Jump to content
Dogomania

haniabor

Members
  • Posts

    1262
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by haniabor

  1. Nie Kapselku, nie chodzę. Byłam tam raz, baaaardzo dawno temu. Nie mam też "chodzących" znajomych. Śledzę natomiast cały czas wątek Nowodworu, ostatnio pojawił się tam chyba boksio.
  2. To prawda, że biegają lekko i zwiewnie. Natomiast powiewające uszy wprawiają mnie w rozczulenie.
  3. Nie, już w porządku. Chodzi strasznie z siebie zadowolony.
  4. Przeszło chyba dlatego, że nowa zabawka była chyba zbyt ......kłopotliwa.
  5. Kolejna niespodzianka! Barney już się odobraził. Pręży się dumnie i przeciąga, podstawia grzbiet pod głaski.
  6. Właśnie wróciliśmy z oględzin jeża. Wstępnie nie widać było śladów uszkodzenia i krwi, a teraz....już szczegółowych badań nie zrobimy. Jeż odtuptał. Mam nadzieję, że nie wróci w paszczę lwa.
  7. Filmiki są świetne- przy schodzeniu ze schodów wyłam ze śmiech, aż rodzina przyleciała zobaczyć ci się stało.
  8. No to Barney zaszalał. Najpierw długo szczekał na dworze, aż śmialiśmy się, że do tej pory odpowiadał na każde najodleglejsze szczeknięcie, a teraz już gada sam do siebie. Ale nie. Właśnie przyniósł nam do domu jeża. Trzymał go mocno, nie pozwalał odebrać. Wypuszczał na sekundę i znowu mocno łapał. Usiłował uciec ze zdobyczą na górę. Kapselek miała rację, że boksie są odporne na ból. Krew lała się ze śliną z pyska, a on dalej jeża łapał. W końcu udało się kłujkę uwolnić i wynieść, ale pies się obraził totalnie! Ciekawe, kiedy mu przejdzie obraza za zabranie najnowszej "zabawki".
  9. Kiedyś zastanawiałam się, co to za łapki, a teraz nie zauważyłam!
  10. Chciałam dziś wykorzystać pomysł Kapselka i zaproponować Barneyowi piwnicę. Do tej pory nigdy nawet nie próbował tam schodzić. A fajnie jest- 18 stopni. Niestety, pies panicznie się bał, nie chciał zejść ani nie dał się sprowadzić. Znowu warczenie i strach.
  11. ...za 15-20 lat! Jeżeli nawet 20, ale tylko tyle, to ja poczekam;). Perspektywa, że wyznaczono koniec głupawki, jest i tak wyjątkowo optymistyczna:multi:
  12. Albo może dostawała w schronie coś super wyjątkowego? Spróbujcie się dowiedzieć, to może i Barney przestanie wreszcie wybrzydzać;)
  13. Dziewczyny na dogo jestem od bardzo niedawna. Ale codziennie łażę po różnych psich bidach, codziennie ogarnia mnie wściekłość. Na dodatek zaczęłam widzieć psy w okolicy i u znajomych. Muszę przyznać, że o wielu kolegach zmieniłam zdanie. Wprawdzie to ja siedzę na dogo, ale również moje dzieci zaczęły klasyfikować ludzi na podstawie ich stosunku do, najczęściej własnego, psa. Dopóki nie zmieni się podejście ludzi biorących sobie "zabawki", szczeniaczki dla trzylatka z pseudo- najlepiej jakiejś modnej rasy, dopóki ludzie zamiast wychować psa wymieniają go na nowy (a nuż sam ze siebie będzie wszystko umiał)- przepisy niewiele pomogą.
