Jump to content
Dogomania

Merrick

Members
  • Posts

    541
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Merrick

  1. Skoro mówimy o chamstwie ... to Baldur padł właśnie jego ofiarą :angryy: Wracałam ze spaceru z psiskami, Baldur zbiegł z łąki taką małą górką i pisnął. Spojrzałam na niego ale biegł dalej, pomyślałam więc, że pewnie wykręcił łapę. Dotarliśmy do domu. Na klatce zauważyłam, że za Baldurem ciągnie się krwawy ślad. W windzie próbowałam wybadać co się stało, miał całą okrwawioną lewą łapę. Pomyślałam, że mogła go ugryźć sunia, z którą Tami i Baldi się bawili. W mieszkaniu okazało się jednak, że co prawda okrwawiona jest lewa łapa, ale zraniona tak naprawdę prawa. Cała poduszka była we krwi :-(. Przemyłam mu ranę wodą utlenioną, przyłożyłam gazik i zabandażowałam bandażem elastycznym. Baldur pozwalał na wszystkie zabiegi bez szemrania, nie wydaje mi się by miał tam coś wbite. Po godzinie ściągnął opatrunek, bandaż był dosłownie przesiąknięty krwią :shake:. W końcu po dość długim czasie krwawienie ustąpiło. Następnego dnia Baldur biegał i skakał jakby nigdy nic. Na spacery zakładam mu psi ochraniacz, który przezornie mam w domu. Psikam mu też ranę octeniseptem. Niestety po dwóch dniach Baldur zaczął kuleć i mam wrażenie, że czasem łapa go pobolewa. Na jutro umówiłam się do weterynarza, bo nie chcę ryzykować, że coś się tam wylęgnie, czy że jednak został tam jakiś mikroskopijny odłamek. Poszłam na łąkę, na której się to stało, znalazłam 6 porozbijanych na drobne części butelek, w różnych miejscach. Wiem, że ludzie śmiecą, ale częstotliwość z jaką porozrzucane były te odłamki i fakt, że to łąka na której zawsze bawią się psiaki, skłania mnie do myślenia, że był to celowy zabieg z czyjejś strony :angryy::angryy::-(. Postarałam się zebrać jak najwięcej szkła i ostrzec znajomych. Okazało się, że już dwa psy mają scharatane łapy. Złośliwość i głupota ludzka nie zna granic :shake::angryy:
  2. Podpisuje się pod postem engelina_88.
  3. Ja miałam właśnie taką sytuacje na wybiegu z Tamlinem. Przyszedł facet ze szczeniakiem goldena, który jak to szczeniak zaczepiał inne psy. Tamlin ignorował go totalnie, szczeniaki są mu obojętne o ile go nie męczą zbytnio. Jednak szczyl upatrzył sobie właśnie Tamlina na towarzysza zabaw. Tamlin sobie leżał, a szczeniak wszelkimi możliwymi sposobami go zaczepiał, właził na niego, ciągnął go za futro itp. W pewnym momencie Tamlin stracił cierpliwość i spacyfikował małego. Przycisnął go łapą do ziemi, zaczął powarkiwać i włożył sobie jego pysk w swój, oczywiście delikatnie, bez gryzienia. Szczeniak chwilę popiszczał, Tamlin odczekał stosowną chwilę i go wypuścił. Golden się podniósł i zaczął lizać Tamlina po sznupie, Tami jeszcze chwilę z godnością powarczał pod nosem, po czym znów się położył. Obecnie ilekroć spotykamy tego szczeniaka, młody bawi się z Tamlinem, który już tak ma, że jak raz pokażę młodszemu, że jest starszy, to potem szczyl może już robić z nim co zechcę, a Tamlin na wszystko się zgadza. Facet od szczeniaka nie zrobił nam żadnej awantury, nie uważał że Tamlin rzucił się na jego szczeniaka z agresją, czy złymi zamiarami, zresztą sam przyznał, że w końcu jego pies podbiegł do mojego. Widział, że nie dzieje się nic złego. Ale widziałam też przypadki gdzie przewrażliwieni właściciele, którzy uważali, że ich pies może wszystko ( no bo to szczeniak przecież ), chcieli wzywać policję, bo dorosły pies ''rzucił'' się na ich maleństwo z zębami. Niejednokrotnie dorosły pies był na smyczy, a szczeniak oczywiście luzem. Zawsze wtedy szczyl podbiegał i zaczepiał starszego, aż ten tracił cierpliwość. W takim przypadku dorosły pies prawie zawsze mitygował młodszego, co nie znaczy tym samym, że robił mu krzywdę.
