Jump to content
Dogomania

cavani

Members
  • Posts

    2033
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by cavani

  1. [CENTER][B]No i mamy kolejny cud adopcyjny. Bosman został adoptowany, kiedy już kierował się w stronę Tęczowego Mostu. Zamieszkał w Białej Podlaskiej. [/B] [/CENTER] [IMG]http://img814.imageshack.us/img814/7935/schroniskowbiaejpodl130.jpg[/IMG] To jest BOSMAN. Kilka lat temu został złapany w okolicach szkoły. Podchodził do dzieci i prosił o głaski. Ktoś zgłosił, że w okolicach szkoły włóczy się niebezpieczny pies. Kiedy pracownicy schroniska pojechali po niego, zastali Bosmana śpiącego spokojnie na trawniku. Na widok ludzi ucieszył się, zaczął merdać ogonkiem. Okazało się, że to niewielkich rozmiarów piesek - bardzo łagodny zarówno do dorosłych jak i do dzieci. Kiedy trafił do schroniska nie wykazywał też żadnej agresji w stosunku do psów. Bardzo ładnie chodził na smyczy, a spacery sprawiały mu wielką radość. Mijał rok za rokiem. Bosman zaczął się starzeć. Chudł w oczach, coraz gorzej słyszał, coraz gorzej widział. Zaczął mieć coraz poważniejsze trudności z chodzeniem. W końcu już nawet dźwignięcie się na łapki zaczęło mu sprawiać trudności. Zaczęły się staruszka czepiać infekcje. Krew coraz słabiej krążyła po organiźmie i pojawiły się ranki na łapkach. Został zabrany ze zbiorowego kojca do maleńkiego, pojedyńczego kojczyka. Już prawie nie wstawał. Wtedy w schronisku została zatrudniona nowa pracownica - pani Asia. Opiekowała się starowinkiem jak umiała najlepiej. Nawiązała się między nimi szczególna więź. W końcu podjęła wspaniałą decyzję - postanowiła go adoptować. Boston zmierza już powolutku w stronę Tęczowego Mostu, ale jest przy nim osoba, która go pokochała. Ma ciepłe posłanko w ciepłym domu, ciepłą miskę. Jest szczęśliwy. Czy to nie jest cud? Oby więcej takich osób stawało na drodze pokrzywdzonym zwierzętom. Cieszę się i wzruszam jednocześnie i jestem bardzo wdzięczna osobie która sprawiła, że ten miły, łagodny piesek, nie musi odchodzić z tego świata w zimnym, schroniskowym kojcu. Bostonku, trzymaj się jak najdłużej kochany, bo masz dla kogo żyć :-)
  2. Już jestem w kontakcie z właścicielką pieska. Mały jest też umieszczony na forum miłośników rasy cavalier.
  3. Wspaniałe wieści! Dużo szczęścia, pieseczki :bye:
  4. [quote name='jostel5']Ashę pamiętam jeszcze z betonowego kojca ,czyli najgorszego miejsca w schronie! Stacjonowały tam razem z Jaminką i nikt,[B]absolutnie nikt[/B], nie miał szansy dojrzeć tam suczyn! Na szczęście obie zostały przeniesione do drewnianego kojca stojącego przy głównej alejce i ich los zaczął się powoli odmieniać ...aż do radosnego finału !Na szczęście!:)[/QUOTE] Nikt nie miał szansy ich dojrzeć, bo dziewczynki stały w bardzo specyficznym miejscu. Oprócz tego, że w nieszczęsnej betonowej części schroniska, to w dodatku dokładnie na wprost takiego ślepego staruszka na łańcuchu. Dziadek, jak tylko usłyszał, że ktoś się zbliża, to czaił się do skoku. Kiedy człowiek znajdował się dostatecznie blisko, rzucał się do kostek u nóg. Trzeba więc było iść bokiem do niego, tyłem do betonowych kojców i w dodatku uważać, żeby z przodu dziadek nie złapał za kostki, a z tyłu, piesek z betonowego kojca za tyłek :lol: Na szczęście kiedyś się zagapiłam i kiedy dziadek skoczył do mnie, zachwiałam się i oparłam plecami o kraty z tyłu. Kiedy poczułam dotyk na tylnej części ciała obejrzałam się przestraszona