-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Everything posted by WiosnaA
-
Kochani, Tysiu,Ty pierwsza stanęłaś na drodze Moriska, za Tobą pojawiły się kolejne Dobre Duszyczki, To będą pierwsze w życiu Moriskowe Święta bez czuwania,bez strachu, chłodu i głodu! Gdyby umiał rozmawiać,jestem pewna,że powiedziałby ...Moi Przyjaciele,Tysiu, Ogromnie Wam Wszystkim Dziękuję! - dawny Rudy Od siebie również z całego serca Dziękuję każdemu z Was z osobna,komu los dawnego Rudego nie był obojętny. Dla nas, to był bardzo trudny rok,ale warto było! Jest tylko przykro i smutno strasznie z powodu Likuni,że nie ma jej razem z nami....ehh... wieczorkiem zadzwonię do Domku . Zdrowych,Spokojnych Świąt Wszystkim Życzymy!
-
Blisko rok zajęło Rudaskowi,by na dobre leżeć rozluźnionemu na kanapie. Oj,nie jest..hihi Aniu, poznałby ...na pewno pamięta Twój głos i znajomy zapach (chociaż czuł go z daleka). Kojażyłaś mu się z czymś dobrym,tzn. z jedzonkiem.Bez wątpienia podszedłby teraz do Twojej ręki,pozwolił pogłaskać. Chciałabym abyście z Tysią kiedyś przyjechały do nas...fajne,to by było spotkanie....Zapraszamy serdecznie!
-
Oj, ta nasza Likunia narobiła problemów swoją ucieczką,tyle czasu poszło na poszukiwania i ciągle bez efektu...usiadłam do swoich zaległych spraw i Moriskowy notes otworzyłam,a tam patrzę niezrobione mam jego rozliczenie,na wątku widzę również wszystko "wisi".. Bardzo przepraszam,ale ostatnie miesiące sprawy Liki mnie tak pochłonęły,że zapominałam jak się nazywam... Śpieszę więc nadrobić zaległości przed końcem roku. Na koncie Moriska 12.10.17 było 667,98zł Przekazaliśmy 500zł na zakup klatki-pułapki do odłowienia Liki,która docelowo później powędruje do Stowarzyszenia Braci Mniejszych. U Moriska zostało 167,98zł. Pełne rozliczenie klatki jest na głównym wątku dzikusków, a tu wpis Eli,która była skarbnikiem na tego zakupu, Jako,że z ostatniego bazarku Paulshadow w UK Moris nie wykorzystał ani złotóweczki,( wsparliśmy wcześniej również Tinusię do nowego domku-200zł),więc żeby Ciociom z UK nie było przykro, za resztę pieniążków - 167,98zł kupiłam Moriskowi małą wyprawkę. 29,80zł - nowa obróżka 99,80zł - oryginalny Furminator 34,80zł - płaszczyk przeciwdeszczowy 3,58zł - końcówka na uszko,które Moris uwielbia. Razem wydane: 167,98zł https://postimg.org/image/pmwlnvgnn/ https://postimg.org/image/6ukqkazoz/ Stan konta Morisa na dzień 23.XII.17 wynosi 0zł
-
Szanse Liki na powrót w te strony ze względu na odległość są właściwie zerowe,ale różna cuda przecież się zdarzają i musimy brać pod uwagę ,ze mogła wrócić do rodzinnego miasta. Przypomniałam sobie,że mam przecież telefon do Pana "z placu". Tysiu, tak jak Ty powiedziałam p.Damianowi...szkoda...w razie gdyby,to już bym pędem dzwoniła do Ciebie. Porozmawialiśmy trochę i opowiedział mi jeszcze pewną historię.Otóż tam na placu była bezdomna kotka,którą dokarmiali.Kotka urodziła małe i jeden z pracowników zawiózł całą rodzinkę na wieś, około 25km za Tomaszów. Jakież było ich zdziwienie ,kiedy ta kotka razem z małymi wróciła z powrotem do nich do Tomaszowa!.. Nie zapytałam ile czasu jej to zajęło. P.Damian powiedział,że znaleźli domki już wszystkim kotkom.
