Em_
Members-
Posts
324 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Em_
-
[quote name='Lilek']Te zdjęcia zostały zrobione w Duisburg, w Zagłębiu Rhury na miejskim parkingu w dniu 8 października. 66devil6 na wątku mieleckim napisała, że są to zdjęcia ludzi czekających na polskie psy z Mielca. Wspaniale. Jednak po pierwsze: wygląda to jak wiejski targ, gdzie z samochodu sprzedawany jest chleb albo karpie przed wigilią.Dokładnie tak samo wybierają sobie co tłustszego karpia i gapią się. Ponieważ na zdjęciach w tonacji szarej dużo wyraźniej widać pewne rzeczy, zdjęliśmy kolor i wtedy wśród czekających zobaczyliśmy wystraszonego psiaka (tuż przy samochodzie) ciągniętego na smyczy ( jak sądzę) przez dziecko lub młoda osobę. Pojawia sie więc kilka pytań. 1.Czy adopcje w wykonaniu DNH wyglądają własnie tak- gdzies na jakimś parkingu przychodzą chętni i wybierają sobie psa w taki sam sposób, jak wybiera się na targu warzywa? 2.Jak w związku z tym sposobem działania wygląda sprawa wizyt przedadopcyjnych i podpisywania umów adopcyjnych?- na masce samochodu?- przypominam, że zdjęcia zrobione były 8 października. 3.Jesli psy sa po prostu kupowane przez każdego, kto jest chętny i brak danych takiego człowieka, jak wygląda sprawa wizyt poadopcyjnych?Czy to jest właśnie przyczyna, że o tak niewielu psach w ogóle coś wiadomo? 4. Co dzieje się z psami, na których nie ma chętnych? Nie wierzę, że wszystkie psy są "rozdrapywane na pniu" przez miłośników polskich kundelków. Znam wiele pięknych psów, które przez całe lata nie znajdują domów, więc nie opowiadajmy sobie bajek. Gdzie przewożone są psy niewyadoptowane w parkingowym stylu? Te i wiele innych pytań pojawia się, gdy patrzę na te sceny. I pojawia mi sie także zdanie, od którego zaczyna sie ustawa o ochronie zwierząt "Zwierzę nie jest rzeczą....."[/QUOTE] Oczywiscie Lilek, tak to sie zapewne odbywa. Przywozi sie psy, wystawia na targu czy parkingu, przychodza chetni, wybieraja sobie psa lub nie, jak warzywa, i kupuja “na pniu”. Reszta niesprzedanych psow idzie do schroniska lub.... do branej pod uwage ewentualnosci, o ktorej jednak wcale sie w zasadzie nie mowilo przy organizacji listu. Tez uwazam, ze to skandal, ze na tych zdjeciach nie widac wczesniejszych maili, rozmow, kontaktow, umow. Podobnie w Polsce – przyjezdza jedna wolontariuszka do drugiej, i fru wrzuca jej psa do ogrodka i odjezdza. Wczesniej sie w ogole nie kontaktuja:-). I psy nigdy, ale to przenigdy nie sa zdenerwowane nowym miejscem. (Natomiast adopcje w polskich schroniskach owszem tak sie czesto odbywaja, przychodzi ktos, wybiera psa, odjezdza i tyle go widzieli) Ja juz rozumiem twoje oburzenie. Bo jesli ty naprawde wierzysz w to, co piszesz, to wlos sie jezy na glowie (od twojego myslenia tez:-). Ty po prostu nie masz pojecia, jak to sie odbywa. A ja wiem - zupelnie inaczej, w przypadkach mi znanych.
-
Zapewniam, ze podchodze z najwieksza powaga do sprawy. Nienawidze zarabiania na nieszczesciu zwierzat, jakichkolwiek (a juz szczegolnie zarabiania na snobizmie na rasowe/modne zwierzatka), chyba, ze ten niby “zarobek” jest etyczny i wykorzystywany na pomoc tym i innym zwierzetom. Ale nadal mam pytania: rozumiem, ze wiesci o tych psach, wymienionych przez Lilke, nie ma. Czy moglybyscie podac, jak sobie wyobrazacie informowanie o wyadoptowanych psach? Bo zdjecia nie zostaly tu zaakceptowane. I jak czesto ma byc to robione? Mysle o swoim wlasnym przykladzie, ja mam psa z Rumunii, dwa razy poinformowalam o nim Fundacje, i koniec. No, nie wyobrazam sobie, ze bede co roku wysylac o niej opowiesci, przez najblizszych kilkanascie lat (bo mam nadzieje, ze tyle bedzie zyla, mimo operacji). A ile razy dostajecie informacje o adopcjach w Polsce? Jak czesto, jak dlugo? Znaja wszyscy dane adoptantow? Nie rozumiem tez zamieszczonych zdjec – czego maja dowodzic? No przyjezdzaja ludzie po odbior “swoich” psow w umowione miejsce i... ? Co w tym zlego? Niektore psy zas jada do domow tymczasowych (wy piszecie, ze do schronisk, to przykre, to prawda, ale jestem przekonana, ze w schronisku niemieckim niestety im lepiej niz w polskim, skoro juz do tego doszlo; oby czekajac tam znalazly domek). Jesli – JESLI – Pies Wolny zgodzi sie tu zamiescic zdjecia z innych transportow (ja nie umiem), to mu je posle na jego prywatny adres. Zgodzisz sie Wolny Psie? Odbior psow z podrozy, czekajacy ludzie na swojego przyjaciela, ba, cale rodziny!, wszyscy sprawdzani przed i po adopcji, przysylaja potem zdjecia, informacje, opowiesci, ale na litosc boska nie co roku! Byc moze zdarzy sie jakas nieudana adopcja, statystyka tego nie wyklucza, ale generalnie taka adopcja to najlepsze, co moglo te psy spotkac w tym przypadku. No i pozostane uparcie dopytywac sie, czy mozna sugerowac, ze ktos handluje psami? (dotknelo to moich zagranicznych przyjaciol, sugestie wielokrotnie poczynila wellington, chyba jeszcze o tym nie pisalam :-)])
-
[quote name='Lilek']Em, patrz: fragment pogubioną czcionką mojego postu, który byłaś łaskawa zacytować.Proponuję nie zaczynać od początku tej samej zabawy. Do wieczora.[/QUOTE] A ja prosze o odpowiedz na moje pytanie (to wg mnie jest poczatek poczatków). Do wieczora.