i... zobaczyłam dwie małe, przełagodne paróweczki, które robiły wszystko, żeby dotknąć mnie łapką. Dziewczynki nie miały imion, żadnego kontaktu z człowiekiem, bo z tamtej części schroniska nie wyprowadzało się wtedy na spacery. Ich życie zaczęło się odmieniać, kiedy zostały przeniesione do głównej alei schroniska, a potem trafiły na dogomanię. Ech, jak to dobrze, że schroniskowe czasy już za nimi. Teraz żyją tak, jak każdy piesek żyć powinien - u boku kochanego człowieka. [B]Gregorsat[/B], choć się na tym wątku rzadko odzywam, to czytam wszystkie posty i cieszę się jak głupia, z Twoich relacji. Więc pisz jak najczęściej :fadein: A kochana [B]Igiełka[/B] niech do nas wraca, to może założy wątek kolejnej bialskiej psince i przyniesie jej szczęście :roll:
  5. Już się rozliczam. 07.10.2012r. Fifek miał uzbieranych 145,96 zł Po tym dniu wpłacili: 08.10.2012r. Bakusiowa - 80 zł :Rose: 15.10.2012r. Cavani - 10 zł :Rose: 24.10.2012 r. Jostel5 - 40 zł :Rose: 24.10.2012 r. Kamila P.-20 zł :Rose: 24.10.2012 r.Dorota Ł.-10 zł :Rose: Dało to w sumie 305,96 zł Wczoraj dla Elmiry przelałam 300 zł na potrzeby staruszka. Fifkowi zostało w tej chwili 5,96 zł .
  6. No to mocno trzymam kciuki! Może zdarzy się kolejny cud...
  7. [CENTER][IMG]https://lh3.googleusercontent.com/_fWRdp18L2oY/TWVfSy7eRRI/AAAAAAAABQ8/23cey1t-6yk/IMG_1459_resize.jpg[/IMG][/CENTER] Aston to staruszek. W schronisku spędził kilka ostatnich lat swojego życia. Do ludzi zawsze był przyjaźnie nastawiony, chętnie poddawał się głaskom i przytulankom. Pięknie chodził na smyczy, a spacery budziły w nim ogromną radość. Niezwykle pięknie się poruszał - jakby koś go szkolił do udziału w wystawach - biegł równym krokiem, z wysoko uniesioną głową, a mięśnie pięknie mu pracowały. Jak szkoda, że tak rzadko miał okazję zaprezentować swoje piękno. Kolejne lata mijały, Aston zaczął się starzeć - coraz więcej siwych włosów, coraz gorszy wzrok, coraz ciężej było dźwignąć stare kości, żeby wyjść na krótki spacer. A chętnego na adopcję nie było. :-( I nagle stał się cud. Pewna kobieta przeglądała ogłoszenia w internecie i trafiła na ogłoszenie Astona. Zobaczyła zdjęcia, przeczytała historię i... stwierdziła, że to właśnie jego chce adoptować. Nie dzwoniła do nikogo z wolontariuszy - następnego dnia wsiadła w samochód i pojechała bezpośrednio do schroniska. Podała imię pieska, z którym był ogłaszany, ale nikt z pracowników go nie znał. Obeszli całe schronisko - kojec po kojcu, aż wreszcie znalazła tego którego szukała - Astona. Pracownik spytał, czy na pewno chce właśnie jego, bo to staruszek i już długo nie pożyje. Pani powiedziała, że ona to wszystko wie, ale ten pies ją tak zauroczył, że "Ten, albo żaden". Chce mu zapewnić godną starość. I w ten sposób Aston zyskał swój własny dom. :) Tyle udało mi się dowiedzieć. Niestety nie wiem, do jakiej miejscowości trafił - jak się dowiem, to uzupełnię informację. Staruszku kochany, mam nadzieję, że dobrze trafiłeś. Postaram się odwiedzić Cię i porozmawiać z tą osobą, która odmieniła twoje życie - może w ostatniej chwili. Wiele szczęścia, kochany :bye:
  8. Daria, wysłałam Ci wiadomość na temat cavalierki do adopcji. Czekam na odpowiedź. O którym cavisiowym forum piszesz? Są dwa. Jeśli rejestrowałaś się na forum CAVISIOWO, to nie czekaj na potwierdzenie administratora. On aktywuje konto w ciągu 24 godzin. Trzeba po prostu zalogować się, używając hasła, które podałaś przy rejestracji.