-
Zadzwoniłam do p.Damiana (pracuje w biurze na placu,pomagał nam w odławianiu), Liki nie widział. Krążą tam w okolicy dwa psy,zaglądają również na plac,ale p.Damian mówi,że te psiaki są raczej z ludźmi,którzy obok mieszkają,chyba jacyś bezdomni?,tak przynajmniej zrozumiałam. Wspomniał o kobiecie i 25 psach,(kiedyś mi już mówił),które ma pod opieką,ludzie podrzucali jej ciągle.Dbała o psiaki.Zmarł niedawno jej mąż i łatwo teraz nie jest.Ma się dowiedzieć bliżej jak teraz psiaki wyglądają. Zasmucił wieściami o Lice,..ucieszył z życia Tinki i dawnego Rudego.
-
Chyba nie...piecuch z niego się zrobił. Jakiś czas temu córka kupiła dwa puchate cieplutkie posłanka dla staruszka Tinka- naszego zmarźlaczka , i zgadnijcie kto je przechwycił?....oczywiście Morisonek!...jak nie kanapa,to właśnie te ciepłe posłanka najbardziej mu pasują. Ot, i taki to dzikusek...wolność być może kiedyś i lubił,.. nie będę testować,czy ją wybrałby teraz,.. ale co do wyboru spania - pod krzaczkiem czy w domku,to Moris mówi ,że woli zdecydowanie to drugie.
-
Michaś za TM. Dzięki wam chociaż na koniec miał dom i był szczęśliwy.
WiosnaA replied to magdaad's topic in Już w nowym domu
Oj Michasiu,Michasiu...taki fajny z Ciebie piesek,..no gdzie ten twój Domek?..ujawnij się Domku wreszcie! -
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
WiosnaA replied to togaa's topic in Psy do adopcji
Niedługo będziemy mieć nowe zdjęcia. Trzy opakowania Kreonu do Duszka już dotarły. Togusia po ostatniej nawałnicy jeszcze "odcięta internetowo od świata",.. oj narobiła ta wichura u nich bałaganu i strat. Rozmawiałam z p.Wiolettą i Duszek miewa się świetnie.Cała Rodzina jest bardzo szczęśliwa,że Taki Duszek im się trafił,kochają go bardzo. Zaczęła natomiast poważnie chorować Państwa sunia Mysia,staruszka 16 lat,od lat z padaczką,ale wykryto guzy wewnątrz.Są w trakcie badań i strasznie się martwią. -
Tysia wstawiła link u naszych dzikusków ,to i ja zaglądałam cicho trzymając kciuki....Istar19,pisz tak więcej! Wyobraziłam sobie tę "choinkę pod prysznicem"...hehe Przycupnę tu u Was...
-
Kochana AgusiaP załatwiła Likuni ogłoszenia w Dzienniku Zachodnim i mamy je z b.dużą promocją...Agusiu,całuję Ciebie! Ukaże się 22.12.2017 - Dziennik Zachodni wydanie piątkowe główne oraz Jarmark na 19.12.2017 Zapłaciłam 36,90 zł ( w tym internet) https://postimg.org/image/esmx3qapf/ https://postimg.org/image/45t3ygn6b/
-
Margo,mam nadzieję,że Paula Ci pisała,bo mnie ostatnio "złożyło"...pieniążki - blisko 250zł dotarły już jakiś czas temu...Z całego serca dziękujemy za tą ogromną pomoc! Bardzo nam tylko przykro i Wszystkim smutno,że nie trafiliśmy na ślad Likuni. Anulko,kupowałam ogłoszenia w Gazecie GZC, 86,10zł - 8.12.17 https://postimg.org/image/qve02qy4j/ 86,10zł - 15.12.17 https://postimg.org/image/f6a0esevn/ 86,10zł - 22.12.17 (dziś wykupiłam) https://postimg.org/image/akdw6g12b/ ********************* razem poniesione wydatki : 258,30zł zdjęcia faktur,które do tej pory dostałam, https://postimg.org/image/tph5g7ng3/ https://postimg.org/image/uezxsliur/ https://postimg.org/image/js64n7spv/ https://postimg.org/image/coy97lv03/
-
Rok temu jedyny znany mu świat wywróciliśmy do góry nogami...dziś,..poza spacerkiem pobyt na podwórku nie jest czymś co lubi, ba...zastanawia się i niechętnie nosek wystawia jak deszcz pada. Elu,Ty miałaś wiele dzikusków pod opieką więc masz porównanie co do Moriska...mnie również było miło Ciebie i Agusię poznać. Morisek nie jest "przebojowym", odważnym psiakiem,ale na wspólne wczasy z nim mogę się już wybrać...hehe Tysiu,i pomyśleć ile to oczy mogą zdziałać...rok temu sama nie uwierzyłabym,że Rudzik aż tak czterema łapkami "wejdzie w moje życie". Dokładnie tak jest...i górki za wysokie bywają po drodze nam obojgu...ale póki co,nie zejdziemy jednak z obranej trasy.
