-
Posts
518 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zofia
-
No właśnie, ja coś wymyślę, a później boję się wprowadzić w życie. Przez siatkę się bawią, ale w jednym kojcu? Moja sunia waży 64 kg . Boję się tej przewagi masy- dlatego zwlekam. Zawsze ten pierwszy moment spotkania oczy w oczy mnie trochę denerwuje.Kajtusia wysadza do niej cały nos przez siatkę, ale Kiara zachowuje się tak jakby ją odganiała. Kiara jest bardziej nieufna od Kajtusi. Dzisiaj nie chciała wcale wyjść z kojca. Kajtusia wyszła i nawet polizała kilka razy kiełbaskę którą miałam w ręce. Jest taka bardziej kontaktowa. Zaczęły nawet jeść suchą karmę. Wynoszą po jednej chrupce do budy.A dzisiaj w nocy zabrały sobie całą miseczkę i rano była pusta.:lol: Ale nie zjadły całego mięska z ryżem.:-( Są bardzo chude - Kiara bardzo. Z wprowadzeniem mojej suni do nich poczekam do wtorku - wtedy będę miała cały dzień wolny. :evil_lol: Ale obawy mam niestety.
-
wrócił na tory ze sznurem na szyi. POMOCY - kotek za TM, brat w DS
zofia replied to mru's topic in Już w nowym domu
Szkoda, że jej nie było. Już miałaby dobre życie, a tak?:-( -
Zastanawiam się, czy nie zrobić następnego eksperymentu. Jeżeli ktoś z Was będzie umiał mi podpowiedzieć, czy to pomoże, to chętnie spróbuję.Jedna z moich suniek- tych z kojca , bardzo chętnie bawi się z nimi przez siatkę- jest bardzo nimi zainteresowana i one nią też. W ich wzajemnych relacjach( przez siatkę) nie dostrzegam żadnych oznak agresji. I wymyśliłam, żeby z nimi zamieszkała w jednym kojcu. Nie wiem, czy to dobry pomysł, na razie jutro ją wprowadzę( na smyczy) do ich kojca i zobaczę co będzie. Nadmieniam, że to ta sunia mieszkała w tym kojcu. Dla obrazu całości, co się może zdarzyć - sunia jest bojaźliwa, ale ma zapędy dominacyjne w stadzie. Jest bardzo przyjazna rodzinie i wszystkim żywym stworzeniom. Obcych nie lubi. Jeżeli coś możecie mi podpowiedzieć to będę wdzięczna. Może , gdyby z nimi zamieszkał pies całkowicie socjalizowany i taki właśnie jak moja sunia, to wcześniej by się przekonały do człowieka? Ja tylko domniemywam cały czas.Chce je wyciągnąć jak najszybciej z tego strachu, który jest cały czas w nich.
