-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Everything posted by WiosnaA
-
Kiedyś wetce trudno było dokładnie określić wiek Promyczka,ząbki miał ładne jak kilkulatek,ale mówiła,że psiak jest na pewno staruszkiem i wpisze po środku- chyba 9 czy 10 lat wpisała wtedy. Ile to było? 4 czy 5 lat temu jak zabraliśmy z przechowalni. Kilkanaście ma z pewnością. Promyk u Moli odnajduje się świetnie, zna chyba dokładnie każdy kamyk na posesji:). Śmiga jak samolocik :) A w domu jeszcze lepiej. Pewnego razu w czasie moich odwiedzin przywitał się ładnie i nie zauważyłam kiedy, jak w sekundzie zwiał przez pokój, korytarz i stanął przed drzwiami wyjściowymi:)
-
Moli, może 3 pakiety kupimy. Promyczek "jechał" dłuższy czas na nie swoich puszkach, a Ty nic nie alarmowałaś:( Kup Elu 3 zestawy. Rozmawiałam z wetką czym zabezpieczyć Promysia od kleszczy i powiedziała,że Symparicą. Także Moli jak będziesz w Białym,to weź proszę 2 tabletki - na dwa miesiące,tak jak mówiłam, żebyś nie musiała gonić auta. No i sprawdź jak stoicie z tabletkami tarczycowymi czy nie kończą,ew. znów kup zapas.
-
Zapomniałam na śmierć o zakupie karmy dla stada za styczeń i luty za opiekę,a już koniec lutego :( Elu, w wolnej chwili kup proszę tą suchą Brita 18kg i puszki Rocco 6szt clasic, https://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_sucha/brit/988421 https://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_mokra/rocco/pakiety_probne/391116
-
Ćwicz ze "swoim" dzikusem, zobaczysz,że wyjdzie na Psa:) Tu masz podstawową technikę, pokazane ułożenie palców i jak się przechodzi po skórze bez odrywania ręki ( co jest b. ważne przy psach nie znających dotyku! )....robi się niewielkie kółka 1 i 1/4 obrotu zgodnie ze wskazówkami zegara...na początek wystarczy :).. (tak mi też kiedyś powiedziano i było prawdą) ...szerszy wachlarz technik ttouch też Ci wyślę. https://www.youtube.comwatchvXfhmRI Naprawdę bardzo polecam i zachęcam!,, przy Morisie testowałam wiele różnych masaży,ale żaden się nie sprawdził na początku przy jego dzikości :( Na angielskich stronach można dużo info znaleźć. Ta technika pomaga rozluźniać napięcie u psa,zwiększa jego świadomość dotyku,pomaga opanować strach. Psiak nabiera pewności siebie we wcześniej stresujących dla niego sytuacjach. Dla psiaków nie znających dotyku ręki,źle kojarzących ludzką rękę,nieśmiałych,nerwowych,nadpobudliwych ten masaż sprawdza się rewelacyjnie. Przetestowałam na Amiczku [*] gdy był podekscytowany, rewelacyjnie uspokajał się przy szczekaniu...konsekwencji i czasu mi tylko brakowało by z nim pracować.Z Moriskiem też można by było jeszcze popracować,ale na pewnym etapie odpuściłam i tylko z przypadku robię masażyk :( Majeczka zaczęła reagować na masaż wspaniale w domu ...a przerażenie na smyczy wiem,że pomogły jej opanować krótkie masaże na podwórku.
