-
Posts
2033 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by cavani
-
Kora, która ponad 2 lata spędziła w schronisku, jest zupełnie zdezorientowana zmianami, jakie nastąpiły w jej życiu. Choć jej opiekunowie bardzo by chcieli, żeby Kora mieszkała z nimi w domu, dla niej to jeszcze za wcześnie. Zlokalizowała wolno stojącą na terenie posesji budę i stamtąd obserwuje nowy, nieznany świat. Kiedy ktoś z opiekunów ją woła - wychodzi na chwilkę, pozwoli się pogłaskać i wraca "do siebie". Na szczęście ma doskonały apetyt - wyjada wszystko, co dostanie. Jej rodzina jest bardzo cierpliwa i wyrozumiała dla schroniskowej, nieśmiałej biduli. Nie robią nic na siłę, tylko okazują jej tyle ciepła i akceptacji, na ile im pozwoli. Mam obiecane regularne sesje zdjęciowe, więc nie raz będziemy mogli nacieszyć oczy tą śliczną sunieczką. Musimy tylko zaczekać, aż niunia poczuje się pewnie i swobodnie w nowym otoczeniu. I jeszcze jedna wiadomość - Kora najprawdopodobniej zostanie jednak Korą :lol:
-
Bezio zaginął! Warko ,pomóż w poszukiwaniach Kudłatego!
cavani replied to jostel5's topic in Już w nowym domu
To przez ostatni atak agresji Beza - Paja została przez niego po raz kolejny dotkliwie pogryziona. Pisała o tym tutaj: [quote name='Paja']Po ostatnim ugryzieniu jego mam poważne problemy zdrowotne oczekuje miejsca w szpitalu które moge dostac z dnia na dzień.Jak po odbieram wszytskie wyniki mogę je tu wstawić bo dla mnie to nie problem,ale niktórym może być wstyd.22.09 mam spędzić cały dzien w szpitalu na róznych badaniach i wteczas poznam wyrok.[/QUOTE] -
Cudny Łatek z Białej Podlaskiej odnalazł swoje miejsce na ziemi
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Witaj Argentynko u Łatka! :bye: Ja właściwie też myślałam, że ten domek jest tym właściwym, ale mimo wszystko dawałam poprawkę na to, że ten psiak jest największym pechowcem jaki u mnie mieszkał. No i pech zwyciężył. Mam tylko nadzieję, że zła passa zawsze kiedyś się kończy, więc i dla Łatka kiedyś zaświeci słoneczko - nad jego własnym domem. -
Colinka BALBINKA- psie dziecko mix sheltie ma już własny domek!
cavani replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Też zaglądam tu jak tylko widzę, że są nowe wpisy. Za każdym razem mam nadzieję, że to nowe wieści z Balbinkowego domku... A może zadzwoniłby ktoś z osób, które prowadziły z panią rozmowy w sprawie adopcji? Często ludzie nie zdają sobie sprawy, że ktoś czeka na wieści, niepokoi się. -
Nikt się na wątku nie pojawia. Czyżby po moim pytaniu? To jakaś tajemnica? :roll: Jeśli ktoś z mojej wypowiedzi wywnioskował, że pytam pod kątem mojego tymczasowicza, to zapewniam, że wręcz przeciwnie. Po prostu nie znalazłam takiej informacji na wątku, a zastanawiałam się, czy mogłabym jakoś pomóc.
-
A to Tara, która zaczęła chodzić na spacerki razem z Dolly. Suczynka całe lata stała przy budzie. Wyprowadzona na spacer dosłownie nie wie, jak ma chodzić. Przednimi łapkami idzie w miarę prosto, ale tylne robią jakieś dziwne figury. Wzruszająco to wygląda. To też był strachulec. Dzięki tym spacerkom nabiera co raz większej pewności siebie i zaufania do ludzi.