-
Przy Gościach w pokoju Morisek swoim zwyczajem leżał na łóżku,czekał zapewne,żeby szybciej sobie już poszli...hehe Po wyjściu sprawdzał miejsca gdzie siedzieli,nie wykazywał jednak zupełnie zainteresowania Mikusią -sunią MikAga ,nawet po wyjściu Ludzi (może stres go jeszcze trzymał po całym dniu?).Mikusia nie była mu dłużna i traktowała Moriska jak "powietrze",..chodziła sobie swobodnie,zmierzyła lekko wzrokiem i tyle, jakby Morisa w pokoju nie było...no ale Mikunia,to prawdziwa Dama ,serio-zachowanie godne podziwu! ( moje ogonki przy niej to wieśniaki- sorry,ale i tak Was kocham!). Pewnie stwierdziła ,że taki "chłopek"- Morisek nie dla niej...hihi.Próbowałam ciastkami zachęcić ich do kontaktu,ale było totalne wzajemne olewanie,nawet chęci zbliżenia wzajemnego powąchania nie było w ogóle.
-
Jak zapewne większość z Was wie,Morisek w listopadzie jeździł w daleką trasę do Ustronia na poszukiwania Likuni. Niestety nie udało się nam nawet jej namierzyć...Wracaliśmy wszyscy bardzo smutni,a wiązaliśmy wielkie nadzieje co do zapachów Moriska znajomych Likuni. Ewidentnie nie dotarliśmy w okolice, gdzie Lika przebywa. Cały wyjazd był Moriskowi dużym wyzwaniem, ale jestem z niego bardzo dumna! Był dzielny i spisał się (jak dla mnie ) na szóstkę! Ze względu na Morisa pojechaliśmy moim samochodem,ponieważ jest mu dobrze znany,jednak już bagaże z tyłu, wzbudziły Moriskowy niepokój.Czuł,że nie jest to jak zawsze wypad na łąki, tylko coś nowego się szykuje. Był trochę zestresowany do Warszawy i musieliśmy często robić przystanki dla niego na relaks i odprężenie.Później przekonał się,że nic złego się nie dzieje i bardziej spokojnie znosił już jazdę. W Ustroniu z Morisem przemierzaliśmy codziennie dużo km i choć oboje niby jesteśmy zaprawieni, to nawet Moris padał "na nosek". Do zmęczenia fizycznego u Morisa dochodził duży wysiłek psychiczny związany z otaczającymi go nowościami, a co za tym idzie stresem, a ten jest nawet bardziej męczący. Prawie zawsze obok nas byli mu obcy ludzie,często szli razem przy nim/za nim.Starałam się prowadzić go ze swej lewej strony (wówczas bardziej komfortowo się czuje),żeby nie był pośrodku wśród nieznajomych, jednak nie zawsze to wychodziło i różne kombinacje musiał niestety znosić. A znosił dzielnie,nie szarpał,nie panikował tylko spuściwszy ogonek i główkę, grzecznie podążał za mną.No, czasem próbował się ociągać i chciał zostawać lekko z tyłu (bezpieczniej wtedy się czuje),jednak większych oporów nie robił na słowo "idziemy". Wypracowaliśmy dotychczas jako taki kontakt z obcym człowiekiem.Morisek bez większego strachu sam z siebie podejdzie blisko,obwącha,weźmie smaczek,pozwoli się pogłaskać,jednak zaufania do ludzi nie ma,nie wie do końca czego się może po nich spodziewać i woli później cofnąć się na bezpieczną odległość.Zwłaszcza jak kilka osób ma wokół siebie.Nie panikuje co prawda jak kiedyś,dzielnie znosi ich bliskość,jednak zdecydowanie woli nie być centrum zainteresowania. Przy obcych Moris swoim zwyczajem przybiera pozę "sierotki",która godzi się na wszystko.Chcą mnie pogłaskać,to niech pogłaszczą,chcą żebym szedł z nimi,to pójdę.Nie jest wtedy szczęśliwy, ogonek tak nie wiruje jak idzie tylko ze mną. Jak mówili mi kiedyś szkoleniowcy i nasza behawiorystka.. każdy psiak radzi sobie różnie w nowych sytuacjach, także tych stresowych,zwłaszcza jak nie ma drogi ucieczki.Jeden szczeka chcąc odstraszyć,drugi szczerzy ząbki,inny może od razu atakować przy najmniejszej próbie zbliżenia,a jeszcze inny poddaje się,znosi wszystko i jakby się wyłącza,.. póki mu krzywda się nie dzieje, niech robią co chcą. Morisek należy