-
Morisek miał trudną drogę w poznawaniu nowego świata i ze wszystkim musiał się mierzyć Sam :(:(, przez długi okres nie miał wsparcia w żadnym ogonku :(,które na ten czas u mnie były. Majeczka ,ma zdecydowanie łatwiej.Widzę,że psiaki ją rozumieją i zaczyna do nich się garnąć, podobne kroki robić. A Morisek?,hmm,znów zaskakuje ...lekką zazdrość zauważam o ...głaski :)...ciągle jeszcze poznaję co skrywa w sobie:)
-
Z Majeczką 3 - oprócz Moriska mam jeszcze Maszę staruszkę - prawie całe swoje życie,blisko 10 lat za kratami :( Troszkę tak, bacznie psiaki obserwuje i jak dziś wyszłam na chwilę wieczorem z pokoju,to nawet zeszła na podłogę do Maszki,.,słysząc kroki oczywiście zwiała w moment...ja tylko póki co jeszcze wrogiem jestem :)
-
Po powrocie dziś ze spaceru, nie zwiała jak przedtem na swój kącik, tylko zobaczcie gdzie... :):) Po chwili uciekła do siebie jak smycz szłam odpinać. Morisek tym razem jednak się nie popisał ,bo to kawaler niedotykalski za bardzo,a zwłaszcza kogoś nowego :). Maja przeskakując przez niego gdzieś pewnie nacisnęła ogonek albo plecki zahaczyła,a ten swój "uśmiech" jej pokazał,maluch:) Ogólnie ,to chłopak dobry i wspiera dziewczynkę,a że na głowę wejść nie da,to od razu tłumaczy :)
-
Ale po co? Nie ma potrzeby na tym etapie z nią się siłować po schodach na parter do kuchni,to dodatkowa trauma.Tam mam dużą otwartą przestrzeń,żadnych drzwi i pod pierwszą komodę czy stół się schowa. Na dole celowo zmontowałam tę podwyższoną kanapę,żeby pies miał swój azyl i jednocześnie mógł obserwować co dzieje się wokół, oraz żebym ja miała łatwy dostęp do psa,i żeby móc robić masaże. Uważam,że ma tu lepiej niż miałaby sobie szukać bezpiecznego miejsca po kątach na górze. Sama zostaje tu tylko na noc i krótko w dzień.Miejsca na dole mamy sporo i w ciągu dnia większość życia przenieśliśmy z psami do Majeczki,a ona siedząc obserwuje co ja robię,co robią psiaki.Nie odważyła się jeszcze przy mnie zejść na podłogę,ale ma taką możliwość jak będzie gotowa.Będąc sama śpi na Moriskowej kanapie,na podłodze,zmienia sobie miejsca,wiem to,bo z sierścią jeszcze trzeba będzie zrobić porządek. Tak Oneczko.Jak zobaczyła,że przywieranie do ziemi na ulicy nic jej nie daje ,to w sytuacjach awaryjnych zaczęła wręcz przywierać mi do nogi,a rozproszonymi oczkami szukać we mnie ratunku.Wykorzystuję to od pierwszej chwili do budowania relacji. I choć w domu ma jeszcze do mnie dystans,to myślę że niedługo się zacznie zmieniać,bo spacerki nam w tym pomogą. Majeczka ma jeszcze wiele "schodów" do pokonania przed sobą,ale te dwa ostatnie dni dodały nam obu -chyba obu :) mnóstwo wiary ....i jak pisze Poker - małymi kroczkami sunia wylezie z tego marazmu.
-
Wiem,że Moriskowe Ciocie i Boneczce kibucują więc czasem info wstawię. Może moja radość jest zbyt wczesna, ale po dzisiejszym dniu mogę powiedzieć,że z Majeczką /Boną jesteśmy raczej na dobrej drodze... Jak pierwsze przerażenia ze smyczą Bonie minęły,a piruety i wyrywanie zrobiło się łagodniejsze, zaczął na podwórko wychodzić z nami Morisek.Ewidentnie uspokajał Maję.Wczoraj zaryzykowałam wyjść z nią na ulicę,bo na podwórku kręciła się tylko w kółko. I cieszę się,że to zrobiłam,bo Maja wraca do żywych.Lęków za bramą ma dużo,przywiera do ziemi widząc mijających ludzi,zwłaszcza facetów,boi się szczekających za bramą psów i też się kładzie-inne sytuacje nie sprawdzone na razie.Każde kolejne wyjście jest jednak coraz lepsze i dzisiejsze w ciszy dookoła zobaczycie sami. W domu siedzi nadal w tym swoim kącie i nie schodzi,w domu w stosunku do mnie też bez zmian ,no może mikre,ale na ulicy szuka we mnie oparcia więc to dobrze rokuje i w domu.Jest mądrą sunią i strachy przełamiemy.Jestem dobrej myśli:) Cudo Kochane świat zaczyna oglądać :)
-
Tfu,tfu,żeby nie przechwalić tego Moriska .. Takim aniołkiem zawsze to on nie jest i za uszami niejedno ma swoje :) Teraz mam więcej czasu ,to trochę nadrobię wieści z ubiegłych wakacji,bo zaraz znów zaszyjemy się na wsi,a w tym roku roboty po uszy nas czeka. Np.spacery luzem o których pisałam ,są zakończone i szlaban dostał.Szefunio znów chodzi na długiej linie. Poczuł swobodę,coraz dalej zaczynał oddalać,słuch raptem tracić, w końcu znikać mi z oczu...i wracał w odpowiadającym mu czasie...takie wędrówki nie akceptuję:(...On był szczęśliwy,ja mniej.. normalnie nie mogę...yotube nałożył mi jakieś ograniczenie wiekowe na ten filmik,a tu tylko bieganie Moriska jest :(...odwołałam się :( tylko dla zalogowanych tam chyba:(