Jump to content
Dogomania

justika

Members
  • Posts

    1100
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by justika

  1. To jest właśnie dziwne,bo Shilka teraz je Eukanube Dermatosis(ona składa się z ryb),a na rybę ma uczulenia na 2 w skali na 4 i własciwie ta karma nawet jej służy.Jeśli nie zje niczego na dworze,to objawy prawie nie występują.Bedziemy próbowali z różnym jedzenie domowym,zobaczymy jak będzie. Rad odnośnie warczenia przy uchu świńskim nadal oczekuję:)
  2. Bylismy dzisiaj na spacerku w parku i Shilka pierwszy raz bawiła sie z takim ogromnym psem:).My oczywiście spanikowaliśmy,bo Shila gdy go zobaczyła zaczęła szczekać i piszczeć(zawsze tak robi w kontakcie z większym od siebie).Ale Karolina powiedziała,żebyśmy ją zostawili i nie zwracali na nią uwagi.I faktycznie po paru sekundach Shila się uspokoiła i szła spokojnie.Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy odnośnie naszego i jej zachowania no i dostaliśmy namiary na dorego szkoleniowca z którym mamy zamiar się skontaktować.To był bardzo fajny edukacyjny spacerek:). Odebraliśmy też dzisiaj wyniki Shilki i ona jest uczulona na wszystko co tam było badane.Najbardziej na ślinę pcheł i roztocza a z pokarmów na koninę, kukurydzę, ryż, ryby.O dziwo na drób jest uczulona najmniej z tego wszystkiego.W poniedziałek pojedziemy do weterynarza na konsultacje,bo dzisiaj był tylko odbiór wyników. Mam znowu pytanie, czy to normalne, że gdy Shilka dostałą dzisiaj ucho świńskie(nie jadła go już z miesiąc) i Krzyś chciał jej go zabrać to warczała na niego?Wydaje mi się,że powinna pozwolić sobie je zabrać,ale może się mylę?
  3. Odpisałam na piv.Oczywiście bardzo chętnie się z Tobą spotkam i raz jeszcze bardzo dziekuję za zainteresowanie:).czekam wiec na wiadomość:)
  4. A może ja powinnam skontaktować sie z jakimś specjalistą od psich zachowań?Bo wynika z tego,że coraz gorzej jest nam się ze sobą porozumieć i jeśli to będzie się poglębiać,to nie wiem, jak delej będzie wygladało nasze wspólne życie.Macie jakieś namiary, możecie mi kogoś polecić?
  5. Powiem Wam,że jest coraz gorzej.Wczoraj Shila łacznie przez cały dzień na dworze była moze z 20 minut,bo za każdym razem, gdy wychodzimy ona albo w ogóle nie chce nigdzie iść,albo dojdzie do trawnika,zrobi siku i wróci pedem do domu.Dzisiaj rano było to samo,nawet nie chciała się wysikać,wyszła z klatki i siadła.Zostawiłam ją i poszłam sobie,ale ona nawet gdy straciła mnie z oczu nie ruszyła się.nie wiem co jest tego przyczyną,czy ten kot, który w każdej chwili moze się pojawić i ona go wyczekuje,czy coś innego.ale prawda jest taka,że już powoli tracę siły,bo każdy spacer to najpierw proszenie,by w ogóle zechciała ze mną pójsć,potem ciągnięcie,by gdziekolwiek się pojawił, a na końcu i tak wyniesienie na rękach na jakąs trawę.Potem okazuje się,ze jej dość mocno chciało sie siku czy kupę,ale gdybym jej nie zmusiła,to wróciłaby do domu bez załatwienia się.To nie jest normalne zachowanie a ja nie wiem,co z tym zrobić. Wszyscy mówili że najtrudniejsze będą początki,ale w naszym przypadku to własnie na początku Shilka była najukochaszym psem na świecie, a teraz niestety nie wiem co robić:(.