-
[quote name='Lilek']Nareszcie zrobił się spokój i cisza, można więc zacząć zamieszczać konkretne informacje, które sprawiają, że osoby będące przeciwne masowym wywózkom psów w nieznane, mają powody do niepokoju. [B]Jednoczesnie trzeba jasno powiedzieć, że na wątku nigdy i nigdzie żaden z sygnatariuszy listu nie napisał[/B], [B]że psy[/B] [B]są wywożone do laboratoriów[/B] [B]na eksperymenty[/B]. Natomiast napływające zewsząd informacje w zestawieniu z nieznanym losem wywożonych psów mogą budzić niepokój oraz sugerować najróżniejsze możliwości, między innymi właśnie taką. Przypisywanie komuś słów, których nie wypowiedział i na takiej podstawie zniesławianie go (nie tylko zresztą na tym wątku) jest nie tylko paskudnym zabiegiem, ale również czynnością podlegającą określonym sankcjom.[/QUOTE] [COLOR=#000000][FONT=Calibri]Popieram. Mysle, ze wszyscy – sygnatariusze listu, jego przeciwnicy, a takze ludzie majacy watpliwosci w jedna lub druga strone, czekaja bardzo na konkretne informacje. Caly czas zreszta. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Calibri]Pytanie do Lilek: czy przypisywanie komuś [I]czynow [/I], których nie popelnił i na takiej podstawie zniesławianie go (nie tylko zresztą na tym wątku) jest paskudnym zabiegiem, a również czynnością podlegającą określonym sankcjom ? Czy juz nie? [/FONT][/COLOR]
-
[quote name='Lilek']No, mówiłam![B] To Naprawdę działa!!!:cool1:![/B][/QUOTE] Dziala, dziala, jak najbardziej. Pomówienia, oczernianie, falszywe oskarzenia, "poziom" - oczywiscie, ze dzialaja. Przynajmniej na poczatku. I zdaje sie na tym mialo to glownie polegac?:shake: (bo pytania o dowody nadal bez odpowiedzi).
-
[quote name='Lilek']No, proszę, To Naprawdę Działa:lol::lol::lol: Ulka33 napisała niewygodny, acz bardzo konkretny post i już jest xxxx52 z absollutnie nieagresywnym postem kończącym się absollutnie nieagresywnym stwierdzeniem "TO JEST CHORE". [/QUOTE] A to konkretny, absolutnie nieagresywny i na poziomie (ponizej ktorego niektorzy przeciez tu nie schodza) post nie_trola (a skad) ulki33 :-) : [I] [SIZE=1]Em_ i inne zwolenniczki/zwolennicy wywózek, nie wchodźcie w rolę mentorów dla powstającego stowarzyszenia, bo się bardzo ośmieszacie. Niedostatków wrażliwości i myślenia, wreszcie niezdolności do obiektywizmu (już o samokrytycyzmie nie wspominając) nie pokryjecie nawet najdłuższymi albo najbardziej agresywnymi wywodami ,ani tym bardziej wielce komicznym kreowaniem się na mentorów. Droga Em_ dziękuję ci za kolejne wypociny i chociaż nazwałaś je "podsumowaniem" to mam nadzieję, że nas jeszcze nie opuszczasz [/SIZE][/I] [SIZE=1][I]:smile: Natomiast podsumowując twój dotychczasowy "wkład" w dyskusję zastanawiam się tylko, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś nie tylko bezczelna i obłudna, ale także lotna jak furmanka :smile: [/I][/SIZE]
-
[quote name='xxxx52'] Ps zajmij sie laboratoriami w Polsce ,jakie i skad trafiaja tam psy?[/QUOTE] Po prostu lepiej, by polskie psy trafialy do polskich laboratoriow, a nie do jakichs tfu niemieckich :-). Ups, przepraszam, w Polsce nie ma laboratoriow wykorzystujacych zwierzat do doswiadczen! To i nie ma sie czym zajmowac:-)
-
Oto lista organizacji charytatywnychw NL, zajmujacych sie pomoca dla bezdomnych psow zagranicznych. [URL]http://docs.google.com/viewer?a=v&pid=sites&srcid=ZGVmYXVsdGRvbWFpbnxidXpob25kZW58Z3g6Njc1N2U5ZTEzZWJmMjViZg[/URL] Pewnie nie wszystkie linki sa aktualne czy dzialaja nalezycie, chodzi jednak o przyklady i skale zjawiska. Wszystkie te organizacje, ktore sprowadzaja psy z obcych krajow, pobieraja za psa oplate ok. 200 – 250 euro (czasami np. 180, bez sterylizacji, chociaz najczescie jest ona zastrzezona jako obowiazek adoptujacego, ze sterylizacja/kastracja zawsze ponad 200). Gdyby zechciec przyjac rozumowanie niektorych uczestnikow tutejszej dyskusji, bylaby to lista organizacji kryminalnych. Tez dam tlumaczenie (wolne, czasami sumaryczne) pewnych artykulow. [I]Dlaczego jest tyle organizacji? [URL]http://sites.google.com/site/buzhonden/organisaties/waarom-zijn-er-zoveel-organisaties[/URL] Rozne sa tego przyczyny. [/I] [I] 1. Znacznie zwiekszyla sie swiadomosc dotyczaca losu bezdomnych psow. Ludzie, ktorzy widzieli je na wakacjach zagranica lub ktorzy wyemigrowali, chca dla tych zwierzat realnie cos zrobic. 