Jump to content
Dogomania

Nitro

Members
  • Posts

    351
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Nitro

  1. Wet nam powiedział, żeby zaopatrzyć się w taką szczotkę do butów z twardego włosia i na początek masować opuszki łap tak całkiem mocno, ja od siebie jeszcze masuje łapy wyżej zwłaszcza tę bezwładną. Znalazłam dwie lecznice z rehabilitacją wodną, ale zobaczymy co nam powiedzą na kontroli, co więcej możemy robić. Qpy nadal brak :(
  2. Nie to tylko dzisiaj, jutro mają mi dostarczyć materac przeciwodleżynowy, ponieważ akurat w sklepie rehabilitacyjnym koło mnie nie mieli. U nas też ta druga bezwładna, ale masuje szczotką, a nóż się uda. Lewą zabiera jak za długo męczę.
  3. [quote name='Nitro'][quote name='Macia']Jeśli pies porusza ogonem i łapami, ale robi to nieświadomie to jest to jak najbardziej normalne. Moja też macha ogonem, łapami, ale to są tylko odruchy i nie są zależne od jej woli. To są, jak to nasz weterynarz od akupunktury ładnie określał odruchy "automatyczne". W sensie pies nad nimi nie panuje, ale można je wypracować w pewien sposób. Jest na dogo przynajmniej jeden pies, który potrafi wstać i nawet przez chwilę przebierać nogami mimo uszkodzenia rdzenia. Te zwierzaki poruszają się bardzo charakterystycznie, widać że nie mają nad tym pełnej kontroli. Przez miesiące próbowaliśmy to u mojej wypracować, ale na początku dostała niecałe 20 % szans, że się uda i niestety nie mieliśmy szczęścia. Tylko tak jak już pisałam teraz jest o wiele więcej miejsc gdzie rehabilituje się psy. Wtedy jeździliśmy co 3 dni 100 km na zabiegi. Moje wytłumaczenie jest bardzo skrótowe, ale mam nadzieję że wiadomo co chciałam przekazać ;). No Tośka ma lewą sztywną, ale jak się ją uszczypnie w opuszek tej lewej łapy to podkula,z opisu : ma zachowane czucie głębokie w lewej łapie. Więc mamy nadzieję. Ta nasz pożyczona klatka jest taka i tak się zastanawiam czy nie za duża [IMG]http://wstaw.org/m/2014/04/28/DSC_0165_1.JPG[/IMG][/QUOTE] Nie umiem wstawiać cytatów, nie ogarniam jak choć się staram :(
  4. [quote name='Macia']Jeśli pies porusza ogonem i łapami, ale robi to nieświadomie to jest to jak najbardziej normalne. Moja też macha ogonem, łapami, ale to są tylko odruchy i nie są zależne od jej woli. To są, jak to nasz weterynarz od akupunktury ładnie określał odruchy "automatyczne". W sensie pies nad nimi nie panuje, ale można je wypracować w pewien sposób. Jest na dogo przynajmniej jeden pies, który potrafi wstać i nawet przez chwilę przebierać nogami mimo uszkodzenia rdzenia. Te zwierzaki poruszają się bardzo charakterystycznie, widać że nie mają nad tym pełnej kontroli. Przez miesiące próbowaliśmy to u mojej wypracować, ale na początku dostała niecałe 20 % szans, że się uda i niestety nie mieliśmy szczęścia. Tylko tak jak już pisałam teraz jest o wiele więcej miejsc gdzie rehabilituje się psy. Wtedy jeździliśmy co 3 dni 100 km na zabiegi. Moje wytłumaczenie jest bardzo skrótowe, ale mam nadzieję że wiadomo co chciałam przekazać ;). No Tośka ma lewą sztywną, ale jak się ją uszczypnie w opuszek tej lewej łapy to podkula,z opisu : ma zachowane czucie głębokie w lewej łapie. Więc mamy nadzieję. Ta nasz pożyczona klatka jest taka i tak się zastanawiam czy nie za duża [IMG]http://wstaw.org/m/2014/04/28/DSC_0165_1.JPG[/IMG]
  5. dzięki, już większość prześledziłam :)