  4. Jeśli chodzi o wybiegi dla psów, to nie rozumiem stwierdzenia, że skoro mój pies nie lubi i nie chcę się bawić z innymi psami, to nie powinien przychodzić na wybieg. Ja mam dwa psy. Baldur nie przepada za zabawą z innymi psami, ma tylko nieliczne wyjątki. Sam nie podbiega do innych psów, nie lubi gdy inne podbiegają więc do niego. Dlaczego chodzę więc z nim czasem na wybieg ? Ponieważ Baldur uwielbia szaleć z Tamlinem :). Moje psy zajmują się sobą, biegają, skaczą, turlają się itp. Ostatnio gdy byłam na wybiegu, moje psiska bawiły się z jednej strony, a w paru innych miejscach widziałam psy, które też bawiły się parami, żaden nie był nachalny. Ale raz przyszła kobieta ze sznaucerem, który podbiegał do każdego psa. W pewnym momencie zaczął zaczepiać Baldura, który starał się go najpierw przegonić, potem próbował przed nim uciec :angryy:. Poprosiłam grzecznie kobietę żeby zawołała swojego psa, bo mój się stresuje. Kobieta spojrzała na mnie i nie zareagowała.W końcu Baldur siadł przy mnie i zaczął popiskiwać, zawszę tak robi gdy źle się czuje w jakiejś sytuacji. Sznaucer podbiegł, wskoczył Baldiemu na tyłek :mad:. Na moją kolejną prośbę zawołania psa, kobieta odpowiedziała ''no niech się pobawią''. Spróbowałam więc sama zrzucić sznaucera ale ciężko było. Baldur próbował ugryźć natarczywca, ale mu się nie udało. W końcu powiedziałam właścicielce, żeby zabrała swojego psa z mojego nim kopnę go w dupę. Babka zabrała sznaucera ( na wołanie oczywiście nie zareagował ). Następnie zrobiła mi karczemną awanturę, że jej pies się chciał tylko bawić. Odpowiedziałam, że mój nie chcę się bawić z jej psem, na co stwierdziła, że Baldur jest aspołeczny, po za tym ma wygląd wilka :razz:, więc pewnie jest agresywny i mam się wynosić z wybiegu. Nie zdążyłam się nawet odezwać, gdy na ratunek przyszli pozostali właściciele psów :cool3:. Powiedzieli kobiecie, że to ona ma się nauczyć panować nad swoim psem, bo im też się nie podoba, że jej pies bezpardonowo zaczepia inne itp. Stanęli też po stronie Baldura. Babka obrażona poszła sobie, ale wcześniej jeszcze raz puściła sznaucera, który jak na ironię podbiegł do jakiejś kobiety i radośnie wskoczył jej na piękny śnieżnobiały płaszcz :D. Kobieta zaczęła robić karczemną awanturę, a właścicielka psa, ulotniła się z sznaucerem w ciągu 5 sekund. Ja niestety też musiałam pójść, bo Baldur tak się zdenerwował, że ciągnął bez opamiętania do wyjścia, a następnie do domu :shake:. Pies na wybiegu, o ile jest odwoływalny i nieagresywny, niekoniecznie musi bawić się z innym psami. Z moimi oboma chodzę, gdy chcą poszaleć we dwójkę, ale zabieram też je osobno, bo np.Baldur lubi sam pobiegać, poobgryzać patyki, rozprostować łapy bez ograniczającej linki. Co nie znaczy oczywiście, że w ogóle nie bawi się z inny psiskami. Ma swoich upatrzonych kolegów ;)
