Jump to content
Dogomania

haniabor

Members
  • Posts

    1262
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by haniabor

  1. Nie odzywałam się, bo imieniny w poniedziałek oznaczały sobotę, niedzielę i poniedziałek, a wczoraj rocznica wytrzymania z TZetem (i jego ze mną). Właśnie po raz kolejny próbowałam przyjąć Cię do znajomych (kółko rzęzi w drugim oknie- to mnie przerasta:shake:). Barniś jest zachwycony pogodą- nie zieje, przenosi się z fotela na kanapę i z powrotem, siada albo przynajmniej do połowy wpycha się na kolanka. Na dwór wychodzi na krótko, bo można by zmoczyć łapki. Poza tym z garnka je się więcej, więcej bączy i mniej chętnie szaleje.
  2. Ostatnio nie ma zdjęć, bo aparat też zrobił sobie wakacje. Ale TZ obiecał odprawić nad nim swoje czary, więc myślę, że to kwestia kilku dni;)
  3. U nas też wreszcie napadało. Jest super:multi:. Na dodatek deszcz pacyfikuje kota. Nie chce mu się łazić po mokrym, więc siedzi w domu. Już od jakiegoś czasu kot Czesiek odkrył, że Barniś w domu mu nic złego nie zrobi. Siada sobie kocisko gdzieś za winklem i godzinami podgląda psa. Największe szczęście jest wtedy, gdy kuchnia jest bezpieczna i można coś powyżerać z psiego garnka. Dziś po raz pierwszy zwierzaki były długo w tym samym pokoju: pies na fotelu, kot na parapecie. Na początek czujna obserwacja wzajemna, potem chrapanie i/lub mruczenie:lol: Oby tak dalej!
  4. Jak się okazuje Dogomania ma moc sprawczą nie tylko w kwestii psów. Wczoraj napisałam, że chcę deszczu- i proszę - kropi (na razie dobre i to). Nie zdziwcie się więc, gdy zamiast o Barnisiu będę pisała o deszczu;)
  5. Barney okazał się dziś bardzo odważny. Najpierw zszedł za mną do piwnicy. Sam, nie wołany. A później idąc za ciosem zaatakował tyczkę bambusową (nadal stojącą obok kwiatka). Wywrócił ją i dwa razy ugryzł, a co!
  6. Barniś jest kochany. Drugi dzień nie poszłam do pracy i psiak chodzi za mną jak cień. Cokolwiek robię mam go obok albo na stopach. Jest zmordowany upałem, trochę go chłodzę wodą, ale widać, że mu baaaaardzo za ciepło. Zresztą w ogóle u nas odkąd zrobiły się upały, jeszcze nie padało. Prawie codziennie grzmi i błyska, jednak woda omija nas bokiem. Deszczu!
  7. Za czterema płotami (może pięcioma) znalazłam klona Fifiego, chyba nawet w podobnym wieku.W dzień go nie widać, wychodzi przed bramę późnym wieczorem. Wczoraj mnie wmurowało: naszczekał na Barneya nawet tak jak Fifek, tylko kończy szczek cichnącym zaśpiewem. (No i nie ma obróżki z diamentami;))
  8. Barniś, odkąd zniknęła micha, wreszcie je normalnie:multi::multi::multi:. Do tej pory zawsze mi się wydawało, że jest jakiś problem z jedzeniem. Jostel wiele razy tłumaczyła mi, żebym się nie martwiła, że jest gorąco, że się przyzwyczai, oswoi i nauczy. A teraz wreszcie znika i makaron i ryż (sucha karma jeszcze nie) i co do miski trafi. Na dodatek nie trzeba już przy nim stać w czasie jedzenia i znika wszystko- garnek zostaje wylizany. Generalnie głodny jest wieczorem, jak się trochę ochłodzi. Na dodatek próbuje wreszcie nowych rzeczy- może przyjdzie czas na suchą? Gdyby Barniś wiedział ile czasu się jego niejedzeniem martwiłam, to dopiero by nosa zadarł:p Kinguniu, Lusia jest cudna, ale po miesiącu problemów z jedzeniem muszę odrobinę ochłonąć;)
  9. Zaglądamy, zaglądamy. Cały czas podpatrujemy cudną uszatkę.
  10. Wierzyć się nie chce, ale Barney zjadł wieczorem solidną porcję. Nigdy bym nie przypuszczała, że miska może być problemem!
  11. To chyba jedyne rozwiązanie. Już o tym myślałam. Dalszy ciąg opowieści garnkowej: pies po raz pierwszy dojadł rano to co zostało z wczoraj. Nie przestaje nas zaskakiwać.
  12. Z Barneyem jeszcze jeździć się nie da. Wpycha się na przednie siedzenie i przy każdym hamowaniu czy zakręcie leci jak wór kartofli. Jeżdżenie z tyłu jest jeszcze dla niego nie do przyjęcia: nie sposób widzieć wszystkiego z każdej strony, więc rwie do przodu- i wkoło Macieju.
  13. Śmiej się, śmiej. Sama nam zafundowałaś tego kochanego psiula.
  14. Za to po spacerze pies przez prawie godzinę jest zawsze spacyfikowany. Taki uroczy, polegujący pluszaczek.
  15. Raczej 15 min wydaje się rozrastać do potęgi n-tej
  16. Właśnie moje dziecko użyło najpiękniejszego słowa "spacer". Zastanawiałam się, kiedy Barneyowi przejdzie, bo wychodzi codziennie, oprócz kilku razy, gdy był wyjątkowy gorąc. Z synem są to kilkukilometrowe marszobiegi. Na razie wygląda to tak: na słowo spacer pies podskakuje wszystkimi łapami na raz, zaczyna biegi i podgryzanie. Gdy przypina się smycz zaczyna skakać na ludzia, wierzgać, wyrywa smycz z ręki i zaczyna szaleć po podwórku. Nie sposób go utrzymać, radość jest zbyt ogromna. Przed chwilą widziałam jak wywlókł syna (nie ułomek, ponad 80 kg) za bramę. Myślałam, że ta dzika radość (już Jostel uprzedzała, że pierwsze 15 min jest ciężkie) w końcu się wytonuje. Ale to nie byłby Barniś. Jemu się pogłębia!
  17. Może po prostu przy kilku psach (a przecież na pewno co najmniej dwóch)- był podział: moja i nie moja miska?
  18. Nie kupiłam porządne miseczki, na zmianę, z gumą na dole, ani drgną. Za to garnek jeździ po całej kuchni.
  19. Właśnie na wątku nowodworskim zobaczyłam, że też dojrzałaś boksia
  20. Barney nie przestaje mnie zadziwiać. Cały czas był problem z jedzeniem. Od miesiąca kombinowałam, co mu dać oprócz mokrej karmy. Wczoraj też parę kęsów spróbował z ręki, ale miski nie ruszył. Skoro miska nie pasuje, to nie. Przewaliłam wszystko do garnka i .....zjadł. Dziś też dostał żarełko w garnku i zjadł prawie wszystko! Tego jeszcze nie było: pies bojący się/ omijający michy. Zobaczymy co dalej będzie z garnkiem.
×
×
  • Create New...