  6. Moja do tej pory była na suchej, ale wet kazał na razie gotować, pytam bo mamy rozpoczęty worek 12 kg suchej karmy dla sterylkowych i zastanawiam się czy odsprzedać czy poczekać, właśnie tz zadzwonił, że Tosia postanowiła usiąść i zjeść kocią głowę ku wielkiej radości kota (serio kot mruczy jak ona mu zaślinia łeb). I usiadła tak jak siada pies, ona może tak? Bo ja już nie wiem, miało nie być gwałtownie, ale mieliśmy jej pomagać a jako na to robi sama :shake: ja już w głowie mam rozwaloną stabilizację, choć tam jakieś śruby są w środku i jakiś cement do kręgosłupa... No to Tośka jak się nauczy, że po wytarzaniu jest kapiel to będę miała non stop psa w qpie ;)
  7. Wczoraj rano robiła ostatni raz. Dzisiaj dostała parafinę i czekamy. A suche podajecie swoim psom? Do ulv napisałam, przed wczoraj i czekam na odpowiedź. Od dzisiaj przyzwyczajamy do klatki. Została zapakowana na 20 minut, dostała smaczek i tz poszedł do sklepu przy wyciąganiu znowu smaczek, na razie nie bardzo wierzy, że ją nagradzamy :roll: w piątek będzie musiała zostać sama przez około 2 godziny a od poniedziałku już cały dzień, mam nadzieję, że się uda bez zbędnego stresu. Tośka jest wszystko żerna więc od paszczy dostała, na razie odbytu wolę nie maltretować bo nie ładnie zaróżowiony jest. wolę go trochę unormować.
  8. Podaliśmy parafinę. Wet kazał gotować, ale boję się, że ją zakleję ryżem. Na razie dostaje gotowaną pierś z marchewką i ryżem- jakiś pomysł, co innego mogę jej ugotować?
  9. okej tylko muszę znać imię i nazwisko tej osoby aby ją dodać Aktualizacja: Wydarzenie ruszyło porządnie już ponad 600 zaproszonych gości, przyklejam tekst, może ktoś zaproponuje jakieś zmiany w opisie, to już rok jak chłopak szuka domu... "Chłopak jest w 100% gotowy do adopcji! Madox obecnie przebywa w hoteliku, jest już po kastracji, wyciągnięty też został śrut z ucha. Chłopak jest zrównoważonym psem, który lubi się bawić z innymi psami, lubi też dzieci i nie wykazuje żadnej agresji. Czasem pogoni jakiś rower, jak ucieka to pewnie, że będzie gonił :) Chodzi na smyczy bez problemu, nie szarpie, kaganiec dał sobie założyć na pysk i nie kręcił nosem. No ideał- dlaczego nikt nie chce takiego idealnego psa. No może za kotami nie przepada ;p Na prośbę znajomej, która nie ma fb utworzyłam to wydarzenie o psie Romanie, który natychmiast potrzebuje pomocy. Zaczęło się w majówkę i nadal pies nie ma domu choćby tymczasowego, mieszka na dworze... Nie umiem pisać ckliwych opowieści, a każdy kto przez chwilę się zastanowi zrozumie, że pies potrzebuje pomocy od zaraz, każdy z nas zna wiele podobnych historii i każdy z nas wie jak czasem się kończą, dlatego też proszę przeczytajcie, udostępnijcie, zaproście znajomych i jeśli możecie pomóżcie, dajcie tymczas. W skrócie historia: "bylismy na spływie w długi weekend, mieszkaliśmy w ośrodku w drzewicy. i tam, obok ośrodka, plącze się bezdomny psiak, młodziutki - dziewczyny, ktore go dokarmiały i z bliska widziały mówią, ze miał rok, moze nawet nie. Chłopak już kuleje, choć w sumie nie jest wychudzony, to miejscowi mają różne podejście do niego (cytuję: on nie gryzie, można go przegonić). teraz nie jest bardzo zagrożony, ale zaraz pozapładnia wszystkie suki,no i przyjdzie zima.... Szukamy mu dt, dwa znajome schrony odmówiły pomocy, są totalnie zalane, nie meiszczą się "psy bieżące". A w skutek róznych zbiegów okoliczności nawet nie zrobilismy mu zdjęć. więc trudno znaleźć dt tylko z opisu." jeśli znajdzie się dt- zorganizowanie transportu nie będzie dużym problemem, ale dt musi być pewne na 100 % bowiem to kawał drogi jechać po Romana 100 km. Wiem, że mamy "sezon", ale może się uda! tel Ola 507 476 239"
  10. No ta nasz jest duża i boję się, że za duża ponieważ to taka na labka, ale jak na razie nic innego nie wymyślimy to jakąś dechę włożymy czy coś żeby zmniejszyć przestrzeń. Wyciskanie kupy :shake: zaraz tz zadzwoni do kliniki i zapyta co zrobić jak kupy nie było.