2. Mozna mowic o pewnym trendzie, ktory sprawia, ze ludzie chca dzialac na rzecz bezdomnych psow, czasami chocby dlatego, ze sami mniej lub bardziej przypadkiem weszli w posiadania psa z zagranicy (moj przypadek – przypis Em_). Rowniez internet sprawia, ze latwiej jest sie zorganizowac. 3. Klotnie w fundacjach/stowarzyszeniach sprawiaja, ze sie one dziela, w rezultacie powstaje ich wiecej. 4. Niektorzy widza zarobek w sprowadzaniu psow z zagranicy. W pewnym sensie mozna mowic o pewnej paraleli z adopcja zagranicznych dzieci. Choc intencje czesto sa dobre, powstaja skutki uboczne takiego podejscia, a mianowicie widzi sie w tym dzialalnosc handlowa. Sam fakt, ze jest tyle organizacji sam w sobie nie jest zly. Niektore nakierowane sa na okreslone kraje/tereny dzialania. Lokalne wladze tam wiedza i widza, ze sa obserwowane (przez przedstawicieli innego panstwa, a tez posrednio EU), co rowniez moze miec pozytywne znaczenie. Nalezy jednak uwazac ze zbyt egoistycznym/ narcystycznym podejsciem”my wiemy, a ty uwazaj, badz dobry dla pieskow!”. Nie o klotnie bowiem chodzi. Organizacja, ktora nic na miejscu nie probuje zmienic, a jedynie sprowadza duzo psow, nie jest nic warta. [/I] [I] Jak rozpoznac dobra fundacje?[/I] [I] Dzialania w kraju pochodzenia psow. Akcje sterylizacyjne, edukacyjne, wspolpraca z miejscowa wladza. Czy organizacja ma dlugofalowe plany? Czy dysponuje sprawozdaniami, z ktorych wynika, ze naprawde te dzialania zostaly podjete?[/I] [I] Sprowadzanie psow odpowiednich do adopcji. Zdrowych (bez ukrytych chorob lub lekcewazonych w stylu “ach, jedna tabletka zalatwi wszystko)”, najlepiej juz wysterilizowanych/wykastrowanych, z charakterem nadajacym sie do adopcji (agresywne psy maja malo szans). [/I] [I] Bez lzawych historii. Uczciwe informacje, bez zalosnych opowiesci wyciskajacych lzy z oczu. Im bardziej gra sie na emocjach, tym bardziej czlowiek musi byc ostrozny. Szczegolnie krytycznie trzeba podejsc do historii w stylu ‘pies znajduje sie w celi smierci, za kilka dni zginie’ . Nawet nie dlatego, ze to nieprawda, tylko ze wykupienie psa za 100 czy 150 euro sprawi, ze gmina zarzadzajaca schroniskiem natychmiast umiesci w celi smierci nastepnego psa, zacierajac rece, ze w ten sposob zarabia. Chcac oczywiscie ratowac nieszczesnego psiaka finansujemy posrednio schronisko z celami smierci.[/I] [I] Sprawdzanie i kontrola poadopcyjna[/I] [I] Jesli chcemy zaadoptowac zagranicznego psa, to dobrym sygnalem jest, jesli fundacja wezmie nas w krzyzowy ogien pytan. Najczesciej najpierw telefonicznie, potem – najlepiej – jesli bedzie wizyta w domu. Oznacza to bowiem powazne podejscie. Dobra fundacja/stowarzyszenie dysponuje tez domami tymczasowymi. Sa one rowniez wazne, gdy nieoczekiwanie adopcja sie nie powiedzie (chocby z powodu naglej zmiany twojej sytuacji zyciowej), pies ma wtedy dokad wrocic. Spytaj wiec, czy maja takie domy. A takze czy przeprowadzaja wizyty poadopcyjne. Umowa adopcyjna.[/I] [I] Przyjrzyj sie jej krytycznie, czy zawiera prawa i obowiazki obu stron. [/I]PS. dopisek, zapomnialam o tym, a ciesze sie od kilku dni. Bo od kilku dni mamy numer telefonu alarmowy: 114 (na wzor tego dla ludzi 112) dla zwierzat!!!!! Widzisz, ze coszlego dzieje sie ze zwierzeciem, dzwon! Nie wiem, czy to zadziala, jak zadziala, mam nadzieje, ze jak najlepiej, ale mam tez watpliwosci, niemniej to wg mnie ogromnie wazny krok na drodze ku wlasciwemu miejscu zwierzat w swiecie czlowieka.
