Jump to content
Dogomania

keria

Members
  • Posts

    1186
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by keria

  1. Nie mam serca szukać nowego domku dla tej malizny. Ona już ma swoje lata. Tak bardzo się do nas przywiązała, cieszy się straszliwie kiedy wracamy do domu, czy można jej znów odebrać tą stabilizację którą ma teraz...:shake: Przecież ona pożyje może jeszcze rok może dwa... Felcia zostanie u nas do końca swoich psich dni.
  2. gdzie jesteś domku dla cudnych suniek?:shake:
  3. zrobiłam psinkom dwa ogłoszenie na gum tree, i krakowskich zwierzakach. Będą mieć również swój watek na stronkach sps (Stowarzyszenie Przyjaciół szczurów) [URL]http://krakow.gumtree.pl/c-Zwierzaki-psy-szczenieta-czy-ktos-pokaze-im-jak-zyc-W0QQAdIdZ255059633[/URL] [URL]http://zwierzakiwkrakowie.blox.pl/html[/URL] Jak będę mieć więcej czasu spróbuję poszukać jakichś dobrych stronek adopcyjnych.
  4. Biedna Tinka :-( Żal takich psinek po całym życiu w ciepłym domu to musi być straszny szok znaleźć się w azylu.
  5. Mogę prosić jakieś foty suniek na maila [EMAIL="tigut@interia.pl"]tigut@interia.pl[/EMAIL] Poogłaszam gdzie się da. Tyle czasu biedaczki w schronie :shake:. Myślę, że z tym sikaniem to da się kobitki nauczyć tylko dom jest do tego niezbędny:oops:.
  6. Sunia jest w Krakowie. Szuka tylko najlepszego domu na świecie. Takiego, który wie co znaczy opieka nad starszym zwierzakiem. Kontakt może być mailowy - [email]tigut@interia.pl[/email]. Dzięki lika!
  7. Oto zdjęcia suni: [URL]http://picasaweb.google.com/lh/photo/4gqhr1iFPG7rv9sCMci4zQ?feat=directlink[/URL] [URL]http://picasaweb.google.com/lh/photo/axzDfAzCn8F-7qTuseUi6A?feat=directlink[/URL] Na fotkach wygląda na większa w rzeczywistości jest mniejsza od przeciętnego kota.
  8. Felka jest maleńkim pinczerkiem, ratlerkiem. Waży całe 3,8 kg. Ma piętnaście lub 16 latek. Jej historia jest prosta i krótka. Felka miała zostać uśpiona kiedy to jej pan trafił do hospicjum.:-( Sunia jest grzeczna i bezproblemowa. Żyje w zgodzie z kotami i psami. Ma swoje zdanie i swój charakterek. Większość dnia przesypia, ale kiedy jej nowa tymczasowa pani wraca z pracy ożywia się i zachowuje zupełnie jak szczeniak. Skacze, szczeka, merda swoim króciutkim kikutkiem, po prostu wariuje ze szczęścia. Potrzebuje dobrego domu, i częstych, króciutkich spacerków. Ja nie mogę jej zatrzymać mam swoje dwa psiaki. Po za tym kiedy jestem w pracy nie ma mnie po 12-14 godzin w domu. Najlepiej sprawdziła by się u starszej osoby która będzie miała czas wyprowadzać sunię co 4 godziny. Poza tym Felcia nie potrzebuje wiele, małej miseczki, małego kocyka i wielkiego serca. Uwielbia przesiadywać na kolanach i stale się tego domaga, a spanko oczywiście najchętniej na kanapie z człowiekiem.
  9. Trzymamy kciuki za Lirkę.
  10. Zrobiłam dla Lirki ogłoszenie na gumtree [url]http://krakow.gumtree.pl/c-Zwierzaki-psy-szczenieta-Lira-sunia-z-nieznana-przeszloscia-W0QQAdIdZ247471024[/url] i na krakowskich zwierzakach [url]http://zwierzakiwkrakowie.blox.pl/html[/url] ( tu nie umiem wkleić fotek, ale może jak siostra wróci to będzie wiedzieć jak). Chciałam na gumtree dać ogłoszenie promowane (za 23 zł przez 7 dni na górze) ale płatność smsem mi się wiesza nie wiedzieć czemu. Wcześniej płaciłam już w ten sposób. Nie mam karty kredytowej wiec inaczej nie mam jak zapłacić.