  9. Ależ wspaniała wiadomość :multi: Jutro zadzwonię do kierownika i wypytam go o wszystko. [quote name='luka1']Może masz telefon do Pana Pawła (?) ze schroniska w Białej? To pies, którego bez uśpienia chyba się nie złapie. Byłam tam dziś Pani u której był w hotelu - nie podszedł, zwiał.[/QUOTE] Do pana Marka. Wysyłam na PW. Edit: Nie wysłałam wiadomości - musisz zwolnić trochę miejsca w skrzynce.
  10. Luka, niestety nie ma tu nikogo z Terespola. Ja chyba mieszkam najbliżej, bo w Białej Podlaskiej, ale nie mam w tej chwili auta, żeby pojechać po pracy. A ludzie którzy go adoptowali nie mogą zebrać jakiejś grupy znajomych? Dopóki wiadomo gdzie jest, trzeba działać. Jak pójdzie gdzieś dalej w świat, trudno będzie go zlokalizować.
  11. A ja się pochwalę, że widziałam te cuda w niedzielę na własne oczęta :loveu: Maxio zaczął podchodzić po głaski jak sobie mnie z godzinę poobserwował. Przepiękny jest! Lunka za to niemalże nie schodziła mi z kolan. Przytulanki, głaskanki, szeptanie czułych słówek do uszka to jej świat. Zdobyła moje serce całkowicie :loveu: Ma też niesamowicie orginalną urodę - te jej bujne brwi i czurynka sprawiły, że nie mogłam od niej oczu oderwać! I te kolory :crazyeye: Niesamowita jest cała i z urody i z charakteru. Gdyby nie to, że sama mam 6 długouchych w domu, to porwałabym ją od Shy. Tylko że Lunka najlepiej czułaby się chyba w takim domu jak Nuka - w domu, gdzie byłaby jedynym pieszczochem.
  12. Witajcie! To ja byłam na wizycie przedadopcyjnej dla Nuki. Pani Magda to bardzo rozsądna, ciepła, mądra osoba. Wszystko ma przemyślane, zaplanowane, a na nieprzewidziane niespodzianki związane z nowym domownikiem jest przygotowana i gotowa skorzystać z pomocy i rady doświadczonych psiarzy. Jej synek Jakub też będzie uczestniczył w opiece nad sunią. To baaardzo grzeczny, miły chłopczyk, który będzie wspaniałym towarzyszem Nuki. W tym domu na pewno dostanie to, na czym jej tak bardzo zależy - miłość i poczucie bezpieczeństwa. Wszystkiego dobrego psinko w nowym domu :bye:
  13. [CENTER][IMG]http://img41.imageshack.us/img41/2923/img1438o.jpg[/IMG][/CENTER] Witaj Nazywam się Barry i mam 11 lat. Scenariusz mojego życia napisał los. Wiernie czekałem na Ciebie kilka długich lat w schronisku. Będąc przypięty przy budzie, usilnie wypatrując domu. Zdawałem sobie sprawę ze swojej wielkości, ale tak naprawdę to byłem spragnionym uczucia i zrozumienia pieszczochem. Miałem łagodny, przyjacielski, spokojny charakter i tolerowałem inne psiaki. Marzyłem, że zabierzesz mnie na długi spacer i wprowadź przez furtkę swojego ogrodu. Byłbym Twoim najwierniejszym Przyjacielem. Już nie miałem siły czekać. Coraz mniej sił. Coraz mniej nadziei. Odchodzę w stronę Tęczowego Mostu. Tam, gdzie wszystkie psy są szczęśliwe, gdzie nikt nie wyrzuca przyjaciół, gdzie nie ma schronisk dla zwierząt niechcianych. Może przeczytasz moją historię i zdecydujesz się podarować dom innemu pieskowi, który wciąż jeszcze czeka na miłość, który marzy o własnym domu jak ja kiedyś. Nie wahaj się! Uratuj choć jedno samotne serce, a odwdzięczy Ci się całą swoją miłością. Żegnajcie wszyscy, którzy okazaliście mi choć odrobinę uczucia. Kochający Was Barry [IMG]http://img717.imageshack.us/img717/576/img1207yj.jpg[/IMG][CENTER] [IMG]http://img594.imageshack.us/img594/1091/img1212sl.jpg[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg80/scaled.php?server=80&filename=schroniskowbiaejpodl782.jpg&res=medium[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg862/scaled.php?server=862&filename=schroniskowbiaejpodl785.jpg&res=medium[/IMG] [/CENTER] Wątek Barrego: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/220389-Barry-Wybierz-się-ze-mną-na-spacer-nie-udało-się-odeszłem-za-TM-([/URL]