-
Leila, ciesze sie, ze dostrzeglas, ze Basia pomaga zwierzetom. Ja tez staram sie (jej pomoc), jak moge. Chociazby tak, ze to wlasnie u niej w gminie bylismy dwa razy na rozmowach z urzedem. Lecz niedawno obie z nas zaliczylas do poplecznikow handlar? Co do postu Lilek: wskazane byloby podanie zrodel – adresow internetowych. Ciekawa jestem tych liczb, kto i jak je zbieral, jak to wyliczyl. Bo moze niektore informacje pisane sa przez podobnych w tej akcji entuzjastow. Ale nie wykluczam zlych, a nawet tragicznych praktyk. Mysle jednak, ze mylonych jest tu moze kilka spraw. Pierwsza, to jest ten nielegalny handel psami (“rasopodobnymi”). PRODUKOWANYMI MASOWO na potrzeby handlu w internecie. Odbywa sie na wielka skale, organizowany jest przez struktury wrecz mafijne. Nikt tego nie kontroluje, nie robi sie wielkich zasadzek na handlarzy ( a jesli juz, to nawet to, co pisala Leila o strzelaninie, jest wtedy prawdopodobne). To ogromny biznes , “eksportuje sie” dziesiatki, setki tysiecy psow rocznie. Falszowane sa dokumenty, paszporty, ktore, z wszelkimi niezbednymi pieczatkami, a nawet wpisanymi imionami zwierzat, dowodami wszelkich szczepien (oczywiscie wszystko pic na wode) itd., gotowe czekaja na dostawe psow i ich dalszy transport. Zwierzeta umieraja masowo w nich. Dostawa psa i zaplata odbywa sie od reki do reki, wiec nawet przylapac na praniu brudnych pieniedzy nielatwo. Po drugie: wylapywanie psow i kotow bezdomnych w celu sobie tylko wiadomym. Czy jest to mozliwe? Trudne wcale nie musi byc, wcale nie trzeba “wspolpracowac” z jakims schroniskiem, by zapewnic sobie “dostawe”, chociaz i w rozmaitych schroniskach chetnych moze byc duzo do tego rodzaju procederu. Produkt do dostawy w krajach, w ktorych roi sie od bezdomnych psow, lezy, ze tak powiem, na ulicy. Choc nie tylko tam. Niedawno pisalam o ostrzezeniu, ze w Niemczech bandy zwabiaja koty (na “kolnierz” potem) specjalnie spreparowanymi pojemnikami. Czy to kolejna legenda miejska, nie wiadomo, lepiej jednak byc ostroznym i czujnym. Przerzut za granice przy pomocy sfalszowanych dokumentow (patrz wyzej) tez nie musi byc problemem. Czym sie rozni w koncu przerzut nielegalnych papierosow od uspionych, otumanionych czy zdechlych zwierzat? Nasi polscy hycle tez poczynaja niczego sobie. Kto ich kontroluje? I sprawa trzecia – pomoc, “eksport” zwierzat do nowego domu przez rozmaite fundacje charytatywne. Na mala skale, z inna filozofia w tle, choc jak sie uzbiera tego przez lata i pomnozy przez liczbe fundacji, stowarzyszen (w Europie), to liczby moga wydawac sie duze. Jasne, i tutaj nie ma pewnosci, ze nie znajda sie tacy, ktorzy zechca zarobic, kosztem zwierzat, oczywiscie, ze jest to mozliwe. Jednak ta wlasnie kategoria, wolontariuszy dzialajacych z potrzeby serca, jest tez najbardziej wrazliwa na potkniecia, i na... pomowienia, jest bowiem najslabsza organizacyjnie i finansowo. Jej sila lezy glownie w przekonaniach i empatii. Poprzednie dwie grupy maja w nosie etyczne aspekty. Co mnie mierzi w tej akcji, to wlasnie atak jednych wolontariuszy na drugich. Bez dowodow (a ze nie jestem goloslowna, to juz kilka razy o tym pisalam – pomowiono rowniez o ewentualne zamiary handlowe krystalicznych ludzi, ktorych dobrze znam, tylko dlatego, ze sa z zagranicy; a tak sie bawic nie bedziemy). Gdyby tyle energii poswiecic [U]na wspolne[/U] zwalczanie tych dwoch pierwszych kategorii, to zostalby zrobiony choc malenki kroczek.