-
Muzzy, w naszym schronisku jest co robić i dla dwóch fotografów. :lol: Bardzo się cieszę, że znowu nie odmawiasz pomocy. :loveu: Szczegóły akcji dopracujemy na PW. A tymczasem pokażę Wam ponownie jedną z suczynek, która jest mi bardzo bliska - Dolly. Kiedy ją wypatrzyłam była przerażona tym, że nagle jaiś człowiek zwrócił na nią uwagę. Kiedy przykucałam w pobliżu, przerażona chowała się za budę i wyglądała z nadzieją, że może już sobie poszłam. oswajałam ją przez kilka tygodnu. Tak wyglądały początki naszej przyjaźni A teraz skarbek macha ogonkiem kiedy się zbliżam i zaczął chodzić na spacerki. Tak Dolly poznaje świat. A dzięki pięknym zdjęciom Muzziego, zachwyciła się nią osoba, z która utrzymuję stały kontakt od kilku miesięcy. Niunia pojedzie do niej razem z Felą na przełomie listopada i grudnia. Jeszcze tylko wizyta przedadopcyjna, która już niebawem. Mam nadzieję, że wypadnie dobrze :roll:
-
Biedny, biedny misio :-( A tak się cieszyłam, że następnym razem pójdę z nim na spacerek już bez tych drutów w łapince. To prawda, że opiekę ma troskliwą. Nie chcę sobie nawet wyobrażać co by się stało z tym wspaniałym psem, gdyby nie trafił na dobrych, wrażliwych na krzywdę zwierząt ludzi.
-
Cudny Łatek z Białej Podlaskiej odnalazł swoje miejsce na ziemi
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
No a ja właśnie lubię jeździć z psem (a nawet z psami), bo wtedy widać też stosunek ludzi do zwierzęcia. Chociaż tyle... A tych ogłoszeń jest rzeczywiście coraz więcej. I niestety jest też bardzo dużo ogłoszeń psów, które już dawno mają domy. Tracą na tym te ciągle bezdomne. Dlatego lubię te portale ogłoszeniowe, gdzie ogłoszenie jest na określony czas, a potem można je odnowić jeśli psiak ciągle szuka domu, albo samo znika. A Łatek w końcu trafi na swojego człowieka. Przecież on nie wie, że ja jestem tylko domem tymczasowym - jest szczęśliwy. To my się martwimy, że tak dziwnie się układają jego losy. -
Cudny Łatek z Białej Podlaskiej odnalazł swoje miejsce na ziemi
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
[quote name='jostel5']Szczytu bezczelności jednak nie osiagnęliśmy!:p Bo byłoby nim chyba upomnieć się o obiecane za transport pieniądze i kołdry,które schron miał dostać w darze...:evil_lol:![/QUOTE] No nie :lol: Wyszłoby na to, że przyjechali, najedli się, zabrali kołdry, poduszki i pieniądze za paliwo, a psa i tak nie zostawili :evil_lol: Przez ten pyszny obiadek jest mi jeszcze bardziej głupio. Po wyjściu od pani stwierdziliśmy zgodnie, że jeśli jeszcze kiedyś zdarzy nam się taka sytuacja, to najpierw odbywamy rozmowę przedadopcyjną, a jak wypadnie dobrze, to dopiero damy się poczęstować :oops: -
Cudny Łatek z Białej Podlaskiej odnalazł swoje miejsce na ziemi
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
No to szukasz domku tyle czasu, ile Łatek chodzi po tym świecie. :lol: W końcu oboje znajdziecie swoje miejsce na ziemi :fadein: -
Muzzy, czy możemy wykorzystać znowu Twoją życzliwość i zaprosić Cię do Białej Podlaskiej na focenie? Wyadoptowaliśmy wspólnymi siłami ok. 90% psów, którym porobiłeś ostatnio piękne zdjęcia. Znowu Cię potrzebujemy. :modla: Nie wspomnę już o tym, że w październiku ma ruszyć nowa strona schroniska i wiele osób marzy o tym, że zaprezentujemy się z pięknymi, profesjonalnymi zdjęciami, a nie z moją amatorszyzną. :oops:
-
Cudny Łatek z Białej Podlaskiej odnalazł swoje miejsce na ziemi
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
[quote name='Bejotka']Są ludzie i ludziska. My ostatnio oglądaliśmy dom, który państwo sprzedawali ....[/QUOTE] Bejotko, czyżbyś zaczęła realizować marzenia o własnym domu? Bardzo się cieszę! A za ogłoszenia pięknie dziękuję w imieniu ślicznego Łatka. [quote name='wiosenka']Ojej wróciłam a tu takie wieści...dobrze, że nie został Łatek cudny...[/QUOTE] Oj, dobrze. Chyba nigdy nie zaznałabym spokoju zastanawiając się, jak mu tam jest. -
Śliczne stworzenie. Śledzę jej losy od początku. Ktoś mi przysłał zaproszenie na PW. Wczoraj byłam na wizycie przedadopcyjnej z moim tymczasowiczem Łatkiem. Łatek ma 2 lata. Państwo którzy chcieli go adoptować - on 80 lat, ona kilka lat mniej. Pytam państwa, czy w razie choroby, szpitala, będzie się miał kto pieskiem zająć (już nie mówiłam, że na wypadek śmierci). Oni nie wybierają się do szpitala, bo po co. Chorować nie zamierzają. A w razie choroby zajmie się psem córka, ale do siebie to go nie weźmie, bo zięć zwierząt nie lubi. Łatek wrócił ze mną do domu. Nie chcę, żeby kiedyś spotkał go taki los jak Sabę. A czy mogę wiedzieć jaka jest cena tego kojcowego hoteliku w którym przebywa Saba?