-
A dzisiaj znów zmiana. Jak wchodziłam do budy ( do tej pory) zawsze siedziały wtulone w siebie i kąt budy. Dzisiaj po raz pierwszy siedziały w różnych kątach ,nie wtulając się w siebie. Jak to zobaczyłam. to zrobiłam eksperyment polegający na tym , że poturlałam w ich stronę ugotowane jajka , postawiłam jedzenie na tarasie budy i wyszłam.Do tej pory było tak , że bały się wszystkiego nowego. Myślałam, że wystraszą się tych jajek. Zanim spojrzałam przez okno domu, one już jadły z misek. Jajka były przeszkodą w przejściu do misek i ja je poturlałam. Coraz mniej boją się rzeczy, które im daję. Oczywiście jeszcze nie z ręki, ale może kiedyś nastąpi taki moment.:p
-
pręgowana Morena i Tigerek krzywołapek...juz ponad poł roku czekają
zofia replied to golf's topic in Już w nowym domu
Każdy psiak jest piękny, tylko nie każdy człowiek potrafi to dostrzec.:-( A u Was każdy jeden potrzebuje domu i to dobrego domu.:p -
pręgowana Morena i Tigerek krzywołapek...juz ponad poł roku czekają
zofia replied to golf's topic in Już w nowym domu
Na jednym zdjęciu jest taka czekoladowa sunia- chyba-. Też jest śliczna. -
Ja myślę, że tak na nie działa widok moich psów, które bez obawy podchodzą do mnie i są szczęśliwe w obecności człowieka, a i one podchodzą pod samą siatkę jak ja stoję z psami ,ze 2 metry od niej, ale wystarczy jakiś nieznany im ruch mojej ręki , i już są w budzie.Ale postępy są. Już się nie trzęsą, jak je głaszczę.A dla mnie to dużo.:p
-
Wczoraj wyczesałam wreszcie Kajtusie, bo już nie mogłam na nią patrzeć. Bała się nawet torebki na sierść i grzebienia, ale znosiła wszystko dzielnie, raz tylko kłapnęła zębami, jak jej wyczesywałam kołtun koło ogona. Starałam się robić to delikatnie, ale musiało ją zaboleć. Dobrą godzinę to trwało, a Kiara co jakiś czas wychylała głowę z budy, żeby sprawdzić co robię.Później wyciągnęłam Kajtusię poza kojec - nie wyszła sama. I jej reakcja bardzo mnie zdziwiła. Nie przylegała tak jak Kiara do ziemi, tylko biegała zaciekawiona , węsząc wszędzie i tak sobie szłyśmy spory kawałek aż do bramy i tam zobaczyła coś okropnego- dwie moje sunie w ich kojcu, które tak zajadle obszczekiwała i niestety koniec pieśni. Zaczęła się szarpać i wyszła z obroży. Dobrze, że nie musiałam jej ganiać po działce, bo wcisnęła się w krzaki przy płocie i stamtąd zabrałam ją do kojca na rękach, żeby mi nie uciekła. Tylko stanęła w kojcu - pognała do budy. Na zewnątrz kojca nie bała się mnie, podskakiwała nawet do mojej ręki , opierała się o nogi- w kojcu zupełna zmiana.Później wzięłam Kiarę i okazało się ,że ona już dobrze wie, gdzie jest odpowiednie dla niej miejsce- trawa, to jest to co ona uwielbia, tarzała się , leżała zadowolona i nie chciała wracać. Nic więcej jej nie interesowało, już nie chciała pod krzaki, tylko trawa. A dzisiaj zaprzyjaźniły się z sunią z kojca- dawała im się obwąchiwać z każdej strony i nawet Kiarę polizała przez siatkę po nosie. Rozczuliły mnie te psiska. Przez ponad tydzień wojna, a dzisiaj oznaki przyjaźni.Dla mnie to niesamowite doświadczenie obserwując coś tak niewytłumaczalnego. Scenkę obserwowałam z okna, bo szczerze mówiąc nie chciało mi się stać przy kojcu do końca życia i stwierdziłam, że może bez mojej obecności i reakcji jakoś się dogadają. I pierwsze oznaki dzisiaj były. Już pewnie będzie między nimi zgoda.:p
-
I znów mały postępik. Bawiły się ze sobą. Najpierw w budzie, a później w kojcu, wiedząc , że na nie patrzę przez okno. Sytuacja zmienia się jak stoję przy kojcu. Wychylają się z budy i chowają. Chyba, że moje psiska sobie biegają, to wtedy następuje obrona kojca z ich strony. Kajtusia wściekle atakuje, a Kiara mniej wściekle też.Mój piesio już się nauczył obchodzić ich kojec łukiem, sunie, które mieszkają w domu też je ignorują, ale jest nieciekawa sytuacja z dwoma suniami, które mieszkają w kojcu- awantura na całego. I co ciekawe, Kajtusia przypuszcza ataki aż do samej siatki, nie licząc się z tym, że ja stoję zaraz obok- postępik tylko czy w dobrą stronę? Wczoraj były zafascynowane zabawą kotów. Stały i patrzyły jak w telewizor i też nie przeszkadzało im to ,że jestem blisko.Nie broniły kojca. Z dalszych wieści - wykładzina w strzępach, buda jeszcze jest. I oby się ostała.:evil_lol:
-
[QUOTE]kamilawa Czy w ogóle jest coś ustalane? Czy sprawa po prostu utknęła w miejscu?[/QUOTE] No właśnie, przecież idzie zima. Jest mało czasu, później będzie jeszcze mniej. Czy naprawdę nie możecie się z nimi dogadać, czy o co chodzi?:-(
-
[QUOTE] z tego co wiem to byly tam benki kilka lat temu, aktualnie[B][U] raczej [/U][/B]nie ma...[/QUOTE] Wolałabym [B]na pewno. [/B]A z resztą co się obecnie dzieje? Bo brak dobrych wieści w dalszym ciągu.