  14. Barniś stał się psem grzebiącym. Na podwórku, głównie pod schodami pojawiły się wilcze doły. W zależności od położenia słońca psiak się przemieszcza z jednego do drugiego. Cały jest umorusany w pyłach i kurzu. A ja się śmiałam, że po mojej kopiącej terierce już nie będzie zapadni. (Kiedyś Talia narobiła tyle podkopów i korytarz, że się zapadłam dosłownie do pasa.) TZ robi coś w rodzaju pergoli na tarasie. Parę dni temu podniósł rurę, a pies zerwał się na równe łapy i uciekł. Dziś TZ niósł mi 2,5 metrowy bambus do kwiata. Barniś najpierw zaczął warczeć, a potem przerażony uciekł i długo nie dał się uspokoić. Jak i po co można bić pagajami boksia???
  15. Kapselku, do taaaaakiej zmiany to ja jeszcze nie dojrzałam;)
  16. Barniś, jak to Barniś- raz je, raz nie chce. Tym staram się nie przejmować. Jak wiadomo jest trochę ciepło. Żeby mu odrobinę ulżyć- postanowiliśmy go pomoczyć. Barney grzecznie znosi wszystko, co się mu robi, więc nie narzekał. Ale puszczony, nawet się nie otrzepał i uciekł tam gdzie czuje się najbezpieczniej- do domu. Tam dopiero porządnie się wytrzepał! No cóż, planowałam polegiwanie nie sprzątanie, ale łapanie uciekającego i ociekającego psiaka było całkiem śmieszne, i zmusiło wszystkich do ruchu. Ponieważ psiak zapadł w serce każdemu z domowników, to moje dziecko wymyśliło, jak jeszcze go uszczęśliwić. Uznał mianowicie, że trzeba by odkupić Freda (brata lub Barneyowego syna). Podchodził mnie długo, zanim powiedział o co chodzi. Zaczął od pytania: "mamusiu, czy byś zapłaciła nawet 500 zł.?" To "nawet 500" było rozczulające. Bo zasługą Barneya jest jeszcze jedno- wiem, że moje chłopaki to dobre ludziska!
  17. Ulga ogromna, aż bałam się zajrzeć na wątek. Trini- nie daj się!
  18. Trini jest cudna. Trzymam kciuki, mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Też trochę dorzucę. Barniś też ma guzki. Przy pierwszej wizycie u weta ustaliłyśmy, że trzeba obserwować.
  19. Aha! Zapomniałam podzielić się ciekawostką. Wszyscy sąsiedzi uważają, że mamy świra. Sąsiad, który ma niemal dzikiego ONka (kilka lat temu dotkliwie pogryzł dziecko- byłby zagryzł, gdyby właścicielka nie położyła się na dzieciaku),stwierdził na temat boksia: "ludzie biorą sobie groźne psy, a potem są problemy". Do jego psa podchodzi tylko on, nawet żona się boi! :shake: A drugi sąsiad, który ma pitbulla na łańcuchu, ostatnio biegł z synem zobaczyć, jak nasz pies "urwał się" i co będzie dalej. Nic dalej nie było, bo Barniś robił po prostu setny obchód, czy raczej obieg, długiego na dwieście metrów podwórka. :lol:
  20. Nie dość, że łobuz to jeszcze pies stróżujący. Wieczorami, (kiedyś bał się wyjść po ciemku) zaczyna obchód podwórka. I szczeka! Na wszystko, każdy dźwięk jest okazją, każde szczeknięcie innych psów, Sygnał karetki, klakson. Szczeka długo, z lubością, jego szczek musi być ostatni. Jest tak z siebie zadowolony, że prawie nie widać, jak sprawdza, czy jesteśmy obok.
  21. Gdy pisałam, pieseczek nie chciał ryżu z wołowinką. Następnego dnia dwa razy oferowałam żarełko, ale nie chciał jeść. No to schowałam znowu do lodówki. Wyjęłam wczoraj- i pies nawet miskę wylizał. Co więcej, zjadł (co prawda z ręki) trochę suchej karmy. Dziś rano wtrząchnął znowu jedzonko, zobaczymy co będzie wieczorem.
×
×
  • Create New...