  11. okej ustawilam czas trwania do 31.07, ale naprawdę nie dam rady go prowadzić, mam teraz na głowie psa bardzo specjalnej troski :(
  12. Nie wiem czy wystarczająco ją wysikujemy, wczoraj 4 razy w nocy 1 a i tak pociekło, dzisiaj rano zrobiła tak ok 1/3 szklanki i qpy brak (wczoraj rano w szpitalu była) a cały czas tak jakby coś wychodzi z tego dupsztala. Ten pęcherz to ściskamy, ale boję się, że jej krzywdę zrobię :shake: Panienka jest cierpliwa, choć w nocy płakała a zanim się domyśliliśmy, że chce zostać kocykiem to 2 godzinny bezsenne. Tak, Tośce też bez przerwy coś :roll:, na razie odpukać w niemalowane koty są całe i nie chorują, nie licząc klasycznego ostentacyjnego wymiotowania dopiero co zjedzonymi chrupami, choć teraz Tosia już nie posprząta ;) a to był jej przysmak w stylu francuskim :) Nocy nie spędziła w klatce, tylko na posłaniu koło łóżka, sama zmieniała pozycje, więc nie najgorzej, i już nie jest taka bladziutka.
  13. Zrobiłam nowe wydarzenie, ale nie dam rady go prowadzić bo mam teraz inne bardziej palące rzeczy na głowie, kto chciałby zostać organizatorem, dodam na fb i nie wiem jak zmienić aby wydarzenie trwało ileś tam a nie 1 dzień, więc proszę o podpowiedź. [url]https://www.facebook.com/events/1589515457940584/?ref_dashboard_filter=upcoming[/url]
  14. Żebyś wiedziała :) Na wieczór zdjęcie Tośki, która musi, po prostu musi mieć łeb na poduszce:roll: To czerwone z boku, to Tośkowe próby przestawienia płotu [IMG]http://wstaw.org/m/2014/04/27/DSC_0162_1.JPG[/IMG]
  15. Jeszcze z raz spróbujemy ją wysikać przed snem, zapakujemy do klatki na noc..., jutro tz zostaje z nią sam. Jeszcze raz przetrę tyłek i posmaruję linomagiem. Lewa noga staje,mięśnie napięte,czucie jest, prawa zero czucia nadal. Na prawą też stanie, choćbym miała Zbigniewa Nowaka ściągać i jego ręce, które leczą! Ja myślę, że co najwyżej będzie sygnalizować, ze jej się chce, ale będzie trzeba jej pomagać byle by chciała współpracować. Pies chodzące nieszczęście. Gdyby nie ten wypadek to mieliśmy umawiać się do dr Garncarza aby ogarnąć temat operacji zaćmy a tu proszę... w przeciągu ostatniego czasu to non stop coś jej dolegało a to wykwit na nosie, a to przez ślepotę wpadła w płot w trakcie zabawy, potem babeszjoza wyłapana w pierwszej dobie (mój dodatkowy zmysł) nie można było jej zakroplić bo miała dziurę w boku po spotkaniu z płotem, po wygojeniu znowu wpadła w płot, dobrze, że tarczyca się uspokoiła, a teraz to. Chyba dodatkowo odprawię jakieś uroki nad nią bo chyba ktoś mi klątwę na psa rzucił. Parafinka jest obowiązkowa w mojej apteczce przy 6 kotach musi być w pogotowiu :) Dodatkowo kocie mruczenie powoduje przyśpieszenie gojenia się ran i regenerację kości więc Tośka pierwszą część terapii już rozpoczęła, koty z nią leżą.
  16. Dobre pytanie (nie wiem jak u psa wygląda odparzenie), wytarłam jej to tak, żeby nie było żadnych qałowych grudek, ale w opisie było, że odbyt ziarnuje. jest taki różowy wywalony, może cyknę fotkę. Wiecie nie chcę zapeszać, ale ona mi "mówiła", że jej się chce siku. Znam ją i wiem kiedy ma "mocz w oczach" i robiła podobny wyraz pyska zanim ją wysikałam. Oczywiście zdążyła się 5 razy położyć jak betka przy moich próbach podłożenia ręcznika do podniesienia i patrzyła na mnie jakby chciała powiedzieć " sama to zrób jakoś, ja ci nie pomogę- obsługuj mnie".A kiedy odchodziłam to płakała jak możesz zostawiać takiego obolalego psa nawet na chwilę. Matko jaki rozpuszczony pies, ciekawe czyja to wina ;) Kolację wciągnęła nosem i wypiła wodę, nawarczała na kota jak jej zajrzał do miski. Rano w szpitalu była qpa, ciekawe kiedy następna. do tej pory robiła 3x dziennie albo i 4 zależy od ilości spacerów i czasu na dworze. Dostała antybiotyk przed chwilą i 1 tramal około 18. Na razie nie boli.
  17. Okej pierwsze samodzielne wyciskanie poszło, podniosłam ją na ręczniku i poleciało i po dociskałam, wrócił tz i pomógł mi jeszcze, ale już nic nie wyciekło. Ma bardzo zaróżowiony odbyt i wychodzi cały czas po trochu kupy, wycieram wilgotnym papierem, jutro kupię chusteczki dla niemowląt, ale martwi mnie ten tyłek, aby nic nie złapała, czy można to posmarować np. linomagiem? Oczywiście też pies próbuje przekręcić się na plecy, czyli jej ulubioną pozycję do spania, ale już zaczęła się złościć...to będzie długa noc :shake:
  18. Wysikiwanie to nie jest za bardzo skomplikowana sprawa tylko wolę jak jesteśmy we dwoje przynajmniej na razie, jak się przepelnia pęcherz to sika, qpę też robi w niekontrolowany sposób. Dzięki za link, taka uprząż może się przydać na początek :) Innej opcji niż ratowanie Tośki w ogóle nie braliśmy pod uwagę, więc tylko szukaliśmy najlepszego chirurga do zrobienia operacji, dr Janicki się nie podjął, ale trafiliśmy na dr Sternę. Miała też bardzo dobrą opiekę i ciągle ktoś do niej chodził. Przez najbliższy tydzień też ktoś cały czas z nią będzie, ale myślę, że na dwór wyjdziemy po zdjęciu szwów.
  19. Już napisałam do opiekunki Kraksy na razie czekam bo pewnie będę potrzebować kilku porad, wątek Kraksy też już wczoraj prześledziłam. Na razie śpi. Ja się trzymam, gorzej z tz Tośka była pod jego opieką jak to się stało, więc jest mocno przybity. Znalazłam już dwie lecznice zajmujące się psią rehabilitacją. Macia masz może namiary na kogoś kto robi wózki? Najgorsze jest to, że boję się ją ruszyć a muszę chociażby żeby wycisnąć mocz. Zalecenie od lekarza mam takie aby wspomagać próby wstawania i chodzenia to drugie z pomocą np. szalika przełożonego przez psa, ale ja cały czas się boję, że ją uszkodzę. Tz właśnie pojechał po klatkę a jak tylko znikam na dłużej niż 10 minut to jest płacz (pewnie przez to, że siedziała od czwartku wieczór w szpitaliku). Coś czuję, że dzisiejszą noc spędzę z Tośką na podłodze, odkąd z nami mieszka nie zdarzyło się aby nie spała na łóżku :(
  20. Jesteśmy w domu i powoli się przyzwyczajamy. Na razie czeka nas wyciskanie moczy 3x dziennie, zdjęcie szwów za 10 dni i mamy wspomagać wstawanie i chodzenie (lewa tylna łapa się porusza trochę), mamy masować szczotką do butów opuszki tylnych łapek i za 4 tygodnie rozpoczynamy rehabilitację. dostaliśmy na wszelki wypadek tramal przeciwbólowo i do końca tygodnia antybiotyk, dziś przyjedzie do nas pożyczona klatka wystawowa, jutro kupujemy materacyk przeciwodleżynowy i przerzucamy się na gotowane jedzonko. Cięcie było jednak przez grzbiet. [IMG]http://wstaw.org/m/2014/04/27/10262059_662640827117371_1446002475375088410_n.jpg[/IMG]
  21. Nie wiem w sumie od czego zacząć, może od początku. Tośka z tz wyjechała na tydzień na wieś. W środę wpadła pod samochód, brama była niedomknięta, czy odskoczyła teraz to nieważne. Wyleciała na drogę i tyle wystarczyło. Z dobrych informacji brak jakichkolwiek złamań, brak obrażeń wewnętrznych. Ze złych Tośka nie chodzi, ma pogruchotany 5 krąg i ucisk na rdzeniu. Wczoraj w nocy operował ją dr Sterna (lepiej nie mogła trafić). Operacja była bardzo skomplikowana i ryzykowna, cięcie jest w takim przypadku robione przez brzuch. W każdym razie szanse, że zacznie chodzić są bardzo małe, ale może odzyska czucie na tyle, że nie będzie bezwiednie się załatwiać- okaże się najwcześniej za jakieś 4 tygodnie. W każdym razie będziemy rehabilitować i nie poddamy się dopóki Tośka nie stanie na łapy a do tego czasu zmajstrujemy jej wypasiony wózek.
  22. Już porozsyłałam wydarzenie po portalach zwierzo-lubnych,był publikowany, ale on nie jest staruszkiem, który całe życie spędził w schronie, ani nikt go ze skóry nie obdzierał a jego sytuacja nie jest dramatycznie beznadziejna, nie ma szoł, nie ma mocnych emocji, rozumiesz... Jest bezpieczny w hoteliku, zainteresowanie spada w takich przypadkach :-( Zdjęcia są dawkowane, a ja nie potrafię wejść codziennie po 20 razy na wydarzenie i publikować posty typu: "lofciam pieska dlaczego nadal taki miluni piesiunio nie ma domu", choć to się sprawdza. Ja po prostu nie mam do tego drygu ;)
  23. Lisław jest jak pułkownik i dzielnicowy w jednym :D Okej wydarzenie kończy się 02.02 nie można robić dłuższych niż 4 mce, więc zrobię następne. Tylko co tu pisać skoro wiadomo, że to ideał co lubi rower pogonić i może kota :D
  24. Z tym to się zgodzę Lisław przypomina trochę takiego złego cwaniaczka w berecie :) Ja oczywiście standardowo przyklejam fotki na wydarzenie. Amadorka jak on z kotami żyje coś się polepszyło? Sbd ktoś się odzywał?
  25. a tak się prezentuję teraz [IMG]http://wstaw.org/m/2014/01/05/DSC00150.JPG[/IMG]
×
×
  • Create New...