-
[quote name='Leila52']Doggi 123 Jezeli ciebie interesuja naprawde losy zwierzat to zamiast wysylac pieniadze na konto twojej kolezanki Simone Hammer-Lipert zajmij sie konkretna pomoca w Polsce i wez pod opieke psa ktorego zdjecie wstawila Basia1968. Zaplac mu miesieczny pobyt w domu tymczasowym i zaplac za weterynarza.Masz okazje udowodnic ze nie nalezysz do przegrancow zyciowych i ze jest cie stac na wiecej a nie tylko na pisanie glupot.Pierwszy pies ktorego wstawila na tym watku Basia1968 jest pod moja opieka i place sama za jego pobyt i leczenie.[/QUOTE] Wlasciwie, zeby ci uwierzyc, to powinnas podac nazwisko i adres osoby, gdzie pies obecnie przebywa. Przedstaw skan umowy. I wyniki wizyt kontrolnych. Prosimy o informacje o psie (pamietaj, ze zdjecia moga byc falszowane, a nawet na pewno sa, w te nikt juz nie uwierzy). Jak byl przewozony? No i co dalej z nim? Oczekuje, ze zgodnie z tym, czego sama wymagasz od innych, dasz przyklad wlasciwego informowania przez reszte zycia tego psa.
-
[quote name='Leila52']Ty tez nalezysz do tej grupy troli nie jestes w stanie zdecydowac z jakiego kraju pochodzisz, piszesz pod nickiem ireprezentujesz tych tajniakow o ktorych sama piszesz.Wiec o co ci chodzi?[/QUOTE] Na podstawie czego tak wnosisz? Bo sie nie zgadzam z twoim sposobem argumentacji? :-) Musze podac ci moje dane, zeby moc z toba dyskutowac?:-) (zreszta moje dane sa ogolnie tu na dogo znane wielu osobom, m.in. Psu W., lacznie z kodem pocztowym:-) ). Tylko ze ja nikogo nie oskarzam o tak potworne praktyki, jak ty innych ludzi. Dobry zwyczaj (prawniczy) wymaga, ze jesli sie kogos powaznie oskarza, to pod otwarta przylbica, by oskarzany mogl sie bronic. Drugi dobry zwyczaj wymaga dowodow. Dowody w twoim wydaniu wygladaja tak, ze nastepnie kazesz innym (tu xxx52) sama ich szukac, choc to ty twierdzilas, ze sa ci znane. Opisujac tu jakies krew mrozace z zylach historie, prawdopodobnie mylac prawdziwych handlarzy psami, zarabiajacych krocie na nielegalnych hodowlach, z transportem bid ze schronisk (polskich) do - miejmy nadzieje - lepszych warunkow, oglaszasz to wszem i wobec jako prawde. Piszesz - przepraszam, ale bzdury - o tym, jak to w Rumunii zadbali o to, zeby psy nie byly wywozone do Niemiec podnoszac za nie oplaty. Jak na kogos z dwudziestoletnia praktyka w pomocy psom to niezle rozeznanie w problematyce:-). Piszesz, ze trzeba sie zajac psami we wlasnym kraju (wiec te osoby, ktore sie zajmowaly, sa winne stanowi rzeczy w Polsce, juz sygnatariusze listu, rowniez mieszkajacy w Polsce, nie? :-)), co jest po prostu rewelacyjnym podejsciem, tzn. ja nie powinnam sie zajmowac sie pomoca np. psom w Rumunii czy kotom w Egipcie, bo tam nie mieszkam? Ktos tu pisal o pokretnej logice kiedys :multi: "Zwolennicy eksportu" jak ich brzydko nazywasz, bo nie o zaden eksport tu chodzi, ale tego nie widzisz, dzialaja w imie "ratujac choc jednego psa, nie zmienisz swiata, ale zmienisz swiat dla tego jednego psa". Znalas to piekne powiedzenie?