  11. Na reszcie mam chwilkę. Jestem sama nieco przerażona tym co się stało:-(. Najbardziej jednak postawą niektórych osób, które wykazały się niezwykłym nietaktem ( to najlżejsze określenie które przychodzi mi na myśl, bo wiele innych dużo gorszych ciśnie mi się do głowy). Zresztą nie chcę zajmować się ludźmi tylko Lirą. Bo według mnie ona zasługuje na dobry dom. Po przemyśleniu sytuacji według mnie ( i opowieściach czasem całkiem rozbieżnych nowej pani i pana) w domu liry wyglądało to tak : Lirka pokochała panią na zabój, po kilku dniach poczuła się pewniej, ale cały czas bała się dzieci, które za nią chodziły. Lirka mieszkająca sama w lesie nie miała nigdy takiego natłoku wrażeń. Tutaj nagle w nowym domu otoczona przez wiele osób. Postanowiła trzymać się blisko pani i jak już poczuła się pewniej odstraszać dzieci. Może kłąpnęła w powietrzu ze strachu? Może złapała, tego nie jestem pewna ale nie możemy tego wykluczyć. Pewnie podczas jakiejś takiej akcji kiedy postanowiła się odgryźć pan domu na nią albo wrzasnął albo uderzył i Lira zaczęła się go bać. Pan z tego co wiem całymi dniami pracuje, Lira mogła go traktować nie jako domownika ale kogoś spoza stada, zaczęła się go bać i może warczeć ( tak przynajmniej twierdzi pani, że Lira warczała). Państwo twierdzą że dałam im agresywnego psa. U mnie Lirka nie wykazywała żadnych oznak agresji wobec ludzi. Tylko po kilku dniach w nowym domu pobytu około 3 ponoć zaczęła straszyć ( może po prostu nowy dom dał jej za dużo swobody a za mało spokoju od dzieci ,nie wiedział jak reagować na takie zachowanie psa lub co zmienić? ). Co nie zmienia faktu, że nie zrobili nic, żeby pomóc sobie i psu. Nie dostałam żadnego telefonu czy informacji o złym zachowaniu Liry, prośbie pomocy etc. Oprócz niedzielnego telefonu po godzinie 23, gdzie pani przedstawiła spokojnie sytuację że Lira kilka dwa razy kłapnęła dzieci. Powiedziałam ze ja mam wolną środę i (pon i wt pracowałam po 12 h), jeśli nie chcą ja trzymać przywieźli psa do Krakowa a ja się zastanowię co dalej. Rano o godzinie około 8 zadzwonił pan z awanturą, rzekomą okropną agresją psa, terroryzowaniem ludzi, i żądaniem zabrania psa NATYCHMIAST bo inaczej zrobi mi wielkich nieprzyjemności. A co ja mogłam zrobić w niedzielną noc pomiędzy 23 a 7 rano? Prosiłam żeby do środy spróbowali ograniczyć jej dostęp do dzieci. Mogła przecież przebywać trochę za dnia w ogrodzie, ewentualnie mogli udostępnić suni jeden z dwóch garaży, mogli też pożyczyć klatkę i pozwolić w niej Lirze czasem odpocząć, jednak wszystko to było dla nich awykonalne. Znajoma Tamb oskarżyła mnie, że ja wiedziałam, że to jest dziki pies bo trzymałam ją w klatce!!!!!!!!! Na początku miałam klatkę, bo kiedy wychodziłam lub coś robiłam w domu musiałam uważać na moje suki, które cały czas straszyły Lirę i prowokowały do starcia. Poza tym nie znałam Liry i nie wiedziałam jak zareaguje na moje koty. Może miałam zostawić nieznanego mi psa saompas w nowym otoczeniu samego z nowymi psami i kotami? czy to byłby rozsądne? Śmiem wątpić. Kiedy zauważyłam ze Lira zaczyna odstraszać moje psy od klatki w której poczuła pewnie klatkę złożyłam i między psami od tej pory układało się wzorowo. Lira miała swoją kość i mnie pozwoliła wejść do klatki i odebrać sobie tą kość spod pyska. Nie wykazywała nawet w tej klatce agresji do mnie wcale. Oczywiście psy jadły zawsze w osobnych pomieszczeniach i myślę ze każdy kto miał nowego psa uzna to za rozsądne. Na prawdę dom wydawał się w porządku. Przy adopcji mówiłam pani że Lirka może się zmienić,że to pies po przejściach nie wiadomo co dokładnie przeszła, że drapie w drzwi, ze kocha wolność i spokój, ze czasem próbuje otwierać klamki że może zrzucić donice z okna, ze podczas nieobecnośc domowników może coś demolować. Wszystko było ok, pani mówiła że jest prawie cały czas w domu i nie będzie najmniejszego problemu. Jak się okazuje kiedy okazało się że pies ma wady postanowiono się go pozbyć