  5. A mnie ostatnio (wyjątkowo) spotkała naprawdę miła przygoda :) Tamlin był już po spacerze, zabrałam więc do parku Baldura. Po około 30 min. zobaczyłam z daleka biegającego luzem owczarka niemieckiego. Pies był daleko, po za tym znam go z widzenia i wiem, że się naprawdę słucha, więc nie zrobiło to na mnie wrażenia. Po pewnym czasie zorientowałam się jednak, że pie się jednak zbliża w naszym kierunku, parę metrów za nim szedł właściciel. Baldur jak to Baldur, zjeżył się, zaczął ostentacyjnie podskakiwać i groźnie woofać, żeby odgonić owczarka. Wiedziałam, że Baldur to tylko pozorant, i pobawiłby się z kolegą, ale ludzie gdy widzą jego wyszczerzone kły i warkot są przekonani w 100 %, że to bestia, która ma chęć zagryźć ich psa, toteż zrezygnowana, pociągnęłam Baldura w przeciwnym kierunku :sad:. Odwracam się, mężczyzna nas zauważył, zapiął owczarka na smycz i ... ruszył w naszą stronę. Ja dalej się cofałam, ale on nie dawał za wygraną, więc się zatrzymałam. Facet stanął jakieś 10 metrów od nas i zapytał grzecznie czy może podejść. Zrezygnowana spojrzałam na Baldura, który ze zjeżoną ponownie sierścią, wielkimi kłami na wierzchu, warkotem i wyrywaniem się w stronę owczarka, wyglądał mało ciekawie. Nie wierząc za bardzo, że facet mi uwierzy, skoro wierzy mi jedna osoba na dwadzieścia, odkrzyknęłam, że może. Ostrzegłam tylko, że Baldur lubi szczypać po tyłku inne psy. Mężczyzna się roześmiał z tego szczypania, więc wytłumaczyłam, że Baldur naprawdę nie gryzie, nie chce też dominować, tylko dosłownie podszczypuje po zadzie, żeby przestraszyć obcego psa, wobec którego jest nieufny. Facet się nie przejął więc spuściłam Baldura, a facet spuścił owczarka. Okazało się, że obaj mają rok. I się zaczęło :lol: Baldur dorwał się do tyłka owczarka, owczarek się zdziwił i zaczął uciekać przed Baldurem, po chwili role się odwróciły :lol: I tak szaleli kolejne 40 minut :multi: W ten sposób Baldur zyskał nowego kumpla Barry'ego :multi: A ma ich niewielu, bo mało kto chce dać mu szansę:shake: Dawno nie byłam tak uradowana spacerem :) Bardzo podobała mi się postawa tego pana, który 1. zapiął najpierw swojego psa, żebym się czuła pewniej 2. grzecznie zapytał czy może podejść 3. nie ocenił Baldiego po pozorach. Oby więcej takich ludzi :)
  6. Ja miałam dłuższy czas spokój, ale nic co piękne nie trwa wiecznie :roll: Moje psy mają 3 długie spacery i jeden 20-minutowy, przed spacerem nocnym. Zazwyczaj na ten króciutki chodzę z każdym psem osobno, żeby się tylko załatwiły i ładnie czekały w domku na spacer ''właściwy'' ;). Po 18 zgodnie z hierarchią wyszłam z Tamlinem. Chodzimy spokojnie po parku, mamy już wracać do domu gdy kogo widzę ?? ''Kochane psisko'', o którym pisałam nie raz, i dzięki któremu miałam szytą nogę :diabloti:. Dawno go nie spotkaliśmy i postanowił odnowić znajomość. Podleciał pod nogi Tamlina, zaczął tę swoją ''trzęsawkę'', wyszczerzył małe kły i wpadł w dziki jazgot. Zatrzymałam się i pozwoliłam, żeby linka Tamiego była luźna. Kiedyś w takich sytuacjach trzymałam Tamlina za obrożę, żeby nie odgryzł się intruzowi, ale od jakiegoś czasu mam to gdzieś :diabloti: Mam psa na smyczy, nie jest prowodyrem, smycz ma 2 metry, jeśli jakiś wredny kundel, dogryza mojemu psu, to niech nie przekracza tej granicy. Z taką też myślą patrzyłam na tę dwa razy mniejszą od Tamiego bestyjkę, a niech go ugryzie, może w końcu przestanie nas atakować. Nagle na ścieżce pojawiła się 9-letnia córka właścicieli bestyjki. W jednej ręce trzymała na smyczy coceropodobną suczkę, obok latał luzem drugi pies. Dziewczynka zaczęła odwoływać bestyjkę, ale pies miał to gdzieś, więc popatrzyła na mnie i sobie poszła. Ja zawróciłam i dzielnie skierowałam się w stronę domu. Bestyjka szedł za nami jeszcze 5 minut, oprócz niego dołączył drugi pies, który szedł z dziewczynką. Przyznam, że nic jej nie powiedziałam tylko dlatego, że bałam się że zrobię krzywdę dziecku, jak stracę nad sobą panowanie :mad:. Przy okazji dowiedziałam się, że zamiast jednego, mają teraz 3 psy. Ja zwariuję :placz: Żeby tego było mało, ledwie się uspokoiłam, wyszłam na spacer z Baldurem :cool3: I znów gdy już wracaliśmy do domu...niespodzianka :diabloti: Baldur wąchał trawę, gdy nagle z krzaków wypadło coś czarnego, małego i strasznie szybkiego, co zaczęło zataczać wokół nas kółeczka. Ja prawie dostałam zawału ( o tej porze już jest ciemno, a ja się nie spodziewałam ''ataku'' ). Za chwilę wyłonił się młody mężczyzna i zaczął wołąć ''Sara,Sara'', i tak w kółko. Sara oczywiście, jako że radosnym, bezproblemowym psem jest, olała pancia i dalej gwałtownie próbuje zmusić Baldura do zabawy. Ponieważ nie byłam przygotowana, nie zdążyłam uspokoić Baldiego, więc ten wpadł w szał :shake: Po pierwsze nie lubi natrętów i obojętne mu czy to pies czy suka. Po drugie jest płochliwy jeśli ktoś coś gwałtownie robi. Zaczął się szarpać, żeby odgonić się od suki. A ta...wskoczyła mu na grzbiet :angryy: Baldur jak ma w zwyczaju przy pierwszym kontakcie uszczypnął ją za tyłek. Suczka pisnęła, po czym jeszcze bardziej się nakręciła ( zresztą zauważyłam taką zależność, im więcej Baldur podszczypuje suczki, tym chętniej się z nim bawią, wbrew jego wyrażanym całym sobą protestą :cool3: ). Po kolejnych dwóch minutach, suczka w końcu się znudziła i pobiegła za swoim panciem w dal :shake:. Udało mi się przywrócić Baldurowi jaki taki komfort psychiczny i zawędrowaliśmy do domu. Czemu dziś ani razu się nie odezwałam do właścicieli psów ? Miałam chyba ochotę na jeden dzień ciszy, bo gdybym się odezwała boję się, że tym razem na pewno pękłaby mi żyłka w mózgu :diabloti:
  7. Ludzie już naprawdę nie mają pomysłu, do czego się jeszcze przyczepić :roll:
  8. Baldur zgłoszony :) Szukam dobrej duszy, która miałaby dla nas (1 os. + pies) miejsce w aucie. Oczywiście dorzucam się do paliwa ;)
  9. Niestety trafiłaś na typowego pseudohodowcę. Wszystkie szczeniaki otrzymują rodowód. Zwyczajnie kłamał.
  10. Mnie kompletnie nie obchodzi, czy Tamlin pochodzi z linii użytkowej czy wystawowej, czy jeszcze innej. Dla mnie i tak jest najwspanialszym husky ;) Nie zgodzę się natomiast ze stwierdzeniem, że husky będzie szczęśliwy tylko jeżeli przypniemy go do zaprzęgu. Robię wszystko żeby zapewnić Tamlinowi maximum ruchu. Długie spacery, dogtrekking po okolicy, szaleństwa z innymi psami itp. Tamlin w domu dosłownie pada, ale widać po nim, że jest zdrowo zmęczony i go to cieszy. Nikt mi nie wmówi, że w myślach marzy konkretnie o roli zaprzęgowca. Uczęszczałam przez jakiś czas na spotkania zaprzęgowców dwóch różnych klubów. Straszliwie się zraziłam. Od razu zaznaczam, że zdaję sobie sprawę, że ludzie są różni, i pewnie miałam po prostu pecha. W pierwszym klubie śmiano się ze mnie otwarcie, że mam psa z tej a nie innej hodowli. Następnie obwieszczono mi, że nie będę biegała z własnym psem, bo każdy pies ma wiedzieć że należy po części do każdego. Główna maszerka powiedziała, że ma prawo karać Tamlina, i że jak skończy z nim pracować, to mam być przygotowana, że Tamlin ją będzie uważał za guru a nie mnie :roll::roll:. Dalej w tym stylu. Po trzech tygodniach zrezygnowałam, gdy Tamlin zaczął się robić apatyczny, i kulił się przed maszerką :crazyeye: Do dziś żałuję, że pozwoliłam jej zabierać Tamiego na biegi po lesie, i nie wiem co się tam wówczas działo. Postanowiłam nie rezygnować i zgłosiłam się do innego klubu. Na początku było w miarę dobrze. Przynajmniej mogłam sama pracować z Tamim. Nie podobały mi się tylko rozmowy ludzi, którzy psy psy traktowali jak przedmioty. Nie robili im krzywdy ale : pies liczy się tyle ile szybkości jest w stanie osiągnąć; większość osób, które poznałam miało po parę psów i już wiedzieli, że gdy zakończą przygodę z zaprzęgami, oddadzą psy innym maszerom, itp. Tak jak pisałam krzywdy nie robili, ale husky były dla nich po prostu dodatkiem do sanek. Odebrałam wrażenie, że liczy się sport i zamiłowanie do zaprzęgów, a nie psów. Gdy po pewnym czasie okazało się, że ku ich zdziwieniu Tamlin osiąga bardzo dobre wyniki, zaczęli mnie namawiać, żebym użyczyła psa do wyścigu. Odmówiłam. Od początku mówiłam, że to nie wchodzi w rachubę. Zaczęli mnie więc bojkotować, stali się delikatnie mówiąc niemili. Odeszłam. Obecnie Tami w grudniu skończy 3 lata. Od lutego ma za towarzysza wilczaka. Obaj są niezmordowani. Teraz Tamlin ma więc jeszcze dodatkową dawkę ruchu ;). Epizod z zaprzęgami mamy za sobą. Do niczego swoich psów nie zmuszam. Tamlin nie lubi wystaw więc jakiś czas temu odpuściłam mu je. Patrząc teraz na Tamlina, nie wierzę że husky nie bagający w zaprzęgu to husky nieszczęśliwy i niespełniony jak niektórzy chcą wmówić innym. Mi też nie podobają się niektóre psy, które naprawdę wyglądają jak puchate pączki. Ale nie podobają mi się również niektóre użytkowe husky, które przypominają bardziej charty, i w ogóle nie przypominają husky. Bardzo podobał mi się artykuł na temat husky sędziego Redlickiego w aktualnym numerze ''Przyjaciela Psa''. To jest mój ''typ''. Jest najwspanialszy bo jest Tamlinem :lol: :evil_lol: [IMG]http://i41.tinypic.com/a5g3ep.jpg[/IMG]
  11. A ja poszukuję osoby, która przygarnęłaby mnie i Baldura w drodze na wystawę (sobota) :). Wilczaki wchodzą jako pierwsze już o 10.00. Gdybym jechała pociągiem, to na dworcu byłabym o 9.01. Musiałabym w ciągu niecałej godziny dojechać z dworca na targi, pójść do sekretariatu i znaleźć ring. Boję się, że nie zdążę. Uczciwie przyznaję, że kiepsko u mnie z pieniędzmi. Mój drugi pies Tamlin, zwichnął rzepkę w prawej nodze i musi mieć przeprowadzoną operację. Większość rodzinnych funduszy została przeznaczona by Tami mógł wrócić do zdrowia. Oczywiście dorzucę się do kosztów paliwa, ale byłabym wdzięczna gdybym mogła swoją część zapłacić np. w dwóch/trzech ratach :oops:
  12. ......................
  13. Jest już podany spis wystawców i plan sędziowania. W wilczakach w klasie młodzieży...8 psów :crazyeye:
  14. Szukam transportu dla dwóch osób i psa (wilczak) :) Chodzi o przejazd w jedną stronę, bo wracać będziemy pociągiem, zatrzymując się przy okazji w Wiedniu. Jesteśmy już zgłoszeni na wystawę, mamy zarezerwowany z tatą pokój w Pension Elisabeth. Jedziemy na 100 % :)
  15. [quote name='Patsi']Merrick, Shiboleth Myrna to sędzina ;) Hoduje Canaan Dogi i chyba Collie.[/QUOTE] Dzięki, za sprostowanie :) Nie byłam pewna płci, ale domyślałam się, że na jakąkolwiek się zdecyduję, to pewnie i tak się pomylę :D
  16. Domyślam się o jaką panią doktor chodzi i muszę przyznać, że mam dokładnie odmienne doświadczenia :). Gdy Baldur miał jakieś 6 miesięcy, złapało go zapalenie gardła. Strasznie się krztusił i miał ropny katar, nawet nie wiedziałam że psu takie gluty mogą z nosa wypływać :D. Pani doktor stwierdziła, że ponieważ Baldur jest jeszcze w wieku szczenięcym i niektóre lekarstwa mogłyby zaszkodzić jego rozwojowi, postanowiła zrobić wymaz. W ten sposób najpierw ustaliła, jakie konkretnie lekarstwa na dane bakterie zadziałają, a potem wyeliminowała te lekarstwa, które byłyby nieodpowiednie dla szczeniaka. W ciągu pięciu dni Baldur był zdrowy jak ryba, nawet katar minął, chociaż pani doktor ostrzegała, że katar ropny u psa lubi się przeciągać :)
  17. Tych czterech pierwszych ras jednak nie będzie oceniał :D Zmienili sędziego na Shiboleth'a Myrna z Izraela. Coraz ciekawiej się robi ;)
  18. Coś mnie tknęło i weszłam na stronę wystawy. Przeczucie mnie nie myliło, zmienili nam sędziego :D Zamiast Duńczyka, wilczaki będzie sędziował Izraelczyk Shiboleth Myrna :crazyeye: Może ktoś coś wie o tym sędzim ? :cool3:
  19. Merrick

    Katowice CACIB 2012

    [quote name='Jula i Dengi']Będę z dwoma sheltie :) Do zobaczenia wszystkim. :*[/QUOTE] Z dwoma ? Czy ja czegoś nie wiem ? :cool3:
  20. [quote name='bobroska.']Merrick, nas też będzie oceniał. Założyłam mu nawet temat na dogo, ale nikt nie odpowiada.[/QUOTE] Nie wiedziałam, dzięki :) Znając moje szczęście i tak nikt nie odpowie :D Chyba musimy być po prostu dobrej myśli :)
  21. Merrick

    Katowice CACIB 2012

    Zgłoszę Baldura jeśli finanse dopiszą ;) Będę musiała trochę zaoszczędzić na światówkę :D
  22. Baldur zgłoszony :) Zapewne jak zwykle dojedziemy pociągiem ;) Ma nas oceniać Duńczyk Ramsing Jens Utke, może ktoś coś nie coś wie o tym sędzim ? ;)
  23. [quote name='Voute'][url]https://picasaweb.google.com/116983763021249575727/KWPRCzestochowa2011II#[/url] To jeszcze ja dorzucę trochę zdjęć :)[/QUOTE] Dziękuje za zdjęcia Baldurowatego młodzieńca :)
  24. [SIZE="2"][SIZE="3"][B][SIZE="3"][SIZE="4"]BALDUR Braterstwo Wilczaków - ocena doskonała, lokata I/II, Zwycięzca Młodzieży, Najlepszy Junior w Rasie i BOB[/SIZE][/SIZE][/B][SIZE="3"]:cunao::cunao:[/SIZE][/SIZE][/SIZE] [SIZE="1"][SIZE="2"][B][SIZE="3"]Tym samym Baldur ukończył Młodzieżowy Championat Polski ( w trzy wystawy, przed ukończeniem jedenastego miesiąca życia ) :multi::multi::multi:[/SIZE][/B][/SIZE][/SIZE]
  25. [quote name='Jula i Dengi']My niestety nie będziemy przejeżdżać, ale skoro znalazłaś PKS to do zobaczenia na miejscu. :*[/QUOTE] Do zobaczenia ( oby ) ;) Mamy ringi obok siebie :)
×
×
  • Create New...