-
Wiele tu napisano - niejako na marginesie meritum - slów o kulturze, chamstwie, poziomie, prostactwie itp. wlasciwym (glownie) podejrzanym o handel psami, o swiadome skazywanie ich na cierpienie za pieniadze. I oto pojawia sie na watku nick ulka33, bez wczesniejszych postow na dogo (obecnie postow 33, produkowanych tutaj), i wyzywa, wyzywa, wyzywa, m.in. od troli, ludzi z kilkoma tysiacami postow na dogomanii. Znajomosc definicji pojecia “trol” jest jej – klasycznemu przypadkowi trola – widac obca, kryje sie pod tym nickiem zapewne ktos, kto nie chce sobie “szargac” swojego wlasciwego nicka takimi wpisami. Broni prawa do wypowiedzi tego trola aktywny uczestnik dyskusji. Kazdy ma prawo ponoc zaczynac. Trol w “furmanskim” stylu oskarza, wyzywa, rzuca epitetami, zada odpowiedzi na pytania, straszy prokuratura, ba, juz wydal wyrok, nadyma sie i peroruje mieszajac z blotem ludzi, przedstawiajacych sie z imienia i nazwiska, od lat zaangazowanych w sprawy psow. Kim trol ów jest, publicznosci forumowej nie wiadomo (niektorzy oczywiscie to wiedza), nie wiadomo, kto zacz, nie zajaknela sie bowiem ula33, czym sama sie zajmuje w kwestii psow. Ona ma prawo innych oskarzac zza wegla. Na watku dotyczacym zadan przejrzystosci dzialan wobec psow. Przyszla tu na “ustawke” - powyzywac sie, powyzywac innych, kryjac sie pod nowym nickiem, chlustac stekiem niewybrednych oskarzen. Na pewno ma to (nie)wiele wspolnego z psami. No, to jest dopiero poziom. Ku uwadze zatrwozonych o psychike uczestnikow dyskusji. Ja zglaszam oficjalny protest (nie, zebym sie spodziewala, ze to cos da, ale niezgody na takich “tajniakow” wymaga wg mnie netykieta). Innym proponuje ignorowac trola, nie reagowac na ten zakamuflowany wysilek, chyba, ze w sadzie rzeczywiscie, za pomowienia.
-
:multi:Lepiej, dzieki.
-
No swietnie, na gorze stoi jak byk: "napisal Em_", a ja tego nie napisalam, a ty mozesz latwo to zmienic. Nie chcesz, moze nie umiesz, spoko, niech zostanie na wieczna rzeczy pamiatke, ze piszac o czyim braku umiejetnosci wlasciwego cytowania zle sam cytujesz :-). Mojej zadnej wpadki nie bylo, nie mam nic przeciwko cytowaniu, choc nalezy zaznaczac, co sie samemu podkresla w cudzym tekscie (ja to robie, ty nie). Natomiast tak, oj pamietam, pamietam, ale twoja reakcje na post tamtej pani, i - szybko sie uczac - zaraz walne jeszcze jakis cytat z ciebie. Ha! (wyrywanie z kontekstu jest oczywiscie nieprzyjemne, zaleznie od celu, tu, w omawianym przypadku celem nie bylo twoj tekst sam w sobie, jeno usmiech na - znow - nadymanie sie pewnej pani o poziomie innych... Fajnie wyszlo, nie? :-)
-
Psie W. teraz to juz chyba naprawde naruszyles moje prawa, hehe, bo mi przypisales cos, czego nigdy nie napisalam, zle zacytowales post, zaczynajacy sie od: "Kobieto kiedy ty wreszcie nauczysz się cytować posty" :-). Ja sie nie obrazam, bo wiem, ze to pomylka, zlosliwa nie bede. Wyedytuj to, a ja wywale ten post.
-
[quote name='Leila52'].Czytajac twoje teksty i naprzyklad Em albo xxx5 ma sie wrazenie ze pisane sa przez osoby ktore maja bardzo powazne problemy ze swoja psychika.Najlepiej byloby gdybyscie zalozyly dla siebie osobny watek i wymienialy sie uwagami.[/QUOTE] No, no, teraz przechodzimy do atakow osobistych. Argumentow braklo, bo te podane mozna zmiesc od reki, wiec zaczniemy analizowac psychike uczestnikow dyskusji naturalnie tych majacych odmienne zdanie na temat dowodow, ze psy byly sprzedawane dla zysku do laboratoriow na eksperymenty. (jeszcze jest zwracanie uwagi na bledy jezykowe, na kulture, na poziom, na pisanie nie polsku i co tam jeszcze, wszystko oczywiscie w jedna strone. A ja uprzedzalam, ze zwracam uwage na argumentacje :-)). Proponuje ci wrocic do meritum.
-
[quote name='Kaja i Aza']sosnowieckie schronisko Jak jeszcze sledzilam watek Wojtyszki (juz, jak rozumiem, nie istnieje), to przeczytalam cos takiego, autor Pies Wolny. Ja mu tam tego tekstu nie mam za zle :-). [FONT=Calibri] http://www.dogomania.pl/threads/76537-WOJTYSZKI...-czy-kto%C5%9B-s%C5%82ysza%C5%82-co%C5%9B-o-tym-schronie/page63 cytat: "W zakresie mojej pomocy zwierzętom. Jeśli nie rozumiesz, że moja rozmowa z Tobą należy także do takiej pomocy to dodam Ci w tajemnicy, że ja zjadam te pieski i kotki co potrzebują pomocy, a raczej ich, gorące jeszcze, "grzejące wątroby". I bardzo mnie wkurzają typy co mi zamykają dostęp do piesków i kotków, i utrudniają wybór kolejnego kandydata do ... zjedzenia, i jeszcze faszerują pieska jakimś gooownem co mi między zęby włazi. Resztki sprzedaję, by mieć drobne na Brzozówkę. I mówię Ci to jakem weteryniarz :diabloti: " [/FONT]
-
[quote name='xxxx52']To ostatiie zdanie i uwage wyjelas mnie z ust.No tu tylko dziewczyny o kase sie toczy sprawa,chyba nie uwierzyliscie ze chodzi o dobro psow?[/QUOTE] Co do tego nie mam najmniejszej watpliwosci, ze nie o dobro psow tu chodzi. Tu chodzi o misje zupelnie inna niz walka o to, by psy nie cierpialy.