-
[quote name='Sarunia-Niunia']Nie myślę, żebyśmy miały jakieś powody do niepokoju...[/QUOTE] Też tak uważam. Wiele psów chciałoby mieć taką troskliwą opiekę, jaką ma Pysio. A na wieści musimy cierpliwie zaczekać. Pewnie Pysio znowu urósł. No i mam nadzieję, że coraz sprawniej wykorzystuje operowaną łapeczkę.
-
Thelma miała wielkie opory, żeby przekroczyć próg domu. Wstawiała jedną łapkę i uciekała przerażona. Oswajanie strachulca [IMG]http://img855.imageshack.us/img855/6523/schroniskowbiaejpodl393.jpg[/IMG] [IMG]http://img830.imageshack.us/img830/2769/schroniskowbiaejpodl392.jpg[/IMG] I w końcu sukces - weszła! Choć przerażona, na podkulonych łapkach, ale poszła za ludźmi [IMG]http://img402.imageshack.us/img402/3151/schroniskowbiaejpodl395.jpg[/IMG] [IMG]http://img64.imageshack.us/img64/4434/schroniskowbiaejpodl396.jpg[/IMG] [IMG]http://img585.imageshack.us/img585/2214/schroniskowbiaejpodl397.jpg[/IMG] Kiedy odjechaliśmy, podobno jeszcze przez godzinę stała przy bramie i wypatrywała, czy nie wracamy. Jednak kiedy przyjechała córka nowej pani Thelmy z parówkami i zaczęły się bawić w : Znajdź parówkę w trawie" smuteczki zmalały. Bo zawsze maleją psie smuteczki na widok paróweczki. ;) Thelma bardzo dziękuje Jostel5, która zajmowała się tą adopcją. :loveu:
-
17 września 2011 r. Thelma - sunieczka, która była jedym z piesków po najcięższych przeżyciach, znalazła wspaniały dom stały w Wojcieszynie. Pani starała się o tę adopcję przez 3 miesiące, bo Jostel która prowadziła z nią rozmowy chciała mieć stuprocentową pewność, że pani poradzi sobie z jej socjalizacją i licznymi stachami, że stworzy jej warunki, w których będzie mogła odzyskać radość i spokój. Thelma zamieszka w pięknym domu, z pięknym ogrodem, choć i tak najważniejsze jest, że z ludźmi o pięknych sercach. Do towarzystwa będzie miała maleńkiego, szczekliwego Pikusia, którego też życie nie oszczędzało. Teraz ten stareńki pies, oprócz kochających ludzi będzie miał też psią towarzyszkę. Choć ledwie już przebiera nóżkami, biegał za Thelmą ciekawy, co to za dziewczyna przyjechała. Oj, chciałoby się, żeby wszystkie pieski po przejściach miały tyle szczęścia, co Thelma i maleńki Pikuś. Zapoznanie [IMG]http://img11.imageshack.us/img11/5559/schroniskowbiaejpodl384.jpg[/IMG] [IMG]http://img696.imageshack.us/img696/2656/schroniskowbiaejpodl385.jpg[/IMG] Poznawanie nowego terenu - pewnie wydał się Thelmie ogromny, po tych dwóch latach przebywania w schroniskowym kojcu [IMG]http://img13.imageshack.us/img13/9936/schroniskowbiaejpodl387.jpg[/IMG] [IMG]http://img708.imageshack.us/img708/1638/schroniskowbiaejpodl390.jpg[/IMG] Thelma ze staruteńkim Pikusiem. [IMG]http://img714.imageshack.us/img714/7664/schroniskowbiaejpodl391.jpg[/IMG]
-