natychmiastowo. Właściciele nie zrobili nic żeby odizolować psa na część dnia od dzieci, nawet przywiezienie psa do Krakowa było awykonalne. Potrafili tylko żądać w trybie natychmiastowym bo inaczej ja będę mieć wielkie nieprzyjemności. Myślę że spodziewali się dostać psa bez wad lub pluszowego misia, do którego wszyscy będą mogli się od razu przytulać i tarmosić, jednak Lirka potrzebowała czasu by przywyknąć. By poczuć się niezagrożona przez taką masę ludzi. Według mnie nie nadają się na dom dla psiaka dorosłego, jak również dla szczeniaka który będzie mieć zapędy do dominowania, tylko skąd to wcześniej wiedzieć co z małego wyrośnie? Co do mnie to wybrałam ten dom bo oferował psu możliwość mieszkania w pomieszczeniach, nie mówię że ten drugi był gorszy, ale chciałam aby Lira była blisko człowieka bo ona bardzo tego potrzebuje. Oczywiście łatwiej było by ją oddać do budy, było by mniej możliwości niepowodzenia i mniej kontaktu z ludźmi. Ja chciałam dla psa jak najlepiej, po zapewnieniu przez panią z Wieliczki, że ten dom to ideał pomyślałam ze warto spróbować. Teraz wiem, że to była wielka pomyłka.:oops: Co do domu tymczasowego dla Liry ja na prawdę nie mam takiej możliwości. Lirka miała być u mnie 2-4 dni, była dłużej bo wynikło to ze zdarzeń losowych osoby która miała ją ode mnie wziąć. Ja mieszkam w dwóch pokojach z siostrą i moim factem. Mamy 2 psy 4 koty, szczury i myszy (wszystkie z drugiej ręki wszystkie po przejściach- nawet myszy). Poza tym nie mam możliwości odizolowania psa jak wychodzę, nie mam już klatki, moja malutka i ta duża pożyczona pojechały do Kielc. Po za tym ten tydzień to był dla mnie sajgon, bo musiałam chodzić na spacery po 6 razy dziennie, czyli praktycznie całodobowa opieka nad psami, a ja także pracuję na etat. Wybaczcie ale tak się nie da długo pociągnąć. Co innego jakbym miała dom z ogródkiem. Powiedziałam, ze mogę się dołożyć do hotelowania Liry, pomóc w ogłaszaniu itp... lub innych drobnych załatwieniach. Dziękuję osobom, które mi i Lirce pomogły a przede wszystkim pani Magdzie, która pojechała po Lirkę w poniedziałek a teraz się nią opiekuje.
  12. No właśnie dobre pytanie. Dom na prawdę dobry. Szkoda że Lirka pokazała różki. Myślę że pani dałaby jej szansę ale mąż się kategorycznie nie zgadza. Niestety Lirka pokochała panią, a resztę sterroryzowała. Dlatego domownicy jej nie chcą, bo się jej boją. Ja na prawdę nie mogę zabrać jej do domu u mnie jak wiecie dwie małe zaczepne suki koty (i nie tylko) i małe mieszkanko. Lirka mieszka teraz podobno w ogrodzie zatem trzeba coś szybko wymyślić. Tamta pani chyba liczy na to że ja coś zrobię, jak zwykle zrzucając z siebie odpowiedzialność za psa i szukanie mu nowego domu. szkoda...:-(
  13. Właśnie przed chwilą zadzwoniła nowa pani Liry... No i mam smutne wiadomości.. Lira nie może zostać w tym domu. Pani twierdzi, że jej pilnuje, a innych domowników straszy. Straszy i dzieci i męża, ugryzła dwukrotnie...
  14. Co do zdjęć Lirki to mogę napisać smsa do właścicielki może jakieś mi prześle na maila.
  15. Śliczny i faktycznie dobkowaty. Będzie z niego ładny psiak jak się tylko go odżywi nieco. Dobrze że zabrany z Dymin, ma taką krótką sierść było by mu zimno w tym betonowym boksie.
  16. O mamusiu jakie cudowne szczeniaczki:loveu: Sama wzięłabym takiego, ale u mnie już każde miejsce zajęte. Może dzięki ich urodzie nie będą długo czekać na domki. Byle tylko dobre domki.:roll:
  17. Hejka! Wczoraj "nowa" pani Liry przysłała mi smsa. Pisze, że Lira jest grzeczna załatwia się na polu, bawi się z dziećmi w ogrodzie i szczeka na koparki, które pracują za płotem.:cool3: Mówiłam że będzie z niej dobry stróż. Pani bardzo z psa zadowolona cały czas mi dziękuje że lirka jest u nich.:cool2: Ja chciałam podziękować pani Magdzie za pomoc w opiece nad sunią.:modla: Bo kiedy miałam dzień pracujący, Lirka do niej jeździła na "wczasy". W ogóle nie zostawiła nas samym sobie i interesowała się losem psicy.