do tej ostatniej grupy.I całe szczęście,bo z agresorkiem nie poradziłabym sobie,a tu łaską i powoli umiem docierać do Morisa. W każdym razie,Morisek w Ustroniu uchodził za smutaska i niektórzy mnie nawet o to pytali, jednak czasu nie było na głębsze opowieści. Mając Morisa od początku i widząc ile trudu go kosztował każdy krok najpierw w naszą stronę,a później do innych,to jego obecne zachowanie jest nam milowym krokiem w porównaniu do tego co było jeszcze kilka miesięcy temu.Dla mnie się liczy,że ja nie tracę zaufania u Morisa,a powolutku ciągle zdobywam je coraz bardziej(co było moim priorytetem od początku). Szczerze powiem,że nie wożę go teraz w zatłoczone miejsca,nie ćwiczymy już przebywania wśród większej grupy,nie chodzimy ciągle pod sklepy jak kiedyś by ludzi poznawał.Do obcych zaufania mieć nie musi, (tak uważam) ważne,że nie reaguje już panicznym lękiem na ulicy,nie wyrywa,nie sztywnieje w przerażeniu jak kiedyś.Chodzi po ulicach mniej lub bardziej zatłoczonych i w różnych sytuacjach radzi sobie obecnie całkiem nieźle jak na dzikuska. Prawie wzorowo,prawie - jak normalny pies zachowuje się na spacerach na naszej dzielnicy idąc tylko ze mną (z mężem trochę gorzej).Mija przechodniów i jest wyluzowany,czasem podejdzie blisko do kogoś zaciekawiony czy smaka ten ktoś nie ma (tak się oswajaliśmy z obcymi),ogólnie chodzi dosyć swobodnie i z wirującym ogonkiem, a co najważniejsze uznaje mnie już trochę za swego przewodnika.Rozumie dużo poleceń typu "czekaj","spokojnie","idziemy", to nam wystarcza by spacery obojgu były już przyjemnością.W każdym razie,Moriskowi sprawiają ogromną radość od dosyć dawna. Od początku wszyscy mądrzy Ludzie mówili mi,że dzikusek nigdy do końca nie będzie taki jak nasze psy od zawsze domowe i to jest prawdą.Na widok nieznajomych mu osób,(nawet z pętem kiełbasy na szyi) nigdy nie będzie się zachowywał jak psiak normalny,nie będzie się przymilał,podskakiwał czy szukał bliskości.Nie miał w dzieciństwie bliskiego kontaktu i nie czuje potrzeby mieć go teraz,jedynie może zaakceptować ich przebywanie obok. Skłamałabym pisząc, że u nas jest wszystko różowo,a mnie udało się Morisa zupełnie oswoić.Tak nie jest niestety.Morisek miewa swoje gorsze dni nawet z tym co doskonale już zna,zdarzają się cofki,miewa swoje humorki,ale udało się nam obojgu złapać nić porozumienia i w miarę dobrze razem funkcjonować na co dzień zarówno w domu jak i na spacerach,a to chyba najważniejsze. Mam jednak cichą nadzieję,że nie zatrzymamy się na obecnym etapie i uda się zdziałać z Morisonkiem jeszcze troszkę coś więcej dla jego lepszego komfortu życia w każdym aspekcie. Pomimo, iż na wyjeździe łatwo Moriskowi nie było,to wyjazd na pewno był dobrym, nowym doświadczeniem dla Niego. Nie wyobrażacie sobie jaki Morisek był szczęśliwy jak wróciliśmy do domu!! Jak się ucieszył na widok Amiczka!..w korytarzu Obaj! w podskokach się przywitali, nawet kilka śmigów w piruetach Morisek !! zrobił,...buźki sobie dawali,o ogonku nie wspomnę...Widok był cudny! Aż mnie zacisnęło w środku....Cudownie było móc widzieć Morisa tak szczęśliwego! Nigdy wcześniej,ale i teraz takiej otwartości w relacjach z Amikiem nie ma,w dalszym ciągu Morisek trzyma lekki dystans do niego. Mam jednak ogromną nadzieję,że kiedyś doczekam i dane mi będzie oglądać na co dzień tak wyluzowanego i tryskającego szczęściem Moriska jak te chwile po przyjeździe. Ciągle mam je przed oczami i póki co marzenia ogromne,by na dobre tak się otworzył... Reasumując, Morisek spisał się na medal w zupełnie nowym mu środowisku! Jesteśmy z niego bardzo,bardzo dumni i kochamy tego dzikuska Ogromnie!