17 września 2011 r. Kora zamieszkała w Rudzie Tarnowskiej niedaleko Garwolina. Jej nowa rodzina to bardzo sympatyczne panie i chłopczy Antoś. Do towarzystwa będzie miała dwa małe, starsze pieski, które od razu zapałały do suni sympatią. :lol: Te pieski też są po przejściach - znalazły tu bardzo troskliwą opiekę i widać, że kochają swoich opiekunów miłością bezgraniczną. Kora - podobnie jak jej czworonożni towarzysze będzie mieszkała w domu, a kiedy będzie miała na to ochotę, do jej dyspozycji będzie piękny ogród otaczający dom. Sunia jest bardzo nieśmiała, delikatna, ale jestem pewna, że przy osobach tak delikatnych i spokojnych szybko nabierze pewności siebie. Opiekunowie będą pracować nad jej socjalizacją. Prawdopodobnie będzie się nazywała inaczej - nowe imię ma jej nadać 9-letni Antoś. [IMG]http://img69.imageshack.us/img69/5771/schroniskowbiaejpodl379.jpg[/IMG] [IMG]http://img821.imageshack.us/img821/9867/schroniskowbiaejpodl380.jpg[/IMG] [IMG]http://img717.imageshack.us/img717/4144/schroniskowbiaejpodl381.jpg[/IMG] [IMG]http://img689.imageshack.us/img689/1386/schroniskowbiaejpodl382.jpg[/IMG] [IMG]http://img17.imageshack.us/img17/8348/schroniskowbiaejpodl383.jpg[/IMG] Tą adopcją zajmowała się Jezabel, której Kora bardzo dziękuję :loveu: A ja dziękuję Bejotce i Fundacji Dr Lucy za ogłaszanie suni przez ostatnie kilka miesięcy.
-
Wczoraj odbyliśmy długą podróż w celu sprawdzenia domów dla trzech schroniskowych piesków. W skład komisji przedadopcyjnej weszli: jostel5, kierownik Marek i cavani. W drodze robiliśmy konieczne przerwy. Magnetyczny kierownik - wszystkie czworonogi lgną do niego. Łatek i Kora od razu wpadli sobie w oko. Bojaźliwa Thelma ciągle tuliła się do osoby, którą zna najlepiej i przy której czuje się bezpiecznie. *** Kora i Thelma trafiły do wspaniałych ludzi - będą otoczone miłością i troskliwą opieką. Zdjęcia z nowych domów wkleję za chwilę na adopcyjnym wątku zbiorowym: http://www.dogomania.pl/threads/201025-Schronisko-w-Białej-Podlaskiej-wątek-zbiorowy.-Prosimy-o-pomoc-w-ogłoszeniach!/page17 Ech, chciałoby się, żeby wszystkie nasze schroniskowe bidy znalazły takie domy i takich ludzi. :roll: Niestety mój tymczasowicz Łatek wrócił z powrotem do mojego domu w Białej Podlaskiej i ciągle czeka na swoich ludzi. Rodzina która chciała go adoptować nie jest w stanie zapewnić mu właściwej opieki. Gdyby ktoś chciał poznać powody, to zapraszam na wątek Łatka: http://www.dogomania.pl/threads/204965-Cudny-Łatek-z-Białej-Podlaskiej-szuka-domu?p=17651683&posted=1#post17651683 W drodze powrotnej zajechaliśmy do Obraczuś, która zebrała dary dla schroniska. Bardzo Ci kochana dziękujemy :loveu: No i miło było poznać Cię osobiście :fadein:
-
Cudny Łatek z Białej Podlaskiej odnalazł swoje miejsce na ziemi
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
[quote name='Bejotka'] Łatek ma szczęście, że ma Ciebie, Aniu :)[/QUOTE] Nieskromnie muszę Ci przyznać rację :oops: Im dłużej rozmawialiśmy z panią, tym bardziej prześladowała mnie myśl, że ten mój wypielęgnowany, wygłaskany, wycałowany kanapowiec, trafiłby do kojca, jak tylko pani pozbędzie się kaukazki. Bo to, że się jej pozbędzie to pewne. Szkoda mi też tej suczki. Ona ma teraz cieczkę. dookoła posesji kręci się dużo psów, co jest dla pani denerwujące. Jednak nie chce jej wysterylizować, bo jak powiedziała: "...może ten co ją weźmie będzie chciał mieć po niej szczeniaki". -
Cudny Łatek z Białej Podlaskiej odnalazł swoje miejsce na ziemi
