby Loluś przeżył kolejną stratę. Przepraszam za czarnowidztwo, ale to jest dość młody piesek, wg mnie 3lata, max.4, może pożyć jeszcze z dziesięć. Czy kondycja Pani jest dobra i czy gdyby coś jej się stało psiun nadal będzie miał domek? Poza tym co to znaczy starsza pani? Jest takie powiedzenie: "pomiędzy 50-ką a trumną", tyle, że nie jest to precyzyjne. Yuki, czy możesz dowiedzieć się czegoś bliższego?
  4. Ja Was kręcęęęę!!! No jakiż on pięknisty!!! Chyba raczej Laluś, a nie Loluś. Mój Wąż-nie-Mąż coś mi dźwąka o Tupku, że taki fajny, no i niekłopotliwy, przytulasty. Cosik mi patrzy na tęsknicę jakowąś. Yuki. Całuj od nas w nochalka Lolusia/Lalusia/Tuptusia
  5. Marcin mówił jeszcze o bernim latającym gdzieś w jego okolicy. Ja juz na prawdę nie wiem, które psy sa w większej potrzebie: czy te ze schronów, czy te bezdomniaki. Czytam o nieszczęściach schroniskowych, serce kroi się w plasterki. Czytam o tych porzuconych i te plasterki pękają na miliony kawałków. Ogólnie do d... Na dziś wylączam się, bo mnie gryppa gwałci.
  6. moim zdaniem o przyrodzenie na razie nie martw się, bo nie ma kasy. Zapytaj weta ile kosztuje kastracja bezdomniaka. Może obniży cenę? Wtedy spróbujemy zdobyć kasę na zabieg. Tym domem jeszcze bym nie podniecała się, bo to była tylko krótka rozmowa telefoniczna.
  7. będę z nią rozmawiała wieczorem, ale i tak trzeba dom sprawdzić, bo dzwonić może każdy. Głosik przez tela - miód, a pod skórą - skurrrr... Ile takich przypadków znacie? jeden, dziesięć? nie mało ich.
  8. melduję się w temacie. koosiek, co z tym Otwockiem????? Ledwo jeden znalazł dt we Wrocku, już następny dzieciak potrzebuje pomocy. Marcin od Tupka/Lolusia mówił, że tam jakiś koszmarny urodzaj na bezdomniaki. Czy to efekt uboczny zamknięcia Celestynowa?
  9. no a ja dziś mam info o chętnej na Lolusia. Z Wawy!!!
  10. rekus, czy gp500 to ten gość kupczący bulgotami???
  11. jeszcze jedna rada w kwestii siusianka: jeśli udałoby się we Wrocku znaleźć kawałek nieobsiusianego śniegu, to trzeba by spróbować namówić Lolusia na ozdobienie go. I wtedy koniecznie zobaczyć kolor. Powinien być podobny do ludziowych siusiów. Jeśli jest za jasny lub za ciemny, to trzeba koniecznie robić badania. Gdyby Loluś postanowił nabrudzić w domu, to ściągać strzykawką i lecieć do weta, bo taka okazja może nie powtórzyć się.
  12. nie mówię, żeby zaraz Lolusia maltretować igłami, jednak trzeba to zrobić stosunkowo szybko, bo nic o nim nie wiemy. Yuki, powiedz wetowi o trudnościach z załatwianiem się, chyba, że to się zmieni. Zatrzymanie czynności fizjologicznych jest raczej rzadkim objawem stresu, na ogół jest odwrotnie, aczkolwiek nic nie wiemy o jego przeszłości. Być może jest to związane z przejściami z poprzedniego życia. Może był karany za potrzeby? Próby wątrobowe i nerkowe robi się z krwi. U mojej wety pełny zestaw badań diagnostycznych + babeszia kosztuje ok. 180 zł. W tym, poza morfologią i próbami, są mikroelementy. Ponad 20 wskaźników. Z badaniem moczu jest o tyle gorzej, że trzeba łapać na chochelkę. Cewnikowanie nie jest dla pieska przyjemne. Spróbuj pogadać z wetem, żeby nie brał pełnej ceny za konsultacje. Moja wetka daje mi zniżki, a za niektóre drobne usługi nie liczy w ogóle. Ciekawa jestem czy wpakuje Ci się do wyrka. Loluś, nie moja wetka!