-
Wszystkie Wasze wpisy czytałam wcześniej, jednak sprawy zaginionej Liki mnie pochłonęły i wątek Morisa poszedł na bok...Dziękujemy Kochani za tyle miłych słów. Będziemy się starać nie zawieźć Moriska i pokazywać Mu te najpiękniejsze strony życia blisko z człowiekiem,żeby był psem jak najszczęśliwszym. "Pisarz" ze mnie marny,by nie powiedzieć beznadziejny, jednak uważam, że Ciocie Moriskowe nie pocieszone by były czytając tylko krótkie słowa, typu "u nas wszystko w porządku"," Moris cały i zdrowy" i chciałyby wiedzieć coś więcej z życia Moriska, więc piszę jak umiem...wybaczcie za jakość. Zwłaszcza,że z braku czasu dawno filmików na żywo nie było jak sobie radzi. Nadrobimy, trochę się rozpiszemy.
-
Chociaż to dosyć daleko,ale mogła wyruszyć ,musimy to brać pod uwagę. Tysia miała zawiadomić wszystkie schroniska na południu. Byłam chora i nie mogłam się zająć wcześniej,żeby dać ogłoszenie w gazecie o szerszym zasięgu.Dziś rozmawiałam z AgusiąP i postara się w poniedziałek skontaktować z Dziennikiem Zachodnim. Z telewizji regionalnej na wysłane meile nie dostaliśmy niestety odpowiedzi,jeszcze będziemy próbować.
-
Wieści o suni niestety brak. Były sygnały,ale fałszywe. Co tydzień wykupujemy kolejne ogłoszenia w Gazecie Głos Ziemi Cieszyńskiej,która dociera do okolicznych miejscowości również poza Ustroniem.Nadzieja w nas nie gaśnie i nieustannie liczymy na ten właściwy sygnał. Wierzymy również w ogromną moc FB,który uratował nie jedno psie życie,więc może w końcu ktoś zauważy również poszukiwaną Likunię. Z całego serca prosimy Was Wszystkich Kochani o rozsyłanie info i udostępnianie zdjęć zaginionej Liki. Jeśli ktoś może i umie wstawiajcie apel na różnych Grupach i stronach. Zbliża się okres Świąteczny i Ludzie będą podróżować,odwiedzać rodziny i znajomych w odległych różnych zakątkach.Może Lika właśnie gdzieś w takim miejscu na uboczu przebywa,gdzie Ludzie jeszcze nie wiedzą iż jest poszukiwana. Bardzo,bardzo prosimy! Przypomnę wydarzenie Liki na FB, https://www.facebook.com/events/1481895111925523/?active_tab=discussion
-
Cudnie,że u Tinusi wszystko ok. W sprawie Liki były sygnały,ale okazywały się fałszywe,albo psiak w dane miejsca już nie wracał i sprawdzić nie można było. Likuniu,..na Ciebie też cieplutkie kocyki czekają. Jakość marna,ale tam...grypa mnie rozłożyła i w "kocach siedzę",a Morisek mi towarzyszy...lubi ciepełko baaaardzo.
-
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
WiosnaA replied to togaa's topic in Psy do adopcji
30.11.17 wpłynęło do mnie 50zł od Naszych Kochanych MikAga i Mikusi...Dziękujemy z całego serduszka! Jako,że przyszedł czas zakupić nowy Kreon Duszkowi,a mnie od tygodnia rozłożyło choróbsko i na dodatek nie mam samochodu ,Kochana Togusia zajmie się zakupem i wysyłką. W skarpecie miałam 100zł + dołożyłam od siebie 30zł i na dniach przelałam Basi 130zł. Zajrzałam przed chwilą na konto,a tam niespodzianka! MikaAga z Mikusią zrobiły kolejny prezencik Dusiowi i przysłały Mikołajkowo jeszcze 50zł!!..Agusiu,Dziękujemy ogromnie!,. w przyszłe wakacje meldujecie się na Podlasiu po drodze zgarniając Togusię. Drugi przelew na 50zł przed chwilą poleciał właśnie na zakup Kreonu- w sumie wysłałam 180zł. Stan konta u mnie 0zł. Ps.Basiu, już dwie kawy wiszę dla Ciebie!...jesteś Mistrzunio!..moja lodóweczka wróciła do normalności!