cavani replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Łatek - pechowiec wrócił ze mną. I żeby nikt nie pomyślał, że jakaś przewrażliwiona jestem to zapewniam Was, że wizytę przedadopcyjną robiliśmy w trzy osoby: Joste5, kierownik schroniska Marek i ja. Wszyscy byliśmy jednomyślni, że to nie jest właściwy dom dla Łatka. W podróż wyruszyliśmy w składzie: 3 ludzi i 3 psy. To kilka fotek z postoju w podróży. [IMG]http://img231.imageshack.us/img231/7880/schroniskowbiaejpodl372.jpg[/IMG] [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/3663/schroniskowbiaejpodl373.jpg[/IMG] [IMG]http://img11.imageshack.us/img11/1472/schroniskowbiaejpodl369.jpg[/IMG] Domy które czekały na Korę i Thelmę pozytywnie przeszły wizytę przedadopcyjną i zostały u ludzi zachwyconych swoimi nowymi domownikami. Jesteśmy przekonani, że będą tam miały miłość i opiekę. Na końcu pojechaliśmy do Płocka, do pani czekającej na Łatka. Pani czekała na nas na ulicy bardzo przejęta, miała przygotowany obiadek - wszystko zaczęło się bardzo sympatycznie. Zrzedły nam miny, kiedy poszliśmy do kaukazki - chciałam zobaczyć nową towarzyszkę Łatka. I tu okazało się, że pani ma dla nas propozycję nie do odrzucenia - zaproponowała nam, żebyśmy zabrali do szchroniska jej suczkę (ma ją od szczeniaka od 5 lat), a ona w zamian weźmie dwa małe pieski - Łatka i jeszcze "taką małą, czarną suczkę, której ogłoszenia widziała" (chodzi o pinczerowatą Żabkę po wypadku). W dodatku będzie nam na kaukazkę płaciła po 50 zł miesięcznie, dopóki jej nie znajdziemy domu. Chociaż odmówiliśmy zabrania kaukazki, to pani nadal chciała Łatka. Potem okazało się, że poprzedni piesek to był karmiony kaszą polaną olejem i "jak coś zostało z obiadu". Starsi państwo (mąż ma 80 lat) nie zamierzają chorować i nigdy nie znajdą się w szpitalu bo po co. Nie ma więc potrzeby zapewniania Łatkowi ewentualnej opieki. Zresztą byłoby trudno, bo zięć nie lubi zwierząt. Jednak kiedy pani zaczęła pokrzykiwać podirytowana na Łatka, bo latał za mną, a ona chciała, żeby siedział koło niej - klamka ostatecznie zapadła. Miała być miłość i przytulanie, a nie złoszczenie się na zwierzaka, bo pilnuje się opiekunki, przy której czuje się bezpieczny. Kiedy powiedziałam jej, że bardzo mi przykro, ale nie mogę pieska u niej zostawić, zapewniała mnie, że przecież jeśli będę się o niego niepokoić, to mogę do niej zadzwonić, a ona da mi posłuchać jego szczekania. :roll: To tylko najważniejsze powody, ktróre przekonały mnie, że trzeba szukać pieskowi innego domu. Bardzo przykre są takie momenty, bo pani zupełnie nie rozumiała, dlaczego nie chcemy jej psa zostawić. Była rozżalona i zła. Jej zdaniem miałby u niej dobrze. Ta cała wizyta utwierdziła mnie w przekonaniu, jak bardzo ważne są jednak wizyty przedadopcyjne. Niektóre osoby z dogomanii usiłowały mnie przekonać, że takie wizyty nie mają sensu, skoro po nich i tak zdarza się, że psy są z powrotem oddawane. Ta sytuacja przekonała mnie, że rozmowa telefoniczna nie zastąpi sprawdzenia wszystkiego naocznie. Odpowiadamy za los naszych podopiecznych i naszym obowiązkiem jest zrobić co tylko możliwe, żeby odmieniach ich los na lepsze. Ponownie muszę prosić wszystkich dobrych ludzi , którym los tego pechowego pieska leży na sercu, o pomoc w szukaniu mu domu i ogłoszenia. -
Muzzy, ale ty się bardzo sympatycznie obrażasz i od razu zaczynasz pisać wierszem :lol: