-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Everything posted by WiosnaA
-
Toga [*] i Czaruś prawie jak Lika....Czaruś - prześliczny brzdąc mały! Wczoraj rozmawiałam z p.Edwardem,bardzo dziękował za karmę!.. nie spodziewał się,że otrzyma tak dużo,ale mówi rozejdzie się,bo dużo kotów tam do nich przychodzi się posilić. Dziś p.Edward sam do mnie zadzwonił. Otrzymał ramkę z podziękowaniami i bombonierkę,dziękował wzruszony... mówił,że ładny prezent, że piesek ładny, i ramkę sobie postawi. (Szkoda,że Anulce umknęło dodać słowo -"p.Edwardowi" -dziękujemy).
-
Likunia lubi śnieg.Dziś nawet potarmosiła się w nim.W domku jest trochę niepewności,np. przy Zbyszku,ale bez tragedii.Chodzi,wącha,zaciekawiona zagląda co Państwo robią.Przy zapuszczaniu kropelek od pchełek,Maja mówiła,że zestresowała się biedna. Szelki również Likę stresują,ale panienka musi niestety je zaakceptować. Maja kupiła Lice nowe czerwone szeleczki i przepinaną czerwoną smyczkę. Wcześniejsze zdjęcie,chyba z piątku nie wstawiłam....w bierdoneczkach Dzisiejsze w nowych, świeżo po zakupie,..niewyraźne tylko,- pewnie zwiewała od Mai..hehe I cieplutkie zdjęcie, dostałam przed chwilą
-
U Promyczka wszystko dobrze, inaczej już tu "bębniłabym"..hehe . Jestem w b. częstym kontakcie z p.Irenką. Promyk czuje się Panem w domku,..On musi być pierwszy głaskany, pierwszy do wyjścia na spacer, sprawdzić czy nie lepsze jedzonko koledzy dostali, pilnuje swojego domku. Mają swój rytuał jak cała Rodzinka idzie spać,...każdy ma swoje miejsce, swoją kolej ulokowania, każdy ma ulubiony boczek na którym zawsze tak samo się kładzie,..hehe.., a p.Irenka wtedy każdego przykrywa kocykiem, (czekają na to przykrycie,Promyś też! hihi)...no i głaskana jest duuużo na dobranoc,co Promyś uwielbia... wtula się potem i chrapie. Dziś p.Irence udało się "złapać" fotografa i na szybciutko Promyczka uchwycili. Serdeczne pozdrowienia od p.Irenki i Promyka.
-
Nie dzwoniłam cały dzień do domku, dopiero wieczorkiem. Jest na prawdę nieźle...Lika swobodnie chodzi po domu z ogonkiem w górze.Sama podchodzi do Mai i wtedy też ma ogonek w górze!.Ogólnie jest teraz wyluzowana, z każdą godziną jest lepiej.Troszkę dystansu trzyma do Zbyszka- z Nim mniej czasu spędzała kiedyś,ale nie tak żeby się bała. Zuch nasza Krycha!
-
Jeszcze dwa słowa o kotkach p.Edwarda. Własne,karmi tym co sam je. Wyglądają ładnie z tego co wiem. Oprócz tego dzieli się jedzeniem,z tymi które zaglądają do nich. Wyrzucają (synowa również) resztki za siatkę posesji na skarpę, gdzie zaczęła stołować się Lika. Potem Lika wchodziła już na podwórko i taras na którym stoją miski własnych kotów. Pan widział,że piesek głodny przychodzi, dzielił się i z nią. Na początku listopada Lika się pojawiła. P.Edward jak był w siłach,to zawsze na zimę kupował worki owsa, marchwi, warzyw i dokarmiał sarny na skarpie. Bywało,że przychodziło po 9szt mówił. Pozwalały mu się nawet głaskać po głowie.
-
Zadzwoniłam dziś do p.Dziadka - Edwarda,żeby Mu podziękować. Z półtorej godziny przegadaliśmy jak nie lepiej. Wzruszył się na mój telefon,że mam czas porozmawiać......i to On dziękował dziesięć razy dla mnie. Mieszka sam na parterze domu z 2 kotkami. Syn z synową na górze. Jeśli tylko uda mi się pojechać do Ustronia (może na wiosnę),na pewno p.Edwarda odwiedzę,...ucieszył się i zapraszał. Dla siebie Pan nic nie potrzebuje,wiekowy (87) i niewiele potrzeba,mówi...przystał na jedzonko dla kotków,które zaproponowałam. Od Nas Wszystkich oczywiście podziękowałam za Likę.
-
Likunia prze z podwórka do domu aż miło. Raczej przypomniała swój pobyt tu w domku. Zachowuje się inaczej, niż po przyjeździe kiedyś z hoteliku,tzn. wtedy bała się Państwa,uciekała przed nimi,nie pozwalała się głaskać,siedziała w kąciku - stopniowo robiła później postępy. Dziś ,sama podchodzi do Mai, pozwala się dotykać,delikatnie głaskać - nie unika Jej ręki,zwiedza dom,je, załatwia na podwórku.
-
Feromony,Stress Out,Kalm Aid ,to akurat znam....zaciekawiła mnie natomiast ta melatonina.Muszę zgłębić temat. Nie dlatego......po pierwsze laik nie wiedziałby co robić z taką siatką,.. po drugie,Jamor nie powierzyłby komuś zajęcia się siatką.( w wypadku Liki miał siatek 80m).....po trzecie... Jamor działa zawsze Sam. On profesjonalnie zajmuje się odławianiem.Dba przy tym o bezpieczeństwo zwierząt. Człowiek solidny w tym co robi.
-
Agusiu,wiem,że macie psiaki i kociaki na swoim utrzymaniu w hoteliku,bez deklaracji .Jesienią miałam robić bazarek dla Azy,ale czas nie pozwolił.Będę robić teraz niedługo.Tylko w ten sposób się mogę odwdzięczyć za Waszą ogromną pomoc,tak jak Ci wspomniałam. Tak samo z Togusią...też bazarkować będę dla Stowarzyszenia BM. Jeżeli ktoś zechce wesprzeć i dołączyć fanty (oprócz ubrań), żeby bazar był większy może dołączyć.