-
[quote name='zula131']A ja do znudzenia powtarzam - wróć do pierwszego postu i przeczytaj list, pod którym tyle osób się podpisało. A że sprawdza się powiedzenie o stole i nożycach, to już "inna inność". Swoją drogą, nie miałam pojęcia, że tych nożyczek jest aż tyle... Ja tez ci radze wrocic do pierwszych postow i je przeczytac (dla ulatwienia kilka tu juz zacytowalam), dlaczego sie ludzie podpisywali, oburzeni narazeniem psow na potworne cierpienia w eksperymentach dla zysku.Czyz nie? [quote name='zula131']Kto was w liście oczernia? No nie... Czy nie tak niedawno ktos tu pisal o "analbetyzmie"? :-)
-
Ado, to byl link w cytacie, skopiowalam z nim wypowiedz, ale masz racje - nie otwiera sie, wiec zaraz wyedytuje ten post i ten fragment cytatu wywale. Ja bym dodala do piosenek cytowanych przez Lilek swietne motto/slowa Mlynarskiego: “Byle glosno, byle glupio, a ludzie to kupia” [quote name='Leila52']Em co ty mozesz powiedziec o Niemieckiej ochronie zwierzat i jej organizacjach. Ty nie jestes nawet obywatelem tego kraju, a wogole to do jakiej narodowosci nalezysz? nie masz nawet odwagi napisac w jakim kraju mieszkasz.Zeby wyprzedzic twoj komentarz jestem urodzona w Köln, znajomosc jezyka Polskiego nalezy do mojej pracy zawodowej, oprocz Polskim posluguje sie jeszcze trzema jezykami. Wellington ma racje wylewasz na tym watku swoje zale ze schroniska ktore otrzymaly dary z Holandi nie dziekowaly za nie wystarczajaco unirzenie. Masz racje, nie mam odwagi napisac, w jakim kraju mieszkam. Ciiii..., to tajemnica. Ale przede wszystkim nie mialabym odwagi oskarzac ludzi, nie majac twardych dowodow na to. O zimie faktycznie tez nie pomyslalam i latam w bikini. Przepraszam za ten ton, ale jesli ktos narodowosc (a moze obywatelstwo? hihihi) wiaze z pomoca dla psow, no to trudno to powaznie traktowac. :-) Czy to nie ty o tej strzelaninie pisalas, i o tych cenach w Rumunii? I ze bierzesz odpowiedzialnosc za to, co piszesz? :-) :-) :-) Ciesze sie niezwykle, ze zadbalas o psy. Ja je przerabiam na smalec. Na zime!
-
1. [quote name='wellington'] Krytykowac kogos za bledy jezykowe nie powinien nikt. O toto, wlasnie in_somnia [quote name='in_somnia']Ada, co Ty za historie tworzysz? I jeszcze takie byki sadzisz? Proszę, po polsku. Zapomniałaś, jak się pisze? 2.[quote name='AgaG'] prawda polega na zgodności sądów z rzeczywistością. Jaka jest rzeczywistość w Niemczech (oczywiście ujmowana od strony losów psów, bo to jest tematem tego wątku), to każdy łatwo może się dowiedzieć. Przepełnione schroniska, statystyki mówiące o masowym porzucaniu psów, powiększająca się liczba ludzi z marginesu itd. w ręce których trafiają; dziki handel, gdzie pies jest tylko towarem przerzucanym nie wiadomo gdzie, byle przyniósł dochód; do tego matactwa i buta pospolitych cwaniaków trudniących się handlem psami, wyłudzaniem pieniędzy z pomocą wzruszających opisów psów z Polski i na tyle bezczelnych, by nazywać siebie ich dobroczyńcami i wiele innych zjawisk. Ja mysle, ze juz tylko ten fragment wystarczy, by sie domyslic kontaktu z rzeczywistoscia jego autorki :-) Ja podtrzymuje zaproszenie (teraz juz ograniczam je do trzech osob, na wszelki wypadek), by pojechac do tych siedlisk zla - przepelnionych schronisk. Zapewniam wikt i opierunek, podroz na koszt zaproszonych :-). 3.[quote name='AgaG'] A co do wolontariuszek z Mielca, z pewnością nikt z sygnatariuszy nie będzie współczuł tym, którzy psy traktowali jak numerki, które trzeba wyekspediować i to potajemnie, wytluszczenie moje Em_ [quote name='AgaG']Tak jak podkreśliliśmy w liście, znamy termin planowanego wyjazdu psów z Mielca (organizacja niemiecka wspomina zresztą o tym na swojej stronie)
-
[quote name='zula131']A cóż to za personalne rozgrywki? Proponuję wrócić do pierwszego postu i przypomnieć sobie temat i cel wątku.[/QUOTE] Uprzejmie informuje, ze ja to zrobilam, moze nie do pierwszego postu wrocilam, ale do pierwszych. Nie czepialam sie ani niczyjej przeszlosci ani pokonczonych szkol.