-
Właśnie w tym rzecz, że one nie wezmą niczego z mojej ręki- tak bardzo się boją. Spróbuję jutro z pasztetem.A nóż- widelec? Ale może jeszcze za wcześnie? Kiara jest nastawiona na współpracę, ale Kajtusia nie.Zobaczę jutro. Na razie nie słychać żadnych odgłosów zabawy- więc może jutro buda będzie na swoim miejscu? Bardzo bym tego sobie życzyła.:p
-
[QUOTE]Aman Varda [INDENT] podnosze wątek i modlę się żeby w takich miejscach nie było nowofundlandów, które przewaznie szybko staja się "karmą" dla innych silnijeszych i agresywniejszych :-([/INDENT] [/QUOTE] Mam nadzieję, że nie ma bernardynów, choć na zdjęciach niestety jakiś był.Mam nadzieję, że źle widziałam. I co się dzieje w chwili obecnej z tymi psami? Dalej tam sobie ,,Kwitną"? :-(
-
Chyba zaczynają się czuć bezpiecznie w swoim kojcu, bo wczoraj widziałam jak się bawią razem, a rano odkryłam, że zabawę przeniosły do budy. Bawiły się w rozdzieranie wykładziny.W nocy kopią dołki- tam gdzie się da, bo kojec jest wyłożony deskami. Wczoraj wzięłam Kiarę na smycz i- niestety pod przymusem- pochodziłyśmy po działce. Co krzaczek to usiłowała się pod niego schować, w trawie nie stawała na nogi, tylko się wtulała w ziemię. Dzisiaj było to samo, tylko kot ją zainteresował i obwąchała go z daleka- raczej bez strachu. Po powrocie do kojca kładzie się na ziemi i boi wstać. Kajtusia jest bardzo zdenerwowana, jak Kiara wychodzi poza kojec.Nie boi się nawet podbiec do siatki w mojej obecności i powąchać Kiarę, czy to na pewno ona. Jak zniknęłyśmy z pola widzenia Kajtusi na moment- zaczęła skowyczeć. Jak wróciłyśmy i Kiara jak zwykle leżała w poddańczym geście, a ja ją głaskałam. Kajtusia odważyła się wyjść parę razy z budy i ostrożnie podejść do Kiary żeby ją obwąchać. Wczoraj tego nie zrobiła- więc postępik jest.Chciałam je na drugi spacerek zabrać obydwie, ale Kiara zrobiła to , co robi Kajtusia na smyczy- wsteczny bieg.Sama idzie- z nią nie- bo się zachowuje jak ona w tej samej sytuacji. Dzisiaj na wstecznym biegu z Kajtusią doszłyśmy do furtki kojca- tam ją wygłaskałam- ale ona się cały czas trzęsła ze strachu.I jak tylko uwolniłam ją ze smyczy- uciekła do budy.Trochę mniej się mnie boją, ale do normalności to jeszcze bardzo daleka droga. Ciekawe czy dzisiaj dalej się będą bawić w wykładzinę, czy wymyślą fajniejszą zabawę np w rozbieranie budy.:evil_lol:
-
Słuchajcie- jest malutki postęp. Odważyły się wyjść z budy i wiedząc o tym, że patrzę przez okno trochę zjadły , do dzisiaj było tak, że jak tylko mnie zauważyły- uciekały .Cały czas popatrywały znad misek , czy jeszcze jestem, widać było, że się boją, ale to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku. Dzisiaj już nawet wyglądały z budy jak wypuściłam moje psiaki i były bardzo zainteresowane tym , co im robię, bo nawet w tym momencie