  6. No własnie coś będę musiała zrobić, bo dochodzi do tego,że Shila w ogóle nie chce chodzić na spacery,tylko pilnuje,czy kot jest.A swoją drogą właścicielka kota to bardzo dziwna osoba....
  7. Sporo się działo od mojego ostatniego wpisu.Opowiem wiec wszystko po kolei.Otóż kot okazał się kotem z właścicielem.Przedwczoraj spotkałam na klatce schodowej pania z nim na rekach i zdziwiona spytałam,czy to jej stworzenie.Z radościa powiedziała,ze tak, dodając,ze wie iż mój pies go nie lubi.No to wypytałam jej dlaczego go wypuszcza samego na cały dzień na dwór.Odparła,ze przecież musi sie wybiegać i że na noc zabiera go do domu.poprosiłam,zeby rano wyszpuszczała go po 6,po moim porannym spacerze,zgodziła się ochoczo,ale niestety dzisiaj o 5.30 kot już siedział na dworze pod klatką schodową co poskutkowało tym,ze Shila znowu nie chciała nigdzie iść.Wyniosłam ja na trwanik na krótkie siku i na tym skonczył się nasz poranny spacer. A moje biedactwo znowu wczoraj wylądowało u weterynarza.Po popołudniowym spacerze podczas wycierania łapek zauważyłam,ze skądś leci jej krew.okazało sie,ze wilczy pazur sie jej naderwał.Na pewno bardzo ją to bolało,bo cały czas sobie to lizała i próbowała oderwać popiskując przy tym.Zdecydowałam,że pojadę z nia do weterynarza(niestety znowu na Ślężną,bo tam mam w miarę blisko a i klinika jest całodobowa).Nie było tej pani,która zazwyczaj nas obsługiwała,był nawet całkiem miły pan.Wyrwał Shilce do końca ten pazur(niestety bez znieczulenia,bo powiedział,ze w tym przypadku więcej byłoby kłucia i bólu z tym związanego,niż przy samego zabiegu).Było trochę pisku i Shilka chodzi z opatrunkiem na łapce,którego,jak domniemuje,na pewno już nie będzie gdy wrócę z pracy.Biedna znowu sie zestresowała jazdą samochodem,bo znowu jechała do weterynarza.Mam nadzieję,że łapka w miarę szybko się zagoi, a na kota niestety nie mam już pomysłu:(.
  8. Ja wychodzę tak codziennie z Shilką i zazwyczaj go widzimy(dzisiaj jak pisałam już był).Przesiaduje pod dzwiami na klatkę(jeśli nikt go nie wpuści)albo pod zaparkowanymi tam samochodami(Shilka dokładnie zawsze wie pod którym:)).Mam nadzieję,że akcja zakończy się sukcesem:)
  9. Właśnie nie wiem co robię źle,ale wyglada na to,ze cos robię źle.Ona generalnie do tej pory słuchała się tylko mnie i pisałam o problemie,ze z mężem nie chciała w ogóle wychodzić.Wynikało to z tego,ze mąż pracuje najczęściej w delegacji i ona była ciągle ze mną.ostatnio ja pracuję wiecej i mąż był więcej w domu.W zwiazku z tym chyba do niego przyzwyczaiła się bardziej.Ale to ja zajmowałam się jej wychowaniem,ja uczyłam ją nowych rzeczy i to ja zawsze starałam sie być konsekwentna.W tej kwestii nic się nie zmieniło,oprócz tego,że poświęcam jej niestety mniej czasu.Zauważyłam,że ona jakby odsunęła się ode mnie, woli leżeć sama niz ze mną (męża nie ma i jest "skazana"na mnie),no i na spacerach w ogóle nie zwraca na mnie uwagi. Od przyszłego tygodnia będę pracowała już normalnie i mam nadzieję,że między nami się polepszy.
  10. Kot był wczoraj wieczorem i dzisiaj rano również.Także myślę,że już zadomowił się pod naszą klatką.W zwiazku z tym dzisiaj rano Shilka ledwo co sie wysikała i uparcie pobiegła go szukać.Nie było mowy o dalszym spacerze w celu załatwienia innych potrzeb.Ostatnio niestety jest strasznie uparta i absolutnie nie chce isć tam,gdzie ja jej proponuję.Szkoda mi jej bardzo,bo teraz będzie musiała "trzymac"-szczególnie grubszą potrzebe, aż do mojego powrotu.niestety nic na to nie poradzę. Nie wiem,czy to ja ostatnio w związku z przemęczeniem(pracuję już ponad 20 dni bez żadnego wolnego)stałam sie bardziej nerwowa, ale coraz trudniej jest sie z nią dogadać.Nie słucha mnie, ucieka mi,w ogóle jej nie interesuję jako partner do zabawy na spacerze.Do tego ten nieszczęsny kot i agresja w stosunku do innych psów. Oczywiście chętnie pomogę w łapaniu kota(mam w tym swój prywatny interes:)),ale niestety gdy wracam z pracy jest już ciemno i niewiele widać.Ale jakby co to dajcie znać.
  11. Weterynarza oczywiście zmienimy,ale teraz jeszcze ponad tydzień musimy czekac na wyniki testów więc w zasadzie nic nie możemy zrobić. Nie wiem,czy Shilka gryzłaby sie z psami,bo jak do tej pory nie miała okazji.Raz,gdy biegała po działkach puszczona ze smyczy zaatakowały ją 2 suczki,też bez smyczy i mimo,ze one były dwie i większe od niej,gryzła się z nimi.niestety gdy idę z nią klatką schodową to nie ma mowy o tym,bym odrwóciła jej uwagę od tego kota,która stoi na schodach.nie moge nigdzie skęcić, ani zboczyć,musimy przejść albo obok niego(on tak średnio boi sie psów, troche ucieka,ale częściej zatrzymuje sie i zaczyna walczyć)albo za nim na sam dół w krzyku i wrzasku Shili(a wyobrażacie sobie co myślą o mnie sąsiedzi ,gdy to wszystko dzieje sie o godz 5.30 rano?).Gdy idę z nia ulicą i idą psy,które wzbudzają u niej agresję, staram sie właśnie kazać jej usiąść, daje jej smakołyki,ale i tak psy,wyrywanie sie i krzyk są ważniejsze ode mnie.Wiem,że muszę ją jeszcze dużo rzeczy nauczyć,ale czasami właśnie mam chwile zwątpienia.
  12. Kotek przesiadywał pod naszą klatką, ktoś zaczął wystawiać mu jedzenie.Teraz ludzie wpuszczają go do klatki i ona tak chodzi sobie po piętrach.Od paru tygodni jest codziennie gdzieś w okolicy naszej klatki, bądź w środku.niestety nie wiem w jakim jest wieku.Na pewno nie jest dziki,daje się ludziom głaskać i chodzi za nimi.Jest dość dziwnie unaszczony,brązowy przeplatany czarnym, w sumie taki brzydki,że aż ładny:).Niestety bardzo utrudnia nam wyjścia z Shilką.
  13. Powiem Wam,bo komu innemu miałabym sie pożalić,że są takie chwile kiedy mam wszystkiego serdecznie dość.Wczoraj własnie tak było.Po pierwsze Shila znowu sie drapie,trzepie uszami i ma łupież.Czyli uczulenie wróciło.Uszy zakropiłam,drapiące miejsca posmarowałam, będę czekać,powinno jej przejść(pewnie znowu coś zjadła na dworze).Po drugie mamy bezdomnego kota na klatce schodowej,którego mieszkańcy wpuszczają i dokarmiają.Shila generalnie szczeka,gdy ktoś idzie klatką,ale kot powoduje już u niej takie szczekanie,piszczenie i wyrywanie sie,że ja nie umiem sobie z nią poradzić.Wydaje takie dźwieki,jakby ją ktoś ze skóry obdzierał i ja nie umiem jej uspokoić.Kot zaczyna uciekać na dół(mieszkamy na drugim piętrze) a Shila ciągnąć mnie za soba za nim.Do tego to piszczenie i szczekanie,które umarłego by obudziło.A trzeci problem,podobny w sumie do drugiego,występuje wtedy,gdy Shila zobaczy psa,który będzie większy od niej.Wtedy też zaczyna się szczekanie,piszczenie i ciągnięcie w jego stronę.ostatnio zaatakowały ją dwie suczki,ale niestety nie nauczyło ją to niczego,bo gdy je widzimy Shila daje koncert i wyrywa się do nich.Czasami nie mam już do niej siły,ale staram się nie denerwować i oczywiście kocham ją bardzo.