-
Watek jest rzeczywiscie do sprawdzenia od poczatku. To bardzo pouczajace zajecie. Jest mnostwo wpisow o przerazeniu strasznymi praktykami, oto kilka cytatow (pisownia oryginalna, gdyby komus przyszlo do glowy czepiac sie bledow, w jedna strone oczywiscie): - Mnie również niepokoi los wywożonych zwierząt . Najbardziej wstrząsnęło mną to ,ze istnieje podejrzenie , iż wiele z nich trafiło do laboratoriów - Mogą trafiać nie tylko do zach.laboratoriow ,niestety. Fakty i dane tam podawane nie ukrywają b.smutnej prawdy ,byc może o smutnym i b.tragicznym losie niektorych psów trafiających na zachód Europy ,a glownie do Niemiec chyba.Kto wie,czy nasze polskie psy nie wędrują potem transportami do chińskich rzeżni,jesli tysiące psów z Niemiec są dostarczane do Chin na mięso...Musimy zrobić co tylko jest możliwe ,by udaremnić wysylanie naszych psów na dręczenie,katowanie oraz cierpienia z rąk wszelkich oprawców i psychopatów -pracujących we wszelkich laboratoriach ,czy pseudodoświadczalniach niem. (podkreslenia-wytluszczenia moje-EM_) - przepraszam za wyrażenie ale żygac sie chce ,jak Ci wszyscy ludzie zarabiający na krzywdzie zwierzat i nazywajacy sie obroncami zwierzat moga spojrzec w lustro i nie napluc na wizerunek odbity w tym lustrze .Zeby ich wszystkich szl... - To wciąz szokujące i wstrząsające,co czytamy - horro to jakis horro ,nie moge spac jak mysle ile psow zostalo wywiezionych i robia na nich eksperymenty itd. Na razie doszlismy do tego, ze wg zwolennikow listu nie bylo kontroli/pieczatki powiatowego lekarza i samochod byl nieodpowiedni (z czym inni sie nie zgdzaja, wiec sprawa nie jest na 100% pewna). Sadze, ze gdyby od tego zaczac sprawe, to podpisow pod listem byloby mniej :cool3: . To tak a propos socjotechnik. No i jeszcze dochodzi doswiadczenie mieszkajacych zagranica, krócej lub dluzej. Zdegustowani tym czy innym, tu czy tam, wypowiadaja sie za (adopcjami zagranicznymi) lub przeciw i uznaja to za dowód. Kazdy ma prawo. Uznac.
-
[quote name='Bärbel Odermatt-Maehler']Em W zadnym z tych samochodow nie widze 17 klatek z psami ustawionymi jedna na drugiej bez zabezpieczenia i podczas jazdy lomoczacych o siebie.[/QUOTE] Dodaj jeszcze, ze bez muzyki i klimatyzacji :-). No i wiatr hulal pod plandeka w innym przypadku :-). Przyznam szczerze (ale cicho, nie mow nikomu), ze wole zlamany przepis i wyprostowane zycie psa, niz jego zlamane zycie. Chociaz niewatpliwie lepiej, by wszystko bylo w zgodzie z wszelkimi przepisami, jako i lepiej byc mlodym, zdrowym i bogatym niz starym, brzydkim i chorym. Aha, i biednym.
-
Bardzo bylabym ciekawa odpowiedzi na pytania AisyK. Nie musze dodawac chyba, ze ja ich nie uwazam za glupie. Uprasza sie o nieprodukowanie dlugich analiz o ogniu, dymie itp. poetyckich merytorycznych. Co do strony podanej przez wellington i informacji o kotach - nie bardzo rozumiem, co to ma do rzeczy? Ktos pisal o kotach? Kazdy argument dobry? Aaa, ja sama pisalam, w kontekscie przepelnionych schronisk. Tyle, ze o NL. Nawet linki do stron i liczby psow w tych “przepelnionych” schroniskach podawalam, zaznaczylam wtedy, ze jesli chodzi o koty, to jest (u nas) dramat, tyle ich. O zdjeciach. Komu sie zechce, niech wrzuci w google (i kliknie na zdjecia/fotki, by zobaczyc zdjecia, nie teksty) haslo: dierenambulans. To sa karetki dla zwierzat, w kazdym wiekszym miescie, prowincji. Specjalne sluzby jezdza do koniecznych przypadkow (zwierze ranne czy chocby zgubione). Zobaczcie panstwo te "blaszaki" i jak sa w nich przewozone zwierzeta, ktore sie ratuje. Tu przyklad takiego ambulansu z gotowa klatka: http://www.maasland.dierenbescherming.nl/dedierenambulanceinbeeld Tu pod tym linkiem natomiast ufundowana karetka dla psow w Rumunii (leczenie, przewozenie) psow, z klientami w srodku: http://www.dogsadoptionsnederland.nl/index.php?p=news&id=14 , zdjec jest pelno. Naprawde, prosze o lepsze argumenty (bo ciagle nie twierdze, ze nie wierze, ale.... )