  14. [CENTER][IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-8Rrq2kgRjzU/T47t9uetFCI/AAAAAAAADQg/WPs80eMNOw8/s500/IMG_1286_resize.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=4][SIZE=2]Aisha ma około 5-6 lat. W schronisku spędziła prawie całe swoje dotychczasowe życie. Jest łagodnym, miłym stworzeniem, które każdego człowieka przechodzącego obok prosi o chwilę uwagi. Ale niewiele osób odwiedzających schronisko zatrzymywało się przy niej. Czy to było efektem skromnej urody? A może uschniętej przedniej łapki, która na skutek całkowitego zaniku mięśni jest trochę krótsza i zawsze uniesiona ciut nad ziemią? Aisha cały czas z nadzieję witała każdego człowieka mając nadzieję, że może właśnie on ją pokocha. Jednak zawsze do adopcji wybierane były inne pieski. Kiedy została adoptowana jej wieloletnia towarzyszka niedoli - Jamie, z którą dzieliła kojec, jej smutek stał się jeszcze większy. Pewnego dnia Igiełka postanowiła założyć Aishy wątek na dogomanii. Jeszcze tego samego dnia pojawił się na nim Gregorsat, który poruszony losem suni, postanowił zaprosić ją do swojej rodziny. [CENTER] [IMG]http://i47.tinypic.com/b6enhg.jpg[/IMG] [/CENTER] 14 października 2012 r. Aisha dostal najwspanialszy prezent - ciepły dom i dobrych, troskliwych ludzi za Rodzinę. Gregorsat - bardzo Ci wszyscy dziękujemy! Dzięki takim ludziom świat jest lepszy. O dalszych losach Aishy można poczytać na jej wątku: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/233213-Asha-Zabierz-mnie-do-serca-swych-bram-otwórz-je-wytrzyj-łzę-pokochali-mam-Super-DS-)[/URL][/SIZE][/SIZE][B][SIZE=4][SIZE=2] [/SIZE][/SIZE][/B]
  15. Czoko, przyznaję, że w sprawach kocich nie za bardzo się nie orientuję. Z tymi pytaniami Kinka_Kinga7 musi się zwrócić do zarządu schroniska lub do kierownika, bo tylko oni dysponują konkretnymi danymi. Wiem na pewno, że w schronisku: - koty są sterylizowane / kastrowane - jest prowadzona akcja sterylizacji / kastarcji kotów wolno żyjących - nie wykupuje się zwierząt od pseudohodowców - leczy się zwierzęta powypadkowe i w najcięższych stanach. Niedawno taki kotek po wypadku z całym tyłem bezwładnym był wożony do kliniki w Lublinie. Jeśli chodzi o dysponowanie karmą, to zajmuje się tym kierownik schroniska. Wolontariusze nie mają na to wpływu, ale tez nigdy nie było powodu, żeby ktokolwiek z nas widział potrzebę kontrolowania takich rzeczy. Kierownik Marek Pawłowski jest osobą uczciwą i bardzo troszczy się o zwierzęta, które ma pod swoją opieką. Mogę ręczyć, że karma będzie wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem.
  16. Igiełko, piękny, wzruszający tekst. Też mam łzy w oczach. Chciałam jeszcze chwilę o tym zaniku mięśni, bo boję się, żeby tego ktoś opacznie nie zrozumiał. Mięśnie zanikły tylko i wyłącznie na łapce i już dawno temu. Pytałam kiedyś pracowników czemu tak się stało i kiedy, ale już nikt tego nie pamięta. Może już taka trafiła do schroniska. Łapka wygląda jakby była uschnięta. Pozostała część organizmu jest całkowicie zdrowa i sprawna od lat. A niesprawność łapeczki w niczym Aishy nie przeszkadza - porusza się bardzo sprawnie i energicznie na trzech. [quote name='Lili8522']Jestem Igiełeczko u ślicznej suni... cudeńko.... ile ona waży?[/QUOTE] Myślę, że tak "na oko" waży około +/- 8 kg [quote name='gregorsat']Mam pewien pomysł... na razie nic nie powiem... żeby nie zapeszyć...[/QUOTE] Bardzo jestem ciekawa, co też szykujesz dla sunieczki. Mam nadzieję, że nie będziesz nas trzymał w niepewności zbyt długo [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/Hail.gif[/IMG]
  17. Fegelle - bardzo się cieszę, że już jesteś na wątku SWOJEJ Inki :lol: Nawet nie wiesz, ile osób ucieszyła ta adopcja! Mestudio - bardzo dziękuję - Twoje porady będą na wagę złota! Ja zupełnie nie mam doświadczeń w kocio - psich relacjach :oops:
  18. Jestem i ja u tej wspaniałej suni. Widziałam ją wczoraj. Jest teraz bardzo smutna i zagubiona. Przez te wszystkie lata w schronisku zawsze była w kojcu ze swoją przyjaciółką Jamie. Jej towarzyszka niedoli została kilka dni temu adoptowana - będzie towarzyszką dziewczynki z porażeniem mózgowym. Aisha została po raz pierwszy sama. To dla niej ciężkie dni.
  19. Gregorsat, wielkie dzięki Tobie i Twoim krasnalom! :Rose: Na koncie znalazłam dla Fifka podarunek w kwocie 100 zł :multi: Staruszek ma w tej chwili 145,96 zł.
  20. 06.10.2012r. do swojego wymarzonego domu w okolicy Puław pojechała Inka. Była to adopcja dogomaniacka prowadzona przez Cavani. Sunia została wypatrzona na portalu ogłoszeniowym dzięki ogłoszeniom Bejotki. [IMG]http://img192.imageshack.us/img192/8101/57585474.jpg[/IMG] Inka trafiła do schroniska z interwencji. Ktoś wywiózł ją w okolice wsi Grabanów i tam zostawił. Nie miała wtedy jeszcze roku. W schronisku spędziła 8 lat - nikt przez ten czas nie dał jej szansy na dom. Mijał rok za rokiem, a Inka ciągle wypatrywała swojego człowieka. Garnęła się do każdego, zaglądała w oczy, przymilała się. Całą sobą okazywała miłość do ludzi. Kiedy trafiła do kojca, jej towarzysze niedoli co jakiś czas się zmieniali, po kolei jechali do nowych domów. Tylko ona ciągle czekała na swoją szansę. Kilka dni temu ogłoszenie zrobione przez Bejotkę wypatrzyła pani z okolic Puław, która szukała pieska po śmierci jej 12-letnie suczki. Wzruszyły ją smutne oczy Inki i jej historia. Postanowiła, że odmieni los tej miłej, łagodnej suni, która już tyle lat spędziła w schronisku. [IMG]http://img51.imageshack.us/img51/3103/schroniskowbiaejpodl201p.jpg[/IMG] Ineczka od wczoraj mieszka już z własną rodziną. Do ludzi się przytula. Z adoptowanym wcześniej pieskiem Tofikiem od razu się zaprzyjaźniła. Jeszcze tylko musi zrozumieć, że dwa kotki uratowane dwa lata temu przez jej opiekunów przed śmiercią w lesie to też jej rodzina. Mam nadzieję, że z nimi też się szybko zaprzyjaźni. Wszystkiego dobrego Ineczko na resztę życia :bye: O dalszych losach Inki można poczytać na jej wątku: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/216037-INKA-strasznie-samotna-suczka-szuka-domu-[/URL]!!!
  21. [quote name='arabiansaneta'] A na schroniskowych kotach nie była testowana? Wiem, że to niemiarodajne, ale zawsze coś.[/QUOTE] Takie testowanie nie ma sensu, bo schroniskowe koty nie uciekają przed psami i jak do tej pory wszystkie testowane w schronisku psy nie wykazywały wobec nich żadnej agresji, a po adopcji różnie bywało. [quote name='fajna_kobitka']huraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!! gorące buziaki od Lolka dla Inki tak się cieszymy jupi!!![/QUOTE] Dziękujemy Lolkowi - jednemu z towarzyszy Inki z tego samego kojca. Zrobiłam wczoraj kilka zdjęć ze wspólnego spacerku Inki z nową pańcią, po wyjściu ze schroniska. [IMG]http://img411.imageshack.us/img411/2509/schroniskowbiaejpodl201.jpg[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg37/scaled.php?server=37&filename=schroniskowbiaejpodl201l.jpg&res=landing[/IMG] [IMG]http://img51.imageshack.us/img51/3103/schroniskowbiaejpodl201p.jpg[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg171/scaled.php?server=171&filename=schroniskowbiaejpodl201g.jpg&res=landing[/IMG] Ineczka początkowo cały czas sprawdzała, czy jestem, przytulała się do moich nóg, zaglądała w oczy. Kiedy wracałyśmy w stronę auta, już tuliła się do swojej opiekunki - jak to Ineczka - ufnie, z oddaniem. Wyczuła dobre intencje i serce. Zresztą - na zdjęciach widać, ze ogonek jest caly czas rozmerdany. Do samochodu niestety nie chciała wejść, więc musiałam królewnę wziąć na ręce i wsadzić na tylne siedzenie. Dowiedziałam się, że podróż przebiegła spokojnie. Z pieskiem Tofikiem Inka od razu się zaprzyjaźniła. Niestety gorzej z kotami. Opiekunka Inki już przeczytała jej wątek i ma się tu zarejestrować i przekazywać aktualne wieści z nowego życia suni. Bardzo liczy na porady związane z układaniem kocio - psich relacji od osób, które mają w tym doświadczenie.
  22. [B][SIZE=4] [/SIZE][/B][SIZE=4][SIZE=2]JAMIE NARESZCIE ZNALAZŁA DOM. [/SIZE][/SIZE]:multi:[SIZE=4][SIZE=2] Zamieszkała w Białej Podlaskiej. Była to adopcja schroniskowa. [/SIZE][/SIZE] [SIZE=4][SIZE=2][B][SIZE=4][IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-jrXWjUQcYv4/T47t4lIUUKI/AAAAAAAADPU/l7ZNxZZ1ZGw/s500/IMG_1278_resize.jpg[/IMG] [/SIZE][/B][/SIZE][/SIZE] [SIZE=4][SIZE=2][SIZE=4][SIZE=2]Jamie ma około 5 lat. W schronisku przebywała już kilka lat.[/SIZE] [SIZE=2]Przez ten czas nikt z odwiedzających schronisko i portale ogłoszeniowe nie zainteresował się nią[/SIZE]. [SIZE=2]A[/SIZE] [SIZE=2]jest to suczka bardzo łagodna i miła. Do ludzi się przytula, z psami nie szuka zwady. A mimo to - nikt do tej pory jej nie dawał szansy na dobre psie życie. [/SIZE][/SIZE]03 październiak 2012 r. do schroniska przyjechała pani z niepełnosprawną córeczką. Niedawno stracili pieska i szukali nowego przyjaciela dla dziewczynki. Wybrali Jamie. Będzie mieszkała w bloku w Białej Podlaskiej. Mam nadzieję, że będziesz szczęśliwa, Jamie [/SIZE][/SIZE]:bye:
  23. No i doczekała się Ineczka - jutro jestem umówiona w schronisku o godz. 8.00 z rodziną z Puław, która postanowiła dać Ince dom. :multi: Bejotko - dzięki wielkie za ogłoszenia:loveu: Początkowo szukali oni szczeniaczka, ale pani znalazła ogłoszenie Inki i wzruszyły ją jej smutne oczy i historia. Postanowili pomóc dorosłemu pieskowi, który już tak długo czeka na swoją szansę. Państwo mają już adoptowanego pieska i 2 koty, które kiedyś znaleźli wyrzucone w lesie. I tu mam wielką prośbę do osób, które mają doświadczenie w zaprzyjaźnianiu piesków z kotkami, gdyby pojawiły się problemy. Nie wiadomo jak Inka potraktuje koty i gdyby jednak postanowiła je zjeść, to rodzina bardzo liczy na dobre rady.
  24. [quote name='gregorsat']A skarbnik to chyba też przez Zaleszczyki podąża, jak Rydz Śmigły w 39':angryy: Gregorsat, wybacz zwłokę! Już się przedarłam przez chaszcze codzienności i jestem - wysłałam Ci numer konta na PW. [quote name='jostel5']Aniu,ode mnie też masz już na koncie deklarowane pieniądze-razem 70 zł-doślij je Elmirze bardzo proszę! 70 zł zostało wysłane. Są też kolejne wpłaty: 04 października 2012r. od Pli53 - 20 zł :Rose: 05 października 2012r. od Mirki - 25 zł. :Rose: Fifek ma w tej chwili 45,96 zł. Ja również będę staruszkowi dorzucała po 10 zł deklaracji stałej w połowie każdego miesiąca.
×
×
  • Create New...