  14. Nasza Shilka ostatnio całkowice zaadaptowała sobie nasze łóżko.Nie śpi na nim w nocy,bo wtedy woli swoje posłanko,ale w dzień łóżko jest już całe jej.Po przyjściu z porannego spacerku,gdy ja szykuję się do pracy,Shilka już zajmuje pozycję,której wydaje mi się,nie opuszcza aż do mojego powrotu.A i podczas mojej obecności w domu lubi udać się do sypialni i w spokoju tak pospać(co na początku bardzo mnie niepokoiło,ale teraz już chyba wiem,że ona poprostu lubi tam być i czuje się tam bezpiecznie). Dzisiaj po porannym spacerze kaganiec cały wymazany był w kupie(FUJ!!!!).Znaczy,ze zamiłowania Shilki pozostały niezmienione:)
  15. No własnie mamy zamiar znaleźć innego weterynarza,ale najpierw czekamy na wyniki.Shila będzie miała zrobione wszystkie testy alergiczne-wyniki za 3 tyg.Kosztowało to nas ponad 500zł ale mamy nadzieję,ze teraz to już wszystko będzie wiadomo.
  16. Shilka była u weterynarza.Musimy go zmienić( dotychczas jeżdziliśmy do kliniki na Ślężną),bo odnosimy wrażenie,że tamtejsza pani weterynarz po prostu nas naciagu.już trzeci raz u niej byliśmy i zawsze kończy się na jakimś leczeniu objawowym a nie na docieaniu przyczyn.Dopiero teraz, gdy z Shilką pojechał mój mąż, mam nadzieję,ze coś się ruszy.Weterynasz oczywiście wcale nie chciała zrobić Shilce żadnych testów,tylko znowu przepisała maść i powiedziała,że skoro Shilka drapie sie w miejscach gdzie ma szelki bądź obroże to powinna chodzić w kolczatce(!!!).Mąż się zdenerwował i kategorycznie zarządał testów. Wyniki będziemy mieli dopiero za 3 tygodnie,ale mam nadzieję,ze gdy juz wszystko będzie wiadomo Shilka będzie mogła unikać tego,co ją uczula i będzie dobrze.A do tej kliniki raczej już więcej nie pójdziemy,musiny znaleźć coś nowego.
  17. Niestety nasza Shilka strasznie zaczęła się drapać, szczególnie "pod pachami" i na klatce piersiowej. Początkowo myslelismy,ze to od szelek ,czy obrozy, bo były z jakiegoś tworzywa. ale od tygodnia shilka chodzi już w skórzanych szelka lub obroży a drapanie nie ustało.Wczoraj nawet się nasiliło i dzisiaj rano, pierwszy raz odkąd jest z nami, obudziła sie wcześnie rano i nie mogła zasnąć przez swędzenie."pod pachami"ma takie małe krostki i zaczerwienienia.Dzwine w tym wszystkim jest to,że ona drapie się w zasadzie tylko rano, po przebudzeniu,później zazwyczaj już nie.W związku z tym musimy(a właściwie mąż musi-bo ja niestety pracuje)pojechać z nią jutro do weterynarza.Szkoda nam naszego psiaczka ukochanego,ale chyba nie mamy na co dłużej czekać.