nie było awantury z ich strony. A ja po kolei wygłaskiwałam moje pieski, które są zawsze w tym momencie bardzo szczęśliwe .Jeżeli sunie nauczyły się psich sygnałów w schronisku, to chyba zrozumiały.Potem poszłam do budy i wygłaskałam Kiarę, a potem głaskałam obydwie naraz. One były zdrętwiałe ze strachu, jak zawsze ,kiedy wchodzę do nich. Potem postawiłam miski i wyszłam. I sunie już tak bardzo się nie boją widząc mnie w oknie.:lol:
-
Właśnie dzisiaj moja najmłodsza czuła się nie dożywiona i sobie podjadła z tego przywiezionego woreczka:diabloti: No i co teraz? Nie wiem ile zjadła. Pozwalam im na takie rzeczy.Wolała karmę przywiezioną niż Joserę, którą mają na co dzień. Ja wszystkie zwierzaki traktuję tak samo. Chcę powiedzieć, że wszystkie psiaki będą jadły to samo.- sunie dzisiaj zostawiły po pół miski, nie wiem, czy w nocy zjedzą. Zobaczę rano.
-
[QUOTE]Anja2201 [INDENT] Lepiej , żeby oswajanie trwało dłużej , ale na spokojnie . Moim zdaniem , nie wiem może się mylę , ale trzeba być bardzo cierpliwym , nic na siłę , chodzić do nich gadać , a najlepiej jak byś miała możliwość robienia czegoś koło nich tak żeby widziały , że jesteś , ale nie interesujesz się nimi . Na mojego Bojuska taka metoda działała.[/INDENT] [/QUOTE] No właśnie mnie też się tak wydaje, ale tylko wydaje. I stąd dylemat - ja po prostu nie wiem. Od zawsze miałam zwierzaki. Nie o to chodzi, że ja się ich boję, tylko o to , że nie chce pogłębić ich strachu, bo z tego co widzę, one nie boją się świata zewnętrznego- tego co za budą- one boją się człowieka.. Nie boją się zwierząt- to znaczy nie do końca. Ich reakcja na zwierzaki jest zawsze taka sama- warczenie i ostrzegawcze szczekanie- nawet wychodzą już z budy, dopóki mnie nie widzą, ale wystarczy, że się odezwę lub mnie zauważą i uciekają do budy. I właśnie to jest najgorsze.. Nawet jak zauważą, że im się przyglądam przez okno- już ich nie ma. Ja wiem, że jeżeli zmuszę je do czegoś, to obydwie się podporządkują, nawet Kajtusia, ale może lepiej tego nie robić? Tego nie wiem i proszę o radę. Mój TZ jest zdania, że należy zdominować Kajtusię i będzie ok, tylko. że ja mam poważne wątpliwości, co do takich metod. Na razie jeden głos za moją metodą.Do wtorku wieczór macie czas na opcje wychowania obu suniek. Chcecie głosować- jestem za, bo sama nie wiem czego się trzymać w ich socjalizacji.:shake::shake::shake::shake: Pomóżcie.:lol::lol::lol:
-