  13. zapewne otworzył stęskniony kot
  14. jakkolwiek by nie nazywał się i tak musi mieć dobry dom. Na Tupka reagował, więc nie wiem czy to dobry pomysł ze zmianą, ale zobaczysz czy akceptuje nowe imię. Jeszcze nie puszczałabym go, przynajmniej dopóki ciągnie na smyczy. Moja Tula zaginęła trzeciego dnia, więc jestem bardzo sceptycznie nastawiona do zbyt wczesnego puszczania luzem, nawet na terenie zamkniętym. On jest w szoku i strachu. 3 domy w ciągu 2 dni, to za dużo dla wyrzuconego psiaka. O siusianiu, zapomniałam napisać, że jest niepokojące, że nie zrobił wieczorem i nie zrobił rano. Czyli od godz. 19-tej wczorajszego dnia do godz. 11-tej nie siusiał i nie kup-kał. Siusiał i kup-kał z Marcinem. Może dobrze byłoby zrobić mu próby wątrobowe i nerkowe i inne analizy, bo po takiej głodówce, o jakiej mówił Marcin i wyziębieniu organizmu na głodniaka może mieć problemy zdrowotne. Pytanie może z grubszej rury i nietaktowne: jak wyglądają sprawy związane z pokryciem kosztów różnych? Czy trzeba bazarkować albo co? Przepraszam, jeśli kogoś obraziłam pytaniem zadanym wprost, ale nauczyłam się wyjaśniać sprawy do końca bez niedomówień.
  15. myślę, że jego zaborczość powodowana jest brakiem miłości i potrzebą przynależności do kogoś. Nie chodzi o miejsce fizyczne, tylko emocjonalne. Ale przyznasz, że jest wspaniały?!
  16. mam chwilę przerwy, więc od razu napiszę, że Tupek jest zaborczym facetem. Mój Wąż przez godzinę przed snem musiał go miziać, a w nocy wmeldował się do mnie (oczywiście Tupek) i odganiał pozostałe towarzystwo. I to dość bojowo. Do samochodu Grzegorza nie chciał wsiąść. Gdy go wsadzałam do bagażnika, spojrzał na mnie tak, jakbym mu serce wyrywała. Mam straszne wyrzuty sumienia, ale nie mogłam go zostawić, bo dziewiąta sztuka futrzasta nie zmieści się w moim budżecie, a poza tym muszę mieć jedno miejsce na krótkoterminową poczekalnię. Na spacerze trochę ciągnie, ale to jest do dopracowania. Będę za nim tęsknić, bo facet jest cudowny.
  17. głównie dupelek, z tym kur jest umiarkowanie, ale ja nie jestem wiarygodna w ocenie, bo gustuję w ratlerkach. Wprawdzie ćwierć wieku temu rozstałam się z moją druga dobermaniczką, a z czasem perspektywa się zmienia. Mój największy pies (z dzieciństwa) był podhalanem, ale mój wzrost wtedy był nieco ratlerkowaty w porównaniu z dzisiejszym.
  18. Kto mi powie jak wkleja się zdjęcia w posty?
  19. [URL="http://cid-9421e407553d4b33.photos.live.com/self.aspx/TUPEK/DSC04335.JPG"]http://cid-9421e407553d4b33.photos.live.com/browse.aspx/TUPEK[/URL]
  20. ma obróżkę i smyczkę. Szelek nie dam, bo są mojego zwierza. Te, które mam luzem są na niego za małe, bo ja, że tak powiem, robię w ratlerkach, a Tupek jest wielkości pudelka mini. Biedulek, myśli, że u mnie zostanie na stałe. Jest już taki spokojny, że mam wyrzuty sumienia, że to jeszcze nie koniec jego udręki. Niestety, nie mam już możliwości wzięcia następnego pieszczocha.
  21. Z Panem Grzegorzem umówiona jestem na ok. 5.30. Yuki. To jest tak cudowny pies, że musi mieć cudowny dom. Żadnych półśrodków. Koty obwąchał i olał. Psy trochę powarczały na siebie. Musiałam z nimi poważnie porozmawiać i odpuściły, więc Tupek też przestał warczeć.
  22. hej, Dziewczyny! To nie poświęcenie! Każdy pies jest wart każdego wysiłku. A Tupek jest cudowny. W obrębie Wawy i okolic mogę jeździć wieczorami i w niektóre weekendy (w niektóre pracuję).
  23. no to Tupek jest u mnie. Przemiły psiak. Sama słodycz. Jeszcze widać, że był zagłodzony, bo chudy jest straszliwie, ale widać, że Marcin zadbał o niego. W kwestii gówniarza: odwołuję! Sympatyczny chłopak, który znalazł pracę. Pies musiałby być w domu kilkanaście godzin sam, więc lepiej, że pojedzie do dt z szansą na normalne życie. Umówiłam się, że jeśli znowu trafi się jakaś sierotka, zadzwoni do mnie lub napisze (Marcin, nie pies). Prosiłam, żeby zarejestrował się na dm. Gdybym nie miała już ósemki to wzięłabym Tuptusia natychmiast. Po pierwszym starciu werbalnym z moimi psami, jest spokój. Tupek leży/siedzi obok mnie. Prosi o pieszczoty. W samochodzie - idealny. Ułożył się w kojczyku do wożenia psów i nie odzywał się przez całą drogę. Marcin mówił, że przez sen popiskuje (pies, nie Marcin) i przebiera nogami jakby chciał uciec. Weta nie zaliczyli. I to by było na tyle. Teraz trzeba znaleźć mu prawdziwy dom. Aha. Marcin powiedział, że sąsiadka widziała jak pies został wyrzucony z samochodu o jakieś pół kilometra od miejsca, przy którym koczował.
×
×
  • Create New...