  18. Nasza księżniczka buntuje się i nie chce wychodzić na dwór z moim mężem.Trochę mi przykro na to patrzeć.Bardzo fajnie bawią się w domu,to on nauczył ja w ogóle do czego służą zabawki i wieczorami rozrabiają na dywanie.Natomiast jeśli chodzi o wyjście,to nie chce z nim nigdzie iść.Buntuje sie i albo ja muszę zejść po schodach razem z nimi,albo musi ją wziąć na ręce.smaczki nie pomagają.Nie wiem z czego to wynika,bo on nigdy nawet na nią nie krzyknął.To ja jestem ta "zła",ja kąpie, czyszczę uszy, zakrapiam oczy a mimo tego mnie posłucha się prawie zawsze,a jego zazwyczaj nie:).Bo jak już wyjdą razem na spacer,to na dworze Shilka uprawia kompletną samowolkę,nie słucha go w ogóle, ucieka mu.Ze mną takie rzeczy raczej nie mają miejsca.Nie wiem co o tym sądzić.A druga sprawa z jaką się do Was zwracam jest taka,czy to normalne,że gdy wracam z pracy,wyjdę z nią na spacerek dam jeść to ona zamiast przebywać ze mną w pokoju,bawić się,czy chociaż poleżeć obok mnie,woli iść do drugiego pokoju i tam w samotności leżeć na łóżku?Pytam,bo może ją coś boli, źle się czuje i dlatego woli zostawać sama?
  19. Diabełek wrócił właśnie z weekendowego pobytu u naszych rodziców.Wszyscy ją tam rozpieszczaja a i ona sama dogadza sobie,bo pod nasza nieuwagę zjadła ze stołu wszystkie ciasteczka,czekoladki i inne słodkodkości,które się tam znajdowały.Poza tym skubnęła też coś na dworze i dzisiaj znowupojawił się łupież i drapanie.Mam nadzieję,ze jedząc znowu tylko swoją karmę wszystko powróci do normy:).
  20. Nasza księżniczka strasznie szarpie ostatnio na smyczy.Musimy zajać się chyba nauką chodzenia na luźnej smyczy,bo ostatnio jest niedo zniesienia. A na początku była taka grzeczna i przestraszona:),bała sie odejść na krok.Do dobrze,że czuje się już pewniej i bezpieczniej,ale bardzo źle,że tak się zachowuje:).
  21. Od wczoraj nasza księżniczka pokazuje nam fochy:).Nie chce wychodzić na dwór, bo deszczyk pada,a już w ogóle nie chce wyjśc w kagańcu z mężem.Muszę ich chociaż sprowadzić na dół,bo inaczej zapiera się i wraca po mnie.Myślałam,że jak mąż przyjedzie,to odpocznę sobie trochę,bo on uwielbia z nią spacerować,ale niestety żaden spacerek mnie nie omija:). Okazało się,że zestaw kaganiec plus deszcz(lub świeżo po deszczu) jest dla Shilki przeszkodą w wyjściu z domu.Deszczu nie mogę zlikwidować,więc muszę jej ściągać kaganiec,by w ogóle zechciała wyjść:).
  22. Dziękuję bardzo, będę próbowała:).
  23. Muszę się pochwalic,ze Shilka od 2 dni chodzi na spacery w kagańcu i to zarówno w tym plastikowym,jak i materiałowym.nie są to najbardziej żywiołowe i spontaniczne spacery na świecie,ale jakos dalemy sobie radę(i załatwia sie też już w kagańcu).Dochodzimy w kagańcu do takiego miejsca,gdzie zazwyczaj nie ma nic do jedzenia i tam Shilka zostaje "uwolniona" i ma czas na zabawy, bieganie i dostawanie smaczków:).
  24. Dzieki, a masz może jakieś namiary, jak sie z nim skontaktować i w ogóle dostać do niego?
  25. On jest prześliczny.Strasznie mi sie podoba, i bardzo pasowałby do mojej Shilki.Ale niestety nie mogę go wziąć do siebie:(.Mam nadzieję,że znajdzie dobry dom...
×
×
  • Create New...