  18. Biedny psiaczek. Ja niestety nie mam warunków na tymczasowanie. Jak była Lirka to prawie dom wariatów. Moje dwie suki ją przepędzały, szczekały częściej niż zwykle ( każdy kto był u mnie wie jak one ujadają) I tak dobrze że mam tolerancyjnych sąsiadów w innym wypadku chyba by mnie eksmitowali. No i w dwóch pokojach mieć 3 psy 3 koty 6 szczurów 5 myszy i rybki :lol: - kto to widział? :cool3: Jak w końcu uda mi się zrobić ogrodzenie w domu na wsi to mogłabym mieć nawet kilka tymczasów. Tyle ze to chyba jeszcze sporo miesięcy potrwa o ile kasy mi wystarczy na siatkę. AAA no i mam nadzieję że facet mój mnie nie zostawi przez tą ilość zwierzaków, bo już słyszę że on nie chce mieszkać w schronisku.:motz:
  19. Pani z Wieliczki do mnie dzwoniła ze Lirka się już uspokoiła i czuje się już mniej zestresowana. Ładuje się im na łóżko ;) U mnie moje suki jej na to nie pozwoliły. Nowy domek też nie chce jej do łóżka przyzwyczajać ale widzę że już skradła im serca. Natomiast oberwało mi się od tej pierwszej pani chętnej na Lirkę że się umówiłam a tu nic z tego. Zadzwoniła do mnie i od razu wypaliła. Z jednej strony to się jej nie dziwię. bo jej nie powiedziałam że to jeszcze nie jest pewne. Trochę mi głupio.:oops: Na przyszłość będę wiedzieć żeby powiedzieć ze adopcja nie jest na 100%.Nie wiem czy Erka do niej zadzwoniła bo ustaliłyśmy żeby ona dała znać bo może zaproponować od razu inne psiaki a ja nie orientuję się w waszych podopiecznych.
  20. Zdjęcia są mało dokładne ale przypomina trochę belga z umaszczenia. Może są jakieś belgowe stronki gdzie daje się ogłoszenia o pieskach w typie?
  21. :confused:Co dolega temu psiakowi? Czy ten wyrok to pewne?
  22. Lirka z Kielc już w nowym super domu w Wieliczce.
  23. :confused:nie wiem czy się uda z tymi zdjęciami [URL]http://img152.imageshack.us/i/lirawdomu.jpg/[/URL] Ja widzę link do stronki tylko nie wiem jak zrobić żeby było widoczne zdjęcie...
  24. Ogłaszam zatem że Lirka od dziś w nowym wspaniałym domu. :multi::multi::multi: Nie sądzę żeby z niego wróciła. Dom jest z ogródkiem ale Lira będzie mieszkać tylko w domu i czasem będzie biegać po ogrodzie. Przed adopcją została zaczipowana i zaopatrzona w nowe szelki i smycz i karmę. Pani zwróciła nam te koszty zatem nie muszę prosić o zrzutkę;) Zresztą pani i tak się strasznie przejęła że stwierdziła że jednak sama podjedzie do weta bo chce ją jeszcze odrobaczyć i zaszczepić. Pani mieszka w domku z rodziną znaczy się z mężem i ma trójkę dzieci. Dzieci spokojne i podejście do psów super mają. Tylko jeden najmłodszy około roczny brzdąc biegał za sunia a Lira nieco się go bała. Ale starszy chłopiec pilnował małego żeby nie straszyć suni. Lira ogólnie grzeczniusia jak zwykle. Co prawda chciała jak najszybciej iść z domu bo to nowe ="straszne miejsce". Myślę, że to kwestia kilku dni i będzie się tam czuć jak u siebie. Pani mówi do mnie że widać jak ona się do mnie klei, po prostu bała się żeby ją znów nie zostawiać. Ja już miałam prawie łzy w oczach i poprosiłam panią żeby tak nie mówiła i nie rozczulała bo będzie mi trudno wyjść bez Liry:placz: Posiedziałam troszkę porozmawiałyśmy i czmychnęłam potem szybko bez pożegnania z psem tak było dla mnie i dla Lirki najlepiej. Będę za nią tęsknić. :-(
  25. No właśnie mnie też szkoda bo myślę że lira będzie szczęśliwa w ogrodzie,ale poczekajmy do jutra zobaczymy co na lirkę wieliczka.
×
×
  • Create New...