Wiecie co - jak żyję na tym świecie już dosyć długo, tak nie widziałam tak strasznie przerażonych psów człowiekiem. Obydwie już reagują agresją na zwierzaki, na mój widok chowają się do budy. Jak wchodzę do budy- Kiara się trzęsie, a Kajtusia warczy. To są pierwsze psy w moim życiu, które nie chcą zjeść żwacza w mojej obecności - strach jest większy.Dzisiaj Kajtusia nie zdążyła się położyć zanim weszłam do budy i zamarła w bezruchu w pozycji opiszę( Kiara leżała, a Kajtusia z dupcią nad nią i głową przy ziemi - bała się ruszyć przez dobre 3 minuty). Są przerażone wszystkim co się wiąże z obecnością człowieka. Jak już jestem w budzie odwracam ich uwagę od siebie. Dzisiaj turlałam piłeczkę po podłodze i wodziły za nią wzrokiem ale jak poturlałam w ich stronę- znieruchomiały obydwie. Pogłaskałam dzisiaj trzęsącą się ze strachu Kiarę i przestała się trząść, ale szczerze mówiąc, Kajtusia jest bardzo wrogo do mnie nastawiona i niestety to ona jest przywódcą 2 pieskowego stada. Kiara jej się podporządkowała całkowicie, chociaż widzę, że jest gotowa i być może chętna do współpracy z człowiekiem, to jednak naśladuje Kajtusie , ale przynajmniej nie warczy na mnie i ma zupełnie inne spojrzenie niż Kajtusia. Jeżeli ktoś z Was mógłby mi doradzić jak mam z nimi postępować - byłabym wdzięczna. Ja przyjęłam zasadę - nie straszyć. Tak żeby oswoiły się z tym , że człowiek jest dobry i nie zrobi krzywdy.Nie wiem , czy dobrze rozumuję. Bo może powinnam im narzucić siebie , w sensie zapinam smycz i wychodzisz - robisz to co ja chcę.Nie wiem która metoda byłaby skuteczniejsza. Bo zdaję sobie sprawę, że takie moje oswajanie może trwać miesiącami.
-
[QUOTE]beataczl [INDENT] 117 zl jest na koncie mojego syna, czy moge przeslac komus lub na karme, bo musze uporzadkowac sprawy finansowe, jak obiecalam....[/INDENT] [/QUOTE] Ocelot, a jak wyszło w końcu z opłatą w schronisku, bo dziewczyny mówiły, że kierownik chciał i nie wiem co dalej, bo się bardzo spieszyli. Jak trzeba zapłacić, to może z tych pieniędzy? Ich wyżywienie będzie kosztować 60-70 zł na miesiąc . Podejrzewam, że nie więcej. I tak będą miały gotowane w jednym garnku z moimi. Policzyłam 2 kostki mięsa dziennie ( tak jest paczkowane po 0,25kg kostka) i kg ryżu na 3 dni. Dziewczyny przywiozły suchą karmę, ale na razie nie będę im jej dawać- może później.Sytuacja wygląda tak, że tylko usłyszą dyszenie bernardyna- już Kajtusia robi awanturę - nie wychodząc z budy. Tak zaciekawiła tym ujadaniem najmłodszą moją sunię, że ta po raz pierwszy w życiu nie chciała wracać do kojca, dopiero na smyczy poszła, bo nie miała innego wyjścia. Zamiast biegać, jak to zwykle robi- stała i czekała, żeby to coś , co tak zajadle szczeka zobaczyć, ale niestety się nie udało. Wczoraj jeszcze obie sunie wychodziły z budy. Dzisiaj już tylko, jak wiedzą, że nikogo nie ma . W ciągu dnia wchodziłam do nich i zaglądałam do budy, jak tylko słyszały, ze otwieram kojec było w budzie poruszenie i jak już wsadzałam głowę do budy - siedziały wciśnięte w siebie i w kąt.Na mnie nie szczekają, ani nie warczą, ale boją się po prostu potwornie. Zobaczymy co będzie dalej. Nie załatwiają się w budzie to duży plus.:evil_lol: